-1
archive,category,category-dobra-osobiste,category-344,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Fanowskie komiksy doujinshi a prawa autorskie

„Tekstualne kłusownictwo” czy wyraz uwielbienia dla autora oryginalnego dzieła? Na temat prawdziwej natury twórczości fanowskiej w literaturze przedmiotu toczą się liczne dywagacje[1], natomiast prawdą jest, że odpowiedź na to pytanie na zawsze prawdopodobnie pozostanie w sferze opinii. Na potrzeby niniejszego wpisu warto poprzestać na stwierdzeniu, że kultura fanowska istnieje i przejawia się w nieskończenie wielu formach (np. fanfiction – fanowskie opowiadania, fanart – fanowskie ilustracje, fanfilm – fanowskie filmy czy doujinshi – fanowskie komiksy). Tak bowiem, jak wiele jest rodzajów dzieł kultury, tak samo wiele może powstać postaci utworów wykonanych przez fanów. Mimo powszechnego uznawania twórczości fanowskiej za leżącą w obrębie tzw. „szarej strefy”, do której prawo nie dociera – tam, gdzie pojawia się pojęcie „utworu”, tam nieodzownie powinna zostać przywołana kwestia praw autorskich i możliwości ich naruszenia. Prawdopodobnie żaden autor nie chciałby przecież tracić na tym, że jego wielbiciel bogaci się kosztem cudzego dzieła, nawet jeśli ten drugi czyni to nie z chęci osiągnięcia finansowego zysku, a z miłości, czyż nie?

Czym jest doujinshi?

 

Etymologii tego słowa należy szukać w języku japońskim, gdyż to właśnie Państwo Japońskie, dzięki rynkowi mangowemu, w największej mierze słynie z dystrybucji komiksów tworzonych przez fanów. Oczywiście komiksowe prace fanów powstają również na podstawie innych dzieł, niż japońskie, jednak według J. Oppligera doujinshi cieszą się dużo większą popularnością w Japonii niż na Zachodzie chociażby dlatego, że Japończycy dorastają z anime i mangą, przez co są bardziej skłonni do tworzenia własnych historii w oparciu o istniejące mangi i anime. Ponadto skoro zachodni fani doświadczają jedynie wizualnego doświadczenia bez rozumienia języka japońskiego, a jednocześnie społeczeństwo wywiera na nich presję, by w okresie dojrzewania wyrośli już z kreskówek, nie są oni zakorzenieni w kulturze fanowskich komiksów w takim samym stopniu, jak Japończycy.[2]

 

Termin doujinshi składa się z części: doujin (jap. 同人, pol. „sama osoba” – tzn. osoba albo grupa osób połączonych wspólnym celem/przedsięwzięciem) oraz shi (jap. 誌, pol. „okresowa publikacja”). Czasem spotyka się go w formie doujin-zasshi (jap. 同人雑誌, どうじんし, pol. „magazyn tak samo myślących”). Autorami doujinshi są nie tylko amatorzy, ale czasem również profesjonaliści publikujący swoje prace poza zwykłym przemysłem.[3]

 

Chociaż termin fanfiction określający fanowską twórczość w odniesieniu do utworów literackich pojawił się wskutek prawnoautorskiej rewolucji, która rozegrała się w XX w., w 1939 r.[4], samo zjawisko istniało wcześniej przez wiele stuleci (np. sztuki Szekspira wzorowane na znanych wcześniej w kulturze dziełach[5], „Nowa Alicja w starej Krainie Czarów” autorstwa A.M. Richards powstała na postawie znanej książki L. Carrolla[6] czy tzw. „XIII księga Pana Tadeusza”, której autorstwo bardzo często przypisuje się A. Fredrze). O początkach doujinshi można mówić od XIX w., jednak dla ich współczesnej formy najważniejsze były lata 70. i 80. ubiegłego stulecia. W 1975 r. powstał Comiket (jap. コミケット) – pierwsze wydarzenie poświęcone w całości dystrybucji doujinshi. Obecnie jest to największy na skalę globalną konwent poświęcony w całości fanowskim komiksom. Corocznie odbywa się dwa razy, a liczbę jego uczestników w ciągu kilku ostatnich lat szacuje się na około pół miliona podczas każdej edycji. Na Comikecie sprzedawane są prace autorów doujinshi i chociaż zyski z tego płynące nie są duże (z badań wynika, że na 4000 twórców doujinów sprzedających swoje prace na konwentach, po ich zakończeniu około 60% artystów nie otrzymuje nic. Ok. 10% najlepszych twórców zarabia w granicach 200 000 jenów/2000 dolarów na dużych imprezach, co nie jest złym wynikiem jak na jeden dzień pracy, nie starcza jednak na przeżycie w Japonii przez dłuższy czas[7]), ich działalność nabiera wówczas charakteru komercyjnego w sposób legalny. Prace sprzedawane na konwentach, z uwagi na prawa autorów utworów pierwotnych, nie mogą być dystrybuowane w dużym nakładzie, co jednak ma dwie strony medalu – dzięki temu fanowskie komiksy mogą stać się pożądanym towarem na tego rodzaju rynku.[8]

 

Doujinshi z perspektywy prawa japońskiego

 

Czynność naruszenia prawa w postaci publikowania, rozpowszechniania lub czerpania korzyści majątkowych z doujinshi bez uzyskania zgody oryginalnego twórcy na podstawie przepisów prawa japońskiego ma charakter shinkokuzai (jap. 親告罪, しんこくざい), czyli przestępstwa ściganego na wniosek pokrzywdzonego. W teorii oznacza to, że jedynie posiadacze praw autorskich do utworu pierwotnego mają prawo złożenia odpowiedniej skargi, w praktyce jednak uprawnieni nie robią tego w zasadzie nigdy.

 

Na przestrzeni około dwudziestu ostatnich lat rozegrały się jedynie dwie głośne sprawy, w których rzeczywiście wystosowano roszczenie wobec danego fana. Obie dotyczyły jednych z najczęściej przedstawianych zarzutów wobec twórców fanfiction przez oryginalnych autorów, które pojawiają się w orzecznictwie amerykańskim – tzn. zarzut naruszenia dobrej sławy dzieła bądź konkurencyjność utworu fanowskiego, przez którą może dojść np. do wzbogacenia się fana kosztem twórcy pierwotnego[9]. Pierwszy przypadek odnosił się do gaminowego giganta – firmy Nintendo – która, nie chcąc mieć późniejszych kłopotów wizerunkowych, w 1999 r. pozwała twórcę doujinshi o charakterze erotycznym, dotyczącego flagowego tytułu studia, jakim jest seria „Pokémon”. Jako ciekawostkę można dodać, że sprawa ta stała się fundamentem akademickiej dyskusji na temat prawnego statusu fanowskich komiksów w kontekście praw autorskich.[10]

Odszkodowanie pierwotnemu autorowi komiksu „Doraemon”, na którego podstawie powstało doujinshi, musiał także wypłacić w 2006 r. jego twórca, po otrzymaniu pisemnego ostrzeżenia. W tym przypadku specyfika polegała jednak na tym, że autor doujina nazwał swoje dzieło „ostatnim rozdziałem”, a ten nigdy nie ukazał się w ramach mangi. Ponadto styl rysunku zaprezentowany w utworze pochodnym był łudząco podobny do oryginału.[11] Nie ulega wątpliwości, że w zaprezentowanych sytuacjach fanowski komiks rzeczywiście mógł zagrażać interesom uprawnionych.

 

Mimo to w większości przypadków dystrybucja doujinshi jest przez autorów i wydawców dzieł oryginalnych ignorowana. Dzieje się tak przede wszystkim, gdyż: „Doujinshi jest bardzo znaczącą częścią świata fanów w Japonii, pod wieloma względami bardziej znaczącą, niż cosplay. Jego obecność jest do tego stopnia normalna, że większość twórców nie poświęca mu zbytniej uwagi”[12]. Ponadto sam były premier Państwa Japońskiego – Shinzō Abe – w 2016 r. uznał, że komiksy tworzone przez fanów nie mają charakteru konkurencyjnego wobec utworów pierwotnych, a zatem nie wpływają na zmniejszenie zysków oryginalnych twórców. Jest to także powód, dla którego prawo japońskie nadaje temu działaniu charakter przestępstwa wnioskowego, nie ściganego z oskarżenia publicznego.[13]

 

Innym powodem przychylności lub przynajmniej obojętności wobec istnienia doujinshi ze strony uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych jest to, że powszechnie uważa się, iż tworzenie fanowskich komiksów ma pozytywny wpływ na rynek mangowy, a brak ingerencji w sytuację ze strony autorów pierwotnych sprawia, że na rynek ten może dostać się wielu początkujących, zdolnych mangaków, zatrudnianych potem przez wydawców magazynów mangowych. S.K. Mehra uważa, że rynek doujinshi wpływa na zwiększenie produktywności rynku mangowego, zaś ścisłe egzekwowanie prawa autorskiego mogłoby sprawić, że rynek na tym straci.[14]

 

Kolejną przyczynę stanowi aspekt reklamowy, który wykorzystują wielkie wydawnictwa mangowe (takie jak np. Kodansha czy Shogakukan) w celu promocji oryginalnych dzieł.[15] Dodatkowo wielu ich twórców w Japonii traktuje zachowanie fanów w postaci tworzenia ich własnych komiksów w oparciu o utwór pierwotny jako wyraz pochlebstwa, hołdu, tak zresztą najczęściej postrzegane jest to zachowanie przez samych wielbicieli danego dzieła kultury na całym świecie[16] (choć oczywiście nawet w Kraju Kwitnącej Wiśni znajdą się wyjątki, jak np. autor słynnej serii „Neon Genesis Evangelion” – Hideki Anno – który sceptycznie wyraził się o doujinshi)[17]. Można uznać, że wśród tych wszystkich powodów i tak prym wiedzie kwestia interesów ekonomicznych twórców pierwotnych i tak długo, jak pozostają one niezagrożone, komiksy fanowskie mają w Japonii prawo bytu. Chociaż ich status prawny do teraz nie został ujednolicony, pewien przełom nastąpił w październiku 2020 r. Wówczas japoński Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej nakazał witrynie internetowej, czerpiącej zysk z udostępniania doujinshi, zapłatę 2,19 miliona jenów odszkodowania autorce fanowskich komiksów, opublikowanych na tej stronie bez jej zgody. Strona pozwana podnosiła argument o pochodnym charakterze doujinshi, przez co miała nie przysługiwać im ochrona prawnoautorska. Sąd I instancji udzielił jednak ochrony prawnoautorskiej, wskazując na brak wystarczających dowodów na uznanie doujinshi za dzieła pochodne o charakterze nielegalnym. Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej podtrzymał zdanie sądu niższej instancji. Wyrok ten ma szansę wpłynąć pozytywnie na sytuację prawną autorów fanowskich komiksów, których działanie było do tej pory traktowane jako naruszenie prawa, lecz znajdujące się w „szarej strefie”. Adwokat powódki – Kei Hirano – uznał ten przypadek za precedens mogący stworzyć w przyszłości podwaliny dla określenia sytuacji prawnej doujinshi.[18]

 

Doujinshi z perspektywy prawa polskiego

 

Za sprawą dynamicznego rozwoju Internetu twórczość fanowska wykracza poza prawne granice państw. Prof. K. Grzybczyk uznaje jednak, że pierwszym pytaniem, które należy zadać w przypadku naruszenia praw autorskich w charakterze międzynarodowym w postaci stworzenia utworu fanowskiego jest nie o to, przepisy którego porządku prawnego należy zastosować, a o to, jak różni się ocena działania fana w zależności od kręgu kulturowego.[19] Warto zatem zastanowić się, jak sytuację taką oceniają w teorii przepisy prawa polskiego, gdyż w praktyce zawsze będzie to oczywiście zależeć od samego autora i jego poglądów dotyczących fanfiction, fanart czy właśnie doujinshi.

 

Polska ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1062 dalej: PrAut.) nie przewiduje regulacji odnoszących się bezpośrednio do twórczości fanowskiej, przez co kwestię tę można rozpatrzeć w kilku możliwych aspektach. Przede wszystkim charakter prawny komiksu stworzonego na podstawie cudzej twórczości można ocenić na gruncie PrAut. na dwa sposoby:

 

  • fanowski komiks rozumiany jako utwór zależny (opracowanie) lub
  • fanowski komiks rozumiany jako utwór inspirowany.

 

Powyższe rozróżnienie ma o tyle podstawowe znaczenie, że w przypadku utworu zależnego, na podstawie art. 2 ust.  1 i 2 PrAut., zgoda autora utworu pierwotnego nie jest wymagana dla samego stworzenia opracowania, ale musi zostać uzyskana przy chęci rozporządzania i korzystania z utworu stworzonego fana. W zakresie tych pojęć mieści się również zamieszczenie komiksu na stronie internetowej, nawet w celach niekomercyjnych.

 

W drugiej sytuacji dla powstania ale też dla korzystania i rozporządzania utworem inspirowanym nie jest potrzebna zgoda autora oryginalnego dzieła, ponieważ o charakterze tego dzieła decyduje twórczy wkład własny fana i stopień przetworzenia cudzego tytułu.

 

W kwestii przetworzenia, odnosząc się do przypadku amerykańskiego, niewiele osób wie, że „50 twarzy Grey’a” E.L. James pierwotnie powstało jako fanowskie opowiadanie na podstawie „Zmierzchu” S. Meyer. Ze względu na stopień przetworzenia nie widać jednak cech przeniesionych z dzieła Meyer i dlatego „Grey’owi…” bliżej jest w obecnej formie do utworu inspirowanego (choć w pierwotnej wersji utworu James bohaterowie nosili imiona Belli i Edwarda, stąd gdyby tylko autorka „Zmierzchu” chciała, biorąc pod uwagę komercyjny sukces „Grey’a…”, mogłaby wystosować względem James odpowiednie roszczenia).

 

Przedstawiciele doktryny wskazują, że rozróżnienie pomiędzy utworem inspirowanym a zależnym znajduje się w wielkości wkładu twórczego autora utworu późniejszego i tym, jak wiele cech utworu pierwotnego zostało do drugiego przeniesionych. Więcej cech oryginalnych niż wtórnych pozwala na uznanie późniejszego dzieła za utwór inspirowany. Bezpieczniej jest jednak zawsze i tak wskazać utwór stanowiący źródło inspiracji wraz z jego autorem.[20] Gdy jednak drugi utwór byłby uznany za zależny, a zgoda pierwotnego twórcy nie została uzyskana – doszłoby do naruszenia prawa autorskiego przysługującego autorowi pierwotnego dzieła.

 

PrAut. przewiduje kilka wyjątków w postaci tzw. „dozwolonego użytku” w przypadku których, mimo zaczerpnięcia części lub całości utworu pierwotnego, nie naruszenia prawa autorskiego. Dla kwestii doujinshi warte omówienia wydają się dwa – dozwolony użytek osobisty oraz „prawo parodii”.

Artykuł 23 PrAut. omawia pojęcie „dozwolonego użytku osobistego”. Mianowicie:

 

„1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych  spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. 2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.”

 

Z przepisu tego wynika, że tak długo, jak efekt fanowskiej twórczości pozostaje nierozpowszechniony, a zatem mogą zapoznać się z nim jedynie osoby pozostające w związku osobistym, zachowanie takie mieści się w granicach wyjątku. Z tego też powodu umieszczenie fanfiction czy doujinshi w Internecie będzie przykładem rozpowszechnienia, które jest immanentną częścią twórczości fanowskiej. To właśnie chęć oddania hołdu pierwotnemu twórcy i dzielenia się z innymi swoim uwielbieniem dla danego utworu jest składnikiem fanizmu, geekostwa. Z tego też względu czynnik rozpowszechniania wyklucza w takiej sytuacji zastosowanie wobec twórczości fanowskiej wyjątku w postaci dozwolonego użytku osobistego.

 

Ponieważ twórczość fanowska ma w większości przypadków charakter niekomercyjny, może wydawać się to niesprawiedliwe. Dlatego też, idąc z biegiem czasu i zwracając uwagę na zmiany społeczne, K. Grzybczyk proponuje wprowadzenie zmian ustawowych w odniesieniu do twórczości fanowskiej tak, aby lepiej odpowiadały istniejącemu stanowi faktycznemu.[21]

 

Drugim możliwym wyjątkiem od naruszenia praw autorskich jest stworzenie parodii na podstawie danego utworu. Do takiego zabiegu nie jest potrzebna zgoda autora utworu pierwotnego. Należy jednak zaznaczyć, że uznanie tego, co dokładnie należy do zakresu znaczeniowego słowa „parodia”, jest mocno ocenne i kazuistyczne. Uważa się, tak w systemie amerykańskim jak i polskim, że parodia niekoniecznie musi mieć wydźwięk humorystyczny (co przecież może być przesłanką subiektywną), ale możliwe jest uznanie za parodię utworu krytykującego swoją formą i wydźwiękiem utwór pierwotny.  „Utwór parodiujący powinien być nakierowany na krytyczny dialog z utworem parodiowanym i w tym sensie posiadać cechy wypowiedzi autotematycznej, stanowić metawypowiedź o tematyce artystycznej”[22]. Sprawy sądowe z gruntu amerykańskiego pokazują, że ocena, czy dany utwór stanowi parodię, jest mocno zależna od konkretnego przypadku. Jedno jest jednak pewne w obu porządkach prawnych – komercyjne wykorzystanie utworu mogącego potencjalnie stanowić parodię znacznie obniża ochronę prawną fana, który się na ten wyjątek powołuje.[23] Stąd też w powoływaniu się na „prawo parodii” należy być bardzo ostrożnym, bowiem w wielu przypadkach strona powodowa może nie przychylić się do takiej argumentacji i istnieje możliwość naruszenia prawa w przypadku stworzenia utworu fanowskiego.

 

Jak zatem uniknąć problemów prawnych w przypadku chęci zamieszczenia w Internecie własnego doujinshi?

 

Pierwszą kwestią, którą należy sprawdzić, gdy chce się zamieścić w Internecie komiks własnego autorstwa stworzony na podstawie cudzego dzieła, jest wykorzystanie wyszukiwarki w celu sprawdzenia, co na temat fanowskiej twórczości uważa autor utworu pierwotnego. Może zdarzyć się tak, że twórca ten wprost dał przyzwolenie na rozpowszechnianie fanowskich utworów wszelkiego rodzaju (jak np. Andrzej Sapkowski w wywiadzie dla „Polityki”[24]). W kontekście samych doujinshi warto wspomnieć o tzw. doujin mark (jap. dōjin maku, 同人マーク), czyli symbolu umieszczanym na okładkach mang przez ich autorów, będącym formalnym wyrazem przyzwolenia na powstawanie fanowskich komiksów w oparciu o ich dzieło. Pomysłodawcą w 2013 r., a zarazem autorem, który jako pierwszy autoryzował tego rodzaju licencję, był Ken Akamatsu, znany za sprawą mangi Holder UQ! Common Sphere, czyli organizacją powiązaną z Creative Commons, wyznaczyła kilka zasad, których jednak muszą trzymać się twórcy chcący tworzyć doujinshi na podstawie mang opatrzonych doujin mark. Przykładowo, nie mogą oni bezpośrednio kopiować prac pierwotnych autorów, a swoje prace mogą sprzedawać tylko na wydarzeniach pokroju Comiket. Nie mają również prawa dystrybuowania ich cyfrowo, choć od tej reguły oryginalny twórca może odstąpić, umieszczając dodatkowe zezwolenie na okładce.

Rys. 1 – Doujin mark, źródło: 同人マーク | commonsphere

 

Chociaż brak jest odpowiedzialności karnej za niezastosowanie się do doujin mark, jest to jednak pewnego rodzaju wyznacznik moralny wskazujący na to, czy dany autor czuje się komfortowo z wykorzystaniem jego dzieła[25].

 

Rzecz jasna, spora część autorów nie wypowiedziała się nigdy w temacie twórczości fanowskiej, można jednak założyć, że jeśli przez lata powstaje szereg fanowskich prac na podstawie danych tytułów, a nie pojawiły się uwagi ze strony ich twórców, to, mimo oczywistego naruszenia ze strony fana, autorzy tacy przysłowiowo „przymykają oko” i wyrażają milczącą zgodę na powstawanie takiej twórczości.[26] W każdym przypadku należy jednak pamiętać o tym, by działanie takie nie miało charakteru komercyjnego (nie konkurowało z utworem pierwotnym i przez to nie pozbawiało oryginalnego twórcy korzyści finansowych), by nie naruszało dobrego imienia pierwotnego autora ani dobrej sławy jego utworu – te czynniki są bowiem najczęstszymi problemami, które w przypadku sporów (najczęściej na gruncie amerykańskim) były podnoszone przez uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych do utworu oryginalnego.[27] Jeśli zaś ktoś uważa się za prawdziwego fana danego tytułu, to wola jego autora winna być uszanowana.

Zainteresowanych tematyką praw autorskich w przypadku komiksów odsyłamy do poprzedniego wpisu. Zainteresowanych prawnymi aspektami twórczości: ochroną przed naruszeniem czy wykorzystaniem w ramach dozwolonego użytku –  zachęcamy do kontaktu.

Photo by Joe Ciciarelli on Unsplash
[1] Zob. K. Grzybczyk, Rozrywki XXI wieku a prawo własności intelektualnej, Warszawa 2020, s. 108 i n.
[2] Zob. J. Oppliger, Ask John: Why Hasnt Doujinshi Caught on Outside of Japan?, 23.06.2005 r., w internecie: https://web.archive.org/web/20120111225513/http://www.animenation.net/blog/2005/06/23/ask-john-why-hasnt-doujinshi-caught-on-outside-of-japan/, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[3] N. Noppe, The cultural economy of fanwork in Japan: dōjinshi exchange as a hybrid economy of open source cultural goods, Leuven 2014, s. 66–70.
[4] Fanspeak: The Brief Origins Of Fanfiction | Tech Times [dostęp: 07.01.2022 r.].
[5] William Shakespeare | Plays, Poems, Biography, Quotes, & Facts | Britannica [dostęp: 07.01.2022 r.].
[6] A New Alice in the Old Wonderland – Wikipedia [dostęp: 07.01.2022 r.].
[7] M. Richey, R. Richey, Japan’s…, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[8] N. Noppe, The cultural…, s. 99–107.
[9] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość internautów w świetle regulacji prawa autorskiego na przykładzie fanfiction, Warszawa 2015, s. 35-49.
[10] K. Allen, J. Ingulsrud, Reading Japan Cool: Patterns of Manga Literacy and Discourse, Plymouth 2009, s. 49.
[11] Tianxiang He, What Can We Learn from Japanese Anime Industries? The Differences Between Domestic and Overseas Copyright Protection Strategies Towards Fan Activities, „The American Journal of Comparative Law” nr 62 (4)/2014, s. 1014.
[12] J. Sevakis, Answerman: What Do Manga Artists Think Of Dirty Doujinshi?, 28.07.2017 r., w internecie: https:// 2
www.animenewsnetwork.com/answerman/2017-07-28/.119445, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[13] E. Stimson, Prime Minister Abe: Dōjinshi Safe Under TPP, 09.04.2016 r., w internecie: https://www.animenewsnetwork.com/interest/2016-04-09/prime-minister-abe-dojinshi-safe-under-tpp/.100782, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[14] Zob. S.K. Mehra, Copyright and Comics in Japan: Does Law Explain Why All the Cartoons My Kid Watches are Japanese Imports?, [w:] Rutgers Law Review, 55/2002, s. 7.
[15] M. Richey, R. Richey, Japan’s doujinshi culture of creativity through theft and the monster trying to destroy it, 06.09.2016 r., w internecie: https://www.tofugu.com/japan/doujinshi-definition/ [dostęp: 30.10.2021].
[16] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 36.
[17] J. Sevakis, Answerman, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[18] K. Morrissy, Doujinshi Manga Creator Wins Lawsuit Against Piracy Websites, 17.02.2020 r., https://www.animenewsnetwork.com/interest/2020-02-17/doujinshi-manga-creator-wins-lawsuit-against-piracy-websites/.156529, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[19] K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 35-36.
[20] Zob. np. P. Gruszecki, Fan fiction a prawo, 12.07.2012 r., w internecie: https://www.legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/zapytaj-prawnika/blog/69,fan-fiction-a-prawo, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[21] K. Grzybczyk, , Twórczość…, s. 54-55.
[22] M.M. Bieczyński, Prawne granice wolności twórczości artystycznej w zakresie sztuk wiualnych”, Warszawa 2011, s. 260 i n.
[23] Zob. np. Dr. Seuss Enterprises, L.P. Penguin Books USA, Inc. 109 F.3d 1394 (9th Cir. 1997).
[24] A. Sapkowski w wywiadzie z M. Czubajem, Wiedźmin w drodze na Łomianki, „Polityka” nr 51/52 (2585) z 23 grudnia 2006 r., online: https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/13/wiedzmin-w-drodze-na-lomianki/ [dostęp: 07.01.2022 r.].
[25] N. Noppe, The cultural…, s. 375–388.
[26] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 47, 55-56.
[27] Zob. Ibidem, s. 35-73, passim.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

„Buty szatana” i „buty Jezusa”, czyli o tym jak détournement i dozwolony użytek walczą z goodwill i renomą o … duszę klienta

„Widziałem szatana spadającego jak błyskawica z nieba” – ten fragment Biblii św. Łukasza 10:18 stał się wyznacznikiem ceny czerwono-czarnych butów Nike Air Max[1] sprzedawanych za 1018 USD za parę. Buty są ponumerowane od 1 do 666, z czego 665 par zostało sprzedanych w niecałą minutę od ich wystawienia do sprzedaży. Szał zakupowy wywołała akcja polegająca na wstrzyknięciu w podeszwy butów kropli krwi członków „kolektywu artystycznego” MSCHF[2] Dodatkowo buty zawierają grawerowany pentagram z brązu, odwrócony krzyż na języku i wkładki z różowej wełny z pentagramami na piętach. Cała akcja została dodatkowo nagłośniona ze względu na związek z teledyskiem “Call Me By Your Name”, w którym 21 letni raper Lil Nas X tańczy dla diabła w obcisłych spodenkach Calvina Kleina i szpilkach Bimini Bon Boulash.

W przeciwieństwie do poprzednio wypuszczonych butów Jezusa – tym razem Nike zareagowała na Buty szatana zapowiadając złożenie pozwu sądowego[3]. W poprzednim projekcie – także buty Nike – zawierały wodę z rzeki Jordan i były wyposażone w pachnące kadzidłem wkładki oraz zawieszkę z krzyżem, były jednymi z najczęściej wyszukiwanych w Google butów roku.

