-1
archive,category,category-prawo-wlasnosci-przemyslowej,category-114,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Polski „overruling” – czyli kiedy organy administracji publicznej mogą odstąpić od utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw w takim samym stanie faktycznym i prawnym?

Racjonalnie zakładamy, że organ wydając decyzję o konkretnej treści w jednej sytuacji, w kolejnym przypadku, przy identycznym stanie faktycznym i prawnym, wyda takie samo rozstrzygnięcie. Jednakże możliwe są sytuacje pozwalające organowi podczas rozstrzygania danej sprawy odejść od utrwalonej praktyki. W rzeczywistości, bywa tak, że wyjątek ten jest wykorzystywany przez organy w sposób nieprawidłowy, przez co dochodzi nie tylko do naruszenia przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, ale również, przede wszystkim, do zachwiania tak podstawową zasadą, jak zasada pogłębiania zaufania do władzy publicznej. W szerszym kontekście, takie działanie administracji prowadzi także do naruszenia konstytucyjnej zasady równości obywatela wobec prawa wyrażonej w art. 32 Konstytucji RP. W dzisiejszym wpisie postaramy się pokazać, kiedy i przy spełnieniu jakich warunków organ może odejść od stosowania utrwalonej praktyki, a w jakich sytuacjach dopuszcza się naruszenia prawa oraz jak powyższe zasady przekładają się na postępowania prowadzone przez Urząd Patentowy RP.

Trudno, żyjąc w demokratycznym państwie, wyobrazić sobie chaos, jaki panowałby w państwie, w którym nie istniałoby choć minimalne zaufanie do władzy publicznej: do funkcjonariuszy, których zadaniem jest zapewnianie porządku i spokoju, ale również do organów władzy publicznej rozstrzygających indywidualne sprawy. Zgodnie z koncepcją demokratycznego państwa prawa, prawo jest danym obywatelowi przez państwo narzędziem, za pomocą którego chroni on własne uprawnienia, interesy, reguluje relacje z innymi jednostkami, podmiotami prawnymi i państwem samym. Zatem, jedną z naczelnych zasad służących tworzeniu państwa prawa jest zasada pogłębiania zaufania do państwa. Zasada ta została wyrażona w art. 8 Kodeksu postępowania administracyjnego (kpa)

Organy administracji publicznej prowadzą postępowanie w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej, kierując się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania.

 

Zgodnie z art. 8 § 2 kpa, organy administracji publicznej bez uzasadnionej przyczyny nie odstępują od utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw w takim samym stanie faktycznym i prawnym.

Oznacza to, że istnieje możliwość odejścia od utrwalonej przez wcześniejsze orzecznictwo praktyki rozstrzygania identycznych faktycznie i prawnie spraw, ale jedynie wtedy, gdy wystąpi uzasadniona przez sąd odstępujący przyczyna.

Przepis ten realizuje zasadę tzw. „pogłębiania zaufania” obywateli do władzy publicznej. Paragraf ten jest dopełnieniem art. 8 § 1 kpa. Jak wyjaśnia Ż. Skrenty: „Zaufanie do organów władzy publicznej to przekonanie, że postępowanie administracyjne prowadzone jest zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów prawa, że respektowane są uprawnienia jego uczestników, że wszelkie wątpliwości rozstrzygane będą na korzyść́ obywatela, że organ wywiązuje się ze swoich obowiązków i dąży do sprawnego i efektywnego zakończenia sprawy. Przekonanie to nie oznacza oczywiście, że wszystkie postępowania zakończą się wynikiem pomyślnym dla obywatela i nie będą na niego nałożone obowiązki. Oznacza to jednak, że obywatel będzie miał przeświadczenie, że rozstrzygniecie to jest zgodne z prawem i słuszne” [1] Zdaniem doktryny „zasada zaufania stanowi swoistą klamrę, spinającą wszystkie pozostałe zasady ogólne postępowania administracyjnego[2]

 

Kiedy organ może w praktyce odstąpić od utrwalonej praktyki?

Organ nie jest zupełnie pozbawiony możliwości zmiany swego poglądu czy oceny prawnej, lecz w przypadku zaistnienia takiej zmiany, organ obowiązkowo musi wykazać, że zachodzi ku temu uzasadniona potrzeba. Tak czytamy w uzasadnieniach wyroków:

 

  • orzecznictwo organu może podlegać zmianom, o ile organ wykaże, że są ku temu uzasadnione podstawy. Wyłącznie nieuzasadniona zmienność poglądu organu stanowi naruszenie art. 8 KPA. Zasada zaufania obywatela do państwa nie oznacza bowiem, że organ nie może zmieniać ocen prawnych – w szczególności gdy zmiana prowadzi do prawidłowego zastosowania określonych przepisów – ale że nie może tego czynić dowolnie, w sposób uniemożliwiający kontrolę argumentacji przemawiającej, w jego ocenie, za przedmiotową zmianą” – wyrok WSA w Warszawie z dnia 27.03.2013 r., sygn. akt. VIII SA/Wa 12/13

 

  • “organ nie może odstąpić od utrwalonej praktyki wyłącznie w celu załatwienia jednej sprawy, a równocześnie kontynuować tę praktykę w innych sprawach o takim samym stanie faktycznym i prawnym. Jeżeli natomiast istnieją uzasadnione przyczyny dla odmiennego załatwienia jednej sprawy, to istnienie owych uzasadnionych przyczyn wskazuje na odmienność stanu faktycznego lub prawnego takiej sprawy” – wyrok NSA z dnia 10.06.2020 r., sygn. akt. II OSK 3971/19

 

Warto jednak dodać, że zgodnie z wyrokiem WSA w Warszawie z dn. 16 lutego 2021 r., sygn. akt. VII SA/Wa 1315/20, organ władzy publicznej nie jest zobowiązany jedynie do szczegółowego uzasadnienia swojego odstąpienia od utrwalonej praktyki, ale również do rozważenia prawnych skutków takiego odstąpienia. Zdaniem Sądu: „(…) art. 8 § 1 i 2 kpa nakłada na organy administracji publicznej nie tylko obowiązek prawidłowego rozważenia stanu faktycznego i prawnego rozstrzyganej sprawy, lecz także obowiązek rozważenia skutków prawnych, które wywołują wszelkie akty administracyjne funkcjonujące w obrocie prawnym i pozostające w związku z wydanym rozstrzygnięciem w indywidualnej sprawie. Brak zaufania obywateli do władzy publicznej jest zazwyczaj skutkiem naruszenia prawa przez organy państwowe, a zwłaszcza takich wartości jak równość i sprawiedliwość. W orzecznictwie wskazuje się, że w celu realizacji tej zasady konieczne jest ścisłe przestrzeganie prawa, zwłaszcza w zakresie dokładnego wyjaśnienia okoliczności sprawy, konkretnego ustosunkowania się do żądań i twierdzeń stron oraz uwzględniania zarówno interesu społecznego, jak i słusznego interesu obywateli, przy założeniu, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa”.[3]

 

W jakich sytuacjach nie może zatem dochodzić do odstąpienia od utrwalonej praktyki?

Przykłady takich sytuacji można znaleźć w orzecznictwie. Poniżej przytaczamy kilka fragmentów orzeczeń:

 

  • Przed ustosunkowaniem się do wskazanych zarzutów, podkreślić należy, że złożony przez skarżącego wniosek o przyznanie płatności bezpośrednich na 2015 r., był takim samym wnioskiem jak składne w latach poprzednich, które kończyły się przyznaniem płatności skarżącemu. Istotne w rozpoznawanej sprawie było także to – szczególnie w kontekście zarzutu dotyczącego naruszenia art. 8 KPA i wyrażonej w nim zasady zaufania do władzy publicznej i utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw – że w kolejnych latach skarżącemu, znajdującemu się w takim samym stanie faktycznym płatności bezpośrednie (na lata 2017 – 2020) były także przyznawane” – wyrok NSA z dnia 2.03.2022 r., sygn. akt. I GSK 2249/18

 

  • Zgodnie z 8 § 2 kpa organy administracji publicznej bez uzasadnionej przyczyny nie odstępują od utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw w takim samym stanie faktycznym i prawnym. Analiza akt niniejszej sprawy, a przede wszystkim dwóch poprzednio wydanych decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego prowadzi do wniosku, iż organ w tamtych decyzjach opowiedział się za zaprezentowaną w orzecznictwie prokonstytucyjną wykładnią omawianych przepisów umożliwiającą przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego osobie zobowiązanej do alimentacji […] Następnie organ w zaskarżonej decyzji zajął diametralnie odmienne stanowisko, tym samym całkowicie kwestionując zasadność podejmowanych przez organ I instancji, na podstawie wytycznych organu odwoławczego, działań mających na celu ustalenie czy małżonka osoby wymagającej opieki może tą opiekę sprawować. Takie działanie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, w sytuacji gdy stan faktyczny i prawny nie uległ zmianie, a stanowisko organu odwoławczego zajęte w poprzednich decyzjach znajdowało oparcie w orzecznictwie sądów administracyjnych, stanowi naruszenie wynikającej z art. 8 § 2 KPA zasady pewności prawa– wyrok WSA w Poznaniu z dnia 13.10.2021 r., sygn. akt. II SA/Po 167/21

 

  • działania organów administracji publicznej polegające na zmienności poglądów prawnych wyrażonych w decyzjach administracyjnych w odniesieniu do tego samego adresata, wydanych na tle takich samych stanów faktycznych, ze wskazaniem tej samej podstawy prawnej decyzji i bez bliższego uzasadnienia takiej zmiany należy uznać za naruszające zasadę zaufania obywateli do organów państwa wyrażoną w art. 8 KPA. Strona, która otrzymuje od kilku lat pozwolenie na zajęcie wskazanego odcinka pasa drogowego, ma prawo oczekiwać, iż kolejna wydana w tym samym stanie faktycznym decyzja w części dotyczącej sposobu naliczania opłaty nie będzie różniła się od poprzednio wydawanych decyzji” – wyrok WSA w Warszawie z dn. 23.11.2006 r., sygn. akt. VI SA/Wa 1773/06

 

Jaki jest związek przepisów kpa z postępowaniami prowadzonymi przed UPRP?

Urząd Patentowy RP (UPRP) jest centralnym organem administracji rządowej w sprawach z zakresu własności przemysłowej regulowanej przepisami ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (pwp). Pomimo częściowego uregulowania zasad postępowań prowadzonych przed UPRP w pozostałym zakresie, zgodnie z art. 252 pwp, do postępowania przed UPRP stosuje się odpowiednio przepisy kpa z wyłączeniem przepisów o terminach załatwiania spraw, wznowieniu postępowania i stwierdzeniu nieważności decyzji. Wobec tego, przy wydawaniu decyzji UPRP związany jest przepisami kpa, które określają jego obowiązki podczas przeprowadzenia postępowania oraz w zakresie końcowego rozstrzygnięcia sprawy. Jednym z takich przepisów jest omawiany art. 8 § 2 kpa. W praktyce, również w zakresie wydawanych przez UPRP orzeczeń dochodzi do przypadków naruszenia omawianego przepisu.

 

W jednej ze spraw Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) orzekł oceniając odmowę udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, iż

organ mógł zmienić pogląd co do prawidłowości udzielania praw ochronnych, w których jednym z elementów było słowo <FLEX>, lecz powinien taką zmianę szczegółowo uzasadnić. Orzecznictwo organu może zatem podlegać zmianom, o ile organ wykaże, że są ku temu uzasadnione przyczyny. Nieuzasadniona zmienność poglądu organu stanowi bowiem naruszenie 8 KPA, gdyż może spowodować uzasadnione podważenie zaufania obywateli do organów państwa oraz wpływać ujemnie na kulturę prawną obywateli, a tym samym powoduje naruszenie art. 32 Konstytucji RP” – wyrok NSA z dnia 13 stycznia 2011 r., sygn. akt. II GSK 19/10

 

Pretekstem do zawartej w tym wpisie analizy zasady pogłębiania zaufania do państwa był przypadek jednego z naszych Klientów, któremu UPRP udzielił prawa na zgłoszony znak towarowy wydając decyzję warunkową. Czyli zgodnie z przepisami udzielił prawa do znaku pod warunkiem uiszczenia opłaty za pierwszy 10 letni okres ochronny.[4] Niestety opłata nie została wykonana w terminie i Klient utracił przyznane mu prawo. Dokonał ponownego zgłoszenia tego samego znaku. Pomimo tego, że  znak nie zmienił się, UPRP w kolejnej decyzji odmówił udzielania prawa ochronnego na ten sam znak (!). Oczywiście, każde zgłoszenie jest badane oddzielnie (o badaniu znaków pisaliśmy wielokrotnie) i czasem trudno jest mówić o analogii spraw, gdyż kwintesencję pwp stanowi przyznanie prawa wyłączonego na określony przedmiot prawa własności przemysłowej, ale przedstawienie przez UPRP na przestrzeni kilku miesięcy skrajnie odmiennego poglądu w tożsamym stanie faktycznym i w odniesieniu do tej samej strony i znaku towarowego, dla tych samych towarów i usług, jest jednym z najbardziej klarownych przykładów naruszenia art. 8 § 2 kpa.

„Na etapie wydawania rozstrzygnięcia zasada prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie do władzy publicznej jest utożsamiana z jednolitością orzekania, a w konsekwencji za sprzeczną z tą zasadą przyjmuje się sytuację, w której ten sam organ, rozpatrując w krótkim odstępie czasu sprawy tej samej strony, w odmienny sposób ocenia ten sam stan faktyczny i nie podaje żadnych przyczyn dokonanej diametralnej zmiany stanowiska w kwestii spornej pomiędzy stroną i organami” czytamy w orzeczeniu WSA w Olsztynie z dnia 22 grudnia 2011 r., I SA/Ol 481/11, CBOSA.

 

Jak widać, chociaż przepis stanowi jasno o warunkach dopuszczalności odstąpienia od utrwalonej praktyki, organom zdarza się nie stosować do narzuconych w nim obowiązków. Stąd ważna jest walka o swoje – nawet, gdy sądowa batalia z władzą wydaje się walką Dawida z Goliatem. Jeśli uważasz, że Twoje interesy w zakresie praw własności przemysłowej zostały naruszone przez niewłaściwe zastosowanie przez UPRP art. 8 § 2 kpa skontaktuj się z nami.

[1] Ż. Skrenty, Zaufanie obywateli do organów władzy publicznej w świetle orzecznictwa sądowego i poglądów doktryny, „PWSZ IPiA STUDIA LUBUSKIE”, t. IX, Sulechów 2013, s. 1-2.
[2] R. Hauser, M. Wierzbowski „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz”, Warszawa 2021, Legalis.
[3] Wyrok WSA w Warszawie z dn. 16 lutego 2021 r., sygn. akt. VII SA/Wa 1315/20, Legalis.
[4] Na podstawie art. 147 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 224 ust. 1, art. 227 oraz art. 227(1) pwp, w związku z § 4 ust. 3 Rozporządzenia Rady Ministrów z dn. 29 sierpnia 2001 r. w sprawie opłat związanych z ochroną wynalazków, wzorów użytkowych, wzorów przemysłowych, znaków towarowych, oznaczeń geograficznych i topografii układów scalonych (Dz. U. z 2001 r. Nr 90, poz. 1000; z 2004 r. Nr 35, poz. 309; z 2008 r. Nr 41, poz. 241, z 2016 r. poz. 1623) Urząd Patentowy RP udziela prawa ochronnego pod warunkiem uiszczenia opłaty za pierwszy dziesięcioletni okres ochrony liczony od daty zgłoszenia w terminie trzech miesięcy od dnia doręczenia decyzji, a także wzywa do uiszczenia w tym terminie opłaty w wysokości 90,00 zł za publikację o udzielonym prawie ochronnym. W razie nieuiszczenia opłaty za pierwszy okres ochrony znaku towarowego w wyznaczonym terminie Urząd Patentowy RP stwierdza wygaśnięcie decyzji o udzieleniu prawa ochronnego

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Czego broniłby Phoenix Wright, gdyby bronił sam siebie? – czyli o chronionych elementach gry komputerowej

Liczba studiów gamedeveloperskich w polskiej branży gier stale rośnie. W ubiegłym roku w raporcie „The Game Industry of Poland” stwierdzono istnienie prawie pół tysiąca takich studiów, w których łącznie zatrudnionych jest ponad 12000 pracowników[1] Na Giełdzie Papierów Wartościowych można odnotować 19 spółek związanych z branżą gamedev, zaś na NewConnect – 57.[2] Gry komputerowe nie są już jedynie hobby dla outsiderów – ukończenie przez graczy trzeciej części kultowego „Wiedźmina 3” po jego premierze było niemal tak powszechne, jak obejrzenie ostatniego wówczas odcinka „Gry o Tron”. Nic zatem dziwnego, że poszczególne studia gamedeveloperskie prześcigają się w tym, kto stworzy lepszy produkt. Jednakże, im gra jest bardziej rozbudowana, tym o więcej aspektów musi zatroszczyć się prawnik, w którego rękach leży zarówno zadbanie o legalną implementację poszczególnych elementów gry bez naruszania praw osób trzecich, jak i następcza kontrola, czy nie doszło do naruszenia praw twórców gry. O jakich elementach mowa? Zapraszamy do lektury!

Natura gry

O spojrzeniu na branżę gamedev okiem prawnika i samej naturze gry komputerowej zdarzyło nam się pisać już wcześniej (zwracając uwagę na prawa wydawców i ciekawe zjawisko advergames) a także również omawiając zagadnienie portowania. Doszliśmy wówczas do wniosku, że aby zapewnić, z punktu widzenia polskiego prawa autorskiego, najpełniejszą ochronę złożonemu utworowi, jakim jest gra komputerowa, najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie w odniesieniu do niej zarówno przepisów dotyczących programów komputerowych, jak i utworów audiowizualnych.

Liczba chronionych prawnie z różnych stron elementów, z których składa się spora część gier (w szczególności AAA), zwiększyła się od czasów „Ponga” na Atari i obecnie przewyższa jakiekolwiek inne znane kulturze dzieła. Wróćmy na chwilę do poprzedniego naszego wpisu i przypomnijmy, że w doktrynie za fundamenty każdej gry komputerowej uznawane są:

„1) mechanika – czyli procedury i zasady danej gry. Opisuje ona cel gry, to jak można go osiągnąć, jakie występują w tym zakresie ograniczenia i jakie są skutki podjęcia prób przez gracza. […]

2) fabuła – czyli ciąg zdarzeń odkrywanych wraz z przechodzeniem kolejnych etapów gry […] opowiadanej historii, który jest bezpośrednio powiązany z wyborem odpowiedniej mechaniki, a która pozwoli na wyeksponowanie wszystkich atutów fabuły, poprzez zastosowanie odpowiedniej technologii;

3) estetyka gry – czyli to jak gra wygląda i brzmi. Stanowi kluczowy element jej projektowania, bowiem to przede wszystkim poprzez prezentacje ekranowe gracz odbiera dany produkt. […]

4) technologia – czyli dokonanie wyborów w tym zakresie wpłynie na to, co pod względem technicznym w danej grze będzie możliwe bądź nie. Szeroko pojęta technologia stanowi łącznik pomiędzy wyżej wymienionymi elementami, ponieważ to ona pozwala na to, aby doszło do ich zespolenia i zaprezentowania jako spójnej artystycznie całości”.[3]

Jeżeli te aspekty uznać by rzeczywiście za fundamenty gry, to jej poszczególne elementy, takie jak np. kod źródłowy, dialogi czy muzyka, należy traktować niczym cegły. I oprócz przyznawania ogólnej ochrony prawnoautorskiej grze jako całości, każda z takich „cegieł” osobno może być chroniona przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych[4] (czyli „PrAut”), a niekiedy jeszcze przez przepisy innych ustaw.

 

program komputerowy, GUI (graphical user interface) 

Pomijając dywagacje, czy grę komputerową w całości można uznać za program komputerowy (choć większość głosów opowiada się za tym, że jednak nie[5]), zawsze pewnym rodzajem programu komputerowego będzie np. silnik, na którym ją oparto. Zgodnie z art. 74 ust. 1 PrAut.programy komputerowe podlegają ochronie jak utwory literackie, o ile w przepisach szczególnych tej ustawy nie zostało stwierdzone inaczej. Ochrona taka obejmuje wszystkie formy wyrażenia programu komputerowego i analogicznie, jak w przypadku utworów, ochronie nie podlegają idee i zasady będące podstawą jakiegokolwiek elementu programu komputerowego. Prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej[6].

Niezależnie od ochrony programu komputerowego będącego podstawą gry, istnieje możliwość objęcia ochroną prawnoautorską interfejsu graficznego gry, co potwierdza orzecznictwo europejskie[7]. Za I. Matusiakiem można przyjąć jako interfejs „ustaloną konwencję komunikowania się użytkownika z programem komputerowym, jak również program komputerowy, który łączy określone oprogramowanie ze sprzętem i użytkownikiem. Interfejs taki stanowi po prostu narzędzie informatyczne, dzięki któremu użytkownik może kierować programem komputerowym”.[8] Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości, graficzny interfejs może być chroniony jako utwór również przez prawo autorskie, o ile jest wyrazem własnej twórczości autora.[9]

 

fabuła, dialogi, lokacje etc.

Zgodnie z zasadą wyrażoną w art. 2 ust. 1 PrAut.: „ochronie prawnoautorskiej nie podlegają m.in. odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”. Oznacza to, że sam pomysł na fabułę nie podlega ochronie, a jedynie jego konkretyzacja. W praktyce zatem z idei „grupa ludzi walcząca o przetrwanie” narodzić może się wiele różnych, odmiennie skonkretyzowanych gier, np. „This War of Mine” czy „Don’t Starve Together”.

Oczywiście ochronie prawnoautorskiej jako utwory podlegać będą konkretne dialogi oraz wizualizacje lokacji czy przedmiotów (jeśli są dostatecznie odróżniające się, to dla zwiększenia ochrony twórca może pomyśleć o zastrzeżeniu ich jako znaki towarowe czy wzory przemysłowe). Nawiązanie, czy też wzorowanie się na takim skonkretyzowanym elemencie będzie prawnie dopuszczalnie na podstawie art. 2 ust. 4 PrAut., jeśli będzie ono stanowić jedynie inspirację, nie zaś opracowanie danego utworu, do którego korzystania i rozpowszechniania potrzeba odpowiedniego zezwolenia. Granica ta niestety często jest bardzo cienka i trudno rozpoznawalna. W momencie jednak, gdy nawiązanie do cudzego utworu w grze stanowi zabieg całkowicie zamierzony, np. w formie tzw. „easter egga” – puszczenia oczka w stronę gracza, warto przeanalizować wcześniej dokładnie przypadki, kiedy działanie takie będzie mieściło się w granicach inspiracji, a kiedy już plagiatu.

Innym sposobem na zgodne z prawem nawiązanie do dialogu w cudzym utworze w grze byłoby zastosowanie dozwolonego użytku przewidzianego na gruncie art. 29 PrAut., czyli prawa cytatu. W takim przypadku dialog mógłby zostać przytoczony w całości, jeśli towarzyszyć będzie temu cel w postaci wyjaśniania, polemiki, analizy krytycznej lub naukowej, nauczania lub prawa gatunku twórczości. Wskazane jest w takiej sytuacji także podanie źródła, tzn. tytułu utworu oraz jego autora.

 

muzyka, kompozycja, wykonanie

O niuansach związanych z autorskoprawną ochroną utworu muzycznego mieliśmy okazję pisać już wcześniej. W tym miejscu warto jednak dodać, że skopiowanie utworu muzycznego stworzonego specjalnie na potrzeby gry narusza nie tylko prawa ich kompozytorów, ale, dzięki umowom pomiędzy wydawcą a kompozytorem, również prawa takiego wydawcy, a także wykonawców muzyki. W drugą stronę – jeśli utwór nie należy do domeny publicznej lub nie został opatrzony odpowiednim znaczkiem oznaczającym udzielenie licencji na użytek komercyjny, nie może zostać wykorzystany w danej grze lub na danej platformie. Przekonali się o tym m.in. twórcy Roblox – gry zawierającej w sobie np. światy Metaverse – czyli Roblox Corporation, którzy za naruszenie praw do cudzych utworów muzycznych zostali pozwani na kwotę ponad 200 milionów dolarów.[10] Nie sposób pominąć też ochrony muzyki w postaci muzycznych znaków towarowych.

 

ruchy taneczne, choreografia

Sam ruch jako taki pozbawiony jest walorów twórczych, dlatego nie podlega ochronie prawnoautorskiej. Odmiennie sprawa przedstawia się jednak w przypadku choreografii, która już może zostać taką ochroną objęta, jeśli spełnia ogólne wymogi uznania jej za utwór w rozumieniu prawa autorskiego, tzn. jest przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalonym w jakiejkolwiek postaci. Wiele pozwów o niedozwolone wykorzystanie cudzej choreografii zostało skierowane np. wobec firmy Epic Games i gry „Fortnite”, z czego jeden z ostatnich dotyczy YouTubera Kyle’a Haganami.[11]

I znowu: charakterystyczny ruch, gest postaci w grze może być znakiem towarowym ruchomym – jak „pistolety” Krzysztofa Piątka, napastnika polskiej reprezentacji piłki nożnej, czyli skrzyżowane, oddające charakterystyczne „strzały” ręce „Il Pistolero”.

