27130
post-template-default,single,single-post,postid-27130,single-format-standard,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Fanowskie komiksy doujinshi a prawa autorskie

„Tekstualne kłusownictwo” czy wyraz uwielbienia dla autora oryginalnego dzieła? Na temat prawdziwej natury twórczości fanowskiej w literaturze przedmiotu toczą się liczne dywagacje[1], natomiast prawdą jest, że odpowiedź na to pytanie na zawsze prawdopodobnie pozostanie w sferze opinii. Na potrzeby niniejszego wpisu warto poprzestać na stwierdzeniu, że kultura fanowska istnieje i przejawia się w nieskończenie wielu formach (np. fanfiction – fanowskie opowiadania, fanart – fanowskie ilustracje, fanfilm – fanowskie filmy czy doujinshi – fanowskie komiksy). Tak bowiem, jak wiele jest rodzajów dzieł kultury, tak samo wiele może powstać postaci utworów wykonanych przez fanów. Mimo powszechnego uznawania twórczości fanowskiej za leżącą w obrębie tzw. „szarej strefy”, do której prawo nie dociera – tam, gdzie pojawia się pojęcie „utworu”, tam nieodzownie powinna zostać przywołana kwestia praw autorskich i możliwości ich naruszenia. Prawdopodobnie żaden autor nie chciałby przecież tracić na tym, że jego wielbiciel bogaci się kosztem cudzego dzieła, nawet jeśli ten drugi czyni to nie z chęci osiągnięcia finansowego zysku, a z miłości, czyż nie?

Czym jest doujinshi?

 

Etymologii tego słowa należy szukać w języku japońskim, gdyż to właśnie Państwo Japońskie, dzięki rynkowi mangowemu, w największej mierze słynie z dystrybucji komiksów tworzonych przez fanów. Oczywiście komiksowe prace fanów powstają również na podstawie innych dzieł, niż japońskie, jednak według J. Oppligera doujinshi cieszą się dużo większą popularnością w Japonii niż na Zachodzie chociażby dlatego, że Japończycy dorastają z anime i mangą, przez co są bardziej skłonni do tworzenia własnych historii w oparciu o istniejące mangi i anime. Ponadto skoro zachodni fani doświadczają jedynie wizualnego doświadczenia bez rozumienia języka japońskiego, a jednocześnie społeczeństwo wywiera na nich presję, by w okresie dojrzewania wyrośli już z kreskówek, nie są oni zakorzenieni w kulturze fanowskich komiksów w takim samym stopniu, jak Japończycy.[2]

 

Termin doujinshi składa się z części: doujin (jap. 同人, pol. „sama osoba” – tzn. osoba albo grupa osób połączonych wspólnym celem/przedsięwzięciem) oraz shi (jap. 誌, pol. „okresowa publikacja”). Czasem spotyka się go w formie doujin-zasshi (jap. 同人雑誌, どうじんし, pol. „magazyn tak samo myślących”). Autorami doujinshi są nie tylko amatorzy, ale czasem również profesjonaliści publikujący swoje prace poza zwykłym przemysłem.[3]

 

Chociaż termin fanfiction określający fanowską twórczość w odniesieniu do utworów literackich pojawił się wskutek prawnoautorskiej rewolucji, która rozegrała się w XX w., w 1939 r.[4], samo zjawisko istniało wcześniej przez wiele stuleci (np. sztuki Szekspira wzorowane na znanych wcześniej w kulturze dziełach[5], „Nowa Alicja w starej Krainie Czarów” autorstwa A.M. Richards powstała na postawie znanej książki L. Carrolla[6] czy tzw. „XIII księga Pana Tadeusza”, której autorstwo bardzo często przypisuje się A. Fredrze). O początkach doujinshi można mówić od XIX w., jednak dla ich współczesnej formy najważniejsze były lata 70. i 80. ubiegłego stulecia. W 1975 r. powstał Comiket (jap. コミケット) – pierwsze wydarzenie poświęcone w całości dystrybucji doujinshi. Obecnie jest to największy na skalę globalną konwent poświęcony w całości fanowskim komiksom. Corocznie odbywa się dwa razy, a liczbę jego uczestników w ciągu kilku ostatnich lat szacuje się na około pół miliona podczas każdej edycji. Na Comikecie sprzedawane są prace autorów doujinshi i chociaż zyski z tego płynące nie są duże (z badań wynika, że na 4000 twórców doujinów sprzedających swoje prace na konwentach, po ich zakończeniu około 60% artystów nie otrzymuje nic. Ok. 10% najlepszych twórców zarabia w granicach 200 000 jenów/2000 dolarów na dużych imprezach, co nie jest złym wynikiem jak na jeden dzień pracy, nie starcza jednak na przeżycie w Japonii przez dłuższy czas[7]), ich działalność nabiera wówczas charakteru komercyjnego w sposób legalny. Prace sprzedawane na konwentach, z uwagi na prawa autorów utworów pierwotnych, nie mogą być dystrybuowane w dużym nakładzie, co jednak ma dwie strony medalu – dzięki temu fanowskie komiksy mogą stać się pożądanym towarem na tego rodzaju rynku.[8]