Grupa MSCHF założona w 2016 roku przez Gabriela Whaleya często jest nazywana „Banksy of the Internet” ze względu na twórczą „partyzantkę”. Sami o sobie piszą, że łatwiej jest zdefiniować MSCHF przez to, czym nie jest, niż to jak chcą być definiowani. Nie jest to firma w tradycyjnym sensie, nie wytwarzają towarów, nie są otwarci dla klientów i nie działają w niczyim imieniu. Zajmują się „sztuką performansu” dla której znajdują sponsorowanie, i to niemałe.[4]

 

Działania MSCHF określa się pojęciem détournement – żartobliwym, po części, komentarzem społecznym, zaczerpniętym z francuskiej techniki détournement. Technika ta, polega na „przerabianiu” czy raczej przedstawianiu znanego obrazu w wersji w bezpośredniej sprzeczności z jego pierwotnym znaczeniem. Bardziej, jest to wariacja na temat wcześniejszego dzieła, w której nowopowstałe dzieło ma znaczenie antagonistyczne lub przeciwstawne pierwowzorowi.  

„Kiedy myślisz o [butach Jezusa lub butach Szatana], chwytamy kulturowego molocha, jakim jest chrześcijaństwo i używamy go jako budulca” – wyjaśnia Whaley. „Następne pytanie oczywiście brzmi: skąd wziąć inny symbol, który może stanąć na równym polu gry z krzyżem?” „Celem jest połączenie kultu współpracy celebrytów i kultu marki z kultem religijnym w limitowanej serii obiektów sztuki” dodaje. „A może ważna jest myśl, zwłaszcza w przypadku butów, że nic nie jest święte – czy to Jezus, Szatan, czy torba Birkin za 43 000 dolarów” – mówi[5].

fot. MSCHF

 

W „A User’s Guide to Détournement” (1956) Guy Debord, kluczowy teoretyk sytuacjonistyczny, i Gil Wolman, podają, że détournement ma dwojaki cel: z jednej strony musi negować ideologiczne warunki produkcji artystycznej, fakt, że wszystkie dzieła sztuki są ostatecznie towarami; ale z drugiej strony musi zanegować tę negację i wytworzyć coś, co jest politycznie wychowawcze. Dochodzi do negacji na dwa główne sposoby: albo dodaje detale do istniejących prac, ukazując w ten sposób ukrytą wcześniej niejednoznaczność, albo rozcina szereg prac i łączy je w nowe, zaskakujące sposoby. Wrogiem tej praktyki jest jednak czysta nowość i przed tym należy się wystrzegać, aby wytworzyć negację negacji.

Kolektyw MSCHF nie skupia się na modzie, ale moda inspiruje ich najciekawsze prace. Np. wtedy gdy pocięto cztery używane torebki Hermès Birkin i przeszczepiono korkowe podeszwy Birkenstock, aby stworzyć „najbardziej ekskluzywne sandały, jakie kiedykolwiek wyprodukowano”. Innym projektem jest stworzenie strony internetowej o nazwie „Za wszelką cenę”, na której można kupić streetwear marki MSCHF: bluzy z kapturem, szorty i t-shirty. Produkty są limitowane do 400 do 500 sztuk, a każda pojedyncza sztuka ma określoną cenę, od 0 do 500 USD. Przedmioty są sprzedawane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, ale są dostarczane z ceną przyszytą na przodzie. Celem tego projektu jest zwrócenie uwagi na absurd kultury konsumpcyjnej.[6]

 

Gdyby podobne zdarzenia miało miejsce w Polsce, jak byłoby oceniane w świetle prawa polskiego?

 

W polskim prawie autorskim korzystanie z obcej twórczości na potrzeby parodii, pastiszu czy karykatury jest uregulowane w dwóch przepisach. Zgodnie z art. 29 prawa autorskiego[7] wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. Dopełnieniem tego przepisu jest art. 35 prawa autorskiego, zgodnie, z którym dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. O tych formach korzystania z cudzej twórczości parodii pisaliśmy tu. W tym miejscu warto jedynie wskazać, że zarówno parodia jak i pastisz służą recepcji cudzej twórczości. Łącznikiem jest ”krytyczny, twórczy dialog z zastaną rzeczywistością twórczą i – przy jej wykorzystaniu – generalnie z otoczeniem społeczno-kulturowym”[8] Parodię i pastisz cechuje znaczne zróżnicowanie form: od zbliżonego do zależności przejęcia niemal całego wzorca w celu prześmiewczego wypaczenia, po stylizacje i reminiscencje stanowiące inspirację – zauważa G. Mania[9], podkreślając jednocześnie, że o kwalifikacji prawnej dzieła wtórnego jako sytuacji dozwolonego użytku powinien decydować stosunek dzieła wtórnego do dzieła pierwotnego.

 

W przypadku butów sportowych trudno mówić o utworze wykorzystanym w ramach dozwolonego użytku na potrzeby parodii czy pastiszu. Stąd, prawnicy Nike skoncentrowali się na zarzucie naruszenia renomy ich firmy i znaku towarowego. Nike argumentowała, że istnieje ryzyko przyjęcia przez klientów, że Buty szatana są autoryzowane przez Nike co oczywiście nie miało miejsca. W ramach ugody, zawartej tuż po tym, gdy sąd nakazał wstrzymanie sprzedaży butów, kolektyw MSCHF zobowiązał się odkupić wszystkie 666 par od nabywców ale ze względu na szum wokół butów raczej nie będzie chętnych do odsprzedaży butów po cenie sprzedaży.

 

Czy faktycznie można mówić o naruszeniu renomy Nike?

 

O renomie osób prawnych pisaliśmy tutaj. W uzupełnieniu warto dodać, że renoma jest dobrem osobistym szczególnym. Poza ochroną przysługującą na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego (“kc“), który jest odpowiednio stosowany, na mocy art. 43 kc, do osób prawnych, może być chroniona na podstawie wielu innych przepisów. Zgodnie z art. 24 kc, już w przypadku samego tylko zagrożenia dobra osobistego, uprawniony żądać zaniechania tego działania. Czyli byłoby to żądanie, aby kolektyw wstrzymał sprzedaż.

Zaś w razie dokonanego naruszenia, uprawniony może także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. A jeśli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Powyższe przepisy wymagają bezprawności działania. I tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: czy działanie kolektywu jest bezprawne? Czy odsprzedaż butów (nowych, nieużywanych) z dołączonymi elementami będzie bezprawna? Przecież Internet pełen jest ofert odzieży „przerobionej”

 

Jak mogłaby wyglądać ochrona znaku towarowego Nike ?

 

Prawnicy Nike twierdzili, że sprzedaż Butów szatana narusza prawo do znaku. Gdyby akcja kolektywu MSCHF miała miejsce w Polsce, należałoby sięgnąć do art. 155 Prawa własności przemysłowej (“pwp“)[10] zgodnie, z którym prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez uprawnionego lub za jego zgodą. Ta sama zasada dotyczy sprzedaży na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ważny staje się ust. 3 tego przepisu, zgodnie z tym przepisem – uprawniony (w tym przypadku Nike) może sprzeciwić się dalszej dystrybucji towarów, gdy istnieją uzasadnione względy, w szczególności jeżeli po wprowadzeniu do obrotu zmieni się lub pogorszy stan towarów. W przypadku Butów szatana niewątpliwie zmienił się stan butów.

 

Taka konstrukcja prawna uzasadniona jest tym, że w wyniku ingerencji osoby trzeciej kolejny nabywca faktycznie otrzymuje inny produkt niż ten, który został wcześniej wprowadzony do obrotu przez uprawnionego lub za jego zgodą. Może to być bowiem także samo naruszenie renomy towarów, określonego wizerunku produktu, wykreowanego przez jego producenta na skutek odpowiedniego wykorzystania znaku towarowego, m.in. w reklamie i szeroko pojętej promocji[11]. W wyroku w sprawie Boehringer Ingelheim KG i inni v. Swingward Ltd i Dowelhurst Ltd[12] – Europejski Trybunał Sprawiedliwości wyraził pogląd, że naruszenie reputacji znaku towarowego nie następuje wyłącznie w przypadkach pogorszenia fizycznego stanu opakowania towaru, lecz także może doznać uszczerbku w wyniku naruszenia wizerunku produktu oraz zaufania, jakim cieszy się on wśród odbiorców. Przepis art. 155 ust. 3 pwp, jest klauzulą generalną, która znajduje zastosowanie w sytuacji, gdy po wygaśnięciu prawa (wyczerpaniu) nastąpiły uzasadnione powody reaktywujące roszczenia uprawnionego. Użycie klauzuli „uzasadnionych powodów” ma na celu umożliwienie elastycznego ujmowania kręgu okoliczności, które mimo wprowadzenia przez uprawnionego do obrotu oznakowanego towaru pozwalają mu sprzeciwić się dalszemu obrotowi.[13]

 

Zgodnie z art. 296 pwp, osoba, której prawo ochronne na znak towarowy zostało naruszone może żądać od osoby, która naruszyła to prawo, zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej opłacie licencyjnej albo innego stosownego wynagrodzenia, które w chwili ich dochodzenia byłyby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie ze znaku towarowego.

 

Uprawnionemu z prawa ochronnego na znak towarowy lub osobie, której ustawa na to zezwala, przysługuje prawo zakazania osobom trzecim wprowadzenia towarów, w ramach działalności gospodarczej, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, bez dopuszczenia ich do swobodnego obrotu, w przypadku gdy towary te lub ich opakowania pochodzą z państw trzecich i są opatrzone, bez zezwolenia uprawnionego, znakiem towarowym, który jest identyczny ze znakiem towarowym zarejestrowanym w odniesieniu do tych towarów lub którego nie można odróżnić pod względem jego istotnych cech od tego znaku towarowego.

Uprawniony z prawa ochronnego na znak towarowy może zakazać innej osobie bezprawnego używania w obrocie gospodarczym znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego jeżeli używanie tego znaku bez uzasadnionej przyczyny przynosi nienależną korzyść lub jest szkodliwe dla odróżniającego charakteru lub renomy znaku wcześniejszego.

 

A jeśli doszło do wprowadzenia kupującego w błąd ?

 

Gdy sięgniemy do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (“uznk”)[14] to znajdziemy dwie podstawy żądań dla Nike – o ile będzie ona w wstanie wskazać, iż kupując Buty szatana faktycznie byli przekonani, że za ich sprzedażą „stoi” Nike:

  • art. 5 uznk – zgodnie z tym przepisem, czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości m.in. przez używanie firmy, nazwy, lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa
  • art. 10 uznk – czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd m.in. co do pochodzenia lub innych istotnych cech towarów

W obu przypadkach, Nike w Polsce, zgodnie z art. 18 uznk mogłaby żądać:

  • zaniechania niedozwolonych działań;
  • usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  • złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  • naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
  • wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
  • zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

 

Kilka zdań o renomie znaku towarowego

 

Działanie na szkodę znaku bywa także określane jako „przyćmienie” lub „degradacja” znaku. Zgodnie z art. 296 ust. 2 pkt 3 pwp, należy wykazać, że w konsekwencji używania znaku podobnego do znaku towarowego renomowanego przez osobę trzecią następuje szkodliwość dla renomy znaku renomowanego (tzw. tarnishment),

Nie jest wymagane, aby powód wykazał, że używanie podobnego znaku towarowego przyniosło pozwanemu nieuzasadnioną korzyść lub było szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczającą przesłanką do zastosowania tego przepisu jest sama możliwość uzyskania przez naruszającego nienależnej korzyści lub sama możliwość szkodliwego oddziaływania dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczająca jest sama możliwość czerpania przez naruszającego nienależnej korzyści z renomy znaku towarowego, a więc samo prawdopodobieństwo, że naruszający mógłby wykorzystać środki i nakłady finansowe poczynione wcześniej przez uprawnionego na zbudowanie renomy znaku towarowego i przyciągnięcie nabywców.[15] Niewątpliwie taką korzyść odniósł kolektyw MSCHF.

 

Jeszcze kilka słów o „goodwill”

 

Brak jest w polskim systemie prawnym legalnej definicji tego pojęcia[16], trudno jest je zdefiniować ze względu na otwarty katalog cech Za słownikiem R. Bujalskiego („Angielsko polski słownik orzecznictwa sądów europejskich” Lex/el. wrzesień 2021) trzeba wskazać, iż goodwill to dobre imię, dobra reputacja [firmy]. Zarówno w orzecznictwie, jak i piśmiennictwie, wykształciły się dwa skrajne, wzajemnie się wykluczające poglądy co do charakteru goodwill. Jak wskazuje Ż. Rogozińska według pierwszego stanowiska jest to prawo majątkowe, a według drugiego przeciwnie – to tylko stan faktyczny[17].

Reputacja wiąże się z nazwą – czyli firmą pod jaką przedsiębiorca prowadzi swoją działalność. Stąd już tylko krok do sięgnięcia po art. 4310 kc [18] W myśl tego przepisu przedsiębiorca, którego prawo do firmy zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie, naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia.

 

Nie ma wątpliwości, że wszystkie wskazane wyżej przepisy te mogą być stosowane kumulatywnie. Nike, także w Polsce, miałaby solidne podstawy do zakazania sprzedaży Butów szatana i żądania dalej idących konsekwencji. Wydaje się, że także w Polsce kolektyw MSCHF powinien dążyć do ugody. Zwłaszcza, że cel artystyczny został osiągnięty. W Polsce, niewątpliwie śmiałe sceny z teledysku i symbole religijne wykorzystywane przez kolektyw MSCHF byłaby oceniane przez pryzmat art. 196 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem, ten kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Chcesz prowokować, przekazywać istotne dla Ciebie treści korzystając z przedmiotów praw własności intelektualnej należących do innych podmiotów? Pomyśl, czy sposób działania nie jest bezprawny. Skonsultuj to z prawnikami zanim upublicznisz „sztukę performansu” 🙂

 

[1] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/MSCHF
[3] https://www.facebook.com/nytimes/posts/10152644484614999
[4] Na przykład na potrzeby kolejnego „projektu” zakupili 4 używane torby Birkin – każda po 20 000 funtów. Według New York Times, który cytował Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, MSCHF zebrał ponad 8 milionów funtów w „inwestycjach zewnętrznych” od 2019 roku.
[5] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[6] https://www.esquire.com/style/mens-fashion/a36702380/what-is-mschf-brand-sneakers-streetwear/
[7] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062).
[8] G. Mania, 2. Pastisz w muzyce – poszukiwanie definicji [w:] Qui bene dubitat, bene sciet. Księga jubileuszowa dedykowana Profesor Ewie Nowińskiej, red. J. Barta, J. Chwalba, R. Markiewicz, P. Wasilewski, Warszawa 2018
[9] ibidem
[10] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324)
[11] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021.
[12] Sprawa C-348/04: Wyrok Trybunału (druga izba) z dnia 26 kwietnia 2007 r. (wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony przez Court of Appeal – Zjednoczone Królestwo) – Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Swingward Ltd, oraz Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Glaxo Group Ltd przeciwko Swingward Ltd, oraz Glaxo Group Ltd, The Wellcome Foundation Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz SmithKline Beecham plc, Beecham Group plc, SmithKline & French Laboratories Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Eli Lilly and Co. przeciwko Dowelhurst Ltd (Własność przemysłowa i handlowa – Prawo do znaku towarowego – Produkty lecznicze – Przywóz równoległy – Przepakowywanie produktu opatrzonego znakiem towarowym) (Dz. U. UE. C. z 2007 r. Nr 96, str. 4/2). https://sip.lex.pl/#/act/67685261 (dostęp: 2022-01-07 13:20)
[13] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021
[14] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913 z późn. zm.).
[15] A. Sokołowska-Ławniczak, 4.3.2.2.5. Naruszenie renomy [w:] A. Sokołowska-Ławniczak, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Metodyka pracy pełnomocnika w sprawach cywilnych z zakresu prawa własności intelektualnej, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Warszawa 2021; https://sip.lex.pl/#/monograph/369497552/168/jasinska-katarzyna-i-in-metodyka-pracy-pelnomocnika-w-sprawach-cywilnych-z-zakresu-prawa…?keyword=renoma&cm=SREST (dostęp: 2022-01-06)
[16] Charakter prawny renomy firmy (goodwill) radca prawny Żaklina Rogozińska, Legalis 2020-07-22
[17] Ibidem
[18] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.).

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

„Owoc zatrutego drzewa” w procesie cywilnym, czyli o tym, czy potajemne nagranie i podsłuch może być dowodem w sądzie.

Miniaturowy dyktafon, pluskwa podsłuchowa, wzmacniacz mikrofonu, podsłuch w gniazdku sieciowym, zwykły telefon … Zastanawiałeś/aś się kiedyś, czy można wykorzystać jako dowód w sprawie cywilnej np. nagranie, które zostało zdobyte bez zgody bądź wiedzy jego uczestników? To nurtujące, nie tylko Ciebie pytanie, doprowadziło do wykształcenia się dwóch przeciwstawnych poglądów. Jeden zakłada, że dowód taki powinien być brany pod uwagę (zasada prawdy materialnej). Opozycyjny natomiast, bazujący na zasadzie z systemu common law, formułuje zakaz wykorzystywania „owoców zatrutego drzewa” odnoszący się do naruszenia konstytucyjnych wartości.

 

Termin „dowód” jest pojęciem, które jest pojemne treściowo i wieloznaczne, a brak definicji legalnej dowodu prowadzi do zróżnicowania poglądów w zakresie przyjęcia jednolitego rozumienia tego terminu.[1] 

W prawie karnym kwestia ta uregulowana jest w art. 168a kodeksu postpowania karnego, zgodnie z którym dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 § 1 Kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności.

 

Brak definicji legalnej „dowodu” w procedurze cywilnej

 

Tymczasem ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (dalej „k.p.c.”) nie reguluje kwestii dopuszczalności dowodów pozyskanych w sposób sprzeczny z prawem.  Zagadnienie dowodu sprzecznego z prawem w postępowaniu cywilnym jest sporne. Termin ten bywa używany zamiennie z określeniami takimi jak „dowód bezprawny”, „dowód nielegalny”, „dowód uzyskany z naruszeniem prawa”, „dowód uzyskany sprzecznie z prawem”, „dowód uzyskany bezprawnie” czy „dowód niedopuszczalny”. W literaturze dowody uzyskane w sposób nielegalny określa się także jako „owoce zatrutego drzewa”[2].

 

A.Skorupka podkreśla, że termin „owoc zatrutego drzewa” funkcjonuje na gruncie prawa karnego i dotyczy ochrony praw i wolności obywateli przed nieuzasadnionym działaniem organów państwowych, nie jest właściwe posługiwanie się tym pojęciem na gruncie postępowania cywilnego. Autorka posługuje się określeniem „dowodu sprzecznego z prawem” rozumianego możliwie szeroko i analizowanego pod kątem sprzeczności między zachowaniem jednostki pozyskującej dowód a wzorem zachowania „dekodowanym z treści obowiązujących przepisów rangi ustawowej (normy prawa materialnego chroniące prawa człowieka oraz normy prawa procesowego) oraz ponadustawowej (regulacje konstytucyjne i prawno-międzynarodowe chroniące prawa człowieka), a także z normami moralnymi (etycznymi) wypełniającymi treść klauzuli generalnej dobrych obyczajów”. Zdaniem A. Skorupki termin „dowód sprzeczny z prawem” jest uproszczeniem, ponieważ nie chodzi o to, że dowód (w ścisłym znaczeniu środek dowodowy, za pomocą którego dokonuje się dowodzenia określonych faktów) jest sprzeczny z prawem, lecz niezgodny z prawem jest sposób jego uzyskania lub przeprowadzenia przed sądem (bezprawny lub nielegalny).

 

W procedurze cywilnej ważny jest przepis art. 227 k.p.c. Ustawodawca używa w nim pojęcia „przedmiot dowodu” i wskazuje, iż przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Pozyskanie dowodu jest czynnością faktyczną. Jeśli zatem powoduje ono wyrządzenie szkody, które polega na naruszeniu określonego dobra osobistego, jest oceniane pod kątem naruszenia nie tylko przepisów prawa, ale także zasad współżycia społecznego. Określony środek dowodowy pozyskany z naruszeniem zarówno przepisów prawa chroniących dobra osobiste, jak i klauzuli generalnej zasad współżycia społecznego jest wprowadzany do postępowania dowodowego za pomocą czynności procesowej, a mianowicie przedłożenia wniosku dowodowego o przeprowadzenie danego dowodu.

W praktyce: zgodnie z art. 3 k.p.c. cel czynności procesowej powinien być zgodny z klauzulą dobrych obyczajów, która jest utożsamiana z zasadą lojalności i uczciwości względem przeciwnika procesowego i sądu. A zatem powołanie dowodu sprzecznego z prawem, godzi w uczciwe i lojalne prowadzenie postępowania, stanowiąc jednocześnie wyraz nadużycia uprawnień procesowych w szerokim znaczeniu.

 

Co na to polskie orzecznictwo?

 

Praktyka w XXI wieku pokazuje, że znaczenie ma problem nagrań i podsłuchów pozyskanych bez zgody i wiedzy uczestnika rozmowy, gdyż współcześnie częstym zjawiskiem staje się dokumentowanie różnego rodzaju spotkań, negocjacji i treści rozmów za pomocą urządzeń utrwalających dźwięk lub dźwięk i obraz. 

 

Pogląd 1 dopuszczalność:

Obecnie w judykaturze dominuje kierunek linii orzeczniczej opowiadający się za dopuszczalnością i wykorzystaniem dowodu z nagrań pozyskanych bez zgody i wiedzy uczestnika rozmowy.[3] W nowszych orzeczeniach Sąd Najwyższy podkreśla istotną rolę metody zważenia dóbr podczas podejmowania przez sąd decyzji o dopuszczenie dowodu z nagrania pozyskanego bez wiedzy i zgody osób nagrywanych.

Dla przykładu można wskazać

 

    • „Korzystanie z dowodów sprzecznych z prawem albo zdobytych w niegodziwy sposób powinno być weryfikowane “względną regułą wyłączenia”, polegającą na rozważeniu wszystkich “za” i “przeciw”. Metoda to sprowadza się do jednostkowego ważenia równorzędnych wartości i udzielenia pierwszeństwa tej, która w danych okolicznościach zostanie uznana za dominującą. W ten sposób unika się zarzutu “niesprawiedliwego” rozpoznania sprawy w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej.” – wyrok Sądu Najwyższego z 15.11.2017 r., III PK 161/16, LEX nr 2427123

 

    • “[…] istnieje możliwość skorzystania w procesie sądowym z dowodu z nagrań nawet, jeżeli nagrań tych dokonano bez wiedzy i zgody jednego z rozmówców. Pogląd ten ma zastosowanie zwłaszcza w przypadku, gdy strona nie może bądź jest dla niej nadmiernie utrudnione, by dowieść za pomocą innych środków dowodowych swoich racji, mających decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia sporu […]. Dowód z nagrania bez zgody jednego z uczestników rozmowy mogą dyskwalifikować okoliczności, w jakich nastąpiło nagranie, jeżeli wskazują one jednoznacznie na poważne naruszenie zasad współżycia społecznego, np. przez naganne wykorzystanie trudnego położenia, stanu psychicznego lub psychofizycznego osoby, z którą rozmowa była prowadzona […]”wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 3.11.2016 r., III APa 32/16, LEX nr 2166425

 

    • „W obecnej chwili, gdy procedura cywilna nie reguluje przedmiotowej kwestii, nie jest możliwe przyjęcie, że zasadą jest całkowita swoboda i dowolność w procesowym wykorzystywaniu dowodów uzyskanych z naruszeniem przepisów Konstytucji, konwencji czy też prawa cywilnego, podobnie jak i że zasadą jest bezwzględny i całkowity zakaz korzystania z takich właśnie dowodów. […] Jeżeli jedna ze stron przedstawia dowód z potajemnego nagrania rozmowy jako dowód na niekorzyść strony przeciwnej, to wówczas powinny być – przy pomocy innych środków dowodowych, zwłaszcza dowodu z zeznań świadków lub z przesłuchania stron, bardzo starannie i wnikliwie wyjaśnione przyczyny i okoliczności, w jakich nagranie zostało dokonane.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 9.10.2014 r., I ACa 432/14, LEX 1678138

 

    • W „przypadku, gdy nagranie powstało w wyniku podsłuchiwania osób trzecich przez osobę, która nie posiadała do tego żadnego legalnego uprawnienia (…) osoby dokonujące takich nagrań, w odróżnieniu od osób trzecich, z uwagi na to, że są uczestnikami procesu komunikacyjnego, nie naruszają przepisów chroniących tajemnicę komunikowania, wyrażoną w art. 49 Konstytucji (…) W tym stanie rzeczy, osobie, która sama – będąc uczestnikiem rozmowy – nagrywa wypowiedzi uczestniczących w tym zdarzeniu osób, nie można postawić zarzutu, że jej działanie jest sprzeczne z prawem, a co najwyżej dobrymi obyczajami”wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 31.12.2012 r., I ACa 504/11, LEX nr 1278076

 

    • „[…] jakkolwiek dopuszczalność prowadzenia dowodu z potajemnie rejestrowanych nagrań rozmów jest przedmiotem kontrowersji, to wartość dowodowa takich nagrań z reguły jest znikoma, gdyż z reguły rozmowa jest manipulowana w taki sposób, aby padły stosowne stwierdzenia osoby, która nie ma świadomości faktu rejestrowania rozmowy, a manipulacja taka może często prowadzić do stwierdzeń nie odpowiadających faktom a wynikającym czy to z emocji, czy też z określonej taktyki prowadzenia negocjacji.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22.08.2012 r., I ACa 717/12, LEX nr 1236719

 

    • „Nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji kwestionowanego przez pozwaną dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców. Skoro strona pozwana nie zakwestionowała skutecznie w toku postępowania autentyczności omawianego materiału, to mógł on służyć za podstawę oceny zachowania się pozwanej w stosunku do pozwanego.”wyrok Sądu Najwyższego z 25.04.2003 r., IV CKN 94/01, LEX nr 80244

 

Pogląd 2 brak dopuszczalności:

Zgodnie z doktryną „owoców zatrutego drzewa”, nawet środki dowodowe uzyskane legalnie, ale mające swoje źródło w innym dowodzie uzyskanym z naruszeniem prawa podstawowego, są niedopuszczalne. Jeżeli drzewo jest zatrute, jego owoc również będzie zatruty. Stąd jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przez opozycjonistów tezy[4] o dopuszczalności dowodów uzyskanych w sposób bezprawny jest powoływanie się na przepisy naruszający tajemnicę korespondencji, tajemnicę rozmowy oraz sferę życia prywatnego – stanowi naruszenie art. 49 Konstytucji RP[5].