 

bazy danych

Ze względu na brak przesłanki niezależności poszczególnych elementów, odmawia się uznania gier komputerowych w całości za bazy danych.[12] Jednakże bazy danych stanowią elementy gier i w takim przypadku mogą być objęte zarówno ochroną prawnoautorską, jeśli spełniają ogólne przesłanki uznania ich za utwór, jak i oddzielnym prawem sui generis do baz danych na podstawie ustawy o ochronie baz danych[13].

 

postacie fikcyjne, wizerunek

Osobne rozważania należy poświęcić prawnej ochronie postaci fikcyjnych. Z jednej strony postać fikcyjna jest zaledwie częścią gry komputerowej. Z drugiej, jeśli jest odpowiednio rozpoznawalna, może stać się symbolem danego tytułu, swoistym brand hero, jego znakiem rozpoznawczym, do którego nie trzeba dodawać nic więcej, nawet nazwy, by każdy wiedział, o jaką grę chodzi (tak właśnie było w świecie filmu chociażby ze słynnym plakatem reklamującym ostatnią część filmu kinowego „Harry Potter”[14]). Tę rangę rozpoznawalności mają przykładowo takie postacie, jak słynny Mario, Aloy z „Horizon Zero Dawn”, Kratos z serii „God of War”, Steve z „Minecrafta”, czy tytułowy smok Spyro. Podstawową formą ochrony postaci fikcyjnej jest prawo autorskie, choć do możliwych sposobów ochrony należy również sięgnięcie do przepisów dotyczących znaków towarowych i zwalczania nieuczciwej konkurencji.

 

Ochrona designu postaci fikcyjnych w grze łączy się także z ochroną wizerunku. Mogli przekonać się o tym chociażby twórcy League of Legends (Riot Games), którzy przegrali sprawę z powództwa piłkarza Edgara Davidsa. Skórka dla jednej z postaci – Luciana – swoim designem zaskakująco przypominała charakterystyczny wygląd sportowca. W wygraniu tej sprawy przez powoda z pewnością znacząco pomógł tweet jednego z członków zespołu Riota, który przyznał w nim, że rzeczywiście skórka inspirowana była postacią piłkarza.[15] O roszczeniach związanych z ochroną wizerunku pisaliśmy w tym poście.

 

Aby uniknąć naruszenia cudzych praw autorskich do postaci fikcyjnej, można skorzystać z tych należących do domeny publicznej. Jednakże czym innym jest wykorzystanie postaci, a czym innym konkretnego jej przedstawienia, które znalazło się w innym utworze. W praktyce oznacza to, że EA mogło wydać grę „Alice: Madness Returns” produkcji studia Spicy Horse wykorzystującą postać Alicji w Krainie Czarów, ale sam jej design musiał być oryginalny dla tej gry i nie mógł odwzorowywać 1:1 bohaterki znanej np. z disneyowskiej odsłony (tak samo w kwestii świata filmowego, ze względu na przejście postaci Kubusia Puchatka do domeny publicznej na początku tego roku, autorska wersja przygód misia o małym rozumku i jego przyjaciół wkrótce ujrzy światło dzienne w postaci horroru, a ściślej – slashera[16]. Oczywiście nie może zostać wykorzystana disneyowska wersja wizerunku postaci, która pojawiła się znacznie później, niż pierwowzór A.A. Milne’a).

 

Możliwym sposobem ochrony postaci fikcyjnych w grach komputerowych jest również ochrona poprzez uzyskanie prawa ochronnego na dane przedstawienie postaci jaki znaku towarowego. Np. jeśli imię postaci uznane zostanie za wystarczająco charakterystyczne, można spróbować zastrzec je jako słowny znak towarowy. Ten rodzaj ochrony ma tę przewagę nad prawnoautorską, że dzięki opłacaniu kolejnych okresów ochrony może być przedłużany w nieskończoność. Znak towarowy daje również łatwiejsze wykazanie praw do danego dobra intelektualnego, niż w przypadku prawa autorskiego, gdyż uprawniony legitymuje się odpowiednim świadectwem wydawanym przez urząd patentowy. Bardzo często warto zawczasu zastrzec swój znak towarowy, nim dojdzie do ogromnych strat, bo jako pierwszy dokona tego to konkurent np. w Chinach. Niektóre firmy zdają sobie sprawę ze skuteczności tej ochrony, stąd dbają o zastrzeżenie swoich postaci jako znak towarowy, nie bacząc na koszta. Jedną z takich firm jest gigant Nintendo, który zarejestrował jako znaki postacie Mario i Księżniczki Peach:

 

Rys. 1, Nr rejestracji: 3434335, USPTO

Rys. 2, Nr rejestracji: 5478239, USPTO

 

Potrzebę rejestracji swoich postaci jako znaków towarowych dostrzegła również firma Namco (m.in. duszka z „Pac-Mana”).

Rys. 3, Nr rejestracji: 6073167, USPTO

W grach wideo ochrona zapewniana przez znaki towarowe nie odnosi się jednak jedynie do postaci. Dotyczy ona również każdego innego rodzaju znaków towarowych (np. słownych, słowno-graficznych czy przestrzennych), które zostały zastrzeżone dla danego towaru lub usług. Aby umieścić w grze chroniony znakiem element (m.in. baner reklamowy, pojazd czy broń), najbezpieczniejszym rozwiązaniem z punktu widzenia użytkownika, jest zawarcie na podstawie art. 163 ustawy Prawo własności przemysłowej przez twórców gry umowy licencyjnej z uprawnionym.

 

Ze względu na “celowanie” wydawanym tytułem w konkretny rynek zbytu, w świecie gamedevu jako chleb powszedni należy traktować ciągłe odnoszenie się do konstrukcji fair use znanej w niektórych krajach opierających swój system prawny na common law. Stąd potrzebna wydaje się znajomość różnic między nią a znanym prawu polskiemu dozwolonym użytkiem. W sytuacji bazowania na fair use, możliwe jest w niektórych przypadkach legalne używanie elementów cudzych utworów chronionych prawem autorskim bądź prawem ochronnym na znak towarowy, bez naruszania praw osób trzecich. Dzięki precedensowemu orzeczeniu w sprawie Rogers vs. Grimaldi, okazuje się, że amerykański sąd może oddalić zarzutu naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy, jeśli pozwany udowodni, że użycie znaku towarowego miało cel wyłącznie artystyczny, np. w zamiarze oddania realizmu scenerii oraz nie wprowadza w błąd konsumentów.[17] Niestety w przypadku polskiego prawa, nie przewidziano takiej formy dozwolonego użytku.

 

gra… wynalazkiem?

Prawo własności przemysłowej nie zawiera definicji wynalazku, jednak powszechnie uznaje się go za „dowolne rozwiązanie o charakterze technicznym”, na które może zostać udzielone prawo wyłączne, czyli patent.[18] Aby móc je uzyskać, wynalazek musi spełniać przesłankę nowości, posiadać poziom wynalazczy i nadawać się do przemysłowego stosowania. W kontekście patentów zdecydowanie za rzadko mówi się o grach komputerowych, choć takie sytuacje występują. Dobrym przykładem jest polska spółka Bloober Team SA, która w 2019 r. otrzymała zgodę Urzędu Patentowego USA na udzielenie ochrony patentowej zgłoszonemu przez nich wynalazkowi. Przedmiotem zgłoszenia była metoda, czy ściślej, program komputerowy, który umożliwia kilkutorowe prowadzenie rozgrywki w grze komputerowej jednym bohaterem, w trybie symultanicznej rozgrywki, jaką gracz prowadzi na przynajmniej dwóch ekranach.[19] Rozwiązanie zostało wykorzystane w wydanej po raz pierwszy w 2021 r. grze „Medium”. Jak podkreślają przedstawiciele doktryny, uzyskanie patentu na wynalazek, tym bardziej w branży gamingowej, nie jest ani łatwe, ani szybkie. Potrzeba do tego dużo czasu, cierpliwości oraz pieniędzy, jednakże efekt gwarantowany przez ochronę patentową (zwłaszcza czasowy – w Polsce jest to 20 lat) wydaje się wart pokonania tych wszystkich przeszkód.

Giganci rynku prawdopodobnie zdają sobie z tego sprawę, czego dowodzi sprawa Nintendo, która to spółka zgłosiła już w 2008 r. do ochrony patentowej rozwiązanie w grze polegające na spotykaniu przez gracza na mapie postaci w zależności od prawdopodobieństwa ich spotkania przypisanego do każdej z nich, co zwiększało w grze element losowości. Dopiero po odwołaniu się uznano, że jednak zaproponowane przez Nintendo rozwiązanie nie jest zasadą (która z mocy prawa nie może podlegać patentowaniu), a rzeczywiście nosi znamiona wynalazku podlegającemu ochronie. Jest to zdecydowanie jeden z głośniejszych przypadków udzielenia patentu rozwiązaniu w grze komputerowej, choć niestety wciąż nieliczny.[20]

 

Gra komputerowa to złożony twór, bardzo często będący wynikiem ogromnego nakładu pracy wielu (czasem wielu setek) osób. Przy takim zróżnicowaniu rodzajów gier, niełatwe jest przypisanie jednoznacznej kwalifikacji prawnej grze jako utworowi. W doktrynie pojawiły się głosy opowiadające się za traktowaniem jej jako programu komputerowego, utworu audiowizualnego, czy zupełnie innego, osobnego gatunku – np. utworu multimedialnego. Okazuje się, że niewykluczona w stosunku do niej ochrona patentowa. Chociaż odpowiedź na to zagadnienie nie jest jednoznaczna, znacznie prościej można określić rodzaje ochrony, którym podlegają poszczególne elementy gry. Stworzyłeś grę albo jesteś jej wydawcą i prawo do jednego z jej składników zostało naruszone, a Ty chciałbyś wiedzieć, jakie masz możliwości ochrony swoich praw? Skontaktuj się z nami – pomożemy!

 

[1] Dokładnie 470 studiów wg https://gic.gd/polish-game-industry/ [dostęp: 6.09.22 r.].
[2] https://www.forbes.pl/opinie/spolki-produkujace-gry-wchodza-coraz-smielej-na-polska-gielde/vdwy7jm [dostęp: 6.09.22 r.].
[3] J. Markowski, „Autorskie prawa osobiste twórców gier komputerowych”, Warszawa 2020, Legalis, za: J. Schell, „The Art of Game Design”, s. 41–42.
[4] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062 z późn. zm.).
[5] Zob. np. I. Matusiak, „Ochrona wizualnych i audialnych efektów gier komputerowych” [w:] „Wytwarzanie gier komputerowych tom 2”, Warszawa 2012, s. 153-156.
[6] Art. 12 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
[7] Wyrok Trybunału Sprawiedliwości sygn. C-393/09 z dnia 22 grudnia 2010 r.
[8] I. Matusiak, „Ochrona…”, s. 153-154.
[9] Tomasz Grzegorczyk „Prawnoautorska ochrona graficznych interfejsów użytkownika”, Przegląd Prawno-Ekonomiczny 35 (2/2016), str. 48
[10] https://www.theverge.com/2021/9/27/22696387/roblox-nmpa-lawsuit-settlement-music-piracy-licensing-negotiations [dostęp: 6.09.22 r.].
[11] https://www.gamesindustry.biz/epic-facing-new-lawsuit-over-fortnite-dance-emotes [dostęp: 6.09.22 r.].
[12] I. Matusiak, „Gra komputerowa jako przedmiot prawa autorskiego. Autoreferat rozprawy doktorskiej”, Warszawa 2012, s. 8.
[13] Ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 386).
[14]https://www.reddit.com/r/harrypotter/comments/678ddk/this_poster_didnt_even_need_a_title_for_everyone/ [dostęp: 6.09.22 r.].
[15] https://twitter.com/eurogamer/status/897027654301483008 [dostęp: 6.09.22 r.].
[16] https://www.filmweb.pl/film/Winnie+The+Pooh%3A+Blood+and+Honey-2023-10019127 [dostęp: 6.09.22].
[17] https://www.wipo.int/wipo_magazine/en/2021/02/article_0002.html [dostęp: 6.09.22 r.].
[18] https://uprp.gov.pl/pl/slownik-terminow?nazwa=Wynalazek [dostęp: 6.09.22 r.].
[19] https://www.fxmag.pl/artykul/bloober-team-polska-spolka-gamingowa-z-amerykanskim-patentem [dostęp: 6.09.22 r.].
[20] https://newtech.law/pl/ochrona-gry-wideo-wzor-przemyslowy-patent-czy-tajemnica-przedsiebiorstwa/ [dostęp: 6.09.22 r.].
Photo by Abdul Barie on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Lek innowacyjny a lek generyczny: czym jest osławiony, tańszy zamiennik leku, proponowany często w aptece? Czy udzielnie przymusowych licencji na produkty lecznicze jest rozwiązaniem problemu dostępności leków czy szczepionek?

Specyfiką rynku farmaceutycznego w Polsce jest znaczący w nim udział leków generycznych. Jak szacuje Medicines for Europe (poprzednio European Generic Medicines Association), udział tzw. leków odtwórczych w całym rynku leków w Polsce wynosi 70 – 80%. Przy czym, Polska w tym trendzie nie jest odosobniona. Znakomitą większość światowego przemysłu farmaceutycznego stanowią tzw. leki generyczne. Wynika to z faktu, że leki generyczne są tańsze w produkcji od preparatów innowacyjnych średnio o 80-85%.

Branża farmaceutyczna stanowi najbardziej zaawansowany sektor gospodarki pod względem innowacji. To właśnie w sektorze farmacji ponoszone są największe nakładany na badania i rozwój, tzw. prace B+R. O tym, jakie znaczenie dla sektora farmaceutycznego ma wytworzona własność intelektualna może świadczyć chociażby oświadczenie firmy Moderna (jednego z producentów szczepionek przeciwko COVID-19) informujące o tym, że Moderna zamierza pozwać Pfizer i jego partnera BioNTech za naruszenie praw wyłączonych Moderny do technologii mRNA, która stanowiła podstawę do opracowania szczepionki przeciwko COVID-19[1].

Język prawny nie posługuję się pojęciem – lek. Natomiast zgodnie z art. 2 pkt 32 ustawy z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1977 z późn. zm.) (prawo farmaceutyczne) produktem leczniczym – jest substancja lub mieszanina substancji, przedstawiana jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt lub podawana w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne.

 

Odrębną kategorię produktów leczniczych stanowią produkty immunologiczne – produktem immunologicznym jest produkt leczniczy stanowiący surowicę, szczepionkę, toksynę lub alergen, stosowany w celu:

  1. wywoływania czynnej odporności (szczepionki),
  2. przeniesienia odporności biernej (surowice),
  3. diagnozowania stanu odporności (w szczególności tuberkulina),
  4. identyfikacji lub wywoływania specyficznej nabytej zmiany reakcji odporności na czynnik alergizujący (alergeny);

 

lek innowacyjny (referencyjny) a lek generyczny

Art. 10 ust. 2 Dyrektywy 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi wprowadza podział produktów leczniczych na:

  1. referencyjne (w piśmiennictwie określanie również jako innowacyjne) oraz
  2. generyczne (odtwórcze).

 

Różnica między produktami leczniczymi referencyjnymi, a generycznymi polega na tym, że producent produktu generycznego nie jest zobowiązany (w przeciwieństwie do producenta produktu leczniczego referencyjnego) do przedstawienia wyników badań przedklinicznych i badań klinicznych, jeżeli może wykazać, że produkt leczniczy jest generycznym produktem leczniczym w stosunku do referencyjnego produktu leczniczego, który jest lub był dopuszczony do obrotu.

Oznacza, to że produkt leczniczy referencyjny jest pierwszym dopuszczonym do obrotu produktem posiadający daną substancję czynną, w określonej ilości i jakości oraz postaci farmaceutycznej. Generyczny produkt leczniczy jest natomiast produktem leczniczym, który posiada ten sam jakościowy i ilościowy skład w substancjach czynnych oraz tę samą postać farmaceutyczną, jak referencyjny produkt leczniczy, oraz którego tzw. biorównoważność względem referencyjnego produktu leczniczego została udowodniona w drodze przeprowadzenia odpowiednich badań biodostępności.

Różne sole, estry, etery, izomery, mieszaniny izomerów, kompleksy lub pochodne substancji czynnych uznaje się za taką samą substancję czynną, o ile nie różnią się znacząco właściwościami odnośnie do bezpieczeństwa i skuteczności. W takich przypadkach, wnioskodawca przedstawia dodatkowe informacje stanowiące dowód potwierdzający bezpieczeństwo lub skuteczność różnych soli, estrów lub pochodnych dopuszczonej substancji czynnej.

Różne postacie farmaceutyczne doustne natychmiastowego uwalniania uznaje się za jedną i tę samą postać farmaceutyczną. Nie wymaga się badań biodostępności, jeżeli wnioskodawca przedstawi dowody, że generyczny produkt leczniczy spełnia odpowiednie kryteria określone w odpowiednich szczegółowych wytycznych.

 

Natomiast to, że oba produkty zawierają tę samą substancję czynną nie oznacza, że mamy do czynienia z tym samym lekiem. Fakt uznania danego produktu leczniczego za bioekwiwaletny, nie oznacza konieczności wykazywania równoważności terapeutycznej. Zmiana leku oryginalnego na generyczny może się wiązać ze zmianą skuteczności i bezpieczeństwa farmakoterapii, a w literaturze naukowej nieprzerwanie trwa dyskusja, czy udowodnienie biorównoważności jest wystarczającym argumentem do zamiany leków, czy jednak konieczne jest przeprowadzenie badań klinicznych potwierdzających równoważność terapeutyczną leków oryginalnych i generycznych, co jednak zwiększy koszt wprowadzenia na rynek tych drugich[2].

 

ochrona patentowa leków

Zgodnie z art. 24 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (pwp) patenty są udzielane – bez względu na dziedzinę techniki – na wynalazki, które są nowe, posiadają poziom wynalazczy i nadają się do przemysłowego stosowania.

Jednocześnie, zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 3 pwp patentów nie udziela się na: sposobów leczenia ludzi i zwierząt metodami chirurgicznymi lub terapeutycznymi oraz sposoby diagnostyki stosowane na ludziach lub zwierzętach; przepis ten nie dotyczy produktów, a w szczególności substancji lub mieszanin stosowanych w diagnostyce lub leczeniu.

 

Wobec tego, ustawodawca potwierdza wprost, że produkty, a w szczególności substancje lub mieszaniny stosowane w diagnostyce lub leczeniu mogą być wynalazkami, a także, że możliwe jest udzielenie ochrony patentowej na takie wynalazki.

Przy czym, specyfika produktów leczniczych jest odzwierciedlona w przesłance nowości wynalazku. Co do zasady, zgodnie z prawem własności przemysłowej, aby wynalazek mógł ubiegać się ochronę patentową, musi m.in. spełniać warunek nowości. Oznacza to, że rozwiązanie nie może wynikać dla znawcy w sposób oczywisty ze stanu techniki. Art. 25 ust. 4 pwp ustanawia wyjątek od tego generalnego wymogu nowości wynalazku i dopuszcza uznawanie za nowe substancje lub mieszaniny, które występują już w stanie techniki, pod warunkiem że przedmiotem wynalazku jest nie sama substancja lub mieszanina, ale jej nowe zastosowanie w dziedzinie medycyny[3].

 

Wobec tego, wśród wynalazków medycznych możemy wskazać kilka ich kategorii:

  1. wynalazki na produkty, które możemy podzielić na podkategorie:
    • wytwory, np. „Igła do biopsji stercza” (Pat.232535);
    • urządzenia medyczne, np. urządzenie medyczne, przyrząd chirurgiczny w szczególności do implantów (EP2498693)
    • substancje, do których należą np. szczepionki, np. Szczepionka oparta na rekombinowanym wirusie świnki Jeryl Lynn 2 (EP3274447);
    • nowy szczep bakterii lub wirusa (wynalazki biotechnologiczne), np. nowy szczep bakterii Lactobacillus delbrueckii (Pat.226477);
  2. wynalazki na sposób, np. sposób izolowania czystego składnika siarczanu polimyksyny E (239311);
  3. nowe zastosowanie wynalazku, np.  „Nowe zastosowanie medyczne kwasu kynureninowego i jego soli w leczeniu spojówki i rogówki oka (Pat.237591);
  4. wynalazki wspomagane komputerowo – Wspomagany komputerowo sposób wytwarzania nakładek ortodontycznych (EP3395285).

Oznacza to, substancja może być już substancją znaną, czyli nie posiadającą cech nowości, natomiast chronione może być jej zastosowanie, które jest nowe, czyli nie będące częścią stanu techniki.

 

Zastosowania substancji możemy podzielić na:

  1. pierwsze zastosowanie medyczne (first medical use) – dotyczy pierwszego (nowego) zastosowania znanej substancji (ustalono, że znana substancja X może służyć do leczenia choroby Y);
  2. drugie i kolejne zastosowania medyczne (second or further medical use) – dotyczy kolejnych zastosowań znanej substancji (ustalono, że znana substancja X poza tym, że może służyć do leczenia choroby Y, służy także do leczenia choroby Z).

 

zakres ochrony patentu wynika z art. 63 i art. 66 pwp.

Przez uzyskanie patentu nabywa się prawo wyłącznego korzystania z wynalazku w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Zakres przedmiotowy ochrony określają zastrzeżenia patentowe, zawarte w opisie patentowym. Uprawniony z patentu może zakazać osobie trzeciej korzystania z wynalazku w sposób zarobkowy lub zawodowy polegający na:

  • wytwarzaniu, używaniu, oferowaniu, wprowadzaniu do obrotu, przechowywaniu lub składowaniu produktów będących przedmiotem wynalazku, eksportowaniu lub importowaniu ich do tych celów, lub
  • stosowaniu sposobu będącego przedmiotem wynalazku, jak też używaniu, oferowaniu, wprowadzaniu do obrotu, przechowywaniu lub składowaniu produktów otrzymanych bezpośrednio takim sposobem, eksportowaniu lub importowaniu ich do tych celów,

czyli uprawniony z patentu jest jedynym podmiotem uprawnionym do wykonywania czynności opisanych w pkt 1 – 2 powyżej.

 

wyjątek Bolara

Ustawa prawo własności przemysłowej reguluje kilka rodzajów tzw. dozwolonych użytków korzystania z patentów. Jednym z takich dozwolony użytków, który znajduje zastosowanie w zakresie wynalazków farmaceutycznych jest tzw. wyjątek Bolara.

Wyjątek Bolara został uregulowany w art. 69 ust. 1 pkt 4 pwp. Zgodnie z tym przepisem nie narusza się patentu przez korzystanie z wynalazku polegające na wytwarzaniu, używaniu, przechowywaniu, składowaniu, oferowaniu, wprowadzaniu do obrotu, eksportowaniu lub importowaniu, w celu wykonania czynności, jakie na podstawie przepisów prawa są wymagane dla uzyskania, również przez osobę trzecią, rejestracji lub zezwolenia, stanowiących warunek dopuszczenia do obrotu niektórych wytworów ze względu na ich przeznaczenie, w szczególności produktów leczniczych na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub innego państwa.

Czyli, wyjątek Bolara zapewnia producentom możliwość przeprowadzenia odpowiednich badań i rejestracji produktu leczniczego generycznego w czasie ochrony patentowej produktu innowacyjnego.

 

Dlaczego wprowadzono wyjątek Bolara? Co do zasady, z chwilą wygaśnięcia patentu inne podmioty mogą od razu wejść na rynek z produktami wykorzystującymi wynalazek, którego ochrona wygasła. Jednak zupełnie odmiennie kształtuje się sytuacja w branży farmaceutycznej. Produkty lecznicze takie jak leki generyczne, jako zamienniki leków innowacyjnych mogą zostać wprowadzone do obrotu dopiero po ustaniu ochrony patentowej oryginalnego produktu leczniczego. Przy czym, równocześnie producenci leków generycznych mają obowiązek przeprowadzania badań niezbędnych do uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. Przy braku istnienia wyjątku Bolara producenci leków generycznych mieli możliwość przeprowadzenia wymaganych badań, opracowania gotowej formy leku i uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu dopiero po ustaniu ochrony patentowej leku innowacyjnego. Taki stan rzeczy powodował faktyczne wydłużenie monopolu dla producentów leków innowacyjnych o co najmniej kilkanaście miesięcy.

Brak możliwości przygotowania leku generycznego w czasie trwania ochrony patentowej w celu jego niezwłocznego wprowadzenia do obrotu po ustaniu patentu jest stanem niepożądanym z punktu widzenia interesu publicznego. Zamienniki leków innowacyjnych są tańsze, co wynika z braku przeprowadzenia czasochłonnych i kosztownych badań związanych z rozwojem leku oryginalnego. Zatem rozwój rynku leków generycznych jest korzystny dla publicznego systemu opieki zdrowotnej, ponieważ przyczynia się do redukcji kosztów leczenia oraz zwiększenia dostępności produktów leczniczych[4].