 

Doujinshi z perspektywy prawa japońskiego

 

Czynność naruszenia prawa w postaci publikowania, rozpowszechniania lub czerpania korzyści majątkowych z doujinshi bez uzyskania zgody oryginalnego twórcy na podstawie przepisów prawa japońskiego ma charakter shinkokuzai (jap. 親告罪, しんこくざい), czyli przestępstwa ściganego na wniosek pokrzywdzonego. W teorii oznacza to, że jedynie posiadacze praw autorskich do utworu pierwotnego mają prawo złożenia odpowiedniej skargi, w praktyce jednak uprawnieni nie robią tego w zasadzie nigdy.

 

Na przestrzeni około dwudziestu ostatnich lat rozegrały się jedynie dwie głośne sprawy, w których rzeczywiście wystosowano roszczenie wobec danego fana. Obie dotyczyły jednych z najczęściej przedstawianych zarzutów wobec twórców fanfiction przez oryginalnych autorów, które pojawiają się w orzecznictwie amerykańskim – tzn. zarzut naruszenia dobrej sławy dzieła bądź konkurencyjność utworu fanowskiego, przez którą może dojść np. do wzbogacenia się fana kosztem twórcy pierwotnego[9]. Pierwszy przypadek odnosił się do gaminowego giganta – firmy Nintendo – która, nie chcąc mieć późniejszych kłopotów wizerunkowych, w 1999 r. pozwała twórcę doujinshi o charakterze erotycznym, dotyczącego flagowego tytułu studia, jakim jest seria „Pokémon”. Jako ciekawostkę można dodać, że sprawa ta stała się fundamentem akademickiej dyskusji na temat prawnego statusu fanowskich komiksów w kontekście praw autorskich.[10]

Odszkodowanie pierwotnemu autorowi komiksu „Doraemon”, na którego podstawie powstało doujinshi, musiał także wypłacić w 2006 r. jego twórca, po otrzymaniu pisemnego ostrzeżenia. W tym przypadku specyfika polegała jednak na tym, że autor doujina nazwał swoje dzieło „ostatnim rozdziałem”, a ten nigdy nie ukazał się w ramach mangi. Ponadto styl rysunku zaprezentowany w utworze pochodnym był łudząco podobny do oryginału.[11] Nie ulega wątpliwości, że w zaprezentowanych sytuacjach fanowski komiks rzeczywiście mógł zagrażać interesom uprawnionych.

 

Mimo to w większości przypadków dystrybucja doujinshi jest przez autorów i wydawców dzieł oryginalnych ignorowana. Dzieje się tak przede wszystkim, gdyż: „Doujinshi jest bardzo znaczącą częścią świata fanów w Japonii, pod wieloma względami bardziej znaczącą, niż cosplay. Jego obecność jest do tego stopnia normalna, że większość twórców nie poświęca mu zbytniej uwagi”[12]. Ponadto sam były premier Państwa Japońskiego – Shinzō Abe – w 2016 r. uznał, że komiksy tworzone przez fanów nie mają charakteru konkurencyjnego wobec utworów pierwotnych, a zatem nie wpływają na zmniejszenie zysków oryginalnych twórców. Jest to także powód, dla którego prawo japońskie nadaje temu działaniu charakter przestępstwa wnioskowego, nie ściganego z oskarżenia publicznego.[13]

 

Innym powodem przychylności lub przynajmniej obojętności wobec istnienia doujinshi ze strony uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych jest to, że powszechnie uważa się, iż tworzenie fanowskich komiksów ma pozytywny wpływ na rynek mangowy, a brak ingerencji w sytuację ze strony autorów pierwotnych sprawia, że na rynek ten może dostać się wielu początkujących, zdolnych mangaków, zatrudnianych potem przez wydawców magazynów mangowych. S.K. Mehra uważa, że rynek doujinshi wpływa na zwiększenie produktywności rynku mangowego, zaś ścisłe egzekwowanie prawa autorskiego mogłoby sprawić, że rynek na tym straci.[14]

