W minionym tygodniu byliśmy świadkami historycznego dla polskiego Internetu wydarzenia. 23-letni twórca internetowy, Piotr ,,Łatwogang” Garkowski, podczas trwającej 9 dni transmisji na żywo na YouTube zebrał ponad 250 milionów złotych dla fundacji Cancer Fighters. Fundacja ta ma pod swoją opieką dzieci chore na nowotwory, działając w kilku placówkach na terenie Polski, wspiera podopiecznych zarówno finansowo, jak i w sferze psychicznej. Pomysł na streama zakładał słuchanie piosenki ,,Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” Bedoesa i Mai Mecan, jednej z podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Cały dochód z wyświetleń i odtworzeń na platformach streamingowych został przeznaczony na Fundację, co w perspektywie nieprzerwanego 9 – dniowego odsłuchu już samo w sobie stanowiło perspektywę znacznego wsparcia finansowego dla Cancer Fighters. Ostatecznie jednak wynik przerósł oczekiwania samego pomysłodawcy, który stwierdził, że według założeń sprzed rozpoczęcia transmisji zebranie 500 000 złotych było dla niego na tamten moment przewidywanym sukcesem.
Podczas transmisji z warszawskiej kawalerki, gdzie działo się całe wydarzenie, przewinęło się setki celebrytów i influencerów chcących wesprzeć zbiórkę i zachęcić odbiorców do wpłacania pieniędzy na szczytny cel. Wielu z nich, w geście solidarności i wsparcia osób z nowotworami, goliło głowę oraz wykonywało tematyczne tatuaże, a także oddawało przedmioty na przyszłą licytację. Wszystkie te działania sukcesywnie przyciągały coraz to większą liczbę widzów, których w szczytowym momencie było aż 1,6 miliona.
W samej akcji, oprócz imponującej kwoty ponad 250 milionów złotych, najbardziej niezwykli okazali się ludzie i umiejętność jednoczenia się społeczeństwa w celu pomocy. Jak podkreślał Łatwogang, każda wpłata, niezależnie od wielkości, była ogromną cegiełką dołożoną do ostatecznie uzbieranej kwoty.
Z perspektywy prawnej, przy okazji tak inspirujących okoliczności, warto zastanowić się nad tym, jak właściwie uregulowany jest streaming oraz jakie ograniczenia i obowiązki platformy nakładają na twórców w zakresie ich działalności.
Spis treści
Pojęcie streamingu/transmisji live i jego regulacja z perspektywy platformy
Streaming polega na przekazie treści między dostawcą - streamerem, a odbiorcą za pomocą technologii przesyłania strumieniowego, co umożliwia udostępnianie treści bezpośrednio dla odbiorców bez trwałego zapisu na ich urządzeniu. Rodzaje streamingu można zróżnicować następująco:
- streaming na żywo – udostępnianie treści w czasie rzeczywistym, na przykład transmisja live koncertu, konferencji;
- streaming na żądanie – udostępnianie treści w dowolnym dla użytkownika czasie i miejscu, na przykład Netflix, Spotify.
W tym wpisie, z racji na opisane wydarzenie, skupimy się na opisaniu pierwszego rodzaju, inaczej transmisji na żywo.
Streaming jako usługa podlega regulacji DSA, czyli rozporządzeniu o jednolitym rynku cyfrowym[1] oraz w zakresie obowiązków nakładanych na użytkowników platform regulaminom konkretnych z nich, na których streaming się odbywa.
W ramach regulacji unijnej zjawisko streamingu można zakwalifikować na różny sposób, zależnie od mechanizmów używanych przez platformy oraz specyfiki konkretnej transmisji. Bez wątpienia streaming jest usługą pośrednią społeczeństwa informacyjnego w rozumieniu art. 3 lit. g (i), natomiast wątpliwości mogą pojawić się na etapie stwierdzenia w zakresie, czy jest to usługa przekazu, czy może usługa hostingu. Wszystko zależy tutaj od tego, co później dzieje się z przeprowadzoną na żywo transmisją. Jeżeli usługa kończy się na przekazie rzeczywistym, to taki stream należy zakwalifikować jako usługę przekazu. Jeśli natomiast live zostaje zapisany na platformie, często umożliwiając ponowne jego odtworzenie, usługę taką należy postrzegać jako hosting. Rozporządzenie nakłada na dostawców tych usług konkretne obowiązki, m.in. związane z odpowiedzialnością w zakresie naruszeń.
Zgodnie z art. 6 DSA dostawca usługi hostingu nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane na wniosek odbiorcy usługi. Aby jednak faktycznie tej odpowiedzialności nie ponosił, konieczne jest, aby:
a) dostawca nie miał faktycznej wiedzy o nielegalnej działalności lub nielegalnych treściach, a w odniesieniu do roszczeń odszkodowawczych - nie wiedział o stanie faktycznym lub okolicznościach, które w sposób oczywisty świadczą o nielegalnej działalności lub nielegalnych treściach; lub
b) podejmował bezzwłocznie odpowiednie działania w celu usunięcia lub uniemożliwienia dostępu do nielegalnych treści, gdy uzyska taką wiedzę lub wiadomość.
Powyższe uregulowanie nie ma jednak zastosowania w sytuacjach, w których odbiorca usługi działa z upoważnienia lub pod kontrolą dostawcy. Przykładem mogą być transmisje na żywo gier komputerowych, które prowadzone są przez twórców internetowych i e-sportowców za porozumieniem czy na zlecenie konkretnej platformy.
Warto wspomnieć, że mimo obowiązków nałożonych na platformy zgodnie z przywołanym wyżej art. 6 DSA, nie nałożono na nich ogólnego obowiązku monitorowania informacji, które przekazują lub przechowują, ani aktywnego ustalania faktów lub okoliczności wskazujących na nielegalną działalność. Oznacza to w praktyce, że dostawcy są zobowiązani do działania dopiero w momencie powzięcia wiedzy o danym naruszeniu, nie są natomiast zobligowani do działań rozpoznawczych.
Sytuacja w zakresie naruszenia prawa autorskiego różnicuje się w odniesieniu do platform zakwalifikowanych jako DUUTO, czyli dostawców usług udostępniania treści online w ramach dyrektywy 2019/790[2], implementowanej w polskiej ustawie o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Zgodnie z dyrektywą jako DUUTO kwalifikować należy dostawcę usług społeczeństwa informacyjnego:
- którego głównym lub jednym z głównych celów jest przechowywanie i udzielanie publicznego dostępu do dużej liczby chronionych prawem autorskim utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez użytkowników tych usług,
- które są przez niego organizowane i promowane w celach zarobkowych.
W odniesieniu do takich platform, do których zaliczyć możemy także YouTube, model odpowiedzialności za naruszenia praw autorskich dokonywanych przez użytkowników został uregulowany odmiennie niż zrobiono to w dyrektywie DSA. Dostawca usług udostępniania treści online, który bez wymaganej zgody uprawnionego dokonał publicznego udostępnienia utworu zamieszczonego przez usługobiorcę, ponosi odpowiedzialność z tytułu naruszenia prawa autorskiego. Od tej zasady istnieją jednak wyłączenia, które zwalniają dostawcę z odpowiedzialności za dokonane naruszenia jej użytkowników. Są to:
- dołożenie należytej staranności, aby uzyskać zgodę na korzystanie z cudzych praw;
- dołożenie należytej staranności, aby uniemożliwić dostęp do tego utworu, jeżeli uprawniony przekazał dostawcy niezbędne w tym celu informacje;
- działanie niezwłocznie po otrzymaniu od uprawnionego należycie uzasadnionego żądania zablokowania dostępu do tego utworu lub usunięcia go ze swoich stron internetowych, a także dołożenie należytej staranności, aby uniemożliwić dostęp do tego utworu w przyszłości, jeżeli uprawniony przekazał mu do tego niezbędne informacje.
Przepisy te doznają również ograniczeń ze strony podmiotowej, mianowicie w zakresie zwolnienia z pewnych obowiązków małych i średnich przedsiębiorców oraz braku ogólnego obowiązku nadzoru.
W zakresie wzajemnej relacji obu aktów unijnych należy przyjąć, że mimo regulacji podobnych kwestii nie wykluczają się one, nie zachodzi również typowa relacja lex speciali derogat lex generali, ale wzajemnie się one uzupełniają.[3] Jak wskazał doktor Zbigniew Okoń, DSA pozostawia „nienaruszone” te „szczególne zasady i procedury” dyrektywy 2019/790, które realizują inne cele lub zawierają bardziej szczegółowe zasady w stosunku do DSA. Wówczas stanowią one lex specialis w stosunku do DSA. I odwrotnie. Jeżeli DSA reguluje pewne aspekty w sposób bardziej konkretny i szczegółowy, ma pierwszeństwo przed dyrektywą 2019/790. Natomiast w razie kolizji norm pierwszeństwo należy przyznać dyrektywie 2019/790.[4]
Warto przypomnieć, że ponoszenie przez platformy w pewnych okolicznościach odpowiedzialności za naruszenia nie wyłącza jej u samego naruszyciela, tj. osoby, która przykładowo bez zezwolenia umieszcza na YouTube cudzą piosenkę. Odpowiedzialność platformy w takich przypadkach ma przyśpieszyć i ułatwić proces usuwania skutków naruszeń, a nie wyłączyć negatywne konsekwencje wobec użytkownika naruszyciela.
Regulamin YouTube – co jest najważniejsze z perspektywy użytkownika?
W zakresie obowiązków użytkowników kluczowym źródłem będą regulaminy poszczególnych platform streamingowych, takich jak YouTube.
W ramach regulaminu wyodrębniono sekcje skupiające się na konkretnych zagadnieniach, w tym prawa autorskie, zasady związane ze spamem i nieuczciwymi praktykami, treściami niebezpiecznymi, o charakterze kontrowersyjnym oraz informacjami wprowadzającymi w błąd.[5] Poniżej w punktach przedstawimy parę zasad związanych z funkcjonowaniem platformy, które mogą nie być intuicyjne dla użytkowników i powodować potencjalne naruszenia:
- niedozwolone jest użycie mylącego tytułu czy miniatur w celu przekonania użytkowników, że materiał zawiera inną treść niż w rzeczywistości - obejmuje to tytuły, miniatury lub opisy wskazujące odbiorcy, że widzowie zobaczą w filmie treść, której tak naprawdę w nim nie ma;
- nie można również stosować praktyki tzw. spamu w komentarzach, czyli publikowania dużej liczby identycznych, niezwiązanych z treścią lub powtarzających się komentarzy;
- obowiązuje zakaz publikowania linków, które kierują użytkowników do treści naruszających wytyczne dla społeczności YouTube;
- na platformie YouTube nie są dozwolone treści, które zagrażają emocjonalnemu i fizycznemu dobrostanowi nieletnich, natomiast ze względu na dużą ocenność tej przesłanki warto zapoznać się z przykładami umieszczonymi w wytycznych dla społeczności.
YouTube wskazuje także, że mimo powyższych działań mogą być one traktowane wyjątkowo ze względu na swój kontekst edukacyjny, dokumentalny, naukowy lub artystyczny oraz szczególne sytuacje mogą dotyczyć treści, do których dostęp jest uzasadniony ze względu na interes publiczny.[6]
Konsekwencje dla użytkownika, czyli co mnie czeka po naruszeniu?
Konsekwencje za naruszenia regulaminu YouTube są różne z perspektywy poziomu ich dolegliwości. Najłagodniejszą sankcją za zachowanie niezgodne z zasadami platformy jest usunięcie niezgodnej treści i nałożenie na kanał upomnienia lub ostrzeżenia. Z drugiej strony, w przypadku ciężkich naruszeń, YouTube posiada prawo pozbawienia danego kanału monetyzacji jego działalności lub nawet jego zamknięcie.
Najważniejsze środki, które mogą zostać zastosowane przedstawiają się następująco:
- upomnienie – zazwyczaj wygasa po 90 dniach od jego wystosowania;
- ostrzeżenie – pojawia się w momencie, w którym YouTube stwierdzi ponowne w stosunku do wcześniejszego upomnienia naruszenie swoich zasad, powoduje przykładowo utratę możliwości prowadzenia transmisji na żywo czy tworzenia premier przez tydzień, przy czym ostrzeżenie pozostaje na kanale przez 90 dni;
- drugie ostrzeżenie – otrzymywane w przypadku naruszenia zasad po raz kolejny w ciągu 90 dni od otrzymania pierwszego ostrzeżenia, skutkuje utratą możliwości publikacji treści przez 2 tygodnie; utrzymuje się względem kanału 90 dni od jego otrzymania;
- trzecie ostrzeżenie – może spowodować usunięcie kanału, utrzymuje się 90 dni od jego otrzymania.
Od powyższych decyzji platformy przysługuje użytkownikowi odwołanie, które można złożyć drogą internetową przez podany przez YouTube odnośnik.
Transmisje na żywo, jak zostało ostatnio udowodnione, dają nie tylko możliwości rozrywkowe, ale również pomocowe i społeczne. Patrząc w przyszłość można spodziewać się, że po tak wielkim sukcesie prób wykorzystania zalet transmisji będzie znacznie więcej, we wszelakich dziedzinach życia. Warto więc znać politykę platform streamingowych, aby należycie wykorzystywać jej możliwości. Tak jak w tej akcji! Dla wszystkich osób zaangażowanych w akcję na rzecz fundacji Cancer Fighters należą się gratulacje i słowa uznania. Pozostajemy w nadziei, że to nie ostatnia taka inicjatywa a współczesne metody przekazu będą im służyć!

