-1
archive,tag,tag-paragraf-na-intelekt,tag-558,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Reklama leków. Czy i kiedy odejdzie do lamusa dobrze znana formuła: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą (…)” ?

Podmioty reklamujące produkty lecznicze powinny zwrócić uwagę na szykowaną właśnie przez Ministerstwo Zdrowia zmianę przepisów wykonawczych regulujących zasady prowadzenia reklamy leków. W pierwszej połowie kwietnia 2022 do konsultacji publicznych skierowano projekt rozporządzenia zmieniającego aktualnie obowiązujące rozporządzenie Ministra Zdrowia z 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (Rozporządzenie).

 

Planowana zmiana ma znaczenie praktyczne. Wszyscy dobrze znamy ostrzeżenie towarzyszące reklamom telewizyjnym leków dostępnych bez recepty. I właśnie dlatego, że znamy je aż za dobrze, Ministerstwa Zdrowia wraz z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym postanowiły zmienić jego treść.

 

Projekt zmian w Rozporządzeniu przewiduje przede wszystkim nową wersję ostrzeżenia, które reklamodawca promujący leki zobowiązany jest uwzględnić w reklamie. Obecnie obowiązujące  ostrzeżenie towarzyszące reklamie audiowizualnej produktu leczniczego brzmi następująco:

“Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.”

 

Formuła ta ma zostać zastąpiona trzeba różnymi ostrzeżeniami:

 

1) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania. Nie przekraczaj maksymalnej dawki leku. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.” albo

 

2) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania i tylko wtedy, gdy jest to konieczne. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.”, albo


3) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania. Zwróć uwagę na przeciwwskazania. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.”

 

Czym podyktowana jest zmiana?

 

W uzasadnieniu projektu (Ocena Skutków Regulacji) możemy przeczytać m.in., że aktualne ostrzeżenie nie wykazuje potencjału do budowania pożądanych postaw u odbiorców służących bezpieczeństwu stosowania produktów leczniczych zgodnie z ulotką.”[i] Zdaniem projektodawcy, odbiorcy, wobec stale zwiększającej się liczby reklam produktów leczniczych nadmiernie przyzwyczaili się do powtarzalnej treści ostrzeżenia i odnoszą się do niej negatywnie.

Trudno nie się zgodzić z wnioskiem o swoistym znużeniu publiczności treścią dotychczasowego ostrzeżenia, które w powszechnym obiegu bywa traktowane z przymrużeniem oka lub – w zależności od kontekstu – nawet parodystycznie

 

Samą treść nowych ostrzeżeń należy ocenić pozytywnie z punktu widzenia prostoty i precyzji komunikatu. Trochę bardziej złożone ma być jednak stosowanie nowych ostrzeżeń w praktyce. W Ocenie Skutków Regulacji czytamy, że wg nowych zasad prowadzenia reklamy w obiegu będą jednocześnie funkcjonować wszystkie trzy ostrzeżenia, co ma przyciągnąć uwagę odbiorcy. Dla każdego z 3 typów reklamy leków uregulowanych w Rozporządzeniu (reklama audiowizualna, dźwiękowa i wizualna), projekt przewiduje, że reklama danego produktu leczniczego będzie prowadzona w taki sposób, że każda nowa wersja reklamy będzie emitowana z wykorzystaniem innego z ostrzeżeń, z uwzględnieniem posługiwania się wszystkimi rodzajami ostrzeżeń[ii].

 

Naszym zdaniem nie jest do końca jasne, co dokładnie należy rozumieć przez „każdą nową wersję reklamy produktu leczniczego.” Czy chodzi o kolejne wersje tej samej lub podobnej reklamy, mające treściowy związek z poprzednią, czy też po prostu o każdą kolejną reklamę określonego produktu, gdzie bez znaczenia jest relacja do innych reklam. Nie jest rzadkością tworzenie przez reklamodawców kampanii produktu czy marki, składających się z różnych z form komunikacyjnych, a mających wspólny mianownik tematyczny. Ma to znaczenie o tyle, że podmiot odpowiedzialny będzie musiał śledzić w swojej ewidencji kolejność wykorzystania kolejnych wersji ostrzeżenia. W związku tym, trudności mogą pojawić się wobec potencjalnej wątpliwości, dla których reklam należy prowadzić „kolejkę”.

 

Projekt od kwietnia br. jest poddawany konsultacjom społecznym, a wg założeń zmiana ma wejść w życie po 6 miesiącach od dnia ogłoszenia. Jest więc jeszcze nieco czasu, aby reklamodawcy z branży farmaceutycznej mogli przygotować się do zmian. Niewykluczone też, że kształt projektu ulegnie zmianie w toku prowadzonych konsultacji. Będziemy monitorować możliwe zmiany, niemniej już teraz zapraszamy podmioty z branży farmaceutycznej do konsultacji w zakresie prawnych aspektów marketingu i reklamy. 

Więcej na temat interpretacji w zakresie reklamy aptek można przeczytać tu, Inne regulowane aspekty reklamy bankowej poruszaliśmy tu. “Zielone” aspekty reklamy prezentujemy tu. O reklamie niewidocznej pisaliśmy tu i także tu, a o reklamie podstępnej tu.  Przypadki, o których piszemy to tylko wierzchołek góry lodowej. Złe komunikaty i niewłaściwie dobrane media, mogą wpłynąć nie tylko na sytuację finansową reklamodawcy, ale także na wizerunek i renomę – warto więc skonsultować wątpliwości. 

Photo by danilo.alvesd on Unsplash
[i] Ocena Skutków Regulacji projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie reklamy produktów leczniczych, data sporządzenia 5.04.2022 r., nr w wykazie prac: MZ 1262: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12358550/katalog/12868808#12868808, dostęp 20. 05. 2022
[ii]Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie reklamy produktów leczniczych

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Naruszenie uczuć religijnych w działalności artystycznej

Sztuka od początku swoich dziejów ma za zadanie zachwycać, uczyć a niekiedy też – szokować. Próba wskazania wszystkich funkcji, jakie ona pełni, zakończyłaby się fiaskiem. Bezsprzecznie jednak jednym z jej zadań jest niekiedy wzbudzanie kontrowersji. Niejednokrotnie zdarzyło się, że pewna forma działalności artystycznej, zwłaszcza ta odnosząca się do symboliki religijnej, oscylowała na granicy dobrego smaku, a czasem i zachowania zgodnego z prawem. Było tak w przypadku kolektywu MSCHF i tzw. „butów Jezusa” oraz „butów szatana”, gdzie sprawa toczyła się o naruszenie praw autorskich i dobrego imienia marki NIKE. Można jednak znaleźć wiele przykładów ze świata sztuki, w których zarzucano artystom naruszenie dobra osobistego w postaci uczuć religijnych lub ich obrazy na gruncie przepisów Kodeksu karnego. Co może grozić za naruszenie tego dobra i jakie przepisy je regulują? Co jest ważniejsze – swoboda artystyczna czy uczucia religijne? Aby odpowiedzieć na te pytania, zapraszamy do lektury!

Krótko o dobrach osobistych

O dobrach osobistych pisaliśmy już wcześniej, jednak warto pokrótce przypomnieć ich najważniejsze cechy.

Za dobra osobiste powszechnie uznaje się chronione przez prawo „wartości niematerialne bezpośrednio dotyczące człowieka, jemu właściwe i z nim związane”[1]. Charakteryzują się niezbywalnością i nieprzenoszalnością, a ponieważ ze swojej natury są ściśle powiązane z daną jednostką (osobą fizyczną, osobą prawną, a nawet tzw. „ułomną osobą prawną”), wygasają wraz z jej śmiercią lub rozwiązaniem. Najważniejsze kwestie z zakresu dóbr osobistych regulują art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego (kc). Pierwszy z nich wymienia przykładowy katalog dóbr osobistych podlegających ochronie (zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska). Ze względu na otwartość tego katalogu i różnorodność dóbr osobistych, także formy naruszeń tych dóbr mogą być różne.

Jednym z przykładów jest zniesławienie – o tym przestępstwie w Internecie oraz o jego skutkach prawnych można przeczytać tu. Artykuł 24 statuuje zaś skutki odpowiedzialności cywilnej, którą można ponieść za naruszenie jakiegokolwiek z dóbr. Bowiem:

„§  1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.”

Powyższy przepis pokazuje, że nie warto ryzykować naruszenia dóbr osobistych, zwłaszcza, że kwoty wydawane w ramach zadośćuczynienia mogą być naprawdę wysokie. W ekstremalnych przypadkach, takich np. jak sprawa wizerunku „zdziwionego Jezusa” w tygodniku „NIE” z 2013 r., kary pieniężne mogą sięgać nawet 120 000 zł.[2]

 

Uczucia religijne jako dobro osobiste

Przykładowe definicje „uczuć religijnych” można odnaleźć w doktrynie i orzecznictwie. Sąd Najwyższy w wyroku z 6 kwietnia 2004 r. (sygn. akt I CK 484/03) stwierdził, że: „Można je określić jako stan psychiczny, którego istotę stanowi ustosunkowanie się wewnętrzne do przeszłych, obecnych i przyszłych zdarzeń, bezpośrednio lub pośrednio związanych z religią jako formą świadomości społecznej, obejmującej wierzenia dotyczące sensu i celu istnienia człowieka, ludzkości i świata”. Trybunał Konstytucyjny natomiast w orzeczeniu z 7 czerwca 1994 r. (sygn. KK 17/93 OTK 1994, cz. I, poz. 11, s. 90) wspomniał, że: „uczucia religijne ze względu na ich charakter podlegają szczególnej ochronie prawa. Bezpośrednio powiązane są bowiem z wolnością sumienia i wyznania, stanowiącą wartość konstytucyjną”. Czy jednak stanowi to o wliczeniu ich w poczet otwartego katalogu dóbr osobistych?

Część przedstawicieli doktryny wyraźnie wlicza uczucia religijne do kategorii dóbr osobistych (tak np. prof. Jędrejek, mec. Szymański[3]). Czasem uczucia religijne uznaje się za element „swobody sumienia”[4], która została wymieniona w art. 23 jako przykład dobra osobistego.

Niemniej w orzecznictwie wskazano wielokrotnie, że aby dane działanie rzeczywiście zagrażało lub godziło w uczucia religijne (lub szerzej w wolność sumienia): „musi być ono wymierzone bezpośrednio przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony. Dla ustalenia naruszenia dobra osobistego, jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą, konieczne jest bowiem stwierdzenie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, dającego się zindywidualizować́ przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony[5].

Oznacza to, że dobra osobistego nie będzie naruszać zachowanie ogólne, nienakierowane na indywidualną jednostkę. W teorii zatem artyści, którzy chcą trafić swoimi dziełami do mas, nie mając na myśli konkretnej osoby, nie powinni zostać uznani za naruszycieli. Jednakże, przed wysnuciem takiej konkluzji warto jeszcze przyjrzeć się drugiej stronie medalu, tzn. odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych.

 

Uczucia religijne jako przedmiot ochrony art. 196 Kodeksu karnego

Zgodnie z treścią art. 196 kk:

„Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Co istotne, znaczna część doktryny wyklucza włączenie w zakres pojęcia „uczucia religijne”  uczuć areligijnych, ateistycznych.[6] Natomiast wśród elementów religii samej w sobie można , oprócz samych uczuć religijnych, wyróżnić takie składniki, jak np.: „określone sposoby zachowania się (np. obrzędy), specyficzną mowę (mowa religijna, sakralna) oraz zespół pewnych poglądów (credo)”.[7] E. Kruczoń w celu zdefiniowania strony przedmiotowej przestępstwa obrazy uczuć religijnych, wymienia cechy charakterystyczne tego czynu zabronionego. Obraza uczuć religijnych stanowi występek z kategorii przestępstw materialnych (inaczej skutkowych, co oznacza, że aby doszło do jego popełnienia, musi zaistnieć czyn oraz określony jego skutek). Brak jest w doktrynie jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy określenie „innych osób” rzeczywiście wymaga obrazy uczuć przynajmniej dwojga ludzi. Autor ten wskazuje, że poprzez „obrazę” rozumieć należy takie zachowania sprawcy, które odbiera się za poniżające lub obelżywe, oceniane na podstawie przesłanek negatywnych, przy uwzględnieniu przekonań panujących w określonym kręgu kulturowym pokrzywdzonego.

Ponieważ charakterem przestępstwo obrazy uczuć religijnych odpowiada poniekąd znieważeniu z art. 216 kk, wśród jego form można wyróżnić m.in. obrazę słowną (np. wypowiedź), pisemną (np. druki) czy wizualną (wizerunek, rysunek, obraz, reklama itp.). Na dane działanie patrzeć trzeba przez modelowy pryzmat przeciętnego członka określonej grupy wyznaniowej. Ważne też, by zachowanie takie miało charakter publiczny oraz umyślny.

Za kluczowe kryterium przyjmuje się „przeciętne poczucie wrażliwości”, które jest niezbędne w ocenie różnorodnych działań podejmowanych w demokratycznym państwie prawnym, funkcjonującym w oparciu o pluralizm światopoglądowy. Ta perspektywa bywa pomocna w odróżnieniu zachowań balansujących na granicy wolności słowa i prowokacji.[8] Jednocześnie w kontekście sztuki odwołanie się do ocen ludzi wykształconych i wyrażających zainteresowanie sztuką uznaje się przez niektórych za właściwsze niż badanie ocen społecznych, nawet jeśli są one przeważające.[9] Da się również znaleźć głosy w doktrynie (choć nie bezsprzeczne), że art. 73 Konstytucji, stanowiący, iż:

„Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury” –

– wyznacza pewien kontratyp pozaustawowy, czyli okoliczność wyłączającą bezprawność danego czynu. Ponieważ bezprawność to konieczna przesłanka przestępstwa, działanie pozbawione tej cechy nie stanowi czynu zabronionego i jest zgodne z prawem.[10]

 

„Sławne” przypadki

Jeden z najsłynniejszych polskich procesów o obrazę uczuć religijnych w środowisku artystycznym wytoczono przeciw Dorocie Nieznalskiej, autorce kontrowersyjnej według niektórych pracy „Pasja”. Była to instalacja składająca się z filmu wideo, na którym ukazano mężczyznę ćwiczącego na siłowni i metalowy krzyż z wkomponowaną fotografią męskich genitaliów. Premiera wystawy miała miejsce w styczniu 2001 r. w gdańskiej galerii „Wyspa Progress”, a chwilę przed jej zamknięciem reportaż dotyczący instalacji ukazał się na kanale TVN. To właśnie ten materiał stał się punktem zapalnym całej historii, gdyż po zamknięciu wystawy część lokalnych parafian zawiadomiła o rzekomym popełnieniu przestępstwa przez artystkę. Proces w pierwszej instancji zakończył się w 2002 r. rozstrzygnięciem, że Nieznalska była winna zarzucanego jej czynu, co poskutkować miało ograniczeniem wolności i dwudziestoma godzinami prac społecznych. Autorka instalacji została prawomocnie uniewinniona po 8 latach od wydania pierwszego werdyktu. Sąd uniewinniający stwierdził, że aby obrazić uczucia religijne, potrzebna jest celowość takiego działania, a nie zamiar ewentualny[11], co poniekąd pokrywa się z interpretacją przepisów dotyczących ochrony dóbr osobistych.

Niemniej, nie zawsze sprawy artystów dotyczące obrazy uczuć religijnych kończą się uniewinnieniem. Przykładem tego jest piosenkarka Dorota Rabczewska, którą sąd ukarał grzywną w wysokości 5000 zł za wypowiedź z 2011 r. odnoszącą się do Biblii, w której uznała, że bardziej wierzy w odkrycia naukowe niż, cytując, w Biblię napisaną przez „faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła”. Co ciekawe, piosenkarka odmówiła zapłaty kary i wniosła pozew do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (skarga nr 8257/13) o naruszenie przez Polskę jej prawa do wolności wyrażania opinii (art. 10 EKPC). Rozstrzygnięcie ETPCz w przedmiotowej sprawie do tej pory jeszcze nie zapadło.[12]

Z drugiej strony żadnych prawnych konsekwencji nie poniósł wokalista zespołu Behemot Adam „Nergal” Darski, który w 2008 r. podczas koncertu podarł Biblię, niewątpliwie stanowiącą przedmiot czci religijnej z art 196 kk. Postępowanie przygotowawcze zostało w tej sprawie umorzone, gdyż pokrzywdzona była tylko jedna osoba, a próby odnalezienia za pomocą prasy więcej obrażonych zakończyła się niepowodzeniem. Prokuratura w tym przypadku przychyliła się do literalnej interpretacji art. 196 kk i uznała, że wymagana jest mnoga liczba pokrzywdzonych, by doszło do popełnienia przestępstwa.[13]

W odniesieniu stricte do naruszenia dóbr osobistych a nie obrazy uczuć religijnych na gruncie art. 196 kk, zdaniem Sądu Najwyższego publiczne prezentowanie i rozpowszechnianie utworu plastycznego o treści antyreligijnej (a nawet obrazoburczej) nie stanowi naruszenia swobody sumienia.[14] Choć w odczuciu niektórych osób pewne formy publicznej ekspresji mogą wzbudzać dyskomfort i zostać uznane za niezgodne z moralnością, w wielu przypadkach nie są niezgodne z prawem, nawet jeśli wydaje się, że obrażają uczucia religijne. Nie oznacza to automatycznego naruszenia dóbr osobistych, przede wszystkim ze względu na kierowanie tych działań do nieoznaczonego lub do oznaczonego rodzajowo kręgu odbiorców, a nie na konkretną jednostkę.

To właśnie zindywidualizowanie odbiorcy jest jedną z kluczowych przesłanek naruszenia każdego dobra osobistego. Jak komentują K. Osajda i W. Borysiak: „Naruszenie musi odnosić się do oznaczonego lub dającego się oznaczyć podmiotu prawa, a powód musi wykazać, że jest osobą, której dobra osobiste naruszono. Jeżeli więc dane działanie nie jest wymierzone przeciwko konkretnej osobie, nie dochodzi do naruszenia jej dóbr osobistych”.[15]

 

Należy pamiętać, że po drugiej stronie szali naprzeciw obrazy uczuć religijnych znajduje się swoboda wypowiedzi artystycznej i ekspresji twórczej. Wydaje się, że na razie znaczna część orzeczeń sądowych stoi na ich straży. Jak w 2017 r. podkreśliła specjalistka z zakresu prawa karnego, dr Anna Demenko: „Na razie w Polsce nie doszło do prawomocnego skazania artysty w związku z działalnością artystyczną. Ale to nie cenzura sądowa, kodeks karny czy cywilny jest największym problemem. Najgroźniejsze są naciski personalno-finansowe, mechanizmy instytucjonalne, np. obcinanie dotacji”.[16] Stąd to wcale nie grzywny i prawomocne wyroki są największym zagrożeniem dla wolności wypowiedzi artystycznej. Chociaż obecnie funkcjonujące przepisy bardziej przemawiają na korzyść artystów, niż osób, których uczucia religijnie potencjalnie obrażono, praktyka jest różna, czego dowodzą przedstawione na przestrzeni wpisu przypadki.