Jednocześnie warto zauważyć, że potajemne nagranie rozmówcy może stanowić naruszenie art. 23 k.c.[6]. Przepis ten chroni dobra osobiste człowieka m.in. takie jak tajemnica korespondencji, prywatność, wolność. Przyjmuje się, że naruszenie dobra osobistego osoby nagrywanej następuje więc już w momencie dokonania nagrania. Nie ma wpływu na ten fakt to, czy nagranie takie zostanie później wykorzystane w procesie czy nie.

 

Powyższy pogląd potwierdzają wyroki sądów:

 

    • „Zagwarantowane konstytucyjnie prawo komunikowania się obejmuje różne formy komunikacji między ludźmi. Mieści się w nim także tajemnica rozmowy. Naruszane przez podsłuch dobro jest więc wartością konstytucyjną.”wyrok Sądu Najwyższego z 13.11.2002 r., I CKN 1150/00, LEX nr 75292

 

    • „Gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Należy podkreślić, że pozwana decydując się na podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów powódki z synem i innymi osobami, kierowała się złym zamiarem. (…) Należy podzielić pogląd Sądu Wojewódzkiego, że metoda działania pozwanej, która stała się przyczyną wytoczenia niniejszego powództwa, nie zasługuje na społeczną akceptację. Sąd I instancji trafnie podniósł, że trudno byłoby zaakceptować sytuację, w której każdy obywatel, bez trudności, mógłby być świadkiem rozmów prowadzonych przez inne osoby.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6.07.1999 r., I ACa 380/99, LEX nr 46757

 

    • “Sąd Apelacyjny w Poznaniu w niniejszym składzie podziela pogląd […], zgodnie z którym podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się (art. 49 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), a dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym, co do zasady dopuszczane“. – postanowienie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 18.06.2014 r., I ACz 980/14, LEX nr 1489136

 

    • „[…] nagranie powstało bez wiedzy pozwanego. Nagrywanie innej osoby bez poinformowania o utrwalaniu rozmowy powoduje, że tak uzyskane nagranie nie może być dowodem w sprawie i stanowi czyn nielojalny w stosunku do rozmówcy.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 21.11.2013 r., I ACa 1122/13, LEX nr 1477116

 

    • „Podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się (art. 49 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym co do zasady dopuszczane.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 10.01.2008 r., I ACa 1057/07, LEX nr 466434

 

Prezentowany podział poglądów jest też wyraźnie widoczny w polskim piśmiennictwie prawniczym. Szeroką analizę prezentowanych stanowisk przedstawia A. Skorupka[7].

 

Stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Powołując się z kolei na stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej „ETPC„) należy przede wszystkim stwierdzić, że jego rola ogranicza się do rozstrzygania spraw dotyczących naruszeń określonych praw i wolności konwencyjnych w konkretnej sprawie, a nie w przedmiocie zgodności danego unormowania z regulacją EKPC[8].

Należy mieć na uwadze także fakt, że ETPC nie bada, czy organy krajowe prawidłowo zastosowały prawo materialne i procesowe, ale ocenia, czy doszło do naruszenia gwarancji konwencyjnych. Orzecznictwo Trybunału przyjmuje stanowisko, które wskazuje, że warunki przeprowadzenia oraz ocena dowodów podlegają regułom prawa krajowego i znajdują się poza kompetencjami ETPC, chyba że błędy popełniane w postępowaniu dowodowym przez sądy krajowe naruszają gwarancje konwencyjne.

I tak też do standardów konwencyjnych postępowania dowodowego należy zaliczyć przede wszystkim: art. 6 EKPC – wyznaczający standard rzetelnego procesu, art. 3 EKPC – zakazujący tortur oraz nieludzkiego oraz poniżającego traktowania oraz art. 8 EKPC, który chroni prawo do prywatności. W wypadkach złamania standardów konwencyjnych Trybunał ingeruje w reguły prawa dowodowego, określając granice dopuszczalności dowodów, ponieważ jego rolą jest ocena, czy doszło do naruszenia praw i wolności zagwarantowanych konwencyjnie.

Stanowisko ETPC w kwestii dopuszczalności dowodów zostało wyrażone w sprawie Schenk v. Szwajcaria[9], w którym stwierdzono, że choć art. 6 EKPC gwarantuje prawo do rzetelnego rozpatrzenia sprawy, to nie określa żadnych zasad dopuszczalności dowodów. Co więcej Trybunał nie może wykluczyć, że dowody zgromadzone bezprawnie są niedopuszczalne, gdyż nie leży to w jego kompetencji. Ciekawym przykładem jest także sprawa Lopez Ribalda i inni v. Hiszpania[10], która była rozpoznawana przez III Izbę Trybunału, która została zaskarżona do Wielkiej Izby Trybunału. Ma on istotne znaczenie z punktu widzenia dowodu zdobytego niezgodnie z prawem, ponieważ kreuje kryteria dopuszczalności wykorzystania tak pozyskanego dowodu w postępowaniu sądowym.

 

 

Podsumowując: Dopuszczalność wykorzystywania dowodowego nagrań zarejestrowanych bez wiedzy i zgody ich uczestników jest tematem kontrowersyjnym, ale w XXI wieku zjawiskiem coraz powszechniejszym, stąd wymagającym ustalenia praktyki w zakresie dopuszczalności. „Jeśli bowiem nie ma reguł wyłączających dopuszczalność dowodów pozyskanych sprzecznie z prawem, to problem dopuszczalności takich dowodów powinien zostać oceniony w świetle standardu rzetelności postępowania sądowego.”[11]. Z jednej strony, zatem ważna jest możliwość udowodnienia okoliczności, na których istnienie niejednokrotnie nie ma innych dowodów, a są one istotne z punktu widzenia prawdy materialnej. Z drugiej strony, zdobywanie dowodów w ten sposób, może naruszać ogólne zasady prawne i normy etyczne czego osoba korzystająca z owoców zatrutego drzewa powinna być świadoma. Zanim podejmiesz decyzję o sporządzeniu takiego nagrania, pomyśl o możliwych konsekwencjach. Zanim użyjesz takiego dowodu skorzystaj z pomocy prawnika. W sprawach związanych z własnością intelektualną możesz skontaktować się z nami

 

 

Photo by Brian Wegman 🎃 on Unsplash

 

[1] A. Skorupka, Rozdział I Dowód – zagadnienia wprowadzające [w:] Dopuszczalność dowodu sprzecznego z prawem w sądowym postępowaniu cywilnym” Warszawa 2021. https://sip.lex.pl/#/monograph/369483189/6?keyword=owoce%20zatrutego%20drzewa%20cywilne&tocHit=1&cm=SREST (dostęp: 2021-11-04 17:01)
[2] A. Skorupka, Rozdział II Problematyka dowodu sprzecznego z prawem w poglądach doktryny i judykatury [w:] Dopuszczalność ….
[3] Tak w wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12.08.2016 r., I ACa 1653/15, LEX nr 2114020
[4] Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 18.06.2014 r., I ACz 980/14, LEX nr 1489136
[5] Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
[6] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.).
[7] A. Skorupka, Rozdział II Problematyka dowodu sprzecznego z prawem w poglądach doktryny i judykatury [w:] Dopuszczalność …
[8] Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmieniona następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełniona Protokołem nr 2 (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 z późn. zm.).
[9] Wyrok ETPC z 12.07.1988 r., Schenk v. Szwajcaria, skarga nr 10862/84, HUDOC.
[10] Wyrok III Izby ETPC z 9.01.2018 r., Lopez Ribalda i inni v. Hiszpania, skargi nr 1874/13 i8567/13, HUDOC.
[11] A. Skorupka, 6. Podsumowanie [w:] Dopuszczalność …

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

„Autoplagiat“ oraz „nierzetelność naukowa“ wyników badań naukowych w utworze naukowym.

Przypadek z życia wzięty: nasz Klient – absolwent Wydziału Lekarskiego jednej z uczelni, otrzymał recenzję z negatywną oceną dotyczącą osiągnięcia naukowego zgłoszonego w celu ubiegania się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego. Stopień doktora nauk medycznych Klient uzyskał kilka lat wcześniej. W ocenie recenzenta, wykorzystanie w rozprawie doktorskiej oraz habilitacyjnej wyników badań Klienta, które na potrzeby habilitacji zostały „jedynie” uzupełnione o dodatkowe analizy wraz z zastosowaniem identycznej metodologii badawczej, pozwala uznać, że istotna część przedłożonego przez Klienta osiągnięcia naukowego jest „autoplagiatem” rozprawy doktorskiej, noszącym cechy „nierzetelności naukowej“. Z tego powodu recenzent nie poparł wniosku Rady Naukowej o nadanie Klientowi stopnia doktora habilitowanego medycyny. Sprawa trafiła do naszej kancelarii

Ustaliliśmy, że na zgłoszone przez Klienta, celem ubiegania się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego osiągnięcie naukowe (dalej będziemy nazywać je „Osiągnięciem naukowym”), złożyły się trzy publikacje zbiorowe, w których nasz Klient wymieniony był na pozycji pierwszego autora i swój udział przy powstaniu tych publikacji określił na poziomie 50%. Z oceny dokonanej przez recenzenta wynika, iż jedna z publikacji zgłoszona przez Klienta jako część Osiągnięcia naukowego (dalej: „Publikacja”), zawiera wyniki badań przeprowadzonych przez Klienta (dalej „Badania”), wykorzystanych uprzednio w rozprawie doktorskiej Klienta. I to stanowiło podstawę negatywnej oceny recenzenta.

W opinii Klienta, wykorzystanie w rozprawie habilitacyjnej wyników Badań przeprowadzonych na potrzeby pracy doktorskiej miało  umożliwić wstępną analizę problemu dla potrzeb jego pogłębionej i twórczej kontynuacji w ramach habilitacji. Zatem – wg Klienta – Badania stanowiły integralną cześć wywodu przedstawionego w Publikacji i nie mogły być pominięte.

Smaczku w tej sprawie dodaje fakt, że – jak zauważył sam recenzent – Klient „wykazuje istotną aktywność naukową i jest autorem licznych publikacji powstałych w oparciu o przeprowadzone przez siebie prace badawcze”. Zgłoszone przez Klienta Osiągnięcie naukowe w celu ubiegania się o stopień doktora habilitowanego, poza wynikami Badań wykorzystanymi w Publikacji, to opracowanie ukazujące wyniki nowych prac badawczych przeprowadzonych przez Klienta i ich analizę, na co także wskazuje recenzent.

 

Zakres analizy prawnej

Żeby przenalizować zjawisko „autoplagiatu“ oraz „nierzetelności naukowej“ wyników badań naukowych w utworze naukowym (co jest przedmiotem zarzutu recenzenta) trzeba zajrzeć do kilku ustaw:

  • ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 478 z późn. zm.)., dalej: „Prawo o szkolnictwie wyższym”,
  • ustawy z dnia 21 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz niektórych innych ustaw, dalej: „ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym”,
  • ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. U.2021.1062), dalej: „prawo autorskie” oraz
  • ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (j. Dz. U. z 2021 r. poz. 386), dalej: „ustawa o ochronie baz danych”.

Warto zapoznać się także z kilkoma dokumentami mającymi znaczenie dla naukowców:

  • Kodeksem Narodowego Centrum Nauki dotyczący rzetelności badań naukowych i starania o fundusze na badania”, wprowadzonym dniu 11 maja 2016r. uchwałą nr 39/2016 Rady Narodowego Centrum Nauki, dalej „Kodeks NCN[1],
  • Zarządzeniem nr 22/2016 Dyrektora Narodowego Centrum Nauki z dnia 15 czerwca 2016 r. w sprawie wprowadzenia procedury postępowania wyjaśniającego w sprawie naruszenia zasad rzetelności badań naukowych i starania o fundusze na badania we wnioskach, projektach badawczych, stażach po uzyskaniu stopnia naukowego doktora i stypendiach doktorskich zakwalifikowanych do finansowania w konkursach, które zostały ogłoszone przez Narodowe Centrum Nauki po dniu 14 marca 2016 r.,
  • Kodeksem etyki pracownika naukowego” stanowiącym Załącznik do uchwały Nr 2/2020 Zgromadzenia Ogólnego PAN z dnia 25 czerwca 2020 r, dalej „Kodeks PAN[2],
  • rekomendacjami z Poradnika wydanego przez Radę Doskonałości Naukowej w zakresie “Postępowania dotyczącego nadawania
    stopnia doktora habilitowanego[3] oraz
  • Dobrymi praktykami w procedurach recenzyjnych w nauce, które zostały opracowane przez Zespół do Spraw Etyki w Nauce działający przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego w latach 2009 – 2010[4].

Te kodeksy i zbiory praktyk nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa, ale zawierają wyjaśnienia które przyczyniają się do “lepszego zrozumienia, nierzadko skomplikowanych procedur, zainteresowania tą problematyką i jej pogłębioną analizą, jak i będą stanowiły pomoc w rozwiązywaniu pojawiających się problemów w stosowaniu obowiązujących przepisów“[5].

 

Wybrane regulacje prawne postępowania habilitacyjnego

W dniu 1 października 2018 r. weszły w życie przepisy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które w znaczący sposób wpłynęły na proces ubiegania się i uzyskiwania stopni naukowych, w tym doktora habilitowanego. W art. 219 Prawa o szkolnictwie wyższym wyszczególniono warunki dopuszczenia do postępowania habilitacyjnego. Zgodnie z ust. 1 tego artykułu: Stopień doktora habilitowanego nadaje się osobie, która m.in. posiada w dorobku osiągnięcia naukowe albo artystyczne, stanowiące znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny, w tym co najmniej:

a) 1 monografię naukową wydaną przez wydawnictwo, które w roku opublikowania monografii w ostatecznej formie było ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 267 ust. 2 pkt 2 lit. a tej ustawy;

b) 1 cykl powiązanych tematycznie artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach naukowych lub w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowych, które w roku opublikowania artykułu w ostatecznej formie były ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 267 ust. 2 pkt 2 lit. b, lub

c) 1 zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub artystyczne;

Osiągnięcie, może stanowić część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o stopień doktora habilitowanego. Legalne definicje monografii naukowych oraz artykułów naukowych
zostały ujęte w przepisach rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej.

W odróżnieniu od poprzednio obowiązującej ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym, aktualnie ocenie w postępowaniu habilitacyjnym poddawana jest całości dorobku osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego, a nie tylko dorobku dokonanego po doktoracie. W bazach danych orzeczeń brak jest wyroków sądów zawierających interpretacje przywołanego przepisu co wynika po części z tego iż „sąd administracyjny nie dokonuje merytorycznej oceny przedstawionych w danej sprawie recenzji, nie ocenia dorobku naukowego osoby ubiegającej się o uzyskanie stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz tego czy rozprawa habilitacyjna kandydata stanowiła znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny naukowej. Sąd nie jest również uprawniony do rozwiązywania merytorycznych sporów powstałych w świecie nauki. Sąd administracyjny dokonuje jedynie kontroli zgodności z prawem zaskarżonego aktu organu administracji“ jak podkreśla Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (wyrok z dnia 14 września 2006 r. sygn akt. I SA/Wa 1027/06).

Rada Doskonałości Naukowej podkreśla[6], że konieczne jest, “w przypadku prac współautorskich, wyodrębnienie indywidualnego, merytorycznego udziału tej osoby w powstanie danej pracy, co jest warunkiem dokonania oceny osobistych osiągnięć stanowiących znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny”.

Uzasadniony jest więc wniosek, iż dopuszczalne jest w pracy habilitacyjnej kontynowanie tematyki rozprawy doktorskiej, o ile uzupełnienia tej tematyki będą istotne. Taka konkluzja jest też zasadna w sytuacjach, gdy tematyka obrana na potrzeby doktoratu staje się istotą zainteresowań danej osoby stanowiąc fundament kariery naukowej i specjalizacji.

 

Uwagi ogólne dotyczące definicji „autoplagiatu” w prawie polskim

W polskim prawie brak jest ustawowej definicji pojęcia „autoplagiatu”, zatem nie wykształciło się orzecznictwo w tym zakresie. Jednakże w piśmiennictwie prawniczym nie ma zasadniczych kontrowersji wokół tego pojęcia i można przyjąć jednolite rozumienie, że autoplagiat jest praktyką polegającą na „wielokrotnym publikowaniu tego samego lub w niewielkim tylko stopniu przetworzonego tekstu, w warunkach wprowadzających w błąd, że jest to utwór lub część utworu po raz pierwszy rozpowszechniana[7][8]. Niemożliwe jest jednak określenie od jakiego poziomu powtórzeń, czy zapożyczeń z pierwotnego utworu można mówić o autoplagiacie, dlatego każdy przypadek autoplagiatu należy oceniać indywidualnie.

W doktrynie przyjmuje się, że autoplagiat cechuje się:

  • brakiem informacji – w postaci właściwej adnotacji ogólnej lub odpowiednich odsyłaczy informujących o fakcie, że publikacja stanowi powielenie wcześniejszej,
  • motywacją autoplagiatora, którego działanie ma na celu powiększenie liczby jego publikacji, a przez to rozmiaru posiadanego dorobku naukowego,
  • chęcią autoplagiatora do wprowadzenia w błąd co do liczby lub jakości swoich publikacji, aby osiągnąć określony cel, tj. uzyskać stopień lub tytuł naukowy[9].

 

Należy podkreślić, że co do zasady autoplagiat dotyczy utworu, a jak stanowi art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim utworem jest „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia”. W myśl tego przepisu „ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.” (art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim). Jak wskazuje się w piśmiennictwie, brak przyznania ochrony prawnoautorskiej takim owocom wysiłku intelektualnego wynika z faktu, że „odkrycia, zasady działania czy koncepcje matematyczne są nie tyle „tworzone”, ile raczej „odtwarzane” przez rekonstrukcję naturalnych zasad istniejących już w przyrodzie. Będąc zatem antytezą tworzenia, rozumianego jako kreacja, nie mogą one cechować się twórczą indywidualnością. Podobnie uzasadnia się wykluczenie procedur czy metod określonego postępowania, które stanowią wyabstrahowane algorytmy postępowania służące osiągnięciu określonego rezultatu. Z kolei idee, rozumiane jako abstrakcyjne pomysły, także nie będą się cechowały indywidualnością, gdyż stanowią one ledwie „rezultat obserwacji świata zewnętrznego lub pewne konstatacje natury ogólnej[10].

 

Autoplagiat należy oceniać raczej jako złamanie dobrych obyczajów w nauce niż naruszenie prawa w postaci przywłaszczenia autorstwa cudzego utworu lub jego fragmentu, gdyż autoplagiator wykorzystuje w całości lub części swój utwór a nie innego twórcy, tym samym nie może naruszyć swoich praw do autorstwa. Takie działanie nie stanowi naruszenia art. 115 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym: „§ 1 Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3; § 2 Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.”

 

Prawne możliwości zakwalifikowania jako autoplagiatu użycia przez autora w utworze naukowym opublikowanych wcześniej przez niego wyników badań naukowych

Zatem, autoplagiat można stwierdzić co do zasady tylko wtedy, gdy autor zamieszcza w swoim utworze w całości lub w części inny swój utwór, już wcześniej opublikowany przez tego autora. Zatem, aby mówić o dokonaniu przez autora w utworze naukowym autoplagiatu poprzez zamieszczenie w utworze naukowym opublikowanych wcześniej przez niego wyników badań naukowych, należy najpierw określić czym jest „utwór naukowy” oraz „wyniki badań naukowych” a także, czy „wyniki badań naukowych” stanowią utwór.

 

Polskie prawo nie definiuje tego co stanowi utwór naukowy. Przyjmuje się, że „przez utwór naukowy należy rozumieć takie utwory, które stanowią rezultat naukowego procesu poznawczego, i które równocześnie, w swej podstawowej funkcji komunikacyjnej, są zorientowane nie „na siebie”, jak utwory artystyczne, lecz na przedstawienie obiektywnie istniejącej rzeczywistości”[11]. Zgodnie z art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim, utwory naukowe mogą być wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi. Dopuszcza się także wyrażenie utworów naukowych w inny sposób np. poprzez formy plastyczne takie jak modele i makiety, fotografię, formę choćby częściowo stworzoną z dźwięków, także formę wideogramową, animację komputerową i inne[12].

 

Pojęcie „wyników badań naukowych” również nie zostało zdefiniowane w polskim prawie. Posiłkowo zatem można odwołać się do definicji badań naukowych z art. 4 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, zgodnie z którą badania naukowe są działalnością obejmującą:

1) badania podstawowe rozumiane jako prace empiryczne lub teoretyczne mające przede wszystkim na celu zdobywanie nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne;

2) badania aplikacyjne rozumiane jako prace mające na celu zdobycie nowej wiedzy oraz umiejętności, nastawione na opracowywanie nowych produktów, procesów lub usług lub wprowadzanie do nich znaczących ulepszeń.

Znaczenie słowa „wyniki”, jest definiowane jako „pozytywne efekty czegoś[13]. Przy czym samo słowo „wynik” oznacza „to, co zostało osiągnięte na skutek jakichś działań” albo „ostateczną liczbę lub ostateczne wyrażenie otrzymane po wykonaniu działań matematycznych[14].

 

W kontekście powyższego, wyniki badań naukowych będą stanowić utwór tylko wtedy, gdy będą spełniać kryteria z art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, czyli będą stanowić „przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)” oraz nie będą mogły być zakwalifikowane jako „odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”. W orzeczeniu z dnia 24 listopada 1978 r. Sąd Najwyższy przyjął, iż w sytuacji, gdy wyniki badań naukowych będą zawierać same idee, tezy i rozwiązania naukowe nie będą one podlegać ochronie prawnoautorskiej[15]. W uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 29 marca 1996 r., sygn. akt I ACr 104/96 rozwinięto tę myśl, przyjmując, że „nawet twórczy wkład członka zespołu lub osoby biorącej udział w przeprowadzeniu eksperymentu, w wyniku czego przedstawił on w tabeli i na wykresie wynik przeprowadzonych przez siebie pomiarów, nie korzysta z ochrony przewidzianej w prawie autorskim, ponieważ wkład ten w ostatecznej wersji opracowania tego eksperymentu traci cechy indywidualności”.

 

W piśmiennictwie występuje również pogląd, że „w związku z wyłączeniem prawnoautorskiej ochrony idei, jako przedmiot ochrony prawnoautorskiej nie powinny być nigdy traktowane konkluzje wysnuwane z procesu badawczego przez twórcę dzieła naukowego, nawet w przypadku stwierdzenia wysokiego poziomu ich oryginalności (w potocznym znaczeniu tego słowa) i dużego znaczenia dla postępu w danej dziedzinie nauki[16].

Dla zobrazowania powyższego można użyć przykładu, w którym dwóch naukowców przeprowadza te same badania: przy wykorzystaniu tych samych danych oraz stosując tą samą metodę otrzymuje takie same wyniki. Wyniki badań nie stanowią utworu, dopiero sposób ich przedstawienia, usystematyzowania, wyboru może być utworem. W tym przykładzie, prawdopodobnie obaj naukowcy zastosują różne sposoby opisania otrzymanych wyników badań i przedstawienia wniosków, dzięki czemu zostaną stworzone dwa różne utwory.

 

Ochrona wyników badań naukowych jako bazy danych

Wyniki badań naukowych mogą być przedstawiane w różnorakich formach, np. zestawień, wykazów, tabel, prezentacji multimedialnych, opracowanych na podstawie ustalonych przez badacza kryteriów. Jeżeli wyniki badań naukowych będą stanowić uporządkowany zbiór danych mogą być uznane za bazę danych. Zgodnie z definicją zawartą w art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy o ochronie baz danych, za taką bazę należy uznać „zbiór danych lub jakichkolwiek innych materiałów i elementów zgromadzonych według określonej systematyki lub metody, indywidualnie dostępnych w jakikolwiek sposób, w tym środkami elektronicznymi, wymagający istotnego, co do jakości lub ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji jego zawartości”.

 

Osobą, której przysługuje wyłączne i zbywalne prawo pobierania danych z bazy danych i wtórnego ich wykorzystania w całości lub w istotnej części co do jakości lub ilości, jest producent bazy danych (art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie bazy danych), czyli osoba fizyczna, prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która ponosi ryzyko nakładu inwestycyjnego przy tworzeniu bazy danych (art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie baz danych).

W przypadku stworzenia przez osobę prowadzącą badania naukowe bazy danych w ramach stosunku pracy określenie kto jest producentem bazy, będzie zależeć od tego, kto poniósł istotny nakład inwestycyjny. Jeżeli natomiast baza została stworzona w ramach badań naukowych finansowanych ze środków publicznych, w celu ustalenia producenta należy dokonać analizy postanowień umownych, na podstawie których wsparcie finansowe było przyznane[17].

 

Bazy danych mogą również podlegać ochronie prawnoautorskiej, jeżeli będą spełniać cechy utworu określone w art. 1 ustawy o prawie autorskim, tj. autor bazy danych w sposób oryginalny dokonał wyboru lub uporządkowania danych, które ta baza zawiera[18].

W kontekście powyższego, jeżeli wyniki badań spełniają ww. cechy bazy danych, to bazy te są chronione na podstawie ustawy o bazach danych, a podmiotowi, który poniósł istotny nakład inwestycyjny przysługują prawa producenta bazy. Nie można posługiwać się pojęciem plagiatu czy autoplagiatu w stosunku do baz danych, w odniesieniu do baz danych można mówić ewentualnie o bezprawnym z nich korzystaniu o ile dojdzie do posługiwania się bazą danych przez osobę nieuprawnioną.

 

Źródła definicji „nierzetelności naukowej

Pojęcie „nierzetelności naukowej” także nie jest terminem normatywnym, brak również orzecznictwa, w którym sądy podjęłyby się jego interpretacji. Pomimo braku regulacji prawnych w tym zakresie, wskazane pojęcie jest definiowane na gruncie zasad etyki w odniesieniu do pracowników naukowych oraz badań naukowych.

Definicję „nierzetelności naukowej” zawiera Kodeks NCN, określający „warunki niezbędne do przestrzegania w rzetelnych badaniach naukowych[19] przez naukowców zgłaszających swe projekty badawcze do Narodowego Centrum Nauki. Przestrzeganie tych warunków jest niezbędnym elementem dopuszczenia projektów badawczych do ich finansowania przez Narodowe Centrum Nauki.

 

Kodeks NCN[20] wskazuje, że „nierzetelność naukowa (scientific misconduct) stanowi naruszenie etyki badań naukowych polegające na zmyślaniu oraz fałszowaniu danych i wyników, a także przywłaszczaniu sobie cudzych idei i utworów (np. plagiat) przy występowaniu o fundusze na badania, prowadzeniu i recenzowaniu badań naukowych, raportowaniu, publikowaniu i prezentowaniu wyników.

  • zmyślanie polega na preparowaniu danych, rejestrowaniu i publikowaniu wyników nieuzyskanych. Na etapie występowania o fundusze zmyślaniem jest podawanie we wniosku nieprawdziwych informacji dotyczących przebiegu kariery zawodowej, naukowej, publikacji naukowych, prowadzonych grantów itp.
  • fałszowanie polega na manipulacji materiałem badawczym, aparaturą lub metodą oraz na zmienianiu bądź pomijaniu danych doświadczalnych w taki sposób, że wyniki badań w raportach nie zostają przedstawione w sposób odpowiadający rzeczywistości. Na etapie występowania o fundusze fałszowaniem jest pomijanie we wniosku informacji dotyczących kariery zawodowej i publikacji (np. o wycofaniu publikacji, prowadzonych grantów itp.).
  • plagiat polega na przywłaszczeniu sobie autorstwa całości lub części cudzego utworu w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W szerszym rozumieniu plagiatem jest również przypisywanie sobie cudzych idei, wyników lub określeń bez właściwego odniesienia do nazwiska twórcy, a także nieautoryzowane wykorzystanie informacji uzyskanych w trakcie poufnego recenzowania wniosków i manuskryptów.

Nie jest nierzetelnością naukową reprezentowanie przez naukowca odmiennego zdania oraz niezamierzone popełnienie błędu. Każdy badacz ma prawo do wyrażania własnej, niezależnej opinii”[21].

Oprócz wymienionych powyżej praktyk, w Kodeksie NCN podkreślono, że za nierzetelność naukową mogą być uznane również praktyki „(…) które same w sobie nie wpływają bezpośrednio na badania naukowe, ale mogą poskutkować nadszarpnięciem reputacji naukowców i społeczności naukowej, a co za tym idzie – zaszkodzić budowaniu wizerunku i autorytetu badacza w oczach opinii publicznej”[22].

 

Postanowienia Kodeksu NCN wskazują, że za „nierzetelność naukową” nie jest uznawany wprost autoplagiat wyników badań naukowych. Jednak z brzmienia przywołanych postanowień Kodeksu NCN wynika również, że katalog praktyk, które mogą być zakwalifikowane jako „nierzetelność naukowa” jest otwarty. Oznacza to, że jeżeli równocześnie wystąpią określone w Kodeksie NCN trzy przesłanki, tj.:

  • zaistnieje znaczne odstępstwo od przyjmowanych w danej dziedzinie naukowej praktyk;
  • nierzetelność będzie dokonana umyślnie lub świadomie lub lekkomyślnie;
  • zarzut będzie udowodniony na podstawie przeważających dowodów[23],

to również dokonanie przez naukowca autoplagiatu wyników badań naukowych będzie mogło zostać uznane jako „nierzetelność naukowa”. Przy czym należy zaznaczyć, że Kodeks NCN do działań kwalifikowanych jako „nierzetelność naukowa” zalicza m.in. złe praktyki związane z publikowaniem wyników, w tym m.in.: odmowa autorstwa, sztuczne mnożenie publikacji, odmowa korekty publikacji lub niezgłoszenie jej wycofania przez wydawnictwo; (…)”[24]. Kodeks jednocześnie wskazuje, że „Te same rezultaty można przedstawiać w więcej niż jednej publikacji tylko w wyjątkowych sytuacjach. Takie postępowanie powinno być wyraźnie zaznaczone, umotywowane i uczciwie opisane. (…) Umieszczone w publikacji wyniki badań innych naukowców muszą być wyraźnie opisane i opatrzone stosownymi odnośnikami bibliograficznymi. Dotyczy to również wcześniejszych prac własnych (autocytowanie)[25]. Co więcej Kodeks NCN uznaje, iż „naganne jest również zapożyczanie znacznych fragmentów własnych publikacji bez odpowiedniej informacji bibliograficznej”[26].

 

Zbliżone do omawianego powyżej zdefiniowanie pojęcia „naruszenia rzetelności w nauce” występuje również w Kodeksie PAN. Punkt 4.1 Kodeksu PAN stanowi, iż „do najpoważniejszych przewinień, szczególnie godzących w etos badań naukowych, należą fabrykowanie i fałszowanie wyników badań, które stanowią rażące naruszenie podstawowych zasad uprawiania nauki, a także popełnienie plagiatów”. Poszczególne przewinienia zostały zdefiniowane w następujący sposób:

  • fabrykowanie wyników polega na zmyślaniu wyników badań i przedstawianiu ich jako prawdziwych;
  • fałszowanie polega na zmienianiu lub pomijaniu niewygodnych danych, przez co wyniki badań nie zostają prawdziwie zaprezentowane;
  • popełnianie plagiatów polega na przywłaszczeniu cudzych idei, wyników badań lub słów bez poprawnego podania źródła, co stanowi naruszenie praw własności intelektualnej.[27]

Kodeks PAN wskazuje także na okoliczności, w których mogą wystąpić ww. przewinienia, wskazując, że „mogą pojawić się zarówno na etapie składania propozycji badawczej i aplikowania o fundusze, podczas prowadzenia i recenzowania badań naukowych, jak i podczas prezentowania ich wyników na konferencjach naukowych lub w momencie publikowania, przytaczania wyników badań innych badaczy, w przygotowaniu ekspertyz oraz w popularyzowaniu nauki”. Ponadto Kodeks PAN stanowi, iż „naganne i niegodne pracownika naukowego jest nieuzasadnione cytowanie cudzych lub własnych prac albo świadome pomijanie cytowania” (pkt 4.1 Kodeksu PAN).

 

Tytułem podsumowania

Nieistnienie ustawowych definicji pojęć „autoplagiatu“ oraz „nierzetelności naukowej“ znacząco ogranicza analizę prawną z uwagi na brak możliwości przedstawienia precyzyjnych granic tych pojęć. W takiej sytuacji, należy ustalić czy na gruncie istniejących regulacji, sięgnięcie do własnych Badań na potrzeby doktoratu, a następnie wykorzystanie danych z Badań w części pracy habilitacyjnej będzie stanowiło naruszenie jakichkolwiek obowiązujących przepisów prawnych bądź zasad etyki. W podsumowaniu przywołanych przepisów prawnych, piśmiennictwa, orzecznictwa oraz zasad rzetelności naukowej w stosunku do badań naukowych zasadne jest przyjęcie, iż:

    • nie można nazywać autoplagiatem utworu naukowego, w którym powielone zostały jedynie wyniki badań naukowych powołane w uprzednio opublikowanym utworze naukowym oraz, w którym zastosowana została identyczna metodologia badawcza, gdyż wyniki badań naukowych nie są co do zasady utworem (podobnie jak wysnuwane przez badacza z procesu badawczego wnioski nie stanowią utworu; utworem będzie sposób przedstawienia tych wniosków); w takim przypadku można jedynie mówić o powieleniu i ponownym wykorzystaniu danych np. liczbowych, czy metody badawczej uprzednio stosowanej, które to dane i metody nie stanowią utworu w rozumieniu prawa autorskiego,
    • pomimo wykorzystania przez danego naukowca w utworze naukowym tych samych wyników badań naukowych, które zostały użyte w innym opublikowanym przez tego naukowca utworze naukowym, interpretacja tych wyników i wnioski przedstawione w oparciu o wykorzystane dane, mogą się diametralnie różnić, powodując, że drugi utwór naukowy (drugi opis wyników badań) będzie mieć unikatowy charakter, odróżniający go od utworu wcześniej opublikowanego (pierwszego opisu wyników badań),
    • w przypadku, gdy wyniki badań naukowych będą stanowić uporządkowany zbiór danych, mogą zostać uznane za bazę danych, która będzie mogła być wykorzystywana co do jakości lub ilości, w całości lub w istotnej części, m.in. publikacji naukowej, przez naukowca, który prowadził badania naukowe, niezależnie od tego czy będzie on jej producentem bądź współproducentem; ponowne użycie bazy danych nie może być zakwalifikowane jako plagiat (czy autoplagiat), jeśli baza nie jest utworem,
    • wykorzystanie przez naukowca w publikacji naukowej wyników badań naukowych już wcześniej użytych przez niego w innej publikacji, wymaga ich wyraźnego opisania i opatrzenia odpowiednimi odnośnikami bibliograficznymi,
    • „nierzetelność naukowa” może mieć miejsce, gdy udowodnione postępowanie stanowi znaczne odstępstwo od przyjmowanych w danej dziedzinie naukowej praktyk;
    • „nierzetelność naukowa” najczęściej przybierze formę fabrykowania wyników, fałszowania bądź plagiatów – dokonanych umyślnie lub świadomie lub lekkomyślnie.

 

Analiza wskazanych źródeł prawa daje odpowiedź negatywną na pytanie czy zamieszczenie przez Klienta w Publikacji wyników badań naukowych wykorzystanych uprzednio przez Klienta w rozprawie doktorskiej stanowi autoplagiat, z uwagi na okoliczność, iż wyniki badań naukowych nie stanowią utworu, tym samym nie jest możliwy ich autoplagiat. W recenzji nie wskazano na fabrykowanie wyników Badań, fałszowanie ich bądź plagiat utworów stanowiących opisy wyników Badań z cudzych publikacji. Nie uzasadniono czy wykorzystanie Badań stanowi znaczne odstępstwo od przyjmowanych w recenzowanej dziedzinie naukowej praktyk. Tym samym nie jest zasadne posłużenie się określeniem „nierzetelności naukowej”.

Na gruncie wymogów art. 219 Prawo o szkolnictwie wyższym oraz zawartej tam definicji osiągniecia naukowego, uwagę zwraca pewna niespójność wynikająca z dokonanej przez recenzenta oceny Osiągnięcia naukowego oraz istotnej aktywności naukowej Klienta . Wynika ona z faktu, że recenzent wskazał w recenzji jedynie na wykorzystanie w jednej, spośród trzech publikacji składających się na rozprawę habilitacyjną Klienta, wyników Badań, które w istotnej części zostały zaczerpnięte z rozprawy doktorskiej i uzupełnione, a następnie we wnioskach końcowych zamieścił konkluzję: „ponieważ znacząca część zgłoszonego doniesienia zawiera wyniki, które złożyły się na rozprawę doktorską Kandydata zatem nie mogą one zostać zaliczone do osiągnięcia naukowego pozwalającego na ubieganie się o stopień doktora habilitowanego“. Tym samym, recenzent uznał, że Publikacja, w której zostały wykorzystane ponownie Badania stanowi znaczącą cześć zgłoszonego Osiągnięcia naukowego w sytuacji, gdy Badania stanowią jedynie część jednej z części Osiągnięcia naukowego.

 

To podsumowanie naszych ustaleń, a …. klika dni temu gratulowaliśmy Klientowi uzyskania tytułu doktora habilitowanego 🙂 

 

 

[1]https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2016/uchwala39_2016-zal1.pdf]
[2] https://instytucja.pan.pl/images/2020/kodeks/Kodeks_Etyki_Pracownika_Naukowego_Wydanie_III_na_stron%C4%99.pdf]
[3] file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[4] https://ssl-uczelnia.sgh.waw.pl/pl/uczelnia/badania/Documents/MNiSW_procedury.pdf, dostęp 2.09.2021
[5] file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[6] str. 14, file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[7] Komentarz do art. 115 [w:] Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, pod red. J. Barty, 2017, wyd. 4, Legalis, nb. 74,
[8] J. Zagrodnik, Komentarz do art. 115 [w:] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, pod red. P. Ślęzaka, 2017, wyd. 1, Legalis, nb. 33
[9] Jerzy Szczotka, Twórczość naukowa – czy autoplagiat jest plagiatem?, Stud.Iur.Lublin. 2014 t. 23 s. 23-38, Sum. Studia Iuridica Lublinensia
[10] Flisak, Damian. Art. 1. [w:] Prawo autorskie i prawa pokrewne, Komentarz, LEX, 2015 oraz przywołany tam pogląd M. Poźniak-Niedzielska, A. Niewęgłowski (w:) System Prawa Prywatnego, t. 13, 2013, s. 17)
[11] Barta, Janusz i Markiewicz, Ryszard. Art. 14. W: Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. V. LEX, 2011.
[12] zob. E. Ferenc-Szydełko, Komentarz do art. 1 [w:] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz pod red. Ewy Ferenc-Szydełko, wyd. 3, 2016, Legalis, nb. 45
[13] znaczenie słowa „wyniki” w Słowniku Języka Polskiego PWN, dostępnego pod adresem: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wyniki.html, dostęp: 29.05.2017 r.
[14] Tamże
[15] wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1978 r., sygn. akt I CR 185/78
[16] W. Machała, Pojęcie utworu Część III Wyłączenia przedmiotowe spod ochrony prawno-autorskiej Ochrona własności przemysłowej, publikacja Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej, Warszawa 2015, s.4
[17] A. Kubiak-Cyrul, Mariusz Załucki, Wyniki prac naukowo-badawczych jako dobro chronione prawem [w:] Komercjalizacja wyników badań naukowych pod. red. P. Steca, Warszawa 2017, s. 97,
[18] zob. wyrok TSUE z dnia 1 marca 2012 r. w sprawie C-604/10 Football Dataco Ltd i inniv. Yahoo! UK Ltd i inni, eur-lex.europa.eu)
[19] zob. Kodeks Narodowego Centrum Nauki…, cyt. s. 3
[20] Te same definicje zawarte są np. w Dobrej praktyce badań naukowych [tekst zamieszczono pod adresem: http://www.uwm.edu.pl/doktoranci/files/dobra_praktyka.pdf, dostęp: 29.05.2017 r.]
[21] zob. Kodeks Narodowego Centrum Nauki…, s. 15-16 oraz przywołana tam literatura,
[22] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[23] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[24] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[25] zob. tamże s. 9 oraz przywołana tam literatura,
[26] zob. tamże s. 17 oraz przywołana tam literatura,
[27] zob. Kodeks etyki pracownika naukowego…, s.10
Photo by Clint Patterson on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Dobra osobiste – przymiot człowieka czy także osób prawnych? dobre imię, renoma, good will

Publikacje w social mediach, artykuły w gazetach, przedstawienie określonej osoby w negatywnym, nieprawdziwym świetle, naruszenie wolności działania, tajemnicy korespondencji. Wszystkie te działania mogą naruszać dobra osobiste – osób fizycznych i osób prawnych. Ofiarą tych działań są nie tylko osoby z pierwszych stron gazet. Ostatnio, zgłasza się do nas coraz więcej przedsiębiorców, którzy uważają, że konkurencja narusza ich dobra osobiste. Czy jest to działanie bezkarne?

Dobra osobiste to wartości niemajątkowe, nieodłącznie związane z człowiekiem i jego naturą, stanowiące o jego wyjątkowości i integralności, jego godności i postrzeganiu w społeczeństwie, umożliwiające mu samorealizację i twórczą działalność, nie poddające się wycenie w ekonomicznych miernikach wartości. Dobra te nie zależą od ludzkiej woli ani wrażliwości. Szczególny związek dobra osobistego z naturą człowieka wyłącza możliwość ujmowania w tych kategoriach dóbr innego rodzaju, wprawdzie wpływających na jakość ludzkiego bytowania, ale pochodzących z zewnątrz, nie wywodzących się z istoty człowieczeństwa. W tym kontekście wymaga podkreślenia, że ochrona dóbr osobistych ma charakter wyjątkowy, w związku z czym sięganie do jej mechanizmów powinno następować z odpowiednią ostrożnością i powściągliwością, bez tendencji do sztucznego poszerzenia katalogu tych dóbr[1].

Dobra osobiste to wartości ściśle związane z jednostką, razem z nią powstają i wygasają. Dobra osobiste mają charakter niezbywalny i nieprzenoszalny.  Zgodnie z art. 23 kodeksu cywilnego (kc) dobrami osobistymi człowieka są w szczególności:

  • zdrowie,
  • wolność,
  • cześć,
  • swoboda sumienia,
  • nazwisko lub pseudonim,
  • wizerunek,
  • tajemnica korespondencji,
  • nietykalność mieszkania,
  • twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,

Prawo cywilne chroni je niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Wskazany katalog dóbr osobistych jest katalogiem otwartym. W orzecznictwie dodatkowo wskazuje się na następujące dobra osobiste nie wymienione w art. 23 kc:

  • prawo do życia w rodzinie, wieź rodzinna – w przypadku zawinionego spowodowania śmierci jednego z członków rodziny godzi to bezpośrednio w dobra osobiste pozostałych przy życiu członków rodziny, naruszając istniejące między nimi więzi rodzinne;
  • kontakt małoletniego dziecka z rodzicem – odmowa dopuszczenia do kontaktów małoletniego dziecka z rodzicem, który nie sprawuje nad nim bieżącej pieczy, lub z inną osobą bliską, narusza dobra osobiste zarówno tego rodzica (innej osoby bliskiej) jak i dziecka;
  • zapewnienie zgodnego z przepisami sposobu odbywania kary pozbawienia wolności – umieszczenie w celi niespełniającej norm metrażu jest naruszeniem dobra osobistego osadzonego;
  • sfera życia prywatnego i życia intymnego;
  • przedstawienie osoby w sposób prawdziwy i neutralny – w przypadku zafałszowania faktów historycznych, przedstawienie określonej osoby w negatywnym, nieprawdziwym świetle, jest niewątpliwym naruszeniem jej dóbr osobistych; 
  • nazwa zespołu artystycznego
  • płeć człowieka,
  • prawo do planowania rodziny,
  • tradycji rodzinnej,
  • pamięć o osobie zmarłej.

Z orzeczeń wynika, iż dobre osobistym nie jest:

  • prawo do niezakłóconego korzystania z energii elektrycznej; 
  • prawo do niezakłóconego wypoczynku;
  • trwałość (prawo do zachowania) stosunku pracy, które nie jest elementem treści godności pracowniczej – rozwiązanie stosunku pracy, nawet wadliwe, nie oznacza samo w sobie naruszenia dobra osobistego pracownika – choć w związku z działaniami związanymi ze zwolnieniem lub towarzyszącymi zwolnieniu może dojść np. do naruszenia czci pracownika;
  • prawo do swobodnego wyboru szpitala przez świadczeniobiorcę usług medycznych;
  • wolność od stresu;
  • prawo do sądu i prawo udziału jako publiczność w jawnej rozprawie sądowej;
  • prawo do rzetelnego i sprawnego procesu sądowego;
  • prawo do spotkań towarzyskich w określonym czasie i w określonym gronie, prawo do spotkań z byłymi współpracownikami;
  • prawo do prowadzenia działalności gospodarczej;
  • prawo człowieka do nieskażonego środowiska biologicznego i do zaspokojenia uczuć estetycznych piękna krajobrazu;
  • prawo do informacji publicznej, naruszone wobec braku odpowiedzi na wnioski o informacje prasowe złożone przez powoda do prezesa sądu.

 

katalog roszczeń w przypadku naruszenia dobra osobistego

Na podstawie art.  24 kc, ten, czyje dobro osobiste zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać:

  • zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne.
  • żeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności w postaci złożenia oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  • zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego;
  • zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;
  • naprawienia szkody majątkowej wyrządzonej naruszeniem dobra osobistego na zasadach ogólnych.

Dodatkowo jeżeli naruszonym dobrem osobistym jest twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, osoba, której dobro zostało naruszone może korzystać z uprawnień przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie własności przemysłowej.

 

dobra osobiste osoby prawnej

Zgodnie z art.  43 kc  przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.

Osobami prawnymi są Skarb Państwa i jednostki organizacyjne, którym przepisy szczególne przyznają osobowość prawną. Osobami prawnymi są np. spółki kapitałowe, czyli spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółki akcyjne.

Dodatkowo do jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną, stosuje się odpowiednio przepisy o osobach prawnych. Takimi podmiotami są np. spółki osobowe, czyli spółki jawne, komandytowe, partnerskie i komandytowo – akcyjne.

W szczególności w przypadku osób prawnych, której w większości są przedsiębiorcami należy wskazać, że dobra niematerialne o charakterze majątkowym lub o charakterze mieszanym, w którym element majątkowy można uznać za dominujący, nie stanowią dóbr osobistych. Dlatego takich dóbr, jak: znaki towarowe, oznaczenia geograficzne, know-how, projekty wynalazcze oraz wzory przemysłowe czy użytkowe, nie można zaliczyć do dóbr osobistych. 

Natomiast do dóbr osobistych osób prawnych można zaliczyć:

  • nazwę,
  • wolność działania,
  • tajemnicę korespondencji,
  • nietykalność pomieszczeń oraz

przede wszystkim

  • dobre imię osoby prawnej.

 

dobre imię, renoma, good will osoby prawnej

W praktyce dobre imię stanowi najważniejsze dobro osobiste przysługujące osobom prawnym. Określane jest niekiedy mianem renomy lub reputacji, używane jest także angielskie określenie goodwill. Dobre imię osoby prawnej nie obejmuje godności, czyli czci wewnętrznej (tak jak w przypadku osób fizycznych), a jedynie cześć zewnętrzną łączoną z opinią, jaką o danej osobie prawnej mają inne osoby ze względu na zakres jej działalności.

 

naruszenie renomy osoby prawnej

W orzecznictwie ugruntowany jest pogląd zgodnie, z którym do naruszenia renomy osoby prawnej dochodzi wtedy, gdy np.:

  • zostają wyrażone negatywne opinie o tym podmiocie,
  • zarzucana jest osobie prawnej nierzetelność,
  • przypisuje się danej osobie prawnej sposób postępowania skutkujący utratą zaufania;
  • wyrażane są negatywne oceny o osobach pełniących w danej osobie prawnej funkcje zarządcze lub jej pracownikach ale nie ma to zastosowania w przypadku Skarb Państwa i jednostek samorządu terytorialnego.

Warto wskazać, że negatywna ocena o produkcie czy usłudze oferowanej przez osobę prawną nie stanowi naruszenia renomy tej osoby.

Oceny, czy doszło do naruszenia dobrego imienia osoby prawnej, dokonuje się w sposób odmienny względem naruszenia czci osoby fizycznej. W przypadku osób fizycznych można brać pod uwagę subiektywne kryteria naruszenia dobra, natomiast w przypadku osób prawnych jedyne znaczenie mają obiektywne kryteria naruszenia dóbr osobistych. Osoby prawne nie mogą odczuwać, tak jak ludzie, wyrządzonej im krzywdy i, co trzeba mocno zaakcentować, wykluczone jest uwzględnianie w tym względzie ujemnych odczuć osób tworzących substrat osobowy osoby prawnej. Świadomość własnej wartości czy szacunek dla samego siebie wymaga zdolności do subiektywnego postrzegania swojego istnienia. Takie odczucia w zasadzie nie mogą znaleźć zastosowania w przypadku osoby prawnej[2].

 

naruszenie dobrego imienia w publikacji prasowej

Do naruszenia dobra osobistego w postaci dobrego imienia najczęściej dochodzi poprzez publikacje prasowe. Zgodnie z art.  41 prawa prasowego publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań prasa, która korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury.

W takiej sytuacji dochodzi do starcia praw w postaci ochrony dóbr osobistych oraz prawa do swobody wypowiedzi.

Wskazuje się, że forma utworu ma istotne znaczenie dla oceny granic tego, co uznaje się za dozwolone i dopuszczalne, jako mieszczące się w ramach wyznaczanych przez prawa danego gatunku. Satyra, która ze swej natury jest utworem ośmieszającym ukazywane zjawiska lub osoby, może posługiwać się pewnym wyolbrzymieniem czy karykaturą. Nie oznacza to jednak, że satyryczny charakter utworu zawsze wyłącza bezprawność i że nie dotyczą go kryteria oceny stosowane do innych form wypowiedzi, choć granice takiej wypowiedzi są niewątpliwie szersze. Przekroczenie tych granic może stanowić działanie bezprawne i naruszające dobra osobiste, a tym samym może rodzić odpowiedzialność na gruncie art. 24 kc.

W przypadku naruszenia dóbr osobistych w materiale prasowym, poza powództwem o naruszenie dóbr osobistych należy pamiętać o możliwości złożenia wniosku o sprostowanie danego materiału prasowego, jeżeli zawiera on nieprawdziwe lub nieścisłe informacje o danej osobie, które mogą godzić w jej dobre imię. Więcej informacji o tym, czym jest sprostowanie oraz jak złożyć skuteczny wniosek o sprostowanie znajdziesz tu

 

Jeśli w stosunku do Ciebie lub Twojej firmy, ktoś dopuścił się naruszenia dóbr osobistych albo gdy nie jesteś pewny czy dane działanie może godzić w Twoje dobra osobiste lub dobra osobiste Twojego przedsiębiorstwa, skontaktuj się z nami. Pomożemy Ci ustalić, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych oraz doradzimy jakie dalsze kroki należy podjąć w tej sprawie.

 

Photo by Jon Tyson on Unsplash
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 24 września 2014 r., I ACa 301/14.
[2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20.12.2012 r., VI ACa 1199/11.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Sprostowanie materiału prasowego. O tym, że nie jest prosto “prostować” informacje niezgodne z prawdą.

Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Ta gwarancja wynika z art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Podobne prawa zapewnia nam art. 54 Konstytucji RP, przyznając każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Jednakże co robić w sytuacji, kiedy ktoś korzystając z gwarantowanych mu wolności narusza prawa innej osoby? Co w przypadku, gdy czujesz się pokrzywdzony opublikowanymi na Twój temat informacjami, które nie są zgodne z prawdą i mocno wypaczają fakty?

Ustawodawca, mimo nałożenia na dziennikarzy obowiązku w postaci zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, a zwłaszcza obowiązku weryfikowania ich zgodności z prawdą przewidział możliwość odniesienia się do publikacji niezgodnej z faktami i żądania sprostowania informacji nieprawdziwej.

Zgodnie z art. 31a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 1914) (pr. prasowe) redaktor naczelny dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. Jednakże obowiązek ten nie zawsze łatwo jest wyegzekwować. 

 

przedmiot sprostowania

Przedmiotem sprostowania są wyłącznie wypowiedzi o faktach, które mogą być:

  1. faktami nieprawdziwymi – czyli takie, które nie odzwierciedlają relacjonowanego stanu faktycznego, będący tym samym przeciwieństwem faktu prawdziwego[1];
  2. faktami nieścisłymi – czyli takie, gdy poszczególnym fragmentom tekstu, analizowanym w oderwaniu od innych fragmentów, nie można postawić zarzutu nieprawdziwości, ale fragmenty te zestawione w całość w określonej konfiguracji przekazują czytelnikowi informację nieprawdziwą lub co najmniej nieścisłą[2].

Dotyczy to również pominięcia istotnej okoliczności mającej znaczenie dla oceny, czy przekazywana informacja jest prawdziwa i ścisła[3].

Dodatkowo należy wskazać, że przedmiotem sprostowania są fakty nieprawdziwe zdaniem wnoszącego o sprostowanie. Redaktor naczelny nie ma prawa odmówić sprostowania danej informacji na tej tylko podstawie, że wedle jego oceny fakty zawarte w informacji prasowej są prawdziwe[4].

Konieczność odniesienia się do faktów sprawia, że przedmiotem sprostowania nie mogą być  wypowiedzi ocenne, np. stanowiące krytykę, którą zainteresowany podmiot może odbierać jako nieuzasadnioną, a nawet krzywdzącą. Wypowiedzi ocenne nie zawsze bowiem dają się zakwalifikować jako prawdziwe albo fałszywe[5]. Za nieodnoszące się do faktów uznano również sprostowanie dotyczące hipotez lub opinii.

Ważne jest to, że sprostowaniu nie podlega cały opublikowany materiał prasowy, a jedynie jego fragmenty, które są nieprawdziwe lub nieścisłe.

 

wniosek o sprostowanie

Wniosek o sprostowanie może zostać złożony przez:

  1. osobę fizyczną;
  2. osobę prawną;
  3. jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną,

którą materiał prasowy dotyczy, a także

  1. w imieniu osoby zmarłej z wnioskiem mogą wystąpić osoby najbliższe oraz
  2. następcy prawni osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej.

Sprostowanie należy sporządzić na piśmie w terminie nie dłuższym niż 21 od dnia opublikowania materiału prasowego i:

  1. nadać je w placówce pocztowej operatora pocztowego lub
  2. złożyć w siedzibie redakcji.

Sprostowanie musi zawierać:

  1. własnoręczny podpis wnioskodawcy,
  2. imię i nazwisko lub nazwę wnioskodawcy oraz
  3. adres korespondencyjny wnioskodawcy.

 

tekst sprostowania

Sprostowanie powinno być sporządzone w języku polskim lub w języku, w którym opublikowany został materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania.

Tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu. Dozwoloną długość tekstu sprostowania oblicza się, mnożąc liczbę znaków składających się na prostowany fragment przez dwa, z uwzględnieniem spacji.

Podstawą do obliczenia dozwolonej objętości sprostowania jest fragment materiału prasowego, z którym nie zgadza się zainteresowany. Co istotne, rozproszenie jednej wiadomości w kilku fragmentach publikacji uprawnia do obliczenia podstawy dozwolonej objętości sprostowania jako sumy objętości tych fragmentów.

Przy obliczaniu objętości tekstu sprostowania nie uwzględnia się wyrazu “sprostowanie”, oznaczenia imienia i nazwiska (nazwy) zainteresowanego, wskazania tytułu artykułu, którego dotyczy sprostowanie, miejsca i daty publikacji oraz imienia i nazwiska jej autora.

W sytuacji, w której w materiale prasowym jest kilka wiadomości uznanych za nieprawdziwe lub nieścisłe, to każda z nich może podlegać sprostowaniu. Oznacza to, że może zdarzyć się, że tekst wszystkich sprostowań przekroczy objętość samego artykułu[6]. W takim przypadku nie jest koniecznie, aby przygotować odrębne oświadczenie dla każdej prostowanej wiadomości. Jednym oświadczeniem można domagać się sprostowania w materiale prasowym kilku nieprawdziwych lub nieścisłych informacji. Takie zbiorcze oświadczenie będzie stanowić nie jedno sprostowanie ale zbiór sprostowań. Ma to kluczowe znaczenie dla późniejszej oceny spełnienia wymogu dozwolonej dwukrotnej objętości tekstu sprostowania.

Istotne jest także, aby sprostowanie było rzeczowe. W orzecznictwie za nierzeczowe uznano:

  1. sprostowanie, które nie odnosi się wprost do treści materiału prasowego, w którym brak jest informacji stanowiących przedmiot żądanego sprostowania[7];
  2. sprostowanie mało czytelne, niezbyt jasne czy niekonkretne[8];
  3. sprostowanie zawierające bardzo ogólne twierdzenie oraz nieprecyzujące jaka informacja zawarta materiale jest nieprawdziwa[9].

 

publikacja sprostowania

Zgodnie z art. 32 pr. prasowego redaktor naczelny ma obowiązek opublikować sprostowanie:

  1. w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, w której zamieszczono materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania – w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprostowania;
  2. w dzienniku – w najbliższym przygotowywanym do druku numerze, a w przypadku braku możliwości technicznych w numerze następnym, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania;
  3. w czasopiśmie – w najbliższym od dnia otrzymania sprostowania lub następnym po nim przygotowywanym do opublikowania numerze;
  4. w innym niż dziennik przekazie za pomocą dźwięku lub obrazu i dźwięku – w najbliższym analogicznym przekazie.

Gdy możliwy termin opublikowania sprostowania przekracza 6 miesięcy, na żądanie wnioskodawcy sprostowanie należy dodatkowo opublikować w ciągu miesiąca od dnia otrzymania sprostowania w odpowiednim ze względu na krąg odbiorców dzienniku. Koszty publikacji pokrywa wydawca prasy, w której ukazał się materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania.

Strony, czyli wnioskodawca i redaktor naczelny mogą umówić się w formie pisemnej co do innych terminów publikacji niż wskazane po  na piśmie umówiły się inaczej.

Sprostowanie:

  1. w drukach periodycznych – powinno być opublikowane w tym samym dziale i taką samą czcionką, co materiał prasowy, którego dotyczy, pod widocznym tytułem “Sprostowanie”.
  2. w przekazach za pomocą: dźwięku lub obrazu i dźwięku – sprostowanie powinno być wyraźnie zapowiedziane oraz nastąpić w przekazie tego samego rodzaju i o tej samej porze.

W tekście nadesłanego sprostowania redaktor naczelny nie może bez zgody wnioskodawcy dokonywać skrótów ani innych zmian.

Co więcej, tekst sprostowania nie może być komentowany w tym samym numerze, przekazie lub w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, tego samego dnia. Nie wyklucza to jednak prostej zapowiedzi polemiki lub wyjaśnień.

 

odmowa publikacji sprostowania

Redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:

  1. jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów;
  2. zostało nadane lub złożone po upływie terminu 21 dni od emisji publikacji, której sprostowanie dotyczy lub nie zostało podpisane;
  3. nie spełnia wskazanych wymagań w zakresie obowiązków elementów sprostowania oraz długości teksu sprostowania;
  4. zawiera treść karalną;
  5. podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania.

Redaktor naczelny może odmówić opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:

  1. odnosi się do wiadomości poprzednio sprostowanej;
  2. jest wystosowane przez osobę, której nie dotyczą fakty przytoczone w prostowanym materiale, za wyjątkiem gdy sprostowanie jest składane przez osoby najbliższe zmarłego oraz następców prawnych;
  3. zawiera sformułowania powszechnie uznawane za wulgarne lub obelżywe.

Jeżeli redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania zobowiązany jest niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, przekazać wnioskodawcy pisemne zawiadomienie o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli odmowa nastąpiła w związku z tym, że sprostowanie:

  1. jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów;
  2. zawiera treść karalną;
  3. podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania

redaktor naczelny zobowiązany jest do wskazania tych fragmentów sprostowania, które nie nadają się do publikacji.

 

poprawienie sprostowania

Po otrzymaniu odmowy opublikowania sprostowania, wnioskodawca może nadesłać poprawione sprostowanie w terminie 21 dni od dnia doręczenia wnioskodawcy zawiadomienia o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli po nadesłaniu poprawionego sprostowania i zastosowania się do wskazań redaktora naczelnego w uzasadnieniu odmowy opublikowania sprostowania, redaktor naczelny nie może odmówić opublikowania sprostowania.

 

postępowanie przed sądem w sprawach o sprostowanie

Jeżeli redaktor naczelny odmówił opublikowania sprostowania albo sprostowanie nie ukazało się w określony w ustawie terminie zainteresowany może wytoczyć powództwo o opublikowanie sprostowania. Co istotne osobą pozwaną jest redaktor naczelny, a nie wydawca. Wniesienie pozwu przeciwko wydawcy skutkować będzie oddaleniem powództwa.

Termin na złożenie pozwu o sprostowanie wygasa po upływie roku od dnia opublikowania materiału prasowego.

Sprawy dotyczące powództwa o sprostowanie rozpoznaje sąd okręgowy właściwy ze względu na siedzibę redakcji.

Ustawodawca przewidział przyspieszone terminy rozpoznawania spraw o sprostowanie materiału prasowego. Zgodnie z art. 52 pr. prasowego, jeżeli pozew nie jest dotknięty brakami formalnymi sąd rozpoznaje sprawę najpóźniej w ciągu 30 dni od dnia wniesienia pozwu. Pozwany, czyli redaktor naczelny będzie miał 7-dniowy termin od dnia doręczenia mu pozwu na wniesienie odpowiedzi na pozew.

Po wydaniu przez sąd orzeczenia, wyrok wraz z uzasadnieniem sąd doręcza niezwłocznie, z urzędu, obu stronom.

Od wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje apelacja, którą wnosi się w terminie 7 dni od dnia doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem.

Sąd drugiej instancji (sąd apelacyjny) rozpoznaje apelację najpóźniej w terminie 30 dni od dnia wniesienia apelacji niedotkniętej brakami formalnymi.

Strona przeciwna może wnieść odpowiedź na apelację w terminie 7 dni od dnia doręczenia apelacji.

 

Jeśli w stosunku do Ciebie, najbliższej Ci osoby zmarłej bądź Twojej firmy opublikowano materiał prasowy, który zawiera nieprawdziwe fakty, czyli takie, które nie odzwierciedlają relacjonowanego stanu faktycznego bądź fakty nieścisłe – czyli takie, które w zestawieniu dają nieprawdziwy obraz całości, możesz skorzystać z wzoru sprostowania. Gdy masz wątpliwości co do tego czy pominięta istotna okoliczność wymaga sprostowania, skontaktuj się z nami. Postaramy się rozwiać wątpliwości a także pomóc w przygotowaniu poprawnego sprostowania

 

 

 

Photo by Charisse Kenion on Unsplash

 

[1] R. Malujda, A. Oryl, Sprostowanie i odpowiedź w prawie prasowym: istota, forma, roszczenia, „Radca Prawny” 2007/3, s. 83.
[2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13.03.2017 r., VI ACa 2000/16, LEX nr 2302197.
[3] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 25.05.2006 r., I ACa 156/06, LEX nr 196068.
[4] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20.03.2013 r. I ACa 766/12, LEX nr 1294857.
[5] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7.08.2015 r., VI ACa 810/15, LEX nr 1950234.
[6] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15.05.2008 r., I CSK 531/07, MoP 2008/12, s. 620.
[7] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8.03.2017 r., VI ACa 2001/16, LEX nr 2289432.
[8] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 26.01.2016 r., I ACa 2129/15, LEX nr 2053897.
[9] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29.11.2016 r., I ACa 1540/16, LEX nr 2233027.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Czy Twoje zdjęcie może kosztować 100.000,00 złotych? Wizerunek jako dobro osobiste a jego komercyjne wykorzystanie.

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule nie jest jednoznaczna i jak często mawiają prawnicy: „to zależy”. Intersującym punktem wyjścia do omówienia tematu wizerunku i jego komercyjnego wykorzystania może być spór, który toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie a następnie przez Sądem Apelacyjnym w Warszawie. Stronami sporu byli koszykarz – Marcin Gortat oraz spółką Sfinks Polska S.A. prowadzącą znaną sieć restauracji. Rozstrzygnięcie w tej sprawie zapadło na podstawie starej regulacji prawnej, od lipca 2020 r. dochodzenie roszczeń związanych w wizerunkiem może podlegać nowej procedurze poświęconej sprawom własności intelektualnej (art. 47989-479129 kpc). Wśród tych spraw znalazły się także te, dotyczące ochrony dóbr osobistych w zakresie, w jakim dotyczy ona wykorzystania dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług, czyli komercjalizacji wizerunku. 

Przedmiotem sporu było wykorzystanie przez spółkę zdjęć koszykarza do celów marketingowych spółki, w sposób niezgodny z umową, gdyż kampania promocyjna była prowadzona przez spółkę nadal pomimo wygaśnięcia umowy. Powód domagał się za naruszenie swoich dóbr osobistych: zasądzenia na swoją rzecz kwoty 200 000 złotych wraz z odsetkami ustawowymi tytułem odszkodowania, nakazania publikacji przeprosin oraz zapłaty kwoty 80 000 złotych na cele społeczne.

Sąd częściowo uwzględnił żądania powoda i zasądził od spółki kwotę ponad 104 000 złotych wraz z ustawowymi odsetkami, a także określił sposób usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych koszykarza poprzez złożenie oświadczenia o odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie.

Dodatkowo, sąd uznał, że „w wypadku, gdy dochodzi do bezprawnego wykorzystania wizerunku znanej osoby w celach komercyjnych jak np. w reklamie, a szczególnie gdy osoba ta akceptuje taką formę swoistego „zarobkowania”, nie sposób mówić o wyrządzeniu szkody niemajątkowej. Brak jest bowiem krzywdy, w szczególności jeżeli dana reklama była pozytywna, nie ośmieszająca. Komercyjne wykorzystanie wizerunku osoby znanej stanowi dla niej przede wszystkim źródło dochodu, ale także służy promocji tej osoby, co z kolei stanowi o jej „wartości” dla potencjalnych reklamodawców. W takiej sytuacji nie chodzi o to, że powód jako znany sportowiec zareklamował dany produkt tylko o to, że nie otrzymał należnego mu z tego tytułu wynagrodzenia. Należy mieć na uwadze, że powód wyraził zgodę na fakt powiązania jego wizerunku z marką pozwanej i reklamowanym przez nią produktem, czy prowadzoną akcją marketingową. W tym celu wziął nawet udział w sesji zdjęciowej i reklamowej, a także udzielił wywiadu. Z tych względów działaniem pozwanej nie może być rozpatrywane w kategoriach krzywdy czy inaczej szkody niemajątkowej, która powinna podlegać kompensacji poprzez przyznanie mu stosownego zadośćuczynienia albo odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny[1].

 

wizerunek

Pod pojęciem wizerunku rozumieć należy obraz fizyczny jednostki ludzkiej. Wizerunek jest dobrem osobistym przysługującym tylko osobom fizycznym[2]. Wizerunek obejmuje tylko cechy zewnętrzne osoby fizycznej; cechy psychologiczne związane są z innym dobrem osobistym – czcią. Wizerunek może być utrwalony i naruszony nie tylko za pomocą aparatu lub kamery, ale także naszkicowany, namalowany lub wytworzony za pomocą innych środków plastycznych; w szczególności naruszeniem wizerunku jest wykorzystanie zdjęcia, ale także naszkicowanie portretu osoby fizycznej bez jej zgody.[3]

W doktrynie wyróżnia się szczególne postacie wizerunku takie jak:

  1. maska artystyczna – czyli wizerunek jako część kreacji artystycznej;
  2. wizerunek dźwiękowy – czyli głos;
  3. wizerunek piśmienniczy – czyli przestawienie wizerunku danej osoby za pomocą słów a nie obrazu;
  4. wizerunek wspólny – czyli wizerunek kilku osób, które w świadomości społecznej funkcjonują jedynie łącznie, w wyniku wspólnego zestawienia, tworząc niejako nową jakość. Przykładem mogą być pary pojawiające się zawsze wspólnie – Flip i Flap, Ginger i Fred, a na rodzimym gruncie – Szczepcio i Tońcio[4];
  5. wizerunek zbiorowy – przedstawiający wizerunek grupy osób, które nie funkcjonują w odbiorze społecznym jako nowa jakość i całość, a jest jedynie efekt ustalenia wizerunku kilku osób w tym samym miejscu i czasie oraz na jednym nośniku, np. fotografia grupowa;
  6. karykatura – czyli rysunek typu portretowego, przesadnie akcentujący cechy charakterystyczne postaci w celu uzyskania efektu satyrycznego lub humorystycznego ale jednocześnie umożliwiający rozpoznanie osoby sportretowanej[5].

Wizerunek w polskim porządku prawnym jest przedmiotem ochrony na gruncie dwóch ustaw: ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.) (kc) oraz ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062) (upapp).

 

ochrona wizerunku na gruncie kc – jako dobro osobiste

Zgodnie z art. 23 kc dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

W przypadku naruszenia dobra osobistego w postaci wizerunku, zgodnie z art. 24 kc, ten, czyje dobro osobiste (wizerunek) zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać:

  1. zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne;
  2. dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków naruszenia, przez osobę, która się tego naruszenia dopuściła, w szczególności poprzez złożenie oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  3. zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;
  4. naprawienia szkody na zasadach ogólnych, jeżeli wskutek naruszenia wizerunku została wyrządzona szkoda majątkowa.

Dodatkowo, zgodnie z art. 43 kc ustawodawca przyznał ochronę dóbr osobistych nie tylko osobom fizycznym ale także osobą prawnym. Przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.

 

ochrona wizerunku na gruncie upapp – zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku

Art.  81 upapp wskazuje, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

  1. osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
  2. osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Do roszczeń w przypadku rozpowszechniania wizerunku osoby na nim przedstawionej, stosuje się odpowiednio przepis art. 78 ust. 1 upapp. Czyli osoba, której wizerunek został zagrożony cudzym działaniem, może żądać:

  1. zaniechania tego działania;
  2. dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie;
  3. przyznania przez sąd odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.

Roszczeń tych nie można dochodzić po upływie 20 lat od śmierci osoby, której wizerunek był rozpowszechniany.

Główną cechą wizerunku jako dobra osobistego jest jego niemajątkowy charakter. Jednakże, w szczególnie w przypadku wizerunku możemy również wskazać jego majątkowy charakter np. w zakresie wykorzystywania wizerunku do celów reklamowych.

 

komercjalizacja wizerunku

W przypadku osób publicznych komercjalizacja zazwyczaj przyjmuje jedną z dwóch form: endorsemen, czyli polecanie danego produktu przez daną osobę lub merchandising, czyli oferowanie produktów sygnowanych przez daną osobę.

Endorsemen, czyli polecanie danego produktu przez daną osobę, może być realizowane w postaci zaangażowania ambasadora marki. 

Komercyjne wykorzystanie wizerunku w postaci merchandising opiera się na korzystaniu z wizerunku komercyjnego w celu skojarzenia rozpoznawalnej osoby z promowanym produktem ale także jest to dostosowanie lub wtórna eksploatacja postaci fikcyjnej w zakresie podstawowych jej cech, takich, jak imię, nazwisko lub wizerunek) poprzez odniesienie owych cech do produktów lub usług w celu wytworzenia u przyszłych odbiorców chęci nabycia lub użycia owych produktów lub skorzystania z usług w wyniku stworzenia więzi polegającej na utożsamieniu się nabywców z postacią firmującą te produkty lub usługi[6].

Termin “wizerunek komercyjny” jest określeniem używanym jedynie w sposób konwencjonalny, umowny i wyłącznie doktrynalny. W polskim porządku prawnym nie istnieją żadne regulacje odnoszące się do wizerunku komercyjnego. W orzecznictwie można jednak zauważyć pojawianie się podziału na wizerunek “klasyczny” i wizerunek komercyjny[7]

Wizerunek komercyjny można określić jako wizerunek, który został rozpowszechniony lub wykorzystany w celu merchandisingu lub w innym celu komercyjnym[8].

Dobra osobiste, w tym również wizerunek i twórczość artystyczna, stanowią pewne wartości idealne i niemajątkowe, ściśle związane z osobowością jednostki i jej autonomią. Natomiast kreowany wizerunek artystyczny i komercyjny stanowi dobro prawne o charakterze niematerialnym, ale zarazem majątkowym. W doktrynie amerykańskiej taka sytuacja określana jest mianem tzw. “right of publicity”, która, według szerokiego poglądu doktryny nie podlega bezpośrednio ochronie na gruncie art. 24 § 1 kc.

Ochrona personae przed bezprawnym, komercyjnym wykorzystaniem możliwa jest przez stosowanie w drodze analogii przepisów dotyczących ochrony wizerunku. Wizerunek, zwłaszcza osób powszechnie znanych, ma wymierną korzyść majątkową, więc jego wykorzystanie bez zezwolenia pozbawia uprawnionych spodziewanych zysków, czyli może być rozpatrywane w kategoriach szkody majątkowej. W takiej sytuacji właściwą podstawą roszczeń majątkowych dla poszkodowanych byłby art. 24 § 2 kc przewidujący roszczenie o odszkodowanie na zasadach ogólnych. Sądy mogą ustalić wartość rynkową wizerunku biorąc pod uwagę stopień popularności i renomę znanej osobistości w społeczeństwie[9].

 

pojęcie szkody

Na potrzeby analizowanego zagadnienia dotyczącego wizerunku możemy wyróżnić szkodę:

  1. majątkową – czyli uszczerbek powstały w majątku poszkodowanego (jego rzeczywista strata – damnum emergens) oraz utracone korzyści (czyli niepowiększenie majątku którego w zwykłym toku rzeczy i konkretnych okolicznościach można było oczekiwać gdyby nie zdarzenie wywołujące szkodę – lucrum cessans);
  2. niemajątkową – czyli wszelkie uszczerbki, które leżą poza sferą ekonomiczną poszkodowanego, czyli dotyczące jedynie sfery ujemnych przeżyć człowieka.

Art. 448 kc przewiduje możliwość przyznania poszkodowanemu w wyniku naruszenia jego dóbr osobistych odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, czyli za cierpienia fizyczne i psychiczne. Krzywda nie jest szkodą [w rozumieniu majątkowym – przyp. AD], a zadośćuczynienie nie może być uważane za rodzaj odszkodowania[10] .

Z tak przedstawionego stanowiska przez sąd należy wskazać, iż norma art. 448 kc odnosi się wyłącznie do uszczerbków o charakterze szkody niemajątkowej, pozostawiając poza zakresem swojej regulacji roszczenia służące w razie bezprawnego wkroczenia w sferę interesów ekonomicznych.

Niestety powyższe rozróżnienie nie jest jednak dokonywane przez sądy. W przypadku naruszenia dobra osobistego mającego wymierną wartość majątkową, takim jakim jest wizerunek komercyjny, sądy zamiast oprzeć roszczenie na przesłankach warunkujących domaganie się przez powoda odszkodowania, często nadmiernie rozciągają instytucję zadośćuczynienia, obejmując nią uszczerbki zarówno niemajątkowe, jak i majątkowe. 

W przypadku bezprawnego wkroczenia w dobro osobiste posiadające wymierną wartość majątkową, z którym nie jest związane powstanie ujemnych odczuć psychicznych osoby, której wizerunek został naruszony, należy uznać, iż podstawą roszczenia powinna być norma art. 24 § 2 kc, a nie art. 448 kc. W sytuacji, gdy uszczerbek wyraża się w nieotrzymaniu wynagrodzenia za dysponowanie dobrem osobistym, w większości przypadków o żadnym uszczerbku niemajątkowym nie może być mowy.

Takie stanowisko przedstawił także Sąd Najwyższy wskazując, że „pozwana, wydając bez zgody powoda przedmiotową pocztówkę, naruszyła jego prawo do wyłącznego rozporządzania swoją fotografią. Takie zaś działanie jest ingerencją w wyłączne prawo powoda rozporządzania swym dobrem osobistym. Uszczerbek majątkowy powoda sprowadza się do utraty wynagrodzenia, jakie otrzymałby, gdyby pozwana zawarła z nim umowę o wydanie jego fotografii w formie pocztówki.[11]

 

Marketingowy sukces wykorzystania wizerunku zależy naturalnie od osoby, która udostępnia swój wizerunek i oczywiście od dobrze skonstruowanej umowy na korzystanie z tego wizerunku.  Precyzyjne, jednoznaczne sformułowania w umowie dają szanse na uniknięcie niepotrzebnych, długotrwałych sporów. Współpraca z osobą udzielająca zgody na wykorzystanie jej wizerunku najczęściej jest długofalowa i wymaga przewidzenia różnych możliwych scenariuszy. Warto przewidzieć różne sytuacje i możliwe warianty współpracy, gotowy wzór możesz znaleźć tu.

Photo by Siednji Leon on Unsplash  

 

[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 29 lipca 2014 r., sygn. VI ACa 1657/13.
[2] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25.05.1977 r., I CR 159/77, Legalis.
[3] Art. 23, Kodek cywilny. Komentarz, red. prof. dr hab. Konrad Osajda.
[4] J. Balcarczyk, 3.4. Wizerunek wspólny i wizerunek zbiorowy [w:] Prawo do wizerunku i jego komercjalizacja, Kraków 2009.
[5] Pogląd, iż karykatura stanowi odmianę wizerunku został ugruntowany na kanwie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7.02.1995 r., I ACr 697/94, LEX nr 62626.
[6] Charakter merchandising – raport, WIPO, WO/INF/108, 1994.
[7] Przykładem takim może być wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.04.2004 r., I CK 495/03, odróżniający zgodę na informacyjne rozpowszechnianie wizerunku od zgody na wykorzystanie reklamowe.
[8] J. Balcarczyk, 5. Wizerunek komercyjny – próba przybliżenia pojęcia [w:] Prawo do wizerunku i jego komercjalizacja, Kraków 2009.
[9] J. Sieńczyło-Chlabicz, Prawo do wizerunku a komercjalizacja dóbr osobistych, PiP 2007, nr 6, s. 19-34.
[10] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 27 lipca 1999 r., I ACa 280/99.
[11] Wyrok Sądu Najwyższego z 27.04.1977 r., I CR 127/77, LEX nr 63627.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Naruszenie integralności utworu architektonicznego, dóbr osobistych, praw zależnych także po śmierci architekta

Prawo autorskie na równi traktuje dzieło sztuki, jak i wyrób czysto użytkowy. Nie różnicuje efektów pracy twórczej pod względem spełnianych funkcji. To, co łączy oba te dzieła i sprawia, że zyskują ochronę prawnoautorską, jest spełnienie przesłanek z art. 1 ust. 1 pr. autorskiego, a mianowicie: oryginalności i indywidualności[1]

Utwór architektoniczny i architektoniczno-urbanistyczny, mogą przybierać różne formy: rysunku, planu, makiety, aż do postaci ostatecznej realizacji obiektu budowlanego: budynku, zabudowy fragmentu miasta.  W tych formach, o twórczości możemy mówić dopiero wtedy, gdy spełnione są wymagania zasad fizyki, konstrukcji, techniki i technologii, ponieważ działalność architekta jest “ograniczona przez rozmaite aspekty funkcjonalne projektowanego budynku, przez aspekty techniczne, konstrukcyjne, materiałowe i wiele jeszcze innych” twierdzą profesorowie Barta i Markiewicz[2].

