Kilka miesięcy temu siedziałam na spotkaniu z przedsiębiorcą z branży technologicznej. Firma rozwijała innowacyjne rozwiązanie wykorzystywane przez klientów w kilku krajach europejskich. Problem, z którym przyszedł, był klasyczny dla współczesnego świata własności intelektualnej: zagraniczny partner biznesowy zakwestionował zakres udzielonej licencji i prawa do dalszego wykorzystania części technologii.
Po godzinie omawiania ryzyk procesowych klient zadał pytanie, które słyszałam już dziesiątki razy:
– To gdzie będziemy się sądzić?
Pamiętam, że odpowiedziałam wtedy pytaniem:
– A czy na pewno chce Pan się sądzić?
Zapadła cisza. Po chwili usłyszałam odpowiedź, która – mam wrażenie – coraz lepiej oddaje sposób myślenia współczesnego biznesu:
– Szczerze? Chciałbym po prostu móc dalej prowadzić firmę.
Ta rozmowa wraca do mnie za każdym razem, gdy czytam kolejne statystyki dotyczące mediacji w sporach własności intelektualnej. Zwłaszcza dziś, kiedy najnowszy raport WIPO ADR Highlights 2025[1] pokazuje rekordowy wzrost zainteresowania mediacjami i arbitrażem prowadzonymi przez Centrum Arbitrażu i Mediacji WIPO.
I szczerze mówiąc, nie jestem tym zaskoczona.
Spis treści
Po latach sporów IP coraz rzadziej zadaję pytanie: „Kto wygra?”
Przez lata praktyki zawodowej uczestniczyłam w wielu sporach dotyczących znaków towarowych, praw autorskich, patentów, licencji i nowych technologii. Kiedy zaczynałam pracę, większość rozmów z klientami sprowadzała się do trzech pytań:
- kto ma rację i jakie są szanse na wygraną,
- gdzie najlepiej pozwać drugą stronę.
Dzisiaj coraz częściej słyszę zupełnie inne pytania:
- ile czasu potrwa spór,
- czy uda się zachować relacje biznesowe.
I właśnie dlatego coraz częściej rekomenduję klientom mediację.
Nie dlatego, że nie wierzę w sądy. Są sprawy, które wymagają zdecydowanej ochrony sądowej. Ale wiem również, że ogromna część sporów dotyczących własności intelektualnej nie jest tak naprawdę sporami o przepisy.
To spory o biznes.
Własność intelektualna nie zna granic.
Kilka lat temu uczestniczyłam w sprawie dotyczącej praw do rozwiązania technologicznego rozwijanego wspólnie przez przedsiębiorców z trzech krajów. Szczegóły sprawy pozostają oczywiście poufne, ale sam mechanizm był charakterystyczny.
Formalnie spór dotyczył własności określonych rezultatów prac badawczo - rozwojowych. W praktyce strony zaczęły spierać się o wszystko:
- prawo właściwe,
- jurysdykcję,
- zakres licencji,
- sposób korzystania z technologii,
- przyszłą współpracę.
Po kilku miesiącach przygotowań procesowych jedna ze stron powiedziała zdanie, które pamiętam do dziś:
„Jeżeli wygramy za pięć lat, ale stracimy rynek za dwa lata, to co właściwie wygramy?”
To pytanie doskonale oddaje specyfikę współczesnych sporów IP.
Dzisiejsze innowacje, technologie, marki czy treści cyfrowe funkcjonują globalnie. Tymczasem tradycyjne postępowania sądowe nadal pozostają osadzone w granicach poszczególnych państw.
Właśnie dlatego uważam, że mediacja WIPO jest jednym z najbardziej interesujących i niedocenianych narzędzi rozwiązywania sporów międzynarodowych.
Raport WIPO 2025 potwierdza zmianę, którą obserwujemy w praktyce
Z najnowszego raportu WIPO[2] wynika, że w 2025 roku liczba sporów dotyczących własności intelektualnej, innowacji i technologii prowadzonych przez Centrum Arbitrażu i Mediacji WIPO wzrosła aż o około 70% w stosunku do roku poprzedniego. Poniżej dane z raportu WIPO:

Jeszcze bardziej imponujący jest wzrost liczby spraw prowadzonych wspólnie z krajowymi urzędami własności intelektualnej - aż o 87%.
To nie są już pojedyncze przypadki ani eksperymenty. To wyraźna zmiana sposobu myślenia przedsiębiorców, twórców i pełnomocników.
Co ciekawe, aż 59% uczestników postępowań stanowią:
- małe i średnie przedsiębiorstwa,
- startupy,
- przedsiębiorcy technologiczni,
- indywidualni twórcy.

To ważny sygnał. Mediacja międzynarodowa przestaje być narzędziem wyłącznie dla największych korporacji.
O co dziś najczęściej toczą się mediacje WIPO?
Raport pokazuje również, że świat sporów własności intelektualnej zmienia się bardzo dynamicznie.
Najwięcej spraw dotyczy obecnie: prawa autorskiego i treści cyfrowych (71% wszystkich sporów), znaków towarowych (23%), patentów i technologii.

Szczególnie dynamicznie rozwijają się mediacje dotyczące:
- mody i dóbr luksusowych
- sztucznej inteligencji,
- licencji technologicznych,
- Internetu rzeczy (IoT),
- patentów SEP/FRAND,
- biotechnologii,
- sektora gier komputerowych i e-sportu,
- platform cyfrowych,
I trudno się temu dziwić. Tam, gdzie technologia rozwija się szybciej niż przepisy prawa, strony potrzebują nie tylko rozstrzygnięcia, ale przede wszystkim rozwiązania.
Dlaczego akurat mediacja WIPO?
Po latach pracy przy sporach własności intelektualnej coraz bardziej doceniam cztery cechy mediacji WIPO.
Po pierwsze – specjalizacja
Pamiętam mediację dotyczącą skomplikowanej umowy licencyjnej, podczas której strony już na pierwszym spotkaniu zaczęły dyskutować o zagadnieniach technicznych i modelach biznesowych. W takich sprawach ogromne znaczenie ma to, że mediator nie musi uczyć się podstaw sporu od zera.
Dobry mediator IP wie, czym jest licencja wyłączna, zna specyfikę sporów patentowych, rozumie problemy związane z AI czy prawami autorskimi do treści cyfrowych.
Po drugie – neutralność
W sporach międzynarodowych bardzo często samo ustalenie miejsca prowadzenia postępowania staje się osobnym konfliktem.
WIPO oferuje przestrzeń, w której żadna ze stron nie czuje się „na boisku przeciwnika”.
Po trzecie – elastyczność
Sąd może zasądzić odszkodowanie.
Mediator może pomóc stronom wypracować nową licencję, zmienić model współpracy, podzielić rynki albo stworzyć mechanizm współdziałania na przyszłość.
I właśnie dlatego tak wiele mediacji kończy się rozwiązaniami, których sąd nigdy nie mógłby orzec.
Po czwarte – czas
Kilka lat temu jedna z klientek, prowadząca działalność kreatywną, powiedziała mi:
„Nie mogę czekać czterech lat na wyrok. Za cztery lata nasze koncepcje będą widoczne na każdej ulicy, nie będą już poufne”.
Trudno o lepsze podsumowanie współczesnego tempa zmian.
Polska również zaczyna dostrzegać potencjał mediacji WIPO
Szczególnie pozytywnie oceniam rozwój współpracy pomiędzy Urzędem Patentowym RP a Centrum Arbitrażu i Mediacji WIPO.
Dzięki porozumieniu zawartemu w 2018 roku[3] polscy przedsiębiorcy mogą korzystać z mediacji przede wszystkim w sporach dotyczących znaków towarowych.
W praktyce oznacza to możliwość:
- wyboru wyspecjalizowanego mediatora,
- prowadzenia postępowania online,
- korzystania z elektronicznego systemu składania dokumentów,
- dostosowania procedury do potrzeb stron,
- ograniczenia kosztów i czasu trwania sporu.
Co istotne, na listach mediatorów WIPO znajdują się również eksperci z Polski specjalizujący się w znakach towarowych, patentach i prawie autorskim.
Czy mediacja zastąpi sądy?
Nie. I nie powinna.
Ale po latach prowadzenia sporów dotyczących własności intelektualnej jestem przekonana, że zdecydowanie zbyt rzadko zadajemy klientom jedno bardzo ważne pytanie:
„Czy naprawdę potrzebujecie wygrać proces, czy raczej potrzebujecie rozwiązać problem?”
Być może właśnie dlatego, gdy dziś klient pyta mnie:
„To gdzie będziemy się sądzić?”,
coraz częściej odpowiadam:
„Zanim wybierzemy sąd, porozmawiajmy o mediacji WIPO”.