 

Photo by Marcus Ganahl on Unsplash
[1] M. Romańska, Dobra osobiste i ich ochrona, Warszawa 2020, Legalis.
[2] Oko.Press: https://oko.press/zdziwiony-jezus-urbana-to-nic-mocne-przyklady-sztuki-oskarzanej-o-obrazanie-uczuc-religijnych/ [dostęp: 6.05.2022 r.].
[3] G. Jędrejek, T. Szymański, Prawna ochrona uczuć religijnych w Polsce (Próba oceny dotychczasowych rozwiązań, czyli o rozdźwięku pomiędzy literą prawa a jego aplikacją), „Studia z Prawa Wyznaniowego” Tom V/2002, s. 171.
[4] Zob. np. wyrok SN z dnia 20 września 2013 r., sygn. akt II CSK 1/13.
[5] Ibidem.
[6] Zob. np. A. Wąsek, Przestępstwa przeciwko przekonaniom religijnym de lege lata i de lege ferenda, „Państwo i Prawo”, nr 7/1995, s. 37–38.
[7] Zob. E. Kruczoń, Przestępstwo obrazy uczuć religijnych, „Prokuratura i Prawo” 2/2011, s. 3.
[8] Zob. Ibidem, s. 5-9.
[9] Zob. J. Warylewski, Pasja czy obraza uczuć religijnych? Spór wokół art. 196 Kodeksu karnego, (w:) L. Leszczyński, E. Skrętowicz, Z. Hołda (red.), W kręgu teorii i praktyki prawa karnego. Księga poświęcona pamięci Profesora Andrzeja Wąska, Lublin 2005, s. 8.
[10] Zob. np. M. Mozgawa (red.), Prawnokarne aspekty wolności. Materiały z konferencji, Arłamów, 16–18 maja 2005 r., Kraków 2006, s. 302–304.
[11] Zob. Oko.press…
[12] Zob. ETPCz: pięć godnych uwagi spraw przeciwko Polsce, które oczekują na wyrok, Biuletyn Informacji Publicznej, rządowa strona Rzecznika Praw Obywatelskich: https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/%2FETPCz%20-%20pi%C4%99%C4%87%20godnych%20uwagi%20spraw%20z%20Polski%2C%20kt%C3%B3re%20oczekuj%C4%85%20na%20wyrok.docx.
[13] E. Kruczoń, Przestępstwo…, s. 6.
[14] Zob. Wyrok SN z 12.6.2002 r., III CKN 618/00, OSNC 2003, Nr 6, poz. 84.
[15] Zob. Kodeks cywilny. Komentarz 2021, wyd. 29 red. prof. dr hab. Konrad Osajda, dr Witold Borysiak, Legalis.
[16] Zob. Oko.press…

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Zakaz reklamy aptek dla każdego, czyli o karze za rozpakowanie produktu, czy można napić się wody w aptece i dlaczego drogerie powinny dwa razy sprawdzić dopuszczalność ogłaszania promocji na krem do twarzy

W branżach regulowanych często funkcjonują zakazy lub ograniczenia w reklamowaniu określonych kategorii produktów. Niektóre z nich potrafimy wymienić wszyscy, np. zakaz reklamowania tytoniu czy mocnego alkoholu. Większość z nas też zapewne wie, że nie można reklamować leków sprzedawanych na receptę, a te bez recepty reklamować wolno z ograniczeniami. Inne zakazy reklamowe osobom niezaznajomionym z daną branżą mogą wydawać się „niszowe”, jak np. zakaz reklamy preparatów do początkowego żywienia niemowląt. Jakiś czas temu pisaliśmy o tajemniczym RRSO w reklamach bankowych, dzisiaj przyjrzymy się zakazom reklamowym wywodzącym się z rynku farmaceutycznego, mogącym stanowić nieoczekiwaną i nieprzyjemną pułapkę także dla przedsiębiorców z branży retail, agencji reklamowych, influencerów …

Przepis art. 94a ust. 1 Ustawy Prawo farmaceutyczne (Prawo farmaceutyczne) wprowadza zakaz reklamowania aptek i ich działalności. Nie stanowi reklamy aptek, w rozumieniu tego przepisu, informacja o lokalizacji i godzinach otwarcia apteki. Ponadto, zabroniona jest reklama placówek obrotu pozaaptecznego i ich działalności odnosząca się do sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych.

 

A co tam zapakowano…

Jednocześnie, w Prawie farmaceutycznym brakuje definicji reklamy aptek, co nastręcza trudności praktycznych w ustaleniu, jakie zachowanie podmiotu rynkowego może być zakwestionowane przez inspekcję farmaceutyczną jako reklama apteki. Warto przy tym zauważyć, że zakaz reklamy aptek i ich działalności, skierowany jest nie tylko do samych aptek, ale do każdego podmiotu. Każdy więc może potencjalnie naruszyć zakaz określony w art. 94a Prawa farmaceutycznego, nawet jeśli żaden inny przepis tej ustawy nie ma do niego zastosowania. Może to mieć istotne znaczenie dla takich grup przedsiębiorców, jak dostawcy produktów sprzedawanych w aptekach (nie tylko leków, ale też kosmetyków, suplementów diety lub przedmiotów użytku służących do pielęgnacji), czy agencji reklamowych pracujących dla sieci aptecznych i marek z branży healthcare & beauty.

Przytoczyć można przypadek ukarania przez Pomorski Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny youtuberki współpracującej z siecią aptek, która na swoim vlogu pokazała tzw. unboxing, tj, odpakowała przed kamerą paczkę z zakupami z apteki internetowej, komentując swój tzw. user experience, tj. np. jakość obsługi i ceny. Można z powodzeniem założyć, że vlogerka zapewne nie była świadoma istnienia przepisu zabraniającego każdemu reklamowania apteki, nie będąc przecież podmiotem, do którego co do zasady ma zastosowanie Prawo farmaceutyczne.

 

Praktyka organów inspekcji farmaceutycznej i orzecznictwo sądów administracyjnych wydane na kanwie art. 94a Prawa farmaceutycznego dość konsekwentnie interpretują reklamę aptek bardzo szeroko, uznając za nią prawie każde zachowanie, które dotyczy konkretnej apteki i bezpośrednio lub pośrednio może zainteresować potencjalnego klienta, a nie jest jedynie informacją o godzinach pracy lub lokalizacji apteki. Taką interpretację należy ocenić krytycznie jako prowadzącą potencjalnie do nieuzasadnionego ograniczenia działalności gospodarczej, w szczególności nieproporcjonalnego do założonego celu regulacji. Podmiot prowadzący aptekę będący przedsiębiorcą pozostaje w stanie nieustannej niepewności co do tego, jakie jego zachowanie związane z działalnością apteki może być uznane za naruszenie zakazu reklamy zagrożonego karą pieniężną do 50 000 PLN. Na wszelki wypadek więc, z obawy przed karą, podmiot ten będzie powstrzymywał się od podejmowania określonych, być może zgodnych z prawem i uzasadnionych jego interesem ekonomicznym, czy nawet prozdrowotnych działań rynkowych.

 

Proszę napić się wody …

W tym kontekście można by zadać pytanie, czy np. atrakcyjny wystrój apteki, uprzejma obsługa, ułatwienia dla klientów, takie jak choćby ustawienie w jej wnętrzu stolika, przy którym można usiąść i napić się wody, również będą uznane za zakazaną reklamę aptek. Należy przewrotnie zauważyć, że nawet ów tradycyjny stolik ze szklanką wody, który zwłaszcza dawniej można było spotkać niemal w każdej aptece, może w konkretnym przypadku zdecydować, że klient w danej dyspozycji fizycznej lub w czasie upałów zdecyduje o wyborze tej właśnie apteki, a nie innej, która takiej wody nie oferuje. W sensie dosłownym, spełniona będzie przecież podnoszona często przesłanka reklamy apteki w postaci nakierowania zainteresowania klienta na konkretną aptekę, czy zachęcania do jej wyboru.

Pod znakiem zapytania w świetle szeroko rozumianego zakazu reklamy aptek stoi też prawidłowość funkcjonowania takich serwisów internetowych, jak strony umożliwiające porównanie cen konkretnego produktu w konkretnych miejscach (w odniesieniu do aptek) lub pozwalające wyszukać lek w konkretnych aptekach położonych w pobliżu lokalizacji użytkownika.

 

A tam dalej, można tak…?

Oceniamy krytycznie jakość stanu prawnego, w którym przepisy ustanawiające zachowanie zakazane pod groźbą karą administracyjnej interpretowane są rozszerzająco. Dodatkowo, zdarza się, że różne wojewódzkie inspekcje farmaceutyczne rozstrzygają odmiennie analogiczne stany faktyczne. Przypomnijmy, że właściwość w sprawie nakładania kar za naruszenie zakazu reklamy aptek należy do wojewódzkiej inspekcji farmaceutycznej, w której obszarze działania położona jest apteka. W efekcie analogiczna aktywność tego samego podmiotu prowadzona w różnych częściach kraju może być uznana za zgodną lub niezgodną z tym samym przepisem w zależności od podejścia danej inspekcji wojewódzkiej. Tym samym, do niejasności granic samego zakazu reklamy aptek należy jeszcze dodać niepewność związaną z możliwymi różnymi stanowiskami organów w zakresie oceny danego zachowania przedsiębiorcy.

 

Poza apteką…

Jednak sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Powołany art. 94a w kolejnym ustępie 1a wprowadza  zakaz reklamy placówek obrotu pozaaptecznego i ich działalności w zakresie sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Placówki obrotu pozaaptecznego to pojęcie Prawa farmaceutycznego. Są to sklepy zielarsko – medyczne, sklepy specjalistyczne zaopatrzenia medycznego oraz sklepy ogólnodostępne, które to kategorie oprócz aptek są uprawnione do  obrotu detalicznego produktami leczniczymi wydawanymi bez recepty. Zatem przepis zakazuje reklamy każdego sklepu, jeśli jego reklama jest związana ze sprzedażą przez ten sklep leku bez recepty lub wyrobu medycznego. O ile zakaz reklamy placówek handlowych w związku z obrotem lekami jest co od zasady uzasadniony w świetle założeń prawa farmaceutycznego, które w interesie publicznym zakazuje reklamy leków na receptę i reglamentuję reklamę leków bez recepty, to już zakaz reklamowania sieci handlowej w związku z obrotem wyrobami medycznymi może w określonych sytuacjach być zbyt daleko idący.

Mamy wątpliwości, czy wszyscy przedsiębiorcy prowadzący handel produktami konsumenckimi i inwestujący w marketing i trade – marketing zdają sobie sprawę z istnienia tego przepisu. Trzeba przy tym pamiętać, że wyrobem medycznym może być nie tylko np. pompa insulinowa, czy produkt para-farmaceutyczny, ale może być nim też niewinna pasta do zębów czy krem do twarzy, powszechnie dostępne w sieci drogeryjnej. Zatem reklama takiej sieci, skądinąd co do zasady dozwolona, stanie się zakazana, jeśli sieć zechce reklamować np. prowadzoną przez siebie promocję dotyczącą wspomnianej pasty, czy kremu[i]. Ciekawy wątek otwiera się jeśli przyjrzymy się sloganom reklamowym rejestrowanym jako znaki towarowe przez sieci.

 

Trzeba przy tym dodać, że reklama samych wyrobów medycznych jako kategorii produktów co do zasady nie jest zakazana.[ii] W konsekwencji, przepis art. 94 a ust. 1a Prawa farmaceutycznego, w istocie wprowadza w drodze przepisu szczególnego zakaz reklamy produktów, których reklamowanie na zasadach ogólnych jest dozwolone (wyroby medyczne), jeśli te produkty są reklamowane w kontekście handlowym przez określoną placówkę handlową lub w związku z jej działalnością. Działalność samej placówki także w innych okolicznościach może być reklamowana, ale w kontekście sprzedaży wyrobu medycznego, już nie.

 

Wydaje się wątpliwe, czy taki właśnie skutek chciał osiągnąć ustawodawca wprowadzając przedmiotowy przepis. Zakaz reklamowania aptek, a innych placówek jeśli dotyczy to sprzedaży leków, jest uzasadniony dążeniem do ograniczenia nadmiernego spożycia medykamentów i troską o skutki samoleczenia pacjentów. Trzeba pamiętać, że omawiany przepis jest uregulowany w Prawie farmaceutycznym, czyli w ustawie regulującej reżim produktów leczniczych i aptek. Wyroby medyczne nie podlegają Prawu farmaceutycznemu, tym niemniej jego art. 94 a ust. 1a  ogranicza możliwość ich reklamowania, niezależnie od nowych przepisów dotyczących reklamy wyrobów medycznych, wchodzących w życie w 2023 r.[iii]

O problematyce nieuczciwej reklamy w ogóle pisaliśmy w kontekście czynów nieuczciwej konkurencji tu. O związanej z tym odpowiedzialności karnej można przeczytać tutaj. O innych wątpliwościach w zakresie reklamy można porozmawiać tu 🙂 

 

 

[i]       Będących wyrobami medycznymi
[ii]      Niniejszy artykuł pomija rozważania o nowych przepisach w zakresie reklamy wyrobów medycznych wprowadzanych Ustawą z 7. 04. 2022 r. o wyrobach medycznych.
[iii]      Ustawa z 7. 04. 2022 r o wyrobach medycznych.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Różne oblicza plagiatu, czyli nieoryginalne wykorzystanie elementów cudzego utworu

Jakie jest pierwsze skojarzenie na dźwięk słowa „plagiat”? W powszechnym tego słowa rozumieniu jest to skopiowanie czyjegoś tekstu i podpisanie go własnym nazwiskiem. To właśnie system antyplagiatowy jest jednym z największych koszmarów studentów, gdyż decyduje o dalszym losie dysertacji (nie zawsze słusznie). Co jednak, jeśli okaże się, że przestępstwo plagiatowania występuje również w innego rodzaju utworach, nie tylko tych związanych z powszechnie rozumianą tekstualnością? Czy możliwe jest, że tworząc cover, inspirując się kadrami z hollywoodzkiego klasyka we własnym filmie czy projektując dom narazimy się na zarzut plagiatu? Aby poznać odpowiedzi, zapraszamy do lektury!

Krótko o samym plagiacie

O plagiacie zdarzyło nam się pisać już wcześniej tu. W ramach krótkiego przypomnienia warto wspomnieć, że żadna ze znanych prawu polskiemu ustaw nie definiuje pojęcia „plagiatu”. Pośrednio definicję taką zawiera art. 115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej jako “PrAut“) penalizując czyn polegający na przywłaszczeniu sobie autorstwa lub wprowadzeniu w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania.

Plagiat podzielić można na:

  • plagiat jawny
  • plagiat ukryty

W pierwszym przypadku dochodzi do niego, gdy przejmuje się cudzy utwór lub artystyczne wykonanie w postaci niezmienionej albo zmienionej w minimalnym stopniu, np. poprzez przestawienie szyku zdań czy zastosowanie synonimów. Drugi przykład odnosi się do sytuacji, kiedy plagiatujący modyfikuje części dzieła pierwotnego w taki sposób, by przypisać sobie autorstwo splagiatowanego dzieła – może być to przypadek powstania utworu zależnego, w którym naruszyciel używa fragmentów utworu pierwotnego bez podania ich autora oraz źródła, jednocześnie dodając swoje własne elementy.[1] Przez takie działanie plagiat ukryty jest trudniejszy do wykrycia niż plagiat jawny.

Plagiatem nie jest twórczość równoległa, kiedy kilka osób jednocześnie wpadnie na ten sam pomysł i wykonanie, plagiat musi być bowiem świadomy i zamierzony.

Nie ma ustalonej określonej formy, w której musi dojść do popełnia przestępstwa plagiatu. Jedynym istotnym wymogiem jest, by działanie sprawcy świadczyło o jego woli traktowania cudzego utworu jak pochodzącego od niego.

 

Plagiat w muzyce

Szerzej o zjawisku plagiatu w muzyce, samplingu i prawie cytatu pisaliśmy tu. Warto jednak krótko przypomnieć ten temat, by pokazać jego wielowymiarowość. Aby ustalić, w jakich przypadkach dochodzi do plagiatu utworu muzycznego, należy wpierw określić, które jego elementy podlegają ochronie prawnoautorskiej. Co ważne, sam utwór muzyczny, chroniony na gruncie art. 1 ust. 1 PrAut, musi być odróżniony od artystycznego jego wykonania, które stanowi autonomiczne dobro prawne określone w art. 85 PrAut.[2]

 

Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory: (…) muzyczne i słowno-muzyczne; sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne; audiowizualne (w tym filmowe).

21. Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.

3. Utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną.

4. Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.”

 

Art. 85. 1. Każde artystyczne wykonanie utworu lub dzieła sztuki ludowej pozostaje pod ochroną niezależnie od jego wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.

2. Artystycznymi wykonaniami, w rozumieniu ust. 1, są w szczególności: działania aktorów, recytatorów, dyrygentów, instrumentalistów, wokalistów, tancerzy i mimów oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania.”

 

Specyfika dzieła muzycznego jako utworu polega na tym, że nie wszystkie jego elementy są chronione przez prawo autorskie, w szczególności nie są to aspekty takie jak: dynamika, agogika czy artykulacja, ze względu na ich akcesoryjny charakter względem melodii. Z reguły również nie jest przyznawana ochrona prawnoautorska harmonii (czyli budowie i łączeniu akordów) i rytmowi, z racji istnienia w praktyce sprawdzonych już sekwencji i schematów. Od zasady tej oczywiście są wyjątki – gdy uda się udowodnić oryginalność i indywidualność danej harmonii lub rytmu, możliwa byłaby ich ochrona.[3]

W konsekwencji główną, bezsprzecznie podlegającą prawnej ochronie częścią utworu muzycznego jest jego melodia, rozumiana powszechnie jako ten element, który opisuje „ustalone następstwo wysokości dźwięków o określonym czasie trwania”[4] i jednocześnie tę część składową muzyki, która stanowi osobiste piętno kompozytora[5].

 

Kiedy zatem może dojść do splagiatowania melodii?

W odniesieniu do całości utworu, jakim jest piosenka, dojść może zarówno do splagiatowania słów, jak i melodii. W drugim przypadku ryzykiem bycia oskarżonym o plagiat obarczone będzie przypisanie sobie autorstwa całości bądź fragmentu stworzonej przez kogoś innego linii melodycznej. Nie zawsze jest to jednak oczywiste, gdyż muzyka opiera się na łączeniu ze sobą istniejących dźwięków, przez co bardzo często może dojść do łudząco podobnego bądź identycznego brzmienia melodii w różnych utworach. To zaś niekoniecznie będzie od razu plagiatem. Zdaniem A. Sewerynik być chroniony prawem autorskim, a zatem podlegać możliwości splagiatowania, może tylko taki fragment melodii, który jest zamkniętą „myślą muzyczną”, rozpoznawalną przez innych jako oryginalna, indywidualna i twórcza.[6]

 

Czy stworzenie coveru stanowi plagiat?

Zasadniczo nie. Jak zostało podkreślone wcześniej, innym dobrem chronionym jest utwór, a innym artystyczne wykonanie. Prawa artystów wykonawców są inne od praw autorów. Zatem patrząc od strony artystycznego wykonania, nie ma możliwości powtórzenia go w identyczny sposób. Dlatego też zaśpiewanie własnej wersji piosenki czy tym bardziej zagranie jej jest legalne z perspektywy artystycznych wykonań, choć oczywiście konieczne jest wskazanie tytułu i wykonawcy coverowanego kawałka, by nie narazić się na zarzut przypisania sobie autorstwa cudzego utworu (plagiatu). Będzie to tzw. transkrypcja muzyczna. 

Czasami mianem coverów nazywa się również instrumentację (czyli przeniesienie partii danego instrumentu na „pokrewny” instrument, np. fortepianu na gitarę) a także aranżację (czyli zmiana stylu piosenki przejawiająca się w zmianie melodii, rytmu, harmonii czy faktury, np. muzyka poważna na disco). W obu tych przypadkach może dojść do powstania opracowania, gdy cover zawiera elementy twórcze. To zaś oznacza konieczność uzyskania zgody twórcy pierwotnego utworu, gdy chcemy z covera korzystać lub rozporządzać nim – chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły  (art. 2 PrAut.).

 

Plagiat w filmie

Oskarżenia o plagiat w świecie Hollywood to chleb powszedni. Zasada jest taka, że im sławniejszy i bogatszy jest dany reżyser, tym więcej zarzutów otrzyma – w końcu czego ludzie nie są zdolni zrobić, jeśli istnieje choć drobna szansa na uzyskanie korzyści finansowych w ramach ewentualnej ugody ze strachu przed pozwem?

Spora część tych oskarżeń nie ma niemniej żadnych podstaw. Plagiat w przypadku dzieła audiowizualnego, jakim jest film, może powstać w odniesieniu do całości utworu, jak i do jego części: scenariusza, scenografii, kadrów, ścieżki dźwiękowej itp. Film bowiem, zgodnie z art. 4 ustawy o kinematografii:

„jest utworem dowolnej długości, w tym utworem dokumentalnym lub animowanym, złożonym z serii następujących po sobie obrazów z dźwiękiem lub bez dźwięku, utrwalonych na jakimkolwiek nośniku umożliwiającym wielokrotne odtwarzanie, wywołujących wrażenie ruchu i składających się na oryginalną całość, wyrażającą akcję (treść) w indywidualnej formie, a ponadto, z wyjątkiem utworów dokumentalnych i animowanych, przewidzianym do wyświetlania w kinie jako pierwszym polu eksploatacji w rozumieniu przepisów o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Filmem jest również utwór, który z powodu okoliczności niezawinionych nie został wyświetlony w kinie”.