Zatem, czy zmiana funkcji technicznej może usprawiedliwić zmianę w utworze? Zmianę konceptu architekta? 

Pretekstem do tego wpisu są dwa orzeczenia dotyczące koncepcji architektonicznej: pierwsze z 25 maja 1979 r. wydane przez Sąd Wojewódzki w Krakowie, zgodnie z którym zmiana projektu (zastąpienie budynków 24-piętrowych domami o 11 kondygnacjach, modyfikacje rozwiązań dotyczących usług, zieleni i „małej architektury”) wypaczyła koncepcję architektoniczną powoda stanowiąc naruszenie integralności dzieła. To, w dalszej części, doprowadziło do znacznego pogorszenia warunków mieszkaniowych i życiowych mieszkańców. W opinii sądu, naruszenie integralności koncepcji architektonicznej jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i w sposób niedozwolony wkracza w wartości kulturowe, nawet wówczas, gdy intencją wprowadzenia zmian był zamiar osiągnięcia znacznych oszczędności i przyspieszenia budowy. W innym wyroku, wydanym dwa lata później (wyrok z 11.12.1981 r, IV CR 193/81, Legalis.) Sąd Najwyższy stwierdził, że podmiot nabywający prawa majątkowe do projektu koncepcyjnego urbanistyczno-architektonicznego osiedla mieszkaniowego powinien realizować budowę zgodnie z tym projektem. Jeżeli pragnie wprowadzić w nim zmiany, powinien uzyskać zgodę twórcy.

 

„Artystyczny charakter”. Utwór architektoniczny jako dzieło sztuki[3]

Zgodnie z art. 1 pr. autorskiego (czyli, ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.), przedmiotem prawa autorskiego, jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór), w szczególności utwory, architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne.

W praktyce utwory te przyjmują postać trzech rodzajów projektów:

  • projekt architektoniczny to złożona projekcja wizji projektanta, dotycząca kształtu, budowy, zestawienia, wykończenia lub rozplanowania obiektu budowlanego lub jego części lub jego otoczenia bądź wnętrza
  • projekt urbanistyczny to złożona projekcja wizji projektanta, dotycząca rozplanowania układu przestrzeni fragmentu terenu, np. miasta, osiedla, placu, placu zabaw
  • projekt architektoniczno – ubranistyczny jest natomiast połączeniem obydwu powyższych rodzajów.

Fakt wymienienia tych rodzajów utworów w pr. autorskim nie oznacza – jak słusznie zauważa A Michalak, że każdy projekt architektoniczny czy urbanistyczny podlega automatycznie ochronie prawnoautorskiej[4]. Projekty z dziedziny architektury lub urbanistyki muszą bowiem odznaczać się przynajmniej minimalnym natężeniem twórczości, wynikającym choćby z kompilacji znanych rozwiązań[5]. Oznacza to, że szablonowe projekty będą posiadać statusu utworu.

Utwór architektoniczny można określić jako dobro niematerialne stanowiące twórczo ukształtowaną, ustaloną w jakiejkolwiek postaci koncepcję przestrzenną. Jednocześnie koncepcja przestrzenna, oznacza przestrzenny układ elementów obiektywnej rzeczywistości[6].

Zdolność ochrony twórczości urbanistycznej (rozplanowania układu przestrzeni fragmentu terenu) w świetle pr. autorskiego potwierdził także Sąd Najwyższy w przytoczonym wcześniej wyroku[7] stwierdzając, iż „Projekt koncepcyjny urbanistyczno-architektoniczny osiedla mieszkaniowego podlega ochronie prawa autorskiego.”

 

Część projektów architektonicznych powstaje na zamówienie lub jest realizowana na potrzeby konkursu, gdzie zawarte są dość szczegółowe wytyczne. To jednak nie wyklucza istnienia indywidualnego charakteru takiego projektu, tak wykreowanej koncepcji przestrzennej. Przykładem jest głośna sprawa planu zagospodarowania jednego z placów w Krakowie, w której krakowski Sąd Apelacyjny przyjął, iż “opracowany przez powodów projekt zagospodarowania placu Św. Marii Magdaleny spełnia przesłankę indywidualnej twórczości. Mimo ograniczeń wynikających z założeń konkursowych projektantom pozostawał znaczny obszar swobody w wyborze i uporządkowaniu składników projektu; powodowie dokonali niewątpliwie indywidualnych wyborów przy kształtowaniu formy projektu zagospodarowania placu; dotyczy to w szczególności sposobu zaznaczenia narysu kościoła i granic cmentarza, kolorystyki nawierzchni i doboru materiałów, z których została wykonana, formy fontanny i sposobu oświetlenia placu[8]

Często dopełnieniem koncepcji przestrzennej są detale architektoniczne, które wpływają na całokształt dzieła (np. kolorystyka, dobór materiałów czy oświetlenie) i decydują o przyznaniu ochrony prawnoautorskiej. Znanym przykładem jest oświetlenie wieży Eiffla stworzone przez Pierre’a Bideau w 1985 r., które zostało uznane we Francji za utwór chroniony przez francuskie prawo autorskie[9].

 

Utwór architektoniczny podlega tym samym regulacjom co inne utwory z wyjątkiem kilku szczególnych regulacji: ograniczeniu prawa do odstąpienia twórcy od umowy lub jej wypowiedzenia (art. 56 ust. 4 i art. 57 ust. 3 pr autorskiego) czy reżimowi zastosowania określonej kategorii projektów tylko do jednej budowli (art. 61 pr autorskiego). Oczywiście, do utworu architektonicznego ma zastosowanie podział na prawa autorskie majątkowe i osobiste. Te pierwsze – prawa majątkowe – są przedmiotem obrotu. Zgodnie z brzmieniem art. 61 pr. autorskiego, jeżeli umowa nie stanowi inaczej, nabycie od twórcy egzemplarza projektu architektonicznego lub architektoniczno -urbanistycznego obejmuje prawo zastosowania go tylko do jednej budowy. Autorskie prawa osobiste nie mogą być zbyte. Natomiast autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:

  1. autorstwa utworu;
  2. oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
  3. nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
  4. decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
  5. nadzoru nad sposobem korzystania z utworu

 

Prawa do integralności a prawa właściciela – aspekty art. 49 ust. 1 pr. autorskiego

Trzeba wyjaśnić czym jest jedno z osobistych praw autorskich, tj. „prawo do integralności utworu”. Zgodnie z art. 16 pr. autorskiego, prawo to chroni nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem przyjmując postać żądania nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania – przy czym podkreślenia wymaga zakaz przenoszenia praw osobistych na inne podmioty[10]. Zatem, zmiana utworu odnosząca się do jego treści bądź do formy, niezależnie od tego, czy „zniekształca” lub „pomniejsza” wartość utworu (czy choćby – wręcz przeciwnie – „zwiększa” jego wartość), stanowi naruszenie prawa do integralności. Orzecznictwo doprecyzowuje ten przepis i wskazuje, że nie każda zmiana dowolnego elementu treści lub formy utworu narusza prawo do jego integralności, lecz tylko taka jego zmiana, która „zrywa” lub „osłabia” więź twórcy z utworem, usuwa lub narusza więź między utworem a cechami indywidualizującymi jego twórcę. Tak oznaczonych cech naruszenia prawa do integralności utworu nie spełniają drobne zmiany elementów jego treści lub formy, które nie uchylają atrybucji utworu[11].

Prawo do integralności utworu określane bywa też jako prawo „domagania się respektowania postaci dzieła nadanej mu przez twórcę” czy też prawo do „nietykalności dzieła[12], „nienaruszalności postaci dzieła[13]. Polega ono, na zapewnieniu twórcy wyłączności decydowania o postaci, w jakiej dzieło ma się ukazać oraz być rozpowszechniane, komunikowane publiczności. Jest ono związane po pierwsze z interesem, jaki ma twórca w tym, ażeby móc samodzielnie decydować o wrażeniu, jakie dzieło wywrze na publiczności i, w konsekwencji, o opinii, jaką o jego osobowości i wartości artystycznej wyrobi sobie publiczność na podstawie tego dzieła, a po drugie, z interesem twórcy w „przeżywaniu swego dzieła w nienaruszonej postaci[14].

Dla lepszego zrozumienia kwestii integralności w odniesieniu do utworu architektonicznego trzeba przeprowadzić rozróżnienie między utworem jako bytem niematerialnym, a przedmiotem, na którym utwór został utrwalony, czyli jego materialnym nośnikiem określanym corpus mechanicum[15]. Wprawdzie prawo do integralności utworu, dotyczy utworu jako dobra niematerialnego, a nie corpus mechanicum tego utworu, ale w rzeczywistości do naruszenia prawa do integralności utworu dochodzi najczęściej przez działanie ingerujące nie w utwór jako taki, ale w jego nośnik (co ma istotne znaczenie szczególnie w przypadku dzieł plastycznych i architektonicznych) lub w otoczenie nośnika. Nie budzi kontrowersji pogląd, że ingerencja w przedmiot materialny, w którym utrwalony jest utwór, wpływa na utwór[16]. Z przedmiotem materialnym związane jest prawo własności tego przedmiotu[17].

 

Prawo własności nieruchomości, dla którego bryły nieruchomości stanowią urzeczywistnienie utworu (w postaci budynku, budowli) oraz prawo autorskie, w tym autorskie prawo osobiste do integralności dzieła, są prawami bezwzględnymi. Żadne z nich nie ma charakteru absolutnego, co oznacza, że w treści obu praw występują ograniczenia. W dziełach architektonicznych uprawnienia autora i właściciela nieruchomości stykają się i przeplatają[18]. Dzieła architektoniczne, ze swojej natury są pomyślane jako mające służyć ludziom w sposób funkcjonalny, a taka funkcja realizowana jest przez zmiany. W zasadzie jedynie te budynki, które zostały zakwalifikowane jako zabytki historyczne, znajdują się pod ochroną uniemożliwiającą ich transformację czy destrukcję. Z uwagi na te specyficzne uwarunkowania dzieł architektonicznych, w niektórych krajach uznano za lepsze rozwiązanie wyłączenie ich spod ochrony, jaką daje prawo do integralności[19].

 

W Polsce, w art. 49 ust. 2 pr. autorskiego, zawarto regulację zgodnie, z którą „następca prawny, choćby nabył całość autorskich prawa majątkowych, nie może, bez zgody twórcy, czynić zmian w utworze, chyba że są one spowodowane oczywistą koniecznością, a twórca nie miałby słusznej podstawy im się sprzeciwić. Dotyczy to odpowiednio utworów, których czas ochrony autorskich prawa majątkowych upłynął”. Zatem, każdocześnie należy dokonać oceny, czy zmiana wprowadzona do dzieła przez właściciela budynku jest „spowodowana oczywistą koniecznością, której twórca nie miałby słusznej podstawy się sprzeciwić”.

Proponuje się[20], by dokonywać wyważania tych dwóch praw (własności i prawa autorskiego) poprzez zastosowanie kryteriów takich jak:

  • charakter, rodzaj, zakres, intensywność dokonanych modyfikacji
  • cel dokonanych modyfikacji
  • odwracalność dokonanych modyfikacji
  • liczba osób lub też wielkość publiczności, która zetknęła się ze zmodyfikowanym dziełem
  • okoliczność, czy autor stworzył dzieło w ramach stosunku pracy lub na zlecenie (kiedy to w większym stopniu musi brać pod uwagę wymagania stawiane mu przez zamawiającego oraz znacznie częściej można przyjąć wyrażenie przez niego w sposób dorozumiany zgody na zmiany związane z celem sporządzenia dzieła), czy też jako niezależnie działający twórca – najczęściej, by ustalić, czy osoba zamawiająca dzieło miała wpływ na ostateczną jego postać – a jeśli tak, to jaki
  • natura dzieła oraz jego bardziej lub mniej użytkowy charakter, a także funkcja, jaką ma pełnić
  • ranga lub klasa danego dzieła (ale nie jego estetyczne walory) i jego stopień oryginalności tudzież „indywidualnej twórczości
  • ryzyko finansowe podmiotu, który zmodyfikował dzieło
  • potrzeba gospodarcza podmiotu, który zmodyfikował dzieło
  • charakter elementów dzieła, które zostały zmodyfikowane – inaczej ocenia się sytuację, w której zmienione zostały elementy drugorzędne, a inaczej, gdy zmodyfikowano elementy o znaczeniu fundamentalnym dla dzieła
  • stosunki umowne między stronami
  • zwyczaje i tradycje poszczególnych branż
  • niekiedy na uwagę zasługuje także interes władz publicznych odpowiedzialnych za ukształtowanie zabudowy terenu.

Przyjmuje się, że w odniesieniu do ochrony autorskich uprawnień osobistych dopuszczalne jest różnicowanie stopnia ochrony. Wynika to z założenia, że na przykład wzory przemysłowe w znacznie mniejszym stopniu zasługują na ochronę integralności niż takie dzieła sztuki, jak obrazy czy rzeźby. Uznaje się, co ma znaczenie głównie w przypadku utworów architektonicznych, a także dzieł pełniących funkcję bardziej komercyjną niż czysto estetyczną (na przykład zamówionych dla potrzeb reklamy), że twórcy dzieł o charakterze w większym stopniu użytkowym, muszą mieć świadomość przyszłych potrzeb użytkowników, z których niekiedy wynika konieczność modyfikacji dzieła, i liczyć się z nimi. Rzeczywistość zaś pokazuje, że w istocie mają taką świadomość i liczą się z owymi potrzebami w znacznie większym stopniu niż twórcy „czystej sztuki”.

 

W przypadku dzieł architektonicznych, szczególnego znaczenia nabiera szeroko rozumiane, konieczne przystosowywanie dzieła do zmieniających się w czasie potrzeb, do zmian otaczającej go przestrzeni i planów jej zagospodarowania. Nie bez znaczenia, jest także, konieczność uwzględnienia licznych i różnorodnych wymogów wynikających z rozwoju technik urbanizacyjnych, koncepcji architektonicznych oraz wymogów o charakterze ściśle ekonomicznym[21]. Należy badać motywy wprowadzenia modyfikacji do dzieła oraz okoliczności ich dokonania – w tym tzw. kontekst umowny.[22] [23]

Ciekawym przykładem priorytetu interesu właściciela budynku w dostosowaniu budynku do potrzeb wynikających z pełnionych przez budynek funkcji są orzeczenia niemieckich sądów w sprawie rozbudowy budynku szkoły podstawowej w Sobernheim[24] Przytoczona za A. Niżankowską[25] sprawa została zainicjowana przez architekta, który w latach 60. zaprojektował budynek i nadzorował jego budowę. Kilka lat później pozwany w tej sprawie przyjął zlecenie władz szkolnych na zaprojektowanie przebudowy tego budynku. Zgodnie z projektami pozwanego szkoła – pierwotnie wzniesiona jako atrium – miała zostać powiększona w ten sposób, że w środku podwórka w kształcie atrium miano dobudować dwa nowe budynki, co tym samym znacznie zmniejszało powierzchnię podwórka, oraz kolejny budynek, który miał przylegać do jednego ze skrzydeł pierwotnego budynku. Wprowadzenie takich modyfikacji, zdaniem powoda – architekta pierwotnego budynku, zmieniłoby całkowicie charakter jego dzieła i zniekształciłoby w zupełności koncepcję całokształtu budowli, w tym także zasadniczo zmniejszyłoby doświetlenie budynku. Pozwany twierdził natomiast, że częściowe zabudowanie dziedzińca, było podyktowane względami finansowymi oraz ograniczoną powierzchnią działki, na której znajduje się szkoła. Ponadto pozwany reprezentował pogląd, że powiększenie budynku w przedmiotowej sprawie stanowi “normalną” zmianę, a zatem należy ją uznać za dopuszczalną. Wszystkie trzy sądy (tj. sąd pierwszej i drugiej instancji oraz Sąd Najwyższy), uznały racje pozwanego, wychodząc z założenia, że zmiany wprowadzone na zlecenie właściciela należało uznać za uzasadnione. „W sprawach takich jak ta (…) decydującym czynnikiem jest interes właściciela w korzystaniu z budynku zgodnie z celem, dla jakiego został wybudowany, oraz potrzeba dostosowania tego korzystania do – wynikających z istoty sprawy – zmieniających się potrzeb” – podkreślił w uzasadnieniu jeden z sądów.

Innego przykładu dostarcza orzeczenie greckiego sądu, w którym sąd stwierdził, że naruszenie prawa do integralności jest mniej poważne niż szkoda, jaką mógłby ponieść właściciel, gdyby odmówiono mu prawa dodania jednego piętra do będącego jego własnością hotelu[26] W tej sprawie przebudowa dotyczyła budynku, w którym mieścił się hotel. Właściciel zaplanował dobudowę czwartego piętra i, zdaniem sądu, mógł dokonać takiej rozbudowy. Sąd uznał, iż należy przyznać przewagę interesom właściciela hotelu nad interesem architekta, ponieważ naruszenie prawa do integralności jest mniej poważne niż szkoda, jaką mógłby ponieść właściciel, gdyby odmówiono mu prawa dodania jednego piętra do będącego jego własnością hotelu.

Analizując orzecznictwo w przedmiocie priorytetu interesu właściciela budynku czy interesu architekta, trzeba podkreślić, że duży nacisk kładzie się w analizie spraw na kwestie estetyczne i użytkowe.

 

W uproszczeniu można przyjąć, że w przypadkach, gdy o zmianach w utworze decydują wyłącznie kryteria estetyczne właściciela budynku, to interes architekta będzie bardziej chroniony. W sytuacji, gdy zmiany wymuszone są przez cele użytkowe, sądy mocniej chronią możliwość korzystania z budynku przez jego właściciela i zaspokojenie potrzeb użytkowych.

W orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku (svgn. akt III APo 8/08) z dnia 10 lutego 2009r, w sprawie dotyczącej odpowiedzialności dyscyplinarnej architekta, sąd przy okazji odniósł się do działania architekt uznając, iż „nie może być wątpliwości, iż zmieniając pierwotny układ i kolorystykę elewacji budynków objętych zarzutem dyscyplinarnym, dopuściła się naruszenia prawa do integralności tych obiektów budowlanych. Architekt, nie informując projektantów tychże obiektów o zamiarze korzystania z nich w celu remontu, uniemożliwiła im realizację prawa do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. W orzeczeniu tym sąd nie rozwija kwestii naruszenia integralności utworu, poza stwierdzeniem, iż zmiana pierwotnego układu i kolorystyki elewacji budynku wpływa na integralność, ponieważ orzeczenie to dotyczyło deliktu dyscyplinarnego architekta dokonującego późniejszych zmian bryły budynku.

W innym niepublikowanym orzeczeniu z dnia 25 maja 1979 r (sygn.III CR 125/79) Sąd Wojewódzki w Krakowie uznał, że zmiana projektu dokonana przez inwestora, polegająca na „obniżeniu” zaprojektowanych budynków o kilka kondygnacji i zmian w zakresie zieleni oraz elementów małej architektury, w celu skrócenia czasu budowy oraz osiągnięcia oszczędności, nie była uzasadniona i naruszała prawo do integralności utworu przysługujące twórcy projektu. Sąd stwierdził, że „zmiana projektu (zastąpienie budynków 24-piętrowych domami o 11 kondygnacjach, modyfikacje rozwiązań dotyczących usług, zieleni i „małej architektury”) wypaczyła koncepcję architektoniczną powoda. „Naruszenie integralności dzieła prowadzi do znacznego pogorszenia warunków mieszkaniowych i życiowych mieszkańców. Sędziowie nie znaleźli okoliczności uzasadniających wprowadzenie zmian”. Sąd uznał, że nie można do okoliczności uzasadniających wprowadzenie zmian zaliczyć zamiaru osiągnięcia znacznych oszczędności i przyspieszenia budowy. „Nawet gdyby pozwany kierował się tymi motywami, naruszenie integralności koncepcji architektonicznej jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i w sposób niedozwolony wkracza w wartości kulturowe.”

W przytoczonym wcześniej wyroku z 11 grudnia 1981 r (sygn. IV CR 193/81), sąd stwierdził, że „zmiana naruszająca integralność koncepcji może być wniesiona nawet bez zezwolenia twórcy, gdy spełnione są przesłanki dopuszczalności jej wprowadzenia” czyli, zgodne z zasadą art. 49 ust.2 pr. autorskiego „są one spowodowane oczywistą koniecznością, a twórca nie miałby słusznej podstawy im się sprzeciwić.”

 

Trudno odnaleźć inne polskie orzeczenia, w których sądy uznałyby priorytet prawa architektów nad prawami właścicieli budynków. Każdy przypadek ingerencji w utwór jest oceniany indywidulanie. Możemy jednie posiłkować się dotychczasową linią orzeczniczą i trendami w orzecznictwie innych państw. W uzupełnieniu tych ostatnich, warto wskazać następujące orzeczenia odmawiające właścicielowi budynku prawa do zmiany:

  • za nieuzasadnioną modyfikację sąd apelacyjny w Hertogenbosch[27] uznał zmianę koloru paneli umieszczonych przy oknach budynku i nakazał przywrócenie im pierwotnej kolorystyki
  • za naruszenie prawa do integralności niczym nieuzasadnione – poza względami natury estetycznej – w Niemczech[28] uznano zastosowanie innego tynku niż przewidziany w projekcie przez architekta oraz zniszczenie całościowego wrażenia tarasowego frontu budynku przez inny podział okien
  • holenderski sąd[29] wydał zarządzenie zakazujące gminie montażu przesłon na zewnątrz budynku, mimo, że czarna, szklana fasada uniemożliwiała ze względu na nasłonecznienie pomieszczeń pracę pracownikom, gdyż uznał, że taka przesłona zniekształciłaby budynek; sąd wziął pod uwagę również okoliczność, że gmina odrzuciła alternatywną propozycję przesłony, złożoną przez architekta budynku, z uwagi na wyższe koszty jej zainstalowania.

Tytułem uzupełnienia regulacji art. 49 pr. autorskiego, należy zwrócić uwagę na treść art. 49 ust. 1 pr. autorskiego, zgodnie z którym „Jeżeli w umowie nie określono sposobu korzystania z utworu, powinien on być zgodny z charakterem i przeznaczeniem utworu oraz przyjętymi zwyczajami”. Raczej nie budzącym kontrowersji jest pogląd, iż „prawidłowa eksploatacja powinna także uwzględniać wymogi czasu – unowocześnienie obiektu, wynikające z zastosowania technologii nieistniejących na etapie jego projektowania, ale obecnie powszechnie stosowanych, może uzasadniać konieczność zmiany[30]. To właśnie kwestia unowocześnia budynku czy konieczność zmiany technologii mogą decydować o zezwoleniu na wprowadzenia zmian w bryle budynku.

 

Ochrona autorskich praw osobistych architekta – ochrona integralności utworu

Zgodnie z art. 78 pr. autorskiego, twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. W razie dokonanego naruszenia może także żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia,

  • dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie,
  • jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub 
  • na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.

Warto podkreślić, iż z roszczeniami z tytułu naruszenia autorskich praw osobistych może wystąpić co do zasady wyłącznie twórca utworu[31] a nie np. podmiot, któremu twórca udzielił zgody na wykonywanie autorskich praw osobistych do utworu. Inaczej jest w przypadku naruszenia autorskich praw majątkowych, gdzie do wystąpienia z roszczeniami legitymowany jest tzw. „uprawniony” czyli „przede wszystkim twórca oraz jego następca prawny zarówno pod tytułem ogólnym (np. spadkobierca), jak i pod tytułem szczególnym (nabywca poszczególnych uprawnień majątkowych). Uprawnionym jest także inny niż twórca pierwotny podmiot autorskich praw majątkowych, np. pracodawca oraz jego prawny następca. W przypadku współautorstwa utworu legitymacja czynna przysługuje każdemu ze współautorów[32]. Na podstawie zaś art. 67 ust. 4 pr. autorskiego z roszczeniami obejmującymi autorskie prawa majątkowe może również wystąpić licencjobiorca wyłączny.

W doktrynie zwraca się również uwagę, że uwzględnienie ekonomicznych interesów inwestora może przejawiać się nie tylko w właściwej interpretacji art. 49 ust. 2 pr. autorskiego, lecz również we właściwym określeniu przez podmiot uprawniony z tytułu autorskich praw osobistych roszczenia opisanego w art. 78 ust. 1 pr. autorskiego. Przepis ten zawiera zarówno roszczenie o zaniechanie działania, jak i dokonanie czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia. Przy czym „nawet gdyby w określonym przypadku doszło do naruszenia autorskich praw osobistych architekta, to żądanie w postaci wstrzymania robót budowlanych mogłoby skutkować stratami finansowymi po stronie inwestora, które mogłyby być nieproporcjonalnie wysokie do zakresu naruszenia. Dolegliwość środka w postaci żądania zaniechania naruszeń może być równoznaczna z zakazem korzystania z całości lub części budynku, co należy uznać na podstawie art. 5 k.c. w zw. z art. 78 pra. aut. za nadużycie prawa podmiotowego przez architekta[33].