 

Kolejną przyczynę stanowi aspekt reklamowy, który wykorzystują wielkie wydawnictwa mangowe (takie jak np. Kodansha czy Shogakukan) w celu promocji oryginalnych dzieł.[15] Dodatkowo wielu ich twórców w Japonii traktuje zachowanie fanów w postaci tworzenia ich własnych komiksów w oparciu o utwór pierwotny jako wyraz pochlebstwa, hołdu, tak zresztą najczęściej postrzegane jest to zachowanie przez samych wielbicieli danego dzieła kultury na całym świecie[16] (choć oczywiście nawet w Kraju Kwitnącej Wiśni znajdą się wyjątki, jak np. autor słynnej serii „Neon Genesis Evangelion” – Hideki Anno – który sceptycznie wyraził się o doujinshi)[17]. Można uznać, że wśród tych wszystkich powodów i tak prym wiedzie kwestia interesów ekonomicznych twórców pierwotnych i tak długo, jak pozostają one niezagrożone, komiksy fanowskie mają w Japonii prawo bytu. Chociaż ich status prawny do teraz nie został ujednolicony, pewien przełom nastąpił w październiku 2020 r. Wówczas japoński Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej nakazał witrynie internetowej, czerpiącej zysk z udostępniania doujinshi, zapłatę 2,19 miliona jenów odszkodowania autorce fanowskich komiksów, opublikowanych na tej stronie bez jej zgody. Strona pozwana podnosiła argument o pochodnym charakterze doujinshi, przez co miała nie przysługiwać im ochrona prawnoautorska. Sąd I instancji udzielił jednak ochrony prawnoautorskiej, wskazując na brak wystarczających dowodów na uznanie doujinshi za dzieła pochodne o charakterze nielegalnym. Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej podtrzymał zdanie sądu niższej instancji. Wyrok ten ma szansę wpłynąć pozytywnie na sytuację prawną autorów fanowskich komiksów, których działanie było do tej pory traktowane jako naruszenie prawa, lecz znajdujące się w „szarej strefie”. Adwokat powódki – Kei Hirano – uznał ten przypadek za precedens mogący stworzyć w przyszłości podwaliny dla określenia sytuacji prawnej doujinshi.[18]

 

Doujinshi z perspektywy prawa polskiego

 

Za sprawą dynamicznego rozwoju Internetu twórczość fanowska wykracza poza prawne granice państw. Prof. K. Grzybczyk uznaje jednak, że pierwszym pytaniem, które należy zadać w przypadku naruszenia praw autorskich w charakterze międzynarodowym w postaci stworzenia utworu fanowskiego jest nie o to, przepisy którego porządku prawnego należy zastosować, a o to, jak różni się ocena działania fana w zależności od kręgu kulturowego.[19] Warto zatem zastanowić się, jak sytuację taką oceniają w teorii przepisy prawa polskiego, gdyż w praktyce zawsze będzie to oczywiście zależeć od samego autora i jego poglądów dotyczących fanfiction, fanart czy właśnie doujinshi.

 

Polska ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1062 dalej: PrAut.) nie przewiduje regulacji odnoszących się bezpośrednio do twórczości fanowskiej, przez co kwestię tę można rozpatrzeć w kilku możliwych aspektach. Przede wszystkim charakter prawny komiksu stworzonego na podstawie cudzej twórczości można ocenić na gruncie PrAut. na dwa sposoby:

 

  • fanowski komiks rozumiany jako utwór zależny (opracowanie) lub
  • fanowski komiks rozumiany jako utwór inspirowany.

 

Powyższe rozróżnienie ma o tyle podstawowe znaczenie, że w przypadku utworu zależnego, na podstawie art. 2 ust.  1 i 2 PrAut., zgoda autora utworu pierwotnego nie jest wymagana dla samego stworzenia opracowania, ale musi zostać uzyskana przy chęci rozporządzania i korzystania z utworu stworzonego fana. W zakresie tych pojęć mieści się również zamieszczenie komiksu na stronie internetowej, nawet w celach niekomercyjnych.

 

W drugiej sytuacji dla powstania ale też dla korzystania i rozporządzania utworem inspirowanym nie jest potrzebna zgoda autora oryginalnego dzieła, ponieważ o charakterze tego dzieła decyduje twórczy wkład własny fana i stopień przetworzenia cudzego tytułu.

 

W kwestii przetworzenia, odnosząc się do przypadku amerykańskiego, niewiele osób wie, że „50 twarzy Grey’a” E.L. James pierwotnie powstało jako fanowskie opowiadanie na podstawie „Zmierzchu” S. Meyer. Ze względu na stopień przetworzenia nie widać jednak cech przeniesionych z dzieła Meyer i dlatego „Grey’owi…” bliżej jest w obecnej formie do utworu inspirowanego (choć w pierwotnej wersji utworu James bohaterowie nosili imiona Belli i Edwarda, stąd gdyby tylko autorka „Zmierzchu” chciała, biorąc pod uwagę komercyjny sukces „Grey’a…”, mogłaby wystosować względem James odpowiednie roszczenia).

 

Przedstawiciele doktryny wskazują, że rozróżnienie pomiędzy utworem inspirowanym a zależnym znajduje się w wielkości wkładu twórczego autora utworu późniejszego i tym, jak wiele cech utworu pierwotnego zostało do drugiego przeniesionych. Więcej cech oryginalnych niż wtórnych pozwala na uznanie późniejszego dzieła za utwór inspirowany. Bezpieczniej jest jednak zawsze i tak wskazać utwór stanowiący źródło inspiracji wraz z jego autorem.[20] Gdy jednak drugi utwór byłby uznany za zależny, a zgoda pierwotnego twórcy nie została uzyskana – doszłoby do naruszenia prawa autorskiego przysługującego autorowi pierwotnego dzieła.

 

PrAut. przewiduje kilka wyjątków w postaci tzw. „dozwolonego użytku” w przypadku których, mimo zaczerpnięcia części lub całości utworu pierwotnego, nie naruszenia prawa autorskiego. Dla kwestii doujinshi warte omówienia wydają się dwa – dozwolony użytek osobisty oraz „prawo parodii”.

Artykuł 23 PrAut. omawia pojęcie „dozwolonego użytku osobistego”. Mianowicie:

 

„1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych  spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. 2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.”

 

Z przepisu tego wynika, że tak długo, jak efekt fanowskiej twórczości pozostaje nierozpowszechniony, a zatem mogą zapoznać się z nim jedynie osoby pozostające w związku osobistym, zachowanie takie mieści się w granicach wyjątku. Z tego też powodu umieszczenie fanfiction czy doujinshi w Internecie będzie przykładem rozpowszechnienia, które jest immanentną częścią twórczości fanowskiej. To właśnie chęć oddania hołdu pierwotnemu twórcy i dzielenia się z innymi swoim uwielbieniem dla danego utworu jest składnikiem fanizmu, geekostwa. Z tego też względu czynnik rozpowszechniania wyklucza w takiej sytuacji zastosowanie wobec twórczości fanowskiej wyjątku w postaci dozwolonego użytku osobistego.

 

Ponieważ twórczość fanowska ma w większości przypadków charakter niekomercyjny, może wydawać się to niesprawiedliwe. Dlatego też, idąc z biegiem czasu i zwracając uwagę na zmiany społeczne, K. Grzybczyk proponuje wprowadzenie zmian ustawowych w odniesieniu do twórczości fanowskiej tak, aby lepiej odpowiadały istniejącemu stanowi faktycznemu.[21]

 

Drugim możliwym wyjątkiem od naruszenia praw autorskich jest stworzenie parodii na podstawie danego utworu. Do takiego zabiegu nie jest potrzebna zgoda autora utworu pierwotnego. Należy jednak zaznaczyć, że uznanie tego, co dokładnie należy do zakresu znaczeniowego słowa „parodia”, jest mocno ocenne i kazuistyczne. Uważa się, tak w systemie amerykańskim jak i polskim, że parodia niekoniecznie musi mieć wydźwięk humorystyczny (co przecież może być przesłanką subiektywną), ale możliwe jest uznanie za parodię utworu krytykującego swoją formą i wydźwiękiem utwór pierwotny.  „Utwór parodiujący powinien być nakierowany na krytyczny dialog z utworem parodiowanym i w tym sensie posiadać cechy wypowiedzi autotematycznej, stanowić metawypowiedź o tematyce artystycznej”[22]. Sprawy sądowe z gruntu amerykańskiego pokazują, że ocena, czy dany utwór stanowi parodię, jest mocno zależna od konkretnego przypadku. Jedno jest jednak pewne w obu porządkach prawnych – komercyjne wykorzystanie utworu mogącego potencjalnie stanowić parodię znacznie obniża ochronę prawną fana, który się na ten wyjątek powołuje.[23] Stąd też w powoływaniu się na „prawo parodii” należy być bardzo ostrożnym, bowiem w wielu przypadkach strona powodowa może nie przychylić się do takiej argumentacji i istnieje możliwość naruszenia prawa w przypadku stworzenia utworu fanowskiego.

 

Jak zatem uniknąć problemów prawnych w przypadku chęci zamieszczenia w Internecie własnego doujinshi?

 

Pierwszą kwestią, którą należy sprawdzić, gdy chce się zamieścić w Internecie komiks własnego autorstwa stworzony na podstawie cudzego dzieła, jest wykorzystanie wyszukiwarki w celu sprawdzenia, co na temat fanowskiej twórczości uważa autor utworu pierwotnego. Może zdarzyć się tak, że twórca ten wprost dał przyzwolenie na rozpowszechnianie fanowskich utworów wszelkiego rodzaju (jak np. Andrzej Sapkowski w wywiadzie dla „Polityki”[24]). W kontekście samych doujinshi warto wspomnieć o tzw. doujin mark (jap. dōjin maku, 同人マーク), czyli symbolu umieszczanym na okładkach mang przez ich autorów, będącym formalnym wyrazem przyzwolenia na powstawanie fanowskich komiksów w oparciu o ich dzieło. Pomysłodawcą w 2013 r., a zarazem autorem, który jako pierwszy autoryzował tego rodzaju licencję, był Ken Akamatsu, znany za sprawą mangi Holder UQ! Common Sphere, czyli organizacją powiązaną z Creative Commons, wyznaczyła kilka zasad, których jednak muszą trzymać się twórcy chcący tworzyć doujinshi na podstawie mang opatrzonych doujin mark. Przykładowo, nie mogą oni bezpośrednio kopiować prac pierwotnych autorów, a swoje prace mogą sprzedawać tylko na wydarzeniach pokroju Comiket. Nie mają również prawa dystrybuowania ich cyfrowo, choć od tej reguły oryginalny twórca może odstąpić, umieszczając dodatkowe zezwolenie na okładce.

Rys. 1 – Doujin mark, źródło: 同人マーク | commonsphere

 

Chociaż brak jest odpowiedzialności karnej za niezastosowanie się do doujin mark, jest to jednak pewnego rodzaju wyznacznik moralny wskazujący na to, czy dany autor czuje się komfortowo z wykorzystaniem jego dzieła[25].

 

Rzecz jasna, spora część autorów nie wypowiedziała się nigdy w temacie twórczości fanowskiej, można jednak założyć, że jeśli przez lata powstaje szereg fanowskich prac na podstawie danych tytułów, a nie pojawiły się uwagi ze strony ich twórców, to, mimo oczywistego naruszenia ze strony fana, autorzy tacy przysłowiowo „przymykają oko” i wyrażają milczącą zgodę na powstawanie takiej twórczości.[26] W każdym przypadku należy jednak pamiętać o tym, by działanie takie nie miało charakteru komercyjnego (nie konkurowało z utworem pierwotnym i przez to nie pozbawiało oryginalnego twórcy korzyści finansowych), by nie naruszało dobrego imienia pierwotnego autora ani dobrej sławy jego utworu – te czynniki są bowiem najczęstszymi problemami, które w przypadku sporów (najczęściej na gruncie amerykańskim) były podnoszone przez uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych do utworu oryginalnego.[27] Jeśli zaś ktoś uważa się za prawdziwego fana danego tytułu, to wola jego autora winna być uszanowana.

Zainteresowanych tematyką praw autorskich w przypadku komiksów odsyłamy do poprzedniego wpisu. Zainteresowanych prawnymi aspektami twórczości: ochroną przed naruszeniem czy wykorzystaniem w ramach dozwolonego użytku –  zachęcamy do kontaktu.

Photo by Joe Ciciarelli on Unsplash
[1] Zob. K. Grzybczyk, Rozrywki XXI wieku a prawo własności intelektualnej, Warszawa 2020, s. 108 i n.
[2] Zob. J. Oppliger, Ask John: Why Hasnt Doujinshi Caught on Outside of Japan?, 23.06.2005 r., w internecie: https://web.archive.org/web/20120111225513/http://www.animenation.net/blog/2005/06/23/ask-john-why-hasnt-doujinshi-caught-on-outside-of-japan/, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[3] N. Noppe, The cultural economy of fanwork in Japan: dōjinshi exchange as a hybrid economy of open source cultural goods, Leuven 2014, s. 66–70.
[4] Fanspeak: The Brief Origins Of Fanfiction | Tech Times [dostęp: 07.01.2022 r.].
[5] William Shakespeare | Plays, Poems, Biography, Quotes, & Facts | Britannica [dostęp: 07.01.2022 r.].
[6] A New Alice in the Old Wonderland – Wikipedia [dostęp: 07.01.2022 r.].
[7] M. Richey, R. Richey, Japan’s…, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[8] N. Noppe, The cultural…, s. 99–107.
[9] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość internautów w świetle regulacji prawa autorskiego na przykładzie fanfiction, Warszawa 2015, s. 35-49.
[10] K. Allen, J. Ingulsrud, Reading Japan Cool: Patterns of Manga Literacy and Discourse, Plymouth 2009, s. 49.
[11] Tianxiang He, What Can We Learn from Japanese Anime Industries? The Differences Between Domestic and Overseas Copyright Protection Strategies Towards Fan Activities, „The American Journal of Comparative Law” nr 62 (4)/2014, s. 1014.
[12] J. Sevakis, Answerman: What Do Manga Artists Think Of Dirty Doujinshi?, 28.07.2017 r., w internecie: https:// 2
www.animenewsnetwork.com/answerman/2017-07-28/.119445, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[13] E. Stimson, Prime Minister Abe: Dōjinshi Safe Under TPP, 09.04.2016 r., w internecie: https://www.animenewsnetwork.com/interest/2016-04-09/prime-minister-abe-dojinshi-safe-under-tpp/.100782, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[14] Zob. S.K. Mehra, Copyright and Comics in Japan: Does Law Explain Why All the Cartoons My Kid Watches are Japanese Imports?, [w:] Rutgers Law Review, 55/2002, s. 7.
[15] M. Richey, R. Richey, Japan’s doujinshi culture of creativity through theft and the monster trying to destroy it, 06.09.2016 r., w internecie: https://www.tofugu.com/japan/doujinshi-definition/ [dostęp: 30.10.2021].
[16] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 36.
[17] J. Sevakis, Answerman, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[18] K. Morrissy, Doujinshi Manga Creator Wins Lawsuit Against Piracy Websites, 17.02.2020 r., https://www.animenewsnetwork.com/interest/2020-02-17/doujinshi-manga-creator-wins-lawsuit-against-piracy-websites/.156529, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[19] K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 35-36.
[20] Zob. np. P. Gruszecki, Fan fiction a prawo, 12.07.2012 r., w internecie: https://www.legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/zapytaj-prawnika/blog/69,fan-fiction-a-prawo, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[21] K. Grzybczyk, , Twórczość…, s. 54-55.
[22] M.M. Bieczyński, Prawne granice wolności twórczości artystycznej w zakresie sztuk wiualnych”, Warszawa 2011, s. 260 i n.
[23] Zob. np. Dr. Seuss Enterprises, L.P. Penguin Books USA, Inc. 109 F.3d 1394 (9th Cir. 1997).
[24] A. Sapkowski w wywiadzie z M. Czubajem, Wiedźmin w drodze na Łomianki, „Polityka” nr 51/52 (2585) z 23 grudnia 2006 r., online: https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/13/wiedzmin-w-drodze-na-lomianki/ [dostęp: 07.01.2022 r.].
[25] N. Noppe, The cultural…, s. 375–388.
[26] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 47, 55-56.
[27] Zob. Ibidem, s. 35-73, passim.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Bądźmy w kontakcie

Podaj nam swoje imię i adres mailowy, jeśli chcesz otrzymywać wiadomości na temat nowych publikacji na naszych blogach o praktycznych aspektach własności intelektualnej (IP), ciekawych wydarzeniach, nowych usługach, wzorach, e-bookach czy narzędziach do zarządzania IP, warsztatach, szkoleniach i spotkaniach tematycznych.

Wyrażam zgodę na przesyłanie mi informacji handlowych na podany przeze mnie adres, przez Lewandowski Gradek Lewandowska sp.p. radców prawnych z siedzibą w Warszawie, ul. Mokotowska 41/2B NIP: 7010438256

Pod linkiem https://lgl-iplaw.pl/polityka-prywatnosci/ znajdziesz informacje na temat przetwarzania danych osobowych.

Julia Szcześniak

julia.szczesniak@lgl-iplaw.pl

Studentka IV roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie Wiceprezeska Koła Naukowego Własności Intelektualnej „IP”.