Jako, że PrAut nie podaje definicji utworu audiowizualnego, ustawa o kinematografii pomaga w takiej kategoryzacji pojęcia filmu i przesądza o stosowaniu w stosunku do niego przepisów o utworze audiowizualnym z PrAut. Tak jak plagiat w podstawowej formie, w przemyśle filmowym może on przybrać postać plagiatu jawnego oraz plagiatu ukrytego, polegającego na wprowadzeniu takich zmian, by wprowadzić odbiorcę w błąd co do autorstwa danego filmu.[7]

 

W przypadku filmów, w szczególny sposób przedstawia się specyfika utworu inspirowanego. Zgodnie z art. 2 ust. 4 PrAut za opracowanie nie uważa się utworu powstałego w wyniku inspiracji. Utwór inspirowany, w przeciwieństwie do zależnego, jest utworem samoistnym. Oczywiście autorowi przysługuje osobne prawo autorskie. Granica między utworem zależnym a inspirowanym polega na wielkości wkładu twórczego wniesionego przez twórcę utworu późniejszego. Utwór pierwotny dla inspirowanego stanowi jedynie „naukową zachętę, podnietę do jego stworzenia”[8]. Ciekawym rodzajem plagiatu, autonomicznym niejako dla utworu filmowego, jest plagiat adaptacyjny, polegający na „bezprawnym i nieoznaczonym opracowaniu cudzego dzieła w formie przekładu, adaptacji filmowej”[9], a zatem na przeniesieniu utworu na inną formę bez zgody twórcy dzieła pierwotnego, co może być widoczne przy adaptacji filmowej stworzonej na podstawie książki.

W praktyce rozróżnienie granicy między opracowaniem a inspiracją bywa bardzo trudne, zwłaszcza w przypadku utworów filmowych. Dobrym przykładem jest film autorstwa S. Leone pt. „Za garść dolarów”, który po światowym sukcesie został przez wielu okrzyknięty mianem plagiatu „Straży przybocznej” A. Kurosawy. Różnica polegała głównie na zmianie samurajów na rewolwerowców i przeniesieniu akcji na Dziki Zachód. Sprawa jednak zakończyła się, jak w większości przypadków zza ekranowych kulis, ugodą, stąd bardzo często nie dane jest nam, prawnikom, poznać potencjalne rozstrzygnięcia sądów w filmowych sporach, które mogłyby okazać się ciekawym materiałem poznawczym dla rozgraniczenia utworu inspirowanego i opracowania.[10]

 

Plagiat w architekturze

Ciężko jest wyobrazić sobie utwór, który ma więcej aspektów uwarunkowanych techniką, niż utwór architektoniczny (wymieniony wyraźnie w katalogu utworów w art. 2 ust. 1 pkt 6 PrAut). Niekiedy również i prawo (zwłaszcza budowlane) narzuca wymogi, które nie mogą zostać zaimplementowane w inny, niż wynika to z przepisów sposób. Istotne jest, że ponieważ utwór może zostać ustalony niezależnie od postaci, to utwór architektoniczny podlega ochronie prawnoautorskiej nie tylko, gdy został wybudowany, ale również na etapie szkicu czy rysunku. Co warto podkreślić, splagiatować nie można schematów, uniwersalnych rozwiązań czy powtarzalnych wzorów, a więc odnalezienie plagiatu w architekturze może być trudniejsze, aniżeli w innych formach utworów.[11]

Dodatkową trudność sprawia również odpowiedź na pytanie, czy dopasowanie pewnych twórczych rozwiązań architektonicznych w swoim projekcie budowlanym stanowi już plagiat, czy jest jedynie efektem mieszczenia się w pewnym artystycznym nurcie, wyrazem obecnie panującej mody, a zatem – inspiracją.[12]

 

Z pewnością jednak plagiatem w przypadku utworu architektonicznego będzie przywłaszczenie sobie autorstwa cudzego projektu i przekazanie go innemu podmiotowi do wykonania. W przypadku innych spraw dotyczących potencjalnej możliwości popełnienia plagiatu niestety ciężko jest znaleźć przypadki, kiedy pozwanie twórcy budynku rzekomo będącego plagiatem okazało się skuteczne – w większości przypadków twórcy ci sami wycofują swoje projekty lub autorzy wcześniejszych obiektów zdają sobie sprawę, że udowodnienie identyczności obu utworów architektonicznych będzie trudne lub wręcz niemożliwe.

Jeśli chcesz poznać sposoby ochrony innych dóbr architekta-twórcy, zerknij tu. O tym, jak pomagamy chronić utwór architektoniczny, więcej dowiesz się tu.

 

Plagiat w reklamie

Zgodnie z art. 4 pkt. 17 ustawy o radiofonii i telewizji:

„reklamą jest przekaz handlowy, pochodzący od podmiotu publicznego lub prywatnego, w związku z jego działalnością gospodarczą lub zawodową, zmierzający do promocji sprzedaży lub odpłatnego korzystania z towarów lub usług; reklamą jest także autopromocja”.

Niemniej, jeśli reklama nosi cechy utworu, tj. jest działalnością twórczą o indywidualnym i oryginalnym charakterze, wówczas stanowi przedmiot ochrony prawnoautorskiej. Za oryginalne jej elementy można uznać m.in.:

Dyskusyjnym przykładem jest idea, gdyż z jednej strony pomysły zostały wyraźnie wyłączone ustawowo z ochrony prawnoautorskiej, lecz z drugiej skoro Sąd Najwyższy przyznał ochronę koncepcji biznesowej[13], dlaczego podobnej konstrukcji ochronnej nie miałaby podlegać koncepcja reklamowa? Orzeczenie SN spotkało się jednak z krytyką doktryny, w związku z czym temat ochrony idei w odniesieniu do reklamy pozostaje otwarty.[14]

 

Bezsprzecznie w każdym razie kradzież cudzej własności intelektualnej w formie plagiatu jest możliwa w stosunku do pozostałych, wyżej wymienionych części reklamy. Jednakże, w przypadku elementów przekazu reklamowego bardziej pomocne, aniżeli prawo autorskie, okazują się niekiedy inne akty prawne, np. ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (uznk) czy prawo własności przemysłowej (pwp). Specyfikę tę można opisać na przykładzie sloganu. Zdaniem A. Przybyło: „Linia orzecznicza sądów idzie w kierunku odmawiania krótkim hasłom cech działalności twórczej, co wydaje się o tyle uzasadnione, że odciśnięcie osobistego piętna autora przy tak wąskim polu wyrażenia artyzmu jest trudne”[15]. W związku z tym chcąc uniknąć sporów podobnych do tych, jakie działy się między markami Food Care (producent napoju Frugo) i Maspex (producent napoju Life)[16], warto przemyśleć rejestrację części składowych reklamy, takich np. jak slogan czy postać fikcyjna, jako znak towarowy, gdyż daje to mnóstwo wymiernych korzyści, o których pisaliśmy tu. Dla podobnych spraw dotyczących reklamy pomocny może okazać się również zakaz konkurencji pasożytniczej wyrażony w art. 16 ust. 3 pkt 7 uznk, zakazujący wykorzystania w nieuczciwy sposób renomy znaku towarowego, oznaczenia przedsiębiorstwa lub innego oznaczenia odróżniającego konkurenta ani też chronionego oznaczenia geograficznego lub chronionej nazwy pochodzenia produktów konkurencyjnych. Zobacz, jak chronimy twórców reklam.

 

Wracając do plagiatu …

 

Plagiat – odpowiedzialność cywilna i karna

Odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich w postaci plagiatu określona została na dwóch płaszczyznach: cywilnej oraz karnej.

Roszczenia w przypadku odpowiedzialności cywilnej należy rozróżnić w zależności od naruszenia autorskich praw osobistych i autorskich praw majątkowych.

Zgodnie z art. 78 ust. 1 PrAut twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały naruszone, może domagać się łącznie:

  • roszczeń majątkowych: roszczenia o zadośćuczynienie lub o zapłatę odpowiedniej sumy na wskazany prze twórcę cel społeczny,
  • roszczeń niemajątkowych: roszczenia o zaniechanie działań naruszających autorskie prawa osobiste lub o usunięcie skutków naruszenia, w szczególności o złożenie publicznego oświadczenia o odpowiedniej treści i formie.

Katalog tych roszczeń pozostaje niemal identyczny ze wskazanym na gruncie art. 24 kc, odnoszącym się do naruszenia dóbr osobistych. Nie powinno to dziwić, gdyż „twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska” pozostają wymienione jako przykłady dóbr osobistych w art. 23 kc, a zatem pozostają pod podwójną ochroną zarówno przepisów prawa autorskiego jak i prawa cywilnego.

Poszkodowany naruszeniem autorskich praw majątkowych zgodnie z art. 79 ust. 1 PrAut może kumulatywnie żądać:

  • zaniechania naruszania;
  • usunięcia skutków naruszenia;
  • naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
  • wydania uzyskanych korzyści;
  • jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd.

O odpowiedzialności karnej za popełnienie plagiatu przesądza wspomniany już art. 115 PrAut:

„Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.

3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne albo nie wykonuje obowiązków odpowiednich opłat dla twórców, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Jak widać – cena za bezprawne kopiowanie cudzej treści jest wysoka, a gra niewarta świeczki.

 

Wyżej wymieniony wytwór Twojego intelektu został naruszony przez plagiat i nie wiesz, co powinieneś/aś z tym zrobić? A może jakieś inne Twoje dobro niematerialne padło ofiarą oszukańczego zachowania innej osoby i wydaje się, że może być kwalifikowane jako przestępstwo plagiatowania? Mamy wieloletnie doświadczenie w doradzaniu naszym klientom w sprawach cywilnych i karnych naruszania praw własności intelektualnej, dlatego nie wahaj się – napisz do nas już dziś.

 

[1] Zob. Art. 115 PrAut red. Michalak 2019, wyd. 1/Daśko.
[2] Zob. P. Sztern, The voice of plagiarism. Metody stwierdzania naruszeń praw autorskich do utworów muzycznych  [w:] Wieloaspektowość pojęcia plagiatu red. P. Jędrysiak, Warszawa 2021.
[3] Zob. D. Światkowski, Czy utwór muzyczny może się jeszcze obronić przed plagiatem? Prawne i muzyczne aspekty zjawiska [w:] Wieloaspektowość…
[4] A. Sewerynik, Utwór muzyczny jako przedmiot prawa autorskiego, Warszawa 2020, Legalis.
[5] D. Światkowski, Czy…
[6] http://prawomuzyki.sewerynik.pl/2013/09/02/sprawdzanie-plagiatu-melodia/ [dostęp: 20.04.2022 r.].
[7] Zob. K. Obara, Złodzieje fabuły – plagiat ukryty w utworze filmowym [w:] Wieloaspektowość…
[8] SPP T. 13, red. Barta/Barta, Markiewicz, Matlak, Niewęgłowski, Późniak-Niedzielska.
[9] J. Skrzypczak, Plagiat dzieł naukowych, „Środkowoeuropejskie Studia Polityczne”, Poznań 2014, s. 220.
[10] Zob. K. Obara, Złodzieje…
[11] Zob. M. Kwella, Plagiat czy inspiracja? Analiza zjawiska i granic plagiatu w architekturze [w:] Wieloaspektowość…
[12] Ibidem.
[13] Wyrok SN z dnia 3 grudnia 2017 r., sygn. akt II CSK 400/16.
[14] Zob. A. Przybyło, Plagiat w reklamie [w:] Wieloaspektowość…
[15] Ibidem, s. 74.
[16] Zob. np. https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/618768,frugo-kontra-life-final-w-sadzie.html [dostęp: 19.04.2022 r.].

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Naruszenie dóbr osobistych i ściganie sprawcy zniesławienia w Internecie

Poczucie bezkarności w Internecie ma się, niestety, świetnie. Nie chodzi jedynie o skomplikowane ataki hakerskie, a również o naruszenia mniejszego kalibru, lecz o większej skali, w szczególności o wypowiedzi o charakterze naruszenia cudzych dóbr osobistych, np. w formie znanego z art. 212 Kodeksu karnego zniesławienia. Maska anonimowości i świadomość odległości od osoby, której dobra są naruszane, sprawiają, że część osób nie potrafi powstrzymać się od obraźliwego komentarza bądź innego rodzaju negatywnie ocenianego społecznie zachowania w sieci. Prawo jednak, zupełnie tak jak w rzeczywistym świecie, w wirtualnej przestrzeni również powinno stwarzać możliwości skutecznej reakcji na naruszenie swojego dobra. Jak w takim razie radzić sobie z naruszeniami dóbr osobistych w Internecie? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

 

Pojęcie dobra osobistego

O dobrach osobistych pisaliśmy niegdyś tu. Gwoli przypomnienia należy wskazać, że dobra osobiste mają charakter nieprzenoszalny i niezbywalny. Co ważne, ze swej natury muszą one dotyczyć konkretnej, zindywidualizowanej osoby. Dobra osobiste zostały wymienione przykładowo na gruncie art. 23 Kodeksu cywilnego (kc), w którym jednocześnie ustawodawca zaznaczył, że podlegają one ochronie zapewnionej przez przepisy prawa cywilnego, niezależnie od ochrony zapewnionej przez inne gałęzie prawa. Na gruncie orzecznictwa na przestrzeni lat wykształciły się dobra osobiste, które nie zostały wskazane w katalogu z art. 23 kc, wśród których jedynie w drodze krótkiej egzemplifikacji wymienić można np. prawo do prywatności, dobre imię, kult pamięci osoby zmarłej czy płeć człowieka.

 

W dalszej kolejności art. 24 kc przewiduje możliwe roszczenia podmiotu, którego dobra osobiste zostały naruszone bądź zagrożone. Może on:

– w przypadku zagrożenia – żądać zaniechania takiego działania, chyba że nie jest ono bezprawne,

– w przypadku naruszenia – żądać, ażeby naruszyciel dopełnił czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożył oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie oraz na zasadach przewidzianych w kodeksie podmiot ten może również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Dodatkowo, zgodnie z art. 24 § 2 kc, jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Gdy wśród naruszonych dóbr znajdą się wartości takie jak np. twórczość naukowa, artystyczna czy racjonalizatorska, podmiot, którego dobra naruszono, może sięgnąć do roszczeń wskazanych na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (upapp) oraz ustawy – Prawo własności przemysłowej.

 

Ochrona dóbr osobistych, choć w zawężonym katalogu w stosunku do osób fizycznych, przysługuje również osobom prawnym.

Wśród najczęściej pojawiających się w kontekście naruszeń dóbr osobistych w Internecie znajdują się dobra takie jak: cześć, dobre imię, prawo do prywatności, godność czy wizerunek.[1] Co ciekawe, samo prawo do korzystania z Internetu zdaniem orzecznictwa nie stanowi dobra osobistego, gdyż kwalifikacja taka stałaby w sprzeczności z naturą tego rodzaju dobra.[2]

Nie ma jednego aktu prawnego, który normowałby w całości odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych w Internecie, stąd oprócz kc i kk w przypadku omawiania tej tematyki konieczne jest sięgnięcie do innych pomocniczych regulacji, takich jak ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (uśude).

 

Wolność słowa czy naruszenie…?

Specyfika wykrycia naruszenia dobra osobistego sprowadza się do wyznaczenia momentu przekroczenia granicy wolności słowa. Z jednej strony wolność ta została zagwarantowana w art. 54 Konstytucji RP, z drugiej jednak nie jest to prawo bezwzględne i może zostać ograniczone w momencie przekroczenia jego granic.

W przypadku dokonywania kwalifikacji danego działania w Internecie jako naruszenia dóbr osobistych, a także ustalania możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności sprawcy naruszenia, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań koniecznych w takiej sytuacji.

  • Kto? Osoba naruszająca może być łatwa do zidentyfikowania (np. gdy na portalach takich jak Facebook używa swojego prawdziwego imienia i nazwiska) lub anonimowa, gdy jedyną powszechnie dostępną wskazówką jest jej nick lub pseudonim (ta opcja pojawiać się może dość często w przypadku serwisów takich jak Instagram czy TikTok). Zastosowanie drugiej opcji sprawia, że ściganie takiego użytkownika jest znacznie trudniejsze, niż w pierwszym przypadku, a bywa, że wręcz niemożliwe.
  • Kogo? Przekazywane przez domniemanego naruszyciela informacje mogą bezpośrednio identyfikować osobę, której dobro naruszają (chociażby poprzez wymienienie jej imienia i nazwiska czy bezprawne rozpowszechnienie wizerunku) albo wskazywać na pokrzywdzonego pośrednio. Co warto nadmienić, jeśli tożsamość danej osoby można ustalić nawet przy użyciu bardzo zdawkowych informacji wynikających np. z samego kontekstu, to nie ma możliwości wyłączenia z tego powodu odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych.[3] Jednocześnie, prawnej ochronie podlegają dobra osobiste odnoszące się do zindywidualizowanej, konkretnej osoby, w związku z czym, aby można było mówić o naruszeniu dóbr osobistych danej osoby w Internecie, musi istnieć możliwość powiązania nicka używanego na danym forum lub portalu z używającą go osobą, jako że wszelkie pejoratywne określenia mogą być przypisane tylko pseudonimowi, a nie konkretnej osobie, co było przedmiotem analizy Sądu Najwyższego[4]. Zdaniem SN dopiero ujawnienie na portalu danych umożliwiających identyfikację danej osoby w rzeczywistości pozwoli na korzystanie przez nią z identycznej ochrony, która przysługuje jej w przypadku naruszenia dobrego imienia. Jest tak m.in. dlatego, że w orzecznictwie podkreśla się specyficzną cechę portali internetowych, jaką jest zwiększona w stosunku do świata rzeczywistego tolerancja na różne elementy przekazu językowego, które są dużo mniej akceptowalne lub wręcz nieakceptowalne w realnym życiu, np. dosadność, skrótowość czy wulgaryzmy, w języku internatów często służące podkreśleniu ekspresji wypowiedzi.[5] Używanie dosadnych, niecenzuralnych wyrażeń bywało wręcz uznawane jako wyraz konstytucyjnego prawa do udziału w dyskursie publicznym.[6] Oczywiście taki internetowy przekaz wciąż nie może godzić w cześć czy dobre imię indywidualizowanego internauty.

 

Co warto nadmienić, czasem użytkownik danej strony może być uznany za osobę publiczną czy też powszechnie znaną, w związku z czym znajdą wobec niego zastosowanie odnoszące się do nich przepisy (np. ograniczenie wymogu uzyskania zezwolenia w przypadku chęci rozpowszechniania cudzego wizerunku w sytuacji wskazanej w art. 81 ust. 2 pkt. 1 upapp, a zwłaszcza powszechnie głoszone stanowisko, w związku z którym: „granice dopuszczalnej <krytyki>, wkraczania w sferę prywatności lub – jak w sprawie poddanej ocenie – kultu pamięci osoby zmarłej, ale osoby znanej, sławnej, niewątpliwie publicznej, mogą być szersze, a udzielana ochrona – słabsza”.[7]

  • Kiedy? Zdaniem T. Grzeszak: „Tylko wtedy, gdy naruszenie konkretnego, znanego dobra osobistego sięga rdzenia człowieczeństwa (najważniejszych interesów idealnych człowieka, które determinują jego godność), to nazwiemy je naruszeniem tego dobra i równocześnie godności ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP) i poddamy ochronie cywilnoprawnej”[8]. Jednocześnie kwalifikując dane działanie jako naruszenie należy pamiętać o konieczności spełnienia wyżej wymienionych przesłanek podmiotowych oraz o tym, że naruszenie dobra osobistego musi mieć charakter obiektywny. Zgodnie z art. 6 kc to powód w razie procesu musi udowodnić istnienie jego dóbr osobistych i fakt ich naruszenia przez pozwanego, zaś na pozwanym spoczywa obowiązek udowodnienia, że jego zachowanie nie było bezprawne.
  • Gdzie? Na gruncie przepisów odnoszących się do ochrony dóbr osobistych w kc dla zaistnienia odpowiedzialności naruszyciela nie ma znaczenia, czy do ich naruszenia dojdzie publicznie, czy w gronie prywatnym. Kwestia publiczności jest jednak ważna w przypadku przestępstwa określonego w art. 216 kk, jakim jest znieważenie, które musi nastąpić publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do tej osoby dotarła. W nieco innym znaczeniu „miejsce” popełnienia czynu ma znaczenie w przypadku naruszeń o zasięgu międzynarodowym, gdy sprawca znajduje się w innym kraju, niż pokrzywdzony.

 

Ochrona dóbr osobistych w Internecie a uśude – zasady odpowiedzialności services providerów za naruszenia

Wśród typowych działań w formie online mogących godzić w cudze dobra osobiste A. Rogacka-Łukasik wyróżnia:

  • Spamming
  • Cookies
  • Sniffing
  • Phishing (więcej o phishingu znajdziesz tutaj)
  • Traffic data
  • Zestawienie i tworzenie profilów osobowościowych.[9]

Oczywiście jednak do najpowszechniejszych należy głoszenie wypowiedzi o charakterze naruszenia dóbr osobistych. Może wówczas dojść np. do bezprawnego wykorzystania nazwiska osoby fizycznej lub nazwy osoby prawnej, zniesławienia, zniewagi czy też naruszenia czci, dobrego imienia lub wizerunku.