 

wyjątek apteczny

Poza wyjątkiem Bolara, art. 69 pwp reguluje także tzw. wyjątek apteczny. Zgodnie z art. 69 ust. 1 pkt 5 nie narusza patentu wykonanie leku w aptece na podstawie indywidualnej recepty lekarskiej. Celem wyjątku jest wyeliminowanie prawnych barier korzystania z opatentowanego produktu medycznego, gdy w indywidualnym przypadku leczenie pacjenta wymaga wykonania opatentowanego leku w aptece na podstawie recepty lekarskiej[5]. Wyjątek ten legalizuje wytworzenie produktu opartego na wynalazku w aptece, pomimo że produkt ten nie został wytworzony przez uprawnionego z patentu.

 

licencja przymusowa w prawie polskim

Licencja przymusowa stanowi formę korzystania z wynalazku, na który został udzielony patent bez zgody uprawnionego i jako taka stanowi ograniczenie patentu. Instytucja licencji przymusowej była często podnoszona w kontekście pandemii COVID-19. Wskazywano, że na patenty dotyczące szczepionek oraz leków przeciwko COVID-19 powinny być udzielane licencje przymusowe. Ostatecznie nie skorzystano z tego rozwiązania. Należy jednak przybliżyć, czym jest licencja przymusowa.

 

Warto należy nadmienić, że w Polsce licencja przymusowa ostatni raz została udzielona przez UPRP w 1990 r.[6]Zgodnie z art. 82 (pwp Urząd Patentowy RP (UPRP) może udzielić zezwolenia na korzystanie z opatentowanego wynalazku innej osoby (licencja przymusowa), gdy:

  1. jest to konieczne do zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa Państwa, w szczególności w dziedzinie obronności, porządku publicznego, ochrony życia i zdrowia ludzkiego oraz ochrony środowiska naturalnego;
  2. zostanie stwierdzone, że patent jest nadużywany poprzez uniemożliwianie korzystania z wynalazku przez osobę trzecią, jeżeli jest ono konieczne do zaspokojenia potrzeb rynku krajowego, a zwłaszcza gdy wymaga tego interes publiczny, a wyrób jest dostępny społeczeństwu w niedostatecznej ilości lub jakości albo po nadmiernie wysokich cenach, w okresie 3 lat od dnia udzielenia patentu;
  3. zostanie stwierdzone, że uprawniony z patentu udzielonego z wcześniejszym pierwszeństwem (patentu wcześniejszego) uniemożliwia, nie godząc się na zawarcie umowy licencyjnej, zaspokojenie potrzeb rynku krajowego przez stosowanie opatentowanego wynalazku (patent zależny), z którego korzystanie wkraczałoby w zakres patentu wcześniejszego; w tym przypadku uprawniony z patentu wcześniejszego może żądać udzielenia mu zezwolenia na korzystanie z wynalazku będącego przedmiotem patentu zależnego (licencja wzajemna).

Poza wystąpieniem jednego z 3 wskazanych powyżej przypadków konieczne jest wykazanie przed UPRP przez osobę ubiegającą się o udzielenie licencji przymusowej, że czynił wcześniej w dobrej wierze starania w celu uzyskania licencji.

Wykazanie przez UPRP starań o uzyskanie licencji nie jest wymagane, gdy udzielenie licencji przymusowej służy zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa Państwa albo w przypadku ogłoszenia o możliwości ubiegania się o licencję przymusową. W przypadku ogłoszenia o możliwości ubiegania się o licencję przymusową, zwolnienie nie dotyczy wniosków o udzielenie licencji złożonych po upływie 1 roku od dnia tego ogłoszenia.

 

Jeśli chodzi o przesłankę wskazaną w pkt 2 – nadużycia patentu, UPRP, po stwierdzeniu nadużycia patentu, może postanowić o możliwości ubiegania się o licencję przymusową i ogłasza to w „Wiadomościach Urzędu Patentowego”.

 

Licencja przymusowa jest licencją niewyłączną. Oznacza to, że licencyjna nie przyznaje wyłączności korzystania z wynalazku w określony sposób, a udzielenie licencji jednej osobie nie wyklucza możliwości udzielenia licencji innym osobom, a także jednoczesnego korzystania z wynalazku przez uprawnionego z patentu.

 

Zgodnie z art. 255 ust. 1 pkt 6 i 61 pwp, decyzja o udzieleniu licencji przymusowej podejmowana jest przez UPRP w postępowaniu spornym. Wobec tego, uprawniony z patentu może wykazywać, że nie zachodzą przesłanki udzielenia licencji przymusowej.

 

Korzystający z wynalazku na podstawie licencji przymusowej jest obowiązany uiścić na rzecz uprawnionego opłatę licencyjną. UPRP określa zakres i czas trwania licencji przymusowej oraz szczegółowe warunki jej wykonywania, a także, odpowiednio do wartości rynkowej licencji, wysokość opłaty licencyjnej oraz sposób i terminy jej zapłaty. Licencja przymusowa podlega na wniosek zainteresowanego wpisowi do rejestru patentowego.

 

licencja przymusowa a leki

Należy podkreślić, że w przypadku wynalazków farmaceutycznych przedmiotem licencji przymusowej będzie:

  1. składnik czynny lub mieszanina składników czynnych jako takich, bądź przeznaczonych do określonego wskazania terapeutycznego, lub
  2. sposób wytwarzania leku.

 

Przedmiotem licencji przymusowej nie jest produkt leczniczy. Licencji przymusowej nie można utożsamiać z pozwoleniem na dopuszczenie do obrotu, a więc autoryzacją leku przez odpowiedni organ krajowy bądź unijny.

Licencja przymusowa nie upoważnia do wprowadzenia licencjonowanego produktu na rynek. Licencja przymusowa nie znosi także okresów wyłączności danych i wyłączności rynkowej przysługujących tzw. lekom referencyjnym, a więc dopuszczonym do obrotu na podstawie pełnych danych obejmujących wyniki badań przedklinicznych i klinicznych[7].

 

Wyjaśnijmy zatem, czym jest okres wyłączności danych i wyłączności rynkowej dla leków referencyjnych.

Zgodnie z art. 15 ust. 1 pkt 2 prawa farmaceutycznego, niezależnie od ochrony wynikającej z przepisów pwp, podmiot odpowiedzialny nie jest obowiązany do przedstawienia wyników badań nieklinicznych lub klinicznych, jeżeli wykaże, że produkt leczniczy jest odpowiednikiem referencyjnego produktu leczniczego, który jest lub był dopuszczony do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub innego państwa członkowskiego UE lub EOG, a od dnia wydania pierwszego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu referencyjnego produktu leczniczego w którymkolwiek z tych państw do dnia złożenia wniosku o dopuszczenie do obrotu odpowiednika referencyjnego produktu leczniczego (leku generycznego) na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej upłynął okres co najmniej 8 lat (wyłączność danych).

Natomiast, niezależnie od wydanego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu lek generyczny nie może zostać wprowadzony do obrotu przez podmiot odpowiedzialny przed upływem 10 lat od dnia wydania pierwszego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu referencyjnego produktu leczniczego (wyłączność rynkowa).

 

Regulacje dotyczące wyłączności rynkowej i wyłączności danych oraz przepisy prawa własności przemysłowej w zakresie licencji przymusowej nie są ze sobą spójne. Brak ograniczenia wyłączności i rynkowej i wyłączności danych w przypadku udzielenia licencji przymusowej w praktyce powoduje brak możliwości korzystania z wynalazku będącego przedmiotem licencji przymusowej do momentu wygaśnięcia ww. wyłączności.

 

Jak już wspominano powyżej, temat licencji przymusowych odżył w okresie trwania pandemii COVID-19 i dopuszczenia do obrotu pierwszych szczepionek przeciwko koronawirusowi SARS-Cov-2. Unia Europejska w komunikacie z dnia 4.06.2021 r. skierowanym do Rady Generalnej Światowej Organizacji Handlu (WTO) w sprawie polityki handlowej w odpowiedzi na kryzys COVID- 19 wskazała na kluczowy aspekt w zakresie tak skomplikowanych produktów, jakimi są produkty lecznicze, w tym szczepionki. Chodzi mianowicie o brak posiadania przez licencjobiorcę odpowiedniego know – how. UE podkreśliła, że dobrowolne licencje są najskuteczniejszym instrumentem ułatwiającym rozszerzenie produkcji i dzielenie się know-how. Ramy własności intelektualnej stanowią platformę, która zachęca do współpracy i przekazywania know-how. Licencje przymusowe są całkowicie uzasadnionym narzędziem, które rządy mogą chcieć wykorzystać w kontekście pandemii, ale niektóre aspekty proceduralne związane ze stosowaniem licencji przymusowych zostały określone jako czynniki ograniczające stosowanie tego narzędzia[8]. Wynika to przede wszystkim z tego, że sam opis patentowy nie jest wystarczającym źródłem informacji, aby podjąć produkcję leków, a udzielenie licencji przymusowej nie nakłada na uprawnionego z patentu obowiązku do udzielania licencjobiorcy dalszych informacji i wyjaśnień w zakresie stosowania wynalazku ochronionego patentem. Takie obowiązki są standardowo nakładane na uprawnionego z patentu w postanowieniach dobrowolnie zawieranych umów licencyjnych.

 

licencja przymusowa na wywóz

Rozporządzenie (WE) nr 816/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 17 maja 2006 r. w sprawie udzielania licencji przymusowych na patenty dotyczące wytwarzania produktów farmaceutycznych przeznaczonych na wywóz do krajów, w których występują problemy związane ze zdrowiem publicznym (Rozporządzenie 816/2006) reguluje specyficzny rodzaj licencji przymusowych dotyczących patentów lub dodatkowych świadectw ochronnych na wytwarzanie produktów farmaceutycznych przeznaczonych na wywóz do krajów, w których występują problemy związane ze zdrowiem publicznym.

 

Produkt farmaceutyczny to jakikolwiek produkt sektora farmaceutycznego, włącznie z omawianymi produktami leczniczymi.

 

Licencji przymusowej na wywóz udziela się tak jak inne licencji przymusowych – na wniosek. Również w tym przypadku wnioskodawca zobowiązany jest do dostarczenia dowodu, że dołożył starań, aby otrzymać upoważnienie od posiadacza prawa, oraz że starania takie nie przyniosły pozytywnych skutków, ale w okresie 30 dni przed złożeniem wniosku.

Wskazany wymóg nie jest stosowany w sytuacjach krytycznych w kraju lub w innych nadzwyczajnych okolicznościach wymagających podjęcia pilnych działań lub w wypadkach publicznego użycia dla celów niekomercyjnych.

 

Ilość produktów wytworzonych na podstawie licencji nie może przekraczać ilości niezbędnej do zaspokojenia potrzeb kraju przywozu wymienionego we wniosku, z uwzględnieniem ilości produktu wytworzonego zgodnie z innymi licencjami przymusowymi udzielonymi gdziekolwiek indziej.

Licencja jest ściśle ograniczona do wszystkich działań niezbędnych w celu wytworzenia danego produktu na wywóz i jego dystrybucji w kraju wymienionym we wniosku. Żadnego produktu wytworzonego lub sprowadzonego na podstawie licencji przymusowej nie wolno oferować do sprzedaży lub wprowadzenia do obrotu w żadnym innym kraju poza krajem wymienionymi we wniosku.

Zgodnie z art. 4 Rozporządzenia 816/2006 krajami przywozu są przede wszystkim kraje najsłabiej rozwinięte, figurujące jako takie w wykazie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

 

Produkty wytworzone na podstawie licencji są zidentyfikowane w wyraźny sposób, za pomocą specjalnych etykiet lub oznakowań, jako wytworzone zgodnie z ww. rozporządzeniem. Produkty odróżnia się od tych, które zostały wytworzone przez posiadacza praw, za pomocą specjalnego opakowania lub poprzez nadanie produktowi specjalnej barwy lub kształtu, pod warunkiem że takie odróżnienie jest wykonalne i nie ma istotnego wpływu na cenę. Opakowanie oraz wszelka dokumentacja uzupełniająca mają wskazywać, że produkt jest przedmiotem licencji przymusowej na mocy Rozporządzenia 816/2006, podając nazwę właściwego organu i jakikolwiek numer identyfikacyjny oraz wyraźnie zaznaczając, że produkt jest przeznaczony wyłącznie na wywóz i dystrybucję w danym kraju przywozu.

Licencjobiorca ma również obowiązki informacyjne. Przed wysyłką produktu do kraju lub krajów wymienionych we wniosku licencjobiorca zamieszcza na stronie internetowej następujące informacje:

  • ilości dostarczane na podstawie licencji oraz kraje przywozu, do których są one dostarczane;
  • cechy odróżniające dany produkt lub dane produkty.

Adres strony internetowej podaje się do wiadomości właściwego organu. W przypadku Polski będzie to UPRP.

Licencjobiorca jest również zobowiązany do zapłaty posiadaczowi prawa stosownego wynagrodzenia ustalonego przez UPRP.

 

W przypadku, gdy wniosek o licencję przymusową dotyczy produktu leczniczego, wnioskodawca może skorzystać z:

  1. procedury uzyskania opinii naukowej Europejskiej Agencji Leków (a dokładnie Komitetu ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi utworzony w ramach Europejskiej Agencji Leków);
  2. jakiejkolwiek podobnej procedury przewidzianej prawem krajowym, takiej jak opinie naukowe lub świadectwa wywozu przeznaczone wyłącznie na rynki poza Wspólnotą.

W przypadku licencji przymusowej na wywóz rozwiązano sygnalizowany wyżej problem i wyłączono zastosowanie okresów wyłączności danych i wyłączności rynkowej w przypadku udzielenia tej licencji.

 

Podsumowując, istnieje wiele wyjątków oraz instytucji uprawniających do korzystania z cudzego rozwiązania farmaceutycznego chronionego patentem, pomimo braku posiadania zgody samego posiadacza patentu. Zostały one wprowadzone w celu ochrony dobra nadrzędnego, jakim jest życie i zdrowie ludzi. Natomiast nie można zapominać, że podmiot, który opracował innowacyjny produkt leczniczy, poniósł znaczące nakłady na przeprowadzenie szeregu prób i badań, a ryzyko i koszty mają zostać mu zrekompensowane poprzez uzyskanie wyłączności na wprowadzenie do obrotu opracowanego produktu. Możliwość uzyskania przewagi konkurencyjnej na podstawie uzyskanego monopolu jest kluczowym bodźcem do prowadzenia badań nad lekami, a także szczepionkami przeciwko chorobom, których nie potrafimy leczyć. Całkowite pozbawienie innowacyjnych podmiotów z branży farmaceutycznej narzędzia, jakim jest czasowy monopol na wprowadzenie produktów do obrotu mogłoby istotnie ograniczyć rozwój farmacji.

 

[1] https://edition.cnn.com/2022/08/26/health/moderna-pfizer-mrna-patent-lawsuit/index.html
[2] Jarosław Woroń, Leki oryginalne i generyczne w farmakoterapii, czyli dlaczego potrzebna jest indywidualizacja farmakoterapii, Forum Zaburzeń Metabolicznych 2010, tom 1, nr 4, 241–247.
[3] M. Bohaczewski, w: Ł. Żelechowski (red.), Prawo własności przemysłowej. Komentarz, t. VIIIA, Warszawa 2022, art. 25.
[4] S. Sołtysiński, A. Sztoldman, Rozdział 2 Historia i uzasadnienie wyjątku Bolara w ustawodawstwie [w:] S. Sołtysiński, A. Sztoldman, Korzystanie z chronionego wynalazku w celu rejestracji produktu leczniczego, Warszawa 2018.
[5] M. Bohaczewski, w: Ł. Żelechowski (red.), Prawo własności przemysłowej. Komentarz, t. VIIIA, Warszawa 2022, art. 69.
[6] zob. decyzja UP RP z 17.8.1990 r., Sp. 66/90, WUP 1991, Nr 3, s. 290, https://uprp.gov.pl/sites/default/files/wup/1991/03/wup03_1991.pdf.
[7] M. Bohaczewski, w: Ł. Żelechowski (red.), Prawo własności przemysłowej. Komentarz, t. VIIIA, Warszawa 2022, art. 82.
[8] https://trade.ec.europa.eu/doclib/docs/2021/june/tradoc_159606.pdf
Photo by Daniel Schludi on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

 

Audiomarketing – o muzyce w marketingu, czyli o monetyzacji dźwięków i o tym, jak bez naruszania prawa muzyką zachęcić klientów do zakupu

Dźwięki otaczają nas. Wpływają na emocje, budzą skojarzenia. W 65% przypadków dźwięk wpływa zmianę nastroju u człowieka[1]. Dostrzegli to i wykorzystują specjaliści od marketingu. Marketing sensoryczny, czyli marketing zmysłów, oddziałując za pomocą pięciu bodźców sensorycznych: słuchu, węchu, wzroku smaku i dotyku ma „wywołać pożądane decyzje zakupowe konsumenta, wzbudzić emocjonalne przywiązanie do marki oraz ugruntować jej świadomość, wyróżniając ją na tle innych firm”[2]. W tym kwintecie zmysłów, dźwięk jest z jednej strony narzędziem dostępnym niemal dla każdego przedsiębiorcy, z drugiej strony – niemal wszędzie stosowanym.

Dźwięki poprawiają percepcję oraz procesy pamięciowe klienta. Sprawiają, że zawracając uwagę na czołówkę filmową, jingle, spoty reklamowe, łatwiej zapamiętuje się daną markę i do niej powraca. Muzyka w sklepie, restauracji, w barze czy u fryzjera kreuje odpowiednią atmosferę, zachęca do pozostania dłużej, do wydania więcej… W ramach audiomarketingu wykorzystuje się dźwięki 1-szego i 2-iego planu. Na pierwszym planie, wybrzmiewają słowa, ważne jest tempo, głośność i częstotliwość. Drugi plan, to tło muzyczne, które podkreśla i wprowadza odpowiedni stan emocjonalny, buduje atmosferę. W obu przypadkach, odpowiednio zastosowany dźwięk przekłada się na zysk. A z tym nierozerwalnie związane są prawa do dźwięku – prawa własności intelektualnej.

Znaki towarowe dźwiękowe 

Kliknij, aby odsłuchać.

znak Storytel Sweden AB 018664786

znak Intel Corporation 018498778

znak Lidl Stiftung & Co. KG 018106043

znak Siemens Healthcare GmbH 018154893

znak “Na dobre i na złe” Telewizja Polska S.A. R.222432 

 

Może kojarzysz? To znaki towarowe zarejestrowane w EUIPO (w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej) i polskim Urzędzie Patentowym. Tak – dźwięk może być znakiem towarowym.

Oczywiście musi spełnić kryteria przewidziane przez prawo własności przemysłowej (pwp)[3] oraz – jeśli mówimy o znaku chronionym na terenie Unii – określone w rozporządzeniu w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej[4], To zaś oznacza, że znak m.in. nie może być zgłoszony w złej wierze, nie może być oznaczeniem sprzecznym z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami czy zawierać elementów o wysokiej wartości symbolicznej np. o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, a którego używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową. Włączeń jest więcej.

Jeśli jeden z tych warunków nie zostanie spełniony Urząd Patentowy RP wyda decyzję o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, ponieważ stanowią one bezwzględne przeszkody rejestracyjne. Na drodze do uzyskania prawa wyłącznego do znaku,  mogą pojawić się także tzw. względne przeszkody rejestracyjne (więcej na ten temat w naszym wpisie dotyczącym przeszkód w rejestracji znaków). Lepiej więc zbadać znak, przed zgłoszeniem do do Urzędu Patentowego RP, po zgłoszeniu modyfikacja nie jest już możliwa a sprzeciw konkurenta wykazującego podobieństwo dźwięku może skutecznie uniemożliwić rejestrację. O tym, że sprzeciw może zablokować rejestrację znaku nawet potężnej korporacji przekonał się pan Miłosz 😉

 

Celem znaku jest komunikowanie. Znak informuje od jakiego przedsiębiorcy pochodzi dany towaru (usługa). Znak jest też gwarantem pewnej właściwości towaru (usługi), np. jakość czy trwałość, a także budzi skojarzenia, np. prestiż, luksus, młodość.[5] Znakiem towarowym może być, co do zasady, każde oznaczenie, które łącznie spełnia dwa warunki:

– jest możliwe do przedstawienia w rejestrze znaków towarowych oraz

– nadaje się do odróżniania towarów (usług) jednego przedsiębiorstwa od towarów (usług) drugiego przedsiębiorstwa.

 

Jednakże, przesłanka możliwości przedstawienia znaku w rejestrze, funkcjonuje od niedawna i zastąpiła przesłankę “graficznego przedstawienia znaku”. I właśnie z graficznym przedstawieniem dźwięku były problemy. W sprawie Sieckmann[6] Europejski Trybunał sprawiedliwości uznał, że kryteria prezentacji graficznej dla znaków dźwiękowych spełnione są, gdy znak jest przedstawiony w postaci pięciolinii podzielonej na takty, na której umieszczony jest w szczególności klucz muzyczny, nuty, pauzy, które określają rzeczywistą wartość nut. Niezależnie od tego, formą przedstawieniową dźwięku, może być tradycyjna notacja muzyczna w postaci pięciolinii z odpowiednimi znakami, które pozwalają określić melodię. W wyroku w sprawie Shield Mark[7] stwierdzono, że „pięciolinia podzielona na takty, na której widnieją w szczególności klucz, nuty i pauzy, których forma (w przypadku nut: cała nuta, półnuta, ćwierćnuta, ósemka, szesnastka itp.; w przypadku pauz: pauza całonutowa, pauza półnutowa, pauza ćwierćnutowa, pauza ósemkowa itp.) określa względną wartość, a w danym wypadku, znaki chromatyczne (krzyżyk, bemol, kasownik) – przy czym cała ta notacja określa wysokość i długość dźwięków – może stanowić wierny obraz ciągu dźwięków, które tworzą melodię będącą przedmiotem wniosku o rejestrację”.

Obecnie, możemy przesłać do Urzędu Patentowego RP, czy EUIPO plik audio odtwarzający dźwięk lub dokładnie odwzorować dźwięk w notacji muzycznej. Zgodnie z art. 141 ust. 2 pwp zgłoszenie znaku dźwiękowego powinno zawierać dołączone nagranie dźwięku na informatycznym nośniku danych. Dlatego nie ma potrzeby opisywania znaku dźwiękowego.

 

Znaki dźwiękowe to nie tylko melodie, ale również sygnały dźwiękowe, onomatopeje, okrzyki.[8]  Znak powinien zawierać jeden lub więcej dźwięków, niezależnie od rodzaju zawartego w nim dźwięku (np. elementy słowne postrzegane w dźwięku, dźwięk w naturze, dźwięk zwierząt, melodia itp.).

Warto pamiętać, że znak ma być postrzegany i zapamiętany przez odbiorcę za pomocą „jednego aktu poznawczego” (w uproszczeniu powiedźmy: usłyszał i zapamiętał). Z tego względu nagranie zbyt krótkie lub zbyt długie może nie spełniać tego warunku i urząd może odmówić rejestracji. Podobnie może stać się, gdy chcemy zarejestrować onomatopeje, pojedyncze nuty czy wyłącznie sonogramy – według wytycznych Urzędu Patentowego RP[9] takie przedstawienia znaku dźwiękowego „nie pozwalają w wystarczającym stopniu właściwym organom i odbiorcom na ustalenie jednoznacznego i dokładnego przedmiotu ochrony”.

W tym zakresie ciekawe wyjaśnienia zawiera przytoczony już wcześniej wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z dnia 27 listopada 2003 r., C-283/01 Musical notation. I tak zdaniem TSUE:

  • przedstawienie graficzne takie jak „dziewięć pierwszych nut kompozycji »Dla Elizy«” lub „pianie koguta” jest co najmniej pozbawione precyzji i jasności, i nie pozwala zatem na ustalenie zakresu wnioskowanej ochrony;
  • w przypadku onomatopei występuje rozbieżność między samą onomatopeją w formie, w jakiej jest wymawiana, a rzeczywistym dźwiękiem lub odgłosem albo ciągiem dźwięków lub odgłosów, które niejako imituje ona fonetycznie, np. tak jest w przypadku onomatopei niderlandzkiej, „Kukelekuuuuu”, która jest próbą retranskrypcji piania koguta i zdecydowanie różni się od odpowiadającej jej onomatopei w pozostałych językach używanych w państwach członkowskich Beneluksu. W konsekwencji zwykła onomatopeja, bez innych uściśleń, nie może stanowić przedstawienia graficznego dźwięku lub odgłosu, którego jest ona niejako zapisem fonetycznym;
  • ciąg nut bez innych uściśleń, taki jak „mi, dis, mi, dis, mi, si, re, do, la”, nie stanowi również przedstawienia graficznego, taki opis nie jest ani jasny, ani precyzyjny, ani sam w sobie zupełny, nie pozwala w szczególności na określenie wysokości ani długości dźwięków, które tworzą melodię będącą przedmiotem wniosku o rejestrację i które stanowią podstawowe parametry poznania tej melodii, a zatem parametry zdefiniowania samego znaku towarowego.

Jeśli chcesz poznać inne przykłady już zarejestrowanych znaków dźwiękowych, zajrzyj do naszego wcześniejszego wpisu gdzie odpowiadamy na pytanie czy melodia może być znakiem towarowym.

 

O muzyce w tle

Wiele lat temu przetoczyła się dyskusja o tym, czy muzyka w sklepach sprawia, że kupujący chętniej spędzają czas w otoczeniu miłym dla ucha, a tym samym więcej kupują. W kwietniu 2010 roku, TNS OBOP wykonał badanie wpływu muzyki na nasze zakupy. Okazało się, że prawie 72% osób jest skłonnych wydać więcej, jeżeli w sklepie czy restauracji gra muzyka[10], a 71% osób woli odwiedzać lokale, gdzie w tle gra muzyka – jak piszą A. Zielińska i N. Koy w swojej pracy ”Muzyka jako narzędzie kreowania wrażeń klienta w punkcie sprzedaży detalicznej”[11]. Co ciekawe, nawet wówczas, gdy respondenci mieli do wyboru 2 puby znajdujące się w dogodnej lokalizacji i o podobnym do siebie charakterem, chętniej wybierali ten, w którym słychać lepszą muzykę. Podobną rolę odrywała muzyka dla 50% bywalców salonów fryzjerskich.

 

A. Zielińska i N. Koy przytaczają więcej badań i przykładów na to, jak bardzo muzyka stymuluje nas do zakupów i dłuższego pobytu w miejscach, gdzie kupujemy. I tak, zastosowanie wolniejszej muzyki w restauracjach powoduje zwiększenie wydawanych pieniędzy o 29%, niż w przypadku restauracji, gdzie klientom towarzyszy szybsza muzyka[12]. Podobno, kobiety mają większą skłonność do wydawania pieniędzy, gdy w miejscu sprzedaży stosuje się wspomnianą we wstępnie muzykę drugiego planu. Natomiast mężczyźni mogą nawet podwoić wysokość zakupów w przypadku, gdy będzie im towarzyszyć muzyka pierwszego planu. „(…) biorąc pod uwagę tempo poruszania się po sklepie to wolniejsza muzyka sprawia, że konsumenci wolniej poruszają się po miejscu sprzedaży, mogą bez pośpiechu podjąć decyzję o zakupie droższych produktów. Muzyka o tym tempie zalecana jest często do sklepów małopowierzchniowych. W sklepach wielkopowierzchniowych często słyszalna jest muzyka żywsza, bardziej energiczna. Ten typ muzyki sprawia, że klient porusza się szybciej, dzięki czemu jest bardziej skłonny do obejrzenia większej części sklepu oraz jego asortymentu (…)”[13].

 

Badania przytoczone przez A. Zielińską i N. Koy wskazują, że muzyka wpływa na biznes. Jeśli więc w Twoim sklepie czy restauracji klienci słyszą muzykę, to znaczy, że korzystasz z utworów muzycznych. A jak wskazuje art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych [14] „twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i (…) do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”.

 

organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ)

Odtworzenie muzyki w lokalu to publiczne udostępnienie i dlatego wymaga zgody twórcy lub organizacji, która prawami takiego twórcy zarządza. Odtworzenie wymaga także zapłaty wynagrodzenia dla twórcy. Wynagrodzenie za korzystanie z utworu emitowanego w radiu, telewizji czy w Internecie jest pobierane za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ), co reguluje m.in. art. 3 ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi[15].

Art. 2l-21(3), art. 25 ust. 4 oraz art. 70 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewidują obowiązek zawarcia umowy lub zapłaty wynagrodzenia za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania, uprawnionych do zarządzania prawami do danego rodzaju utworów lub przedmiotów praw pokrewnych na danym polu eksploatacji. Umowa zawarta z reprezentatywną organizacją zbiorowego zarządzania uprawnia użytkownika do korzystania z utworów lub przedmiotów praw pokrewnych, do których prawami zarządza dana OZZ

 

Odtwarzanie muzyki w lokalu usługowym, sklepie, restauracji, łączy się z opłatami na rzecz:

  • ZAiKS – z tytułu praw autorów utworów
  • STOART i SAWP – z tytułu praw wykonawców – te OZZ skupiają różnych wykonawców, konkurując ze sobą, więc nie jest możliwe, by zażądały opłaty na rzecz tego samego artysty, ale zawsze odtwarzany w lokalu utwór będzie przez kogoś wykonywany, więc w zależności od tego której organizacji wykonawca powierzył zarządzanie swoimi prawami tej będziemy płacić
  • ZPAV – z tytułu praw producentów audio wideo

Oczywiście, można spróbować powołać się na regulację art. 24 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którą posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. Trudno jednak, w kontekście przywołanych badań, wykazać, że muzyka nie ma wpływu na sprzedaż. Może jest to możliwe w takich miejscach jak np. apteka, gdzie klienci przychodzą, bo muszą i raczej szybko je opuszczają 😊.

Inspektorzy OZZ mogą dokonać kontroli i sprawdzić, czy właściciel lokalu udostępnia muzykę legalnie. W skrajnym przypadku stwierdzenia braku umowy zawartej z OZZ, istnieje możliwość zastosowania art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z tym przepisem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności ten „kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie”. Wyższa kara jest dla sprawcy, który działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.[16]

 

co poza OZZ?

W art. 5 ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi, znajduje się domniemanie, że „organizacja zbiorowego zarządzania jest uprawniona do zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi w zakresie udzielonego jej zezwolenia oraz posiada legitymację procesową w tym przedmiocie”.  Zatem, „obalamy” to domniemanie, gdy upubliczniamy muzykę twórcy, który nie jest reprezentowany przez OZZ, czyli nie powierzył OZZ zarządu swoimi prawami.

 

Aby zalegalizować korzystanie z muzyki niezarządzanej przez OZZ, najlepiej bezpośrednio z twórcami muzyki (kompozytorem, autorem tekstu i artystami wykonawcami) podpisać umowy na korzystanie ze stworzonego przez nich utworu muzycznego i słownego czy artystycznego wykonania. Być może w ramach tej współpracy, możesz zlecić nagranie spersonalizowanej dla Ciebie płyty, której będą ciągle słuchać Twoi klienci. Warto wówczas zaopatrzyć się w szablon licencji na korzystanie z dzieła stworzonego na Twoje zamówienie.

Czasami artyści niereprezentowani przez OZZ, udzielają zgody na korzystanie z ich twórczości w ramach licencji Creative Commons (CC). Udostępnieniu muzyki na licencji CC służą internetowe platformy, które bezpośrednio od takich twórców pozyskują utwory i udostępniają je w ramach różnego rodzaju abonamentów, z pominięciem krajowej ochrony OZZ. Niektóre z nich, oferują certyfikat potwierdzający brak konieczności wnoszenia opłat do OZZ czy specjalną naklejkę na drzwi „Tu Muzyka Gra Legalnie”. W takiej sytuacji, twórcy i artyści otrzymują wynagrodzenie z platformy udostępniającej ich muzykę, bez pośrednictwa, a tym samym opłat na rzecz OZZ.

Przy okazji, warto pamiętać, że odtwarzanie muzyki z kanałów takich jak: Spotify czy Youtube lub z zasobów prywatnych płyty kupionej w celach komercyjnych jest zabronione (licencje nooncommercial use only).

 

 

Nie ma wątpliwości, iż dźwięk wpływa na biznes. Stąd, już tylko krok do jego komercjalizacji, do przekształcenia w prawo majątkowe: w postaci praw autorskich zapewniających autorowi wynagrodzenie za korzystanie z kompozycji czy tekstu bądź artyście za korzystanie z artystycznych wykonań. Gdy dźwięk służy do odróżniania towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów drugiego przedsiębiorstwa, po zarejestrowaniu w urzędzie patentowym, może być chroniony prawem ochronnym do znaku towarowego. Ważne, aby mieć świadomość istnienia tych praw. Do każdego z tych praw przypisany jest bowiem cały arsenał roszczeń pozwalających uprawnionym do dźwięku na skuteczne zakazanie korzystania lub licencjonowanie takiego korzystania.

Zmysł słuchu pozwala na odbieranie fal dźwiękowych, głosów i muzyki, a zwłaszcza umożliwia komunikację. To właśnie jego komunikacyjna rola została wykorzystana w audiomarketingu, nie tylko do stworzenia przyjemnej atmosfery w miejscu wypełnionym dźwiękiem, ale także do nadania charakteru produktom. Jeśli zgodzimy się z Marilynem Mansonem, że „muzyka to najsilniejsza forma magii”, to wypada przyznać, że ulegamy jej codziennie w wymiarze finansowym.

 

Photo by Arseny Togulev on Unsplash
[1] A. Kotowska, Marketing na 5 (zmysłów), „Marketing w Praktyce” 2011, nr 7, s. 49
[2] https://mfiles.pl/pl/index.php/Marketing_sensoryczny
[3] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[4] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1001 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej (Dz. U. UE. L. z 2017 r. Nr 154, str. 1).
[5] A. Michalak (red.), Prawo własności przemysłowej. Komentarz. Warszawa 2016
[6] wyrok ETS z dnia 12 grudnia 2002 r., C-273/00
[7]Wyrok ETS z dnia 27 listopada 2003 r., C-283/01
[8]https://uprp.gov.pl/pl/przedmioty-ochrony/ogolne-wytyczne-prezesa-uprp/wytyczne-w-zakresie-znakow-towarowych-/abstrakcyjna-zdolnosc-odrozniajaca/oznaczenia-niedajace-sie-postrzegac-wizualnie
[9] https://uprp.gov.pl/pl/przedmioty-ochrony/ogolne-wytyczne-prezesa-uprp/wytyczne-w-zakresie-znakow-towarowych-/abstrakcyjna-zdolnosc-odrozniajaca/oznaczenia-niedajace-sie-postrzegac-wizualnie
[10] http://ozz.zpav.pl/aktualnosci/index.php?idaktualnosci=201
[11] MODERN MANAGEMENT REVIEW 2017 MMR, vol. XXII, 24 (4/2017), pp. 173-18
[12] Za A. Zielińska i N. Koy  w „Muzyka jako narzędzie …”  K. Stasiuk, D. Maison, Psychologia konsumenta, Warszawa 2014, s. 103
[13] Za A. Zielińska i N. Koy  w „Muzyka jako narzędzie …”  M. Gębarowski, Nowoczesne formy promocji, Rzeszów 2007, s. 71
[14] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062 z późn. zm.).
[15] Ustawa z dnia 15 czerwca 2018 r. o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi (Dz. U. poz. 1293).
[16] Regulacje i wyjaśnienia ozz znajdziesz tu: https://zaiks.org.pl/artykuly/2021/styczen/grunt-to-dobra-umowa; https://stoart.org.pl/dla-wykonawcow/umowa-o-zbiorowe-zarzadzanie; https://www.sawp.pl/artysci/formularze/; http://dfm.zpav.pl/pobierz.php

 

 

Photo by Giorgi Iremadze on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Gdy powstaje spór na temat własności przemysłowej: mediacja czy koncyliacja? I dlaczego ważne jest co wybierzesz.

W niedawno upublicznionym projekcie nowego prawa własności przemysłowej[1], o którym pisaliśmy tu, w dziale III, uregulowano postępowanie koncyliacyjne. W uzasadnieniu do projektu stwierdzono, że istniejące w kodeksie postępowanie administracyjnego (kpa) przepisy dotyczące mediacji wydają się nie odpowiadać potrzebom sporów z zakresu własności przemysłowej. Czy istotnie tak jest? Czym różni się mediacja dostępna obecnie w ramach kpa, od koncyliacji proponowanej w projekcie nowego prawa własności przemysłowej? Czy instytucje te wykluczają się w sprawach własności przemysłowej? 

Z doświadczeń EUIPO wiemy, że mediacja i koncyliacja mogą istnieć niezależnie od siebie. Taki dualizm będzie funkcjonował, gdy projekt nowego pwp zostanie przyjęty. Obie te formy ugodowego rozwiazywania sporów należą do tzw. ADR (Alternative Dispute Resolution), czyli sposobów alternatywnego rozstrzygania sporów. Stanowią bowiem alternatywę dla rozstrzygnięcia sądowego w postaci wyroku czy tez rozstrzygnięcia w formie decyzji administracyjnej wydawanej przez dany urząd patentowy, gdy spór dotyczy praw własności przemysłowej.

Aby odpowiedzieć na te pytania, kilka słów należy poświecić specyfice sporów o własność intelektualną, w tym o własność przemysłową.

 

O sporach o własność intelektualną ogólnie

 

Zacznijmy od najistotniejszego, od tego czym jest spór. Konflikt łac. „conflictus” oznacza “zderzenie”. To faktycznie zwykle jest zderzenie racji: „bo znak jest podobny i będą nas mylić z nimi”, „bo naśladują nasz produkt i zabierają nam klientów”, „bo podszywają się pod nas i zajmują rynek”. Zawsze jest wspólna przestrzeń, na której ścierają się różne interesy. To „interakcja ludzi (podmiotów) zależnych od siebie, którzy uważają, że mają niezgodne cele i postrzegają siebie nawzajem jako przeszkody w osiągnięciu tych celów[2]. W przypadku spraw związanych z własnością przemysłową, do najczęstszych sporów dochodzi w zakresie naruszenia praw do znaków towarowych czy wzorów przemysłowych. Najdroższe spory to te, które dotyczą patentów czy know-how.

Mówiąc o konfliktach z zakresu własności przemysłowej pomijamy całkowicie także liczną kategorię sporów o prawa autorskie, nie mniej częste spory związane z nieuczciwą konkurencją, a także te dotyczące „wykorzystania dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług[3] oraz dóbr osobistych w związku z działalnością naukową lub wynalazczą. Wszystkie te kategorie sporów zostały wskazane jako sprawy własności intelektualnej o czym pisaliśmy tu i tu.

Sądy cywilne w oparciu o przepisy zawarte w procedurze działu IVg kodeksu postępowania cywilnego rozstrzygają spory w zakresie:

  • naruszenia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji
  • ustalenia autorstwa projektu wynalazczego, prawa do patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji
  • wynagrodzenia za korzystanie z projektu wynalazczego, z wynalazku, wzoru użytkowego lub topografii dla celów państwowych
  • odszkodowania za przejście na Skarb Państwa prawa do patentu lub prawa ochronnego odpowiednio na wynalazek tajny lub na wzór użytkowy tajny
  • stwierdzenia prawa korzystania z wynalazku, wzoru użytkowego albo wzoru przemysłowego przez używacza wcześniejszego czy późniejszego bądź prawa używania w ramach lokalnej działalności oznaczenia zarejestrowanego jako znak towarowy na rzecz innej osoby; używania czy utraty prawa używania oznaczenia geograficznego
  • przeniesienia patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy albo prawa z rejestracji wzoru przemysłowego lub topografii, uzyskanego przez osobę nieuprawnioną.

Zgodnie z przepisami art. 1831 – art. 18315 kpc, istnieje możliwość skierowania sprawy do mediacji. O korzyściach z mediacji w sprawach cywilnych można przeczytać tu.

 

Wracając do sporów o prawa własności przemysłowej, te które nie będą rozstrzygane przez sąd cywilny, zgodnie z art. 255 obecnej ustawy Prawo własności przemysłowej[4] mogą być rozpatrywane przez Urząd Patentowy – w trybie postępowania spornego, przez kolegia orzekające. Urząd Patentowy jest w tych sporach niejako arbitrem, spór toczy się pomiędzy co najmniej dwoma stronami i dotyczy:

  • unieważnienia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego albo prawa z rejestracji; patentu europejskiego, uznania ochrony międzynarodowego znaku towarowego; uznania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ochrony międzynarodowego wzoru przemysłowego
  • stwierdzenia wygaśnięcia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego na znak towarowy, ochrony międzynarodowego znaku towarowego; prawa z rejestracji oznaczenia geograficznego, prawa z rejestracji topografii,
  • udzielenia licencji przymusowej na korzystanie z wynalazku, wzoru użytkowego, wzoru przemysłowego albo topografii; korzystania z wynalazku, na który udzielono patentu w trybie określonym w Konwencji o patencie europejskim a także zmiany decyzji o udzieleniu licencji przymusowej
  • stwierdzenia bezzasadności zmiany warunków korzystania z oznaczenia geograficznego.

 

Postępowanie sporne, wszczyna się na pisemny wniosek. Rozprawa jest jawna, chyba że postępowanie sporne dotyczy wynalazku tajnego lub wzoru użytkowego tajnego. Po przeprowadzeniu postępowania spornego Urząd Patentowy wydaje decyzję zgodnie z art.  2557 pwp, na którą stronom służy skarga do sądu administracyjnego. Do postępowania spornego przed Urzędem Patentowym stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (kpa). Obecnie w kpa mediacja jest uregulowana w art. 96a – art. 96n. W projekcie nowego pwp koncyliacja jest uregulowana w art. 400 – art. 410.

 

 

Podobieństwa mediacji przewidzianej w kpa i koncyliacji wg projektu pwp

 

Zarówno celem mediacji kpa, jak i koncyliacji w projekcie pwp, jest doprowadzenie do umorzenia postępowania zawisłego przed organem (w przypadku pwp – przed Urzędem Patentowym) bez konieczności przeprowadzania procedury i wydawania decyzji, w której organ rozpoznaje sprawę co do istoty. To zaś sprawia, że obie instytucje są bardzo podobne w znacznym zakresie.

 

[przestrzeń do porozumienia]

 

Jak wskazuje się w uzasadnieniu do projektu pwp, „przepisy dotyczące możliwości koncyliacji w sprawach z zakresu własności przemysłowej, zawisłych przed Urzędem Patentowym, powstały z potrzeby stworzenia stronom postępowania alternatywnego sposobu rozwiązania sporu dostosowanego do przedmiotów własności przemysłowej.” Według projektodawców „przepisy dotyczące koncyliacji zostały skonstruowane w ten sposób, by koncyliator posiadający wykształcenie i wiedzę w zakresie własności przemysłowej (art. 410 ust. 2 pkt 4 projektu pwp), stworzył przestrzeń do wypracowania rozwiązania akceptowalnego dla obu stron postępowania”.

 

Celem koncyliacji jest wyjaśnienie i rozważenie okoliczności faktycznych i prawnych sprawy oraz uzgodnienie sposobu rozwiązania sporu między stronami postępowania z udziałem koncyliatora (art. 400 ust. 3 projektu pwp). 

Te same zadania przed mediatorem stawia art. 96a kpa wskazując, iż „celem mediacji jest wyjaśnienie i rozważenie okoliczności faktycznych i prawnych sprawy oraz dokonanie ustaleń dotyczących jej załatwienia w granicach obowiązującego prawa, w tym przez wydanie decyzji lub zawarcie ugody”.

 

W tych krótkich określeniach kryje się cała trudność. W sporze bardzo trudno wyjaśnia się i rozważa okoliczności sprawy. Tak wiele zależy od postawy pełnomocników. Strony uwikłane są w emocje, często przesłaniające chłodny osąd. Dzięki pełnomocnikom skupionym na konstruktywnym poszukiwaniu rozwiązań można przejść do rozmowy o konkretnych propozycjach. Ani koncyliator ani mediator nie mają stronniczego, wykreowanego obrazu sporu, a mogą tylko prowokować strony do poszukiwania nowych, nieszablonowych rozwiązań; do kreatywnego myślenia i kreowania nowych wartości, mogą wspierać strony w innowacyjnym postrzeganiu sporu.

 

[wszczęcie postępowania na wniosek]

 

Zarówno do zainicjowania koncyliacji (art. 401 projektu pwp), jak i mediacji (art. 96b kpa) konieczny jest wniosek stron. Z tym, że z inicjatywą przeprowadzenia mediacji może także wystąpić organ, takiej możliwości nie przewiduje projekt pwp.

 

Minimalne wymogi wniosku o koncyliację są następujące: oznaczenie stron, oznaczenie sprawy, której wniosek dotyczy i krótki jej opis, określone żądanie wraz z uzasadnieniem oraz podpis wnioskodawcy a także inne informacje, które strona uzna za istotne dla postępowania, w szczególności informacje o innych postępowaniach i rozstrzygnięciach związanych ze sprawą objętą koncyliacją. Możliwe jest także dołączenie do wniosku dokumentów, które strona uzna za istotne dla postępowania.

We wniosku o koncyliację można wskazać koncyliatora (zgodnie z art. 402 ust.6 projektu pwp) tak jak we wniosku o mediacje zgodnie z art. 96d § 2 kpa.

 

Jeżeli wniosek złoży jedna ze stron, wówczas pozostałe strony przystępując do koncyliacji, potwierdzają koncyliatora. Jeżeli we wniosku nie wskazano koncyliatora albo w przypadku, gdy pozostałe strony nie potwierdzą koncyliatora, Prezes Urzędu Patentowego wskaże koncyliatora, mającego odpowiednią wiedzę i umiejętności w sprawach dotyczących danego przedmiotu własności przemysłowej (art. 402 projektu pwp). Podobnie w mediacji – gdy strony nie wskażą mediatora (art.96d § 2 kpa) wskazuje się mediatora wybranego przez organ administracji publicznej, posiadającego odpowiednią wiedzę i umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji w sprawach danego rodzaju.

 

W tych prostych wytycznych kryje się kolejna pułapka. Co bowiem kryje się pod “odpowiednią wiedzą i umiejętnościami w sprawach dotyczących danego przedmiotu własności przemysłowej”? Szerszym i nie ograniczającym się do wiedzy z zakresu pwp jest dotychczasowy postulat posiadania odpowiedniej wiedzy ale też umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji w sprawach danego rodzaju.

 

[skutek skierowania sprawy do mediacji czy koncyliacji]

 

Jeżeli uczestnicy mediacji wyrazili zgodę na przeprowadzenie mediacji, organ administracji publicznej wydaje postanowienie o skierowaniu sprawy do mediacji. Postanowienie doręcza się stronom oraz organowi. Zgodnie z art.  96e § 1 kpa, organ administracji publicznej, kierując sprawę do mediacji, odracza rozpatrzenie sprawy na okres do dwóch miesięcy. Termin ten może być przedłużony, nie dłużej jednak niż o miesiąc na zgodny wniosek uczestników mediacji lub z innych ważnych powodów.

 

Do czasu zakończenia koncyliacji Urząd Patentowy zawiesza postępowanie, którego dotyczy koncyliacja (art. 404 projektu pwp). Urząd Patentowy zawiadamia strony postępowania o wszczęciu koncyliacji i o osobie koncyliatora. Nie ma przy tym, w projekcie pwp określonego terminu trwania koncyliacji.

 

Brak zakreślonego z góry terminu trwania koncyliacji może w praktyce rodzić problemy. Wiem, że często strony i pełnomocnicy nie angażują się w mediacje wystarczająco aktywnie. Z czasem “duch” porozumienia zamiera i sprawa traci impet, po pierwszych próbach wymiany propozycji przychodzi zniechęcenie i do porozumienia nie dochodzi. Być może harmonogram narzucony przez koncyliatora będzie skutecznym remedium skoro to on będzie decydował o zakończeniu koncyliacji bez szans na zawarcie ugody. 

 

[bezstronność i neutralność]

 

Tak jak koncyliator zgodnie z art. 403 i art. 405 projektu pwp, kieruje się zasadami bezstronności i neutralności oraz potrzebą zapewnienia sprawności i szybkości postępowania, tak również mediator zgodnie z art. 96g kpa powinien mieć te wartości na względzie.

 

W przypadku zaistnienia okoliczności, które mogłyby budzić wątpliwości co do bezstronności koncyliatora, koncyliator lub strony zawiadamiają o tym Prezesa Urzędu Patentowego, który może wyznaczyć nowego koncyliatora (art. 403 projektu pwp). Także mediator powinien ujawnić okoliczności, które mogłyby wzbudzić wątpliwość co do jego bezstronności i odmówić w tym przypadku przeprowadzenia mediacji niezwłocznie zawiadamiając o tym uczestników mediacji oraz organ.

Różnicą jest to, że kpa nie przewiduje zawiadomienia organu przez strony, gdy będą mieć wątpliwości co do bezstronności mediatora. Tym samym, ocena co do bezstronności jest pozostawiona mediatorowi. Trzeba więc zgodzić się z opinią, że przyjęte rozwiązania uznaje się za „niezapewniające pełnej ochrony przed brakiem bezstronności i obiektywizmu mediatora, gdyż powierzenie wyłącznie mediatorowi oceny co do jego bezstronności nie gwarantuje, że w każdym przypadku skorzysta on z możliwości odmowy przeprowadzenia mediacji[5].

 

W praktyce istotnie może zdarzyć się, że powstaną wątpliwości co do bezstronności koncyliatora. Otwartym na razie pozostaje pytanie kto i w jakim trybie oceni czy doszło do utraty bezstronności. 

 

[brak formalności, szybkość postępowania]

 

Zarówno postępowanie koncyliacyjne, jak i mediacyjne, jest w swoim założeniu odformalizowane i krótkie. W ramach obu tych postepowań nie przeprowadza się dowodów ze świadków, z przesłuchania stron oraz z opinii biegłego.

 

Stanowisko koncyliacyjne (czyli przyjęta przez koncyliatora propozycja rozwiązania sporu) jest przedstawiane na podstawie wniosku, odpowiedzi na wniosek i załączonych do nich dokumentów, a także dalszych stanowisk stron i innych osób oraz dokumentów, jeżeli koncyliator uzna ich złożenie za potrzebne. Stanowiska mediacyjne stron, na podstawie których będą one konstruować ugodę, są wypracowywane przez każdą ze stron

 

Ta regulacja bardzo wyraźnie wskazuje, iż to na koncyliatorze spoczywać będzie ciężar zrozumienia sporu i przygotowanie takich propozycji jego rozwiązania, które dla stron będą optymalne. I to będzie bardzo trudne zadanie, tak jak reprezentowanie przez jednego pełnomocnika obu stron w sporze… 

 

[poufność]

 

Poufność jest podstawą każdego postępowania ugodowego. Tylko wówczas strony są skłonne do składania propozycji nawet daleko idących bez ryzyka, że zostaną one ujawnione i wykorzystane.

 

Zarówno mediator, tak jak i koncyliator muszą zachować poufność. Również strony w obu postepowaniach, są zobowiązane do zachowania poufności i nie mogą wykorzystywać oraz ujawniać informacji uzyskanych w trakcie koncyliacji czy mediacji.

 

Propozycje ugodowe, ujawnione fakty lub oświadczenia złożone w toku mediacji nie mogą być wykorzystywane po jej zakończeniu, z wyjątkiem ustaleń zawartych w protokole z przebiegu mediacji (art. 96j kpa).

Co zaś ciekawe, powołane w toku koncyliacji dowody i twierdzenia pozostają w aktach koncyliacji i wymagają powołania ich na nowo w postępowaniu, w związku z którym koncyliacja była prowadzona (art. 406 projektu pwp). Ten postulat może spowodować brak skłonności stron do wymiany daleko idących propozycji skoro druga strona na te propozycje będzie mogła powołać się w toku postępowania głównego jeżeli nie dojdzie do zawarcia ugody. To zaś może zniechęcić w ogóle strony do brania udziału w postepowaniu koncyliacyjnym. 

 

[wynagrodzenie, zwrot kosztów]

 

Zarówno koncyliator jak i mediator mają prawo do wynagrodzenia i zwrotu wydatków związanych z przeprowadzeniem koncyliacji i mediacji, chyba że wyrazili zgodę na prowadzenie postępowania bez wynagrodzenia (art. 400 ust. 1 projektu pwp oraz art. 96l kpa).

Wynagrodzenie koncyliatora i mediatora a także zwrot wydatków koncyliatora i mediatora obciążają strony w częściach równych, chyba że strony umówią się inaczej.

 

Niestety powtórzenie tych zapisów za dotychczasowych regulacji, nie sprzyja poprawie sytuacji mediatorów miesiącami oczekujących na rozliczenie stron. Ech, przydałyby się przepisy dyscyplinuje strony do zapłaty… 

 

 

Różnice pomiędzy koncyliacją w projekcie pwp a mediacją wg kpa

 

Pomimo pozornie podobnych instytucji mediacji i koncyliacji można wyróżnić kilka różnic. Poza wspominanymi wcześniej odmiennościami:

  • tym, że z inicjatywą przeprowadzenia mediacji może także wystąpić organ, takiej możliwości nie przewiduje projekt pwp
  • brakiem w projekcie pwp określonego terminu trwania koncyliacji, termin mediacji jest zakreślany przez organ
  • pozostawieniem mediatorowi oceny co do bezstronności, strony nie mają uprawnień, aby sygnalizować swoje wątpliwości w tym zakresie, odmiennie niż w przypadku koncyliatora
  • powołane w toku koncyliacji dowody i twierdzenia mogą, odmiennie od mediacji, być wykorzystane w postępowaniu przed organem, jeśli koncyliacja nie zakończy się ugodą.

kilka innych kwestii jest kluczowych dla odróżnienia koncyliacji od mediacji.

 

[rola koncyliatora i mediatora]

 

To czym koncyliacja różni się od mediacji to w istocie rola koncyliatora i mediatora. Mediator pomaga stronom w formułowaniu przez nie propozycji ugodowych, ale nie decyduje o zakończeniu sporu. Natomiast koncyliator sam „po rozpatrzeniu sprawy” tworzy projekt stanowiska zawierającego propozycję rozwiązania sporu umożliwiając stronom zapoznanie się z nim i wskazanie wspólnej modyfikacji. Postulat modyfikacji należy rozumieć jako możliwość zgłoszenia poprawek czy zmian przez którąś ze stron i aprobatę drugiej strony, lub wspólne uzgodnienie przez strony projektu stworzonego przez koncyliatora. W oparciu o te modyfikacje koncyliator wydaje stanowisko zawierające propozycję rozwiązania sporu, to jest tzw. „stanowisko koncyliacyjne”. Zgodnie z projektem pwp stanowisko to jest niewiążące dla stron.

 

Przypomina to nieco narzucenie wyroku przez jednoosobowy arbitraż czy sąd. 

 

W ciągu miesiąca od doręczenia stanowiska koncyliacyjnego, strony muszą poinformować koncyliatora o zaakceptowaniu albo odrzuceniu stanowiska koncyliacyjnego. O akceptacji, odrzuceniu stanowiska koncyliacyjnego albo bezskutecznym upływie terminu na odniesienie się do stanowiska, koncyliator zawiadamia Urząd Patentowy.

Jeśli stanowisko koncylicyjne:

  • zostanie zaakceptowane przez obie strony, to przystępują one do jego wykonania, m.in. występując z właściwym wnioskiem, np. o umorzenie postępowania głównego wskazanego w art. 400 ust 1 projektu pwp albo
  • nie zostanie zaakceptowane przez strony, Urząd Patentowy podejmuje postępowanie w sprawie, której dotyczyła koncyliacja.

 

[wymogi wobec mediatora i koncylatora]

 

Bez wątpienia dla sprawnego przebiegu mediacji czy koncyliacji ważna jest sprawność mediatora. Tak w zakresie warsztatu mediacyjnego, jak i znajomość problematyki objętej sporem. Jednak w przypadku koncyliacji, ta ostania cecha jest szczególnie ważna, gdyż to koncyliator proponuje stronom warunki zakończenia konfliktu. Stąd, w uzasadnieniu projektu pwp znalazło się stwierdzenie, że szczególnie ważne są kompetencje koncyliatora, znającego specyfikę postępowania przed Urzędem Patentowym. Projekt przewiduje wymagania, które musi spełnić osoba ubiegająca się o wpis na listę koncyliatorów. Do takich wymagań należy m.in. posiadanie wykształcenia i wiedzy w zakresie własności przemysłowej.

 

[zakończenie postępowania]

 

Art. 96n kpa stanowi, że organ administracji publicznej załatwia sprawę zgodnie z ustaleniami, zawartymi w protokole z przebiegu mediacji jeżeli w wyniku mediacji zostaną dokonane ustalenia dotyczące załatwienia sprawy w granicach obowiązującego prawa. Mediacja kończy się wraz z upływem terminu wyznaczonego na mediacje.

W koncyliacji nie ma wyznaczonego terminu i w związku z tym, postępowanie główne przed organem zostanie podjęte wówczas, gdy koncyliator poinformuje Urząd Patentowy o tym, że koncyliacja okazała się zbędna albo niemożliwa (art. 407 – art. 409 projektu pwp).

 

 

Na zakończenie warto wskazać, że obie te formy ADR (mediacja i koncyliacja) funkcjonują w EUIPO, obok negocjacji wspomaganych (assisted negotiation) czy ustaleń w formie opinii ekspertów (expert determination)[6].

Wydaje się, że projektowane zmiany będą korzystne dla rozstrzygania sporów dotyczących własności przemysłowej. Niewątpliwie, gdyby koncyliacja była powszechnie stosowana, odciążyłaby Urząd Patentowy. Skuteczne koncyliacje być może spopularyzują alternatywne sposoby rozwiązywania sporów. Konflikty bowiem nie znikną (były od dawna, są i zapewne będą), ale być może strony i ich pełnomocnicy nauczą się samodzielnie rozwiązywać je. Problemem bowiem, nie jest sam konflikt, ale nieumiejętne zarządzanie nim. Aby dać sobie szanse na zarządzenie konfliktem, strony muszą być poinformowane przez pełnomocników o alternatywnych sposobach rozwiązywania sporów, o korzyściach z nich płynących. Taka postawa pełnomocników zdaje się być nie tylko pożądana z punktu widzenia interesów biznesowych stron, ale także wymagana na gruncie kodeksów etycznych wszystkich korporacji prawniczych. Aby ADR były powszechnie stosowane warto zawczasu zaopatrzyć umowy w klauzule mediacyjne. Powstaje jednak pytanie czy powinny to być także klauzule koncylicyjne 😉

 

[1] https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12359055/12874010/12874011/dokument552329.pdf
[2] J. Stewart (red.) „ Mosty zamiast murów. Podręcznik komunikacji interpersonalnej” Warszawa, PWN 2005”, str. 5
[3] Art. 47989 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1805 z późn. zm.).
[4] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[5] M. Wilbrandt-Gotowicz [w:] M. Jaśkowska, A. Wróbel, M. Wilbrandt-Gotowicz, Komentarz aktualizowany do Kodeksu postępowania administracyjnego, LEX/el. 2022, art. 96(g) [dostęp: 10.05.2022]
[6] Koncyliacji nie stosuje się w WIPO (obok mediacji i ustaleń w formie opinii ekspertów.
Photo by Mateusz Wacławek on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

 

Uwaga będą zmiany! Czy czeka nas rewolucja w prawie własności przemysłowej i ochronie IP? czy to ewolucja IP?

Pomimo, iż I kwartał 2022 r. dobiega końca, nadal oczekujemy na przyjęcie nowego projektu ustawy – Prawo własności przemysłowej (pwp). Na ten moment treść projektu jest jeszcze niedostępna, ale zgodnie z informacjami udostępnionymi w Wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów[1] można przyjąć, że zmiany są konieczne ze względu na harmonizację naszego prawa z unijnymi regulacjami. Wprowadzenie zmian wynika z potrzeby dostosowania praw własności intelektualnej do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Projektodawcy słusznie wskazują, że prawo własności przemysłowej to jedno z najistotniejszych narzędzi wspierających działalność innowacyjną, a zapewnienie efektywnego i optymalnego korzystania z systemu ochrony własności przemysłowej stanowi bardzo istotną motywację do podejmowania tego rodzaju działalności.

Zmiany zapowiada także Komisja Europejska uzasadniając je potrzebą wspierania odbudowy gospodarczej UE. Celem zmian ma być zachęcanie i promowanie efektywnego wykorzystanie i wdrażania praw IP, zwłaszcza przez MŚP. Zmiany mają ułatwić dostęp do zasobów chronionych przez IP z jednej strony, z drugiej ustanowić zestaw narzędzi przeciwko podrabianiu przedmiotów chronionych tymi prawami.

Najistotniejsze zmiany w polskim prawie własności przemysłowej obejmują:

 

Wynalazki

  • wprowadzenie instytucji wstępnego zgłoszenia wynalazku – pozwala zabezpieczyć datę pierwszeństwa (obecnie najczęściej jest to data wpłynięcia zgłoszenia wynalazku do urzędu) dla danego wynalazku i złożyć pełne zgłoszenie w późniejszym terminie; zabezpieczenie daty pierwszeństwa będzie też umożliwiało wcześniejsze ujawnienie wynalazku bez utraty przesłanki nowości;
  • skonsolidowanie przepisów dotyczących patentów w jednej ustawie, tj. uregulowanie w pwp przepisów obecnie znajdujących się w ustawie z dnia 14 marca 2003 r. o dokonywaniu europejskich zgłoszeń patentowych oraz skutkach patentu europejskiego w Rzeczypospolitej Polskiej;
  • skrócenie okresu sporządzenia przez Urząd Patentowy RP obowiązkowego sprawozdania ze stanu techniki z 9 do 6 miesięcy.

 

Wzory użytkowe

  • zastąpienie systemu badawczego systemem rejestrowym, czyli dokonywanie przez urząd wyłącznie badania formalnego zgłoszenia, bez weryfikacji materialnej wniosku – takie rozwiązanie ma doprowadzić do przyspieszenia rozpatrywania zgłoszeń o ok. 12 miesięcy, przy obecnym 24-miesięcznym okresie natomiast prawdopodobnie spowoduje mnogość „słabych” praw, co możemy obserwować przy prawach z rejestracji wzorów przemysłowych, które podlegają procedurze rejestracyjnej.

 

Wzory przemysłowe

  • zmiana definicji wzoru przemysłowego oraz warunków uzyskania ochrony w ten sposób, aby rozwiązania krajowe były w pełni zharmonizowane z dyrektywą 98/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 października 1998 r. w sprawie prawnej ochrony wzorów (Dz. Urz. UE L 298 z 28.10.1998, str. 28), a także usystematyzowania przepisów ustawy pwp w zakresie prawa z rejestracji, treści prawa z rejestracji i wyłączeń spod ochrony.

 

Znaki towarowe

  • podawanie do publicznej wiadomości wszelkich publikacji na etapie zgłoszenia znaku na stronie internetowej Urzędu Patentowego RP;
  • zastąpienie dotychczasowej instytucji sprzeciwu instytucją opozycji;
  • skrócenie okresu na wniesienie opozycji do 2 miesięcy od daty publikacji informacji o zgłoszeniu – obecnie okres na wniesienie sprzeciwu wynosi 3 miesiące;
  • zrezygnowanie z dotychczasowego obligatoryjnego 2-miesięcznego okresu ugodowego dla stron w toku postępowania w sprawie wniesienia opozycji (tzw. cooling-off);
  • zniesienie instytucji wspólnego prawa ochronnego – co oznacza brak konieczności sporządzania regulaminu znaku, ale oczywiście nadal prawo ochronne na znak towarowy będzie mogło przysługiwać kilku podmiotom łącznie.

 

Oznaczenia geograficzne

  • nowa procedura rejestracji oznaczeń geograficznych dla produktów nierolnych, czyli wyrobów rzemieślniczych – procedura rejestracji oznaczeń geograficznych dla produktów rolnych ma pozostać bez zmian.

 

Sprawy sporne

  • zmiana sposobu procedowania w spraw w trybie postępowania spornego, wprowadzenie zasady orzekania przez Urząd Patentowy RP na posiedzeniach niejawnych;
  • wprowadzenie możliwości prowadzenia rozprawy przez Urzędem Patentowym RP na odległość (zdalnie) oraz sporządzania protokołu w postaci elektronicznej z rozpraw.

 

Mediacje (koncyliacje)

  • wprowadzenie możliwości prowadzenia przez strony mediacji, w celu zapewnienia im skutecznego alternatywnego sposobu rozwiązania sporu dostosowanego do przedmiotów własności przemysłowej. Mediacje będą mieć charakter dobrowolny i odbywać się na wniosek stron.

 

Ochrona know–how i tajemnicy przedsiębiorstwa

  • wprowadzenie depozytu informacji poufnych dotyczącego informacji technicznych i technologicznych celem ułatwienia przeprowadzenia dowodu na okoliczności pierwszeństwa istnienia informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa i na okoliczność przedmiotu tej informacji. Instytucja depozytu ma korespondować z postanowieniami dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/943 z 8 czerwca 2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem (Dz.Urz. UE L 157 z 15.62016, str. 1).

 

Pobieranie opłat za ochronę

  • usystematyzowanie regulacji w zakresie struktury pobierania opłat i prowadzenia rejestrów w celu wyeliminowania wątpliwości co do wysokości i uprawnień do wniesienia opłat;
  • konsolidację opłat i rezygnację z obowiązującego wydawania decyzji warunkowych o udzieleniu prawa wyłącznego (pod warunkiem uiszczenia opłaty za ochronę);
  • obniżenie wysokości opłat dla podmiotów dokonujących wielu zgłoszeń – wprowadzenie rozwiązania uprawniającego do obniżenia każdej opłaty o 30%, jeżeli uprawniony w okresie 3 miesięcy dokona zgłoszenia co najmniej  trzech różnych przedmiotów własności przemysłowej. Oznacza to większe wsparcie dla innowatorów, którzy są na etapie budowy swojego portfolio praw własności intelektualnej i zmierzają do ich komercjalizacji.

 

Zmiany w zakresie ochrony IP nie dotyczą wyłącznie krajowych regulacji. Zgodnie z Planem działania w zakresie własności intelektualnej (Intellectual property action plan implementation[2]) Komisji Europejskiej, działania takie wspierają odbudowę gospodarczą UE[3]. Do przewidzianych w Planie Komisji Europejskiej działań należą te uwzględniające:

 

Dodatkowe świadectwa ochronne

  • wprowadzenie tzw. „zwolnienia dotyczącego produkcji” umożliwiającego podmiotom z siedzibą w UE wytwarzanie wersji generycznej lub biopodobnej leku chronionego dodatkowym prawem ochronnym (SPC) w okresie ochrony, jeśli produkcja będzie wykonywana wyłącznie w celu wywozu leków poza UE, gdzie ochrona wygasła lub nigdy nie istniała.

 

Oznaczenia geograficzne

  • rozszerzenia ochrony oznaczeń geograficznych na produkty nierolne na szczeblu UE – tzw. wyroby rzemieślnicze i wprowadzenie jednolitego systemu ochrony dla produktów nierolnych[4].

 

Zwalczanie naruszeń IP

  • wzmocnienie roli Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (European Anti-Fraud Office – OLAF) w zakresie przeciwdziałania piractwu oraz fałszerstwu przedmiotów praw IP[5];
  • stworzenie unijnego zestawu narzędzi przeciwko podrabianiu towarów, opierające się m.in. na zgłaszanych praktykach i zasadach opracowywanych w zakresie różnych inicjatyw realizowanych przez przemysł; np. dotyczących współpracy i wymiany danych pomiędzy posiadaczami praw, pośrednikami i organami ścigania;
  • prowadzenie kampanii służących zwalczaniu wprowadzania do obrotu towarów najbardziej szkodliwych dla konsumentów oraz propagowanie świadomości obywateli UE w zakresie cyberbezpieczeństwa[6].

 

Dodatkowo wspomnieć o unijnych działaniach dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, wynikających z Planu Działań Celnych (Customs Action Plan) na lata 2020-2025 oraz programu celnego (The Customs Programme) przewidzianego na lata 2021-2027, obejmujących:

  • działania powstrzymujące import dóbr naruszających cudze prawa własności intelektualnej, zapewniające lepszy i szybszy przepływ danych oraz informacji pomiędzy organami celnymi różnych państw w celu kontroli podrobionych dóbr;
  • wspieranie organów celnych w ochronie finansowych i gospodarczych interesów Unii oraz prawidłowym poborze podatków – nowy program ma na celu poprawienie efektywności działań administracji celnej z rozrastającym handlem oraz nieznanymi dotąd na taką skalę usługami, jak e-commerce czy blockchain;
  • opracowanie lepszych strategii zarządzania ryzykiem, by pomóc UE w odpowiedzi na zagrożenia bezpieczeństwa oraz na przestępstwa o charakterze transgranicznym, w tym na te odnoszące się do naruszeń IP;[7]
  • wdrożenie elektronicznego systemu kontroli celnej przywozu (ICS2), przewidziane na lata 2021-2024, którego celem jest identyfikacja zagrożeń dla bezpieczeństwa (w tym w dalszej mierze dotyczącego importu dóbr naruszających prawa własności intelektualnej) przewozu towarów na terytorium Unii oraz dostarczanie odpowiednich danych z tego zakresu do ich analizy;
  • badanie wprowadzenia obowiązku sprawozdawczości celnej dla platform e-commerce[8].

 

Jak widać, nadchodzące zmiany w zakresie prawodawstwa krajowego i unijnego dotyczące praw własności intelektualnej mogą mieć niebagatelne znaczenie dla praktyki jego stosowania, a przede wszystkim – dla zwalczania naruszeń, których nowych i zintensyfikowanych form w obecnych czasach tylko przybywa. Na aprobatę zasługuje fakt, że ustawodawca, zarówno krajowy, jak i unijny, dostrzega ogromną rolę prawa IP oraz zdaje sobie sprawę, że legislacyjna odpowiedź na dynamiczne zmiany to obowiązek w celu zapewnienia egzekwowalności praw wyłącznych. My zaś ze swojej strony zapraszamy do kontaktu i do korzystania z gotowych produktów zapewniających ochronę i pozwalających na zarządzanie prawami IP.  

 

Photo by Sebastian Herrmann on Unsplash
[1] https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-prawo-wlasnosci-przemyslowej2 [dostęp: 25.03.2022 r.].
[2] https://ec.europa.eu/growth/industry/strategy/intellectual-property/intellectual-property-action-plan-implementation_pl [dostęp: 25.03.2022 r.].
[3] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52020DC0760&from=EN [dostęp: 25.03.2022 r.].
[4] https://ec.europa.eu/info/law/better-regulation/have-your-say/initiatives/12778-Ogolnounijna-ochrona-oznaczen-geograficznych-produktow-nierolnych_pl [dostęp: 25.03.2022 r.].
[5] https://ec.europa.eu/anti-fraud/media-corner/news/olaf-and-euipo-sign-new-working-agreement-2022-03-01_en  [dostęp: 25.03.2022 r].
[6] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/ALL/?uri=CELEX:52020DC0760 [dostęp: 25.03.2022 r.].
[7] https://ec.europa.eu/taxation_customs/national-authorities/customs-2021-2027_en [dostęp: 25.03.2022 r.]
[8]https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52020DC0581&from=EN [dostęp: 25.03.2022 r.].

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Ulga B+R, czyli ulga na działalność badawczo – rozwojową – także dla zwykłego „przedsiębiorcy” – kiedy i jak możesz skorzystać

Ulga B+R nie dotyczy (jak czasami błędnie się przyjmuje) wyłącznie przedsiębiorców posiadających wysoko wyspecjalizowane laboratoria opracowujące przełomowe wynalazki, czy ściśle współpracujące ze środowiskami naukowymi. Ulga B+R dotyczy także usprawniania dotychczasowych produktów i procesów, przy czym usprawnienia te nie muszą posiadać cech nowości w skali kraju czy świata, ale mają być nowymi rozwiązaniami wprowadzanymi w danym przedsiębiorstwie. Usprawnieniami mogą być zmiany receptur produktów spożywczych, usprawnienia maszyn, poszukiwanie zastosowania nowych materiałów do produkowanych wyrobów, zwiększenie automatyzacji procesów i produkcji, ale także rozwój produktów informatycznych w postaci rozwoju oprogramowania czy nawet elementów gier komputerowych.   

Do rozmowy zaprosiliśmy mecenasa Piotra Karwata z kancelarii Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy sp.j. specjalizującego się w prawie podatkowym.

Chcemy nieco „odczarować” postrzeganie tej ulgi. Wydaje się, że skorzystanie z tej optymalizacji podatkowej jest możliwe dla wielu naszych klientów: nie tylko tych, którzy patentują swoje rozwiązania, ale także tych, którzy wprowadzają nowe opakowania i chronią je wzorami przemysłowymi, a także tych, którzy stawiają na automatyzację, tworzą nowe aplikacje czy narzędzia e-commerce.

 

Małgorzata Gradek Lewandowska: Piotrze, porozmawiajmy o uldze na działalność badawczo-rozwojową, która uprawnia do dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania części wydatków poniesionych na działalność badawczo-rozwojową (B+R), zaliczonych uprzednio do kosztów uzyskania przychodów.

Ulga ta była dostępna od kilku lat, ale w 2022 r. podniesiono limit odliczenia kosztów wynagrodzeń ze 100 do 200 procent. Czy Twoim zdaniem to sprawia, że przedsiębiorcy powinni zainteresować się tą ulgą, szukając oszczędności podatkowych w związku z obciążeniami wprowadzonymi przez Polski Ład?

 

Piotr Karwat: Ulga ta, jak słusznie zauważyłaś, Małgosiu, istnieje w obecnym kształcie już od kilku lat, konkretnie od 2016 r. Od początku jej funkcjonowania trwa proces jej uatrakcyjniania, polegający na zwiększaniu limitu kosztów kwalifikowanych, nie tylko tych stanowiących wynagrodzenia.