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 września 1975 r., w którym uznano, że w świetle zasad współżycia społecznego nie może być uwzględnione nakazanie zaniechania roszczenia i rozebrania ustawionych już na drogach znaków „Wielkopolska”, bo to środek zbyt dolegliwy i sprzeczny z art. 5 k.c., tj. zasadami współżycia społecznego[34]. W innym wyroku Sąd Najwyższy, oceniając zasadność dochodzonych przez architektów roszczeń autorskich z punktu widzenia ich adekwatności do usunięcia skutków dokonanego naruszenia, uznał za wystarczające zamieszczenie ogłoszenia w miesięczniku „Architektura”, zaś żądanie przywrócenia stanu poprzedniego oddalił jako nieuzasadnione[35]. Sąd Najwyższy stwierdził w tym wyroku, że „ocenie środków służących usunięciu skutków dokonanego naruszenia winny decydować kryteria obiektywne. Muszą to być w szczególności środki celowe i adekwatne do każdego przypadku”.

 

Ochrona twórczości jako dobra osobistego niezależna od ochrony praw autorskich

Dobrami osobistymi człowieka uregulowanymi w art. 23 kodeksu cywilnego jest m.in. twórczość artystyczna. Twórczość ta jest chroniona przez prawo cywilne niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Analogicznie jak w przypadku naruszenia autorskich praw osobistych, na gruncie art. 24 kodeksu cywilnego, architekt żądać zaniechania naruszania dobra osobistego, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych

 

Prawa spadkobierców takie jak prawa twórców 

Zgodnie z art. 6bis ust. 2 zd. 1 Konwencji berneńskiej, prawo do autorstwa oraz prawo do integralności dzieła, pozostają w mocy także po śmierci twórcy, co najmniej do czasu wygaśnięcia autorskich praw majątkowych, i są wykonywane przez osoby lub instytucje upoważnione do tego przez ustawodawstwo wewnętrzne państwa, w którym dochodzi się ochrony.
Zgodnie z art. 78 ust. 2–4 polskiego pr. autorskiego po śmierci twórcy z powództwem o ochronę autorskich praw osobistych zmarłego może wystąpić małżonek, a jeśli by go nie było kolejno: zstępni, rodzice, rodzeństwo, zstępni rodzeństwa autora. Z powództwem takim, w przypadku braku wyrażenia odmiennej woli, może również wystąpić stowarzyszenie twórców właściwe ze względu na rodzaj twórczości lub organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, która zarządzała prawami autorskimi zmarłego twórcy. Czyli, w przypadku utworów architektonicznych, to Stowarzyszenie Architektów Polskich czy Stowarzyszenie Architektów Wnętrz.

Warto zwrócić uwagę, że uprawienia spadkobierców przysługujące im na mocy art. 78 ust. 2 są analogiczne z uprawnieniem przysługującym na podstawie art. 23 i art. 24 kodeksu cywilnego odnoszącym się do kultu osób zmarłych[36]. Zdaniem prof. Barty i Markiewicza, naruszenie tego dobra przeważnie wiąże się z nierzetelnym wykonywaniem dzieła, które de facto może odnosić się do naruszenia autorskich praw osobistych twórcy, jak również jego spadkobierców w postaci kultu osoby zmarłej[37]

 

Wyodrębnianie autorskich praw zależnych

Wprowadzanie znacznych zmian do utworu architektonicznego (utworu pierwotnego) może powodować powstanie utworu zależnego. Zgodnie z art. 2 ust. 1 pr. autorskiego „Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.” Przyjmuje się, iż opracowanie utworu architektonicznego może polegać na przejęciu niektórych składników formy (np. przestrzeni i bryły) i wymianie pozostałych (np. barwy, struktury, ornamentacja). Może dotyczyć całego utworu lub tylko jakiegoś fragmentu (np. elewacji)[38]. Ponadto w myśl ust. 2 tego przepisu „Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły”. Tym samym utwór by mógł zostać uznany za utwór zależny musi wykorzystywać istotne elementy utworu pierwotnego. Przy tym samo stworzenie utworu zależnego, nie wymaga zgody twórcy utworu pierwotnego, ale korzystanie z niego i rozporządzaniem nim już tak.

W orzecznictwie i doktrynie, istnieje spór co do określenia charakteru prawnego zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne). Według jednego z poglądów zezwolenie należy do sfery autorskich praw osobistych[39], według kolejnego ma ono charakter majątkowy[40]. Występują też poglądy wskazujące na mieszany charakter zezwolenia, tj. osobisto-majątkowy[41]. Na ciekawą koncepcję zgody blankietowej zwraca uwagę M. Wyrwiński, wskazując, iż w przypadku takiej „otwartej” zgody na zmiany w utworze trudno mówić o naruszeniu integralności.[42]

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 4 kwietnia 2016 r. (sygn. I ACz 473/16) w którym sąd stwierdził: „uprawnienie do wykonywania prawa zależnego jest uprawnieniem majątkowym, zaś jego przeniesienie na innych podmiot nie pozbawia twórcy praw osobistych do utworu, w tym prawa do jego integralności. Niemniej, twórca utworu pierwotnego, przenosząc powyższe uprawnienia na inny podmiot musi liczyć się z sytuacją, w której w ramach realizacji tych uprawnień podmiot ten dokona zmian, które mogą okazać się niezgodne z pierwotną intencją twórcy. Na tym bowiem właśnie polega istota wykonywania praw zależnych do utworu, w tym tworzenia jego opracowań, które z natury swej zwykle prowadzą do naruszenia w pewnym stopniu integralności dzieła pierwotnego. Naturalnym jest zatem, iż poprzez wyzbycie się przez twórcę uprawnień o charakterze stricte majątkowym (art. 46 pr. autorskiego), jednocześnie osłabieniu muszą ulec również przysługujące mu prawa autorskie osobiste do utworu (art. 16 pr. autorskiego). Stworzenie i posługiwanie się projektem budowlanym zamiennym do projektu uprawnionego przez podmiot do tego uprawniony, samo w sobie nie może zatem być traktowane jako naruszenie praw autorskich osobistych uprawnionego. Tym bardziej, iż jak wynika z dokumentacji, projekt obowiązanej został stosownie oznaczony wraz ze wskazaniem, iż stanowi on opracowanie projektu stworzonego przez uprawnionego (wraz ze wskazaniem jego imienia i nazwiska)”.

W doktrynie przyjmuje się, że konstrukcja klauzuli odnoszącej się do przeniesienia autorskich praw zależnych powinna odpowiadać wymogom opisanym w rozdziale 5 pr. autorskiego „Przejście autorskich praw majątkowych”, albowiem, to w tym rozdziale, uregulowana została instytucja związana z możliwością przeniesienia autorskich praw zależnych na podmioty trzecie[43]. Przy czym, należy zwrócić uwagę, że umowa zezwalająca na wykonanie praw majątkowych do utworu zależnego ma charakter umowy licencyjnej[44]. Przeniesienie natomiast prawa zależnego powinno odbywać zgodnie z treścią art. 46 pr. autorskiego. Zakres możliwości korzystania z autorskiego prawa zależnego będzie wyznaczony polami eksploatacji określonymi w umowie[45].

 

W podsumowaniu warto zawrzeć praktyczną konkluzję: jeśli jesteś nabywcą egzemplarza projektu architektonicznego lub architektoniczno-urbanistycznego, to przysługuje Ci prawo zastosowania tego projektu tylko do jednej budowy (tak stanowi art. 61 pr. autorskiego). Wszelkie zamiany, powinny być konsultowane z architektem, aby mógł wyrazić na nie zgodę. W przypadku sporu o dopuszczalność tych zmian, należy liczyć się z orzeczeniem sądu zabezpieczającym interes architekta w przypadkach, gdy o zmianach w utworze decydują wyłącznie kryteria estetyczne właściciela budynku. W sytuacji, gdy zmiany wymuszone są przez cele użytkowe, sądy zwykle skłaniają się do przyjęcia pierwszeństwa funkcji użytkowej projektu, który ma służyć zaspokojeniu potrzeb użytkowych dających możliwość korzystania z budynku przez jego właściciela. Na pewno każda sprawa powinna być badana indywidulanie. Zapraszamy do kontaktu, jeśli potrzebujesz pomocy w tym zakresie.

 

[1]Uwagi o ochronie „utworów technicznychdr Krzysztof Gienas w MOP 2009, Nr 7, str. 386
[2] System Prawa Prywatnego t. 13, str. 26
[3] J. Chwalba  „Artystyczny charakter”. Utwór architektoniczny jako dzieło sztuki [w:] Utwór architektoniczny jako przedmiot prawa autorskiego, Warszawa 2018
[4] A. Michalak (red.), Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, Warszawa 2019
[5] wyr. SN z 21.10.2004 r., V CK 143/04, Legalis
[6] J. Goździewicz „ Utwór urbanistyczny i jego status w świetle Prawa autorskiego – wybrane zagadnienia” MOP 2006, Nr 12, str. 639
[7] IV CR 193/81
[8] wyr. SA w Krakowie z 18.6.2003 r., I ACa 510/2003, opubl. w: Korpała, Orzecznictwo, s. 54
[9] wyr. Sądu Apelacyjnego w Paryżu z 11.6.1990 r.; wyr. francuskiego Sądu Najwyższego z 3.3.1992 r., n°90-18081
[10] Podobnie w prawie hiszpańskim „Los derechos morales tienen un carácter personalísimo (inherentes a la persona de su titular) por lo que son irrenunciables e inalienables. Los que la LPIreconoce al autor son los recogidos en el art. 14 LPI”.
[11] Tak w wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 października 1997 r. sygn. I ACa 477/97.
[12] J. Błeszyński, „Prawo autorskie” Państwowe Wydawn. Nauk., 1988., s. 121.
[13] Orzeczenie Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 1989 r. w sprawie I CR 141/89, niepubl., cyt. za: J. Barta, R. Markiewicz, Prawo autorskie. Przepisy…, s. 1058.
[14] J. Serda, Adaptacja dzieła literackiego a naruszenie autorskich dóbr osobistych jego twórcy, ZNUJ PWiOWI 1974, z. 1, s. 353.
[15] M. Poźniak-Niedzielska (w:) System prawa prywatnego. Prawo autorskie, red. J. Barta, t. XIII, C.H. Beck, INP PAN, Warszawa 2003, s. 11.
[16] Niżankowska Anna. 1.2. Nośnik utworu a naruszenie integralności utworu. W: Prawo do integralności utworu. Oficyna, 2007.
[17] Zakres prawa własności określa art. 64 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.) oraz przepisy Tytułu I Księgi drugiej kc.
[18] Obydwa prawa są w pewnym zakresie od siebie zależne; mianowicie prawo własności przedmiotów, w których ucieleśnione jest także dzieło (chodzi tu w szczególności o oryginalne nośniki dzieła, choć nie tylko), może być wykonywane jedynie bez szkody dla prawa autorskiego i, vice versa, prawo autorskie może być wykonywane jedynie bez szkody dla prawa własności
[19] Tak jest na przykład w Japonii – art. 20.2.ii japońskiego prawa autorskiego
[20] Niżankowska Anna. 1.2. Nośnik (…)
[21] Niżankowska Anna. 6. Prawo do integralności utworu a prawo własności nośnika utworu. W: Prawo do integralności utworu. Oficyna, 2007.
[22] Właśnie z uwagi na kontekst umowny w sprawie Netupsky v. Dominion Bridge Co. Ltd Netupsky v. Dominion Bridge Co. Ltd. (1972) S.C.R. 368, s. 377-379, kanadyjski Sąd Najwyższy uznał, że skoro architekt odrzucił umowę o nadzorze w trakcie znacznego już zaawansowania robót budowlanych, to tym samym inwestor miał w sposób dorozumiany prawo do wykonania takich zmian w planach architekta, jakie powinny były zostać dokonane przez architekta, gdyby nadal pracował nad projektem.
[23] W orzeczeniu Tribunal de grande instance de Paris, 3 Ch. z 25 marca 1993 r. w sprawie Mme Hayama v. Sté Hôtel Nikko de Paris, RIDA 1993, nr 157, s. 354, w sprawie Hayama v. Hotel Nikko, trybunał uznał działania pozwanego hotelu, właściciela dzieła, za naruszenie prawa do integralności utworu. Stosownie do postanowień umownych właściciel zobowiązał się do przedsięwzięcia wszelkich koniecznych środków ostrożności w celu zapewnienia architektowi poszanowania jego autorskich praw osobistych w przypadku jakichkolwiek modyfikacji dzieła już po jego odbiorze. Naruszenie miało – zdaniem sądu – przejawiać się właśnie w braku przedsięwzięcia zapewnionych umownie środków ostrożności, co więcej – w odrzuceniu pierwszej i zignorowaniu drugiej propozycji architekta, rozwiązującej zamierzony przez właściciela podział przestrzeni.
[24] Orzeczenie Bundesgerichtshof z 31 maja 1974 r. w sprawie A. Klein v. D. Zillinger “Schulerweiterung” (I ZR 10/73; GRUR 1974, nr 10, s. 675, oraz IIC 1975, nr 3, s. 344.
[25] Niżankowska Anna, str. 263 w: Prawo do integralności utworu a prawo własności nośnika utworu. W: Prawo do integralności utworu. Oficyna, 2007.
[26] Podobnie orzekł Trybunał w Atenach w 1971 r. wprowadzając rozróżnienie między „czystymi dziełami architektonicznymi”, do których nie można wprowadzać żadnych zmian, takimi jak pomniki, i dziełami pełniącymi funkcje użytkowe, kiedy to należy wyważyć interesy.  – orzeczenie Trybunału w Atenach w sprawie 4717/1971 – cyt. przez: V.Th. Melas, Lettre de Grèce, Le D.A. 1975, s. 227.
[27] Przywołane przez A. Niżankowską w „Prawo do integralności utworu. Oficyna, 2007, orzeczenie Bundesgerichtshof z 1 października 1998 r. w sprawie Treppenhausgestaltung (I ZR 104/96), GRUR 1999, nr 3, s. 230, orzeczenie Pres. Rechtbank Zwolle z 2 marca 1988 r. w sprawie Van Klingeren v. Dronten, Informatierecht/AMI 1988, nr 6, s. 128; M.B. Jestaedt, Die Zulässigkeit der Änderung von Werken der Baukunst durch den Inhaber des Nutzungsrechts nach §39 UrhG, Diss Gießen 1997, s. 117
[28] Ibidem: orzeczenie Landgericht Berlin omówione w: E. Schulze, Rechtsprechung zum Urheberrecht, C.H. Beck, München 1997, s. 143-146.
[29]  Ibidem: orzeczenie Pres. Rechtbank Leeuwarden z 12 lipca 1988 r. w sprawie Bonnema v. Tietjerkstradeel, Informatierecht/AMI 1989, s. 17.
[30] T.Targosz, Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz do art. 49, Lex [online] <https://sip.lex.pl/#/commentary/587731417/528857> (dostęp: 19.01.2018).
[31] Zgodnie z art. 8 ust. 3 Ustawy dopóki twórca nie ujawnił swojego autorstwa, w wykonywaniu prawa autorskiego zastępuje go producent lub wydawca, a w razie ich braku – właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. W przypadku natomiast utworu współautorskiego zgodnie art. 9 ust. 4 Ustawy każdy ze współtwórców może dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia prawa autorskiego do całości utworu.
[32] Tak w Komentarzu do art. 79 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych [w:] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz pod red. prof. dr hab. Ewy Ferenc-Szydełko, Legalis.
[33] Ibidem.
[34] Ibidem oraz przywołany tam wyrok Sądy Najwyższego z dnia 19 września 1975 r., sygn. akt I CR 483/75, Lex nr 64142.
[35] Ibidem oraz przywołany tam wyrok Sądy Najwyższego z dnia 28 marca 1977 r., sygn. akt I CR 76/77, Lex nr 63507.
[36] Krzysztof Czub Dobra i prawa osobiste po śmierci twórcy (na podstawie kodeksu cywilnego, prawa autorskiego i prawa własności przemysłowej)
[37]J. Barta, R. Markiewicz, Prawo autorskie, s. 279.
[38] Chwalba Jakub. 7. „Utwór architektoniczny” – wnioski. W: Utwór architektoniczny jako przedmiot prawa autorskiego”. Wolters Kluwer Polska, 2018.
[39] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność zmian w utworze architektonicznym w świetle ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, str. 287 [w:]  Studia Prawnoustrojowe 39, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie Wydział Prawa i Administracji  2018 oraz przywołana tam uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 1976 r., sygn. akt III CZP 91/75 (OSP 1977, z. 11–12, poz. 190), w której Sąd Najwyższy przyjął, że „zezwolenie ze względu na swój charakter należy przede wszystkim do sfery autorskich praw osobistych”.
[40] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność … oraz przywołane tam stanowiska E. Traple, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz do art. 2, wyd. V, Lex, [online] <https://sip.lex.pl/#/commentary/587283631/ 109028> (dostęp: 14.01.2018) oraz M. Kępiński, [w:] System Prawa Prywatnego, t. 13, Warszawa 2013, s. 606.
[41] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność … oraz przywołany tam komentarz  E. Ferenc-Szydełko (red.), Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, Warszawa 2011, s. 60 oraz uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1968 r., sygn. akt III CZP 40/67,OSNCP 1969, nr 4, poz. 59.
[42] M. Wyrwiński [w:] Autorskie prawa osobiste w obrocie prawnym. Wolters Kluwer Polska, 2019
[43] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność … str. 288.
[44] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność … str. 288 za E. Traple, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz do art. 2, wyd. V, Lex, [online] <https://sip.lex.pl/#/commentary/587283631/ 109028> (dostęp:14.01.2018)
[45] Tak Piotr F. Piesiewicz, Dopuszczalność … str. 288.

 

 

Photo by Marcin Supiński on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.
Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 
Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Internet rzeczy (IoT – Internet of Things) – wygoda czy prawo do prywatności wirtualnej i cyberbezpieczeństwo

Pojedynczy ruch myszką, kliknięcie, zalogowanie na stronie internetowej, zakup, nasze kontakty, zainteresowania – wszystko w sieci jest na bieżąco rejestrowane, analizowane i oceniane. Podstawowym narzędziem śledzenia i profilowania na potrzeby komercyjne stały są smartfony: czy wiesz, że średnio 2000 razy dziennie dotykamy telefonu? [1] Każdą aktywnością na wyświetlaczu pozostawiamy metadane: adres IP, czas dostępu, długość trwania sesji, rodzaj używanego oprogramowania, lokalizację urządzenia.

Poza tym korzystamy z innych urządzeń codziennego użytku podłączonych do Internetu, zbierających o nas dane. Są to czytniki e-booków, smart TV, termostaty, czujniki gazu, inteligentne lodówki, okulary, szczoteczki do zębów, zabawki, czy autonomiczne odkurzacze. Dane są zbierane do tworzenia profili użytkowników i badania ich zachowań w sieci… i-Robot, producent Roomby zapowiedział udostępnienie planów naszych mieszkań do Google i Apple[2]

Photo by Kowon vn on Unsplash

Koncepcja Internet rzeczy (IoT – Internet of Thing) zakłada powstanie globalnej, bezprzewodowej zintegrowanej sieci inteligentnych przedmiotów,[3] czyli urządzeń i maszyn, najróżniejszych czujników i elementów mechanicznych, w której dokonuje się komunikacja z jednej strony pomiędzy przedmiotami, a z drugiej pomiędzy przedmiotami i ludźmi.

Internet rzeczy to sytuacja, w której każde fizyczne urządzenie czy przedmiot codziennego użytku będzie mogło być włączone w globalną sieć i będzie mogło dostarczać różnorakich usług poprzez analizę potrzeb użytkowników i ich zwyczajów. Koncepcja bazuje na trzech kryteriach: Anytime (w każdej chwili), Anyplace (w każdym miejscu), Anything (wszystko)[4]. I tak, pompa powietrzna CPAP monitorująca sen osób cierpiących na zespół bezdechu przekazuje dane zamiast do lekarza do ubezpieczyciela, który może odmówić wypłaty ubezpieczenia, jeśli pompa jest źle używana. Amazon Echo, to głośnik, który słucha i nagrywa rozmowy. Podobnie, dane zbierane przez Fredi monitor dziecięcy, który transmituje dźwięk z pomieszczenia w którym przebywa dziecko, są źródłem wiedzy dla hakerów, z czego kilkukrotnie skorzystali[5].

 

Internet rzeczy składa się z urządzeń i przekazów wirtualnych (komunikacja: sieć bezprzewodowa i przewodowa, podczerwień, pamięć: bazy danych, zdecentralizowane systemy rozproszone DHT,[6]  identyfikacja: obraz video, kody, odczyty biometryczne, informacje z tagów i kodów kreskowych, lokalizacja: sygnały GSM, GPS i procesy: serwis, sieci czujników, obsługa sieci)[7]. Urządzenia śledzące zbierają dane za pomocą różnych działań w sieci, m.in.:

  • śledzenie lokalizacji;
  • śledzenie działalności w sieci;
  • prywatność w sieciach społecznościowych;
  • prywatność smartfonu;
  • prywatność poczty e-mail;
  • prywatność konsumencka;
  • prywatność w miejscu pracy;
  • prywatność medyczna i genetyczna;
  • bezpieczeństwo cybernetyczne;
  • bańki informacyjne;
  • Internet rzeczy
  • profilowanie użytkowników.

 

O ile na pierwsze punkty z listy mamy realny wpływ, o tyle Internet rzeczy i profilowanie użytkowników z jednej strony ułatwią nam życie, z drugiej powodują, że stajemy się źródłem danych dla wielkich korporacji.

 

Przykładów dobrego zastosowania IoT dostarcza medycyna (np. zdalny monitoring pacjentów, reagowanie na sytuacje alarmowe, szybsze udzielanie pomocy, wspomaganie życia osób starszych i niepełnosprawnych), systemy inteligentnych budynków (w zakresie sterowania automatyką domową, zapewniania bezpieczeństwa, dostarczania rozrywki, monitorowania domowników), inteligentne sieci energetyczne i czy sieci liczników (w zakresie dynamicznego rynku taryf energii elektrycznej, sterowania odbiornikami energii, sterowania i bilansowaniem źródeł odnawialnych), inteligentne miasta (sterowanie ruchem, monitorowanie dróg i zasobów, monitorowanie stanu środowiska, wspomaganie procesów biznesowych, wspomaganie handlu, bezpieczeństwo)[8]. Te ostanie są przedmiotem zainteresowania Unii Europejskiej, która promuje m.in. „Inteligentne miasta” w ramach programu ramowego „Horyzont 2020”. Celem tego programu jest zastosowanie technologii cyfrowych i telekomunikacyjnych do poprawy bezpieczeństwa i poprawy skuteczności tradycyjnych sieci i usług.[9] Przykładami takiego wykorzystania IoT są Mysłowice i Bydgoszcz. W Mysłowicach pojemniki na odpady zostały podpięte do Internetu i dzięki zastosowaniu działającej w oparciu o sieć mobilną 4G Orange Polska technologii CAT-M1 przekazują sygnał, że zostały zapełnione. W Bydgoszczy zamontowano na skrzyżowaniach ulic ponad 40 szybkoobrotowych kamer CCTV, które wraz z ponad 50 kamerami typu ANPR rejestrują cechy pojazdów co usprawnia zarządzanie ruchem[10].

 

Dane zbierane przez IoT podzielić możemy na te, które nie mają charakteru danych osobowych i nie stanowią jako takie zagrożenia dla prawa do prywatności (np. informacje o pogodzie) i takie, które wiążą się z przetwarzaniem danych osobowych (dane zbierane z social mediów, lokalizacji itd.). Zagrożeniami dla bezpieczeństwa użytkowników są niekontrolowana inwigilacja ludzi, działalność hakerów czy wrogie przejęcie kontroli nad urządzeniami[11].

Inwigilacja zaczyna się zwykle niewinnie. Chcąc skorzystać z jakieś rzeczy czy aplikacji „płacimy” danymi najczęściej zezwalając na:

  • dostęp do swoich kontaktów,
  • dostęp do kalendarza,
  • dostęp do historii przeglądanych stron i zakładek,
  • dostęp do wrażliwych logów aplikacji systemowych,
  • dostęp do aplikacji aktywnych na danym urządzeniu
  • dostęp do historii wybieranych numerów,
  • dostęp do wszystkich profili użytkownika na danym urządzeniu,
  • dostęp do treści i metadanych wysyłanych SMS-ów,
  • dostęp do załączników e-maili,
  • możliwość zmiany ogólnych ustawień telefonu.

 

Dark patterns (w wolnym tłumaczeniu: „wredne praktyki”)[12] to elementy interfejsów w aplikacjach i serwisach internetowych zaprojektowane tak, by skłonić użytkownika do wybrania opcji najkorzystniejszej dla firmy zarabiającej na komercjalizacji danych. Kolory, rozmieszczenie przycisków i sposób wyświetlania komunikatów mają doprowadzić do tego, że użytkownik (niekoniecznie świadomie) „zgodzi się” na głęboką ingerencję w prywatność (np. ciągłe śledzenie lokalizacji czy dopuszczenie skryptów śledzących obsługiwanych przez podmioty trzecie). Najczęściej stosowane dark patterns[13]to:

  • niekorzystne dla użytkowników ustawienia domyślne;
  • wydłużona ścieżka zmiany ustawień dla tych, którzy chcą zadbać o swoją prywatność
  • wyskakujące okienka z ustawieniami prywatności, w których kluczowe informacje zostały pominięte lub przedstawione w mylący sposób;
  • grożenie utratą ważnych funkcjonalności lub usunięciem konta, jeśli użytkownik nie „zgodzi się” na przekazanie dodatkowych danych;
  • interpretowanie nierzadko przypadkowych akcji (np. nieznacznego ruchu myszką) na korzyść aplikacji/serwisu.

 

Szacuje się, że wartość rynkowa ogółu danych przetwarzanych w Internecie na terenie Unii Europejskiej osiągnie do 2020 r. wysokość 739 miliardów euro.[14] Badanie Eurobarometru pokazuje, że 60% Europejczyków, korzystających z Internetu, kupuje lub sprzedaje rzeczy on-line oraz korzysta z portali społecznościowych[15]. Pozostawiają przy tym swoje dane osobowe, w tym informacje biograficzne (prawie 90% badanych), informacje o swoim otoczeniu (prawie 50%) oraz informacje szczególnie chronione (prawie 10%). 70% badanych wyraziło obawy co do tego, w jaki sposób firmy korzystają z tych danych, oraz uważa, że ma jedynie częściową, jeśli w ogóle, kontrolę nad własnymi danymi. Natomiast 74% chciałoby, aby gromadzenie i przetwarzanie ich danych w Internecie wymagało ich wyraźnej zgody. Jednocześnie wg badania przeprowadzonego przez Kantar,[16] ponad połowa respondentów (zarówno w przypadku Polski, jak i Unii Europejskiej), obawia się, że ich dane osobowe w Internecie nie są chronione przez władze publiczne. Respondenci w wieku 25-39 lat (74%) oraz 40-54 lat (69%) częściej wyrażają taką obawę niż osoby w wieku 15-24 lat (52%).