 

Na wszelkiego rodzaju forach oraz portalach internetowych, gdzie ściganie anonimowego przestępcy, który sam jest autorem zamieszczanych treści (a więc tzw. content providerem), może być trudne, pojawia się pomysł pociągnięcia do odpowiedzialności innych podmiotów, takich jak chociażby usługodawcy świadczący usługi przechowywania bądź przekazywania informacji w Internecie. W tej grupie wyróżnić można: podmioty zarządzające siecią (network providers), podmioty zapewniające jedynie dostęp do Internetu (access providers) oraz dostawcy usług internetowych (service providers), z czego jedynie ci ostatni mogą ponieść odpowiedzialność za naruszenie przez kogoś cudzych dóbr osobistych w Internecie.

 

Uśude reguluje odpowiedzialność dostawców usług internetowych od strony negatywnej, co oznacza, że na przestrzeni rozdziału III (art. 12-15 uśude) wymienia ona sytuacje, w których dostawca taki zwolniony jest z odpowiedzialności, przy czym odnosi się to do odpowiedzialności o charakterze karnym, cywilnym oraz administracyjnym. [10] Zatem jeżeli dostawca świadczy usługi polegające na umożliwieniu transmisji danych odbiorcy w sieci telekomunikacyjnej lub na zapewnieniu dostępu do sieci telekomunikacyjnej w rozumieniu ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz na automatycznym, krótkotrwałym i pośrednim przechowywaniu transmitowanych danych (przy czym celem działania usługodawcy jest wyłącznie przeprowadzenie transmisji i dane nie są przechowywane przez niego dłużej, niż to konieczne), to usługodawca taki będzie zwolniony z odpowiedzialności, jeśli:

– nie jest inicjatorem danych;

– nie wybiera odbiorcy przekazy danych;

– nie wybiera i nie modyfikuje informacji zawartych w przekazie.

W przypadku usługodawcy, który transmituje dane i zapewnia im automatyczne, krótkotrwałe oraz pośrednie przechowywanie w celu przyspieszenia ponownego dostępu do nich w wyniku żądania innego podmiotu, nie ponosi on odpowiedzialności, gdy:

– nie modyfikuje danych;

– posługuje się uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności technikami informatycznymi określającymi parametry techniczne dostępu do danych i ich aktualizowania oraz

– nie zakłóca posługiwania się technikami informatycznymi uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności w zakresie zbierania informacji o korzystaniu ze zgromadzonych danych, a także

– jeśli przy zachowaniu powyższych warunków podmiot ten niezwłocznie usunie albo uniemożliwi dostęp do przechowywanych danych po uzyskaniu wiadomości, że dane zostały usunięte z początkowego źródła transmisji lub dostęp do nich został uniemożliwiony, albo na żądanie sądu lub innego właściwego organu.

Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane również ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie ma pojęcia o bezprawnym charakterze danych, a w razie otrzymania o nim urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.

 

Na koniec wątku warto nadmienić, że zgodnie z art. 15 uśude podmioty świadczące ww. usługi nie mają obowiązku sprawdzania przekazywanych, udostępnianych lub przechowywanych danych.

Chociaż w związku z implementacją dyrektywy 2019/790 o prawie autorskim i prawach pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym przepisy uśude mogą za jakiś czas ulec zmianie, na ten moment w odniesieniu do ewentualnych naruszeń dóbr osobistych w Internecie przedstawiają się w ten sposób, a ponieważ Polska do teraz nie przedstawiła projektu nowelizacji wymaganych ustaw, można przypuszczać, że bieżący stan prawny będzie obowiązywał jeszcze przez dłuższą chwilę.

 

Jak ścigać sprawców sprawcę zniesławienia w sieci?

Istnieje również ścieżka karna ścigania sprawcy naruszenia dóbr osobistych w Internecie.

Jednym z najczęściej przewijających się w Internecie przestępstw dotyczących dóbr osobistych jest zniesławienie[11] zakazane na gruncie art. 212 Kodeksu karnego (kk), co można wnioskować chociażby po liczbie spraw nagłaśnianych przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.[12] Wśród bardziej szczegółowych działań naruszających cudze dobra osobiste można wskazać:

  • przypisanie drugiemu człowiekowi poniżających w opinii publicznej cech lub właściwości, np. poprzez opisywanie niewłaściwego postępowania w życiu prywatnym lub zawodowym;
  • stawianie nieuzasadnionych zarzutów karnych (np. popełnienia przestępstwa) lub bezpodstawnych ocen;
  • sugerowanie podejmowania nagannych moralnie działań, chociażby sprzecznych z etyką zawodową;
  • pejoratywne określenia, takie jak wulgaryzmy i obelgi, kierowane do osoby nimi opisywanej.[13]

 

W przypadku zniesławienia należy pamiętać, że jest to przestępstwo o charakterze prywatnoskargowym, co oznacza, że aby wszcząć postępowanie wobec sprawcy, pokrzywdzony sam musi wnieść prywatny akt oskarżenia do sądu.

Taki prywatny akt oskarżenia obowiązkowo musi zawierać:

– oznaczenie organu, do którego jest skierowane, zarzucanego czynu oraz sprawy, której dotyczy;

– oznaczenie oraz adres wnoszącego pismo (w pierwszym piśmie złożonym w sprawie należy również podać numer telefonu, telefaksu i adres poczty elektronicznej lub oświadczenie o ich nieposiadaniu);

– treść wniosku lub oświadczenia, w miarę potrzeby z uzasadnieniem, przy czym akurat treść prywatnego akt oskarżenia może być ograniczona do samego oznaczenia osoby oskarżonego, zarzucanego mu czynu oraz wskazania dowodów, na których opiera się fakt oskarżenia;

– datę i podpis składającego pismo.

Oczywiście taki akt oskarżenia musi zostać prawidłowo opłacony, z czego obecnie opłata wynosi 300 zł.

 

Zasadniczy problem pojawia się przy obowiązku oznaczenia osoby oskarżonego, gdyż bywa, że przez anonimowość naruszyciela jego samodzielne zidentyfikowanie może być praktycznie niemożliwe. W doktrynie wskazuje się powszechnie, że konieczne jest wskazanie imienia i nazwiska oskarżonego, a zatem sam nick, którym posługuje się on w Internecie, to za mało.[14] Dodatkowo, chociaż kwestią sporną pozostaje obowiązek podania adresu oskarżonego (lub przynajmniej jego miejsca pracy), to znaczna część znawców przedmiotu opowiada się za stanowiskiem, że jest to konieczne, gdyż w innym przypadku nie ma możliwości wezwania oskarżonego na rozprawę główną. Wskazane dane muszą prowadzić do jednoznacznego zidentyfikowania sprawcy przez organy i sąd. Brak którejś z tych danych stanowi brak formalny i zostanie odesłany przez sąd do oskarżyciela z powrotem w celu ich uzupełnienia w terminie 7 dni.[15] Jednakże zasadniczym problemem pozostaje fakt, że przestępstwo prywatnoskargowe co do zasady ze swojej natury pozbawione jest przez ustawodawcę elementu postępowania przygotowawczego, a takim w istocie byłoby przeprowadzenie czynności dowodowych przez Policję na polecenie sądu w trybie art. 488 § 2 kpk, gdyby sąd w przypadku braku niezbędnych danych wziął ustalenie tożsamości oskarżonego na siebie, czego robić nie musi.[16] W związku z tym powstaje pewien impas dla oskarżyciela prywatnego, który może nie być w stanie zidentyfikować sprawcy zniesławienia.

 

Pomocna w tym przypadku może być instytucja skargi ustnej lub pisemnej uregulowanej w art. 488 § 1 kpk. Skarga cechuje się mniejszym formalizmem niż akt oskarżenia ale również powinna zawierać wskazane powyżej elementy aktu oskarżenia, w tym imię i nazwisko oskarżonego. Jeżeli nie są one oskarżycielowi znane, składając skargę oskarżyciel powinien wskazać wszystkie dane pozwalające Policji na oznaczenie tożsamości oskarżonego. Taki obowiązek spoczywa na organach ścigania, którym została złożona skarga z art. 488 kpk. Obywatel ma bowiem prawo korzystać z pomocy Policji przy ustalaniu danych personalnych oraz miejsca zamieszkania sprawcy dokonanego wobec niego czynu[17]. W razie przyjęcia skargi organy Policji zabezpieczają również dowody, które w przypadku internetowego zniesławienia mogą polegać np. na przesłuchaniu administratora systemu w charakterze świadka, aby ustalić zakończenie sieci, do którego przyporządkowany jest adres IP oskarżonego czy aby dowiedzieć się, jaki komputer korzystał z konkretnego zakończenia sieci w danym czasie albo jakie komputery się do niego wówczas logowały. Możliwe jest również dokonanie oględzin strony internetowej, na której znajdują się zniesławiające treści.[18]

 

Warto napomknąć, że już teraz ściganie anonimowych sprawców naruszeń w Internecie bywa bardzo trudne, w związku z czym ściganie ich w „Internecie 3.0”, którym ma być w założeniu Metaverse, będzie jeszcze trudniejsze. Na ten moment nie wiadomo do końca, na jakich zasadach będzie ono funkcjonować, choć twórcy różnych platform pracują nad opracowaniem odpowiednich regulaminów mających ułatwić potencjalne ściganie. Określenie ram prawnych odnoszących się do Metaverse będzie jednak jednym z wyzwań czekających na ustawodawców różnych państw, a także ponadpaństwowych.

 

Jeżeli potrzebujesz pomocy w ochronie swoich dóbr osobistych skontaktuj się z nami! Zapewniamy pomoc prawną Klientom w przypadku naruszeń dóbr osobistych, jak również w dochodzeniu przed sądem odszkodowania, zadośćuczynienia, sprostowań i przeprosin zarówno na drodze cywilnej, jak i karnej, przygotowanie umów zabezpieczających Klienta przed naruszeniem jego dóbr osobistych w przypadku jego udziału w kampaniach reklamowych, akcjach marketingowych, produkcjach telewizyjnych i filmowych oraz doradztwo prawne w zakresie zarządzania marką osobistą. Oferujemy również pomoc w ochronie innych praw własności intelektualnej w Internecie. Zapraszamy do kontaktu!

 

Photo by charlesdeluvio on Unsplash
[1] Zob. np. Wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim – I Wydział Cywilny z dnia 3 listopada 2021 r., sygn. akt I C 434/21; Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie – XXV Wydział Cywilny z dnia 19 stycznia 2022 r., sygn. akt XXV C 1727/19; Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie – I Wydział Cywilny z dnia 1 kwietnia 2021 r., sygn. akt. I C 840/20, Legalis.
[2] Postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 30 czerwca 2020 r., sygn. akt I CSK 805/19, Legalis.
[3] Ibidem, s. 8.
[4] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2018 r., sygn. akt. I CSK 418/17.
[5] Zob. np. Wyrok SA we Wrocławiu z 17.11.2009 r., sygn. akt. I ACa 949/09, „Orzecznictwo Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu” Nr 1/2010, poz. 156.
[6] Postanowienie SR w Gorlicach z 31.7.2012 r., sygn. akt. II Kp 141/12, niepubl.
[7] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie – I Wydział Cywilny z dnia 14 października 2016 r., sygn. akt. I ACa 1717/15, Legalis.
[8] T. Grzeszak Cywilne prawo – dobra osobiste – naruszenie godności przez nieudostępnienie toalety. Glosa do wyroku SN z dnia 17 września 2014 r., I CSK 682/13, OSP 2015, nr 7-8, s. 73.
[9] A. Rogacka-Łukasik, Naruszenie dóbr osobistych w Internecie oraz ich ochrona na podstawie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, „Roczniki administracji i prawa. Teoria i praktyka r. XIII”, 2012, 242-246.
[10] Ibidem.
[11] Zob. np. Wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim – I Wydział Cywilny z dnia 29 października 2021 r., sygn. akt. I C 491/21, Legalis.
[12] Zob. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (omzrik.pl) [dostęp: 8.04.2022 r.].
[13] Zob. M. Brzozowska, Naruszenie dóbr osobistych w Internecie na forach internetowych, MOP 2014, Nr 22, s. 2.
[14] A. Lach, Ściganie zniesławienia popełnionego w Internecie, MOP 2010, nr 21.
[15] Art. 487 KPK t. II Komentarz, red. Drajewicz 2020, wyd. 1 Gensikowski, Legalis.
[16] A. Lach, Ściganie..
[17] K. Eichstaedt [w:] Kodeks postępowania karnego. Tom II. Komentarz aktualizowany, red. D. Świecki, LEX/el. 2022, art. 488.
[18] Ibidem.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Uwaga będą zmiany! Czy czeka nas rewolucja w prawie własności przemysłowej i ochronie IP? czy to ewolucja IP?

Pomimo, iż I kwartał 2022 r. dobiega końca, nadal oczekujemy na przyjęcie nowego projektu ustawy – Prawo własności przemysłowej (pwp). Na ten moment treść projektu jest jeszcze niedostępna, ale zgodnie z informacjami udostępnionymi w Wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów[1] można przyjąć, że zmiany są konieczne ze względu na harmonizację naszego prawa z unijnymi regulacjami. Wprowadzenie zmian wynika z potrzeby dostosowania praw własności intelektualnej do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Projektodawcy słusznie wskazują, że prawo własności przemysłowej to jedno z najistotniejszych narzędzi wspierających działalność innowacyjną, a zapewnienie efektywnego i optymalnego korzystania z systemu ochrony własności przemysłowej stanowi bardzo istotną motywację do podejmowania tego rodzaju działalności.

Zmiany zapowiada także Komisja Europejska uzasadniając je potrzebą wspierania odbudowy gospodarczej UE. Celem zmian ma być zachęcanie i promowanie efektywnego wykorzystanie i wdrażania praw IP, zwłaszcza przez MŚP. Zmiany mają ułatwić dostęp do zasobów chronionych przez IP z jednej strony, z drugiej ustanowić zestaw narzędzi przeciwko podrabianiu przedmiotów chronionych tymi prawami.

Najistotniejsze zmiany w polskim prawie własności przemysłowej obejmują:

 

Wynalazki

  • wprowadzenie instytucji wstępnego zgłoszenia wynalazku – pozwala zabezpieczyć datę pierwszeństwa (obecnie najczęściej jest to data wpłynięcia zgłoszenia wynalazku do urzędu) dla danego wynalazku i złożyć pełne zgłoszenie w późniejszym terminie; zabezpieczenie daty pierwszeństwa będzie też umożliwiało wcześniejsze ujawnienie wynalazku bez utraty przesłanki nowości;
  • skonsolidowanie przepisów dotyczących patentów w jednej ustawie, tj. uregulowanie w pwp przepisów obecnie znajdujących się w ustawie z dnia 14 marca 2003 r. o dokonywaniu europejskich zgłoszeń patentowych oraz skutkach patentu europejskiego w Rzeczypospolitej Polskiej;
  • skrócenie okresu sporządzenia przez Urząd Patentowy RP obowiązkowego sprawozdania ze stanu techniki z 9 do 6 miesięcy.

 

Wzory użytkowe

  • zastąpienie systemu badawczego systemem rejestrowym, czyli dokonywanie przez urząd wyłącznie badania formalnego zgłoszenia, bez weryfikacji materialnej wniosku – takie rozwiązanie ma doprowadzić do przyspieszenia rozpatrywania zgłoszeń o ok. 12 miesięcy, przy obecnym 24-miesięcznym okresie natomiast prawdopodobnie spowoduje mnogość „słabych” praw, co możemy obserwować przy prawach z rejestracji wzorów przemysłowych, które podlegają procedurze rejestracyjnej.

 

Wzory przemysłowe

  • zmiana definicji wzoru przemysłowego oraz warunków uzyskania ochrony w ten sposób, aby rozwiązania krajowe były w pełni zharmonizowane z dyrektywą 98/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 października 1998 r. w sprawie prawnej ochrony wzorów (Dz. Urz. UE L 298 z 28.10.1998, str. 28), a także usystematyzowania przepisów ustawy pwp w zakresie prawa z rejestracji, treści prawa z rejestracji i wyłączeń spod ochrony.

 

Znaki towarowe

  • podawanie do publicznej wiadomości wszelkich publikacji na etapie zgłoszenia znaku na stronie internetowej Urzędu Patentowego RP;
  • zastąpienie dotychczasowej instytucji sprzeciwu instytucją opozycji;
  • skrócenie okresu na wniesienie opozycji do 2 miesięcy od daty publikacji informacji o zgłoszeniu – obecnie okres na wniesienie sprzeciwu wynosi 3 miesiące;
  • zrezygnowanie z dotychczasowego obligatoryjnego 2-miesięcznego okresu ugodowego dla stron w toku postępowania w sprawie wniesienia opozycji (tzw. cooling-off);
  • zniesienie instytucji wspólnego prawa ochronnego – co oznacza brak konieczności sporządzania regulaminu znaku, ale oczywiście nadal prawo ochronne na znak towarowy będzie mogło przysługiwać kilku podmiotom łącznie.

 

Oznaczenia geograficzne

  • nowa procedura rejestracji oznaczeń geograficznych dla produktów nierolnych, czyli wyrobów rzemieślniczych – procedura rejestracji oznaczeń geograficznych dla produktów rolnych ma pozostać bez zmian.

 

Sprawy sporne

  • zmiana sposobu procedowania w spraw w trybie postępowania spornego, wprowadzenie zasady orzekania przez Urząd Patentowy RP na posiedzeniach niejawnych;
  • wprowadzenie możliwości prowadzenia rozprawy przez Urzędem Patentowym RP na odległość (zdalnie) oraz sporządzania protokołu w postaci elektronicznej z rozpraw.

 

Mediacje (koncyliacje)

  • wprowadzenie możliwości prowadzenia przez strony mediacji, w celu zapewnienia im skutecznego alternatywnego sposobu rozwiązania sporu dostosowanego do przedmiotów własności przemysłowej. Mediacje będą mieć charakter dobrowolny i odbywać się na wniosek stron.

 

Ochrona know–how i tajemnicy przedsiębiorstwa

  • wprowadzenie depozytu informacji poufnych dotyczącego informacji technicznych i technologicznych celem ułatwienia przeprowadzenia dowodu na okoliczności pierwszeństwa istnienia informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa i na okoliczność przedmiotu tej informacji. Instytucja depozytu ma korespondować z postanowieniami dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/943 z 8 czerwca 2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem (Dz.Urz. UE L 157 z 15.62016, str. 1).

 

Pobieranie opłat za ochronę

  • usystematyzowanie regulacji w zakresie struktury pobierania opłat i prowadzenia rejestrów w celu wyeliminowania wątpliwości co do wysokości i uprawnień do wniesienia opłat;
  • konsolidację opłat i rezygnację z obowiązującego wydawania decyzji warunkowych o udzieleniu prawa wyłącznego (pod warunkiem uiszczenia opłaty za ochronę);
  • obniżenie wysokości opłat dla podmiotów dokonujących wielu zgłoszeń – wprowadzenie rozwiązania uprawniającego do obniżenia każdej opłaty o 30%, jeżeli uprawniony w okresie 3 miesięcy dokona zgłoszenia co najmniej  trzech różnych przedmiotów własności przemysłowej. Oznacza to większe wsparcie dla innowatorów, którzy są na etapie budowy swojego portfolio praw własności intelektualnej i zmierzają do ich komercjalizacji.

 

Zmiany w zakresie ochrony IP nie dotyczą wyłącznie krajowych regulacji. Zgodnie z Planem działania w zakresie własności intelektualnej (Intellectual property action plan implementation[2]) Komisji Europejskiej, działania takie wspierają odbudowę gospodarczą UE[3]. Do przewidzianych w Planie Komisji Europejskiej działań należą te uwzględniające:

 

Dodatkowe świadectwa ochronne

  • wprowadzenie tzw. „zwolnienia dotyczącego produkcji” umożliwiającego podmiotom z siedzibą w UE wytwarzanie wersji generycznej lub biopodobnej leku chronionego dodatkowym prawem ochronnym (SPC) w okresie ochrony, jeśli produkcja będzie wykonywana wyłącznie w celu wywozu leków poza UE, gdzie ochrona wygasła lub nigdy nie istniała.

 

Oznaczenia geograficzne

  • rozszerzenia ochrony oznaczeń geograficznych na produkty nierolne na szczeblu UE – tzw. wyroby rzemieślnicze i wprowadzenie jednolitego systemu ochrony dla produktów nierolnych[4].

 

Zwalczanie naruszeń IP

  • wzmocnienie roli Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (European Anti-Fraud Office – OLAF) w zakresie przeciwdziałania piractwu oraz fałszerstwu przedmiotów praw IP[5];
  • stworzenie unijnego zestawu narzędzi przeciwko podrabianiu towarów, opierające się m.in. na zgłaszanych praktykach i zasadach opracowywanych w zakresie różnych inicjatyw realizowanych przez przemysł; np. dotyczących współpracy i wymiany danych pomiędzy posiadaczami praw, pośrednikami i organami ścigania;
  • prowadzenie kampanii służących zwalczaniu wprowadzania do obrotu towarów najbardziej szkodliwych dla konsumentów oraz propagowanie świadomości obywateli UE w zakresie cyberbezpieczeństwa[6].

 

Dodatkowo wspomnieć o unijnych działaniach dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, wynikających z Planu Działań Celnych (Customs Action Plan) na lata 2020-2025 oraz programu celnego (The Customs Programme) przewidzianego na lata 2021-2027, obejmujących:

  • działania powstrzymujące import dóbr naruszających cudze prawa własności intelektualnej, zapewniające lepszy i szybszy przepływ danych oraz informacji pomiędzy organami celnymi różnych państw w celu kontroli podrobionych dóbr;
  • wspieranie organów celnych w ochronie finansowych i gospodarczych interesów Unii oraz prawidłowym poborze podatków – nowy program ma na celu poprawienie efektywności działań administracji celnej z rozrastającym handlem oraz nieznanymi dotąd na taką skalę usługami, jak e-commerce czy blockchain;
  • opracowanie lepszych strategii zarządzania ryzykiem, by pomóc UE w odpowiedzi na zagrożenia bezpieczeństwa oraz na przestępstwa o charakterze transgranicznym, w tym na te odnoszące się do naruszeń IP;[7]
  • wdrożenie elektronicznego systemu kontroli celnej przywozu (ICS2), przewidziane na lata 2021-2024, którego celem jest identyfikacja zagrożeń dla bezpieczeństwa (w tym w dalszej mierze dotyczącego importu dóbr naruszających prawa własności intelektualnej) przewozu towarów na terytorium Unii oraz dostarczanie odpowiednich danych z tego zakresu do ich analizy;
  • badanie wprowadzenia obowiązku sprawozdawczości celnej dla platform e-commerce[8].

 

Jak widać, nadchodzące zmiany w zakresie prawodawstwa krajowego i unijnego dotyczące praw własności intelektualnej mogą mieć niebagatelne znaczenie dla praktyki jego stosowania, a przede wszystkim – dla zwalczania naruszeń, których nowych i zintensyfikowanych form w obecnych czasach tylko przybywa. Na aprobatę zasługuje fakt, że ustawodawca, zarówno krajowy, jak i unijny, dostrzega ogromną rolę prawa IP oraz zdaje sobie sprawę, że legislacyjna odpowiedź na dynamiczne zmiany to obowiązek w celu zapewnienia egzekwowalności praw wyłącznych. My zaś ze swojej strony zapraszamy do kontaktu i do korzystania z gotowych produktów zapewniających ochronę i pozwalających na zarządzanie prawami IP.  

 

Photo by Sebastian Herrmann on Unsplash
[1] https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-prawo-wlasnosci-przemyslowej2 [dostęp: 25.03.2022 r.].
[2] https://ec.europa.eu/growth/industry/strategy/intellectual-property/intellectual-property-action-plan-implementation_pl [dostęp: 25.03.2022 r.].
[3] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52020DC0760&from=EN [dostęp: 25.03.2022 r.].
[4] https://ec.europa.eu/info/law/better-regulation/have-your-say/initiatives/12778-Ogolnounijna-ochrona-oznaczen-geograficznych-produktow-nierolnych_pl [dostęp: 25.03.2022 r.].
[5] https://ec.europa.eu/anti-fraud/media-corner/news/olaf-and-euipo-sign-new-working-agreement-2022-03-01_en  [dostęp: 25.03.2022 r].
[6] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/ALL/?uri=CELEX:52020DC0760 [dostęp: 25.03.2022 r.].
[7] https://ec.europa.eu/taxation_customs/national-authorities/customs-2021-2027_en [dostęp: 25.03.2022 r.]
[8]https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52020DC0581&from=EN [dostęp: 25.03.2022 r.].

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Portowanie gier komputerowych – nowa odmiana adaptacji?

Nie da się ukryć, że w przeciwieństwie do tego, czego naucza się niekiedy na studiach prawniczych, nie w każdym miejscu pracy prawnik będzie grał pierwsze skrzypce. Jedną z takich branż jest branża gier wideo, gdzie prawnicy muszą niejako „pogodzić się” z sąsiedztwem innych wybitnych specjalistów w swoim zawodzie, bez których dany tytuł nigdy by nie powstał, a wśród których jedynie przykładowo wymienić należy m.in. programistów, grafików czy game designerów. Niemniej, rozwój gamedevu niezaprzeczalnie stworzył na przestrzeni ostatnich lat nowe miejsca pracy dla prawników związanych z branżą kreatywną. O wielu aspektach gamedevu oczami prawnika można przeczytać tu, chociaż wiele terminów z tego obszaru pozostaje wciąż niezbadanych. Przykładowo, powszechnie znane zjawisko w tej branży, jakim jest portowanie, na pierwszy rzut oka wydaje się prostym przeniesieniem gry z jednej platformy na drugą, a zatem dla prawnika powstaniem adaptacji, lecz po zgłębieniu tematu przypomina zaklęcie z gatunku czarnej magii. W dzisiejszym wpisie podejmujemy próbę odczarowania tego terminu – zapraszamy do spojrzenia na porting z perspektywy prawniczej!

 

Dynamiczny rozwój nowych technologii, takich jak NFT czy Metaverse, wpływa na rozwój społeczeństwa informacyjnego, w którym nie sposób obejść się w codziennym życiu bez narzędzi przez nie oferowanych. Zarówno nowość, tajemniczość, stopień skomplikowana obsługi, jak i potencjalne ryzyko w zakresie bezpieczeństwa danych, jakie niosą ze sobą nieznane jeszcze powszechnie wytwory informatyki sprawiają, że wiele osób waha się przed wypróbowaniem ich, a w konsekwencji zostaje niejako z tyłu tego nowoczesnego wyścigu. W całym tym technologicznym szaleństwie gry komputerowe wydają się być współcześnie traktowane niczym popularni, wszechstronnie obecni w naszym życiu znajomi – nawet jeśli nie utrzymujemy z nimi stałego kontaktu. Nikogo już nie dziwi fakt, że na graniu w gry można zarobić pokaźne sumy pieniędzy ani tym bardziej, że odbiorcami gier są nie tylko nastoletni chłopcy. Grupa ta obejmuje sobą niezliczone i głęboko zróżnicowane wewnętrznie grono, identycznie (choć prawdopodobnie na większą skalę), jak jest to w przypadku odbiorców innych dzieł (pop)kultury. Ciężko jest znaleźć wśród znajomych osobę, która ani razu nie grała w żadnego rodzaju grę przy użyciu urządzenia elektronicznego, choćby miał to być mobilny zabijacz czasu lub znane wszystkim świetnie Pasjans Pająk i Saper.

 

Gry komputerowe jako utwory

Zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1996 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U z 2021 r. poz. 1062, dalej: u.p.a.p.p.) utworem, czyli przedmiotem prawa autorskiego, jest „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia”.

Zdaniem J. Markowskiego nie ulega wątpliwości, że gra komputerowa może spełniać wszystkie z wymaganych kryteriów, a zatem możliwe jest uznanie jej pod pewnymi warunkami za utwór chroniony prawem autorskim.[1] Niemniej jednak jest utworem specyficznym, składającym się z wielu różnorodnych elementów tworzących bardzo złożoną całość, takich jak m.in. program komputerowy, interfejs graficzny, oprawa audiowizualna czy fikcyjne postaci. Składniki te często same w sobie podlegają ochronie na gruncie prawa autorskiego jako odrębne utwory (niedaleko szukać ochrony przyznawanej programom komputerowym w art. 1 ust. 2 pkt 1 u.p.a.p.p.), jednak doktrynalne dyskusje wywołuje postulat zakwalifikowania gier do jednego rodzaju utworu.

Różnorodność gier zaprezentowana jest również w obrębie samego tego medium, gdyż inna będzie specyfika czołowych przedstawicieli gatunku AAA a inna bardzo prostego „Ponga”, co dodatkowo sprawia trudności w związku z przyporządkowaniem tego utworu do określonego rodzaju. Tezę o złożoności dzieła autorskiego, zawierającego różne formy artystyczne (muzyka, fabuła, wideo, obrazy i postaci) potwierdza także badanie przeprowadzone na zlecenie WIPO (Światowej Organizacji Własności Intelektualnej – World Intellectual Property Organisation).[2]

 

Doktryna, starając się dopasować gry do znanych prawu autorskiemu konstrukcji, podejmowała próbę ich kwalifikacji w całości jako programów komputerowych, utworów audiowizualnych lub baz danych. Wszystkie te argumenty mają swoje mocne, ale również słabe strony, przez co żaden z nich nie wydaje się idealny.

  • Program komputerowy został wymieniony wśród przykładów utworów jako przedmiot prawa autorskiego w art. 1 ust. 2 pkt 1 u.p.a.p.p, lecz jednocześnie w art. 74 u.p.a.p.p. ustawodawca zastrzegł, że „programy komputerowe podlegają ochronie jak utwory literackie”, o ile przepisy u.p.a.p.p. nie stanowią inaczej. Ze względu na swoistą nieścisłość w ujęciu programów komputerowych na gruncie zaprezentowanych przepisów prawa autorskiego, pojawiają się w doktrynie sprzeczne głosy w kwestii wyraźnej przynależności programów do kategorii utworów. Niektórzy bowiem nie odmawiają im tego tytułu[3], inni zaś wolą traktować je jako „swoisty wytwór intelektu”, odrębny jednak od tradycyjnego ujęcia utworu.[4]

Niezależnie jednak od przyjętego stanowiska, nie podlega wątpliwości, że sam program, jeśli spełnia ustawowe przesłanki (efekt działalności twórczej o indywidualnym charakterze[5]), może być chroniony na podstawie przepisów prawa autorskiego, a zwłaszcza przepisów szczególnych określonych w rozdziale 7 tej ustawy. Niemniej rodzi się pytanie o to, czy gra wideo powinna być uznana całościowo za program. Doktryna z reguły odpowiada na nie przecząco, gdyż „uczestnik gry komputerowej odbiera grę komputerową całościowo jako połączenie muzyki, grafiki, tekstu pisanego, których to elementów nie można utożsamiać z tekstowymi ciągami instrukcji programu komputerowego. Gra komputerowa nie może być […] uznana za program komputerowy, mimo że program jest jej istotnym elementem”.[6]

Zdaniem J. Markowskiego, jeśli traktować gry wideo jako programy komputerowe, to objęcie ich ochroną jedynie na gruncie przepisów szczególnych okaże się niewystarczające w kwestii ochrony warstwy audiowizualnej gry[7], która przecież sama w sobie jest wynikiem znacznego nakładu pracy zespołu tworzącego grę. Osoby odpowiedzialne za warstwę programową są w dodatku podporządkowane wymogowi implementacji wcześniej stworzonych rozwiązań audiowizualnych w całość, która będzie zdolna do samodzielnego funkcjonowania, zatem niejako uznaje się ich nadrzędność nad rozwiązaniami programistycznymi. Warstwa programowa jest zatem znaczną częścią utworu, jakim jest gra, lecz nie stanowi go w całości.[8]

  • Podobnie aspekt ten wygląda w przypadku warstwy audiowizualnej, która chociaż jest konieczną i znaczną częścią gry komputerowej, nie może zostać uznana za podstawę kwalifikacji prawnej gry w ujęciu całościowym. Definicyjne rozszerzanie pewnego elementu utworu na jego całość wydaje się być nieuzasadnione oraz niepraktyczne. Swobodne stosowanie przepisów prawa autorskiego odnoszących się do utworu audiowizualnego i rozciąganie ich na element całości gry, jakim jest program komputerowy, byłoby bowiem kłopotliwe chociażby w zakresie rozszerzenia stosowania dozwolonego użytku prywatnego.

Z tego samego powodu nieprzystające do realiów świata programów komputerowych wydaje się ograniczenie z art. 73 u.p.a.p.p., które głosi, że: „Prawo do nadzoru autorskiego może być wykonywane tylko w stosunku do ostatecznej wersji utworu audiowizualnego”. Dodatkowo, jak sama nazwa wskazuje, utwór audiowizualny to dzieło łączące w sobie aspekt dźwiękowo-wizualny, zaś wśród wielu gatunków gier znajdą się również gry tekstowe, zupełnie niepasujące do zakładanej definicji.[9]

  • Nie da się ukryć, że gry komputerowe mogą zawierać w sobie bazy danych, niezależne od działania graczy, takie jak biblioteka obrazów, czy wyświetlane w trakcie gry elementy wykorzystywane do tworzenia postaci i przedmiotów w grze.[10] Jednakże, tak jak w dwóch pozostałych przypadkach, baza danych jest jedynie niewielkim elementem tak złożonego utworu, jak gra, w związku z czym bezzasadne byłoby przypisanie tego terminu do całości dzieła.
  • Postulowano także de lege ferenda nazwanie ustawowo nowej kategorii utworów „utworami multimedialnymi”, do których mogłyby zostać włączone gry wideo. Zdaniem J. Markowskiego jest to rozsądne działanie, pozwalające uwzględnić niejednorodność gier oraz cechy specyficzne dla tego rodzaju dzieła.[11]

 

Z perspektywy polskiego prawa autorskiego, najlepiej sprawdzającą się konstrukcją jest stosowanie w odniesieniu do gier przepisów dotyczących zarówno programów komputerowych, jak i utworów audiowizualnych, gdyż tylko taka podwójna kwalifikacja zapewnia najpełniejszą ochronę.[12] Według Z. Krügera ograniczenie prawnej ochrony wyłącznie do jednego z tych rodzajów utworów mogłoby nie zapewnić wystarczającej ochrony producentom oraz wszystkim twórcom, którzy stoją za stworzeniem całości gry. Ochronie powinien bowiem podlegać efekt końcowy w postaci prezentacji ekranowej, a nie jedynie sam program mający swoje oparcie w kodzie źródłowym.[13]

 

O czym należy pamiętać dokonując adaptacji cudzego utworu?

Niezależnie od prawnego charakteru gier komputerowych, jako przedmiotu prawa autorskiego, stosowane są do nich przepisy u.p.a.p.p., w tym te odnoszące się do utworów zależnych – opracowań. O utworach zależnych pisaliśmy niedawno opisując zjawisko memów z perspektywy prawnoautorskiej. Dla przypomnienia należy przytoczyć treść art. 2. u.p.a.p.p.:

„1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

  1. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.
  2. Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.
  3. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
  4. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego”.

Adaptacja została wymieniona pośród przykładów utworów zależnych, co oznacza, że posiada cechy odróżniające ją od pozostałych pozycji wymienionych w art. 2 pkt 1. Według A. Ferenc-Szydełko: „Adaptacja dotyczy w szczególności dzieł literackich przenoszonych poprzez scenariusz na deski teatru, na taśmę filmową, nośnik elektroniczny. Historia teatru i kinematografii dowodzi, że adaptacja jest częstym działaniem, bez którego nie byłoby rozwoju twórczości w tych dziedzinach”.[14] Jest to niejako tradycyjne rozumienie tej formy opracowania, lecz rozwój nowych technologii stworzył również pole do manewru w zakresie adaptacji dla nowych mediów, takich jak właśnie gry wideo.

 

Klasycznym przykładem w branży game deweloperskiej jest stworzenie adaptacji w formie gry komputerowej na podstawie książki (np.: gry z serii „Wiedźmin” produkcji CD PROJEKT RED na podstawie powieści autorstwa Andrzeja Sapkowskiego czy gry „American McGee’s Alice” i „Alice: Madness Returns” wydane przez EA, luźno oparte na klasyku Lewisa Carrolla[15]). Niekiedy adaptacje w postaci gier komputerowych tworzone są w celu zwiększenia potencjału komercyjnego marki filmowej (np. uniwersum filmów z serii „Gwiezdne wojny”) bądź jako próba zaprezentowania danej fabuły w nowym medium (np. gra „Ojciec chrzestny”, oparta na filmie o tym samym tytule wydana po 34 latach od ukazania się filmowego pierwowzoru).[16]

Niemniej do możliwych działań, gdy mowa o adaptacji, należy również działanie w obrębie samego przemysłu gamedevu, takie jak m.in. omówione poniżej portowanie.

 

Trzeba zaznaczyć, że podjęcie się stworzenia adaptacji wymaga zachowania kilku prawnych rygorów. Zgodnie z art. 46 u.p.a.p.p.: „Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych”. Oznacza to, że w braku odmiennych umownych ustaleń stron w tym zakresie, przeniesienie całości autorskich praw majątkowych w umowie nie powoduje przeniesienia prawa do udzielania zezwolenia na stworzenie adaptacji i pozostaje ono przy pierwotnie uprawnionym (twórcy). Zatem jeśli strony pragną przenieść również i to uprawnienie, muszą wyraźnie zaznaczyć to w umowie – w praktyce często stosuje się odpowiednią klauzulę umowną, a samo prawo przenoszone jest zwykle za odpowiednim wynagrodzeniem dla twórcy.

Po stronie twórcy adaptacji powstaje zatem obowiązek ustalenia podmiotu uprawnionego do udzielania zezwolenia, którym, jak udowadnia powyższe, niekoniecznie musi być autor dzieła pierwotnego. W efekcie do bezpiecznych działań należy uzyskanie zapewnienia od podmiotu udzielającego zezwolenia, że jest on do tego wyłącznie uprawniony.

Gdyby umowa między podmiotem uprawnionym z autorskich praw majątkowych a pierwotnym twórcą milczała na temat udzielania zezwolenia na wykonywanie praw zależnych, w niektórych przypadkach konieczne może być zwrócenie się o zgodę do nich obojga (np. w przypadku umowy między autorem a wydawcą).

 

Portowanie

Portowanie (in. porting, port lub konwersja) w języku informatyki oznacza zmianę jednej formy zapisu na drugą. W przemyśle gier wideo będzie to zatem proces przygotowania odrębnej wersji istniejącego wcześniej tytułu z przeznaczeniem na inną platformę sprzętową, np. z konsoli na komputery PC. Jednym ze szczególnych rodzajów konwersji jest przykładowo przeniesienie starszej gry na nowocześniejszą platformę sprzętową. Jak słusznie zauważa A. Karpiński – porting umożliwia dotarcie do nowego grona odbiorców, np. wówczas, gdy, przykładowo, użytkownicy systemu operacyjnego „macOS” uzyskują możliwość korzystania z oprogramowania, które dostępnego dotychczas jedynie w systemie „Microsoft Windows”.[17]

Twórcy konwertowanego tytułu dążą do jak największej zgodności z pierwowzorem, w pierwszej kolejności mając na celu zachowanie fabuły oraz mechaniki rozgrywki, w tym systemu sterowania. Oprawa audiowizualna musi zostać dostosowana do parametrów nowego urządzenia i to w niej najczęściej znajdują się największe różnice względem starego utworu.[18]

 

Trzeba jednak zaznaczyć, że nie każde portowanie prowadzi do powstania nowego utworu, czyli utworu zależnego, a tylko takie, które dotyczy zmiany o charakterze twórczym. Czasem bowiem porting może dotyczyć stosunkowo prostej rekompilacji programu oraz testów weryfikacyjnych, bez konieczności zmiany w kodzie źródłowym. Warto przy tym wspomnieć o zjawisku emulacji, czyli wykorzystaniu programu zwanego emulatorem do symulacji działania pierwotnej platformy, dzięki czemu gra jest odtwarzana na innej platformie sprzętowej niż platforma, pod którą pierwotnie została stworzona. Nie ma przy tym konieczności stosowania portingu. Emulacja zatem nigdy nie prowadzi do powstania utworu zależnego, w przeciwieństwie do niektórych rodzajów portowania.[19]

W przypadku twórczej konwersji gry na nowe urządzenie konieczne jest odniesienie się do wymogów stawianych przez prawo autorskie, tj. przede wszystkim do wymogu dotyczącego uzyskania zezwolenia osoby uprawnionej, jeżeli osoba inna niż autor podejmuje się stworzenia opracowania. Treścią prawa autorskiego do utworu pierwotnego w postaci programu komputerowego jest bowiem zgodnie z art. 74 ust. 4 pkt 2 u.p.a.p.p. „prawo do tłumaczenia, przystosowywania, zmiany układu lub jakichkolwiek innych zmian w programie komputerowym”. Opracowaniem w tym przypadku będzie przekład kodu źródłowego z konkretnego języka programowania na inny, np. z C na C++, a także działania mające na celu dostosowanie oprogramowania do określonego sprzętu.

 

Gry są budowane i testowane dla konkretnej platformy, a gdy są przenoszone na inną, pojawiają się różne wyzwania (takie jak przykładowo wydajność procesora, przepustowość shaderów, czy szybkość wypełniania), które mogą wpływać na grę w trudny do przewidzenia sposób. Portowanie zazwyczaj wymaga kreatywnego rozwiązania kilku problemów. Pierwszym z nich jest to, aby gra „uruchamiała się” na platformie docelowej, zwłaszcza wtedy, gdy portowana gra zbudowana jest przy użyciu narzędzi o zamkniętym kodzie źródłowym. Jeśli narzędzie nie obsługuje platformy docelowej, zamiast zwykłego portu firma zajmująca się portowaniem czasami wybiera remake, czasochłonnie przepisując grę w innym języku, który obsługuje platformę docelową. Gdy pierwszy problem zostaje rozwiązany, zwykle pojawiają się trudności w odniesieniu do oprogramowania pośredniego (zwłaszcza dla audio) lub bibliotek. Jeśli są zamknięte, firma dokonująca portingu musi upewnić się, że istnieje wersja na platformę docelową. Jeśli są open-source, trzeba ustalić, że istnieje odpowiednia licencja na ich używanie oraz, że kompilują się i działają na docelowej platformie. Kolejne kroki dotyczą dodania odpowiedniej obsługi grafiki, wyodrębnienia wywołań grafiki do wspólnego interfejsu dla wszystkich platform.

Zmiany wprowadzane do pierwotnego oprogramowania gry mogą doprowadzić do stworzenia utworu zależnego stanowiącego syntezę dwóch elementów: składników charakterystycznych dla wcześniej istniejącego utworu w postaci pierwotnej wersji gry (np. elementów kodu źródłowego) oraz własnych cech specyficznych, pozwalających uznać, że powstał nowy utwór posiadający indywidualny i twórczy charakter.

 

W związku z tym wątpliwością, która nasuwa się w przypadku tworzenia opracowania gry w postaci dostosowania jej do parametrów nowego urządzenia, jest to, czy faktycznie zawsze powstaje adaptacja, czy może niekiedy będzie to utwór inspirowany. Do ciężkich zadań należy wskazanie wyraźnej granicy między oboma rodzajami utworów, stąd wymaga się każdorazowej oceny konkretnego przypadku. Różnica tkwi w stopniu przejęcia elementów cudzego dzieła oraz w natężeniu wkładów twórczych. Pomocne w kwestii rozgraniczenia może okazać się przytoczenie orzecznictwa, gdyż: „Elementy utworu inspirującego w nowo powstałym utworze inspirowanym są i mogą być rozpoznawalne, ale nie dominujące, stanowiąc efekt emocjonalnego i intelektualnego impulsu wywołanego cudzym dziełem. Za kryterium rozgraniczające uznaje się takie twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte. Samo więc zapożyczenie cudzej postaci bądź jej określenia uzasadnia kwalifikację utworu jako powstałego w wyniku inspiracji cudzym utworem [art. 2 ust. 4 u.p.a.p.p. – przyp. aut.], chyba że przejęcie to stanowi zasadniczą istotę dzieła inkorporującego”.[20]

Rozróżnienie to ma ogromne znaczenie, gdyż jeśli uznamy, że możliwe jest określenie gry z dominującym wkładem twórczym osoby dokonującej portingu za utwór inspirowany, nie będzie konieczne zezwolenie twórcy utworu pierwotnego ani wymienianie jego nazwiska i tytułu utworu pierwotnego w dziele zależnym. I chociaż z reguły podmioty dokonują konwersji własnych tytułów, to nie zawsze jest to regułą, czego przykładem są wspomniane wcześniej gry retro.

 

Jako dyskusyjny przykład, gdzie granica między utworem zależnym a inspirowanym nie jawi się wyraźnie, można wskazać grę „Ao Oni” autorstwa noprops, która odbiła się w Internecie szerokim echem w latach 2008-2011. Powstało 6 oficjalnych wersji tego tytułu stworzonych przez pierwotnego twórcę, które opierały się na różnych wersjach silnika RPG Maker. Oprócz tych należących do noprops, w Internecie pojawiła się niezliczona liczba odsłon „Ao Oni” stworzonych przez różne osoby, mniej lub bardziej czerpiących z pierwowzoru i często działających na innych niż on silnikach. Mnogość różnorodnych przykładów tej pikselowej przygody nastolatków uwięzionych w posiadłości nawiedzonej przez niebieskie stwory, które można przytoczyć, powoduje, że nie można mówić o portowaniu jedynie w kontekście opracowania, choć niemniej będzie je stanowiła sama modyfikacja silnika gry w taki sposób, by osiągnąć twórcze założenia, znacząco odmienne od pozostałych growych tytułów[21]. Niemniej to, czy konieczne będzie uzyskanie zezwolenia, a co za tym najczęściej idzie, wypłacenie twórcy utworu pierwotnego godziwego wynagrodzenia w zamian, będzie podlegało każdorazowej ocenie konkretnego przypadku.

 

Pragniesz stworzyć adaptację pewnego dzieła w formie gry komputerowej? Przymierzasz się do portowania cudzej gry, jednak masz jeszcze wiele pytań dotyczących zezwolenia i innych prawnoautorskich kwestii? Zwróć się do nas – nasza kancelaria oferuje kompleksową obsługę podmiotów na co dzień związanych z branżą game deweloperską!

 

 

[1] J. Markowski, Autorskie prawa osobiste twórców gier komputerowych, Warszawa 2020, Legalis.
[2] A. Ramos, L. López, A. Rodríguez, T. Meng, S. Abrams, The Legal Status, s. 7.
[3] Zob. np. A. Szczudło Prawa autorskie do programu komputerowego i interfejsu użytkownika – Blog Creativa Education [dostęp: 29.03.2022 r.].
[4] Zob. np. J. Barta, R. Markiewicz, Główne problemy prawa komputerowego; A. Grabowska, Program komputerowy; K. Piłat, Program komputerowy; K. Krawiec, Program komputerowy, cyt. za: E. Ferenc-Szydełko (red.), Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. 4, Warszawa 2021, Legalis.
[5] E. Ferenc-Szydełko (red.), Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. 4, Warszawa 2021, Legalis.
[6] I. Matusiak, w: P. Ślęzak (red.), Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, Warszawa 2016, s. 505.
[7] J. Markowski, Autorskie…, Legalis.
[8] D. Flisak, Utwór multimedialny w prawie autorskim, Warszawa 2008, s. 83.
[9] J. Markowski, Autorskie…, Legalis.
[10] D.L. Burk, Copyright and Paratext in Computer Gaming, “UC Irvine School of Law Research Paper”, 22/2009, s. 8–9.
[11] J. Markowski, Autorskie…, Legalis.
[12] Zob. np. S. Wiśniewski, Prawnoautorska kwalifikacja gier, s. 66; J. Barta, R. Markiewicz, Prawo autorskie, Warszawa 2016, s. 302.
[13] https://grape.org.pl/news/angry-birds-zostanie-objęty-ochroną-prawnoautorską [dostęp: 22.03.2022 r.].
[14] A. Ferenc-Szydełko (red.), Ustawa…
[15] Choć oczywiście możliwe jest również działanie w drugą stronę i stworzenie opracowania w formie książki na podstawie gry, jak zostało to uczynione np. w przypadku serii „Assassin’s Creed” od Ubisoftu.
[16] A. Karpiński, Charakter prawa do udzielania zezwolenia na wykonywanie zależnych praw autorskich, Białystok 2020, s. 109; [https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/10973/3/A_Karpinski_%20Charakter_prawa_do_udzielania_zezwolenia_na_wykonywanie_zaleznych_praw_autorskich.pdf/, str. 108] [dostęp: 28.03.2022 r.].
[17] Ibidem, s,  108.
[18] Port (konwersja) | GRYOnline.pl (gry-online.pl) [dostęp: 22.03.2022 r.].
[19] A. Karpiński, Charakter…, s. 108-109.
[20] Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 20.9.2017 r., sygn. akt. IV Ka 572/17, Legalis.
[21] R. Wallace, Modding: Amateur Authorship and How the Video Game Industry is Actually Getting It Right, “BYU Law Review”, 1/2014, s. 241.
Photo by Afif Kusuma on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Własność intelektualna w cieniu dramatów ludzkich, zniszczeń – cyberwojna na technologie, zalegalizowanie piractwa, niszczenie dziedzictwa kulturalnego

Codziennie dowiadujemy się o kolejnych zbrodniach wobec Ukrainy. Zabici, ranni. Nie tylko żołnierze, ale też cywile: dzieci, chorzy w szpitalach, starsi ludzie, bezbronni. Poza zniszczeniami obiektów wojskowych, bombardowane są domy, szkoły, ostrzeliwane są korytarze humanitarne. W cieniu tego koszmaru, toczy się inna walka, w której wykorzystywane są najnowsze technologie, piractwo staje się uzasadnioną „sankcją” a dziedzictwo kulturowe, uratowane przed hitlerowcami, wpisane na listę UNESCO, znowu staje się celem ataku, pomimo tego, że Rosja podpisała Konwencję o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego.

Rosja zezwala na pirackie korzystanie z dóbr intelektualnych chronionych prawami IP. Jest to odpowiedź na sankcje nałożone przez kraje europejskie i USA na agresora, a także sposób na przejęcie tych dóbr w celu ratowania gospodarki rosyjskiej.

 

[brak odszkodowania za naruszenie praw wyłącznych do rozwiązań technicznych i wzorów przemysłowych]

W zakresie praw własności przemysłowej rząd Federacji Rosyjskiej na początku marca wydał dekret[1], którym został zmieniony ust. 2 dekretu „O zatwierdzeniu metodologii ustalania wysokości odszkodowania wypłacanego uprawnionemu z patentu w przypadku podjęcia decyzji o wykorzystaniu wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez jego zgody oraz trybu wypłacania tego odszkodowania[2].

Podstawę prawną do wprowadzenia możliwości korzystania z wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez zgody uprawnionego z prawa wyłącznego stanowi art. 1360 Kodeksu Cywilnego Federacji Rosyjskiej. Zgodnie z tym przepisem rząd Federacji Rosyjskiej ma prawo w interesie obronności i bezpieczeństwa zezwolić na wykorzystanie wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego bez zgody uprawnionego, niezwłocznie zawiadamiając o tym uprawnionego i płacąc na jego rzecz odszkodowanie.

Podobne rozwiązania istnieją w innych państwach, np. zgodnie z art. 82 ust. 1 polskiej ustawy Prawo własności przemysłowej[3] Urząd Patentowy może udzielić zezwolenia na korzystanie z opatentowanego wynalazku innej osoby (licencja przymusowa), gdy jest to konieczne do zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej, w szczególności w dziedzinie obronności, porządku publicznego, ochrony życia i zdrowia ludzkiego oraz ochrony środowiska naturalnego. W przypadku zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa państwa nie ma wymogu wykazania wcześniejszych starań o udzielenie licencji w dobrej wierze, nie przymusowej.

 

Obecnie w Rosji, na podstawie dekretu z 6 marca 2022 r. ustalono, że w stosunku do uprawnionych:

  • z patentów, praw ochronnych na wzory użytkowe oraz praw z rejestracji wzorów przemysłowych,
  • związanych z obcymi państwami, które „dopuszczają się nieprzyjaznych działań przeciwko rosyjskim podmiotom prawnym i osobom fizycznym” (w tym, dotyczy to uprawnionych mających obywatelstwo tych państw, siedzibę w tych państwach, miejsce prowadzenia działalności gospodarczej lub miejscem uzyskiwania przychodów z prowadzonej działalności gospodarczej) – czyli w stosunku do uprawnionych prowadzących działalność gospodarczą w Polsce,

kwota odszkodowania wynosi 0% rzeczywistego dochodu osoby, która wykorzystała wynalazek, wzór użytkowy lub wzór przemysłowy chroniony prawem wyłącznym bez zgody uprawnionego w zakresie:

  • produkcji i sprzedaży towarów,
  • wykonywania pracy oraz świadczenia usług, do których produkcji, wykonywania i świadczenia wykorzystano odpowiednio wynalazek, wzór użytkowy lub wzór przemysłowy.

 

Co to oznacza, dla uprawnionych z patentów, praw ochronnych na wzory użytkowe oraz praw z rejestracji wzorów przemysłowych na terytorium Rosji?

W obecnej sytuacji uprawnieni ci nie otrzymają żadnego odszkodowania, ani innej formy rekompensaty w przypadku wykorzystania ich rozwiązania technicznego lub postaci wytworu, jeżeli zostanie wydania zgoda przez rząd Federacji Rosyjskiej na korzystanie z wymienionych przedmiotów własności przemysłowej w interesie obronności i bezpieczeństwa.

Powyższe regulacje nie obejmują praw ochronnych na znaki towarowe zarejestrowane na terytorium Rosji, ale jak pokazują ostatnie wydarzenia, sądy rosyjskie potrafią ustalić inną podstawę prawną do oddalania powództw dotyczących praw wyłącznych w postaci praw ochronnych na znaki towarowe oraz praw autorskich, jeżeli uprawniony jest podmiotem pochodzącym z „nieprzyjaznego kraju”.

 

[dochodzenie roszczeń z tytułu praw autorskich i praw ochronnych do znaków towarowych jako nadużycie prawa]

Taka sytuacja miała miejsce w przypadku naruszenia praw autorskich do serialu „Świnka Peppa”, praw do samej postaci świnki Peppy, a także praw ochronnych na graficzny znak towarowy stanowiący przedstawienie postaci świnki Peppy  [4] oraz znak słowny PEPPA PIG[5] chronionych na terytorium Rosji.

Uprawnionym do świnki Peppy („Peppa Pig”) jest Entertainment One Ltd. – brytyjski producent z branży rozrywkowej zajmujący się tworzeniem filmów i seriali. Entertainment One złożył pozew o naruszenie ww. praw wyłącznych do Świnki Peppy przeciwko rosyjskiemu przedsiębiorcy.

Pomimo tego, że pozew do sądu wpłynął jeszcze na kilka miesięcy przed inwazją wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy, rosyjski sąd oddalił powództwo wskazując, że na przełomie lutego i marca 2022 r. kraje zachodnie, w tym Wielka Brytania, przyjęły restrykcje (polityczne i ekonomiczne) nałożone przeciwko Federacji Rosyjskiej, a okoliczności te mają znaczenie prejudycjalne dla tego sporu.

Sąd powołując się na art. 10 rosyjskiego kodeksu cywilnego zabraniający korzystania z praw w złej wierze ustalił, że działania Entertainment One stanowią nadużycie prawa i nie zasługują na ochronę prawną, a to stanowi podstawę do oddalenia powództwa (orzeczenie dostępne jest tutaj[6]).

Od wskazanego wyroku Entertainment One może odwołać się przy czym, dokonując analizy przedstawionej argumentacji sądu I instancji, nie należy spodziewać się odmiennej oceny prawnej i faktycznej danej sprawy i uchylenia przez sąd II instancji omawianego orzeczenia.

 

Co to oznacza, dla uprawionych do znaków towarowych na terenie Rosji?

Pomimo, iż trudno zgodzić się z zasadnością i zgodnością z prawem podejmowanych działań przez rząd rosyjski oraz rosyjski wymiar sprawiedliwości należy przyjąć, że korzystanie z przedmiotów praw własności intelektualnej na terytorium Rosji przez osoby do tego nieuprawnione nie będzie sankcjonowane, a dochodzenie roszczeń przez uprawnionych z praw wyłącznych będzie nieskuteczne.

 

[ochrona dziedzictwa kulturowego]

Działania wojenne to przede wszystkim tragedia ludzi żyjących na obszarze objętym konfliktem zbrojnym. W wyniku bombardowań i ostrzeliwań terenów mieszkalnych życie i zdrowie tracą liczne ofiary. Niszczone są ich domy, biura, a także miejsca z którymi łączonych jest wiele wspomnień. Straty ponoszą nie tylko obywatele atakowane kraju ale także cała ludzkość. Podczas ataków wojsk rosyjskich niszczone są również zabytki i bezcenne dzieła sztuki, wbrew postanowieniom konwencji haskiej – Konwencji o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego [7].

Jak dowiadujemy się z wpisu ministra kultury Ukrainy Ołeksandra Tkaczenko w Charkowie rosyjscy okupanci ostrzelali Katedrę Wniebowzięcia, gdzie ukrywali się ludzie, budynki edukacyjne Narodowego Uniwersytetu Sztuki Charkowskiej oraz akademiki Państwowej Akademii Kultury Charkowskiej, a w Iwankowie koło Kijowa – muzeum z pracami światowej sławy artystki Marii Primachenko. Ponadto Kijowska Państwowa Akademia Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa nazwana imieniem Michaiła Boychuka również została zniszczona przez okupantów. Szalony dyktator grozi zniszczeniem cerkwi Sobór Mądrości Bożej w Kijowie, wpisanej na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, zbudowanej w XI wieku[8].

Najbardziej wartościowe zabytki Ukrainy znajdują się w Skarbcu usytuowanym w XVIII-wiecznym budynku piekarni klasztornej na terenie Ławry Peczerskiej. Jest to trzeci zabytek ukraiński znajdujący się na liście UNESCO. W Skarbcu jest 56 tysięcy zabytków archeologicznych oraz klejnotów z metali i kamieni szlachetnych z różnych epok[9].

W celu ochrony zabytków przed atakami przygotowuje się Lwów, którego centrum historyczne również znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Najwięcej problem przysparza zabezpieczenie rzeźb usytuowanych poza budynkami. W pierwszej kolejności rzeźby zostały zabezpieczone ogniotrwałą folią i miękkimi tkaninami, aby zapobiec ich rozbiciu. Na kolejnych etapach rzeźby będą przenoszone do piwnic ale taka działania wymagają użycia sprzętu, ze względu na masę obiektów.

 

Wspomniana Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego, zawiera bardzo szczegółowe wytyczne w zakresie znakowania obiektów, transportu, zabezpieczenia tych których nie można transportować. W preambule tej Konwencji przyjęto, iż  „szkody wyrządzone dobrom kulturalnym, do jakiegokolwiek należałyby one narodu, stanowią uszczerbek w dziedzictwie kulturalnym całej ludzkości, gdyż każdy naród ma swój udział w kształtowaniu kultury światowej“.

Co te zapisy znaczą dla Rosji, która jest sygnatariuszem Konwencji?

 

[nowe technologie jako wsparcie w trakcie wojny]

Tam gdzie pewne możliwości się zamykają, tak jak np. ochrona praw wyłącznych przed naruszycielami na terytorium Federacji Rosyjskiej, pojawiają się nowe sposoby na wykorzystywanie i rozwój nowych technologii. 

Takim przykładem będzie Clearview AI, czyli system rozpoznawania tworzy oparty na sztucznej inteligencji opracowany w Stanach Zjednoczonych. System ten jest w stanie porównywać twarze osób z bazą zdjęć zamieszczonych w Internecie, w tym na mediach społecznościowych dokonując w ten sposób szybkiej identyfikacji osoby. Poprzez zastosowanie systemu Clearview AI, Ukraina będzie mogła wspomagać odnalezienie zaginionych członków rodzin ukraińskich, szybko identyfikować ofiary, czy szpiegów obcych państw.

Clearview AI to system, który budzi wiele kontrowersji. Pomimo, iż jest wykorzystywany przez ograny państwowe Stanów Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii i Kandzie jego użycie jest nielegalne[10]. Miejmy nadzieję, że jeżeli dojdzie do wykorzystywania takiej technologii będzie to miało miejsce wyłącznie w słusznych celach i z poszanowaniem norm dotyczących humanitarnego traktowania.

 

_____

Wiemy, że instytucje humanitarne działające w Ukrainie przede wszystkim potrzebują pieniędzy, za które kupią to, co najbardziej potrzebne. Dlatego wraz z innymi kancelariami, włączamy się do akcji zachęcającej do dokonywania wpłat. Chcemy podziękować tym, który dokonują wpłat. 

Każda z osób, która prześle do nas potwierdzenie dokonania wpłaty wsparcia dla Ukrainy, w podziękowaniu uzyska dostęp do naszych produktów cyfrowych: wybranego wzoru umowy bądź e-booka do wartości odpowiadającej kwocie pomocy dla Ukrainy. Szczegóły korzystania z naszych materiałów określa regulamin dostępny po linkiem: https://lgl-iplaw.pl/regulamin/.

Czyli, co należy zrobić, aby wziąć udział w naszej akcji:

  1. dokonać wpłaty na sprawdzony, bezpieczny rachunek, z którego pieniądze zostają przekazane do instytucji pomagających w Ukrainie i zachować dowód wpłaty
  2. przesłać za pomocą poczty mailowej skan dowodu wpłaty (można oczywiście usunąć dane osoby wpłacającej, ważne, aby była informacja o celu wpłaty i kwota) na adres: biuro@lgl-iplaw.pl  wraz z informacją o wyborze wzoru umowy bądź e-booka dostępnych na https://lgl-iplaw.pl/sklep/ w folderze: e-booki i w folderze: wzory
  3. poczekać 2 dni robocze na otrzymanie dostępu, jeśli po tym czasie nie skontaktujemy się, prosimy o kontakt malgorzata.gradek@lgl-iplaw.pl oraz anna.debska@lgl-iplaw.pl

Dziękujemy za wpłaty 😊

 

Photo by Dovile Ramoskaite on Unsplash

 

 

[1] z dnia 6 marca 2022 r. nr 299
[2] z dnia 18 października 2021 r. nr 1767
[3] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[4] https://www.tmdn.org/tmview/#/tmview/detail/WO500000001212958
[5] https://www.tmdn.org/tmview/#/tmview/detail/WO500000001224441
[6] https://kad.arbitr.ru/Card/a45fa186-05bb-43b5-87d9-1f0d3b640142
[7] Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego wraz z Regulaminem wykonawczym do tej Konwencji oraz Protokół o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego, podpisane w Hadze dnia 14 maja 1954 r. (Dz. U. z 1957 r. Nr 46, poz. 212 z późn. zm.).
[8] https://www.facebook.com/oleksandr.tkachenko.ua/posts/5037459559654939
[9] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/2157177,1,zagrozone-skarby-i-zabytki-ukrainy-czy-putin-je-zniszczy.read
[10] https://www.reuters.com/technology/exclusive-ukraine-has-started-using-clearview-ais-facial-recognition-during-war-2022-03-13/

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Memy internetowe jako przeróbka stanowiąca przedmiot prawa autorskiego oraz narzędzie meme marketingu

Przeciętny internauta widząc mema nie zastanawia się nad jego prawną naturą. Podobnie, odpowiadając GIF-em w konwersacji na Messengerze, nikt nie myśli o nim w kontekście utworu. A jednak nowoczesne, internetowe formy twórczej ekspresji mogą podlegać prawu autorskiemu! Z poniższego tekstu dowiecie się, jak chronione są autorskie przeróbki w Internecie, a także jak legalnie rozpowszechniać treści w postaci memów oraz stosować tzw. „meme marketing” bez ryzyka wkroczenia w sferę czyichś praw.

Pojęcie „kultury remiksu”

Od mniej więcej lat 60. XX w. postmoderniści zaczęli przekonywać społeczeństwo, że „wszystko już było”. Dekonstrukcja, eklektyzm, autotematyzm, przeróbka czy parodia stały się nieodłącznym elementem kultury i kultury popularnej.[1] W późniejszym czasie L. Lessig określił otaczającą nas kulturową rzeczywistość mianem „kultury remiksu”.[2] Zdaniem K. Grzybczyk: „Zjawisko to polega na wykorzystaniu istniejących już utworów i połączeniu ich w taki sposób, by powstał całkiem nowy. Chociaż są też tacy, którzy twierdzą, że nic takiego nie istnieje, że remiks to kultura, zaś kultura zawsze była remiksem. (…) W badaniach nad tym zjawiskiem wskazuje się związek, zależność między dostępnością łatwych w obsłudze cyfrowych technologii oraz działaniami, takimi jak wyodrębnianie, fragmentacja, zestawianie oraz rekombinacja różnych elementów tekstu, muzyki, obrazów w celu tworzenia nowych utworów”.[3]

Do typowych elementów kultury remiksu zaliczyć można m.in.:

  • memy, którym poświęcona będzie dalsza część wpisu;
  • GIF-y – krótkie, kilkusekundowe animacje, umieszczane na mediach społecznościowych w podobnym charakterze do memu internetowego;
  • mashupy – prace powstałe poprzez połączenie różnych książek, piosenek czy też filmów;
  • skanlacje – fanowskie tłumaczenia komiksów, przede wszystkim japońskiej mangi;
  • machinimy – filmy stworzone przy wykorzystaniu silnika gier komputerowych.[4]

 

Utwór zależny, opracowanie, przeróbka…

Biorąc pod uwagę powyższe, wydaje się, że współczesna kultura w dużej mierze opiera się na pojęciu „przeróbki”. Czym jednak ona jest? Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: u.p.a.p.p.) wymienia to pojęcie pośród przykładów opracowań w art. 2. ust. 1:

„1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego”.

Doktrynalnie często uznaje się, że pojęcia „utwór zależny” oraz „opracowanie” są ze sobą tożsame[5], choć można napotkać także poglądy nieco odmienne. Przykładowo za A. Karpińskim warto przytoczyć, że: „należy dokonać rozróżnienia terminów <opracowanie> oraz <utwór zależny> w ten sposób, że utwór zależny powinien oznaczać opracowanie będące nowym utworem”.[6] Za M. Szacińskim utwór zależny można uznać za „dzieło oparte na cudzym utworze, w którym wprowadzone zmiany wykazują elementy twórczości indywidualnej, z zachowaniem jednak tożsamości utworu pierwotnego[7]. Twórcy obu utworów nie działają w porozumieniu (charakterystycznym dla utworów współautorskich, o których – na przykładzie komiksów – pisaliśmy tu).

 

Zatem, ze względu na jego twórcze elementy także i utworowi zależnemu przyznaje się ochronę na gruncie prawa autorskiego, jednak możliwość rozporządzania nim i korzystania z niego jest warunkowa. Zgodnie z dalszą częścią art. 2 u.p.a.p.p.:

„2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.

Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego”.

 

Dawniej synonimem „opracowania” była również wspomniana wcześniej „przeróbka”.[8] Obecnie jest ona wymieniona pośród przykładów opracowań w art. 2 u.p.a.p.p., choć pojęcie to samo nie ma definicji legalnej. W doktrynie określa się ją m.in. jako „jako taki rodzaj utworu zależnego, w którym dokonano wymiany formy wewnętrznej[9] (jednocześnie A. Kopff za opracowanie uznał utwór zależny, który powstał przez wymianę formy zewnętrznej i formy wewnętrznej, a za przeniesienie – utwór zależny powstały przez wymianę jedynie formy zewnętrznej).[10] Wielu autorów różnicy między tłumaczeniem a przeróbką upatruje w tym, że tłumacz zakłada jak najwierniejsze przełożenie wartości utworu pierwotnego (o istocie tłumaczeń z perspektywy praw własności intelektualnej pisaliśmy przy okazji święta misia o małym rozumku ;-)), natomiast twórca przeróbki do wartości utworu macierzystego dodaje własne cechy, charakteryzuje ją pewien wkład twórczy jej autora.[11] Zdaniem A. Karpińskiego za przeróbki nie można, wbrew nazwie, uważać każdego utworu zależnego powstałego wskutek przerobienia utworu pierwotnego, a tylko takie niebędące adaptacją ani tłumaczeniem, gdyż w art. 2 ust. 1 u.p.a.p.p. zostały one wymienione osobno.[12]

 

Czym jest mem?

Jednym z najważniejszych przejawów kultury remiksu, pojawiających się w codziennym życiu, jest mem. Słowo to pochodzi od mimetyki, wywodzącej się etymologicznie z greckiego mimesis, czyli „naśladować”. Mimetyka to gałąź nauki badająca ewolucję kulturową zakładającą, że „mem” to podstawowy pakiet informacji kulturowej, zupełnie tak jak gen jest podstawowym pakietem informacji biologicznej.[13]

W literaturze wyróżnić można dwa powszechnie występujące rozumienia pojęcia „mem”:

  1. mem (sensu stricto – przyp. aut.) jako „przeróbki zdjęć, którym często towarzyszy krótki tekst; mogą to być również nieprzerobione zdjęcia opatrzone krótkim tekstem, rozpowszechniane w Internecie, najczęściej anonimowo, jako satyra lub komentarz do bieżących wydarzeń”[14];
  2. mem (sensu largo – przyp. aut.) jako „dowolny rodzaj medialnej treści, która zdobywa popularność w procesie spontanicznej dystrybucji online, odbywającej się poza przemysłami kultury”.[15]

 

Za immanentną cechę memów uznaje się ich zaraźliwość, dzięki której same memy i tematy, których dotyczą, zyskują specyficzną popularność. Takim tematem może być zasadniczo wszystko, co ma pewien odbiór w przestrzeni publicznej. Memy, poprzez wykorzystanie konkretnej grafiki lub zdjęcia, bardzo często nawiązują do wydarzeń ze świata, polityki, sławnych osób, ale i do codziennego życia.[16] Zdaniem J. Nowaka: „Twórca memu sięga do repozytorium kulturowego, bierze z niego określone (z reguły popularne) treści i powiela je w twórczy sposób, a skutkiem owego przetworzenia jest też sugerowane odmienne (nierzadko skrajnie odmienne) odczytanie[17]. Stąd autor ten traktuje memy jako „relatywnie skuteczne narzędzie spontanicznego symbolicznego protestu, prowadzonego (czasem jedynie początkowo) w medialnych środowiskach online[18].

 

Wyjaśnienie wszystkich wskazanych wyżej pojęć: utwór zależny, opracowanie, przeróbka – wydaje się niezbędne w celu zrozumienia możliwego przyznania ochrony prawnoautorskiej szczególnemu rodzajowi twórczości jaką jest mem. Z wyroków cytowanych we wpisie poświęconym zjawisku deepfake, wynika, że „utworem może być nawet kompilacja wykorzystująca dane powszechnie dostępne pod warunkiem, że ich wybór, segregacja, sposób przedstawienia ma znamiona oryginalności” (wyrok SN z 25.01.2006r, I CK 281/05, OSN 2006, nr 11, poz. 186) a także, że „spełnienia przesłanki twórczości (oryginalności i indywidualności) utworu można doszukiwać się nawet w doborze, układzie lub uporządkowaniu składników utworu, tj. poszczególnych ujęć czy nawet doborze podkładu muzycznego” (wyrok SA w Warszawie z 26.11. 2014 r., VI AC 212/14). Zatem nie każdą modyfikację lub fotomontaż, w rezultacie której powstaje mem (tak jak deepfake), będzie można uznać za utwór z powodu braku indywidualności. Przyznanie ochrony prawnoautorskiej nie będzie możliwe, gdy rezultat w postaci mema będzie wyłącznym efektem działalności szablonowej, czasami przy użyciu generatorów, a nie twórczej pracy człowieka.

 

W relacjach z innymi autorami …

Zakładając, iż dany mem z racji swojej zawartości stanowi utwór zależny (czyli został stworzony przez przejęcie elementów posiadających indywidualny i twórczy charakter z cudzego dzieła w stopniu pozwalającym je rozpoznać w memie), to przysługuje mu ochrona na gruncie prawa autorskiego. Tym samym, na gruncie wspominanego art. 2 u.p.a.p.p., rozporządzanie i korzystanie z takiego mema przez jego autora zasadniczo wymaga zezwolenia autorów utworów pierwotnych/autora utworu pierwotnego.

I tutaj pojawia się praktyczny problem dla twórców memów: w jaki sposób uzyskać zezwolenie (zgodę) na wykorzystanie twórczych elementów z utworu pierwotnego.

Poza tym, zgodnie z prawem nawet w razie uzyskania zezwolenia twórcy utworu pierwotnego, konieczne jest także podanie autora grafiki lub zdjęcia. Powszechnie w Internecie nie jest to przestrzegane ze względu na trudności z odnalezieniem autora utworu pierwotnego – co nie znaczy, że w wielu przypadkach znalezienie go nie jest możliwe, zwłaszcza w przypadku fotografii.

Znowu, aktualne w tym zakresie pozostają nasze rozważania odnośnie podobnej do memów twórczości w postaci deepfake. Samo tworzenie memów, a także ich dystrybuowanie, analogicznie jak w przypadku deepfake, może być zgodne z prawem, pod pewnymi warunkami.

Oczywiście, aby móc korzystać z cudzego utworu – co do zasady – musimy mieć na to zgodę twórcy, ale w prawie autorskim przewidziane są jednak wyjątki, które zezwalają na włączanie części cudzego utworu lub jego przeróbkę.

Jedną z takich „instytucji” jest prawo cytatu uregulowane w art. 29 u.p.a.p.p. Z przepisu tego wynika, że “wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”. Tym samym wykorzystywanie przez twórcę mema fragmentu innego utworu może być uzasadnione prawem cytatu. Ważne, aby zwrócić uwagę na to, że utwór, z którego korzysta twórca mema był “rozpowszechniony” czyli jak określa się w art. 6 u.p.a.p.p., aby był to “utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie“.

Szukając prawnego uzasadnienia do sięgnięcia przez autora mema po obcą twórczość, warto poznać art. 29(1) u.p.a.p.p. Z tego przepisu wynika, że wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. O tych gatunkach możesz przeczytać we wpisie poświęconym brand hero. Na pewno każdy przypadek trzeba mema trzeba oceniać indywidulanie, ponieważ nie zawsze sądy będą uznawać, że tego typu czerpanie z utworu macierzystego mieści się w graniach parodii, pastiszu i karykatury. Te gatunki zalicza się głównie do utworów inspirowanych i wówczas nie ma wymogu uzyskania zgody autora utworu macierzystego, ani obowiązku czyli wymieniania twórcy i tytułu utworu pierwotnego na egzemplarzach opracowania (co należy robić zgodnie z art. 2 ust. 5 u.p.a.p.p.). Pamiętajmy, że granica pomiędzy inspiracją, a opracowaniem jest bardzo cienka i łatwo jest ją przekroczyć.

 

Mem a wizerunek

Dodatkowa trudność pojawia się w przypadku uwiecznienia na memie cudzego wizerunku. Zgodnie z art. 81 ust. 1 u.p.a.p.p. na rozpowszechnianie mema zawierającego wizerunek osoby niepublicznej potrzebne jest jej zezwolenie. Nie jest ono potrzebne wtedy, gdy osoba na memie stanowi jedynie szczegół całości takiej, jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza (art. 81 ust. 2 pkt 2 u.p.a.p.p.). Co jednak z osobami publicznymi, które po pierwsze najczęściej pojawiają się w różnych memach, a po drugie – z racji pełnienia różnych publicznych funkcji muszą być bardziej „odporne” na wszelkiego rodzaju komentarze pojawiające się w debacie publicznej, w tym na memy? Częściowej odpowiedzi udziela art. 81 ust. 2 pkt 1 u.p.a.p.p., gdyż zgodnie z jego treścią: „Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”.

Kim jest osoba powszechnie znana w rozumieniu tego przepisu? Orzecznictwo wskazuje, że kryterium „powszechnej znajomości” nie stanowi chociażby zakres terytorialny[19], ale o powszechnej znajomości może decydować wybór prowadzonej działalności[20] czy wkład w debatę publiczną danej osoby, której wizerunku ukazanie ma służyć zaspakajaniu prawa społeczeństwa do istotnych informacji[21]. W przypadku drugiej przesłanki, tj. pełnienia „funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”, każdorazowo uzasadniając dopuszczalność wykorzystania danego wizerunku, konieczne jest wykazanie związku przedstawionej na zdjęciu sytuacji z pełnieniem którejś tych funkcji (ujmowanych dość szeroko). Zabrania się uwieczniania wizerunku osób powszechnie znanych w sytuacjach prywatnych, traktując to w orzecznictwie jako nadmierne wkraczanie w ich sferę intymną, niesłużącą realizacji „wyższych” celów informacyjnych dla społeczeństwa[22].

 

W przypadku stricte wykorzystania wizerunku w memach, biorąc pod uwagę ich specyficzną funkcję komentatorską, Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 stycznia 2006 r. (sygn. akt. III CSK 89/05) do kryteriów wskazanych w art. 81 u.p.a.p.p. dodał jeszcze jeden czynnik, mianowicie w celu satyrycznego wykorzystania wizerunku, autor utwóru (mema) musi zakładać zaznajomienie odbiorcy mema z ujemną oceną działalności publicznej danej powszechnie znanej osoby. Oznacza to w praktyce zakaz publikowania memów o charakterze czysto prześmiewczym, jak było to w przypadku mema zawierającego wizerunek burmistrza z niepełnosprawnością, w stanie faktycznym zaprezentowanym w rzeczonym wyroku.

Różnicą jest bowiem zamiar wywołania efektu komicznego, a prześmiewczego. Jak zaznacza E. Fabian: „Mem nie zwraca uwagi na okoliczności, na które bohater memu nie ma wpływu (takich jak np. wygląd), ale na takie, które ściśle dotyczą sfery zawodowej związanej z pełnieniem funkcji publicznej – słowami, decyzjami i kompetencjami politycznymi. Taka krytyka jest dopuszczana w ramach debaty publicznej w orzecznictwie polskim i europejskim, w tym w wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Natomiast satyra mająca na celu jedynie dyskredytację osoby publicznej poprzez nawiązanie do ułomności, wieku lub wyglądu – może zaszkodzić samemu satyrykowi”.[23] Więcej o korzystaniu z wizerunku i prawnej jego ochronie można przeczytać tutaj.

 

A co w przypadku przekroczenia granic prawnych przez twórcę mema?

Podobnie, jak w przypadku deepfake, nie jest wykluczona odpowiedzialność twórcy mema za naruszenie praw innych twórców czy praw osoby, której wizerunek został wykorzystany:

  • w ramach ochrony przed naruszeniem dóbr osobistych (na podstawie art. 23 i 24 kodeksu cywilnego), o tym więcej można przeczytać tu
  • zgodnie z procedurą karną – ścigane na wniosek pokrzywdzonego – przestępstwo zniesławienia (art. 212 kodeksu karnego) i zniewagi (art. 216 kodeksu karnego), więcej na temat karnej odpowiedzialności można przeczytać tutaj
  • oczywiście z roszczeniami na gruncie art. 78 i 79 u.p.a.p.p. mogą wystąpić twórcy utworu macierzystego, więcej o tym tu oraz tu

Więcej można przeczytać we wspomnianym cyklu o deepfake.

 

Jak legalnie uprawiać meme marketing?

Skoro już wiadomo, że mem może być utworem, a utwory korzystają z ochrony prawnoautorskiej, to jak skutecznie uprawiać rozprzestrzeniający się ostatnio dość powszechnie tzw. „meme marketing” (działania marketingowe ukierunkowane na promocję danej marki przy pomocy memów) bez narażenia się na możliwość naruszenia cudzego prawa, jeśli nie udało się uzyskać zezwolenia autora mema na takie wykorzystanie jego utworu?

Otóż pomocna w takim przypadku może być wspomniana konstrukcja utworu inspirowanego. Termin ten nie został określony przez ustawodawcę, a określenie go to domena doktryny. Przykładowo J. Barta twierdzi, że utwór taki występuje wtedy, gdy: „utwór wcześniej istniejący, innego autora, nie jest ani w całości, ani w poszczególnych swych warstwach inkorporowany do utworu nowego, lecz stanowi raczej jedynie artystyczną czy naukową zachętę, podnietę do jego stworzenia[24]. Utwór inspirowany nawiązuje zatem w pewien sposób do dzieła pierwotnego, ale o jego różnicy w stosunku do utworu zależnego każdorazowo stanowi stopień oderwania od utworu pierwotnego w zakresie walorów twórczych.[25] Ma to ogromne znaczenie praktyczne, gdyż – jak wcześniej podkreślaliśmy – utwór inspirowany nie jest obarczony wymogami odnoszącymi się do rozporządzania nim i korzystania z niego za zezwoleniem twórcy utworu pierwotnego. Zgody takiej nie wymaga się, jako że utwór inspirowany jest utworem samoistnym, któremu przysługuje własna ochrona prawnoautorska.

Dlaczego to ważne w kontekście meme marketingu? Otóż w przypadku braku zgody autora mema na korzystanie z jego utworu nadal można zrealizować pomysł urozmaicenia swojej treści o charakterze marketingowym memem, tyle że nie pochodzącym od innego twórcy, a stanowiącym własny utwór inspirowany.

 

Ponieważ zgodnie z art. 1 ust. 21 u.p.a.p.p.: „(…) nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”, osoba chcąca użyć mema w marketingu może po prostu zaczerpnąć sam koncept na niego, inspirując się ostatnim internetowym trendem, ale przerobić go pod swoją markę, tak jak w poniższym przykładzie:

 

Rys. 1, źródło: ⌬ Meme Marketing: The Next Revolution in Marketing Strategy? 🤔 (keywordtool.io) [dostęp: 15.03.2022 r.].

 

Gdy mem jest tworzony w wyniku inspiracji, istotne jest, by komponenty dzieła w utworze inspirowanym pochodzące z utworu inspirującego pomimo ich rozpoznawalności nie były dominujące (tak w wyroku SN z 10.07.2014 r., I CSK 539/13). W takim przypadku trzeba także uważać na sytuacje dotyczące korzystania z wizerunku osób przedstawionych na stworzonej przez siebie fotografii, gdyż:

  1. udostępniający nadal powinien mieć zgodę na korzystanie z ich wizerunku i
  2. mem nie może naruszać dóbr osobistych osoby na nim przedstawionej (a także tej, do której ewidentnie nawiązuje).

Dyskusyjny przykład zamieszczamy poniżej:

 

Rys. 2, źródło: Totalmoney.pl reklama inspirowana memem distracted boyfriend wideo (wirtualnemedia.pl) [dostęp: 15.03.2022 r.].

 

Problematyka memów jest bardzo ciekawa, a ich ilość generowana codziennie w sieci dostarcza także nam, prawnikom, mnóstwa pracy 😉 Zawracają się do nas zarówno ci, którzy tworzą memy, ale także osoby taką twórczością pokrzywdzone. Jeżeli Twoje prawa własności intelektualnej są naruszane, nie czekaj i nie zwiększaj rozmiaru Twojej szkody wyrządzanym naruszeniem! Skorzystaj z usługi przygotowania wniosku o zabezpieczenie w przypadku naruszenia praw własności intelektualnej.  Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

 

Photo by Carolien van Oijen on Unsplash

 

[1] Zob. Postmodernizm. Antologia przekładów. Ryszard Nycz (red.). Kraków: Wydawnictwo Baran i Suszczyński, 1996, passim.
[2] Zob. L. Lessig, Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce, tłum. R. Próchniak, Warszawa 2009, passim.
[3] K. Grzybczyk, 3.3. Kultura remiksu [w:] Twórczość internautów w świetle regulacji prawa autorskiego na przykładzie fanfiction, Warszawa 2015.
[4] Zob. A. Karpiński, Charakter prawa do udzielania zezwolenia na wykonywanie zależnych praw autorskich, Białystok 2020, s. 49.
[5] Zob. np. E. Traple, Dzieło zależne jako przedmiot prawa autorskiego, Warszawa 1979, s. 5.
[6] A. Karpiński, Charakter…, s. 97.
[7] M. Szaciński, Prawa twórcy opracowania cudzego dzieła w polskim prawie autorskim (zależne prawa autorskie), Palestra 1978, nr 2, s. 26.
[8] S. Ritterman, Komentarz do Ustawy o prawie autorskim, Kraków 1937, s. 21.
[9] A. Kopff, Autorskie prawa zależne w świetle teorii o warstwowej budowie utworu, St. Cyw. 1978, z. 10, t. XXIX, s. 152.
[10] Ibidem.
[11] Zob. np. A. Niewęgłowski, M. Poźniak-Niedzielska, Wprowadzenie. Pojęcie utworu (w:) System Prawa Prywatnego, t. 13, red. J. Barta, Warszawa 2017, s. 31; J. Błeszyński, Tłumaczenie i jego twórca w polskim prawie autorskim, Warszawa 1973,  s. 47.
[12] A. Karpiński, Charakter…, s. 102.
[13] Zob. Ibidem, s. 48.
[14] Ibidem.
[15] J. Nowak, Memy internetowe: teksty (cyfrowej) kultury językiem krytyki społecznej (w:) Współczesne media. Język mediów, red. I. Hofman, D. Kępa-Figura, Lublin 2013, s. 240.
[16] Zob. A. Karpiński, Charakter…, s. 49.
[17] J. Nowak, Memy…, s. 246.
[18] Ibidem, s. 255.
[19] Osobą powszechnie znaną może być np. taksówkarz w małym mieście, zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 2 września 2010 r., sygn. akt. I ACa 620/10.
[20] Zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 8 kwietnia 2016 r., sygn. akt. I ACa 1108/15.
[21] Zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 lutego 2018 r., sygn. akt. V ACa 1040/17.
[22] Zob. np. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 grudnia 2019 r. sygn. akt. I CSK 497/18.
[23] https://lookreatywni.pl/baza-wiedzy/mem-a-prawo-mem-w-social-media/ [dostęp: 15.03.2022 r.].
[24] System Prawa Prywatnego, PP T. 13, red. Barta/Barta, Markiewicz, Matlak, Niewęgłowski, Poźniak-Niedzielska, s. 55.
[25] Zob. Ibidem.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Greenwashing– czy każda „zielona” reklama jest dozwolona?

Podobno zaczęło się od rzadziej wymienianych ręczników w hotelach, po to, aby hotele rzekomo mogły oszczędzać wodę. „Ekościema” czy „zielone pranie mózgu” bądź „ekowybielacz” to praktyka polegająca na kreowaniu wizerunku firmy w oparciu o przekazy ekologiczne nie znajdujące pokrycia w rzeczywistości. Powstała w 2007 r lista “grzechów” greenwashing-u[1] nadal jest aktualna, a przedsiębiorstwa mniej lub bardziej świadomie popełniają te same grzechy. O obostrzeniach w stosowaniu oznaczeń „bio” i „eko” już pisaliśmy, teraz sięgamy do wydanych w grudniu 2021 r wytycznych Komisji Europejskiej, które wskazują przykłady eko-grzechów. Zatem, czy hasło jednego z dostawców energii elektrycznej „Czysta energia. Czysty biznes” może być stosowane? Czy wykorzystanie w kampanii reklamowej mchu z dopiskiem, wskazującym, że kompozycja składa się z roślin oczyszczających powietrze może stanowić działanie niedozwolone? 

W pierwszym przypadku Komisja Etyki Reklamy uznała, że zaskarżona reklama wprowadzała konsumentów w błąd. Zastosowany przekaz był niepełny – pominięto w nim informacje o istotnym dla adresata znaczeniu, co mogło rodzić u odbiorcy mylne wyobrażenie co do wpływu firmy na środowisko i jego ochronę ponieważ odnawialne źródła energii dostarczają niewiele ponad 5% oferowanej przez ten podmiot mocy. W drugim przypadku, kampania może stanowić działanie niedozwolone, jeżeli okaże się, że roślina posiadająca naturalnie takie właściwości przed umieszczeniem jej na reklamie została odpowiednio osuszona i zaimpregnowana, co skutecznie wyeliminowało możliwość zachodzenia procesu oczyszczającego.

Jeśli sięgniemy do wspomnianej listy grzechów[2] to okaże się, że typologia jest wciąż aktualna, ponieważ nadal możemy obserwować:

  1. ukrycie kosztu alternatywnego (Sin of the Hidden Trade-Off) – to taki przekaz, w którym firma sugeruje ekologiczne właściwości swojego produktu lub usługi w oparciu o jedną tylko jego cechę lub wąski zespół cech, wyróżnionych w sztuczny sposób, jednocześnie ignoruje inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi, (np. energooszczędna elektronika faktycznie wykonana z niebezpiecznych dla środowiska materiałów);
  2. brak dowodu (Sin of No Proof) – to deklaracje, które nie znajdują poparcia w dostępnych materiałach albo w gwarancjach jakiej faktycznie renomowanej organizacji;
  3. brak precyzji (Sin of Vagueness) – czyli deklaracje, w których używa się określeń tak nieprecyzyjnych i szerokich, że mogą one wprowadzać odbiorcę w błąd;
  4. podkreślenie cech nieistotnych (Sin of Irrelevance) – to przekazy, w których firmy wskazują ekologiczne właściwości produktu lub usługi w oparciu o jedną mało znaczącą cechę, ignorując inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi;
  5. promocja mniejszego zła (Sin of Lesser of Two Evils) – podkreślanie ekologicznych właściwości danego produktu lub usługi należących do kategorii, która jako całość ma zdecydowanie negatywny wpływ na środowisko;
  6. kłamstwo (Sin of Fibbing);
  7. posługiwanie się fałszywymi ekoetykietami (Sin of Worshiping False Labels) – tworzenie własnych etykiet odnoszących się do ekologii i opatrywanie nimi produktów w taki sposób, że odbiorca odnosi wrażenie, że dany produkt jest certyfikowany przez podmiot zewnętrzny.

Mimo upływu lat „grzechy” te są nadal aktualne. W grudniu 2021 r. Komisja Europejska wydała nowe „Wytyczne dotyczące wykładni i stosowania dyrektywy 2005/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym” („Wytyczne”).

Praktyki handlowe to te działania przedsiębiorcy czy sposoby postępowania, oświadczenie lub komunikat handlowy, w tym reklamę i marketing, bezpośrednio związane z promocją, sprzedażą lub dostawą produktu do konsumentów. Natomiast praktyka handlowa jest nieuczciwa, jeżeli:

  1. jest sprzeczna z wymogami staranności zawodowej i
  2. w sposób istotny zniekształca lub może w sposób istotny zniekształcić zachowanie gospodarcze względem produktu przeciętnego konsumenta, do którego dociera bądź do którego jest skierowana.

Tymczasem, z raportu badania stron internetowych w latach 2019/2020 opublikowanego przez Komisję Europejską wynika, że połowa twierdzeń dotyczących ekologiczności nie jest poparta żadnymi dowodami, co potwierdza powszechność niejasnych, przesadzonych, fałszywych lub wprowadzających w błąd twierdzeń dotyczących ekologiczności produktów lub usług[3]

 

[fałszywe informacje, twierdzenia niezgodne z prawdą]

Poniżej zostały wskazane przykłady twierdzeń mylących, czyli zawierających fałszywe informacje lub stanowiące twierdzenia niezgodne z prawdą:

  1. użycie terminu „biodegradowalny” w przypadku produktu, który nie jest faktycznie biodegradowalny lub w przypadku którego nie zostały przeprowadzone żadne testy;
  2. prezentacja urządzeń elektrycznych, takich jak żelazka, odkurzacze, ekspresy do kawy, jako „przyjaznych dla środowiska” („eko”), choć z badań wynika, że często nie mają one lepszych parametrów niż inne podobne produkty lub w przypadku gdy nie przeprowadzono żadnych badań;
  3. prezentacja opon samochodowych jako „eko opony” i promowanie ich ekologiczności oraz wpływu na zużycie paliwa, choć badania pokazują mieszane wyniki;
  4. prezentowanie zastawy stołowej z babusa jako trwałej, nadającej się do recyklingu i ekologicznej alternatywy tworzyw sztucznych, podczas gdy w rzeczywistości produkty te są mieszanką tworzywa sztucznego, babusa (czasem pyłu bambusowego) oraz żywicy z melaminy i formaldehydu niezbędnej do uzyskania różnych kształtów (naczyń, misek itp.) i stopni sztywności.

 

[twierdzenia wprowadzające w błąd]

Przy ustaleniu, czy dane twierdzenia jest twierdzeniem wprowadzającym w błąd, granica pomiędzy uczciwą a nieuczciwą praktyką jest bardziej rozmyta. Dane twierdzenie wprowadza lub może wprowadzić w błąd przeciętnego konsumenta, nawet jeżeli informacje są zgodne z rzeczywistością w odniesieniu do niektórych elementów.

Wobec tego tak ważne jest, aby również obraz i ogólna prezentacja produktu (tj. układ, wybór kolorów, obrazów, zdjęć, dźwięków, symboli lub etykiet) był zgodny z prawdą i stanowił dokładne przedstawienie skali korzyści dla środowiska naturalnego, a także nie przeceniał uzyskiwanych korzyści.

W zależności od okoliczności samo zastosowanie obrazów kojarzonych z ekologią (np. drzew, lasów deszczowych, wody, zwierząt) oraz takiej kolorystyki (np. niebieskiego lub zielonego tła lub tekstu), które kojarzą się ze zrównoważeniem środowiskowym może stanowić przekaz wprowadzający w błąd.

Z przekaz wprowadzający w błąd możemy mieć także do czynienia, jeżeli składa się z niejasnych i ogólnych stwierdzeń dotyczących korzyści dla środowiska, bez wskazania konkretnych korzyści oraz właściwego aspektu produktu, do którego odnosi się dane twierdzenie.

Przykładami takich twierdzeń są: „przyjazny środowisku”, „pro-ekologiczny”, „eko”, „zielony”, „przyjaciel natury”, „ekologiczny”, „zgodny z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska”, „przyjazny dla klimatu”, „łagodny dla środowiska”, „wolny od zanieczyszczeń”, „biodegradowalny”, „bezemisyjny”, „niepowodujący emisji”, „zredukowane emisje CO2”, „neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla”, „neutralny dla klimatu”, a nawet twierdzenia o szerszym zakresie, takie jak: „świadomy” i „odpowiedzialny”.

Takie nieuzasadnione twierdzenia mogą wywołać wrażenie, że produkt lub działalność przedsiębiorcy nie tylko nie ma negatywnego wpływu na środowisko ale wręcz przeciwnie, wywołuje pozytywny wpływ na środowisko.

 

[twierdzenia niejasne i dwuznaczne]

Przykładami niejasnych i dwuznacznych twierdzeń wprowadzających w błąd są:

  1. twierdzenie, że wynajem samochodów elektrycznych jest „ekologiczny”, jeżeli nie zostaną podane informacje, które pozwoliłyby na ocenę tego twierdzenia z odpowiedniej perspektywy. W szczególności jeżeli energia elektryczna potrzebna do ładowania samochodów nie pochodzi z odnawialnych źródeł energii, usługa wynajmu samochodów będzie mieć nadal negatywny wpływ na środowisko;
  2. twierdzenia, że ich działalność przedsiębiorcy jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla dzięki inwestycjom w projekty, które rekompensują emisje CO2. – wypożyczalnia samochodów oferuje konsumentom możliwość „jazdy neutralnej pod względem emisji CO2” dzięki wyborowi opcji, która rekompensuje emisje. Praktyka ta może być problematyczna, jeżeli podstawowe jednostki emisji dwutlenku węgla charakteryzują się niską integralnością środowiskową lub nie są prawidłowo rozliczane, tak że nie odzwierciedlają rzeczywistych ani dodatkowych redukcji emisji. Twierdzenia dotyczące usuwania dwutlenku węgla powinny być autentyczne, solidne, przejrzyste, zgłaszane, możliwe do monitorowania, weryfikowalne, wiarygodne, poświadczone, nie powinny podważać krótkoterminowych działań w zakresie redukcji emisji w sektorach emitujących, powinny gwarantować dodatkowość oraz zapewniać odpowiednie rozliczanie w zakresie usuwania dwutlenku węgla w krajowych wykazach gazów cieplarnianych. – Należy odpowiednio informować konsumentów o funkcjonowaniu środków rekompensujących emisje CO2, w tym o liczbie w pełni kompensowanych kilometrów i sposobie, w jaki jest to osiągane, oraz o sposobie i miejscu rozliczania kompensacji.
  3. działania marketingowe dotyczące produktów do pielęgnacji włosów i skóry, w ramach których przedsiębiorca twierdził, że jego produkty są organiczne, używając twierdzeń, takich jak „eko” i „organiczny”, były niejasne i nie miały jasnych kwalifikacji. Dodatkowo stosowanie wyłącznie graficznego symbolu/logo/etykiety oznakowania certyfikacji zewnętrznej jako kwalifikacji tego, co oznacza „organiczny” lub „eko”, nie jest wystarczająco jasne;
  4. reklamowanie sprzedaży torebek ze słodyczami, twierdząc, że za każdą sprzedaną torebkę zostanie posadzone jedno drzewo. Jednocześnie jednak przedsiębiorca już zobowiązał się posadzić określoną liczbę drzew niezależnie od liczby sprzedanych toreb ze słodyczami.

 

[nazwa wprowadzająca w błąd]

Używanie nazwy przedsiębiorstwa albo marki produktu, która nawiązuje do ochrony środowiska, gdy nazwa ta  jest wykorzystywana do celów marketingowych również polega opisanym powyżej rygorom.  

Przykładem takiego działania może być zastosowanie terminów „środowiskowy” wraz z „plusem” w nazwie produktu naftowego, które sprawiały wrażenie, że produkt cechują pewne korzyści dla środowiska, choć paliwa kopalne zawsze powodują szkody dla środowiska.

 

[badanie całego cyklu życia produktu]

Przy ocenie czy mamy do czynienia z greenwashingiem, badamy wpływ na środowisko produktu przez jego cały cykl życia, w tym w jego łańcuchu dostaw. Twierdzenie dotyczące ekologiczności powinno odnosić się do aspektów, które są znaczące pod względem wpływu produktu na środowisko.

Ponadto przedsiębiorcy nie powinni zniekształcać twierdzeń dotyczących składu produktu (w tym surowców), jego zastosowania, procesu wytwarzania, transportu lub wpływu na środowisko po zakończeniu przydatności do użycia, np. przez nadmierne podkreślanie znaczenia pozytywnych aspektów, które w rzeczywistości mają jedynie marginalne znaczenie, lub gdy ogólny wpływ na środowisko wynikający z cyklu życia produktu jest negatywny.

Przykłady:

  1. twierdzenie „wykorzystujący 100 % energii ze źródeł odnawialnych” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie sprecyzowano, że energię ze źródeł odnawialnych wykorzystano tylko na określonym etapie cyklu życia produktu. Natomiast w twierdzeniu „materiał pochodzący w 100 % ze źródeł odnawialnych (z wyjątkiem łączników)” jasno określono, których elementów produktu nie wykonano z materiałów odnawialnych;
  2. reklamowanie produktu jako zawierającego „bawełnę ze zrównoważonej uprawy” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie można określić pochodzenia bawełny ani wyodrębnić jej w łańcuchu produkcyjnym od bawełny konwencjonalnej;
  3. reklamowanie produktu, takiego jak sztuczna murawa, jako przyjaznego środowisku, ponieważ nie wymaga on wody, nawozów ani konserwacji na etapie użytkowania, może nie uzasadniać tego twierdzenia, jeżeli etapy wytwarzania i wycofania z użytku mają poważny negatywny wpływ na środowisko;
  4. wprowadzające w błąd informacje dotyczące źródeł energii wskazane w informacjach o rozliczeniach, takie jak abstrakcyjne informacje na temat krajowego koszyka energetycznego lub wprowadzające w błąd informacje dotyczące wpływu na środowisko /rzeczywistego udziału odnawialnych źródeł energii w energii elektrycznej zakupionej przez odbiorcę końcowego (np. nadmierny nacisk na udział energii ze źródeł odnawialnych).

Inny przykład takiego działania to przywoływane korzyści dla środowiska w jednym obszarze z równoczesnym przeniesieniem jego negatywnych skutków do innego obszaru – Producent twierdzi, że jego produkt cechuje niskie zużycie wody. Jednocześnie jednak produkt zużywa więcej energii niż porównywalny produkt z tej samej kategorii, co znacząco zwiększa łączny wpływ produktu na środowisko. W takich okolicznościach twierdzenie może być wprowadzające w błąd albo w odniesieniu do charakteru produktu albo jego głównych cech.

 

______________

Greenwashing może przybierać różne formy praktyk handlowych. Greenwashing może stanowić deklarację, informację, symbol, logo, grafikę i markę oraz ich powiązania z kolorami. Działania w postaci greenwashingu mogą dotyczyć opakowań i etykiet produktów, ale także ich reklamy we wszystkich mediach (w tym stronach internetowych).

Twierdzenia dotyczące ekologiczności produktu lub usługi, aby nie zostały uznane za nieuczciwą praktykę rynkową muszą być:

  1. zgodne z prawdą,
  2. nie mogą zawierać fałszywych informacji 
  3. muszą być przedstawione w jasny, konkretny, dokładny i jednoznaczny sposób, tak aby nie wprowadzać konsumentów w błąd.

W przypadku, gdyby doszło do kwestionowania tych twierdzeń, przedsiębiorca musi przedstawić dowód, że jego produkt lub usługa jest ekologiczna.

 

Z powyższej analizy wynika, iż organy UE, w tym ustawodawca unijny, coraz większy nacisk będą kłaść na etyczne działanie przedsiębiorców oraz społeczną odpowiedzialności przedsiębiorstw, w tym w zakresie ekologii i ochrony środowiska a tym samym na uczciwe korzystanie z oznaczenia „eko”.  Jeśli masz wątpliwości czy Twój komunikat nie jest “grzeszny”, skontaktuj się z nami. My zaś przy okazji tropienia oznaczeń „bio” będziemy pisać o innym ciekawym dla nas zjawisku związanym z „praniem” – już wkrótce zajmiemy się leanwashingiem 😉

 

 

[1] Listę te stworzyła kanadyjska spółka TerraChoice Environmental Marketing (przejęta przez UL LLC) https://www.ul.com/insights/sins-greenwashing [dostęp: 25.02.2022]
[2] Bartosz Fert „Nierzetelny marketing ekologiczny (greenwashing) – opis zjawiska i próba jego kwalifikacji prawnej” Przegląd prawa ochrony środowiska” 2/2015
[3] https://ec.europa.eu/info/sites/default/files/mms-overview-report-19-20_en.pdf.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami