Zanim pojawi się flakon, nazwa i logo, wpierw tworzony jest zapach. Czujesz wanilię, ciepłą, słodką, znajomą. Po chwili dochodzi świeża bergamotka, a gdzieś w tle zostaje piżmo, cięższe, bardziej zmysłowe. Zapach działa na nas natychmiast. Potrafi uruchomić wspomnienia, emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne oraz skojarzenia. Cytrusowe być może wspomnienie wakacji, cięższe piżmowe zapachy przywołując na myśl wieczorne przyjęcia czy kolację przy winie.
W prawie własności intelektualnej część kwestii jest trudnych do uchwycenia, niczym ulotnych jako zapach. W tym wpisie przyjrzymy się perfumom i ich ochronie prawnej z perspektywy prawnoautorskiej i zwalczania nieuczciwej konkurencji.
Jako konsumenci perfum zazwyczaj doceniamy określone kompozycje zapachowe, wyczuwając określone nuty, które dla jednych mają unikatowy charakter, dla innych niczym się nie wyróżniają. To co niewątpliwie warto docenić, to jak branża perfumeryjna od lat balansuje na granicy sztuki i chemicznej precyzji, co rodzi fascynujące, lecz skomplikowane problemy na gruncie prawa własności intelektualnej. Choć intuicja może nam podpowiadać, że unikalny zapach perfum powinniśmy postrzegać jako przejaw twórczości, prawo autorskie ma trudności z jednoznacznym zakwalifikowaniem określonego zapachu jako utworu.
Spis treści
Czy zapach jest chroniony prawem autorskim?
Tak jak wskazano powyżej intuicyjnie bylibyśmy w stanie uznać unikalną kompozycję zapachową za przejaw twórczości, niemniej na poziomie regulacji polskich jak i europejskich wskazuje się na istotne przeszkody w objęciu woni ochroną prawnoautorską.
Głównym punktem odniesienia w polskich regulacjach jest definicja utworu, wskazana w art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.; dalej: „prawo autorskie”), zgodnie z którym przedmiotem ochrony jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci. Teoretycznie definicja ta jest bardzo szeroka i pomimo wyliczenia w ust. 2 tego artykułu z uwagi na użycie sformułowania „w szczególności”, zawiera otwarty katalog utworów, co mogłoby sugerować, że zapach, jako rezultat działalności perfumiarza mieści się w jej ramach. Jednakże kluczowym problemem, który zdominował debatę prawną, jest kwestia sposobu wyrażenia utworu oraz możliwości jego obiektywnej identyfikacji.[1]
Przez lata w orzecznictwie krajów europejskich ścierały się dwie odmienne koncepcje. Z jednej strony sądy holenderskie, w wyroku Kecofa przeciwko Lancôme z 2006 roku, uznały, że zapach perfum może być utworem chronionym prawem autorskim, nawet jeśli jest postrzegalny wyłącznie za pomocą węchu. Sąd Najwyższy Królestwa Niderlandów argumentował, że ochronie podlegają utwory postrzegane jakimkolwiek zmysłem, o ile są oryginalne i wyraźnie odróżnił samą woń od płynu będącego jej nośnikiem, porównując je do papieru książki, który nie stanowi przedmiotu prawa autorskiego, podczas gdy treść książki już tak[2]
Z drugiej strony orzecznictwo francuskie, w szczególności Francuski Sąd Kasacyjny, konsekwentnie odmawiał uznania zapachu za przedmiot prawa autorskiego. We Francji uznano, że tworzenie perfum to efekt zastosowania wiedzy technicznej i rzemiosła, a nie działalność twórcza o charakterze artystycznym, co wyklucza ochronę prawnoautorską.[3]
Spór ten został w dużej mierze rozstrzygnięty przez orzecznictwo Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w sprawie Levola Hengelo (C-310/17), wprawdzie dotyczącego smaku sera, ale mającego fundamentalne znaczenie także dla oceny zapachów.[4] Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że aby dany przedmiot mógł być uznany za utwór, musi być on możliwy do zidentyfikowania z wystarczającym stopniem precyzji i obiektywności.
„Po pierwsze bowiem, organy odpowiedzialne za zapewnienie ochrony praw wyłącznych nierozerwalnie związanych z prawem autorskim powinny móc rozpoznać w sposób jasny i precyzyjny chronione w ten sposób przedmioty. Powyższe odnosi się także do jednostek, a w szczególności do przedsiębiorców, którzy powinni móc określić w sposób jasny i precyzyjny chronione przedmioty osób trzecich, w szczególności ich konkurentów. Po drugie, konieczność wykluczenia wszelkich elementów subiektywności, które nie służą pewności prawnej, w procesie identyfikacji przedmiotu objętego ochroną wymaga, by sposób wyrażenia takiego przedmiotu był precyzyjny i obiektywny.”[5]
W przypadku smaku oraz analogicznie zapachu identyfikacja ta opiera się na subiektywnych odczuciach, zależnych od preferencji, nawyków odbiorców, a także obecnego stanu techniki, co konsekwentnie nie pozwala na ich precyzyjne i obiektywne odróżnienie.[6] Zatem zapach nie spełnia wymogów definicji utworu, ponieważ nie da się go zidentyfikować w sposób wykluczający elementy subiektywności.
Choć sama woń nie jest utworem, to inne elementy perfum mogą podlegać ochronie na gruncie prawa autorskiego.
Przede wszystkim, unikatowe flakony perfum, graficzne opakowania, logotypy towarzyszące flakonowi i znajdującemu się w nim płynowi, jeśli cechują się oryginalnością oraz indywidualnym charakterem, mogą stanowić utwory zgodnie z prawem autorskim. Zatem prawo autorskie nie chroni tego, co w perfumach najważniejsze, zapachu, ale skutecznie może zabezpieczać wszystko to, co z perspektywy marketingowej może budować zainteresowanie produktem przed jego powąchaniem.
Ochrona tajemnicy na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji
Obecnie podstawowym instrumentem ochrony perfum jako receptury jest art. 11 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1233 z późn. zm.; dalej: „uznk”) dotyczący tajemnicy przedsiębiorstwa. Skład chemiczny perfum oraz sposób ich produkcji, mogący stanowić know – how przedsiębiorstwa spełniają definicję tajemnicy przedsiębiorstwa, rozumianej jako informacje techniczne lub technologiczne posiadające pewną wartość gospodarczą, które nie zostały ujawnione do wiadomości publicznej, a sam przedsiębiorca podjął działania celem zachowania ich w poufności.[7]
Ochrona ta napotyka jednak istotne przeszkody natury technicznej. Tradycyjnie jak wskazano powyżej perfumy są chronione tajemnicą przedsiębiorstwa, ale z biegiem czasu, wraz z rozwojem nowoczesnych technologii, powyższa ochrona staje się niewystarczająca. Obecnie zagrożeniem jest inżynieria wsteczna, a w szczególności możliwość stosowania technik analitycznych takich jak chromatografia gazowa, która pozwala na pełne rozdzielenie i identyfikację składników mieszaniny.[8] W przypadku, gdy perfumy są w obrocie i każdy może je nabyć, w zasadzie poddanie ich analizie, by poznać skład perfum nie narusza tajemnicy przedsiębiorstwa, o ile nie wiąże się z bezprawnym uzyskaniem informacji.[9]
Co ciekawe na gruncie obecnie nieobowiązującej już ustawy z dnia 30 marca 2001 r. o kosmetykach (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 475 z późn. zm.). istniała regulacja (art. 7) umożliwiająca producentowi wystąpić do Głównego Inspektora Sanitarnego z wnioskiem o wyrażenie zgody na nieujawnianie na opakowaniu jednostkowym nazw jednego lub kilku składników kosmetyku, powołując się właśnie na tajemnicę przedsiębiorstwa.[10] Było to wyraźne odstępstwo od zasady transparentności składu, podyktowane interesem ekonomicznym producenta i koniecznością ochrony jego unikalnej wiedzy przed konkurencją.[11] Należy natomiast wskazać, iż ustawa ta obowiązywała do końca 2018 r. i została uchylona wraz z wejściem w życie ustawy z dnia 4 października 2018 r. o produktach kosmetycznych (Dz. U. poz. 2227). Nowa ustawa także traktuje perfumy jako produkt kosmetyczny, niemniej w obecnym stanie prawnym nie występuje procedura administracyjna polegająca na wydawaniu zgody przez Głównego Inspektora Sanitarnego. Obecne regulacje dopuszczają nieujawnianie pełnego składu kompozycji zapachowej na etykiecie poprzez zastosowanie terminu zbiorczego. W przypadku kompozycji zapachowych i aromatycznych, z których je wytworzono, w wykazie składników określa się je sformułowaniami „perfum” lub „aroma”.[12] Natomiast na etykiecie musi zostać podana obecność substancji, których umieszczanie wymagane jest w kolumnie inne załącznika nr III do rozporządzenia 1223/2009, tj. możliwych alergenów[13]
Naśladownictwo jako czyn nieuczciwej konkurencji
Przy ochronie zapachu warto też wziąć pod uwagę art. 13 uznk, tj. naśladownictwo gotowego produktu. Z perspektywy tej regulacji istotne jest pojęcie zewnętrznej postaci produktu. Istnieją dwojakie opinie na temat tego czy zewnętrzna postać ogranicza się wyłącznie do cech postrzeganych wzrokowo, czy też obejmuje cechy odbierane innymi zmysłami, w tym węchem.[14] E. Nowińska jak i M. du Vall postulują, by objąć zakresem art. 13 uznk również cechy postrzegane innymi zmysłami, co umożliwiłoby ochronę np. zapachu jako elementu konstytuującego tożsamość produktu.[15] Wskazuje się, że uprzywilejowanie wyłącznie postrzegania wzrokowego jest bezpodstawne, a zapach może stanowić zewnętrzną postać produktu. Jeśliby przyjąć taką interpretację, naśladownictwo składu chemicznego w celu uzyskania identycznego efektu zapachowego mogłoby stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, pod warunkiem, że takie kopiowanie mogłoby wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu.[16]
Warto podkreślić, że ustawa sankcjonuje jedynie naśladownictwo, które wprowadza w błąd. W przypadku więc perfum takie ryzyko konfuzji może wystąpić, zwłaszcza gdy naśladowca nie tylko kopiuje zapach, ale także upodabnia opakowanie, szatę graficzną, a nawet nazwę zapachu perfum.
Walka z zamiennikami - wprowadzenie w błąd co do właściwości i pochodzenia towaru
Art. 10 uznk może stanowić istotną podstawę w walce z nieuczciwymi praktykami w branży perfumeryjnej, definiując jako czyn nieuczciwej konkurencji takie oznaczenia towarów, które mogą wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, jakości, składników, sposobu wykonania oraz innych istotnych cech.
Szczególnym problemem w branży perfumeryjnej jest zjawisko tzw. zamienników lub odpowiedników, tj. perfum tańszej produkcji mających odpowiadać zapachowi drogiej marki. Producenci tańszych zamienników nierzadko używają w swoich materiałach informacyjnych lub na opakowania sformułowań takich jak:
- zamiennik;
- alternatywa dla ...;
- odpowiednik.
Jeśli przy powyższych sformułowaniach pojawi się nazwa znanej marki perfumeryjnej, tego typu działania mogą być kwalifikowane jako naruszenie art. 10 uznk, ponieważ bezprawnie wykorzystują funkcję odróżniającą i reklamową cudzych znaków towarowych.
Ryzyko wprowadzenia w błąd może być zintensyfikowane także faktem, że w branży kosmetycznej perfumy są raczej traktowane jako dobra codzienne, nabywane z niższym poziomem uwagi niż dobra trwałe. Można powiedzieć, że przeciętny konsument nie analizuje wnikliwie każdego detalu etykiety, lecz kieruje się ogólnym wrażeniem.[17] Zatem drobne modyfikacje nazwy, upodobnienie szaty graficznej, czcionki, mogą sugerować konsumentom powiązania gospodarcze, a tym samym skutecznie wprowadzić w błąd co do tożsamości producenta.
Choć zapach potrafi przywoływać najgłębsze wspomnienia, dla prawa pozostaje zbyt subiektywny i ulotny, by dać się zamknąć w ramach definicji utworu. W tej sytuacji parasol ochronny roztacza głównie na tym, co widoczne dla oka, unikalnym flakonem czy logo np. graficznych, podczas gdy sama woń pozostaje chroniona na gruncie uznk, choć pozostaje bezbronna wobec nowoczesnej inżynierii wstecznej. Ostatecznie w świecie pełnym zamienników to nie tylko chemiczna receptura, ale przede wszystkim silna tożsamość marki i jej oprawa wizualna stanowią równie skuteczną broń w walce z nieuczciwą konkurencją.
Pozostań czytelniku z nami, więcej o perfumach w kolejnym wpisie poświęconym prawu własności przemysłowej 😉