 

Tymczasem urządzenia spokojnie zbierają nasze dane. Tworzony na podstawie zachowań w sieci profil człowieka nie zawiera danych bezpośrednio identyfikujących użytkownika, takich jak nazwisko czy adres. Te informacje z perspektywy reklamodawców mają niewielką wartość. Z punktu widzenia sprzedających dużo bardziej wartościowe się cechy decydujące o skłonności użytkownika do dokonania konkretnego zakupu. Na podstawie zebranych danych agencje mediowe ustalają, jakie cechy i zachowania charakteryzują osoby, które jeszcze reklamowanego produktu nie kupiły, ale mogą to zrobić w przyszłości. Budując profil potencjalnego klienta, agencje mediowe próbują ustalić nawyki, zainteresowania, słabości, ważne momenty z życia (takie jak ślub czy ciąża), cechy osobowościowe i demograficzne użytkowników, które posłużą do stworzenia kategorii powiązanych z cechami usługi czy produktu, który mają za zadanie sprzedać pewną potrzebę: „aktywny styl życia”, „dom, zdrowe jedzenie”, „przede wszystkim dzieci”, „miejski styl życia, singiel” czy „ponadprzeciętny dochód, dobra luksusowe”[17].

 

Powstaje tzw. look-alike – hipotetyczny profil klienta składający się z twardych danych pochodzących od reklamodawców („taki człowiek już u mnie kupił”) i statystycznej wiedzy o ludziach („taki człowiek może chcieć to kupić”). W dużym uproszczeniu: gdy w sieci pojawi się użytkownik o konkretnych cechach zaczyna się licytacja o jego uwagę. Proces licytacji jest w pełni zautomatyzowany i z punktu widzenia profilowanego użytkownika pozostaje całkowicie niezauważalny – cała transakcja zajmuje 1/5 sekundy czyli 200 milisekund, a na mrugnięcie okiem przeciętnie potrzebujemy „aż” 300 milisekund. Następnie prezentowane są nam te komunikaty, które „powinnyśmy” otrzymać skoro sieć zakwalifikowała nas jako „człowieka, który może chcieć to kupić”.

 

Czy mamy jakikolwiek wpływ, aby ograniczyć przekazywanie danych o nas?  Niewielki, jeśli wybieramy wygodę korzystania z urządzeń podłączonych  do Internetu i sami “podłączamy” się do sieci. Metodami zarządzania prywatnością w Internecie są:

  • dostosowanie ustawień przeglądarki;
  • dostosowanie ustawień poszczególnych serwisów;
  • instalacja odpowiednich wtyczek zabezpieczających przed reklamami, ciasteczkami;
  • korzystanie z usług zaufanego dostawcy;
  • korzystanie z usług klienta pocztowego i szyfrowanie danych;
  • szyfrowanie danych w ustawieniach komputera.”

Warto też reagować na naruszenia. Czytać regulaminy i informacje pisane drobną czcionką.

Jeśli tematyka bezpieczeństwa zainteresowała Cię, koniecznie zajrzyj na stronę Fundacji Panoptykon: https://panoptykon.org/ –  znajdziesz tam ciekawe, rzetelne opracowania, bieżące komentarze, podcasty na aktualne tematy.  Jeśli potrzebujesz pomocy, skontaktuj się na nami.

 

[1] https://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/uzaleznienie-od-telefonu-badacze-policzyli-ile-razy-go-dotykamy/x45yftb. 
[2] https://panoptykon.org/sites/default/files/publikacje/panoptykon_raport_o_sledzeniu_final.pdf
[3] Opinia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego w sprawie komunikatu Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów: „Internet przedmiotów – plan działań dla Europy” COM(2009) 278 wersja ostateczna (2010/C 255/21); Sprawozdawca: Zenonas Rokus Rudzikas
[4] N. Gupta, J. Gupta, Internet of Things (IoT): A Vision of Any-Time Any-Place for Any-One, International Robotics & Automation Journal 2017, Vol. 2, Issue 6..
[5] https://panoptykon.org/sites/default/files/publikacje/panoptykon_raport_o_sledzeniu_final.pdf
[6] Ang. Distributed Hash Table, tł. rozproszona tablica mieszająca. Jest to rozproszony system używany do przechowywania informacji o dużych ilościach danych
[7] A. Rot, B. Bleicke, Bezpieczeństwo Internetu Rzeczy. Wybrane zagrożenia i sposoby zabezpieczeń na przykładzie systemów produkcyjnych, Zeszyty Naukowe Politechniki Częstochowskiej Zarządzanie 2017, Nr 26, s. 189–190.
[8] A. Brachman, Ekspertyza Obserwatorium ICT, Internet rzeczy – wybrane zastosowania, SO RIS, Sieć Regionalnych Obserwatoriów Specjalistycznych, Katowice 2015, s. 9
[9] Europejska Agenda Cyfrowa, Digital Single Market, s. 7
[10] M. Gadomski, Internet rzeczy dociera do miast. Uwaga na zagrożenia, https://www.portalsamorzadowy.pl/spoleczenstwo-informacyjne/Internet-rzeczy-dociera-do-miast-uwaga-na-zagrozenia,114495.html (dostęp: 1.1.2020 r.).
[11] O tym, że jest to problem faktycznie dotykający nas świadczy szybki przegląd prasy w lutym 2021: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Poczta-Polska-Brak-powiadomienia-o-dostawie-oszusci-wysylaja-falszywe-maile-8050765.html czy https://www.bankier.pl/wiadomosc/NBP-utworzyl-departament-cyberbezpieczenstwa-8039336.html
[12] https://panoptykon.org/sites/default/files/publikacje/panoptykon_raport_o_sledzeniu_final.pdf
[13] https://panoptykon.org/sites/default/files/publikacje/panoptykon_raport_o_sledzeniu_final.pdf
[14] Komisja Europejska, European Data Market Study, https://ec.europa.eu/digital-single-market/en/news/final-results-european-data-market-study-measuring-size-and-trends-eu-data-economy. 
[15]https://ec.europa.eu/commfrontoffice/publicopinion/index.cfm/Survey/getSurveyDetail/yearFrom/1974/yearTo/2020/surveyKy/2207
[16] http://www.tnsglobal.pl/archiwumraportow/files/2020/03/K.017_20_Czego-obawiamy-si%C4%99-w-sieci_EB.pdf
[17] https://panoptykon.org/sites/default/files/publikacje/panoptykon_raport_o_sledzeniu_final.pdf
Photo by Kowon vn on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Swoboda wypowiedzi artystycznej. Czy oddamy za miskę ryżu?

„Doświadczenia państw posttotalitarnych uświadamiają znaczenie, jakie dla społeczeństw ma współcześnie swoboda wypowiedzi artystycznej: tak jak obecność powietrza traktujemy jako rzecz oczywistą dopóki nie zacznie nam go brakować, tak i znaczenie nieskrępowanego zasadniczo rozwoju sztuki dostrzegamy dopiero w momencie, kiedy władza państwowa dozna ambicji decydowania, jaka sztuka winna się rozwijać, a jaka stanowi entartete Kunst[1]

Artyści bardzo często poprzez swoją twórczość chcą dać wyraz temu z czym się nie zgadzają, co w ich ocenie jest niezgodne z prawem, z obyczajami czy ze zwykłym ludzkim podejściem. Nie powinno to z jednej strony dziwić, w końcu sytuacje otaczające nas na co dzień są najlepszą inspiracją. W prawie autorskim dopuszczalne jest także inspirowanie się czyimś utworem, pod warunkiem, że nowy utwór jest samodzielnym tworem i nie zawiera elementów twórczych pochodzących z cudzego utworu. W takim przypadku twórca nie musi uzyskiwać zgody od twórcy utworu inspirowanego. Granica pomiędzy inspiracją, a opracowaniem jest bardzo cienka i łatwo jest ją przekroczyć. Nie musimy mierzyć się z problemem granic inspiracji jeśli korzystamy z utworów znajdujących się w domenie publicznej.

 

Twórczość artystyczna rządzi się swoimi prawami. Oczywiście, z jednej strony każdy ma obowiązek przestrzegania prawa i nic też nie może być podstawą do legalizowania czynów karalnych, z drugiej – w twórczości istnieje wiele gatunków, które ze względu na swoją specyfikę „stąpają na granicy prawa”. Prawo autorskie dopuszcza takie prawa gatunku twórczości, jak parodia, karykatura, pastisz, których istotą jest czerpanie z dorobku innych. Jak więc odróżnić twórczość od zwykłego aktu wandalizmu? Gdzie są granice korzystania z cudzej twórczości? Jak „wyrażać siebie”, swoje emocje, silne doznania tak, aby respektować prawa innych? Jak sprawić, aby swoboda artystyczna nie była „kopciuszkiem wśród swobód, rzadko w świetle jupiterów i nigdy w światłach ramapy” [2]

 

W dzisiejszym wpisie kawałek pracy kancelarii „od kuchni”. Na styku teorii i praktyki. Zwykle nasza praca zaczyna się tak: przychodzi Klient do prawnika i pyta … tym razem my pytamy o kulisy pracy artystycznej, motywacje do tworzenia oraz pomysły. Pretekstem do tego wpisu jest nowy utwór zespołu The Managers o tytule „Za miskę ryżu”. Zanim przejdziemy do teorii, porozmawiamy o tym jak w praktyce wygląda swoboda artystyczna.

 

Lewandowski Gradek Lewandowska: Panie Piotrze, skąd pojawił się pomysł na piosenkę o takim tytule?

Piotr Malepszy: Nie podoba mi się pycha i bezczelność z jaką rządzący łamią wszelkie zasady. Bardzo jest mi przykro, że tzw. suweren jest w stanie nie zauważyć bezczelnej wypowiedzi premiera. Tytuł piosenki jest oczywiście świadomym nawiązaniem do poglądów Mateusza Morawieckiego nagranych podczas „prywatnej rozmowy” w restauracji Sowa i Przyjaciele.

LGL: Z jakich źródeł czerpiecie inspirację?

PM: Nie mam specjalnych źródeł. Widzę co się dzieje dookoła. Obserwuję ten taniec suwerena do muzyki granej przez PiS. „Za miskę ryżu” to utwór w zachowany w stylistyce punk rocka a ta muzyka zawsze była antysytemowa. Jest także wyrazem mojego zdziwienia, że daliśmy się tak tanio kupić. I tego jak wielu z nas tego nie widzi.

LGL: Czy utwór „Za miskę ryżu” miał być manifestem przeciwko temu co dzieje się wokół nas?

PM: Jest raczej komentarzem, wyrażeniem opinii. Jest powiedzeniem „widzimy co robicie”. To nie jest piosenka anty pisowa. No, może w jednym momencie tak jest 😉 To jest raczej piosenka anty suwerenowa. PiS sam się nie wybrał. Ludziom wystarczyło obiecać rybę i już nie chcą wędki. To jest bardzo smutne.

Manifest to za duże słowo. Ale tak – jestem przeciwny temu co się dzieje wokół nas. Jestem przeciwny przede wszystkim jednak temu, że wielu z nas akceptuje to co zgotował nam obecny rząd.

LGL: Czy uważa Pan, że artystom wolno więcej? Czy właśnie dzięki twórczości mogą lub wręcz powinni wyrażać oni sprzeciw wobec tego co dzieje się na świecie ale także wobec poglądów religijnych czy np. ideologicznych?

PM: Uważam, że  nikomu nie powinno być wolno więcej. Artystom wolno wyrażać swoje poglądy inaczej. Z wykorzystaniem swojej wyobraźni i swoich umiejętności. Sztuka powinna być i jest wykorzystywana do wyrażania swoich poglądów. I nikomu nie wolno tego zabronić.

Uważam, że w krajach demokratycznych prawo powinno być respektowane przez wszystkich. Oczywiście można dyskutować czy Polska nadal takim krajem jest. Mam nadzieję, że już niedługo sytuacja się zmieni i takie dyskusje nie będą już musiały być prowadzone. Każdy artysta, tak jak każdy człowiek, ma prawo do posiadania i wyrażania swoich poglądów.  Jedni mogą być „za”, inni „przeciw”. Na pewno nie można artystom, demonstrantom, ludziom zabraniać wyrażać swoich poglądów w sposób pokojowy. A prawdziwy przekaz artystyczny jest przecież zawsze przekazem pokojowym.

Uważam, że to organizacje religijne i ideologiczne powinny mieć zakaz ingerowania w przekaz artystyczny. Sprzeciw artystów wobec działań organizacji religijnych czy ideologicznych jest raczej reakcja na ingerencję w sferę, od której  te organizacje powinny się trzymać z daleka.

Duchowni i ideolodzy mówią ludziom jak mają żyć i co robić, aby zasłużyć na nagrodę w przyszłości. Artyści natomiast pokazują jak można wykorzystać to co mamy do dyspozycji tu i teraz. Proszę zwrócić uwagę, że artyści nie korzystają z mocy nadprzyrodzonych czy wiedzy tajemnej. Tworzą z dostępnych materiałów, prezentują swoją sztukę dostępnymi środkami. Tylko od ich sprawności i talentu zależy czy ich sztuka będzie akceptowana lub nie. Nie mogą nikogo spalić na stosie czy podać do sądu za to, że komuś się ich dzieło nie podoba. Niestety w druga stronę to działa nieco inaczej.

Artyści są jak wynalazcy.  Z tego co jest dostępne tworzą rzeczy, które zmieniają naszą rzeczywistość. Różnica polega tylko na tym, że wynalazcy odnoszą się raczej do sfery technologicznej a artyści do sfery duchowej. Duchowni i ideolodzy mają raczej niewiele wspólnego ze strefą technologiczną. Natomiast sfera duchowa jest tą gdzie może pojawić się konkurencja z  artystami. Wiadomo jak się traktuje konkurencję.

 

Czym właściwie jest swoboda artystyczna?

Definicji swobody artystycznej nie znajdziemy w przepisach prawa. „Swoboda” za słownikiem języka polskiego to 1. «możliwość postępowania lub zachowywania się bez konieczności ulegania przymusowi lub ograniczeniom» 2. «naturalna łatwość zachowywania się lub robienia czegoś. Natomiast „artystyczny”: 1. «związany ze sztuką lub z artystą» 2. «posiadający walory artystyczne». Propozycję definicji normatywnej znajdziemy w publikacji M. Górskiego „Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe” Warszawa 2019. Zdaniem autora wypowiedź artystyczną można zdefiniować jako ekspresję indywidualnej sfery wrażliwości twórcy, która oddziałuje na indywidualną sferę wrażliwości odbiorcy.

Wydaje się więc, że aby móc mówić o swobodzie artystycznej, zachowanie danej osoby musi mieć element twórczy. Wynika to z założenia, że wypowiedzią artystyczną jest ekspresja sfery wrażliwości (uczuć) twórcy. Próbując ustalić twórczy charakter wypowiedzi , należy sięgnąć do  definicji utworu wynikającej z prawa autorskiego.  Zgodnie z nią przedmiotem prawa autorskiego (utworem) jest „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze”. Nie próbując oceniać wartości sztuki, prawo musi jednak stworzyć definicję „wypowiedzi artystycznej” (ang. artistic expression), skoro pojęciem tym nie tylko operuje, ale też z ustalenia, że dana wypowiedź jest artystyczną, wywodzi prawnie doniosłe konsekwencje.

Trzeba zgodzić się z tezą postawioną przez M Górskiego, że „Skoro wypowiedź artystyczna, ze swej definicji, ma wyrażać i poruszać uczucia, to trudno jej czynić zarzut z tego, że uczucia te niekiedy porusza w sposób bolesny dla odbiorców (…) Prawo powinno powstrzymywać się od surowego ingerowania w sferę wypowiedzi artystycznej, bo konsekwencje w postaci represji prawnej nie powinny zachodzić w odniesieniu do tego, co dzieje się w sferze pozarozumowej, a jeżeli takie konsekwencje miałyby zostać uznane za dopuszczalne, to powinny być wstrzemięźliwe z uwagi na samą naturę ekspresji artystycznej[3]

Doświadczenia wyniesione z minionych stuleci, kiedy to artyści odpowiadali za rzekomą obsceniczność czy też polityczną niepoprawność tworzonych i wystawianych dzieł, spowodowały, że współcześnie prawnicy niejako intuicyjnie przyjmują, iż swoboda wypowiedzi artystycznej cechuje się mniejszą dopuszczalnością ingerencji ją ograniczających. Nie wartościując sztuki, musimy więc ustalić, czym ona jest jako kategoria normatywna.[4]

Twórczość artystyczna jest to proces, który można rozumieć jako wypowiedź artystyczną, stanowiący szczególną formę przekazu. Umożliwienie twórcom wyrażania swojego światopoglądu, przekonań, opinii za pośrednictwem dzieł artystycznych jest bardzo istotnym elementem wolności, a przez to także społeczeństwa demokratycznego. To właśnie poprzez twórczość bardzo często wyrażane są sprzeciwy przeciwko naruszaniu praw i wolności człowieka, równouprawnieniu czy naruszaniu praw danej grupy etnicznej/ideologicznej. Nie oznacza to jednak, że twórczość artystyczna pozwala na nadinterpretację wolności, ani tym bardziej nie daje jej prawa bycia wolnością absolutną, ponad prawem i godnością drugiego człowieka.

 

A co na temat swobody artystycznej mówią przepisy?

Twórcy uważają, że granice swobody artystycznej nie wyznaczają przepisy prawa lecz czynniki artystyczne i estetyczne. Te znowu mogą być bardzo szerokie i ciężko jest określić ich ramy. Estetyka każdego człowieka zaczyna i kończy się zupełnie gdzie indziej, a upublicznione dzieła, choć zdaniem artysty mogą być niezwykłe, zdaniem zwykłego człowieka mogą godzić w jego uczucia, estetykę czy poglądy.

Z teoretycznego punktu widzenia, zasada wolności twórczości artystycznej zagwarantowana została przez akt prawny o najwyższej mocy – Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. Zgodnie z art. 73 Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.  

Międzynarodowe regulacje w zakresie wolności wypowiedzi są gwarantowane przez:

  • Art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (PDPC):

„Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice”.

  • Art. 19 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych:

„1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania bez przeszkód własnych poglądów.

2. Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.

3. Realizacja praw przewidzianych w ustępie 2 niniejszego artykułu pociąga za sobą specjalne obowiązki i specjalną odpowiedzialność. Może ona w konsekwencji podlegać pewnym ograniczeniom, które powinny być jednak wyraźnie przewidziane przez ustawę i które są niezbędne w celu: poszanowania praw i dobrego imienia innych; ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego albo zdrowia lub moralności publicznej”.

  • Art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC):

„1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych

Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej”.

 

W art. 27 PDPC zadeklarowano, że każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym społeczeństwa, do korzystania ze sztuki, do uczestniczenia w postępie nauki i korzystania z jego dobrodziejstw. Każdy człowiek ma także prawo do ochrony moralnych i materialnych korzyści wynikających z jakiejkolwiek jego działalności naukowej, literackiej lub artystycznej.

Podobnie też stanowi Europejska Konwencja Praw Człowieka dając każdemu wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwa, a także wolność  twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury. Sztuka pełni tutaj szczególną rolę w dekonstruowaniu kultury, zwyczaju, obyczaju. W tym rozumieniu sztuka zaczyna się nierzadko dopiero wtedy, gdy łamane są normy moralne, religijne, obyczajowe, a nawet prawne.[5]

W ramach rozważań karnoprawnych wskazuje się na zespół przesłanek pomocnych w ocenie twórczego i artystycznego charakteru danego działalności:

  • cel artystyczny – działanie nakierowane na ekspresję, przekazanie pewnych koncepcji, poglądu, podzielenie się emocjami;
  • charakter artystyczny dzieła – wykonanie odpowiadające standardom sztuki oraz próba zaspokojenia potrzeb społecznych w tym obszarze;
  • szczególne właściwości twórcy – profesjonalizm w danej dziedzinie sztuki[6]

 

Swoboda artystyczna to nie prawo do wandalizmu

Oczywiście należy zaznaczyć, że nawet prawo do twórczości nie daje nam prawa do łamania innych praw. Odróżnić jednak trzeba przejaw swobody artystycznej przejawiający się w tekście piosenki, namalowanym obrazie, od sposobu jego publikacji. Posługując się prostym przykładem, namalowanie graffiti na cudzej ścianie nie powoduje, że twórca nie powinien odpowiadać za zamach na cudze mienie nieruchome. Przyczyną jego odpowiedzialności nie będzie jednak to, że przekroczył granice wolności sztuki, ale to, że zniszczył cudze mienie. Artystyczny wymiar jego czynu może ewentualnie powodować mitygowanie odpowiedzialności karnej, a w skrajnym przypadku jej wyłączenie, ale nie eliminuje odpowiedzialności za przestępstwo użyte przez artystę do stworzenia dzieła sztuki.[7] Nie można karać twórcy za jego manifest artystyczny wyrażony w utworze, pod rozwagę należy jednak skierować to, jakich czynów się podejmujemy, by ten manifest wyrazić.

Przykładem może być wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 27.02.2018 r., 39496/11, w sprawie SINKOVA v. UKRAINA[8], w którym trybunał oceniał działania artystki – coś, co uznała za performance artystyczny mający na celu wyrażenie protestu przeciwko marnotrawieniu gazu ziemnego przez państwo przy jednoczesnym ignorowaniu niskiego standardu życia weteranów wojennych. Artystka usmażyła jajka na Pomniku Wiecznej Chwały. Jej działanie zostało sfilmowane, artystka przygotowała oświadczenie wyjaśniające jej stanowisko i umieściła nagranie wraz z oświadczeniem w Internecie. Została oskarżona i skazana z powodu usmażenia jajek na Wiecznym Ogniu, uznanego przez sądy krajowe za zbezczeszczenie Grobu Nieznanego Żołnierza, co stanowi przestępstwo na podstawie ukraińskiego kodeksu karnego. Postawiony jej zarzut nie dotyczył ani późniejszego rozpowszechnienia przedmiotowego nagrania, ani treści raczej sarkastycznego i prowokacyjnego komentarza towarzyszącego nagraniu.

 

Swoboda artystyczna i jej granice

W praktyce nierzadko zdarza się jednak, iż awangardowych artystów dotykają dotkliwe sankcje w postaci zamykania wystaw, zajęcia czy niszczenia prac, a nawet wszczęcia postępowania karnego, czy stosowania środków przymusu w celu powstrzymania od wygłaszania swojej twórczości.

Chyba do najczęściej kierowanych na drogę sądową spraw, dotyczą te o obrazę uczuć religijnych. Tematyka religijna należy do chętnie poruszanych przez artystów problemów. Większości jest na pewno znana sprawa Pussy Riot – rosyjskiej grupy feministycznej, która została skazana na karę pozbawienia wolności za performance artystyczny w soborze, krytykujący władze publiczne i cerkiewne oraz za umieszczenie w serwisie internetowym nagrania z takiego przedstawienia artystycznego. Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazał, iż w tej sprawie skarżące chciały skierować uwagę swych współobywateli i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego na ich niezgodę na sytuację polityczną w Rosji oraz na stanowisko patriarchy Kiryła oraz części innych przedstawicieli duchowieństwa w odniesieniu do protestów ulicznych w wielu rosyjskich miastach, spowodowanych wyborami parlamentarnymi i zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w Rosji. Trybunał podkreślił, iż zgodnie z międzynarodowymi standardami ochrony wolności wyrażania opinii, ograniczenia takiej wolności w formie sankcji karnych są jedynie dopuszczalne w przypadkach podżegania do nienawiści, czego nie stwierdził w sprawie Pussy Riot. Pomimo, że performance artystyczny miał miejsce w miejscu kulty religijnego, to nie przeszkodził w prowadzeniu obrządku religijnego. Trybunał nie był w stanie wskazać na jakikolwiek element analizy przeprowadzonej przez sądy krajowe, który pozwoliłby na uznanie zachowania skarżących za podżeganie do nienawiści. Tym samym ETPC uznał, iż pozbawienie wolności stanowiło naruszenie art. 10 EKPC.[9] 

Uczucia religijne są jedną z najczęściej chronionych przed naruszeniem wolności, jednak do najczęściej poruszanej tematyki z pewnością należy polityka, a w zasadzie jej oddziaływanie na prawa obywateli. Gdyby przyjrzeć się memom pojawiającym się w Internecie, z pewnością na podium znalazłyby się te z politykami w roli głównej. Twórczość artystyczna to często manifest przeciwko temu co dzieje się wokół. Najlepsze piosenki protestacyjne podejmują aktualne problemy, ale wykraczają też poza swoje epoki, aby przemówić do przyszłych pokoleń.

 

Zespołowi The Managers życzymy sukcesów artystycznych a naszą rozmowę kończymy słowami A Górskiego[10]Wolność wypowiedzi artystycznej jest kategorią interesu publicznego. Zabezpiecza, co do zasady nieskrępowaną, swobodę kreacji i samorealizacji jednostki, której realizacja służy jednak nie tylko autorowi wypowiedzi artystycznej, ale przede wszystkim całej ludzkości.”

 

[1] M. Górski, Rozdział 13 Wnioski końcowe [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.
[2] Za M. Górskim  [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.P Keatns „Freedom of artistic expression. Essays on Culture and Legal Censure” Oxford 2013, s 150
[3] M. Górski, Rozdział 13 Wnioski końcowe [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.
[4] M. Górski, Rozdział 5 Istota wypowiedzi artystycznej [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.
[5] F. Ciepły, O kontratypie sztuki, s. 27; H. Kiereś, Spór o sztukę, s. 19–32; C. Moryc, Odpowiedzialność artysty, s. 5. 
[6] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP. Tom I. Komentarz do art. 1–86, Warszawa 2016
[7] M. Górski, Swoboda wypowiedzi artystycznej jako kategoria interesu publicznego [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.
[8] LEX nr 2446025,
[9] Wyrok ETPC z 17.07.2018 r., 38004/12, MARIYA ALEKHINA I INNI v. ROSJA, LEX nr 2522653.
[10] M. Górski, Rozdział 12 Wnioski końcowe [w:] Swoboda wypowiedzi artystycznej. Standardy krajowe i międzynarodowe, Warszawa 2019.

 

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami