Biżuteria rodzi się z uważności. Z miłości do detalu, który decyduje o całości, linii, proporcji, drobnym geście projektanta. To właśnie te niuanse sprawiają, że pierścionek nie jest „kolejnym”, a naszyjnik ma swój charakter i historię. Gdy jednak projekt zaczyna żyć własnym życiem w cudzych kolekcjach, pojawia się pytanie: jak ochronić to, co tak starannie zaprojektowane? Prawo własności intelektualnej nie odbiera biżuterii magii - przeciwnie, pozwala jej zachować autentyczność. W tym tekście przyglądamy się, jak robić to mądrze i bez zbędnego patosu.

Biżuteria jako utwór

Biżuteria od wieków pełni funkcję ozdobną, symboliczną i użytkową, ale w sensie prawnym może być czymś więcej niż tylko produktem rzemieślniczym czy towarem handlowym - może stanowić utwór w rozumieniu prawa autorskiego. Współczesne prawo autorskie nie różnicuje ochrony ze względu na kategorię twórczości ani jej artystyczny „prestiż". Ochronie podlega każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, niezależnie od wartości estetycznej, przeznaczenia czy stopnia kunsztu wykonania.

Oznacza to, że projekt pierścionka, kolczyków czy naszyjnika może być traktowany na równi z obrazem, rzeźbą czy utworem literackim, o ile stanowi rezultat własnej twórczości intelektualnej autora. W przypadku biżuterii granica między funkcją użytkową, a twórczym wyrazem bywa szczególnie istotna. Prawo autorskie nie chroni bowiem samej idei ozdoby ani rozwiązań czysto technicznych, lecz konkretną, indywidualną formę, w której projektant wyraził swoją koncepcję. Dlatego kluczowe znaczenie ma ustalenie, czy w danym projekcie można dostrzec swobodne i kreatywne wybory twórcy, które nadają mu osobisty charakter.[1]

Na przykład, wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach połączonych C-580/23 oraz C-795/23 dotyczyły doprecyzowania zasad, na jakich przedmioty codziennego użytku - takie jak meble czy właśnie biżuteria - mogą korzystać z ochrony prawnoautorskiej. Trybunał uznał, że dzieła sztuki użytkowej podlegają tym samym kryteriom oryginalności co inne utwory, a o ich ochronie decyduje rozpoznawalne przejęcie elementów twórczych, a nie ogólne podobieństwo wizualne. Trybunał rozstrzygnął, że w przypadku sztuki użytkowej nie można stosować wyższego progu oryginalności niż wobec innych rodzajów twórczości. Oznacza to, że ochrona prawnoautorska nie jest wyjątkiem zarezerwowanym tylko dla wybitnych dzieł. Jeżeli projektant biżuterii dokonał swobodnych wyborów twórczych, jego praca jest chroniona tak samo jak obraz czy książka. Aby biżuteria była uznana za utwór, musi stanowić własną twórczość intelektualną autora, odzwierciedlającą jego osobowość poprzez swobodne wybory. Elementy biżuterii, które wynikają wyłącznie z funkcji technicznej lub ergonomicznej (np. kształt zapięcia podyktowany tylko mechaniką), nie podlegają ochronie, ponieważ prawo autorskie nie chroni idei ani czystej funkcjonalności.

Kluczowym wnioskiem z wyroków jest również zmiana sposobu badania czy doszło do plagiatu. W przeciwieństwie do ochrony wzorów przemysłowych, w prawie autorskim nie liczy się “całościowe wrażenie”. Sąd musi ustalić, czy w nowym produkcie rozpoznawalne są konkretne elementy twórcze oryginału, a nie tylko to, czy dwa pierścionki lub naszyjniki wydają się podobne na pierwszy rzut oka. Nawet jeśli dwa przedmioty wywołują podobne wrażenie estetyczne, nie musi to oznaczać naruszenia prawa autorskiego. Jeśli dwóch twórców biżuterii inspiruje się tym samym stylem historycznym lub trendem, naruszeniem będzie jedynie przejęcie nowych, autorskich elementów dodanych przez pierwszego z nich. Trybunał wskazał, co ma znaczenia przy ocenie czy dany projekt biżuterii zasługuje na ochronę. To, co projektant “miał na myśli”, jest drugorzędne. Liczy się to, co zostało obiektywnie wyrażone w gotowym przedmiocie. Jeśli chodzi o kwestię uznania w branży, fakt, że biżuteria była wystawiana w muzeach lub zdobyła nagrody, może być pomocny, ale nie jest decydujący dla przyznania ochrony prawnoautorskiej. Użycie powszechnie znanych elementów (np. standardowych ogniw łańcucha) nie wyklucza ochrony, jeśli ich unikalne zestawienie jest efektem twórczych wyborów autora.[2]

Podsumowując, wyroki te dają projektantom biżuterii jasność, że ich prace są chronione bez względu na to czy są wybitną sztuką, o ile wykazują osobisty charakter twórczy, a walka z kopiami powinna skupiać się na identyfikacji konkretnych przejętych detali, a nie na ogólnym podobieństwie stylu.[3]

Naruszenia praw autorskich w obrocie gospodarczym stanowią jeden z najczęstszych i zarazem najbardziej bagatelizowanych problemów w sektorach kreatywnych, w tym w branży jubilerskiej. Wielu przedsiębiorców błędnie zakłada, że ochrona przysługuje wyłącznie rozwiązaniom zarejestrowanym w urzędzie patentowym, podczas gdy prawo autorskie działa niezależnie od jakiejkolwiek procedury rejestracyjnej. W praktyce oznacza to, że każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, korzysta z ochrony od chwili jego powstania.

Kopiowanie wzorów biżuterii, nawet jeśli dotyczy niewielkich elementów kompozycyjnych, może więc prowadzić nie tylko do odpowiedzialności cywilnej, lecz także karnej. Sprawy tego typu pokazują, że powoływanie się na rzekomą „powszechność” danego motywu czy brak jego formalnej rejestracji nie wyłącza odpowiedzialności za bezprawne wykorzystanie cudzego projektu. Szczególnie wyraźnie potwierdził to precedensowy proces karny o sygnaturze II K 987/15, który unaocznił praktyczne znaczenie ochrony prawnoautorskiej w działalności gospodarczej. W wyroku tym znajdujemy potwierdzenieże utwór jest chroniony prawem autorskim od momentu ustalenia, bez konieczności jego rejestracji w urzędzie patentowym.

Konflikt rozpoczął się w 2013 roku podczas targów Amberif, kiedy Marcin Wesołowski, właściciel firmy NAC Amber, przypadkowo odkrył w ofercie innej firmy wierną kopię swojego autorskiego wzoru biżuterii - motyla o oznaczeniu NPE255 Butterfly.[4] Pokrzywdzony początkowo dążył do polubownego rozwiązania sprawy, oczekując jedynie wycofania wzorów ze sprzedaży i notarialnego zobowiązania do zaprzestania dalszych naruszeń. Oskarżona odrzuciła jednak propozycję ugody, twierdząc, że skoro wzory nie zostały zastrzeżone w Urzędzie Patentowym, to stanowią dobro publiczne i każdy może z nich korzystać. W trakcie procesu oskarżona broniła się, wskazując na specyfikę branży bursztynniczej, w której jej zdaniem kopiowanie jest powszechną praktyką, a wzory czerpie się z ogólnodostępnych katalogów, zmieniając jedynie rodzaj użytych kamieni. Twierdziła również, że dolutowanie do skopiowanego motyla drobnych elementów, takich jak czułki czy odwłok, czyni go nowym projektem. Powołany przez sąd rzeczoznawca z zakresu prawa autorskiego obalił te twierdzenia, wyjaśniając, że nawet zmiana kolorystyki czy drobne modyfikacje nie zmieniają faktu, iż jest to ten sam chroniony wzór.

Sprawa była skomplikowana ze względu na postawę organów ścigania. Prokuratura dwukrotnie odmawiała wszczęcia postępowania, nie dopatrując się znamion przestępstwa. W związku z tym Marcin Wesołowski musiał wystąpić jako oskarżyciel subsydiarny, samodzielnie dochodząc swoich racji przed sądem. Co zaskakujące, nawet po wyroku skazującym w pierwszej instancji, prokuratura złożyła apelację na korzyść oskarżonej, jednak sąd drugiej instancji w całości podtrzymał pierwotny wyrok. Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, w wyroku z dnia 31 sierpnia 2017 r. uznał oskarżoną za winną naruszenia praw autorskich oraz zasad uczciwej konkurencji. Orzeczenie obejmowało grzywnę w wysokości 100 stawek dziennych po 50 zł każda, nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego w kwocie 3000 zł, a także publiczne ogłoszenie wyroku na stronie Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników w języku polskim i angielskim, co uznano za dotkliwszą karę niż sankcje finansowe. Sąd poza powyższymi sankcjami oraz obowiązkiem pokrycia kosztów procesu i wydatków na rzecz Skarbu Państwa, rozważał również ograniczenie prawa do wykonywania zawodu przez oskarżoną, jednak ze względu na jej wiek i fakt, że produkcja biżuterii była jej jedynym źródłem dochodu, odstąpił od tego środka. Cały proces udowodnił, że kradzież własności intelektualnej w biznesie jest przestępstwem, które może skutkować wpisem do rejestru osób skazanych.[5] Więcej o odpowiedzialności karnej za naruszenie prawa autorskiego można przeczytać TU.

W przypadku nabywcy praw autorskich ważne jest zachowanie kilku zasad o których pisaliśmy TU. Sytuacja nieco komplikuje się, gdy jest przynajmniej dwóch współtwórców, o czym pisaliśmy TU.

Biżuteria jako wzór przemysłowy

Wzór przemysłowy jest jednym z przedmiotów ochrony prawa własności przemysłowej i dotyczy zewnętrznej postaci produktu, a nie jego funkcji technicznej. Zgodnie z ustawą Prawo własności przemysłowej wzorem przemysłowym jest nowa i posiadająca indywidualny charakter postać wytworu lub jego części, nadana mu w szczególności przez cechy linii, konturów, kształtów, kolorystykę, strukturę lub materiał wytworu oraz przez jego ornamentację. Ochronie podlega zatem wygląd produktu, czyli to, co jest dostrzegalne wizualnie, a nie sposób jego działania czy rozwiązania konstrukcyjne.

Podstawowymi przesłankami uzyskania prawa z rejestracji są nowość oraz indywidualny charakter wzoru. Wzór uważa się za nowy, jeżeli przed datą zgłoszenia do ochrony identyczny wzór nie został udostępniony publicznie. Udostępnienie publiczne może nastąpić poprzez sprzedaż, wystawienie, publikację w katalogu, prezentację na targach czy w Internecie. Wzory uznaje się za identyczne, jeżeli różnią się jedynie nieistotnymi szczegółami. Z kolei indywidualny charakter oznacza, że ogólne wrażenie wywoływane przez wzór na tzw. zorientowanym użytkowniku różni się od ogólnego wrażenia wywoływanego przez inne wzory uprzednio udostępnione publicznie. Ocena ta ma charakter porównawczy i uwzględnia stopień swobody twórczej przy opracowywaniu danego produktu.[6]

W branży jubilerskiej od lat narasta napięcie między dużymi markami a małymi, rodzinnymi zakładami złotniczymi. Jednym z głośniejszych przykładów takiego sporu była sytuacja opisywana w 2010 r., gdy środowisko rzemieślników zapowiedziało działania przeciwko firmie Apart sp. z o.o. w związku z rejestracją przez nią licznych wzorów przemysłowych obejmujących klasyczne formy biżuterii. Sprawa pokazała, jak istotnym narzędziem w walce konkurencyjnej może być prawo własności przemysłowej i jak cienka bywa granica między ochroną innowacji a próbą monopolizowania rynku. Według przedstawicieli Związku Rzemiosła Polskiego duże firmy jubilerskie zaczęły rejestrować jako wzory przemysłowe projekty, które od pokoleń funkcjonowały w obrocie jako klasyczne, powszechnie stosowane formy pierścionków czy kolczyków. Rejestracja wzoru przemysłowego w Polsce nie jest szczególnie skomplikowana ani kosztowna. Opłata zgłoszeniowa jest relatywnie niska, a procedura koncentruje się głównie na weryfikacji formalnej (pisaliśmy o tym TU). Oznacza to, że urząd na etapie zgłoszenia nie bada szczegółowo, czy identyczny lub bardzo podobny wzór był już wcześniej publicznie dostępny. W praktyce więc przedsiębiorca może w stosunkowo krótkim czasie uzyskać świadectwo rejestracji i formalne prawo wyłączne.

I tu zaczyna się sedno problemu. Posiadanie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego daje jego właścicielowi możliwość zakazania innym podmiotom wytwarzania i wprowadzania do obrotu produktów wywołujących takie samo ogólne wrażenie na zorientowanym użytkowniku. W przypadku biżuterii, gdzie różnice bywają subtelne, nawet drobny detal może decydować o zakresie ochrony. Wystarczy niewielka modyfikacja kształtu, proporcji czy zdobienia, aby projekt zyskał indywidualny charakter - a jednocześnie różnice te mogą być na tyle nieoczywiste, że spór o naruszenie staje się realny. Małe zakłady złotnicze podnosiły, że uzyskanie przez dużą firmę wyłączności na popularne, klasyczne wzory może w praktyce zablokować im możliwość dalszej produkcji tradycyjnych modeli. Wielu rzemieślników obawia się kosztownych procesów sądowych, nawet jeśli są przekonani o swojej racji. Co więcej, w sporze o naruszenie prawa z rejestracji wzoru sytuacja bywa przewrotna: pozwany może zakwestionować ważność wzoru, wykazując brak nowości lub indywidualnego charakteru w chwili zgłoszenia. Jeśli sąd uzna, że wzór nie spełniał ustawowych przesłanek, może dojść do jego unieważnienia, co oznacza utratę prawa wyłącznego.

Kluczowe znaczenie mają tu dwie przesłanki: nowość oraz indywidualny charakter wzoru. Wzór jest nowy, jeśli przed datą zgłoszenia identyczny projekt nie został udostępniony publicznie, na przykład poprzez sprzedaż, wystawienie czy publikację. Z kolei indywidualny charakter oznacza, że ogólne wrażenie wywoływane przez wzór różni się od wrażenia wywoływanego przez inne wcześniej ujawnione projekty. W branży jubilerskiej ocena ta bywa szczególnie trudna, ponieważ wiele motywów - jak klasyczne obrączki, proste pierścionki z oczkiem czy minimalistyczne kolczyki - funkcjonuje na rynku od dziesięcioleci.

W sytuacji, gdy przedsiębiorcy czują się pokrzywdzeni udzieleniem prawa ochronnego, mogą wnieść sprzeciw lub wniosek o unieważnienie wzoru, wykazując, że w chwili zgłoszenia nie spełniał on ustawowych wymogów. Wówczas organ musi przeprowadzić merytoryczne badanie, obejmujące analizę wcześniejszego stanu wzornictwa. Jeżeli okaże się, że wzór nie był nowy albo nie miał indywidualnego charakteru, prawo może zostać unieważnione, co przywraca możliwość swobodnego korzystania z danego rozwiązania przez innych producentów. Z perspektywy dużych firm rejestracja wzorów przemysłowych jest jednak elementem racjonalnej strategii biznesowej. Ochrona projektów pozwala budować rozpoznawalność marki i przeciwdziałać kopiowaniu.

W praktyce przedsiębiorstwa argumentują, że mierzą się z licznymi naruszeniami - od powielania zdjęć i materiałów reklamowych po produkcję łudząco podobnych wyrobów. W ich ocenie dochodzenie roszczeń jest nie tyle próbą monopolizacji rynku, ile koniecznością wynikającą z potrzeby ochrony własnych inwestycji i reputacji. Cała sytuacja pokazuje, że wzór przemysłowy to potężne narzędzie - może być tarczą chroniącą oryginalne projekty, ale może też stać się mieczem w sporze konkurencyjnym. Granica między ochroną a nadużyciem prawa bywa cienka i każdorazowo wymaga wnikliwej analizy. Dla małych zakładów złotniczych kluczowe jest dokumentowanie wcześniejszego używania projektów oraz świadomość przysługujących im środków prawnych. Dla dużych firm - ostrożność w rejestrowaniu wzorów, które mogą być uznane za zbyt bliskie klasycznym, powszechnie stosowanym formom. W branży, gdzie estetyka i tradycja splatają się z biznesem, prawo własności przemysłowej coraz częściej staje się jednym z najważniejszych narzędzi walki o rynek.[7]

O karnych aspektach ochrony wzorów przemysłowych pisaliśmy TU.

"Biżuteryjne" znaki towarowe

W świecie biżuterii znak towarowy często bywa czymś więcej niż tylko logo. To symbol jakości, stylu i historii marki. Niewielki detal - charakterystyczny motyw, kontur, sygnatura - potrafi przesądzać o rozpoznawalności produktu i jego pozycji rynkowej. Właśnie dlatego prawo znaków towarowych odgrywa w tej branży tak istotną rolę. Znak towarowy to każde oznaczenie, które pozwala odróżnić towary jednego przedsiębiorcy od towarów innych podmiotów. Może to być nazwa, logo, rysunek, kolor, a nawet określony kształt czy kompozycja graficzna. W przypadku biżuterii najczęściej mamy do czynienia ze znakami słownymi (nazwa marki), słowno-graficznymi (logo z nazwą) albo czysto graficznymi symbolami umieszczanymi na produktach, opakowaniach czy materiałach reklamowych.

W branży dóbr luksusowych, takich jak biżuteria, znak towarowy pełni również funkcję inwestycyjną i wizerunkową. To nośnik reputacji, prestiżu i emocji. Klienci często kupują nie tylko sam produkt, lecz także historię i symbolikę marki. Nic więc dziwnego, że spory o znaki towarowe są tu szczególnie zacięte. Spór dotyczył wieloletniego postępowania w zakresie ochrony unijnych znaków towarowych pomiędzy polską spółką Apart sp. z o.o. a hiszpańskim producentem biżuterii S. Tous, SL, przy udziale EUIPO. Sprawy następnie trafiły do Sąd Unii Europejskiej, a w dalszej kolejności do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. S. Tous, SL to znany hiszpański producent biżuterii i akcesoriów luksusowych, który od lat wykorzystuje jako element identyfikacji wizualnej uproszczony kontur sylwetki niedźwiedzia. Symbol ten stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków marki Tous i jest wykorzystywany w odniesieniu do szerokiego asortymentu towarów - przede wszystkim biżuterii (klasa 14 klasyfikacji nicejskiej), ale również wszelkich akcesoriów modowych. Polska spółka dążyła do podważenia praw ochronnych przysługujących hiszpańskiemu przedsiębiorcy, inicjując przed EUIPO kilka postępowań.

W pierwszej kolejności Apart wnosił o unieważnienie spornych znaków towarowych, argumentując, że nie spełniają one przesłanek rejestracji określonych w rozporządzeniu 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. W szczególności podnoszono, że kontur niedźwiedzia nie posiada charakteru odróżniającego, ponieważ ma rzekomo wyłącznie walor dekoracyjny i jest motywem powszechnie wykorzystywanym w branży jubilerskiej. Zdaniem polskiej spółki przeciętny konsument nie postrzegałby takiego oznaczenia jako wskazania pochodzenia handlowego towaru, lecz jako zwykły element estetyczny. Dodatkowo wskazywano, że oznaczenie może sprowadzać się do kształtu produktu, a więc do formy, która nadaje towarowi istotną wartość estetyczną.

W ocenie Apart rejestracja takiego znaku prowadziłaby do przyznania wyłączności na formę produktu, co pozostawałoby w sprzeczności z zasadą, że znaki towarowe nie mogą chronić rozwiązań o charakterze czysto funkcjonalnym lub estetycznym, właściwych dla danego rodzaju towarów. Niezależnie od zarzutów dotyczących samej zdolności rejestrowej, Apart wnosił również o stwierdzenie wygaśnięcia praw do znaków z powodu ich rzekomego braku rzeczywistego używania w obrocie handlowym przez wymagany okres pięciu lat. Argumentowano, że Tous nie wykazał w sposób wystarczający, iż znaki były faktycznie używane w odniesieniu do towarów objętych rejestracją na terytorium Unii Europejskiej w sposób rzeczywisty, a nie jedynie symboliczny. Spory te trafiły następnie do Sąd Unii Europejskiej i zostały zarejestrowane pod sygnaturami T-591/21 oraz T-638/21.[8]

Wyrokami z dnia 26 lipca 2023 roku Sąd oddalił skargi wniesione przez Apart w obu sprawach, uznając, że decyzje EUIPO były prawidłowe.[9] W uzasadnieniu wskazano, że nawet stosunkowo proste oznaczenie graficzne może posiadać charakter odróżniający, o ile pozwala właściwemu kręgowi odbiorców na odróżnienie towarów jednego przedsiębiorcy od towarów innych podmiotów. Sąd uznał, że sylwetka niedźwiedzia używana przez Tous nie jest oznaczeniem banalnym ani typowym dla sektora jubilerskiego w takim stopniu, aby pozbawić ją zdolności odróżniającej. W odniesieniu do zarzutu braku rzeczywistego używania Sąd stwierdził, że przedstawione przez Tous dowody, takie jak materiały marketingowe, dokumenty sprzedażowe, katalogi oraz przykłady użycia znaku na produktach, potwierdzają faktyczne wykorzystywanie oznaczenia w obrocie gospodarczym. Podkreślono, że rzeczywiste używanie nie musi oznaczać masowej skali działalności, lecz powinno być autentyczne i mieć na celu utrzymanie lub zdobycie udziału w rynku.

W konsekwencji Sąd utrzymał w mocy decyzje EUIPO korzystne dla hiszpańskiego przedsiębiorcy oraz obciążył polską spółkę kosztami postępowań, w tym kosztami poniesionymi przez interwenienta, czyli S. Tous. Apart podjął jeszcze próbę zakwestionowania rozstrzygnięcia poprzez wniesienie odwołania do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-598/23 P. Postanowieniem z lutego 2024 roku Trybunał odmówił jednak przyjęcia odwołania do rozpoznania, uznając, że nie podnosi ono kwestii istotnych dla jedności, spójności ani rozwoju prawa Unii Europejskiej.

Oznaczało to definitywne zakończenie sporu na poziomie unijnym i ostateczne utrzymanie ochrony przysługującej znakom towarowym Tous. Sprawa ta stanowi istotny przykład sporów w sektorze dóbr luksusowych dotyczących granic ochrony znaków towarowych, w szczególności w odniesieniu do prostych znaków graficznych oraz wymogów związanych z wykazaniem ich rzeczywistego używania. Branża jubilerska pokazuje, że granice między prawem autorskim, wzorami przemysłowymi i znakami towarowymi coraz częściej się przenikają, a świadome korzystanie z każdego z tych instrumentów stanowi element strategii rynkowej, a nie wyłącznie reakcji na naruszenia.

Na zakończenie warto jedynie zasygnalizować, iż spory o biżuterię mogą dotyczyć także czynów nieuczciwej konkurencji. Jest wiele przykładów: od nieuczciwych reklam po wykradanie tajemnic przedsiębiorstwa - o czym pisaliśmy jakiś czas temu TU. Niestety, biżuteria nie zawsze broni się sama - jakością, spójnością i konsekwencją formy. Prawnik ma zupełnie inne możliwości działania, gdy jest "wyposażony" w roszczenia wynikające np. z ochrony biżuterii wzorem przemysłowym czy znakiem towarowym. Ważne, aby ochrona prawna był uważna, proporcjonalna i dobrze osadzona w procesie twórczym. Prawo własności intelektualnej nie musi dominować nad projektem. Wystarczy, by było obecne - jak detal, który nie zwraca na siebie uwagi, ale bez którego całość nie byłaby kompletna.


[1] J. Sieńczyło-Chlabicz (red.), Prawo własności intelektualnej. Teoria i praktyka, Warszawa: Wolters Kluwer 2021, rozdz. I, s. 42 i n.
[2] Wyrok TS z 4.12.2025 r., C-580/23, MIO AB I IN. PRZECIWKO GALLERI MIKAEL & THOMAS ASPLUND AKTIEBOLAG I USM U. SCHÄRER SÖHNE AG, LEX nr 3952704.
[3] K. Sztobryn, Sztuka użytkowa jako utwór. Omówienie wyroku TS z dnia 4 grudnia 2025 r., C-580/23 i C-795/23 (Mio i in.), LEX/el. 2025.
[4] https://amber.com.pl/aktualnosci/89-wywiady/3215-kradziez-praw-autorskich-jest-przestepstwem-rozmowa-z-marcinem-wesolowskim#:~:text=Prawo%20autorskie%20chroni%20tw%C3%B3rc%C4%99%20niezale%C5%BCnie,wzory%20zosta%C5%82y%20opatentowane%20czy%20nie
[5] https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/151015050001006_II_K_000987_2015_Uz_2017-08-31_001
[6] J. Szczotka [w:] T. Demendecki, A. Niewęgłowski, J. Sitko, G. Tylec, J. Szczotka, Prawo własności przemysłowej. Komentarz, Warszawa 2015, art. 102.
[7] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/418846,wzory-przemyslowe-male-zaklady-zlotnicze-beda-walczyc-z-firma-apart.html#
[8] Wyrok SPI z 26.07.2023 r., T-638/21, APART v. URZĄD UNII EUROPEJSKIEJ DS. WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ (EUIPO) - S. TOUS, Dz.U.UE.C 2023, nr 131.
[9] Wyrok SPI z 26.07.2023 r., T-591/21, APART v. URZĄD UNII EUROPEJSKIEJ DS. WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ (EUIPO) - S. TOUS, Dz.U.UE.C 2023, nr 130.
Udostępnij