Początkowo można było uwzględnić w ramach ulgi jedynie 30% kosztów pracowniczych w ścisłym tego słowa znaczeniu (wydatki na wynagrodzenia dla zleceniobiorców nie stanowiły kosztów kwalifikowanych). Pozostałe koszty uwzględniane były na poziomie 20% dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorców (MŚP) i 10% dla pozostałych. Z czasem podwyższano te limity, różnicując je jednocześnie w stosunku do poszczególnych kategorii kosztów, faworyzując jednocześnie MŚP oraz wprowadzając szczególnie uprzywilejowaną kategorię podatników określanych jako „centrum badawczo-rozwojowe”.

Jeśli chodzi o „zwykłych” przedsiębiorców, najnowsza zmiana w tym zakresie polega – tak jak powiedziałaś – na zwiększeniu limitu odliczenia wydatków kwalifikowanych stanowiących „koszty pracownicze” (w tym również odnoszące się do zleceniobiorców i wykonawców umowy o dzieło) ze 100% do 200%. Na pozostałe koszty kwalifikowane nadal obowiązuje limit 100%.

Odpowiadając konkretnie na Twoje pytanie: każde uatrakcyjnienie ulgi wpływa na wzmożone zainteresowania się nią podatników. Polski Ład, słusznie powszechnie kojarzący się ze zwiększonymi obciążeniami daninowymi (nie tylko podatkowymi), wyraźnie „oszczędził” działalność badawczo-rozwojową, nie tylko zresztą poprzez zwiększenie wspomnianego limitu kosztów kwalifikowanych; przy innych okazjach będziemy jeszcze rozmawiać o innych instrumentach wspierających B+R. Na pewno wzbudzi on większe zainteresowanie przedsiębiorców, taki jest zresztą cel zmiany: zachęcenie podatników do podjęcia działalności badawczo-rozwojowej.

 

MGL: Jeśli ustawodawca „zachęca” do podjęcia działalności badawczo-rozwojowej, to oznacza, że promuje rozpoczęcie konkretnych działań, niekoniecznie ich skutek? Rozumiem, że dla możliwości skorzystania z ulgi B+R nie ma wobec tego znaczenia, czy prace nad nowymi rozwiązaniami lub ulepszeniami zakończyły się sukcesem i zostały wdrożone w przedsiębiorstwie, czy jednak – po wykonaniu badań, prac i testów – zrezygnowano z ich wdrożenia.

Ważne, aby dane działania były twórcze i podejmowane w sposób systematyczny. Celem przedsiębiorcy powinno być zwiększanie zasobów wiedzy oraz wykorzystanie zasobów wiedzy do tworzenia nowych zastosowań. Mogą to być:

  1. badania podstawowe – czyli takie prace empiryczne lub teoretyczne, które mają na celu zdobywanie nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne, albo
  2. badania aplikacyjne – czyli prace, których celem jest zdobycie nowej wiedzy oraz umiejętności, nastawione na opracowywanie nowych produktów, procesów lub usług lub wprowadzanie do nich znaczących ulepszeń, albo
  3. prace rozwojowe – czyli działalność obejmującą nabywanie, łączenie, kształtowanie i wykorzystywanie dostępnej aktualnie wiedzy i umiejętności, w tym w zakresie narzędzi informatycznych lub oprogramowania, do planowania produkcji oraz projektowania i tworzenia zmienionych, ulepszonych lub nowych produktów, procesów lub usług, z wyłączeniem działalności obejmującej rutynowe i okresowe zmiany wprowadzane do nich, nawet jeżeli takie zmiany mają charakter ulepszeń.

Te pojęcia brzmią trochę niejasno 😊

 

PK: Badania podstawowe i aplikacyjne oraz prace rozwojowe, w rozumieniu Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, to właśnie istota działalności badawczo-rozwojowej będącej przedmiotem ulgi. Gdy spojrzymy na przytoczone przez Ciebie tzw. definicje legalne, czyli takie, którymi musi kierować się także urząd skarbowy, gdy będzie weryfikował prawidłowość korzystania z ulgi, widzimy, że nie wynika z nich warunek osiągnięcia konkretnego efektu, w tym wdrożenia. Liczy się cel. W badaniach podstawowych wręcz wykluczone jest oczekiwanie ich wdrożeń: ze swej istoty nie nadają się one do bezpośrednich zastosowań komercyjnych. Badania aplikacyjne służą wprawdzie bardziej „konkretnym” zastosowaniom, ale też nie polegają na wdrażaniu czegokolwiek: kończą się na „zdobyciu nowej wiedzy oraz umiejętności”. Dopiero prace rozwojowe mogą, choć nie muszą, prowadzić do „tworzenia zmienionych, ulepszonych lub nowych produktów, procesów lub usług”.

Przede wszystkim jednak żadne z powyższych działań nie musi zakończyć się „sukcesem”: badania podstawowe lub aplikacyjne wcale nie muszą doprowadzić do zdobycia nowej wiedzy lub umiejętności, a prace rozwojowe – do powstania konkretnych planów produkcji lub zaprojektowania konkretnych produktów, procesów czy usług. Podkreślmy jeszcze raz: liczy się cel a nie efekt tej działalności. Taki jest zresztą sens wszelkich ulg B+R. Chodzi o to, aby system podatkowy oferował przedsiębiorcom premię za podjęcie ryzyka działań, których efekt jest trudny do przewidzenia i których ogromna część – jak wskazuje doświadczenie – nie przynosi żadnych „konkretnych” efektów, ale które jednocześnie muszą być podejmowane, jeżeli chcemy liczyć na rozwój cywilizacyjny.

 

MGL: Powiedzmy zatem, co można zaliczyć do wydatków poniesionych na prace B+R. Z naszej praktyki kancelaryjnej najbardziej intersujące są koszty uzyskania i utrzymania praw wyłącznych w postaci patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy, prawa z rejestracji wzoru przemysłowego. Zwykle nasi klienci koszty te ponoszą na:

  1. przygotowanie dokumentacji zgłoszeniowej i dokonanie zgłoszenia do Urzędu Patentowego RP (UPRP) lub jakiegoś innego odpowiedniego zagranicznego organu, łącznie z kosztami wymaganych tłumaczeń na język obcy,
  2. prowadzenie postępowania przez UPRP lub odpowiedni zagraniczny organ; będą to na przykład opłaty wnoszone do urzędu oraz wynagrodzenie prawników czy rzeczników, czyli koszty zastępstwa prawnego i procesowego,
  3. odparcie zarzutów niespełnienia warunków wymaganych do uzyskania patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy lub prawa z rejestracji wzoru przemysłowego zarówno w postępowaniu zgłoszeniowym (gdy urząd odmawia przyznania takiego prawa), jak i po jego zakończeniu (gdy istnieje ryzyko utraty tego prawa, np. unieważnienia wzoru przemysłowego),
  4. opłaty okresowe, opłaty za odnowienie, tłumaczenia oraz dokonywanie innych czynności koniecznych dla nadania lub utrzymania ważności patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy oraz prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, w szczególności koszty walidacji patentu europejskiego.

Te koszty mogą być znaczące i możliwość zaliczenia ich do wydatków jest bardzo atrakcyjna. Niemniej nie każdy przedsiębiorca po przeprowadzeniu prac B+R decyduje się na zainicjowanie odpowiedniej procedury w urzędzie patentowym.

Czy same działania B+R można uwzględnić w uldze?

 

PK: Tak, poza kosztami uzyskania i utrzymania praw wyłącznych, odliczeniu podlegają:

  1. koszty wynagrodzeń z tytułu umów o pracę, dzieło czy zlecenia wraz ze składkami w takiej części, w jakiej czas przeznaczony na realizację działalności B+R pozostaje w ogólnym czasie pracy pracownika w danym miesiącu;
  2. nabycie materiałów i surowców bezpośrednio związanych z prowadzoną działalnością B+R;
  3. nabycie niebędącego środkami trwałymi sprzętu specjalistycznego wykorzystywanego bezpośrednio w prowadzonej działalności B+R (np. naczyń i przyborów laboratoryjnych oraz urządzeń pomiarowych);
  4. ekspertyz, opinii i usług doradczych oraz nabycia wyników badań naukowych na potrzeby działalności B+R;
  5. korzystania z aparatury naukowo-badawczej;

oraz

  1. amortyzację kosztów prac rozwojowych zakończonych wynikiem pozytywnym;
  2. amortyzację środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych wykorzystywanych w działalności B+R, z wyłączeniem samochodów osobowych oraz budowli, budynków i lokali będących odrębną własnością.

 

MGL: Zatem jakie działania w pierwszej kolejności powinien podjąć przedsiębiorca, aby móc skorzystać z ulgi B+R?

 

PK: Powinien podjąć działalność badawczo-rozwojową i… to właściwie wszystko. Pomińmy podatników posiadających status centrów badawczo-rozwojowych, bo oni – dla skorzystania z odrębnych przywilejów ulgi B+R – muszą najpierw mieć nadany status takiego centrum. Pozostali, „zwykli” podatnicy, nie uzyskują żadnego formalnego, urzędowo potwierdzonego statusu, który „uprawniałby” ich do prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. Przepisy podatkowe nie przewidują obowiązku dokonania jakichkolwiek zgłoszeń, rejestracji czy innych tego typu czynności w związku z rozpoczęciem lub prowadzeniem działalności badawczo-rozwojowej.

Dla skorzystania z ulgi podatnik powinien posiadać dowody na poniesienie kosztów kwalifikowanych, ale to jest oczywiste dla każdego przedsiębiorcy, który przecież ma taki sam obowiązek wobec wszelkich wydatków, które chce potraktować jako koszty uzyskania przychodów. Jedynie w przypadku prowadzenia badań podstawowych przepisy przewidują dodatkowy warunek skorzystania z ulgi B+R: badania takie muszą być prowadzone na podstawie umowy lub porozumienia z jednym z podmiotów tworzących system szkolnictwa wyższego i nauki, z wyjątkiem Polskiej Akademii Nauk. Mogą to być uczelnie, instytuty naukowe PAN, instytuty badawcze i inne podmioty wymienione w art. 7 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce.

Podkreślmy przy tej okazji, że koszt kwalifikowany, będący podstawą korzystania z ulgi B+R, musi być kosztem uzyskania przychodu również według ogólnej definicji kosztu, a więc musi być poniesiony w celu uzyskania przychodu, ewentualnie zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodu.

Rozumienie kosztu oraz kosztu kwalifikowanego jest spójne w tym sensie, że w obydwu przypadkach liczy się cel poniesienia kosztu, a nie jego ostateczny efekt. Mówiliśmy już o celach ponoszenia kosztów kwalifikowanych. W przypadku „zwykłych” kosztów uzyskania przychodu celem ma być uzyskanie przychodu, co nie oznacza, że nieuzyskanie przychodu eliminuje wydatek spośród kosztów uzyskania przychodu (np. utrata towarów handlowych w wyniku pożaru nie oznacza, że wydatki na ich nabycie nie będą kosztami uzyskania przychodu).

W przypadku działalności badawczo-rozwojowej, w której, jak wspominaliśmy, nader często będzie się zdarzać brak „konkretnych” efektów takiej działalności, należy zwracać szczególną uwagę na związanie kosztów kwalifikowanych z celem ogólnym działalności gospodarczej, jakim jest osiąganie przychodów. W tym kontekście, o ile raczej nie będzie budzić zastrzeżeń zaangażowanie się przedsiębiorcy np. z branży meblarskiej w badania aplikacyjne dotyczące nowej formuły produkcji laminatów, o tyle ten sam przedsiębiorca angażujący się w prace rozwojowe nakierowane na uzyskanie nowego paliwa do pojazdów kosmicznych może mieć problem z zakwalifikowaniem wydatków na te prace do kosztów uzyskania przychodów, a w konsekwencji – do ulgi B+R, choćby ponad wszelką wątpliwość stanowiły one prace rozwojowe. W podanym przykładzie przedsiębiorca być może przyczyniłby się do rozwoju cywilizacji, ale nie do rozwoju własnego biznesu – z tego powodu organy podatkowe mogłyby mieć zastrzeżenia do prawidłowości rozliczenia ulgi B+R.

 

MGL: Czyli rozwój dotychczasowej działalności, badanie nowych obszarów w celu rozszerzenia dotychczasowej działalności, ale nie kompletnie inna działalność.

A jak powinno wyglądać ewidencjonowanie kosztów poniesionych na działalność B+R, które będą podlegać odliczeniu? Na co tutaj trzeba zwrócić uwagę, aby skorzystanie z ulgi nie zostało zakwestionowane przez urząd skarbowy?

 

PK: Ustawa stawia w tym zakresie tylko jeden formalny wymóg. W ramach prowadzonej przez przedsiębiorcę ewidencji na „ogólne” potrzeby podatku dochodowego, tj. w księgach rachunkowych lub w podatkowej księdze przychodów i rozchodów, podatnik powinien wyodrębnić koszty działalności B+R. Kwota tych wyodrębnionych kosztów będzie następnie odrębnie wykazana w rocznym zeznaniu podatkowym, a właściwie w specjalnie do tego przeznaczonym załączniku do zeznania – jest to warunek skorzystania z ulgi. Wyodrębnienie spośród całości kosztów uzyskania przychodów jest konieczne, ponieważ koszty kwalifikowane są odliczane podwójnie: raz jako zwykłe koszty uzyskania przychodu (razem z innymi kosztami) i drugi raz w ramach ulgi.

 

MGL: Często jednymi z głównych kosztów ponoszonych przez przedsiębiorców na działalność B+R są wynagrodzenia pracowników. Natomiast nie zawsze cały czas pracy pracownika w danym miesiącu jest przeznaczony na działalność B+R. Jak powinno wyglądać ewidencjonowanie czasu pracy dla celów zastosowania ulgi B+R?

 

PK: Przedsiębiorców mających doświadczenie w kontrolach podatkowych czy czynnościach sprawdzających prowadzonych przez organy podatkowe nie zdziwi zapewne taka odpowiedź: nie obowiązują w tym zakresie ścisłe reguły; ewidencja czasu pracy powinna wyglądać tak, aby nie budziła wątpliwości co do rzetelności. Tak mniej więcej brzmiałoby uzasadnienie decyzji organu podatkowego kwestionującej prawo do skorzystania z ulgi B+R. Postaram się jednak skonkretyzować odpowiedź tak, aby jednak miała ona praktyczny walor dla czytelników.

Stosunkowo prosto wyglądałaby ewidencja pracy pracowników wynagradzanych za rzeczywisty czas pracy („na akord”): sprowadzałaby się do opisu czynności związanych z B+R i wykazania liczby przepracowanych w tym zakresie godzin. Kosztem kwalifikowanym byłby iloczyn liczby godzin i stawki godzinowej takiego pracownika. Ten model wynagrodzenia należy jednak obecnie do rzadkości. Częściej mamy do czynienia ze stałym wynagrodzeniem za z góry określoną liczbę godzin pracy w danym okresie rozliczeniowym (tygodniu, miesiącu). W takim przypadku, oprócz wspomnianego już opisu czynności związanych z B+R i przypisanej im liczby godzin pracy w okresie rozliczeniowym należałoby zaewidencjonować pozostałe rzeczywiście przepracowane godziny w tym samym okresie rozliczeniowym. Tych pozostałych godzin nie trzeba już dokładnie opisywać poza wskazaniem, że nie są one związane z B+R. Następnie obliczamy stosunek godzin B+R do godzin ogółem i mnożymy ten ułamek przez kwotę wynagrodzenia za dany okres rozliczeniowy. Otrzymany wynik będzie stanowił koszt kwalifikowany.

Proponowana przeze mnie metoda rozwiązuje problem kwalifikowania wynagrodzenia za czas nieobecności w pracy w danym okresie rozliczeniowym, np. z powodu urlopu. Nie widzę powodu, aby wynagrodzenie za urlop pracownika częściowo zaangażowanego do prac B+R eliminować w całości z kosztów kwalifikowanych. Jeżeli będziemy liczyć proporcje w oparciu o godziny faktycznie przepracowane w związku z B+R oraz poza B+R, problem wynagrodzenia za urlop „rozwiąże się sam”: będzie ono kosztem kwalifikowanym w takiej samej proporcji jak wynagrodzenie za faktycznie przepracowane godziny.

 

MGL: Co dokładnie kryje się pod pojęciem „dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania”? Na jakie faktyczne korzyści finansowe może liczyć przedsiębiorca korzystając z ulgi B+R?

 

PK: Chodzi o to, że – jak już wspominałem – koszy kwalifikowane muszą być kosztami uzyskania przychodów; bez tego nie ma mowy o zaliczaniu ich do kosztów kwalifikowanych i, w konsekwencji, skorzystaniu z ulgi B+R. A skoro tak, to znaczy, że koszty kwalifikowane już raz obniżyły zobowiązanie podatkowe, w ramach „zwykłego” obliczania dochodu jako różnicy między przychodem a kosztem uzyskania przychodu. Ulga B+R polega na ponownym obniżeniu podstawy opodatkowania o ten sam koszt, który już wcześniej ją obniżył. Przedsiębiorca, który osiągnął przychód 1 000 i poniósł koszt uzyskania 500, w tym koszty kwalifikowane na wynagrodzenia 100 oraz pozostałe koszty kwalifikowane 50, rozliczy się następująco (na etapie rozliczenia rocznego): wykaże dochód równy 1 000 – 500 = 500. Zakładając, że płaci CIT wg stawki 19%, od tego dochodu zapłaciłby 95. Dodatkowo może jednak obniżyć dochód o koszty kwalifikowane, tj. 200% kosztów pracowniczych oraz 100% pozostałych kosztów. Oznacza to, że ulga B+R obniży mu podstawę opodatkowania o 200%×100 + 100%×50=250. Do opodatkowania pozostanie 500 – 250 = 250. Podatek od takiej podstawy wyniesie 47,5.

Jest to bardzo uproszczony przykład, nie uwzgledniający np. sytuacji, w której kwota odliczenia okazuje się wyższa niż osiągnięty dochód, albo gdy podatnik osiąga stratę. Ulga w takich sytuacjach potrafi być jeszcze „łaskawsza” dla podatnika: może on liczyć na „gotówkowy” zwrot z urzędu skarbowego.

 

MGL: Czy z ulgi B+R mogą korzystać przedsiębiorcy prowadzący działalność na terenie specjalnej strefy ekonomicznej?

 

PK: Oczywiście, pod warunkiem, że nie będą chcieli stosować ulgi do kosztów kwalifikowanych uwzględnianych w kalkulacji dochodu korzystającego ze zwolnienia z tytułu działalności w takiej strefie. Działa tu znana nam reguła: koszty kwalifikowane uwzględniane w uldze B+R muszą być kosztami uzyskania przychodu opodatkowanego, a nie zwolnionego od podatku.

 

MGL: Podsumujmy zatem wady i zalety skorzystania z tego narzędzia wspierania innowacyjności.

 

PK: Podstawowa zaleta to oczywiście tak lubiana przez wszystkich podatników optymalizacja podatkowa, ale w jednoznacznie pozytywnym znaczeniu: obniżenie albo nawet wyeliminowanie obciążenia podatkiem dochodowym, afirmowane przez państwo.

Jako wadę powołuje się „niejednoznaczność” przepisów, zwłaszcza sposobu rozumienia działalności badawczo-rozwojowej i jej poszczególnych przejawów. Ja jednak nie traktuje tego jako wady. Wszelkie próby „uściślenia” działalności badawczo-rozwojowej eliminowałyby z grona potencjalnych beneficjentów ulgi jakąś grupę podatników. „Niejednoznaczność” definicji oznacza przecież nie tylko to, że organ podatkowy może mieć zastrzeżenia do prawidłowości skorzystania z ulgi, ale – w konsekwencji – że zastrzeżenia te nie tak łatwo „przekuć” w decyzję podatkową kwestionującą prawo do ulgi w sposób na tyle przekonujący, że „utrzyma się” ona w sądzie administracyjnym.

Pamiętajmy o funkcjonującej od paru lat zasadzie in dubio pro tributario: „niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika” (art. 2a Ordynacji podatkowej)

 

MGL: Czy w kontekście standardowej weryfikacji podatników korzystających z ulgi B+R warto z zastosowaniem tej ulgi poczekać do ustalenia praktyki urzędów skarbowych? Jak zminimalizować ryzyko (oczywiście poza dobrze przygotowaną umową w zakresie B+R)?

 

PK: Nie ma na co czekać, ponieważ nie wiadomo, jak długo jeszcze utrzyma się obecny pozytywny trend modyfikacji ulgi B+R. Wszystkim innowacyjnym przedsiębiorcom rekomendowałbym konsultacje podatkowe z jednej strony, a z drugiej – zasięgnięcie porady prawnika specjalizującego się w prawach własności intelektualnej. Najbardziej „konserwatywnym” podatnikom zespół takich doradców pomoże przygotować wniosek o interpretacje indywidualną, która zabezpieczy przed ewentualnym kwestionowaniem prawa do ulgi w przyszłości.

 

MGL: Dziękuję za rozmowę. Nasze kancelarie działają przy sąsiednich ulicach, więc już teraz możemy umówić się na kolejną rozmowę przy filiżance czekolady 😉 o nowych ulgach wspierających innowacyjnych przedsiębiorców.

.  

 

Photo by ThisisEngineering RAEng on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Własność intelektualna w cieniu dramatów ludzkich, zniszczeń – cyberwojna na technologie, zalegalizowanie piractwa, niszczenie dziedzictwa kulturalnego

Codziennie dowiadujemy się o kolejnych zbrodniach wobec Ukrainy. Zabici, ranni. Nie tylko żołnierze, ale też cywile: dzieci, chorzy w szpitalach, starsi ludzie, bezbronni. Poza zniszczeniami obiektów wojskowych, bombardowane są domy, szkoły, ostrzeliwane są korytarze humanitarne. W cieniu tego koszmaru, toczy się inna walka, w której wykorzystywane są najnowsze technologie, piractwo staje się uzasadnioną „sankcją” a dziedzictwo kulturowe, uratowane przed hitlerowcami, wpisane na listę UNESCO, znowu staje się celem ataku, pomimo tego, że Rosja podpisała Konwencję o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego.

Rosja zezwala na pirackie korzystanie z dóbr intelektualnych chronionych prawami IP. Jest to odpowiedź na sankcje nałożone przez kraje europejskie i USA na agresora, a także sposób na przejęcie tych dóbr w celu ratowania gospodarki rosyjskiej.

 

[brak odszkodowania za naruszenie praw wyłącznych do rozwiązań technicznych i wzorów przemysłowych]

W zakresie praw własności przemysłowej rząd Federacji Rosyjskiej na początku marca wydał dekret[1], którym został zmieniony ust. 2 dekretu „O zatwierdzeniu metodologii ustalania wysokości odszkodowania wypłacanego uprawnionemu z patentu w przypadku podjęcia decyzji o wykorzystaniu wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez jego zgody oraz trybu wypłacania tego odszkodowania[2].

Podstawę prawną do wprowadzenia możliwości korzystania z wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez zgody uprawnionego z prawa wyłącznego stanowi art. 1360 Kodeksu Cywilnego Federacji Rosyjskiej. Zgodnie z tym przepisem rząd Federacji Rosyjskiej ma prawo w interesie obronności i bezpieczeństwa zezwolić na wykorzystanie wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez zgody uprawnionego, niezwłocznie zawiadamiając o tym uprawnionego i płacąc na jego rzecz odszkodowanie.

Podobne rozwiązania istnieją w innych państwach, np. zgodnie z art. 82 ust. 1 polskiej ustawy Prawo własności przemysłowej[3] Urząd Patentowy może udzielić zezwolenia na korzystanie z opatentowanego wynalazku innej osoby (licencja przymusowa), gdy jest to konieczne do zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej, w szczególności w dziedzinie obronności, porządku publicznego, ochrony życia i zdrowia ludzkiego oraz ochrony środowiska naturalnego. W przypadku zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa państwa nie ma wymogu wykazania wcześniejszych starań o udzielenie licencji w dobrej wierze, nie przymusowej.

 

Obecnie w Rosji, na podstawie dekretu z 6 marca 2022 r. ustalono, że w stosunku do uprawnionych:

  • z patentów, praw ochronnych na wzory użytkowe oraz praw z rejestracji wzorów przemysłowych,
  • związanych z obcymi państwami, które „dopuszczają się nieprzyjaznych działań przeciwko rosyjskim podmiotom prawnym i osobom fizycznym” (w tym, dotyczy to uprawnionych mających obywatelstwo tych państw, siedzibę w tych państwach, miejsce prowadzenia działalności gospodarczej lub miejscem uzyskiwania przychodów z prowadzonej działalności gospodarczej) – czyli w stosunku do uprawnionych prowadzących działalność gospodarczą w Polsce,

kwota odszkodowania wynosi 0% rzeczywistego dochodu osoby, która wykorzystała wynalazek, wzór użytkowy lub wzór przemysłowy chroniony prawem wyłącznym bez zgody uprawnionego w zakresie:

  • produkcji i sprzedaży towarów,
  • wykonywania pracy oraz świadczenia usług, do których produkcji, wykonywania i świadczenia wykorzystano odpowiednio wynalazek, wzór użytkowy lub wzór przemysłowy.

 

Co to oznacza, dla uprawnionych z patentów, praw ochronnych na wzory użytkowe oraz praw z rejestracji wzorów przemysłowych na terytorium Rosji?

W obecnej sytuacji uprawnieni ci nie otrzymają żadnego odszkodowania, ani innej formy rekompensaty w przypadku wykorzystania ich rozwiązania technicznego lub postaci wytworu, jeżeli zostanie wydania zgoda przez rząd Federacji Rosyjskiej na korzystanie z wymienionych przedmiotów własności przemysłowej w interesie obronności i bezpieczeństwa.

Powyższe regulacje nie obejmują praw ochronnych na znaki towarowe zarejestrowane na terytorium Rosji, ale jak pokazują ostatnie wydarzenia, sądy rosyjskie potrafią ustalić inną podstawę prawną do oddalania powództw dotyczących praw wyłącznych w postaci praw ochronnych na znaki towarowe oraz praw autorskich, jeżeli uprawniony jest podmiotem pochodzącym z „nieprzyjaznego kraju”.

 

[dochodzenie roszczeń z tytułu praw autorskich i praw ochronnych do znaków towarowych jako nadużycie prawa]

Taka sytuacja miała miejsce w przypadku naruszenia praw autorskich do serialu „Świnka Peppa”, praw do samej postaci świnki Peppy, a także praw ochronnych na graficzny znak towarowy stanowiący przedstawienie postaci świnki Peppy  [4] oraz znak słowny PEPPA PIG[5] chronionych na terytorium Rosji.

Uprawnionym do świnki Peppy („Peppa Pig”) jest Entertainment One Ltd. – brytyjski producent z branży rozrywkowej zajmujący się tworzeniem filmów i seriali. Entertainment One złożył pozew o naruszenie ww. praw wyłącznych do Świnki Peppy przeciwko rosyjskiemu przedsiębiorcy.

Pomimo tego, że pozew do sądu wpłynął jeszcze na kilka miesięcy przed inwazją wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy, rosyjski sąd oddalił powództwo wskazując, że na przełomie lutego i marca 2022 r. kraje zachodnie, w tym Wielka Brytania, przyjęły restrykcje (polityczne i ekonomiczne) nałożone przeciwko Federacji Rosyjskiej, a okoliczności te mają znaczenie prejudycjalne dla tego sporu.

Sąd powołując się na art. 10 rosyjskiego kodeksu cywilnego zabraniający korzystania z praw w złej wierze ustalił, że działania Entertainment One stanowią nadużycie prawa i nie zasługują na ochronę prawną, a to stanowi podstawę do oddalenia powództwa (orzeczenie dostępne jest tutaj[6]).

Od wskazanego wyroku Entertainment One może odwołać się przy czym, dokonując analizy przedstawionej argumentacji sądu I instancji, nie należy spodziewać się odmiennej oceny prawnej i faktycznej danej sprawy i uchylenia przez sąd II instancji omawianego orzeczenia.

 

Co to oznacza, dla uprawionych do znaków towarowych na terenie Rosji?

Pomimo, iż trudno zgodzić się z zasadnością i zgodnością z prawem podejmowanych działań przez rząd rosyjski oraz rosyjski wymiar sprawiedliwości należy przyjąć, że korzystanie z przedmiotów praw własności intelektualnej na terytorium Rosji przez osoby do tego nieuprawnione nie będzie sankcjonowane, a dochodzenie roszczeń przez uprawnionych z praw wyłącznych będzie nieskuteczne.

 

[ochrona dziedzictwa kulturowego]

Działania wojenne to przede wszystkim tragedia ludzi żyjących na obszarze objętym konfliktem zbrojnym. W wyniku bombardowań i ostrzeliwań terenów mieszkalnych życie i zdrowie tracą liczne ofiary. Niszczone są ich domy, biura, a także miejsca z którymi łączonych jest wiele wspomnień. Straty ponoszą nie tylko obywatele atakowane kraju ale także cała ludzkość. Podczas ataków wojsk rosyjskich niszczone są również zabytki i bezcenne dzieła sztuki, wbrew postanowieniom konwencji haskiej – Konwencji o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego [7].

Jak dowiadujemy się z wpisu ministra kultury Ukrainy Ołeksandra Tkaczenko w Charkowie rosyjscy okupanci ostrzelali Katedrę Wniebowzięcia, gdzie ukrywali się ludzie, budynki edukacyjne Narodowego Uniwersytetu Sztuki Charkowskiej oraz akademiki Państwowej Akademii Kultury Charkowskiej, a w Iwankowie koło Kijowa – muzeum z pracami światowej sławy artystki Marii Primachenko. Ponadto Kijowska Państwowa Akademia Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa nazwana imieniem Michaiła Boychuka również została zniszczona przez okupantów. Szalony dyktator grozi zniszczeniem cerkwi Sobór Mądrości Bożej w Kijowie, wpisanej na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, zbudowanej w XI wieku[8].

Najbardziej wartościowe zabytki Ukrainy znajdują się w Skarbcu usytuowanym w XVIII-wiecznym budynku piekarni klasztornej na terenie Ławry Peczerskiej. Jest to trzeci zabytek ukraiński znajdujący się na liście UNESCO. W Skarbcu jest 56 tysięcy zabytków archeologicznych oraz klejnotów z metali i kamieni szlachetnych z różnych epok[9].

W celu ochrony zabytków przed atakami przygotowuje się Lwów, którego centrum historyczne również znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Najwięcej problem przysparza zabezpieczenie rzeźb usytuowanych poza budynkami. W pierwszej kolejności rzeźby zostały zabezpieczone ogniotrwałą folią i miękkimi tkaninami, aby zapobiec ich rozbiciu. Na kolejnych etapach rzeźby będą przenoszone do piwnic ale taka działania wymagają użycia sprzętu, ze względu na masę obiektów.

 

Wspomniana Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego, zawiera bardzo szczegółowe wytyczne w zakresie znakowania obiektów, transportu, zabezpieczenia tych których nie można transportować. W preambule tej Konwencji przyjęto, iż  „szkody wyrządzone dobrom kulturalnym, do jakiegokolwiek należałyby one narodu, stanowią uszczerbek w dziedzictwie kulturalnym całej ludzkości, gdyż każdy naród ma swój udział w kształtowaniu kultury światowej“.

Co te zapisy znaczą dla Rosji, która jest sygnatariuszem Konwencji?

 

[nowe technologie jako wsparcie w trakcie wojny]

Tam gdzie pewne możliwości się zamykają, tak jak np. ochrona praw wyłącznych przed naruszycielami na terytorium Federacji Rosyjskiej, pojawiają się nowe sposoby na wykorzystywanie i rozwój nowych technologii. 

Takim przykładem będzie Clearview AI, czyli system rozpoznawania tworzy oparty na sztucznej inteligencji opracowany w Stanach Zjednoczonych. System ten jest w stanie porównywać twarze osób z bazą zdjęć zamieszczonych w Internecie, w tym na mediach społecznościowych dokonując w ten sposób szybkiej identyfikacji osoby. Poprzez zastosowanie systemu Clearview AI, Ukraina będzie mogła wspomagać odnalezienie zaginionych członków rodzin ukraińskich, szybko identyfikować ofiary, czy szpiegów obcych państw.

Clearview AI to system, który budzi wiele kontrowersji. Pomimo, iż jest wykorzystywany przez ograny państwowe Stanów Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii i Kandzie jego użycie jest nielegalne[10]. Miejmy nadzieję, że jeżeli dojdzie do wykorzystywania takiej technologii będzie to miało miejsce wyłącznie w słusznych celach i z poszanowaniem norm dotyczących humanitarnego traktowania.

 

_____

Wiemy, że instytucje humanitarne działające w Ukrainie przede wszystkim potrzebują pieniędzy, za które kupią to, co najbardziej potrzebne. Dlatego wraz z innymi kancelariami, włączamy się do akcji zachęcającej do dokonywania wpłat. Chcemy podziękować tym, który dokonują wpłat. 

Każda z osób, która prześle do nas potwierdzenie dokonania wpłaty wsparcia dla Ukrainy, w podziękowaniu uzyska dostęp do naszych produktów cyfrowych: wybranego wzoru umowy bądź e-booka do wartości odpowiadającej kwocie pomocy dla Ukrainy. Szczegóły korzystania z naszych materiałów określa regulamin dostępny po linkiem: https://lgl-iplaw.pl/regulamin/.

Czyli, co należy zrobić, aby wziąć udział w naszej akcji:

  1. dokonać wpłaty na sprawdzony, bezpieczny rachunek, z którego pieniądze zostają przekazane do instytucji pomagających w Ukrainie i zachować dowód wpłaty
  2. przesłać za pomocą poczty mailowej skan dowodu wpłaty (można oczywiście usunąć dane osoby wpłacającej, ważne, aby była informacja o celu wpłaty i kwota) na adres: biuro@lgl-iplaw.pl  wraz z informacją o wyborze wzoru umowy bądź e-booka dostępnych na https://lgl-iplaw.pl/sklep/ w folderze: e-booki i w folderze: wzory
  3. poczekać 2 dni robocze na otrzymanie dostępu, jeśli po tym czasie nie skontaktujemy się, prosimy o kontakt malgorzata.gradek@lgl-iplaw.pl oraz anna.debska@lgl-iplaw.pl

Dziękujemy za wpłaty 😊

 

Photo by Dovile Ramoskaite on Unsplash

 

 

[1] z dnia 6 marca 2022 r. nr 299
[2] z dnia 18 października 2021 r. nr 1767
[3] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[4] https://www.tmdn.org/tmview/#/tmview/detail/WO500000001212958
[5] https://www.tmdn.org/tmview/#/tmview/detail/WO500000001224441
[6] https://kad.arbitr.ru/Card/a45fa186-05bb-43b5-87d9-1f0d3b640142
[7] Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego wraz z Regulaminem wykonawczym do tej Konwencji oraz Protokół o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego, podpisane w Hadze dnia 14 maja 1954 r. (Dz. U. z 1957 r. Nr 46, poz. 212 z późn. zm.).
[8] https://www.facebook.com/oleksandr.tkachenko.ua/posts/5037459559654939
[9] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/2157177,1,zagrozone-skarby-i-zabytki-ukrainy-czy-putin-je-zniszczy.read
[10] https://www.reuters.com/technology/exclusive-ukraine-has-started-using-clearview-ais-facial-recognition-during-war-2022-03-13/

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

część 1 – Czym jest Sztuczna Inteligencja oraz metoda Uczenia Maszynowego i jak zapewnić produktom opartym o te techniki prawną ochronę?

Dzisiaj na blogu LGL gościmy Grzegorza Gwardysa, Lead Data Scientist w Spółce Promity. Spotkaliśmy się, aby porozmawiać o tym, co LGL kocha najbardziej, a w czym specjalizuje się Promity, czyli o innowacjach i własności intelektualnej. Dokładniej zaś, dzisiejsza rozmowa rozpoczyna cykl wspólnych rozważań LGL i Promity na temat sztucznej inteligencji.

 

Dorota Pielak – LGL: Grzegorzu, jako Lead Data Scientist w Spółce Promity  na co dzień wspierasz projekty wykorzystujące Sztuczną Inteligencję (Artificial Intelligence – AI). Porozmawiajmy o tym, czym dla Ciebie, jako inżyniera, jest AI? Z tym określeniem spotykamy się obecnie prawie na każdym kroku; czy faktycznie sztuczna inteligencja jest wszechobecna?  

Grzegorz Gwardys – Promity: Niestety, sam termin „Sztuczna Inteligencja” nasuwa wiele problemów i pułapek. O ile definiowanie Sztucznej Inteligencji jako zbioru różnych dziedzin wiedzy (np. takich jak logika rozmyta, obliczenia ewolucyjne, sieci neuronowe, czy robotyka) jest poprawne na pewnym poziomie ogólności, to nie wystarcza, aby zrozumieć istotę zagadnienia. Jako inżynierowie i informatycy mamy problem z precyzyjnym określeniem, w którym miejscu zaczyna się rozumiana dosłownie Sztuczna Inteligencja.

Obecnie triumfy święcą usługi i urządzenia oparte na AI, które np. pozwalają robić lepsze zdjęcia, rozpoznawać mowę czy dokonywać personalizacji oferty w oparciu o cechy lub zachowania klienta. Warto jednak przywołać pojęcie Efektu Sztucznej Inteligencji (tzw. “AI Effect”), sformułowane przez Pamelę McCorduck, autorkę kilku książek poświęconych tej tematyce. Według niej, jeśli określony problem jest rozwiązany, to nie jest już częścią zagadnień z zakresu AI. Podążając za rozumowaniem McCorduck, należałoby więc stwierdzić, że zwycięstwo komputera w szachach nad Garym Kasparovem w 1997 roku odniosła nie tyle Sztuczna Inteligencja, ile po prostu program wyszukujący najlepsze rozwiązanie.

Warto też wspomnieć, że zdaniem pionierów tej dyscypliny z lat 60-tych XX wieku, Sztuczna Inteligencja jako zbiór technik miała już pod koniec zeszłego wieku imitować ludzką inteligencję, jednak w prognozowanym czasie jedynie wspomniane zwycięstwo szachowe okazało się spełnioną przepowiednią.

Powiedziałbym więc, że obecnie żyjemy więc w erze tzw. Słabej Sztucznej Inteligencji (ang. Narrow AI), czyli takiej, która nie jest świadoma, czująca czy napędzana emocjami. Imitacja ludzkiej inteligencji ogranicza się tu do działania w zakresie wcześniej zdefiniowanym przez człowieka. Na tzw. Silną Sztuczną Inteligencję (ang. General AI), przewyższającą możliwości ludzkiego umysłu, musimy jeszcze poczekać.

 

LGL: Dziękuję, to bardzo ciekawe. Wiem, że Promity specjalizuje się projektach wykorzystujących techniki Deep Learning do analizy obrazu. Czy mógłbyś przybliżyć, na czym polega Deep learning?

Promity: Zacznijmy od tego, że to, co dla nas jest oczywiste, czyli zdolność identyfikacji i kojarzenia przedmiotów, słów czy bytów, dla maszyn siłą rzeczy oczywiste nie jest. Maszynę trzeba nauczyć ich rozpoznawania i tym zajmuje się uczenie maszynowe (Machine Learning – ML). Stosowane obecnie w systemach rozpoznających obrazy techniki uczenia maszynowego wykorzystują tzw.  dane oetykietowane. Celem tego procesu jest nauczenie komputera tworzenia modeli statystycznych „odgadujących”, jakie obiekty są widoczne na zdjęciu. Danymi, na których pracuje Sztuczna Inteligencja są więc zdjęcia, a zawarte w dodatkowym pliku tekstowym etykiety, to informacje o obiektach przedstawianych na fotografiach.

Przed erą Deep Learning, zastosowanie uczenia maszynowego w rozpoznawaniu obrazów polegało na łączeniu technik przetwarzania obrazu z algorytmami uczenia maszynowego. Za pomocą technik przetwarzania obrazu dokonywano ekstrakcji jego rozmaitych cech, takich jak np. tekstura i kolor. Następnie, algorytmy uczenia maszynowego, na podstawie zadanych im cech obrazu miały za zadanie zaklasyfikować, co znajduje się na zdjęciach.

Ten paradygmat został zburzony w 2012 r., który można uznać za rok przełomu w myśleniu o uczeniu maszynowym. Wtedy bowiem zastosowano po raz pierwszy tzw. sieci neuronowe. W konkursie ImageNet Large Scale Visual Recognition Challenge 2012 (ILSVRC2012) zespół z Toronto zastosował wydajną implementację sieci neuronowej, działającej na kartach graficznychj. Pozwoliło to na zajęcie pierwszych miejsc w dwóch z trzech konkursowych zadań, ale dodatkowo na znaczne zdystansowanie konkurentów pod względem precyzji wyników w zakresie klasyfikacji obrazu, co należy uznać za istotne nowatorstwo techniczne. Rok 2012 był rokiem przejścia w uczeniu maszynowym na stosowanie sieci neuronowych nie tylko w wizji komputerowej, ale również w przetwarzaniu języka naturalnego czy audio.

Uczenie głębokie – Deep Learning – jest więc zatem pod-dziedziną uczenia maszynowego i opiera się na wykorzystaniu sieci neuronowych.

Kluczowa różnica w stosunku do poprzedniego paradygmatu uczenia maszynowego polega więc na tym, że wcześniej to specjaliści musieli głowić się nad możliwie najlepszymi cechami obrazu, aplikowanymi następnie maszynie. Metoda Deep Learning przenosi ten ciężar na samą maszynę, a ściślej na sieci neuronowe, które same muszą takowe cechy wyznaczyć, ucząc się poprzez analizę niezliczonej ilości danych w warstwach neuronów. Jak pokazują wyniki, sieci neuronowe są w tym lepsze od ludzi! Jednak, podobnie jak w poprzednim paradygmacie, Deep Learning także wymaga oetykietowanych danych. A sieci neuronowe co do zasady wymagają tych danych jeszcze więcej.

To zaś rodzi wyzwania zarówno natury procesowej, jak i kosztowej czy operacyjnej, ponieważ nagromadzenie właściwej ilości przydatnych danych to tylko część zadania. Kluczowe jest następnie zapewnienie ich należytej jakości. Jeśli posiadamy przykładowo 10 milionów plików z rozszerzeniem jpg i nie wiemy, co na tych zdjęciach się znajduje (ponieważ brakuje im etykiet), to najpierw trzeba przeprowadzić żmudny proces przygotowania danych (m.in. poprzez adnotację zdjęć), aby można je było zastosować do uczenia sieci neuronowych.

 

LGL: Rozumiem. O danych jako niezbędnym elemencie sztucznej inteligencji porozmawiamy szerzej już wkrótce, w kolejnej części naszego cyklu, ponieważ jest to sam w sobie obszerny i wielowątkowy temat.

LGL: Czy widzisz jeszcze inne wyzwania, jakie napotyka branża technologiczna zajmująca się Sztuczną Inteligencją?

Promity: Powiedziałbym, że są to wyzwania natury biznesowej. Apetyt klientów na tego typu rozwiązania jest olbrzymi; jednocześnie dość często oczekiwania bywają wygórowane, a nawet mało realistyczne, jeśli weźmie się pod uwagę aktualne możliwości techniczne rozwiązań AI. Przykładowo: obecne rozwiązania klasyfikacji obrazu dobrze działają dla tysiąca różnych typów obiektów. Natomiast biznes oczekuje często np. 10 tysięcy klas i 100-procentowej poprawności działania.

Z drugiej strony, to nawet dobrze, ponieważ te oczekiwania wymuszają ścisłą współpracę pomiędzy środowiskiem naukowym, a przemysłem. Musimy jednak pamiętać, że AI (a raczej, jak będą się upierał, Machine Learning i Deep Learning) nie zawsze będzie najszybszym rozwiązaniem problemu biznesowego lub operacyjnego opartego na danych. Póki co, żyjemy w erze Słabej Sztucznej Inteligencji, której zakres działania jest zawężony. Dlatego konieczne jest wzajemne zrozumienie, z jednej strony potrzeb biznesowych przez inżynierów AI, a z drugiej strony, obecnych możliwości AI przez zarządzających jednostką biznesową.

 

LGL: Podobnie jest w branży usług prawnych. Prawnik musi rozumieć potrzeby biznesowe swojego Klienta i dobrze poruszać się w jego branży, z kolei Klient korzystający z pomocy prawnej musi zdawać sobie sprawę z tego, na czym polega rola doradcy i prawnika. Ten wątek nasuwa mi kolejne pytanie: odchodząc od warstwy technologicznej tematu, czy w ramach prowadzonych przez Promity projektów z obszaru Deep Learning pojawiają się zagadnienia, które chcielibyście omówić z prawnikami?

Promity: Dziękuję za to pytanie. Owszem, ja osobiście zastanawiam się nad tym, czy istnieją rozwiązania prawne pozwalające chronić rozwiązania AI jako własność intelektualną firmy.

Pytam o to, ponieważ projekty z zakresu Machine Learning i Deep Learning, potrafią być bardzo czasochłonne oraz wymagają zaangażowania wysokiej klasy specjalistów, nie tylko z zakresu AI, o których obecnie trudno jest na rynku, ale także tzw. ekspertów domenowych.

Szczególnie wyraźnie widać to przy naszym projekcie CalfCam (projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Inteligentny Rozwój 2014-2020), w którym zajmujemy się stworzeniem urządzenia służącego poprawie dobrostanu bydła poprzez automatyczną analizę zachowań zwierząt. Urządzenie będzie konglomeratem zarówno dedykowanych sieci neuronowych działających na wydajnych układach wbudowanych (tzw. edge), jak i rozmaitych sensorów, których działanie udoskonali rozpoznanie obiektu i jego cech lub zachowania. Uważamy, że będzie to unikalny system detekcji “pozy krowy” na skalę co mniej ogólnopolską.

Zastanawiam się, czy i w jaki sposób można zapewnić ochronę takiego projektu przed kopiowaniem, a przez to zachować przewagę konkurencyjną. Dodam, że dzięki pracy naszych inżynierów projekt ten co do zasady powstaje od zera w Promity.

 

Promity: Czy w ogóle możliwe jest określenie naszego “systemu rozpoznawania pozy krowy” mianem wynalazku i zapewnienie mu ochrony prawnej? Czy warto starać się o taką ochronę?

LGL: O tym, czy opisany przez Ciebie system może być wynalazkiem, nie powinniśmy rozmawiać na łamach bloga. Zaraz wytłumaczę, dlaczego.

Zacznijmy jednak od tego, że co do zasady rozwiązania informatyczne mogą podlegać ochronie prawnej i potencjalnie wchodzą tu w grę różne systemy ochrony. Aby wyjaśnić, na czym dokładnie może ona polegać, konieczne jest zidentyfikowanie i zrozumienie rozwiązania technologicznego stojącego za AI.

Pomimo wspomnianej przez Ciebie niedoskonałości pojęcia sztucznej inteligencji na gruncie techniki, z prawnego punktu widzenia od niedawna możemy w zasadzie uznać, że system sztucznej inteligencji doczekał się definicji, która jest zawarta w przedstawionym w 2021 roku przez Komisję Europejską projekcie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie Sztucznej Inteligencji, o czym pisaliśmy na blogu tutaj.

System sztucznej inteligencji z prawnego punktu widzenia jest przede wszystkim programem komputerowym, oczywiście szczególnym, bo posiadającym określone cechy, które zresztą zdefiniowane są we wspomnianym projekcie Rozporządzenia.

W każdym razie, punktem wyjścia jest oprogramowanie. Oczywiście, Tobie nie muszę tłumaczyć, czym ono jest. Wyjaśnijmy to jednak naszym czytelnikom w celu lepszego zrozumienia istoty AI na gruncie prawnym.

Program komputerowy to ciąg instrukcji dla komputera, napisany przez człowieka – programistę, w określonym języku programowania. Taka instrukcja jest kodem źródłowym. Jest to w pewnym sensie tekst instruujący komputer, co i jak ma robić. Aby program działał, kod źródłowy przekładany jest na kod wynikowy napisany w wewnętrznym języku komputera.

Tak rozumiany program komputerowy może być do zasady utworem chronionym prawem autorskim. Oznacza to, że twórca programu, czyli programista, posiada prawa autorskie do napisanego kodu, w tym wyłączne prawa majątkowe do korzystania i rozporządzania utworem na określonych polach eksploatacji. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku utworów pracowniczych; zgodnie z art. 74 ust. 3 prawa autorskiego, prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej. Ochrona prawno-autorska powstaje z mocy prawa, przez fakt stworzenia utworu, nie wymaga rejestracji itp. Jeśli programistów było wielu, przysługuje im współautorstwo programu. Co istotne z punktu widzenia producenta rozwiązania AI, lub podmiotu komercjalizującego system, to, że musi on zadbać o skuteczne nabycie uprawnień od wszystkich twórców, aby móc korzystać i rozporządzać utworem.

Objęcie rozwiązania programistycznego ochroną prawnoautorską ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, wyłączność praw majątkowych daję ochronę przed naruszeniami, zwłaszcza przed kopiowaniem kodu przez osoby trzecie. Po drugie, podmiot autorsko uprawniony może osiągać przychody z licencji, czyli udzielanych innym podmiotom zezwoleń na korzystanie z programu.

Jeśli zaś chodzi o ochronę patentową, o której wspomniałeś, to w odróżnieniu od praw autorskich nie jest ona automatyczna. Przyznaje ją określony urząd patentowy (np. Urząd Patentowy RP czy Europejski Urząd Patentowy – European Patent Office EPO) po dokonaniu weryfikacji zgłoszenia, wydając w tym zakresie decyzję administracyjną. Należy też podkreślić, że patent co do zasady nie jest łatwy do uzyskania.

