Choć wierzę w wartość mediacji i wiem, że daje ona stronom realną szansę na konstruktywne rozwiązanie sporu, to doświadczyłam także wielu sytuacji, w których mimo dobrej woli stron, świetnie przygotowanych pełnomocników i mojej wspierającej roli jako mediatora, ugoda nie została osiągnięta. Przyczyn tego stanu jest kilka.

Ramy prawne

Zanim przejdę do przyczyn, kilka przypomnień dotyczących regulacji. Zgodnie z art. 183¹ KPC: „Mediacja jest dobrowolna”. § 2 tego przepisu mówi, że mediację prowadzi się na podstawie umowy o mediację albo postanowienia sądu kierującego strony do mediacji. Zgodnie art. 183⁸ KPC sąd może skierować strony do mediacji na każdym etapie postępowania; jednakże mediacji nie prowadzi się, jeśli strona w terminie tygodnia od dnia doręczenia postanowienia nie wyrazi zgody.  

W sprawach własności intelektualnej, dział IVg KPC wprowadza szczególne regulacje. Choć w tym dziale nie ma przepisów dedykowanych mediacji jako takiej, to sama specyfika spraw IP, przewidziana ustawowo jako odrębne postępowanie, powoduje, że mediacje w tym obszarze mają pewne własne konteksty i wyzwania. Te ramy prawne są ważne, ponieważ one określają to co możemy zrobić w mediacji.

Co dosyć częste w sprawach IP - sędzia kierujący strony do mediacji powinien wiedzieć, że strony czasami wyrażając zgodę na mediację, faktycznie nie chcą mediować. Przystępują do mediacji tylko po to, aby po jej zakończeniu sąd wreszcie podjął czynności. Taka mediacja ma skłonić sąd do działania.

Dobrowolność i asymetria w motywacji

Jak wiemy, mediacja jest dobrowolna. Jeśli którejkolwiek stronie brakuje rzeczywistego, realnego zainteresowania ugodą, np. dlatego, że jest przekonana, iż wygra przed sądem albo, że przeciwnik nie ma silnego stanowiska to gotowość do ustępstw jest minimalna.

W sprawach własności intelektualnej ta sytuacja często występuje: powód może być przekonany o naruszeniu i oczekiwać wysokiej rekompensaty (nie ma punktu odniesienia do kalkulacji odszkodowania), a pozwany może być przekonany, że roszczenie jest słabe. W efekcie: choć strony siadają przy stole, to naprawdę „przechodzą przez mediację” z myślą o procesie, co faktycznie znacząco obniża szansę na ugodę. Już dawno napisałam, że mediacja nie jest dla każdego 🙁

Wysokie stawki i skomplikowany przedmiot sprawy

Spory o IP często dotyczą bardzo wysokich wartości, obowiązkowo angażują profesjonalnych pełnomocników. Ich przedmiotem są zaawansowane zagadnienia (np. techniczne kwestie dotyczące patentów, niedookreślone granice naruszenia utworów czy trudności w wykazania czynu nieuczciwej konkurencji) lub opierają się o złożone aspekty dowodowe.

W takich sytuacjach, strony mają głębokie przekonania o swoich prawach i roszczeniach, a różnice co do stanu faktycznego lub prawnego są trudne do pokonania w ramach „rozmowy”. Przekonanie drugiej strony wymaga ekspertyzy, której co do zasady nie ma w mediacji. Bez takiej ekspertyzy, mediator może ułatwiać komunikację, ale nie może nakłonić strony, aby zmieniła stanowisko.

Brak jednorodnego zrozumienia przedmiotu mediacji czy jego zakresu

Czasem strony nie mają jasności co do tego, co konkretnie podlega mediacji jaki jest przedmiot sporu, jakie są granice ustępstw.

Bywa niestety, że strony są bardzo słabo przygotowane do negocjacji swojego stanowiska. W praktyce, w sprawach IP zdarza się, że jedna strona widzi przedmiot jako wyłącznie roszczenie finansowe, druga jako zakaz czy zabezpieczenie technologiczne, trzecia strona może domagać się uznania albo przeprosin. Jeżeli nie uda się wcześniej ustalić wspólnego mianownika mediacji, strony nie są zgodne co do zakresu, jaki akceptuje druga strona.

Różnice kulturowe, emocje, reputacja i bariera „bycia przegranym”

Choć sprawy IP mogą wydawać się czysto techniczne i biznesowe, w rzeczywistości często są oparte są o emocje, np.: reputacja, „wizerunek marki”, kariera twórcy. W takich warunkach emocje bywają tak silne, że strona czuje się „odrzucona”, „pokrzywdzona”, albo uważa, że jeśli ustąpi, to przyzna się do słabości. Mediator i pełnomocnicy mogą starać się zapewnić atmosferę współpracy, ale nie zawsze uda się „przełamać” tę barierę psychologiczną.

Niejasność oceny ryzyka i kosztów po obu stronach

Mediacja sprawdza się wtedy, gdy obie strony mają realistyczną ocenę swoich kosztów (procesowych, czasowych, reputacyjnych) i ryzyk (wygrana-przegrana). W przypadku sporów IP bywa jednak inaczej: strona może być przekonana, że ryzykuje niewiele albo, że przeciwnik „nie ma czym zapłacić”. W efekcie oczekiwania mogą być bardzo rozbieżne.

Jeśli np. pozwany wierzy, że koszt procesu jest niższy niż ugoda, albo że może wygrać, to może uznać mediację za stratę czasu. Z kolei powód może domagać się bardzo wysokiego odszkodowania, które druga strona uzna za nieakceptowalne. Gdy obie strony mają „nierealistyczne” oczekiwania, siłą rzeczy ugoda staje się nierealna.

Brak lub opóźnienie zaangażowania pełnomocników albo strony zbyt późno przychodzą do mediacji

Z doświadczenia wiem, że najlepsze efekty mediacji w sprawach IP uzyskuje się, gdy strony przychodzą z pełnomocnikami, którzy mają zrozumienie sprawy a mediacja odbywa się na tyle wcześnie, zanim w spór sądowy zainwestowane są wysokie koszty sądowe. Jeżeli strony „trafiają” do mediacji gdy proces trwa długo, koszty są wysokie, napięcie jest duże, to mediacja może być już mniej elastyczna, a strona może być zbyt przywiązana do swojego stanowiska aby je zmienić.

Brak wspólnego języka lub różnice kompetencyjne stron bądź pełnomocników

W sprawach IP często mamy do czynienia z bardzo technicznym lub niszowym przedmiotem (np. wynalazek, wzór użytkowy, tajemnica przedsiębiorstwa). Strona „techniczna” może mieć inne oczekiwania i język niż strona „prawna” czy „biznesowa”. Jeżeli choć jedna strona nie rozumie w pełni potencjału kompromisu to mogą wystąpić sytuacje, w których porozumienie jest teoretycznie możliwe, ale strony nie „spotkają się” znaczeniowo.

Niedopasowanie strategii procesu i mediacji, czyli konflikt między „ugoda” a „wyrokiem”

Mediacja to narzędzie ugodowe; proces sądowy to narzędzie rozstrzygające. Strony często mają różne strategie: jedna może być gotowa na ugodę, druga nastawiona na wyrok. W sprawach IP pełnomocnik pozwanej strony może kalkulować, że lepiej przejść przez proces, uzyskać wyrok, odstraszyć innych naruszających, niż zawierać ugodę. W takim przypadku mediacja może być formalnością i nie zakończy się porozumieniem, ponieważ strategiczne cele jednej strony i pełnomocnika stoją w sprzeczności z kompromisem.

Słowem podsumowania

Strony i pełnomocnicy powinni starannie przygotować się do mediacji: jasno określić, co jest dla nich priorytetem, co mogą oddać, jakie minimalne warunki są akceptowalne. Jeśli jedna strona pojawia się „na próbę”, bez konkretnych stanowisk, ryzyko impasu wzrasta. W sprawach własności intelektualnej ze względu na ich specyfikę  mediator (oraz strony) powinni mieć kompetencje, by zrozumieć i wyjaśnić techniczny, prawny i biznesowy wymiar sporu. Jeżeli mediacja „pozostaje na poziomie ogólnym” może nie sprostać wyzwaniom.

Należy także zachować realność co do terminu: mediacja prowadzona zbyt późno, gdy kalkulacje stron są już ustalone w procesie, bywa mniej skuteczna. Ugoda nie powinna być celem samym w sobie. Celem jest konstruktywna rozmowa, lepsze zrozumienie sporu, urealnienie oczekiwań i  jeśli jest to możliwe zawarcie porozumienia. W sporach o własność intelektualną mamy do czynienia ze szczególnie złożonymi przypadkami  co oznacza, że nieosiągnięcie ugody nie musi być wynikiem błędu mediatora czy stron, ale często naturalnym skutkiem jednej lub więcej z opisanych wyżej przyczyn.

Fakt, że ugoda nie zostanie osiągnięta nie może być postrzegany jako porażka. Jeśli strony podjęły próbę porozumienia, spotkały się, rozmawiały, to jest już wartościowy rezultat. Nierzadko mediacja zakończona bez ugody pomoże zredukować konflikty komunikacyjne, zawęzić spór, urealnić oczekiwania, zwiększyć świadomość ryzyk.

Photo by Ahmad Budi on Unsplash
Udostępnij