Czasami myślę, że mediacja nie jest dla każdego. Na pewno nie powinni tracić czasu na „mediowanie” ci, którzy muszą zyskać wszystko, to czego żądali w pozwie czy w odpowiedzi na pozew. Jeśli strona sporu czy jej pełnomocnik zakłada, że podczas mediacji uzyska wynik taki jak w pismach procesowych, to znaczy, że nie rozumie czym jest mediacja. Głównym celem mediacji jest zakończenie sporu, optymalnie przez zawarcie ugody. Żeby zawarcie ugody było możliwe konieczne są ustępstwa. Chyba właśnie z tego powodu, dawniej ugoda nazywana była z łac. compromissum – wzajemna obietnica 😉

Definicję ugody znajdujemy w art. 917 kodeksu cywilnego (kc).Zgodnie z tym przepisem, ugoda jest umową, w której strony czynią sobie wzajemnie ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego. To znaczy, że z założenia strony powinny ustąpić, zmienić swoje postrzeganie sporu i na nowo zdefiniować swoje stanowiska. Określić stanowiska tak, aby druga strona skłonna była zakończyć spór na ustalonych przez strony warunkach, które są skłonne zaakceptować.  

W mediacji obie strony wspierane są przez mediatora, który pomaga im zmienić perspektywę.

Aby zobrazować to, czasami pokazuję stronom cyfrę: widziana z jednej strony wygląda jak „6” natomiast oglądana z drugiej strony wygląda jak „9”. Gdy strony zamienią się miejscami i „wejdą w buty” swojego oponenta zobaczą, że te same zdarzenia czy fakty można postrzegać, interpretować inaczej.

Z art. 917 kc wynika, że celem ugody jest wyjaśnienie niepewności co do roszczeń wynikających ze stosunku łączącego strony, zapewnienie wykonania tych roszczeń albo uchylenie istniejącego lub potencjalnego sporu. W teorii, dzięki tej zmienione perspektywie, i dlatego, że zwaśnione strony przystępują do mediacji w dobrej wierze, strony mediacji składają sobie wzajemnie propozycje ugodowe. To powinny być postulaty, które z jednej strony realizują własne interesy danej strony, z drugiej, wpisują się w to, jak spór chciałaby zakończyć druga strona.

I tylko wówczas, gdy obie strony próbują wzajemnie zrozumieć swoje racje, mediacja ma szansę zakończyć się ugodą. Jedynie wtedy, gdy strony przejawiają gotowość

Ugoda, jak podkreśla Sąd Najwyższy[1] jest umową konsensualną, kauzalną i wzajemną. Co do zasady jest umową dwustronną, ale gdy w sporze uczestniczy więcej stron, mogą one zawrzeć ugodę wielostronną (multilateralną). Do najważniejszych funkcji ugody należą funkcje koncyliacyjna (pojednanie stron) i stabilizacyjna (pewność obrotu). 

wzajemne ustępstwa

Niektórzy prawnicy stoją na stanowisku, ze porozumienie polegające na ustępstwach tylko jednej strony będzie kwalifikowane jako uznanie właściwe[2]. Uznanie, to przyznanie racji drugiej stronie. To oddanie walkowerem sporu. Wydaje się więc, że ugoda powinna obejmować ustępstwa obu stron. „Ustępstwo” to "jakąkolwiek rezygnacja z pierwotnie zajmowanego przez stronę stanowiska w zakresie istniejącego między stronami stosunku prawnego"[3].

W komentarzach i wyrokach sądów wskazuje się, że ustępstwo może polegać np. na uznaniu kwestionowanych dawniej uprawnień drugiej strony, zrzeczeniu się określonych zarzutów, ustaleniu dogodniejszego dla drugiej strony czasu, miejsca lub sposobu wykonania zobowiązania, zrzeczeniu się pewnych uprawnień procesowych, zmiana wysokości świadczenia lub odroczenie terminu jego spełnienia, udzielenie zabezpieczenia wierzytelności, zastrzeżenie kary umownej na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, rozłożenie należności na raty, rezygnacja z należnych odsetek, uznanie długu, zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. Zawsze ustępstwa będą mieć "wybitnie subiektywny"[4] W sprawach własności intelektualnej ustępstwem może być realizacja

Najważniejszym celem umowy wzajemnej jest doprowadzenie do obopólnej wymiany świadczeń między kontrahentami[5]. Po to zwaśnione strony zawierają ugodę.

Na wzajemną zależność świadczeń zwracał uwagę Sąd Aplikacyjny w Białymstoku[6] wyjaśniając, że wzajemna zależność między świadczeniami, ustanawiana jest przez same strony umowy: jedna strona zobowiązuje się świadczyć dlatego, że otrzyma świadczenie od drugiej strony.

Ugoda jako umowa wzajemna[7] dochodzi do skutku wówczas, gdy – jak wskazuje art. 487 § 2 kc - obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. I jak możemy przeczytać w komentarzu do tego przepisu „nie chodzi przy tym o to, by świadczenia (nawet w opinii stron) były równowartościowe; chodzi o to, by jedno świadczenie było spełniane w zamian za drugie, zgodnie z zasadą do ut des”.[8] Każde świadczenie jest więc odpowiednikiem, a nie równoważnikiem drugiego. Natomiast sprzężenie wzajemnych świadczeń oznacza, że żadne z nich nie może istnieć bez drugiego, lecz dzieli jego losy.  Przy czym to strony określają co jest dla nich ważne. Decydujące znaczenie dla uznania świadczeń za ekwiwalentne ma subiektywna ocena tych świadczeń, dokonana przez strony. Nie ma znaczenia przy tym obiektywna wartość świadczeń.

zdatność ugodowa

Ugodą strony mogą objąć prawa i obowiązki wynikające ze stosunków prawnych należących do wszystkich dziedzin prawa prywatnego, jeżeli stosunki te pozostają w swobodnej dyspozycji stron. Stosunki takie mogą wynikać z różnych zdarzeń cywilnoprawnych, w tym także z czynów niedozwolonych czy orzeczeń sądowych.

W sporach dotyczących spraw własności intelektualnej zakres wyznacza nam art. 47989§ 1 kpc – są to sporyo ochronę praw autorskich i pokrewnych, o ochronę praw własności przemysłowej oraz o ochronę innych praw na dobrach niematerialnych, a także sprawy o zapobieganie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji; ochronę dóbr osobistych w zakresie, w jakim dotyczy ona wykorzystania dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług; ochronę dóbr osobistych w związku z działalnością naukową lub wynalazczą.

Ugoda zaliczana jest do umów ustalających i następczych, czyli takich które dotyczą jakiegoś istniejącego stosunku prawnego, który po zawarciu ugody będzie bezsporny, nie wywołujący sporów. Przyjmuje się, że ugoda może potwierdzać treść już istniejącego stosunku prawnego. Strony mogą także zmieniać treść stosunku prawnego albo rozwiązywać ten stosunek.  Ugoda może dotyczyć roszczeń przedawnionych. Może też obejmować prawa przyszłe - pro futuro (tzn. nieistniejące w chwili zawarcia ugody) wynikające z oznaczonych stosunków prawnych.  Ugoda może zawierać tzw. accidentalia negotii, czyli warunek, termin, kara umowna, czy umowne prawo odstąpienia. Może być zawarta pod warunkiem rozwiązującym gdy strony użyją np. zwrotu "ugoda traci moc w przypadku opóźnienia w zapłacie (…)".

W sprawach własności intelektualnej ważna jest rozbieżność w orzecznictwie w zakresie dopuszczalnego przedmiotu ugody. Sporne jest, czy przedmiotem ugody może być tylko treść istniejącego stosunku prawnego, czy już samo istnienie tego stosunku. I tak, zgodnie z pierwszym stanowiskiem przedmiotem ugody jest wyłącznie istniejący stosunek prawny[9].

„O ugodzie można mówić jedynie w sytuacji, gdy reguluje ona prawa i obowiązki stron (w celu usunięcia wątpliwości lub sporu) - przy czynieniu wzajemnych ustępstw - w ramach istniejącego już stosunku prawnego. Ugoda nie może natomiast kreować nowego stosunku prawnego między stronami.” stwierdził Sąd Najwyższy  w wyroku z 1 października 2003r.[10] II CK 92/02 (numer 63300)

Sąd wyjaśnił w uzasadnieniu: „Dokonana ugodą pozasądową zmiana łączącego strony stosunku prawnego w toku zawisłego już na jego tle sporu, może wywoływać określone konsekwencje procesowe, w szczególności uzasadniać przedmiotowe przekształcenie powództwa. Jeśli przekształcenie takie dotyczy - tak jak w rozpoznawanej sprawie - zmiany ilościowej pierwotnego roszczenia, to nie może być ono traktowane jako zgłoszenie nowego roszczenia w rozumieniu art. 193 § 3 KPC.” Praktyka bywa odmienna, strony często tworzą zupełnie nową rzeczywistość, wypracowując zasady współpracy pomiędzy nimi, umawiają się w zakresie wykraczającym poza powództwo. Taka ugoda jest skuteczna w zakresie tego o co toczy się spór sądowy, w zakresie wykraczającym jest traktowana jako nowa umowa kształtująca ich realizacje na przyszłość.

Tym samym bliższy jest mi drugi pogląd. Zgodnie z nim ugoda może dotyczyć także sporu w przedmiocie istnienia stosunku prawnego[11]. W tym zakresie sądy wskazywały, ze „istota ugody polega na tym, że każda ze stron rezygnuje z powoływania się na korzystniejszy dla siebie, możliwie prawdziwy stan rzeczy. Wobec braku ograniczenia w art. 917 kc zakresu, w jakim stosunek sporny może być objęty ugodą, przyjąć należy, że ugoda może dotyczyć sporu także w przedmiocie istnienia stosunku prawnego.” W konkretnym stanie prawnym sąd w uzasadnieniu zauważył „Skoro więc pozwany, mający wątpliwość co do istnienia po jego stronie obowiązku zapłaty skarżącemu wynagrodzenia z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych do eksploatowanego oprogramowania komputerowego, zawarł następnie ugodę, to, wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, mocą niej samej łączył strony następnie stosunek prawny ustalony treścią ugody, zobowiązujący pozwanego do uiszczenia tego wynagrodzenia w ramach przyjętego porozumienia.”

Wydaje mi się, że do sporów w zakresie popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji zastosowanie mógłby mieć wyrok Sądu Najwyższego, w którym Sąd uznał, iż „Wobec braku ograniczenia w art. 917 kc zakresu, w jakim stosunek sporny może być objęty ugodą, przyjąć należy, że ugoda może dotyczyć także sporu w przedmiocie istnienia stosunku prawnego.”[12]

ważność i skuteczność ugody

Ugoda może być, co do zasady, zawarta w formie dowolnej. Wymóg zachowania określonej formy może jednak wynikać z przepisów szczególnych. Jeżeli np. ugoda ma doprowadzić do przeniesienia autorskich praw majątkowych, wymaga dla swej ważności formy pisemnej.

Do ugody znajdują zastosowanie przepisy części ogólnej kc odnoszące się do czynności prawnych (art. 56–109 kc), w tym dotyczące wad oświadczenia woli czy pełnomocnika. Dlatego ugoda zawarta przez pełnomocnika z przekroczeniem zakresu umocowania staje się ważna dopiero z chwilą potwierdzenia tej czynności, a nieważna z bezskutecznym upływem terminu, jaki druga strona umowa wyznaczyła na jej potwierdzenie (art. 103 kc).

Co ciekawe w jedynym z wyroków znajdujemy potwierdzenie[13], że do ugody stosuje się przepisy ogólne o zobowiązaniach umownych, także te, które regulują odpowiedzialność kontraktową. W ten sposób należy oceniać m.in. "ugodowe" uzgodnienie, że naprawienie szkody – wynikającej z czynu niedozwolonego – nastąpi przez zapłatę oznaczonej kwoty pieniężnej. Jeżeli bowiem roszczenie o naprawienie szkody może mieć więcej podstaw (np. kontraktową i deliktową, por. art. 443 kc), a ugoda nie precyzuje, o jaką podstawę chodzi ani wysokości roszczenia, oznacza to – w braku odmiennych wskazówek – iż wolą stron było objęcie ugodą wszystkich pozostających w zbiegu roszczeń odszkodowawczych, niezależnie od ich podstawy. Ciężar wykazania, że było inaczej, spoczywa zaś na tym, kto się na to powołuje.

powaga rzeczy ugodzonej (nie osądzonej) i inne skutki ugody mediacyjnej

W orzecznictwie zgodnie przyjmuje się, że ugoda sądowa nie korzysta z powagi rzeczy osądzonej. Jednak w wypadku wytoczenia procesu przez jedną ze stron ugody w tej samej sprawie, strona przeciwna może podnieść zarzut sprawy ugodzonej. Konsekwencją uwzględnienia tego zarzutu będzie oddalenie powództwa. Taki wniosek wynika m.in. z wyroków Sądu Najwyższego „Ugoda sądowa nie korzysta z powagi rzeczy osądzonej. Taki przymiot przysługuje jedynie prawomocnym wyrokom oraz postanowieniom merytorycznie rozstrzygającym spór. Skoro ugoda sądowa nie korzysta z powagi rzeczy osądzonej, to w przypadku wytoczenia nowego powództwa rozstrzygnięcie co do tego samego przedmiotu, co do którego strony zawarły ugodę sądową, jest rozstrzygnięciem merytorycznym, nawet jeśli jego przesłanką jest uprzednie ugodzenie się stron przed sądem co do tego roszczenia."[14]

Zawarcie ugody w toku postępowania mediacyjnego wywiera dodatkowo skutki procesowe. Jest to wyraz tzw. "koncepcji dualistycznej", zgodnie z którą ugoda sądowa "jest aktem prawnym złożonym z dwóch rodzajów czynności: materialnoprawnej i procesowej"[15] Sąd Najwyższy wyjaśnia to tak: Ugoda sądowa jest czynnością procesową uprawnionych do tego podmiotów procesowych, dokonaną w formie przewidzianej w prawie procesowym, które wiąże z tą czynnością zamierzony przez te podmioty skutek w postaci wyłączenia dalszego postępowania sądowego co do istoty sprawy. Równocześnie zawarte w treści ugody porozumienie co do istniejącego między stronami stosunku prawnego ma charakter zgodnego oświadczenia woli, a więc czynności prawnej zmierzającej do wywołania skutków w dziedzinie prawa materialnego. W tym zakresie zawarte przed sądem porozumienie jest ugodą w rozumieniu art. 917 kc".

Podstawowym skutkiem procesowym zawarcia ugody mediacyjnej jest umorzenie postępowania (art. 355 i 119(6) § 1 kpc). To zaś oznacza, że strony przestają tracić czas, pieniądze i energię na toczenie sporu.

Drugi równie ważnym skutkiem jest to, że ugoda mediacyjna po jej zatwierdzeniu przez sąd, jest tytułem wykonawczym w rozumieniu przepisów prawa egzekucyjnego. Strony po wypracowaniu ugody podpisanej przez mediatora i zatwierdzeniu jej przez sąd dysponują tytułem wykonawczym traktowanym na równi z prawomocnym orzeczeniem sądowym, z tą różnicą, że jest to tytuł o treści ustalonej przez nie same. Gdyby wiec zdarzyło się tak, że jedna ze stron pomimo ustalenia warunków ugody nie wykonywała jej, to druga strona może przystąpić do egzekucji ustaleń.

W zakresie kosztów postępowania zakończonego ugodą mediacyjną należy sięgnąć do art. 104 i 104(1) kpc. Koszty procesu, w którym zawarto ugodę, znosi się wzajemnie, o ile ugoda nie stanowi inaczej. Zgodnie z art. 117 KSCU, strony mogą w ugodzie sądowej ustalić, którą z nich i w jakiej części mają obciążać nieuiszczone koszty sądowe. Jeżeli ugoda nie stanowi inaczej, w sprawie zakończonej ugodą takie koszty co do zasady ponoszą obie strony w równych częściach. W przypadku zawarcia ugody w postepowaniu mediacyjnym po rozpoczęciu rozprawy, sąd zwraca trzy czwarte uiszczonej opłaty od pisma wszczynającego postępowanie w pierwszej instancji oraz zarzutów od nakazu zapłaty (art. 79 ust. 1 pkt 2 lit. a KSCU). Natomiast połowę uiszczonej opłaty sąd zwraca od: pisma wszczynającego postępowanie w pierwszej instancji oraz zarzutów od nakazu zapłaty, jeżeli postępowanie w pierwszej instancji zakończyło się zawarciem ugody sądowej po rozpoczęciu rozprawy albo pisma wszczynającego postępowanie w drugiej instancji, w której sprawa zakończyła się zawarciem ugody sądowej (art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. c i d KSCU). O uprzywilejowaniu ugodowego rozwiązywania sporów świadczy też zasada, zgodnie z którą nie pobiera się opłat od wniosku o zatwierdzenie ugody zawartej przed mediatorem w wyniku prowadzenia mediacji na podstawie umowy o mediację (art. 95 ust. 1 pkt 9 KSCU).

O tym, że ugoda sądowa może wykraczać poza przedmiot objęty postępowaniem sądowym pisałam w poprzednim wpisie.

... zatem, mediacja nie jest

Skoro celem mediacji jest zawarcie ugody a ugoda wymaga ustępstw, to mediacja nie jest miejscem, gdzie tylko jedna ze stron realizuje swój interes, oczekując iż druga strona przyzna jej rację. Mediacja nie jest areną tylko jednego aktora. Obie strony są równorzędne i ich interesy. Mediator ma za zadanie czuwać nad uporządkowaną i kulturalną wymianą argumentów, moderować dyskusję a także nakłaniać ale nie sugerować ugody. Mediator udziela głosu, formułuje pytania, nadaje bieg dyskusji.

Mediacja ze swej natury nie będzie władczym wydaniem rozstrzygnięcia jakim jest wydanie wyroku. To strony rozwiązują swój konflikt. To strony na zasadzie dobrowolności określają, czy przyjęte przez nie rozwiązanie jest dla nich satysfakcjonujące. To strony oceniają, czy z ich punktu widzenia ustalone w ugodzie zasady są sprawiedliwe. Mediator jedynie zapewnia neutralny grunt do tych ustaleń.

Uczestniku mediacji, nie trać czasu na przekonywanie mediatora do własnej wersji zdarzeń i oceny sytuacji. Mediator nie rozstrzyga sporu, mediator nie sprzyja żadnej ze stron. Więcej: mediator nie powinien faworyzować żadnej strony. Musi zachować bezstronność i neutralność zgodnie z nakazami kodeksów etycznych mediatorów i zasadą wynikającą z art. 183(3) kpc. 


[1] wyr. SN z 30.9.2010 r., I CSK 675/09, Legalis
[2] Tak Z. Radwański, w: System PrCyw, t. III, cz. 2, s. 1073
[3] Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2010, s. 381–382
[4] E. Skowrońska-Bocian, M. Warciński w: Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2015, art. 917, Nb 3, s. 908
[5] wyrok SN z 17.12.2008 r., I CSK 258/08, LEX nr 484670
[6] wyrok z 9.11.2017 r., I ACa 448/17, LEX nr 2412768
[7] wyrok SN z 10.11.1999 r., I CKN 205/98, OSNC 2000, Nr 5, poz. 95, oraz wyr. TK z 29.11.2006 r., SK 51/06, OTK-A 2006, Nr 10, poz. 156.
[8] Tak Z. Radwański, w: System PrCyw, t. III, cz. 1, s. 372; W. Popiołek, w: Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2015, art. 487, Nb 2
[9] Np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie - I Wydział Cywilny z 2016-04-08 I ACa 1481/15 (numer 1453297
[10] II CK 92/02 (numer 63300)
[11] Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z 2021-01-13 III CSKP 21/21 (numer 2524847)
[12] Wyrok z 1974-06-24 III CRN 110/74 (numer 18113)
[13] wyrok SN z 12.9.2018 r., II CSK 538/17, Legalis
[14] wyrok z 2013-11-19 I PK 120/13 (numer 1061085), a także z 1997-05-09 I PKN 143/97 (numer 31141
[15] tak m.in. wyr. TK z 29.11.2006 r., SK 51/06, OTK-A 2006, Nr 10, poz. 156
Udostępnij