Patent może być przyznany na wynalazek. Wynalazkiem jest rozwiązanie techniczne, które jest nowe, posiada poziom wynalazczy i nadaje się do przemysłowego zastosowania. To, że wynalazek musi być nowy, oznacza, że nie może być znany dotąd technice. Pod uwagę bierze się wszystko, co było podane na dany temat do powszechnej wiadomości. To bardzo ważne, ponieważ oznacza, że jeśli nasze rozwiązanie ujawnimy światu, np. na targach branżowych, albo chwaląc się nim na stronie internetowej, stracimy szansę na uzyskanie patentu !! Potencjalny wynalazek należy więc koniecznie zachować w ścisłej poufności przed dokonaniem zgłoszenia o udzielenie patentu i dlatego właśnie nie możemy rozmawiać o szczegółach Waszego produktu 😊.

Warunek poziomu wynalazczego wynalazku to ciekawa cecha. Inaczej nazywa się ją przesłanką nieoczywistości. Rozwiązanie nie może w sposób oczywisty wynikać dla znawcy ze stanu techniki. Znawcą jest tutaj specjalista w danej dziedzinie, ale będzie to raczej praktyk dysponujący przeciętną, ogólnie dostępną wiedzą z danej dziedziny. Nieoczywistość można określić jako zaskoczenie dla osoby biegłej, rozwiązanie problemu dotąd nierozwikłanego przez technikę czy zaspokojenie nowej potrzeby społecznej, lub poprawę efektywności.

Wreszcie, wynalazek musi nadawać się do przemysłowego zastosowania, czyli być możliwy do wdrożenia, sprawny technicznie i realizować konkretny, praktyczny cel. Ten warunek wydaje się względnie łatwy do spełnienia, jeśli weźmiemy pod uwagę, do jakich celów aktualnie wykorzystuje się systemy określane mianem AI.

Przy czym, same programy komputerowe nie są uznawane za wynalazki. Dopuszczalne jest natomiast opatentowanie wynalazku wspomaganego programem komputerowym.

 

Promity: A co w praktyce daje posiadanie patentu?

LGL: Podobnie, jak w przypadku praw autorskich, daje wyłączność komercyjnego korzystania z rozwiązania, a w konsekwencji również możliwość jego komercjalizacji poprzez system licencji. Patent to w praktyce monopol na korzystanie z danego wynalazku.

Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie prawa własności przemysłowej są prawami terytorialnymi. Oznacza to, że monopol, który jest nadawany przez odpowiedni urząd patentowy dotyczy wyłącznie obszaru, na którym zgłaszający chce uzyskać ochronę. Mając patent na wynalazek udzielony przez Urząd Patentowy RP nie możesz zakazać korzystania z danego rozwiązania innego podmiotowi np. terenie Francji czy Niemiec.

Dodatkowo, ochrona patentowa jest ograniczona w czasie. Trwa przez 20 lat i nie można przedłużyć tego okresu; po jego upływie patent wygasa. Dla porównania, ochronę znaku towarowego można cyklicznie przedłużać praktycznie w nieskończoność.

 

Promity: Hmm, dlaczego zatem w przypadku patentu jest inaczej?

LGL: Chodzi o to, aby nie dochodziło do tworzenia trwałego monopolu na eksploatację użytecznego rozwiązania technicznego na rzecz tylko jednego uczestnika rynku. Mowa tu o rozwiązaniu naukowym, a z nauki ma prawo korzystać każdy. Ustawodawca więc zdecydował, że po okresie sprawiedliwej wyłączności na zysk na rzecz tego, kto wniósł wysiłek twórczy lub inwestycyjny w powstanie wynalazku, rozwiązanie musi wejść do domeny publicznej, aby potencjalnie przynosiło korzyści całemu społeczeństwu.

Można powiedzieć, że system patentowy jest pewną umową społeczną. W zamian za wyłączność zarobkowego korzystania z rozwiązania przez pewien czas, wnioskujący o patent zobowiązany jest ujawnić to rozwiązanie. Odmowa ujawnienia wynalazku skutkuje nieudzieleniem ochrony. Jednak korzyść, jaką uzyskuje zgłaszający w postaci monopolu na wynalazek, stanowi zachętę do ujawniania przez niego być może kolejnych rozwiązań technicznych. To zaś przyczynia się do ogólnego rozwoju techniki i postępu technologicznego. W ten sposób istnienie patentów jest realnym narzędziem wspierającym naukę. Gdyby nie patenty, wszyscy innowatorzy musieliby ukrywać swoje nowe rozwiązania, aby nikt ich nie skopiował, zaś każda próba podzielenia się z nimi ze światem, np. przez wprowadzanie na rynek produktów wytworzonych według wynalazków, prawdopodobnie kończyłoby się skorzystaniem z tych rozwiązań przez konkurencję.

 

Promity: Rozumiem. Ale czy to oznacza, że po 20 latach, wszyscy mogą kopiować innowacyjne rozwiązanie danej firmy?

LGL: Niekoniecznie, a w zasadzie: to zależy… Wspomniane wcześniej majątkowe prawa autorskie trwają co do zasady przez 70 lat od śmierci twórcy.

Ochrona na podstawie prawa autorskiego i ochrona z patentu (o ile uda się go uzyskać), są od siebie niezależne i nie zastępują się, ale biegną równolegle. Po wygaśnięciu patentu, element wynalazku w postaci utworu komputerowego będzie nadal chroniony majątkowym prawem autorskim. Trzeba przy tym pamiętać, że ochrona patentowa i ochrona autorska nie będą się pokrywać, jeśli chodzi o przedmiot ochrony.

Prawem autorskim chroniony jest wyłącznie program komputerowy, czyli kod, w jakim został on napisany. Można to porównać do ochrony utworów literackich, ponieważ kod źródłowy w istocie jest tekstem. To oznacza, że w czasie trwania praw autorskich nikt co do zasady nie może wdrożyć identycznego kodu. Jednak sam program komputerowy nie może być z kolei chroniony patentem. Dopiero zastosowanie programu jako elementu szerszego rozwiązania technicznego, o ile przez  dodanie utworu komputerowego uzyskano nowy lub ulepszony efekt techniczny, będzie mogło być opatentowane. Trzeba pamiętać, że prawo autorskie chroni indywidualną formę utworu, a nie określony sposób działania, metodę czy rozwiązanie problemu technicznego. Te ostatnie formy pracy intelektualnej można chronić poprzez patent na wynalazek lub ochronę wzoru użytkowego, bądź przez ochronę poufnego know-how firmy.

Zatem, utworem w rozwiązaniu AI jest kod programu, zaś ewentualnym wynalazkiem może być urządzenie lub układ wspomagane tym programem, jeżeli spełnia przesłanki uzyskania patentu.

Można by, dla porządku, wspomnieć jeszcze o wzorze przemysłowym, który chroniłby fizyczną postać interfejsu urządzenia (jego aspekt wizualny), o ile postać ta byłaby nowa i miałaby indywidualny charakter.

O innych sposobach „ochrony pomysłu” pisaliśmy w jednym z poprzednich wpisów natomiast o ochronie know-how jako tajemnicy przedsiębiorstwa tutaj.

Jako prawnicy na co dzień zajmujący się własnością intelektualną, kibicujemy Klientom sięgającym po nowe technologie. Wiemy, że obecne rozwiązania prawne dają szerokie możliwości, z jednej strony ochrony wytworów intelektualnych, a z drugiej są fantastycznym narzędziem do ich komercjalizacji, np. w drodze licencji. Ważne, aby wystarczająco szybko prawnicy mogli podpowiedzieć optymalne rozwiązania. Zdarza się bowiem, że przez zbyt późne zgłoszenie rozwiązania do urzędu patentowego czy wspomniane ujawnienie jego istoty np. przez publikację, zgłaszający traci szanse na przyznanie prawa wyłącznego.

Z naszego punktu widzenia, szczególnie chyba frustrująca jest swoista beztroska przedsiębiorców w udostępnianiu poufnych danych bez odpowiedniego zabezpieczenia, np. bez zawarcia dobrze skonstruowanej umowy o zachowaniu poufności. Ważne jest też podpisanie odpowiednich umów z pracownikami i współpracownikami w zakresie pozyskiwania praw IP do wykonywanych przez nich prac. Źle skonstruowana umowa może nie tylko zniweczyć uzyskanie przez firmę praw do efektów pracy współpracownika, ale także stwarza realne ryzyko „wycieku” wiedzy do konkurencji. Warto więc zaopatrzyć się w dobrą umowę pozwalającą na nabycie praw, zanim powstanie dane dobro intelektualne. Pozwoli to uniknąć sporów o IP lub co najmniej zminimalizować szanse ich powstania. A gdy firma posiada już patenty czy inne prawa wyłączne IP, to powinna wraz z prawnikami zastanowić się nad optymalną strategią ich ochrony. Nasza pomoc będzie skuteczniejsza, jeśli dokonamy przeglądu zasobów intelektualnych posiadanych przez Klienta – tak, jak wykonuje się okresowe badania lekarskie czy przeglądy samochodów. Dzięki nim można zapobiegać problemom lub zdecydowanie łatwiej rozwiązywać je, zanim urosną do rozmiaru poważnych sporów prawnych.

Promity: Oczywiście, dziękuję. Widzę, że temat jest złożony. Z pewnością będziemy musieli zastanowić się nad właściwą strategią ochrony rezultatów naszych projektów . Cieszy mnie w każdym razie, że są ku temu odpowiednie narzędzia.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Prawna ochrona tatuażu cz. 2 – a jeśli nie art?

Ochrona prawnoautorska tatuażu, o której pisaliśmy poprzednio, nie jest jedyną możliwością zabezpieczenia praw artysty-tatuatora. Jest to o tyle istotne, że bardzo trudno jest wykazać autorstwo, w Polsce nie istnieją bowiem żadne oficjalne rejestry utworów tego typu. Nie jest to niemożliwe, możemy np. skorzystać WIPO proof dla zabezpieczenia możliwości wykazania autorstwa w przyszłości. Jednak brak takiego rejestru, z jednej strony utrudnia ustalenie autorstwa, a z drugiej – sprzyja naruszeniom praw autora. Stąd tatuator powinien rozważyć zarejestrowanie swoich wzorów w Urzędzie Patentowym RP lub w EUiPO – zwłaszcza, iż Unia Europejska znowu rozdaje pieniądze na ochronę własności intelektualnej. Z punktu widzenia “posiadacza” tatuażu, gdy “dziara” staje się częścią wizerunku osoby, w ostateczności czy pomocniczo, można sięgnąć po roszczenia z kodeksu cywilnego.

 

Tatuaż jako wzór przemysłowy

O wzorze przemysłowym pisaliśmy chociażby w kontekście ochrony designu, a także wówczas gdy radziliśmy co zrobić, gdy wzór zostanie zrejterowany przez nieuprawnionego. Okazuje się, że ten rodzaj ochrony możemy zastosować do niektórych tatuaży. Zgodnie bowiem z art. 102  ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (dalej: PWP)[1] wzorem przemysłowym jest nowa i posiadająca indywidualny charakter postać wytworu lub jego części, nadana mu w szczególności przez cechy linii, konturów, kształtów, kolorystykę, fakturę lub materiał wytworu oraz przez jego ornamentację. Zgodnie zaś z ust. 2 tego samego artykułu wytworem jest „każdy przedmiot wytworzony w sposób przemysłowy lub rzemieślniczy, obejmujący w szczególności opakowanie, symbole graficzne oraz kroje pisma typograficznego, z wyłączeniem programów komputerowych”.

Chociaż pewne wątpliwości może budzić użycie słów „wytwór” lub „przedmiot” jako określenie tatuażu, to jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że wytworem mogą być również symbole graficzne wykonane w sposób rzemieślniczy, wydaje się, że definicja wytworu może odnosić się także i do tatuaży. Aby tatuaż mógł być objęty ochroną, jaka przysługuje zarejestrowanemu wzorowi przemysłowemu, musi spełniać dwie przesłanki:

  • być nowy;
  • posiadać indywidualny charakter.

W przypadku pierwszej z przesłanek doktrynalnie przyjmowane są dwa kryteria oceny: obiektywne i subiektywne.

  • nowość subiektywna to taka, w przypadku, której twórca jest przekonany o pionierskim charakterze pracy – wzór zatem uważa się za nowy, jeśli został stworzony przez twórcę samodzielnie.
  • nowość obiektywna natomiast występuje wtedy, gdy cechy wytworu zestawiane są z cechami znanych już dóbr intelektualnych – oznacza to, że wzór jest nowy wtedy, gdy nie miał on w przeszłości swojego odpowiednika, ta koncepcja została przyjęta na gruncie polskiej PWP.[2]

O indywidualnym charakterze możemy, zgodnie z art 104 ust. 1 PWP, mówić wówczas, gdy ogólne wrażenie, jakie wzór wywołuje na zorientowanym użytkowniku (czyli nie ekspercie, ale też nie na przeciętnym konsumencie), różni się od ogólnego wrażenia wywołanego na nim przez wzór publicznie udostępniony przed datą, według której oznacza się pierwszeństwo. Przy ocenie indywidualnego charakteru wzoru przemysłowego brany jest pod uwagę zakres swobody twórczej przy powstawaniu wzoru.

 

Jeśli spełnione zostaną te 3 przesłanki, tj. wzór jest wytworem lub jego częścią, ma nowy oraz indywidualny charakter – może zostać zarejestrowany i uzyskać ochronę na terenie Rzeczypospolitej poprzez zgłoszenie go w Urzędzie Patentowym RP. Można rozszerzyć ochronę na teren Unii Europejskiej, rejestrując wzór jako wspólnotowy (pisaliśmy o tym tutaj wskazując jednocześnie, kiedy można “stracić” tę rejestrację).

Co ważne, nie każdy tatuaż mógłby zostać zarejestrowany jako wzór przemysłowy. Artykuł 106 PWP wymienia bowiem bezwzględne przesłanki nieudzielenia takiej ochrony danemu wytworowi. Przykładowo, jeśli dany tatuaż przedstawiałby symbole narodowe Polski albo innych państw i organizacji międzynarodowych czy sprzeczne z dobrymi obyczajami, niecenzuralne zwroty lub rysunki (co przecież w praktyce się zdarza), nie otrzymałby prawa z rejestracji wzoru przemysłowego.

 

Czy w takim razie nawet taki tatuaż może korzystać z ochrony na terenie Unii Europejskiej jako niezarejestrowany wzór wspólnotowy?

Idea niezarejestrowanego wzoru przemysłowego powstała z myślą o produktach o krótkiej żywotności, np. o elementach odzieży, które za chwilę wyjdą z mody i których twórcom przez to nie opłaca się podejmować kosztownej procedury rejestracyjnej, niemniej ich towary powinny być objęte jakąkolwiek ochroną. Stąd 3-letni okres ochrony (o dwadzieścia dwa lata krótszy, niż w przypadku wzorów zarejestrowanych, których ochrona jest przedłużana) liczony jest od momentu upublicznienia na terytorium UE. Należy jednak zastrzec, że prawo nie chroni przed naśladownictwem, a jedynie przed dokładnym skopiowaniem wzoru i to tylko, jeśli kopiujący działał w złej wierze, wiedząc, że wcześniejszy wzór istnieje. Więcej na temat niezarejestrowanego wzoru można przeczytać tutaj. W przypadku tatuaży, którym ze względu na sprzeczność z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami odmówiono prawa z rejestracji, należy pamiętać o art. 9 rozporządzenia 6/2002, będącym podstawą funkcjonowania wzorów wspólnotowych. Artykuł ten stanowi, że: „Wzór wspólnotowy nie obejmuje wzoru sprzecznego z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami”, a zatem takowy tatuaż nie będzie korzystał z ochrony również jako wzór niezarejestrowany.[3]

Jeśli jednak tatuaż nie spełnia żadnej z przesłanek odmowy rejestracji, warto zadbać o ochronę na gruncie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego. Rejestracja w Polsce pomaga utrzymać ochronę przez 25 lat (podzielone na 5-letnie okresy ochronne) od momentu zgłoszenia dokonanego w UPRP, podobnie jak w przypadku zarejestrowanego wzoru wspólnotowego. Oba prawa dają jednak możliwość szerszej ochrony, w tym przed naśladownictwem. Treścią prawa z rejestracji jest bowiem możliwość wyłącznego korzystania ze wzoru przemysłowego w sposób zawodowy lub zarobkowy w odniesieniu do wzorów wskazanych w zgłoszeniu. UWAGA: ochrona nie rozciąga się na inne niewskazane we wniosku wytwory, na które dany wzór mógłby zostać nałożony.[4]

 

Wszystko to sprawia, że tatuatorzy, chcąc zabezpieczyć swoje prawa, powinni wziąć pod uwagę możliwość rejestracji ich dzieła jako wzoru przemysłowego i uzyskać broń w postaci konkretnych roszczeń: żądania od naruszającego zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody. Gdy sprawa trafi do sądu, może on może nakazać naruszycielowi zapłatę stosownej sumy pieniężnej na rzecz uprawnionego lub zapłatę stosownej sumy pieniężnej należycie uwzględniającej interesy uprawnionego.

Roszczenia te mogą być dochodzone za okres rozpoczynający się po dniu dokonania ogłoszenia w “Wiadomościach Urzędu Patentowego”[5] informacji o udzieleniu prawa do wzoru, a w przypadku wcześniejszego powiadomienia przez uprawnionego osoby naruszającej prawo o dokonanym zgłoszeniu – od daty tego powiadomienia.

 

Zapytasz jako „posiadacz” tatuażu czy musisz martwić się o prawne konsekwencje naruszenia praw innego tatuatora?

To trudne pytanie. Z jednej strony prawo człowieka do decydowania o własnym ciele wydaje się być umiejscowione nad prawami autorskimi artystów-tatuatorów, ale oprócz konsekwencji prawnych należy pamiętać o konsekwencjach moralnych. Gdy zamawiasz wykonanie tatuażu „kradnąc” wzór pamiętaj, że pokrzywdzonym w takim przypadku nie jest jedynie twórca danego tatuażu, ale również jego posiadacz. Wiele osób robi tatuaże z powodów osobistych i mają dla nich ogromne znaczenie sentymentalne, a posiadanie identycznych na ciele kogoś innego tylko z przyczyn estetycznych umniejsza wartości takich tatuażów. Ponadto kopiowanie danej pracy przez kogoś, kto na co dzień nie rysuje w takim czy innym stylu może skończyć się ogromnym zawodem ze strony zamawiającego. Obrazuje to przykład poniżej. 

Rys. 1: Po lewej praca oryginalna, po prawej plagiat. Źródło: Tattoo Copyright: What You Need To Know • Tattoodo

 

Nawet jeśli podróż na drugi koniec świata, by zdobyć tatuaż od swojego ulubionego artysty to kosztowna sprawa, czy szacunek do niego i jego prac nie powinien przemawiać za takim rozwiązaniem? Jako alternatywę można potraktować znalezienie lokalnego tatuatora, który stworzy projekt podobny, jednak posiadający unikatowe cechy jego stylu rysunku, przez co nie będzie plagiatem wcześniej istniejącego wzoru.

 

A jeśli „dziary” budują wizerunek danej osoby?

Nie ma wątpliwości, że prawna ochrona wizerunku obejmuje także tatuaże. W doktrynie powszechnie wyróżnia się pięć rodzajów wizerunków, które podlegają ochronie w związku z rozpoznawalnością konkretnej osoby dzięki danemu wizerunkowi. Do kategorii tych należą:

  • wizerunki plastyczne;
  • wizerunki audialne;
  • maska artystyczna;
  • wizerunki piśmiennicze;
  • body art.[6]

W kontekście tatuażu w szczególności powinny zainteresować nas dwa z wymienionych rodzajów: body art oraz wizerunki plastyczne. Otóż jak zaznacza P. Ślęzak:

Body art. traktuje ludzkie ciało jako przedmiot doświadczenia artystycznego. Ta swoista “sztuka ciała” obejmuje różne, niekiedy szokujące,<metody zdobienia> ciała, np. kolczykowanie czy tatuaż. Wymienione sposoby w sposób trwały zmieniają wizerunek konkretnej osoby, a ich prezentacja publiczności wymaga nierzadko eksponowania nagości. Body art jest najczęściej prezentowana jako postać <żywego wykonania> albo jako fotografia czy film (por. E. Ferenc-Szydełko, Body art w świetle przepisów prawa autorskiego, ZNUJ 2007, Nr 100, s. 119 i n.). W pierwszej sytuacji, jak się wydaje, jest odrębną postacią wizerunku; natomiast w drugiej jest wizerunkiem plastycznym (P. Ślęzak, Ochrona prawa do wizerunku, s. 22)”.[7]

 

Orzecznictwo jednoznacznie wskazuje, że wizerunek, niezależnie od jego postaci, stanowi dobro osobiste chronione na gruncie art. 23 Kodeksu cywilnego (dalej: KC)[8].[9] W praktyce oznacza to, że tatuaż może być prawnie chroniony na podstawie art. 24 KC, a zatem uprawniony w razie zagrożenia cudzym działaniem jego dobre osobistego może żądać zaniechania tego działania (chyba że nie jest ono bezprawne).

 

W przypadku dokonanego naruszenia zaś ma prawo domagać się dopełnienia przez naruszyciela czynności służących usunięciu skutków naruszenia, w szczególności by osoba ta złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Uprawniony, którego dobro osobiste zostało naruszone, może także żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zasadność przyznania oraz wysokość zadośćuczynienia zależą od sądowej oceny całokształtu okoliczności faktycznych sprawy, m.in. rodzaju naruszonego dobra i doznanego uszczerbku, charakteru następstw naruszenia, stopnia zawinienia sprawy czy stosunków majątkowych zobowiązanego i uprawnionego.[10] Jeżeli w wyniku naruszenia została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Co ważne, omawiane naruszenie nie musi mieć charakteru zawinionego, by uprawniony mógł dochodzić swoich praw.[11] W przypadku wysunięcia roszczenia o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia prawa do wizerunku, ciężar dowodowy dotyczący rozmiaru i intensywności szkody spoczywa na powodzie.[12]

 

Niestety, kwestie komercyjnego wykorzystania własnego wizerunku w starciu z prawami autorskimi do tatuażu mogą w praktyce nastręczać wiele trudności, co pokazują głównie słynne sprawy sportowców. Jedną z nich jest spór między firmą Nike a tatuatorem gwiazdy NBA – Rasheeda Wallace’a – który wraz ze sportową marką stworzył reklamę, w której opowiedział o znaczeniu swoich tatuaży. Twórcy spotu marketingowego zostali pozwani przez artystę, jednak nie doszło do sądowego rozwiązania tej sprawy, gdyż zakończyła się ugodą.[13]

 

Dlaczego w takim razie nie słyszy się o sądowych wyrokach dotyczących tatuaży? Ponieważ większość roszczeń przed wniesieniem ich zaspokajana jest w formie pieniężnej ugody. 😉 Choć prawdą jest, że dostępna publicznie baza wyroków dotyczących tatuaży ma niewielką zawartość, to liczba internetowych zażaleń artystów-tatuatorów wobec osób kopiujących ich prace jest ogromna. Przekłada się to nie tylko na polubowne załatwianie spraw „po cichu” między obojgiem twórców, ale przede wszystkim na szkodę na renomie drugiego z nich, który przez odbiorców mediów społecznościowych pada ofiarą (często słusznego) ostracyzmu, jest zmuszony usunąć swoje prace z Internetu, a czasem także publicznie przeprosić, co ma negatywny wydźwięk wśród potencjalnej klienteli, marzącej o własnym, wyjątkowym tatuażu.

 

 

Photo by Allef Vinicius on Unsplash
[1] t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 324
[2] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Prawo własności intelektualnej, Warszawa 2015, s. 525-526.
[3] Zob. https://www.parp.gov.pl/component/content/article/53945:niezarejestrowany-wzor-wspolnotowy-sposob-na-ochrone-towarow-o-krotkiej-zywotnosci-rynkowej [dostęp: 14.02.2022 r.].
[4] J. Sieńczył-Chlabicz, Prawo…, s. 539.
[5] Wiadomości Urzędu Patentowego jest publikatorem urzędowym w którym ogłasza się m.in.: o prawach z rejestracji wzorów przemysłowych, a także zmiany w rejestrach dotyczące udzielonych praw. Począwszy od numeru 5/2020 (z datą publikacji 18 maja 2020 r.) WUP ukazuje się w poniedziałki co dwa tygodnie. [https://uprp.gov.pl/pl/slownik-terminow?litera=W – dostęp 17.02.2022]
[6] Art. 81 PrAut red. Ślęzak 2017, wyd. 1/Ślęzak, Legalis.
[7] Ibidem.
[8]t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740
[9] Zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 1 sierpnia 2019 r., sygn. akt. V ACa 501/18, Legalis.
[10] Zob. wyrok SN z dnia 19 kwietnia 2006 r., sygn. akt: II PK 245/2005.
[11] Zob. wyrok SA w Łodzi z dnia 11 marca 2014 r., sygn. akt: I ACa 1207/13.
[12] Zob. wyrok SA w Warszawie z 23 listopada 1999 r. sygn. akt: I ACa 847/99.
[13] Zob. https://ipllectual.pl/pl/komercyjne-wykorzystanie-tatuazu-w-branzy-kreatywnej/ [dostęp: 13.02.2022 r.].

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami