W dobie rosnącej mody i zapotrzebowania na najnowsze osiągnięcia w zakresie wellbeing, biohackingu i medycyny stylu życia w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się osoby bez wykształcenia medycznego, które oferują rozmaite metody leczenia lub środki o niepotwierdzonej skuteczności. Pociągnięcie do odpowiedzialności takich osób było dotychczas bardzo utrudnione. Działania te pozostawały bowiem poza zakresem kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta, który nie dysponował odpowiednimi narzędziami prawnymi do przeciwdziałania tego rodzaju zjawiskom. Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ma to zmienić[1].

Choć intencje nowych regulacji są słuszne i mają służyć walce z dezinformacją medyczną oraz pseudomedycyną, projekt wywołuje wiele emocji. Szczególnie dotyczy to osób prowadzących działalność z pogranicza zdrowia, wellness, terapii komplementarnych i edukacji zdrowotnej.

Na początek kilka podstawowych pojęć

Projekt ustawy odwołuje się do definicji zawartych w ustawie o działalności leczniczej. Świadczeniem zdrowotnym są działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia. Osobą wykonującą zawód medyczny jest natomiast osoba posiadająca odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia do udzielania takich świadczeń. Działalność lecznicza polega na udzielaniu świadczeń zdrowotnych.

W świetle obowiązujących przepisów udzielanie świadczeń zdrowotnych jest zastrzeżone dla osób wykonujących zawody medyczne i działających w granicach przyznanych im uprawnień.

Pseudomedycyna i dezinformacja medyczna - jaki problem ma rozwiązać ustawa?

Projektodawca wskazuje trzy główne obszary zagrożeń:

  • udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osoby nieposiadające kwalifikacji medycznych;
  • oferowanie metod diagnostycznych lub leczniczych niemających statusu świadczeń zdrowotnych, którym przypisuje się właściwości leczenia;
  • prowadzenie działalności leczniczej bez wymaganego wpisu do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. ,

Od lat obserwujemy również wzrost liczby przypadków wykorzystywania mediów społecznościowych do promowania niesprawdzonych metod leczenia, suplementów diety przedstawianych jako alternatywa dla terapii medycznych czy usług świadczonych przez osoby bez wymaganych kwalifikacji.

Dodatkowym problemem jest rozpowszechnianie materiałów wykorzystujących wizerunki lekarzy lub innych zawodów medycznych, często przy użyciu narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, w celu uwiarygodniania fałszywych przekazów zdrowotnych. O zjawisku tym pisaliśmy TU.

Słuszne intencje ustawodawcy

Celem ustawy jest zwiększenie ochrony pacjentów przed osobami, które wykorzystują brak wiedzy lub trudną sytuację zdrowotną chorych do promowania niesprawdzonych metod leczenia. Projekt zakłada rozszerzenie kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta oraz wprowadzenie nowych regulacji dotyczących praktyk pseudomedycznych i dezinformacji medycznej.

Praktyki pseudomedyczne

Zgodnie z projektowanym art. 67zj praktyką pseudomedyczną będzie:

  1. udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego, jeżeli działania te stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci;
  2. oferowanie lub stosowanie metod diagnostycznych lub leczniczych, które nie są świadczeniami zdrowotnymi, przy jednoczesnym wprowadzaniu w błąd co do ich skuteczności w diagnostyce lub leczeniu małoletnich, chorób nowotworowych, ciężkich chorób nieuleczalnych lub zaburzeń psychicznych;
  3. wykonywanie działalności leczniczej bez wymaganego wpisu do rejestru – jeżeli działania te są podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Dezinformacja medyczna

Ustawa wprowadza również definicję dezinformacji medycznej. Obejmuje ona publiczne rozpowszechnianie lub promowanie nieprawdziwych informacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Dotyczy to zarówno promowania nieskutecznych metod leczenia, jak również rozpowszechniania fałszywych informacji o szkodliwości metod zgodnych z aktualną wiedzą medyczną.

Lex Szarlatan a wolność słowa - gdzie kończy się opinia, a zaczyna dezinformacja?

Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwników projektu jest zarzut, że nowe przepisy ograniczają wolność słowa. Analiza projektu nie potwierdza jednak takiej tezy. Projekt nie zakazuje:

  • wyrażania własnych opinii;
  • opisywania własnych doświadczeń zdrowotnych;
  • krytykowania lekarzy, szpitali czy systemu ochrony zdrowia;
  • prowadzenia debat naukowych;
  • dyskusji dotyczącej skuteczności poszczególnych metod leczenia.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy publicznie rozpowszechniane informacje stają się elementem działalności zarobkowej i służą promowaniu nieprawdziwych twierdzeń zdrowotnych. Ustawodawca próbuje więc wyznaczyć granicę nie pomiędzy dozwoloną i niedozwoloną opinią, ale pomiędzy wolnością wypowiedzi a działalnością komercyjną wykorzystującą dezinformację medyczną.

Jakie działania mogą zostać uznane za dezinformację medyczną? W praktyce szczególne ryzyko mogą stwarzać komunikaty takie jak:

  • „Chemioterapia zabija wszystkich pacjentów, dlatego należy ją zastąpić suplementami”;
  • „Insulina nie jest potrzebna – cukrzycę można całkowicie wyleczyć dietą”;
  • „Leczenie psychiatryczne nie działa, a depresję usuwa wyłącznie nasz kurs online”;
  • „Nowotwory można skutecznie leczyć wyłącznie energią lub wibracjami”;
  • „Ta mieszanka ziół zastępuje leczenie onkologiczne”;
  • „Nasza terapia usuwa autyzm w ciągu 30 dni”;
  • „Schorzenia tarczycy należy leczyć wyłącznie suplementami”;
  • „Przy pomocy urządzenia bioenergetycznego diagnozujemy wszystkie choroby organizmu”. ,

W uzasadnieniu projektu wskazywano m.in. leczenie bezpłodności suplementami, leczenie nowotworów jodem, leczenie miażdżycy metodami niepotwierdzonymi naukowo czy deklarowane niszczenie komórek nowotworowych przy pomocy tzw. plazmoterapii.

Zatem, czy Lex Szarlatan oznacza zakaz zielarstwa, masażu, jogi lub dietetyki?

Nie. Ani projekt ustawy, ani jego uzasadnienie nie przewidują zakazu:

  • zielarstwa;
  • kosmetologii;
  • podologii;
  • masażu;
  • jogi;
  • medytacji;
  • dietetyki;
  • edukacji zdrowotnej;
  • działalności wellness.

Kluczowe znaczenie ma sposób komunikowania usług i produktów. Przykładowo:

  • sklep zielarski może sprzedawać zioła, ale nie powinien twierdzić, że „wyleczą raka”;
  • masażysta może informować o wpływie masażu na komfort i regenerację, ale nie powinien reklamować masażu jako leczenia nowotworów;
  • instruktor jogi może prowadzić zajęcia wspierające dobrostan, lecz nie powinien obiecywać leczenia schizofrenii czy cukrzycy;
  • dietetyk może wspierać zmianę nawyków żywieniowych, jednak nie powinien twierdzić, że sama dieta zastąpi chemioterapię, insulinoterapię lub leczenie psychiatryczne.

Granica przebiega więc nie pomiędzy medycyną a działalnością okołozdrowotną, ale pomiędzy rzetelną informacją a przypisywaniem usługom i produktom niepotwierdzonych właściwości leczniczych.

Nowe uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta

Projekt przyznaje Rzecznikowi szereg nowych kompetencji. W szczególności będzie on mógł:

  • wydawać decyzje nakazujące zaprzestanie określonych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania, jeśli mogą one zagrażać zdrowiu lub życiu pacjentów;
  • publikować ostrzeżenia dotyczące potencjalnie niebezpiecznych praktyk;
  • prowadzić jawny rejestr podmiotów prowadzących dezinformację medyczną;
  • publikować decyzje dotyczące praktyk pseudomedycznych;
  • występować o przekierowanie ruchu z określonych domen internetowych na stronę ostrzegawczą Rzecznika;
  • nakładać wysokie kary finansowe.

Wysokość kar może sięgać nawet 1 mln zł, a w określonych sytuacjach kary będą mogły być nakładane wielokrotnie do czasu usunięcia naruszenia.

Leczą tylko leki. Suplementy wspomagają.

Nowe przepisy wpisują się w już istniejący system ochrony konsumentów.

Prawo farmaceutyczne przewiduje, że właściwości leczenia lub zapobiegania chorobom mogą być przypisywane wyłącznie produktom leczniczym. Z kolei przepisy dotyczące suplementów diety zakazują przypisywania im właściwości zapobiegania chorobom, leczenia lub wyleczenia chorób człowieka.

Ochronę przed takim przekazem zapewniają również przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

Kto zyska, a kto straci na nowych przepisach?

Największym beneficjentem nowych regulacji mają być pacjenci, którzy uzyskają dodatkową ochronę przed osobami wykorzystującymi ich obawy zdrowotne do sprzedaży niesprawdzonych metod leczenia.

Zmiany odczują natomiast przede wszystkim:

  • bioenergoterapeuci;
  • uzdrowiciele energetyczni;
  • osoby prowadzące odpłatne „terapie” bez kwalifikacji medycznych;
  • influencerzy budujący działalność biznesową wokół niepotwierdzonych twierdzeń zdrowotnych;
  • podmioty promujące suplementy lub usługi jako alternatywę dla leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną.

Nie oznacza to jednak, że działalność z zakresu coachingu, dietetyki, wellness, zielarstwa, masażu, jogi czy innych usług okołozdrowotnych stanie się nielegalna. Projekt koncentruje się przede wszystkim na przypadkach przypisywania produktom i usługom niepotwierdzonych właściwości diagnostycznych lub leczniczych, prowadzeniu działalności leczniczej bez wymaganych uprawnień oraz komercyjnej dezinformacji medycznej. W praktyce kluczowe znaczenie będzie miał sposób komunikowania usług oraz zgodność przekazywanych informacji z aktualną wiedzą medyczną.

Co warto zrobić już teraz?

Choć projekt znajduje się jeszcze na etapie procesu legislacyjnego, warto już dziś przeprowadzić audyt komunikacji marketingowej.

Szczególnej analizie powinny zostać poddane:

  • strony internetowe;
  • profile w mediach społecznościowych;
  • webinary i kursy online;
  • opisy usług;
  • reklamy;
  • referencje klientów;
  • materiały sprzedażowe.

Warto sprawdzić, czy stosowane komunikaty nie sugerują:

  • diagnozowania chorób;
  • prowadzenia leczenia;
  • gwarantowanej skuteczności zdrowotnej;
  • zastąpienia leczenia medycznego;
  • skuteczności niepotwierdzonej aktualną wiedzą medyczną.

Projekt „Lex Szarlatan” wyraźnie pokazuje kierunek zmian w prawie. Niezależnie od ostatecznego kształtu regulacji przedsiębiorcy działający na styku zdrowia, wellness i edukacji zdrowotnej powinni już dziś zadbać o zgodność swoich działań i komunikacji z obowiązującymi standardami prawnymi oraz aktualną wiedzą medyczną.


[1] Uzasadnienie do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/druk.xsp?nr=2598
Udostępnij