-1
archive,category,category-dobra-osobiste,category-344,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Czym jest altruizm danych i pośrednictwo w dostępie do danych – czyli o tym, jak nowy Akt ws Europejskiego Zarządzania Danymi ma wspierać rozwój innowacji cyfrowych.

Unijny prawodawca wysoko ustanowił poprzeczkę w zakresie przyczyniania się do rozkwitu nowoczesnych technologii, jakiej powinien sprostać ogłoszony niedawno tzw. Akt ws Europejskiego Zarządzania Danymi. Czy się to uda, przekonamy się nie wcześniej, niż za kilkanaście miesięcy. Tymczasem, warto już teraz zapoznać się z wprowadzanymi przez owe Rozporządzenie (UE) nowościami wspólnego rynku cyfrowego.

W kwietniu br. pisaliśmy na blogu o projekcie Rozporządzenia (UE) zwanego Data Act, który ma stanowić jeden z elementów unijnej strategii danych, będącej z kolei częścią szerszej, europejskiej strategii cyfrowej. Data Act na razie wciąż pozostaje projektem regulacji, natomiast drugi z zestawu Rozporządzeń mających składać się na europejską strategię danych został na początku czerwca opublikowany w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Mowa tu o tzw. Data Governance Act (dalej Rozporządzenie DGA) czyli Rozporządzeniu PE i Rady (UE) 2022/868 z dnia 30 maja 2022 r. w sprawie europejskiego zarządzania danymi i zmieniające rozporządzenie (UE) 2018/1724 (akt w sprawie zarządzania danymi).

 

Rozporządzenie DGA wejdzie w życie 23 czerwca 2022 r. tj. po 20 dniach od dnia publikacji, natomiast jego stosowanie rozpocznie się 24 września 2023 r. Będzie obwiązywać bezpośrednio każdego Europejczyka – tak jak RODO. 

 

Celem Rozporządzenia DGA ma być zwiększenie dostępu do danych na rynku, poprzez ustanowienie zharmonizowanych ram dzielenia się danym. Dzielenie się ma służyć tworzeniu innowacyjnych usług i produktów. Na co dzień dostrzegamy jak nowoczesne technologie w ostatnich latach zmieniły społeczeństwo i gospodarkę. Centrum tej transformacji cyfrowej stanowią dane, których innowacyjny potencjał jest nie do przecenienia. Konieczne jest, więc stworzenie gospodarki danych bardziej inkluzywnej, przez niwelowanie zjawiska przepaści cyfrowej, zwiększenie zaangażowania kobiet w gospodarkę cyfrową oraz rozwój wiedzy w obszarze technologii.[i]Dostrzeżono, że potrzebne jest poprawienie warunków dzielenia się danymi na wspólnym rynku poprzez stworzenie zharmonizowanych ram wymiany danych, a działanie w tym zakresie na poziomie unijnym jest konieczne w celu zwiększenia zaufania osób fizycznych i przedsiębiorstw.[ii]

 

Poniżej przedstawiamy główne zagadnienia uregulowane w Rozporządzeniu DGA .

 

  1. Ponowne wykorzystywanie niektórych kategorii danych będących w posiadaniu podmiotów sektora publicznego.

Warto zauważyć, że określone kategorie danych sektora publicznego mogą już teraz podlegać udostępnieniu na rzecz użytkowników, na podstawie przepisów Dyrektywy (UE) 2019/1024 w sprawie otwartych danych i ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego i wdrażającej ją ustawy z 11. 08. 2021 r. o otwartych danych i ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. Jednak w oparciu o ww. akty prawne nie podlegają udostępnieniu dane sektora publicznego objęte poufnością informacji handlowych i statystycznych, a także dane zawarte w treściach chronionych prawami własności intelektualnej osób trzecich. Do tych właśnie kategorii informacji, jak również do danych osobowych nie objętych Dyrektywą 2019/1024, a będących w posiadaniu podmiotów publicznych, zastosowanie będzie mieć Rozporządzenie DGA.

 

Ponowne wykorzystywanie danych w rozumieniu Rozporządzenia DGA oznacza:

wykorzystywanie przez osoby fizyczne lub prawne danych będących w posiadaniu podmiotów sektora publicznego do celów komercyjnych lub niekomercyjnych innych niż ich pierwotne przeznaczenie w ramach zadań publicznych, dla którego to celu dane te zostały wytworzone, z wyjątkiem wymiany danych między podmiotami sektora publicznego służącej wyłącznie wykonywaniu zadań publicznych;[iii]

Podmioty sektora publicznego będą m.in. zobowiązane do udostępniania warunków, jakie będą musiały być spełnione, aby zezwolenie na ponowne wykorzystywanie danych mogło być udzielone, wraz z procedurą występowania z wnioskiem. Informacje te będą udostępniane za pośrednictwem tzw. pojedynczego punktu informacyjnego. Podmioty publiczne będą mogły  pobierać opłaty za udzielenie zezwolenia na ponowne wykorzystanie danych objętych tajemnicą handlową lub statystyczną bądź prawami własności intelektualnej osób trzecich.

 

Co istotne, w Rozporządzeniu DGA uregulowano też problematykę przekazywania poufnych danych nieosobowych do państwa trzeciego. Akt wprowadza zasady, na jakich będzie mogło być udzielone zezwolenia na ponowne wykorzystywanie danych sektora publicznego użytkownikowi, który zamierza przekazać dane do państwa trzeciego. Użytkownik udostępniający dane do państw trzecich będzie podlegał określonym obowiązkom, w tym w pewnych przypadkach będzie musiał zobowiązać się do zapewnienia ochrony danych poprzez zawarcie odpowiedniej umowy z podmiotem sektora publicznego. Zamiar przekazania danych do państwa trzeciego będzie ujawniany w momencie składania wniosku o ponowne wykorzystanie danych.

Komisja Europejska (KE) może przyjmować wzory klauzul umownych dotyczących obowiązków użytkownika zamierzającego przekazać dane do państwa trzeciego. Ponadto, jeśli będzie do uzasadnione liczbą wniosków dotyczących przekazania danych do konkretnych państw trzecich, KE może przyjmować środki systemowo ułatwiające przekazywanie danych do takiego państwa. Temu celowi mogą służyć akty wykonawcze KE, stwierdzające, że rozwiązania prawne tego państwa zapewniają należytą ochronę własności intelektualnej i tajemnic przedsiębiorstwa.

 

  1. Świadczenie usług pośrednictwa danych.

Rozporządzenie wprowadza nową kategorię usług na rynku cyfrowym, tj. usługi pośrednictwa w dostępie do danych. Będą to usługi quasi regulowane, ponieważ akt określa warunki ich świadczenia, w tym podleganie przedsiębiorców procedurze zgłoszenia i nadzorowi ze strony właściwych organów.

 

Usługi pośrednictwa w dostępie do danych mogą polegać na[iv]:

  1. pośrednictwie pomiędzy posiadaczami danych, a ich potencjalnymi użytkownikami, w tym udostępnianie środków technicznych, tworzenie platform lub baz danych umożliwiających wymianę lub wspólne wykorzystywanie danych;
  2. pośrednictwie pomiędzy podmiotami danych osobowych, zamierzającymi udostępnić swoje dane osobowe lub osobami fizycznymi zamierzającymi udostępnić dane nieosobowe a potencjalnymi użytkownikami danych, w tym udostępnianie środków technicznych lub innych umożliwiających świadczenie takich usług;
  3. usługi świadczone przez spółdzielnie danych

Usługami spółdzielni danych są usługi pośrednictwa oferowane przez strukturę organizacyjną utworzoną przez osoby, których dane dotyczą, przedsiębiorstwa jednoosobowe lub MŚP będące członkami tej struktury, mającą za główne cele wspieranie swoich członków w wykonywaniu ich praw w odniesieniu do niektórych danych (…).[v]

 

Dostawca usług zamierzający świadczyć usługi pośrednictwa musi dokonać zgłoszenia do właściwego organu. Zgłoszenie będzie uprawniać do świadczenia usług pośrednictwa w każdym państwie członkowskim UE.

KE ma ustanowić projekt wspólnego logo służącego rozpoznawaniu uznanych w Unii dostawców usług pośrednictwa, które dostawcy będą musieli eksponować w każdej publikacji odnoszącej się do ich działalności w zakresie pośrednictwa. Komisja będzie też prowadzić publicznie dostępny rejestr wszystkich dostawców usług pośrednictwa świadczących usługi Unii.

 

Art. 12 Rozporządzenia DGA określa warunki świadczenia usług pośrednictwa, wśród których można wymienić przykładowo następujące reguły:

  • pośrednik sam nie będzie mógł wykorzystywać danych będących przedmiotem świadczonych przez niego usług pośrednictwa,
  • oferowane przez pośrednika warunki handlowe, np. cena usługi, nie mogą być uzależnione od tego, czy klient korzysta, czy też nie z innych usług oferowanych przez dostawcę,
  • usługi pośrednictwa danych mogą obejmować oferowanie dodatkowych specjalnych narzędzi i usług ułatwiających wymianę danych, takich jak tymczasowe przechowywanie, kuratorstwo, konwersja, anonimizacja i pseudonimizacja;
  • dostawca usług pośrednictwa danych musi wprowadzać procedury mające na celu zapobieganie oszustwom lub nadużyciom w związku z ubieganiem się o dostęp do danych za pośrednictwem jego usług;
  • dostawca usług będzie prowadził rejestr zdarzeń dotyczących działalności w zakresie pośrednictwa danych.

Państwa członkowskie wyznaczą organy właściwe w sprawach procedury zgłaszania  świadczenia usług pośrednictwa, które będą także monitorować i nadzorować spełnianie przez pośredników wymogów Rozporządzenia DGA. W ramach nadzoru dostawcy mogą podlegać środkom naprawczym, w tym administracyjnym karom pieniężnym bądź żądaniu zaprzestania świadczenia usługi pośrednictwa.

 

  1. Udostępnianie danych z pobudek altruistycznych.

Altruizm danych został zdefiniowany jako

dobrowolne dzielenie się danymi na podstawie wyrażonej przez osoby, których dane dotyczą, zgody na przetwarzanie dotyczących ich danych osobowych lub na podstawie udzielonego przez posiadaczy danych pozwolenia na wykorzystywanie ich danych nieosobowych, bez żądania ani otrzymania za to wynagrodzenia wykraczającego poza zwrot kosztów poniesionych przez te osoby lub posiadaczy w związku z udostępnieniem ich danych do celów leżących w interesie ogólnym (…), takich jak opieka zdrowotna, zwalczanie zmiany klimatu, poprawa mobilności, ułatwianie opracowywania, tworzenia i rozpowszechniania statystyk urzędowych, poprawa świadczenia usług publicznych, kształtowanie polityki publicznej lub do celów badań naukowych leżących w interesie ogólnym[vi];

 

Uznane w UE organizacje altruizmu danych będą wpisywane do publicznego, krajowego rejestru organizacji altruizmu danych. Podobnie jak w przypadku dostawców usług pośrednictwa, tak i dla organizacji altruizmu danych Komisja ustali wspólne logo, którym każda organizacja altruizmu będzie musiała się posługiwać w publikacjach w Internecie i poza nim.

Uznane organizacje altruizmu danych także będą podlegały monitoringowi i nadzorowi w zakresie spełniania wymogów Rozporządzenia DGA. Właściwe organy będą mogły w razie potrzeby będą stosować środki zapewniające spełniania wymogów Rozporządzenia. W odróżnieniu od usługodawców w zakresie pośrednictwa w dostępie do danych, w przypadku organizacji altruizmu nie jest przewidziane stosowanie kar pieniężnych. W razie, gdy organizacja altruizmu, pomimo wezwania do zaprzestania naruszeń w dalszym ciągu nie spełnia wymogów Rozporządzenia DGA, straci prawo do posługiwania się oznaczeniem „uznana w Unii organizacja altruizmu danych” oraz zostanie usunięta z właściwego krajowego rejestru.

 

  1. Środki ochrony prawnej

Rozporządzenie przewiduje możliwość składania przez podmioty prawa indywidualnej lub zbiorowej skargi do organu właściwego do spraw usług pośrednictwa danych, przeciwko dostawcy takich usług lub do organu właściwego do spraw rejestracji organizacji altruizmu danych, przeciwko uznanej organizacji altruizmu danych.

Oprócz skargi, osoby fizyczne lub prawne muszą mieć prawo do skutecznego środka ochrony prawnej przed sądem państwa członkowskiego, przeciwko decyzjom wydawanym przez organy właściwe w sprawach organizacji altruizmu danych i przez organy do spraw dostawców usług pośrednictwa w zakresie dostępu do danych.

 

Ustanowienie zharmonizowanych ram dzielenia się danymi do celów tworzenia innowacyjnych usług i produktów wpisuje się w wizję Europy konkurującej z resztą świata. Jednym z trzech filarów “Europejskiej strategii cyfrowej” jest tworzenie “technologii, która działa na rzecz ludzi”. Realizacja tego założenia to min.: inwestowanie w umiejętności cyfrowe wszystkich Europejczyków, przyspieszenie wprowadzenia ultraszybkich sieci szerokopasmowych w domach, szkołach i szpitalach w całej UE. To także ochrona ludzi przed cyberzagrożeniami (hakerami, oprogramowaniem ransomware, kradzieżą tożsamości) i zapewnienie rozwoju sztucznej inteligencji w sposób gwarantujący poszanowanie praw człowieka i zdobycie zaufania ludzi. W wizji tej obecne jest też zwiększenie zdolności Europy w zakresie superkomputerów w celu opracowywania innowacyjnych rozwiązań w obszarze medycyny, transportu i środowiska. Śledzimy najnowsze regulacje prawne w tym zakresie. Mamy świadomość, że kreują one zupełnie nową rzeczywistość, dając z jednej strony niezwykłe możliwości, z drugiej – nakładając obowiązki na każdego Europejczyka. To właśnie nowe obowiązki musimy znać już teraz, aby przygotować rozwiązania prawne obecne w cyfrowej Europie. Do obowiązków tych należym.in.  zinwentaryzowanie posiadanych danych, zaklasyfikowanie ich i zapewnienie ich bezpieczeństwa. To działania nie tylko techniczne, ale także wymagające odpowiedniego przygotowania  prawnego. Wspieramy operatorów danych, pomagamy wdrożyć procedury i standardy. Już dziś warto rozpocząć przygotowania do nowych biznesów i wymogów europejskiego zarzadzania danymi. Zapraszamy do współpracy i kontaktu 🙂

 

Photo by Camylla Battani on Unsplash
[i] Motyw (2) preambuły Rozporządzenia PE i Rady (UE) 2022/868 z dnia 30 maja 2022 r. w sprawie europejskiego zarządzania danymi i zmieniające rozporządzenie (UE) 2018/1724 (akt w sprawie zarządzania danymi), dalej w przypisach jako Rozporządzenie
[ii]      Motyw (3) i (5) preambuły Rozporządzenia.
[iii]     Art. 2 pkt. 2) Rozporządzenia
[iv]    Art. 10 Rozporządzenia
[v]   Art. 2  pkt. 15)  Rozporządzenia
[vi]    Art. 2 pkt. 16)  Rozporządzenia

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Naruszenie dóbr osobistych i ściganie sprawcy zniesławienia w Internecie

Poczucie bezkarności w Internecie ma się, niestety, świetnie. Nie chodzi jedynie o skomplikowane ataki hakerskie, a również o naruszenia mniejszego kalibru, lecz o większej skali, w szczególności o wypowiedzi o charakterze naruszenia cudzych dóbr osobistych, np. w formie znanego z art. 212 Kodeksu karnego zniesławienia. Maska anonimowości i świadomość odległości od osoby, której dobra są naruszane, sprawiają, że część osób nie potrafi powstrzymać się od obraźliwego komentarza bądź innego rodzaju negatywnie ocenianego społecznie zachowania w sieci. Prawo jednak, zupełnie tak jak w rzeczywistym świecie, w wirtualnej przestrzeni również powinno stwarzać możliwości skutecznej reakcji na naruszenie swojego dobra. Jak w takim razie radzić sobie z naruszeniami dóbr osobistych w Internecie? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

 

Pojęcie dobra osobistego

O dobrach osobistych pisaliśmy niegdyś tu. Gwoli przypomnienia należy wskazać, że dobra osobiste mają charakter nieprzenoszalny i niezbywalny. Co ważne, ze swej natury muszą one dotyczyć konkretnej, zindywidualizowanej osoby. Dobra osobiste zostały wymienione przykładowo na gruncie art. 23 Kodeksu cywilnego (kc), w którym jednocześnie ustawodawca zaznaczył, że podlegają one ochronie zapewnionej przez przepisy prawa cywilnego, niezależnie od ochrony zapewnionej przez inne gałęzie prawa. Na gruncie orzecznictwa na przestrzeni lat wykształciły się dobra osobiste, które nie zostały wskazane w katalogu z art. 23 kc, wśród których jedynie w drodze krótkiej egzemplifikacji wymienić można np. prawo do prywatności, dobre imię, kult pamięci osoby zmarłej czy płeć człowieka.

 

W dalszej kolejności art. 24 kc przewiduje możliwe roszczenia podmiotu, którego dobra osobiste zostały naruszone bądź zagrożone. Może on:

– w przypadku zagrożenia – żądać zaniechania takiego działania, chyba że nie jest ono bezprawne,

– w przypadku naruszenia – żądać, ażeby naruszyciel dopełnił czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożył oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie oraz na zasadach przewidzianych w kodeksie podmiot ten może również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Dodatkowo, zgodnie z art. 24 § 2 kc, jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Gdy wśród naruszonych dóbr znajdą się wartości takie jak np. twórczość naukowa, artystyczna czy racjonalizatorska, podmiot, którego dobra naruszono, może sięgnąć do roszczeń wskazanych na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (upapp) oraz ustawy – Prawo własności przemysłowej.

 

Ochrona dóbr osobistych, choć w zawężonym katalogu w stosunku do osób fizycznych, przysługuje również osobom prawnym.

Wśród najczęściej pojawiających się w kontekście naruszeń dóbr osobistych w Internecie znajdują się dobra takie jak: cześć, dobre imię, prawo do prywatności, godność czy wizerunek.[1] Co ciekawe, samo prawo do korzystania z Internetu zdaniem orzecznictwa nie stanowi dobra osobistego, gdyż kwalifikacja taka stałaby w sprzeczności z naturą tego rodzaju dobra.[2]

Nie ma jednego aktu prawnego, który normowałby w całości odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych w Internecie, stąd oprócz kc i kk w przypadku omawiania tej tematyki konieczne jest sięgnięcie do innych pomocniczych regulacji, takich jak ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (uśude).

 

Wolność słowa czy naruszenie…?

Specyfika wykrycia naruszenia dobra osobistego sprowadza się do wyznaczenia momentu przekroczenia granicy wolności słowa. Z jednej strony wolność ta została zagwarantowana w art. 54 Konstytucji RP, z drugiej jednak nie jest to prawo bezwzględne i może zostać ograniczone w momencie przekroczenia jego granic.

W przypadku dokonywania kwalifikacji danego działania w Internecie jako naruszenia dóbr osobistych, a także ustalania możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności sprawcy naruszenia, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań koniecznych w takiej sytuacji.

  • Kto? Osoba naruszająca może być łatwa do zidentyfikowania (np. gdy na portalach takich jak Facebook używa swojego prawdziwego imienia i nazwiska) lub anonimowa, gdy jedyną powszechnie dostępną wskazówką jest jej nick lub pseudonim (ta opcja pojawiać się może dość często w przypadku serwisów takich jak Instagram czy TikTok). Zastosowanie drugiej opcji sprawia, że ściganie takiego użytkownika jest znacznie trudniejsze, niż w pierwszym przypadku, a bywa, że wręcz niemożliwe.
  • Kogo? Przekazywane przez domniemanego naruszyciela informacje mogą bezpośrednio identyfikować osobę, której dobro naruszają (chociażby poprzez wymienienie jej imienia i nazwiska czy bezprawne rozpowszechnienie wizerunku) albo wskazywać na pokrzywdzonego pośrednio. Co warto nadmienić, jeśli tożsamość danej osoby można ustalić nawet przy użyciu bardzo zdawkowych informacji wynikających np. z samego kontekstu, to nie ma możliwości wyłączenia z tego powodu odpowiedzialności z tytułu naruszenia dóbr osobistych.[3] Jednocześnie, prawnej ochronie podlegają dobra osobiste odnoszące się do zindywidualizowanej, konkretnej osoby, w związku z czym, aby można było mówić o naruszeniu dóbr osobistych danej osoby w Internecie, musi istnieć możliwość powiązania nicka używanego na danym forum lub portalu z używającą go osobą, jako że wszelkie pejoratywne określenia mogą być przypisane tylko pseudonimowi, a nie konkretnej osobie, co było przedmiotem analizy Sądu Najwyższego[4]. Zdaniem SN dopiero ujawnienie na portalu danych umożliwiających identyfikację danej osoby w rzeczywistości pozwoli na korzystanie przez nią z identycznej ochrony, która przysługuje jej w przypadku naruszenia dobrego imienia. Jest tak m.in. dlatego, że w orzecznictwie podkreśla się specyficzną cechę portali internetowych, jaką jest zwiększona w stosunku do świata rzeczywistego tolerancja na różne elementy przekazu językowego, które są dużo mniej akceptowalne lub wręcz nieakceptowalne w realnym życiu, np. dosadność, skrótowość czy wulgaryzmy, w języku internatów często służące podkreśleniu ekspresji wypowiedzi.[5] Używanie dosadnych, niecenzuralnych wyrażeń bywało wręcz uznawane jako wyraz konstytucyjnego prawa do udziału w dyskursie publicznym.[6] Oczywiście taki internetowy przekaz wciąż nie może godzić w cześć czy dobre imię indywidualizowanego internauty.

 

Co warto nadmienić, czasem użytkownik danej strony może być uznany za osobę publiczną czy też powszechnie znaną, w związku z czym znajdą wobec niego zastosowanie odnoszące się do nich przepisy (np. ograniczenie wymogu uzyskania zezwolenia w przypadku chęci rozpowszechniania cudzego wizerunku w sytuacji wskazanej w art. 81 ust. 2 pkt. 1 upapp, a zwłaszcza powszechnie głoszone stanowisko, w związku z którym: „granice dopuszczalnej <krytyki>, wkraczania w sferę prywatności lub – jak w sprawie poddanej ocenie – kultu pamięci osoby zmarłej, ale osoby znanej, sławnej, niewątpliwie publicznej, mogą być szersze, a udzielana ochrona – słabsza”.[7]

  • Kiedy? Zdaniem T. Grzeszak: „Tylko wtedy, gdy naruszenie konkretnego, znanego dobra osobistego sięga rdzenia człowieczeństwa (najważniejszych interesów idealnych człowieka, które determinują jego godność), to nazwiemy je naruszeniem tego dobra i równocześnie godności ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP) i poddamy ochronie cywilnoprawnej”[8]. Jednocześnie kwalifikując dane działanie jako naruszenie należy pamiętać o konieczności spełnienia wyżej wymienionych przesłanek podmiotowych oraz o tym, że naruszenie dobra osobistego musi mieć charakter obiektywny. Zgodnie z art. 6 kc to powód w razie procesu musi udowodnić istnienie jego dóbr osobistych i fakt ich naruszenia przez pozwanego, zaś na pozwanym spoczywa obowiązek udowodnienia, że jego zachowanie nie było bezprawne.
  • Gdzie? Na gruncie przepisów odnoszących się do ochrony dóbr osobistych w kc dla zaistnienia odpowiedzialności naruszyciela nie ma znaczenia, czy do ich naruszenia dojdzie publicznie, czy w gronie prywatnym. Kwestia publiczności jest jednak ważna w przypadku przestępstwa określonego w art. 216 kk, jakim jest znieważenie, które musi nastąpić publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do tej osoby dotarła. W nieco innym znaczeniu „miejsce” popełnienia czynu ma znaczenie w przypadku naruszeń o zasięgu międzynarodowym, gdy sprawca znajduje się w innym kraju, niż pokrzywdzony.

 

Ochrona dóbr osobistych w Internecie a uśude – zasady odpowiedzialności services providerów za naruszenia

Wśród typowych działań w formie online mogących godzić w cudze dobra osobiste A. Rogacka-Łukasik wyróżnia:

  • Spamming
  • Cookies
  • Sniffing
  • Phishing (więcej o phishingu znajdziesz tutaj)
  • Traffic data
  • Zestawienie i tworzenie profilów osobowościowych.[9]

Oczywiście jednak do najpowszechniejszych należy głoszenie wypowiedzi o charakterze naruszenia dóbr osobistych. Może wówczas dojść np. do bezprawnego wykorzystania nazwiska osoby fizycznej lub nazwy osoby prawnej, zniesławienia, zniewagi czy też naruszenia czci, dobrego imienia lub wizerunku.

 

Na wszelkiego rodzaju forach oraz portalach internetowych, gdzie ściganie anonimowego przestępcy, który sam jest autorem zamieszczanych treści (a więc tzw. content providerem), może być trudne, pojawia się pomysł pociągnięcia do odpowiedzialności innych podmiotów, takich jak chociażby usługodawcy świadczący usługi przechowywania bądź przekazywania informacji w Internecie. W tej grupie wyróżnić można: podmioty zarządzające siecią (network providers), podmioty zapewniające jedynie dostęp do Internetu (access providers) oraz dostawcy usług internetowych (service providers), z czego jedynie ci ostatni mogą ponieść odpowiedzialność za naruszenie przez kogoś cudzych dóbr osobistych w Internecie.

 

Uśude reguluje odpowiedzialność dostawców usług internetowych od strony negatywnej, co oznacza, że na przestrzeni rozdziału III (art. 12-15 uśude) wymienia ona sytuacje, w których dostawca taki zwolniony jest z odpowiedzialności, przy czym odnosi się to do odpowiedzialności o charakterze karnym, cywilnym oraz administracyjnym. [10] Zatem jeżeli dostawca świadczy usługi polegające na umożliwieniu transmisji danych odbiorcy w sieci telekomunikacyjnej lub na zapewnieniu dostępu do sieci telekomunikacyjnej w rozumieniu ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz na automatycznym, krótkotrwałym i pośrednim przechowywaniu transmitowanych danych (przy czym celem działania usługodawcy jest wyłącznie przeprowadzenie transmisji i dane nie są przechowywane przez niego dłużej, niż to konieczne), to usługodawca taki będzie zwolniony z odpowiedzialności, jeśli:

– nie jest inicjatorem danych;

– nie wybiera odbiorcy przekazy danych;

– nie wybiera i nie modyfikuje informacji zawartych w przekazie.

W przypadku usługodawcy, który transmituje dane i zapewnia im automatyczne, krótkotrwałe oraz pośrednie przechowywanie w celu przyspieszenia ponownego dostępu do nich w wyniku żądania innego podmiotu, nie ponosi on odpowiedzialności, gdy:

– nie modyfikuje danych;

– posługuje się uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności technikami informatycznymi określającymi parametry techniczne dostępu do danych i ich aktualizowania oraz

– nie zakłóca posługiwania się technikami informatycznymi uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności w zakresie zbierania informacji o korzystaniu ze zgromadzonych danych, a także

– jeśli przy zachowaniu powyższych warunków podmiot ten niezwłocznie usunie albo uniemożliwi dostęp do przechowywanych danych po uzyskaniu wiadomości, że dane zostały usunięte z początkowego źródła transmisji lub dostęp do nich został uniemożliwiony, albo na żądanie sądu lub innego właściwego organu.

Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane również ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie ma pojęcia o bezprawnym charakterze danych, a w razie otrzymania o nim urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.

 

Na koniec wątku warto nadmienić, że zgodnie z art. 15 uśude podmioty świadczące ww. usługi nie mają obowiązku sprawdzania przekazywanych, udostępnianych lub przechowywanych danych.

Chociaż w związku z implementacją dyrektywy 2019/790 o prawie autorskim i prawach pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym przepisy uśude mogą za jakiś czas ulec zmianie, na ten moment w odniesieniu do ewentualnych naruszeń dóbr osobistych w Internecie przedstawiają się w ten sposób, a ponieważ Polska do teraz nie przedstawiła projektu nowelizacji wymaganych ustaw, można przypuszczać, że bieżący stan prawny będzie obowiązywał jeszcze przez dłuższą chwilę.

 

Jak ścigać sprawców sprawcę zniesławienia w sieci?

Istnieje również ścieżka karna ścigania sprawcy naruszenia dóbr osobistych w Internecie.

Jednym z najczęściej przewijających się w Internecie przestępstw dotyczących dóbr osobistych jest zniesławienie[11] zakazane na gruncie art. 212 Kodeksu karnego (kk), co można wnioskować chociażby po liczbie spraw nagłaśnianych przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.[12] Wśród bardziej szczegółowych działań naruszających cudze dobra osobiste można wskazać:

  • przypisanie drugiemu człowiekowi poniżających w opinii publicznej cech lub właściwości, np. poprzez opisywanie niewłaściwego postępowania w życiu prywatnym lub zawodowym;
  • stawianie nieuzasadnionych zarzutów karnych (np. popełnienia przestępstwa) lub bezpodstawnych ocen;
  • sugerowanie podejmowania nagannych moralnie działań, chociażby sprzecznych z etyką zawodową;
  • pejoratywne określenia, takie jak wulgaryzmy i obelgi, kierowane do osoby nimi opisywanej.[13]

 

W przypadku zniesławienia należy pamiętać, że jest to przestępstwo o charakterze prywatnoskargowym, co oznacza, że aby wszcząć postępowanie wobec sprawcy, pokrzywdzony sam musi wnieść prywatny akt oskarżenia do sądu.

Taki prywatny akt oskarżenia obowiązkowo musi zawierać:

– oznaczenie organu, do którego jest skierowane, zarzucanego czynu oraz sprawy, której dotyczy;

– oznaczenie oraz adres wnoszącego pismo (w pierwszym piśmie złożonym w sprawie należy również podać numer telefonu, telefaksu i adres poczty elektronicznej lub oświadczenie o ich nieposiadaniu);

– treść wniosku lub oświadczenia, w miarę potrzeby z uzasadnieniem, przy czym akurat treść prywatnego akt oskarżenia może być ograniczona do samego oznaczenia osoby oskarżonego, zarzucanego mu czynu oraz wskazania dowodów, na których opiera się fakt oskarżenia;

– datę i podpis składającego pismo.

Oczywiście taki akt oskarżenia musi zostać prawidłowo opłacony, z czego obecnie opłata wynosi 300 zł.

 

Zasadniczy problem pojawia się przy obowiązku oznaczenia osoby oskarżonego, gdyż bywa, że przez anonimowość naruszyciela jego samodzielne zidentyfikowanie może być praktycznie niemożliwe. W doktrynie wskazuje się powszechnie, że konieczne jest wskazanie imienia i nazwiska oskarżonego, a zatem sam nick, którym posługuje się on w Internecie, to za mało.[14] Dodatkowo, chociaż kwestią sporną pozostaje obowiązek podania adresu oskarżonego (lub przynajmniej jego miejsca pracy), to znaczna część znawców przedmiotu opowiada się za stanowiskiem, że jest to konieczne, gdyż w innym przypadku nie ma możliwości wezwania oskarżonego na rozprawę główną. Wskazane dane muszą prowadzić do jednoznacznego zidentyfikowania sprawcy przez organy i sąd. Brak którejś z tych danych stanowi brak formalny i zostanie odesłany przez sąd do oskarżyciela z powrotem w celu ich uzupełnienia w terminie 7 dni.[15] Jednakże zasadniczym problemem pozostaje fakt, że przestępstwo prywatnoskargowe co do zasady ze swojej natury pozbawione jest przez ustawodawcę elementu postępowania przygotowawczego, a takim w istocie byłoby przeprowadzenie czynności dowodowych przez Policję na polecenie sądu w trybie art. 488 § 2 kpk, gdyby sąd w przypadku braku niezbędnych danych wziął ustalenie tożsamości oskarżonego na siebie, czego robić nie musi.[16] W związku z tym powstaje pewien impas dla oskarżyciela prywatnego, który może nie być w stanie zidentyfikować sprawcy zniesławienia.

 

Pomocna w tym przypadku może być instytucja skargi ustnej lub pisemnej uregulowanej w art. 488 § 1 kpk. Skarga cechuje się mniejszym formalizmem niż akt oskarżenia ale również powinna zawierać wskazane powyżej elementy aktu oskarżenia, w tym imię i nazwisko oskarżonego. Jeżeli nie są one oskarżycielowi znane, składając skargę oskarżyciel powinien wskazać wszystkie dane pozwalające Policji na oznaczenie tożsamości oskarżonego. Taki obowiązek spoczywa na organach ścigania, którym została złożona skarga z art. 488 kpk. Obywatel ma bowiem prawo korzystać z pomocy Policji przy ustalaniu danych personalnych oraz miejsca zamieszkania sprawcy dokonanego wobec niego czynu[17]. W razie przyjęcia skargi organy Policji zabezpieczają również dowody, które w przypadku internetowego zniesławienia mogą polegać np. na przesłuchaniu administratora systemu w charakterze świadka, aby ustalić zakończenie sieci, do którego przyporządkowany jest adres IP oskarżonego czy aby dowiedzieć się, jaki komputer korzystał z konkretnego zakończenia sieci w danym czasie albo jakie komputery się do niego wówczas logowały. Możliwe jest również dokonanie oględzin strony internetowej, na której znajdują się zniesławiające treści.[18]

 

Warto napomknąć, że już teraz ściganie anonimowych sprawców naruszeń w Internecie bywa bardzo trudne, w związku z czym ściganie ich w „Internecie 3.0”, którym ma być w założeniu Metaverse, będzie jeszcze trudniejsze. Na ten moment nie wiadomo do końca, na jakich zasadach będzie ono funkcjonować, choć twórcy różnych platform pracują nad opracowaniem odpowiednich regulaminów mających ułatwić potencjalne ściganie. Określenie ram prawnych odnoszących się do Metaverse będzie jednak jednym z wyzwań czekających na ustawodawców różnych państw, a także ponadpaństwowych.

 

Jeżeli potrzebujesz pomocy w ochronie swoich dóbr osobistych skontaktuj się z nami! Zapewniamy pomoc prawną Klientom w przypadku naruszeń dóbr osobistych, jak również w dochodzeniu przed sądem odszkodowania, zadośćuczynienia, sprostowań i przeprosin zarówno na drodze cywilnej, jak i karnej, przygotowanie umów zabezpieczających Klienta przed naruszeniem jego dóbr osobistych w przypadku jego udziału w kampaniach reklamowych, akcjach marketingowych, produkcjach telewizyjnych i filmowych oraz doradztwo prawne w zakresie zarządzania marką osobistą. Oferujemy również pomoc w ochronie innych praw własności intelektualnej w Internecie. Zapraszamy do kontaktu!

 

Photo by charlesdeluvio on Unsplash
[1] Zob. np. Wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim – I Wydział Cywilny z dnia 3 listopada 2021 r., sygn. akt I C 434/21; Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie – XXV Wydział Cywilny z dnia 19 stycznia 2022 r., sygn. akt XXV C 1727/19; Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie – I Wydział Cywilny z dnia 1 kwietnia 2021 r., sygn. akt. I C 840/20, Legalis.
[2] Postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 30 czerwca 2020 r., sygn. akt I CSK 805/19, Legalis.
[3] Ibidem, s. 8.
[4] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2018 r., sygn. akt. I CSK 418/17.
[5] Zob. np. Wyrok SA we Wrocławiu z 17.11.2009 r., sygn. akt. I ACa 949/09, „Orzecznictwo Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu” Nr 1/2010, poz. 156.
[6] Postanowienie SR w Gorlicach z 31.7.2012 r., sygn. akt. II Kp 141/12, niepubl.
[7] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie – I Wydział Cywilny z dnia 14 października 2016 r., sygn. akt. I ACa 1717/15, Legalis.
[8] T. Grzeszak Cywilne prawo – dobra osobiste – naruszenie godności przez nieudostępnienie toalety. Glosa do wyroku SN z dnia 17 września 2014 r., I CSK 682/13, OSP 2015, nr 7-8, s. 73.
[9] A. Rogacka-Łukasik, Naruszenie dóbr osobistych w Internecie oraz ich ochrona na podstawie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, „Roczniki administracji i prawa. Teoria i praktyka r. XIII”, 2012, 242-246.
[10] Ibidem.
[11] Zob. np. Wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim – I Wydział Cywilny z dnia 29 października 2021 r., sygn. akt. I C 491/21, Legalis.
[12] Zob. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (omzrik.pl) [dostęp: 8.04.2022 r.].
[13] Zob. M. Brzozowska, Naruszenie dóbr osobistych w Internecie na forach internetowych, MOP 2014, Nr 22, s. 2.
[14] A. Lach, Ściganie zniesławienia popełnionego w Internecie, MOP 2010, nr 21.
[15] Art. 487 KPK t. II Komentarz, red. Drajewicz 2020, wyd. 1 Gensikowski, Legalis.
[16] A. Lach, Ściganie..
[17] K. Eichstaedt [w:] Kodeks postępowania karnego. Tom II. Komentarz aktualizowany, red. D. Świecki, LEX/el. 2022, art. 488.
[18] Ibidem.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Memy internetowe jako przeróbka stanowiąca przedmiot prawa autorskiego oraz narzędzie meme marketingu

Przeciętny internauta widząc mema nie zastanawia się nad jego prawną naturą. Podobnie, odpowiadając GIF-em w konwersacji na Messengerze, nikt nie myśli o nim w kontekście utworu. A jednak nowoczesne, internetowe formy twórczej ekspresji mogą podlegać prawu autorskiemu! Z poniższego tekstu dowiecie się, jak chronione są autorskie przeróbki w Internecie, a także jak legalnie rozpowszechniać treści w postaci memów oraz stosować tzw. „meme marketing” bez ryzyka wkroczenia w sferę czyichś praw.

Pojęcie „kultury remiksu”

Od mniej więcej lat 60. XX w. postmoderniści zaczęli przekonywać społeczeństwo, że „wszystko już było”. Dekonstrukcja, eklektyzm, autotematyzm, przeróbka czy parodia stały się nieodłącznym elementem kultury i kultury popularnej.[1] W późniejszym czasie L. Lessig określił otaczającą nas kulturową rzeczywistość mianem „kultury remiksu”.[2] Zdaniem K. Grzybczyk: „Zjawisko to polega na wykorzystaniu istniejących już utworów i połączeniu ich w taki sposób, by powstał całkiem nowy. Chociaż są też tacy, którzy twierdzą, że nic takiego nie istnieje, że remiks to kultura, zaś kultura zawsze była remiksem. (…) W badaniach nad tym zjawiskiem wskazuje się związek, zależność między dostępnością łatwych w obsłudze cyfrowych technologii oraz działaniami, takimi jak wyodrębnianie, fragmentacja, zestawianie oraz rekombinacja różnych elementów tekstu, muzyki, obrazów w celu tworzenia nowych utworów”.[3]

Do typowych elementów kultury remiksu zaliczyć można m.in.:

  • memy, którym poświęcona będzie dalsza część wpisu;
  • GIF-y – krótkie, kilkusekundowe animacje, umieszczane na mediach społecznościowych w podobnym charakterze do memu internetowego;
  • mashupy – prace powstałe poprzez połączenie różnych książek, piosenek czy też filmów;
  • skanlacje – fanowskie tłumaczenia komiksów, przede wszystkim japońskiej mangi;
  • machinimy – filmy stworzone przy wykorzystaniu silnika gier komputerowych.[4]

 

Utwór zależny, opracowanie, przeróbka…

Biorąc pod uwagę powyższe, wydaje się, że współczesna kultura w dużej mierze opiera się na pojęciu „przeróbki”. Czym jednak ona jest? Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: u.p.a.p.p.) wymienia to pojęcie pośród przykładów opracowań w art. 2. ust. 1:

„1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego”.

Doktrynalnie często uznaje się, że pojęcia „utwór zależny” oraz „opracowanie” są ze sobą tożsame[5], choć można napotkać także poglądy nieco odmienne. Przykładowo za A. Karpińskim warto przytoczyć, że: „należy dokonać rozróżnienia terminów <opracowanie> oraz <utwór zależny> w ten sposób, że utwór zależny powinien oznaczać opracowanie będące nowym utworem”.[6] Za M. Szacińskim utwór zależny można uznać za „dzieło oparte na cudzym utworze, w którym wprowadzone zmiany wykazują elementy twórczości indywidualnej, z zachowaniem jednak tożsamości utworu pierwotnego[7]. Twórcy obu utworów nie działają w porozumieniu (charakterystycznym dla utworów współautorskich, o których – na przykładzie komiksów – pisaliśmy tu).

 

Zatem, ze względu na jego twórcze elementy także i utworowi zależnemu przyznaje się ochronę na gruncie prawa autorskiego, jednak możliwość rozporządzania nim i korzystania z niego jest warunkowa. Zgodnie z dalszą częścią art. 2 u.p.a.p.p.:

„2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Twórca utworu pierwotnego może cofnąć zezwolenie, jeżeli w ciągu pięciu lat od jego udzielenia opracowanie nie zostało rozpowszechnione. Wypłacone twórcy wynagrodzenie nie podlega zwrotowi.

Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego”.

 

Dawniej synonimem „opracowania” była również wspomniana wcześniej „przeróbka”.[8] Obecnie jest ona wymieniona pośród przykładów opracowań w art. 2 u.p.a.p.p., choć pojęcie to samo nie ma definicji legalnej. W doktrynie określa się ją m.in. jako „jako taki rodzaj utworu zależnego, w którym dokonano wymiany formy wewnętrznej[9] (jednocześnie A. Kopff za opracowanie uznał utwór zależny, który powstał przez wymianę formy zewnętrznej i formy wewnętrznej, a za przeniesienie – utwór zależny powstały przez wymianę jedynie formy zewnętrznej).[10] Wielu autorów różnicy między tłumaczeniem a przeróbką upatruje w tym, że tłumacz zakłada jak najwierniejsze przełożenie wartości utworu pierwotnego (o istocie tłumaczeń z perspektywy praw własności intelektualnej pisaliśmy przy okazji święta misia o małym rozumku ;-)), natomiast twórca przeróbki do wartości utworu macierzystego dodaje własne cechy, charakteryzuje ją pewien wkład twórczy jej autora.[11] Zdaniem A. Karpińskiego za przeróbki nie można, wbrew nazwie, uważać każdego utworu zależnego powstałego wskutek przerobienia utworu pierwotnego, a tylko takie niebędące adaptacją ani tłumaczeniem, gdyż w art. 2 ust. 1 u.p.a.p.p. zostały one wymienione osobno.[12]

 

Czym jest mem?

Jednym z najważniejszych przejawów kultury remiksu, pojawiających się w codziennym życiu, jest mem. Słowo to pochodzi od mimetyki, wywodzącej się etymologicznie z greckiego mimesis, czyli „naśladować”. Mimetyka to gałąź nauki badająca ewolucję kulturową zakładającą, że „mem” to podstawowy pakiet informacji kulturowej, zupełnie tak jak gen jest podstawowym pakietem informacji biologicznej.[13]

W literaturze wyróżnić można dwa powszechnie występujące rozumienia pojęcia „mem”:

  1. mem (sensu stricto – przyp. aut.) jako „przeróbki zdjęć, którym często towarzyszy krótki tekst; mogą to być również nieprzerobione zdjęcia opatrzone krótkim tekstem, rozpowszechniane w Internecie, najczęściej anonimowo, jako satyra lub komentarz do bieżących wydarzeń”[14];
  2. mem (sensu largo – przyp. aut.) jako „dowolny rodzaj medialnej treści, która zdobywa popularność w procesie spontanicznej dystrybucji online, odbywającej się poza przemysłami kultury”.[15]

 

Za immanentną cechę memów uznaje się ich zaraźliwość, dzięki której same memy i tematy, których dotyczą, zyskują specyficzną popularność. Takim tematem może być zasadniczo wszystko, co ma pewien odbiór w przestrzeni publicznej. Memy, poprzez wykorzystanie konkretnej grafiki lub zdjęcia, bardzo często nawiązują do wydarzeń ze świata, polityki, sławnych osób, ale i do codziennego życia.[16] Zdaniem J. Nowaka: „Twórca memu sięga do repozytorium kulturowego, bierze z niego określone (z reguły popularne) treści i powiela je w twórczy sposób, a skutkiem owego przetworzenia jest też sugerowane odmienne (nierzadko skrajnie odmienne) odczytanie[17]. Stąd autor ten traktuje memy jako „relatywnie skuteczne narzędzie spontanicznego symbolicznego protestu, prowadzonego (czasem jedynie początkowo) w medialnych środowiskach online[18].

 

Wyjaśnienie wszystkich wskazanych wyżej pojęć: utwór zależny, opracowanie, przeróbka – wydaje się niezbędne w celu zrozumienia możliwego przyznania ochrony prawnoautorskiej szczególnemu rodzajowi twórczości jaką jest mem. Z wyroków cytowanych we wpisie poświęconym zjawisku deepfake, wynika, że „utworem może być nawet kompilacja wykorzystująca dane powszechnie dostępne pod warunkiem, że ich wybór, segregacja, sposób przedstawienia ma znamiona oryginalności” (wyrok SN z 25.01.2006r, I CK 281/05, OSN 2006, nr 11, poz. 186) a także, że „spełnienia przesłanki twórczości (oryginalności i indywidualności) utworu można doszukiwać się nawet w doborze, układzie lub uporządkowaniu składników utworu, tj. poszczególnych ujęć czy nawet doborze podkładu muzycznego” (wyrok SA w Warszawie z 26.11. 2014 r., VI AC 212/14). Zatem nie każdą modyfikację lub fotomontaż, w rezultacie której powstaje mem (tak jak deepfake), będzie można uznać za utwór z powodu braku indywidualności. Przyznanie ochrony prawnoautorskiej nie będzie możliwe, gdy rezultat w postaci mema będzie wyłącznym efektem działalności szablonowej, czasami przy użyciu generatorów, a nie twórczej pracy człowieka.

 

W relacjach z innymi autorami …

Zakładając, iż dany mem z racji swojej zawartości stanowi utwór zależny (czyli został stworzony przez przejęcie elementów posiadających indywidualny i twórczy charakter z cudzego dzieła w stopniu pozwalającym je rozpoznać w memie), to przysługuje mu ochrona na gruncie prawa autorskiego. Tym samym, na gruncie wspominanego art. 2 u.p.a.p.p., rozporządzanie i korzystanie z takiego mema przez jego autora zasadniczo wymaga zezwolenia autorów utworów pierwotnych/autora utworu pierwotnego.

I tutaj pojawia się praktyczny problem dla twórców memów: w jaki sposób uzyskać zezwolenie (zgodę) na wykorzystanie twórczych elementów z utworu pierwotnego.

Poza tym, zgodnie z prawem nawet w razie uzyskania zezwolenia twórcy utworu pierwotnego, konieczne jest także podanie autora grafiki lub zdjęcia. Powszechnie w Internecie nie jest to przestrzegane ze względu na trudności z odnalezieniem autora utworu pierwotnego – co nie znaczy, że w wielu przypadkach znalezienie go nie jest możliwe, zwłaszcza w przypadku fotografii.

Znowu, aktualne w tym zakresie pozostają nasze rozważania odnośnie podobnej do memów twórczości w postaci deepfake. Samo tworzenie memów, a także ich dystrybuowanie, analogicznie jak w przypadku deepfake, może być zgodne z prawem, pod pewnymi warunkami.

Oczywiście, aby móc korzystać z cudzego utworu – co do zasady – musimy mieć na to zgodę twórcy, ale w prawie autorskim przewidziane są jednak wyjątki, które zezwalają na włączanie części cudzego utworu lub jego przeróbkę.

Jedną z takich „instytucji” jest prawo cytatu uregulowane w art. 29 u.p.a.p.p. Z przepisu tego wynika, że “wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”. Tym samym wykorzystywanie przez twórcę mema fragmentu innego utworu może być uzasadnione prawem cytatu. Ważne, aby zwrócić uwagę na to, że utwór, z którego korzysta twórca mema był “rozpowszechniony” czyli jak określa się w art. 6 u.p.a.p.p., aby był to “utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie“.

Szukając prawnego uzasadnienia do sięgnięcia przez autora mema po obcą twórczość, warto poznać art. 29(1) u.p.a.p.p. Z tego przepisu wynika, że wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. O tych gatunkach możesz przeczytać we wpisie poświęconym brand hero. Na pewno każdy przypadek trzeba mema trzeba oceniać indywidulanie, ponieważ nie zawsze sądy będą uznawać, że tego typu czerpanie z utworu macierzystego mieści się w graniach parodii, pastiszu i karykatury. Te gatunki zalicza się głównie do utworów inspirowanych i wówczas nie ma wymogu uzyskania zgody autora utworu macierzystego, ani obowiązku czyli wymieniania twórcy i tytułu utworu pierwotnego na egzemplarzach opracowania (co należy robić zgodnie z art. 2 ust. 5 u.p.a.p.p.). Pamiętajmy, że granica pomiędzy inspiracją, a opracowaniem jest bardzo cienka i łatwo jest ją przekroczyć.

 

Mem a wizerunek

Dodatkowa trudność pojawia się w przypadku uwiecznienia na memie cudzego wizerunku. Zgodnie z art. 81 ust. 1 u.p.a.p.p. na rozpowszechnianie mema zawierającego wizerunek osoby niepublicznej potrzebne jest jej zezwolenie. Nie jest ono potrzebne wtedy, gdy osoba na memie stanowi jedynie szczegół całości takiej, jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza (art. 81 ust. 2 pkt 2 u.p.a.p.p.). Co jednak z osobami publicznymi, które po pierwsze najczęściej pojawiają się w różnych memach, a po drugie – z racji pełnienia różnych publicznych funkcji muszą być bardziej „odporne” na wszelkiego rodzaju komentarze pojawiające się w debacie publicznej, w tym na memy? Częściowej odpowiedzi udziela art. 81 ust. 2 pkt 1 u.p.a.p.p., gdyż zgodnie z jego treścią: „Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”.

Kim jest osoba powszechnie znana w rozumieniu tego przepisu? Orzecznictwo wskazuje, że kryterium „powszechnej znajomości” nie stanowi chociażby zakres terytorialny[19], ale o powszechnej znajomości może decydować wybór prowadzonej działalności[20] czy wkład w debatę publiczną danej osoby, której wizerunku ukazanie ma służyć zaspakajaniu prawa społeczeństwa do istotnych informacji[21]. W przypadku drugiej przesłanki, tj. pełnienia „funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”, każdorazowo uzasadniając dopuszczalność wykorzystania danego wizerunku, konieczne jest wykazanie związku przedstawionej na zdjęciu sytuacji z pełnieniem którejś tych funkcji (ujmowanych dość szeroko). Zabrania się uwieczniania wizerunku osób powszechnie znanych w sytuacjach prywatnych, traktując to w orzecznictwie jako nadmierne wkraczanie w ich sferę intymną, niesłużącą realizacji „wyższych” celów informacyjnych dla społeczeństwa[22].

 

W przypadku stricte wykorzystania wizerunku w memach, biorąc pod uwagę ich specyficzną funkcję komentatorską, Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 stycznia 2006 r. (sygn. akt. III CSK 89/05) do kryteriów wskazanych w art. 81 u.p.a.p.p. dodał jeszcze jeden czynnik, mianowicie w celu satyrycznego wykorzystania wizerunku, autor utwóru (mema) musi zakładać zaznajomienie odbiorcy mema z ujemną oceną działalności publicznej danej powszechnie znanej osoby. Oznacza to w praktyce zakaz publikowania memów o charakterze czysto prześmiewczym, jak było to w przypadku mema zawierającego wizerunek burmistrza z niepełnosprawnością, w stanie faktycznym zaprezentowanym w rzeczonym wyroku.

Różnicą jest bowiem zamiar wywołania efektu komicznego, a prześmiewczego. Jak zaznacza E. Fabian: „Mem nie zwraca uwagi na okoliczności, na które bohater memu nie ma wpływu (takich jak np. wygląd), ale na takie, które ściśle dotyczą sfery zawodowej związanej z pełnieniem funkcji publicznej – słowami, decyzjami i kompetencjami politycznymi. Taka krytyka jest dopuszczana w ramach debaty publicznej w orzecznictwie polskim i europejskim, w tym w wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Natomiast satyra mająca na celu jedynie dyskredytację osoby publicznej poprzez nawiązanie do ułomności, wieku lub wyglądu – może zaszkodzić samemu satyrykowi”.[23] Więcej o korzystaniu z wizerunku i prawnej jego ochronie można przeczytać tutaj.

 

A co w przypadku przekroczenia granic prawnych przez twórcę mema?

Podobnie, jak w przypadku deepfake, nie jest wykluczona odpowiedzialność twórcy mema za naruszenie praw innych twórców czy praw osoby, której wizerunek został wykorzystany:

  • w ramach ochrony przed naruszeniem dóbr osobistych (na podstawie art. 23 i 24 kodeksu cywilnego), o tym więcej można przeczytać tu
  • zgodnie z procedurą karną – ścigane na wniosek pokrzywdzonego – przestępstwo zniesławienia (art. 212 kodeksu karnego) i zniewagi (art. 216 kodeksu karnego), więcej na temat karnej odpowiedzialności można przeczytać tutaj
  • oczywiście z roszczeniami na gruncie art. 78 i 79 u.p.a.p.p. mogą wystąpić twórcy utworu macierzystego, więcej o tym tu oraz tu

Więcej można przeczytać we wspomnianym cyklu o deepfake.

 

Jak legalnie uprawiać meme marketing?

Skoro już wiadomo, że mem może być utworem, a utwory korzystają z ochrony prawnoautorskiej, to jak skutecznie uprawiać rozprzestrzeniający się ostatnio dość powszechnie tzw. „meme marketing” (działania marketingowe ukierunkowane na promocję danej marki przy pomocy memów) bez narażenia się na możliwość naruszenia cudzego prawa, jeśli nie udało się uzyskać zezwolenia autora mema na takie wykorzystanie jego utworu?

Otóż pomocna w takim przypadku może być wspomniana konstrukcja utworu inspirowanego. Termin ten nie został określony przez ustawodawcę, a określenie go to domena doktryny. Przykładowo J. Barta twierdzi, że utwór taki występuje wtedy, gdy: „utwór wcześniej istniejący, innego autora, nie jest ani w całości, ani w poszczególnych swych warstwach inkorporowany do utworu nowego, lecz stanowi raczej jedynie artystyczną czy naukową zachętę, podnietę do jego stworzenia[24]. Utwór inspirowany nawiązuje zatem w pewien sposób do dzieła pierwotnego, ale o jego różnicy w stosunku do utworu zależnego każdorazowo stanowi stopień oderwania od utworu pierwotnego w zakresie walorów twórczych.[25] Ma to ogromne znaczenie praktyczne, gdyż – jak wcześniej podkreślaliśmy – utwór inspirowany nie jest obarczony wymogami odnoszącymi się do rozporządzania nim i korzystania z niego za zezwoleniem twórcy utworu pierwotnego. Zgody takiej nie wymaga się, jako że utwór inspirowany jest utworem samoistnym, któremu przysługuje własna ochrona prawnoautorska.

Dlaczego to ważne w kontekście meme marketingu? Otóż w przypadku braku zgody autora mema na korzystanie z jego utworu nadal można zrealizować pomysł urozmaicenia swojej treści o charakterze marketingowym memem, tyle że nie pochodzącym od innego twórcy, a stanowiącym własny utwór inspirowany.

 

Ponieważ zgodnie z art. 1 ust. 21 u.p.a.p.p.: „(…) nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”, osoba chcąca użyć mema w marketingu może po prostu zaczerpnąć sam koncept na niego, inspirując się ostatnim internetowym trendem, ale przerobić go pod swoją markę, tak jak w poniższym przykładzie:

 

Rys. 1, źródło: ⌬ Meme Marketing: The Next Revolution in Marketing Strategy? 🤔 (keywordtool.io) [dostęp: 15.03.2022 r.].

 

Gdy mem jest tworzony w wyniku inspiracji, istotne jest, by komponenty dzieła w utworze inspirowanym pochodzące z utworu inspirującego pomimo ich rozpoznawalności nie były dominujące (tak w wyroku SN z 10.07.2014 r., I CSK 539/13). W takim przypadku trzeba także uważać na sytuacje dotyczące korzystania z wizerunku osób przedstawionych na stworzonej przez siebie fotografii, gdyż:

  1. udostępniający nadal powinien mieć zgodę na korzystanie z ich wizerunku i
  2. mem nie może naruszać dóbr osobistych osoby na nim przedstawionej (a także tej, do której ewidentnie nawiązuje).

Dyskusyjny przykład zamieszczamy poniżej:

 

Rys. 2, źródło: Totalmoney.pl reklama inspirowana memem distracted boyfriend wideo (wirtualnemedia.pl) [dostęp: 15.03.2022 r.].

 

Problematyka memów jest bardzo ciekawa, a ich ilość generowana codziennie w sieci dostarcza także nam, prawnikom, mnóstwa pracy 😉 Zawracają się do nas zarówno ci, którzy tworzą memy, ale także osoby taką twórczością pokrzywdzone. Jeżeli Twoje prawa własności intelektualnej są naruszane, nie czekaj i nie zwiększaj rozmiaru Twojej szkody wyrządzanym naruszeniem! Skorzystaj z usługi przygotowania wniosku o zabezpieczenie w przypadku naruszenia praw własności intelektualnej.  Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

 

Photo by Carolien van Oijen on Unsplash

 

[1] Zob. Postmodernizm. Antologia przekładów. Ryszard Nycz (red.). Kraków: Wydawnictwo Baran i Suszczyński, 1996, passim.
[2] Zob. L. Lessig, Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce, tłum. R. Próchniak, Warszawa 2009, passim.
[3] K. Grzybczyk, 3.3. Kultura remiksu [w:] Twórczość internautów w świetle regulacji prawa autorskiego na przykładzie fanfiction, Warszawa 2015.
[4] Zob. A. Karpiński, Charakter prawa do udzielania zezwolenia na wykonywanie zależnych praw autorskich, Białystok 2020, s. 49.
[5] Zob. np. E. Traple, Dzieło zależne jako przedmiot prawa autorskiego, Warszawa 1979, s. 5.
[6] A. Karpiński, Charakter…, s. 97.
[7] M. Szaciński, Prawa twórcy opracowania cudzego dzieła w polskim prawie autorskim (zależne prawa autorskie), Palestra 1978, nr 2, s. 26.
[8] S. Ritterman, Komentarz do Ustawy o prawie autorskim, Kraków 1937, s. 21.
[9] A. Kopff, Autorskie prawa zależne w świetle teorii o warstwowej budowie utworu, St. Cyw. 1978, z. 10, t. XXIX, s. 152.
[10] Ibidem.
[11] Zob. np. A. Niewęgłowski, M. Poźniak-Niedzielska, Wprowadzenie. Pojęcie utworu (w:) System Prawa Prywatnego, t. 13, red. J. Barta, Warszawa 2017, s. 31; J. Błeszyński, Tłumaczenie i jego twórca w polskim prawie autorskim, Warszawa 1973,  s. 47.
[12] A. Karpiński, Charakter…, s. 102.
[13] Zob. Ibidem, s. 48.
[14] Ibidem.
[15] J. Nowak, Memy internetowe: teksty (cyfrowej) kultury językiem krytyki społecznej (w:) Współczesne media. Język mediów, red. I. Hofman, D. Kępa-Figura, Lublin 2013, s. 240.
[16] Zob. A. Karpiński, Charakter…, s. 49.
[17] J. Nowak, Memy…, s. 246.
[18] Ibidem, s. 255.
[19] Osobą powszechnie znaną może być np. taksówkarz w małym mieście, zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 2 września 2010 r., sygn. akt. I ACa 620/10.
[20] Zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 8 kwietnia 2016 r., sygn. akt. I ACa 1108/15.
[21] Zob. np. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 lutego 2018 r., sygn. akt. V ACa 1040/17.
[22] Zob. np. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 grudnia 2019 r. sygn. akt. I CSK 497/18.
[23] https://lookreatywni.pl/baza-wiedzy/mem-a-prawo-mem-w-social-media/ [dostęp: 15.03.2022 r.].
[24] System Prawa Prywatnego, PP T. 13, red. Barta/Barta, Markiewicz, Matlak, Niewęgłowski, Poźniak-Niedzielska, s. 55.
[25] Zob. Ibidem.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Prawna ochrona tatuażu cz. 2 – a jeśli nie art?

Ochrona prawnoautorska tatuażu, o której pisaliśmy poprzednio, nie jest jedyną możliwością zabezpieczenia praw artysty-tatuatora. Jest to o tyle istotne, że bardzo trudno jest wykazać autorstwo, w Polsce nie istnieją bowiem żadne oficjalne rejestry utworów tego typu. Nie jest to niemożliwe, możemy np. skorzystać WIPO proof dla zabezpieczenia możliwości wykazania autorstwa w przyszłości. Jednak brak takiego rejestru, z jednej strony utrudnia ustalenie autorstwa, a z drugiej – sprzyja naruszeniom praw autora. Stąd tatuator powinien rozważyć zarejestrowanie swoich wzorów w Urzędzie Patentowym RP lub w EUiPO – zwłaszcza, iż Unia Europejska znowu rozdaje pieniądze na ochronę własności intelektualnej. Z punktu widzenia “posiadacza” tatuażu, gdy “dziara” staje się częścią wizerunku osoby, w ostateczności czy pomocniczo, można sięgnąć po roszczenia z kodeksu cywilnego.

 

Tatuaż jako wzór przemysłowy

O wzorze przemysłowym pisaliśmy chociażby w kontekście ochrony designu, a także wówczas gdy radziliśmy co zrobić, gdy wzór zostanie zrejterowany przez nieuprawnionego. Okazuje się, że ten rodzaj ochrony możemy zastosować do niektórych tatuaży. Zgodnie bowiem z art. 102  ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (dalej: PWP)[1] wzorem przemysłowym jest nowa i posiadająca indywidualny charakter postać wytworu lub jego części, nadana mu w szczególności przez cechy linii, konturów, kształtów, kolorystykę, fakturę lub materiał wytworu oraz przez jego ornamentację. Zgodnie zaś z ust. 2 tego samego artykułu wytworem jest „każdy przedmiot wytworzony w sposób przemysłowy lub rzemieślniczy, obejmujący w szczególności opakowanie, symbole graficzne oraz kroje pisma typograficznego, z wyłączeniem programów komputerowych”.

Chociaż pewne wątpliwości może budzić użycie słów „wytwór” lub „przedmiot” jako określenie tatuażu, to jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że wytworem mogą być również symbole graficzne wykonane w sposób rzemieślniczy, wydaje się, że definicja wytworu może odnosić się także i do tatuaży. Aby tatuaż mógł być objęty ochroną, jaka przysługuje zarejestrowanemu wzorowi przemysłowemu, musi spełniać dwie przesłanki:

  • być nowy;
  • posiadać indywidualny charakter.

W przypadku pierwszej z przesłanek doktrynalnie przyjmowane są dwa kryteria oceny: obiektywne i subiektywne.

  • nowość subiektywna to taka, w przypadku, której twórca jest przekonany o pionierskim charakterze pracy – wzór zatem uważa się za nowy, jeśli został stworzony przez twórcę samodzielnie.
  • nowość obiektywna natomiast występuje wtedy, gdy cechy wytworu zestawiane są z cechami znanych już dóbr intelektualnych – oznacza to, że wzór jest nowy wtedy, gdy nie miał on w przeszłości swojego odpowiednika, ta koncepcja została przyjęta na gruncie polskiej PWP.[2]

O indywidualnym charakterze możemy, zgodnie z art 104 ust. 1 PWP, mówić wówczas, gdy ogólne wrażenie, jakie wzór wywołuje na zorientowanym użytkowniku (czyli nie ekspercie, ale też nie na przeciętnym konsumencie), różni się od ogólnego wrażenia wywołanego na nim przez wzór publicznie udostępniony przed datą, według której oznacza się pierwszeństwo. Przy ocenie indywidualnego charakteru wzoru przemysłowego brany jest pod uwagę zakres swobody twórczej przy powstawaniu wzoru.

 

Jeśli spełnione zostaną te 3 przesłanki, tj. wzór jest wytworem lub jego częścią, ma nowy oraz indywidualny charakter – może zostać zarejestrowany i uzyskać ochronę na terenie Rzeczypospolitej poprzez zgłoszenie go w Urzędzie Patentowym RP. Można rozszerzyć ochronę na teren Unii Europejskiej, rejestrując wzór jako wspólnotowy (pisaliśmy o tym tutaj wskazując jednocześnie, kiedy można “stracić” tę rejestrację).

Co ważne, nie każdy tatuaż mógłby zostać zarejestrowany jako wzór przemysłowy. Artykuł 106 PWP wymienia bowiem bezwzględne przesłanki nieudzielenia takiej ochrony danemu wytworowi. Przykładowo, jeśli dany tatuaż przedstawiałby symbole narodowe Polski albo innych państw i organizacji międzynarodowych czy sprzeczne z dobrymi obyczajami, niecenzuralne zwroty lub rysunki (co przecież w praktyce się zdarza), nie otrzymałby prawa z rejestracji wzoru przemysłowego.

 

Czy w takim razie nawet taki tatuaż może korzystać z ochrony na terenie Unii Europejskiej jako niezarejestrowany wzór wspólnotowy?

Idea niezarejestrowanego wzoru przemysłowego powstała z myślą o produktach o krótkiej żywotności, np. o elementach odzieży, które za chwilę wyjdą z mody i których twórcom przez to nie opłaca się podejmować kosztownej procedury rejestracyjnej, niemniej ich towary powinny być objęte jakąkolwiek ochroną. Stąd 3-letni okres ochrony (o dwadzieścia dwa lata krótszy, niż w przypadku wzorów zarejestrowanych, których ochrona jest przedłużana) liczony jest od momentu upublicznienia na terytorium UE. Należy jednak zastrzec, że prawo nie chroni przed naśladownictwem, a jedynie przed dokładnym skopiowaniem wzoru i to tylko, jeśli kopiujący działał w złej wierze, wiedząc, że wcześniejszy wzór istnieje. Więcej na temat niezarejestrowanego wzoru można przeczytać tutaj. W przypadku tatuaży, którym ze względu na sprzeczność z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami odmówiono prawa z rejestracji, należy pamiętać o art. 9 rozporządzenia 6/2002, będącym podstawą funkcjonowania wzorów wspólnotowych. Artykuł ten stanowi, że: „Wzór wspólnotowy nie obejmuje wzoru sprzecznego z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami”, a zatem takowy tatuaż nie będzie korzystał z ochrony również jako wzór niezarejestrowany.[3]

Jeśli jednak tatuaż nie spełnia żadnej z przesłanek odmowy rejestracji, warto zadbać o ochronę na gruncie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego. Rejestracja w Polsce pomaga utrzymać ochronę przez 25 lat (podzielone na 5-letnie okresy ochronne) od momentu zgłoszenia dokonanego w UPRP, podobnie jak w przypadku zarejestrowanego wzoru wspólnotowego. Oba prawa dają jednak możliwość szerszej ochrony, w tym przed naśladownictwem. Treścią prawa z rejestracji jest bowiem możliwość wyłącznego korzystania ze wzoru przemysłowego w sposób zawodowy lub zarobkowy w odniesieniu do wzorów wskazanych w zgłoszeniu. UWAGA: ochrona nie rozciąga się na inne niewskazane we wniosku wytwory, na które dany wzór mógłby zostać nałożony.[4]

 

Wszystko to sprawia, że tatuatorzy, chcąc zabezpieczyć swoje prawa, powinni wziąć pod uwagę możliwość rejestracji ich dzieła jako wzoru przemysłowego i uzyskać broń w postaci konkretnych roszczeń: żądania od naruszającego zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody. Gdy sprawa trafi do sądu, może on może nakazać naruszycielowi zapłatę stosownej sumy pieniężnej na rzecz uprawnionego lub zapłatę stosownej sumy pieniężnej należycie uwzględniającej interesy uprawnionego.

Roszczenia te mogą być dochodzone za okres rozpoczynający się po dniu dokonania ogłoszenia w “Wiadomościach Urzędu Patentowego”[5] informacji o udzieleniu prawa do wzoru, a w przypadku wcześniejszego powiadomienia przez uprawnionego osoby naruszającej prawo o dokonanym zgłoszeniu – od daty tego powiadomienia.

 

Zapytasz jako „posiadacz” tatuażu czy musisz martwić się o prawne konsekwencje naruszenia praw innego tatuatora?

To trudne pytanie. Z jednej strony prawo człowieka do decydowania o własnym ciele wydaje się być umiejscowione nad prawami autorskimi artystów-tatuatorów, ale oprócz konsekwencji prawnych należy pamiętać o konsekwencjach moralnych. Gdy zamawiasz wykonanie tatuażu „kradnąc” wzór pamiętaj, że pokrzywdzonym w takim przypadku nie jest jedynie twórca danego tatuażu, ale również jego posiadacz. Wiele osób robi tatuaże z powodów osobistych i mają dla nich ogromne znaczenie sentymentalne, a posiadanie identycznych na ciele kogoś innego tylko z przyczyn estetycznych umniejsza wartości takich tatuażów. Ponadto kopiowanie danej pracy przez kogoś, kto na co dzień nie rysuje w takim czy innym stylu może skończyć się ogromnym zawodem ze strony zamawiającego. Obrazuje to przykład poniżej. 

Rys. 1: Po lewej praca oryginalna, po prawej plagiat. Źródło: Tattoo Copyright: What You Need To Know • Tattoodo

 

Nawet jeśli podróż na drugi koniec świata, by zdobyć tatuaż od swojego ulubionego artysty to kosztowna sprawa, czy szacunek do niego i jego prac nie powinien przemawiać za takim rozwiązaniem? Jako alternatywę można potraktować znalezienie lokalnego tatuatora, który stworzy projekt podobny, jednak posiadający unikatowe cechy jego stylu rysunku, przez co nie będzie plagiatem wcześniej istniejącego wzoru.

 

A jeśli „dziary” budują wizerunek danej osoby?

Nie ma wątpliwości, że prawna ochrona wizerunku obejmuje także tatuaże. W doktrynie powszechnie wyróżnia się pięć rodzajów wizerunków, które podlegają ochronie w związku z rozpoznawalnością konkretnej osoby dzięki danemu wizerunkowi. Do kategorii tych należą:

  • wizerunki plastyczne;
  • wizerunki audialne;
  • maska artystyczna;
  • wizerunki piśmiennicze;
  • body art.[6]

W kontekście tatuażu w szczególności powinny zainteresować nas dwa z wymienionych rodzajów: body art oraz wizerunki plastyczne. Otóż jak zaznacza P. Ślęzak:

Body art. traktuje ludzkie ciało jako przedmiot doświadczenia artystycznego. Ta swoista “sztuka ciała” obejmuje różne, niekiedy szokujące,<metody zdobienia> ciała, np. kolczykowanie czy tatuaż. Wymienione sposoby w sposób trwały zmieniają wizerunek konkretnej osoby, a ich prezentacja publiczności wymaga nierzadko eksponowania nagości. Body art jest najczęściej prezentowana jako postać <żywego wykonania> albo jako fotografia czy film (por. E. Ferenc-Szydełko, Body art w świetle przepisów prawa autorskiego, ZNUJ 2007, Nr 100, s. 119 i n.). W pierwszej sytuacji, jak się wydaje, jest odrębną postacią wizerunku; natomiast w drugiej jest wizerunkiem plastycznym (P. Ślęzak, Ochrona prawa do wizerunku, s. 22)”.[7]

 

Orzecznictwo jednoznacznie wskazuje, że wizerunek, niezależnie od jego postaci, stanowi dobro osobiste chronione na gruncie art. 23 Kodeksu cywilnego (dalej: KC)[8].[9] W praktyce oznacza to, że tatuaż może być prawnie chroniony na podstawie art. 24 KC, a zatem uprawniony w razie zagrożenia cudzym działaniem jego dobre osobistego może żądać zaniechania tego działania (chyba że nie jest ono bezprawne).

 

W przypadku dokonanego naruszenia zaś ma prawo domagać się dopełnienia przez naruszyciela czynności służących usunięciu skutków naruszenia, w szczególności by osoba ta złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Uprawniony, którego dobro osobiste zostało naruszone, może także żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Zasadność przyznania oraz wysokość zadośćuczynienia zależą od sądowej oceny całokształtu okoliczności faktycznych sprawy, m.in. rodzaju naruszonego dobra i doznanego uszczerbku, charakteru następstw naruszenia, stopnia zawinienia sprawy czy stosunków majątkowych zobowiązanego i uprawnionego.[10] Jeżeli w wyniku naruszenia została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Co ważne, omawiane naruszenie nie musi mieć charakteru zawinionego, by uprawniony mógł dochodzić swoich praw.[11] W przypadku wysunięcia roszczenia o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia prawa do wizerunku, ciężar dowodowy dotyczący rozmiaru i intensywności szkody spoczywa na powodzie.[12]

 

Niestety, kwestie komercyjnego wykorzystania własnego wizerunku w starciu z prawami autorskimi do tatuażu mogą w praktyce nastręczać wiele trudności, co pokazują głównie słynne sprawy sportowców. Jedną z nich jest spór między firmą Nike a tatuatorem gwiazdy NBA – Rasheeda Wallace’a – który wraz ze sportową marką stworzył reklamę, w której opowiedział o znaczeniu swoich tatuaży. Twórcy spotu marketingowego zostali pozwani przez artystę, jednak nie doszło do sądowego rozwiązania tej sprawy, gdyż zakończyła się ugodą.[13]

 

Dlaczego w takim razie nie słyszy się o sądowych wyrokach dotyczących tatuaży? Ponieważ większość roszczeń przed wniesieniem ich zaspokajana jest w formie pieniężnej ugody. 😉 Choć prawdą jest, że dostępna publicznie baza wyroków dotyczących tatuaży ma niewielką zawartość, to liczba internetowych zażaleń artystów-tatuatorów wobec osób kopiujących ich prace jest ogromna. Przekłada się to nie tylko na polubowne załatwianie spraw „po cichu” między obojgiem twórców, ale przede wszystkim na szkodę na renomie drugiego z nich, który przez odbiorców mediów społecznościowych pada ofiarą (często słusznego) ostracyzmu, jest zmuszony usunąć swoje prace z Internetu, a czasem także publicznie przeprosić, co ma negatywny wydźwięk wśród potencjalnej klienteli, marzącej o własnym, wyjątkowym tatuażu.

 

 

Photo by Allef Vinicius on Unsplash
[1] t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 324
[2] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Prawo własności intelektualnej, Warszawa 2015, s. 525-526.
[3] Zob. https://www.parp.gov.pl/component/content/article/53945:niezarejestrowany-wzor-wspolnotowy-sposob-na-ochrone-towarow-o-krotkiej-zywotnosci-rynkowej [dostęp: 14.02.2022 r.].
[4] J. Sieńczył-Chlabicz, Prawo…, s. 539.
[5] Wiadomości Urzędu Patentowego jest publikatorem urzędowym w którym ogłasza się m.in.: o prawach z rejestracji wzorów przemysłowych, a także zmiany w rejestrach dotyczące udzielonych praw. Począwszy od numeru 5/2020 (z datą publikacji 18 maja 2020 r.) WUP ukazuje się w poniedziałki co dwa tygodnie. [https://uprp.gov.pl/pl/slownik-terminow?litera=W – dostęp 17.02.2022]
[6] Art. 81 PrAut red. Ślęzak 2017, wyd. 1/Ślęzak, Legalis.
[7] Ibidem.
[8]t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740
[9] Zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 1 sierpnia 2019 r., sygn. akt. V ACa 501/18, Legalis.
[10] Zob. wyrok SN z dnia 19 kwietnia 2006 r., sygn. akt: II PK 245/2005.
[11] Zob. wyrok SA w Łodzi z dnia 11 marca 2014 r., sygn. akt: I ACa 1207/13.
[12] Zob. wyrok SA w Warszawie z 23 listopada 1999 r. sygn. akt: I ACa 847/99.
[13] Zob. https://ipllectual.pl/pl/komercyjne-wykorzystanie-tatuazu-w-branzy-kreatywnej/ [dostęp: 13.02.2022 r.].

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Fanowskie komiksy doujinshi a prawa autorskie

„Tekstualne kłusownictwo” czy wyraz uwielbienia dla autora oryginalnego dzieła? Na temat prawdziwej natury twórczości fanowskiej w literaturze przedmiotu toczą się liczne dywagacje[1], natomiast prawdą jest, że odpowiedź na to pytanie na zawsze prawdopodobnie pozostanie w sferze opinii. Na potrzeby niniejszego wpisu warto poprzestać na stwierdzeniu, że kultura fanowska istnieje i przejawia się w nieskończenie wielu formach (np. fanfiction – fanowskie opowiadania, fanart – fanowskie ilustracje, fanfilm – fanowskie filmy czy doujinshi – fanowskie komiksy). Tak bowiem, jak wiele jest rodzajów dzieł kultury, tak samo wiele może powstać postaci utworów wykonanych przez fanów. Mimo powszechnego uznawania twórczości fanowskiej za leżącą w obrębie tzw. „szarej strefy”, do której prawo nie dociera – tam, gdzie pojawia się pojęcie „utworu”, tam nieodzownie powinna zostać przywołana kwestia praw autorskich i możliwości ich naruszenia. Prawdopodobnie żaden autor nie chciałby przecież tracić na tym, że jego wielbiciel bogaci się kosztem cudzego dzieła, nawet jeśli ten drugi czyni to nie z chęci osiągnięcia finansowego zysku, a z miłości, czyż nie?

Czym jest doujinshi?

 

Etymologii tego słowa należy szukać w języku japońskim, gdyż to właśnie Państwo Japońskie, dzięki rynkowi mangowemu, w największej mierze słynie z dystrybucji komiksów tworzonych przez fanów. Oczywiście komiksowe prace fanów powstają również na podstawie innych dzieł, niż japońskie, jednak według J. Oppligera doujinshi cieszą się dużo większą popularnością w Japonii niż na Zachodzie chociażby dlatego, że Japończycy dorastają z anime i mangą, przez co są bardziej skłonni do tworzenia własnych historii w oparciu o istniejące mangi i anime. Ponadto skoro zachodni fani doświadczają jedynie wizualnego doświadczenia bez rozumienia języka japońskiego, a jednocześnie społeczeństwo wywiera na nich presję, by w okresie dojrzewania wyrośli już z kreskówek, nie są oni zakorzenieni w kulturze fanowskich komiksów w takim samym stopniu, jak Japończycy.[2]

 

Termin doujinshi składa się z części: doujin (jap. 同人, pol. „sama osoba” – tzn. osoba albo grupa osób połączonych wspólnym celem/przedsięwzięciem) oraz shi (jap. 誌, pol. „okresowa publikacja”). Czasem spotyka się go w formie doujin-zasshi (jap. 同人雑誌, どうじんし, pol. „magazyn tak samo myślących”). Autorami doujinshi są nie tylko amatorzy, ale czasem również profesjonaliści publikujący swoje prace poza zwykłym przemysłem.[3]

 

Chociaż termin fanfiction określający fanowską twórczość w odniesieniu do utworów literackich pojawił się wskutek prawnoautorskiej rewolucji, która rozegrała się w XX w., w 1939 r.[4], samo zjawisko istniało wcześniej przez wiele stuleci (np. sztuki Szekspira wzorowane na znanych wcześniej w kulturze dziełach[5], „Nowa Alicja w starej Krainie Czarów” autorstwa A.M. Richards powstała na postawie znanej książki L. Carrolla[6] czy tzw. „XIII księga Pana Tadeusza”, której autorstwo bardzo często przypisuje się A. Fredrze). O początkach doujinshi można mówić od XIX w., jednak dla ich współczesnej formy najważniejsze były lata 70. i 80. ubiegłego stulecia. W 1975 r. powstał Comiket (jap. コミケット) – pierwsze wydarzenie poświęcone w całości dystrybucji doujinshi. Obecnie jest to największy na skalę globalną konwent poświęcony w całości fanowskim komiksom. Corocznie odbywa się dwa razy, a liczbę jego uczestników w ciągu kilku ostatnich lat szacuje się na około pół miliona podczas każdej edycji. Na Comikecie sprzedawane są prace autorów doujinshi i chociaż zyski z tego płynące nie są duże (z badań wynika, że na 4000 twórców doujinów sprzedających swoje prace na konwentach, po ich zakończeniu około 60% artystów nie otrzymuje nic. Ok. 10% najlepszych twórców zarabia w granicach 200 000 jenów/2000 dolarów na dużych imprezach, co nie jest złym wynikiem jak na jeden dzień pracy, nie starcza jednak na przeżycie w Japonii przez dłuższy czas[7]), ich działalność nabiera wówczas charakteru komercyjnego w sposób legalny. Prace sprzedawane na konwentach, z uwagi na prawa autorów utworów pierwotnych, nie mogą być dystrybuowane w dużym nakładzie, co jednak ma dwie strony medalu – dzięki temu fanowskie komiksy mogą stać się pożądanym towarem na tego rodzaju rynku.[8]

 

Doujinshi z perspektywy prawa japońskiego

 

Czynność naruszenia prawa w postaci publikowania, rozpowszechniania lub czerpania korzyści majątkowych z doujinshi bez uzyskania zgody oryginalnego twórcy na podstawie przepisów prawa japońskiego ma charakter shinkokuzai (jap. 親告罪, しんこくざい), czyli przestępstwa ściganego na wniosek pokrzywdzonego. W teorii oznacza to, że jedynie posiadacze praw autorskich do utworu pierwotnego mają prawo złożenia odpowiedniej skargi, w praktyce jednak uprawnieni nie robią tego w zasadzie nigdy.

 

Na przestrzeni około dwudziestu ostatnich lat rozegrały się jedynie dwie głośne sprawy, w których rzeczywiście wystosowano roszczenie wobec danego fana. Obie dotyczyły jednych z najczęściej przedstawianych zarzutów wobec twórców fanfiction przez oryginalnych autorów, które pojawiają się w orzecznictwie amerykańskim – tzn. zarzut naruszenia dobrej sławy dzieła bądź konkurencyjność utworu fanowskiego, przez którą może dojść np. do wzbogacenia się fana kosztem twórcy pierwotnego[9]. Pierwszy przypadek odnosił się do gaminowego giganta – firmy Nintendo – która, nie chcąc mieć późniejszych kłopotów wizerunkowych, w 1999 r. pozwała twórcę doujinshi o charakterze erotycznym, dotyczącego flagowego tytułu studia, jakim jest seria „Pokémon”. Jako ciekawostkę można dodać, że sprawa ta stała się fundamentem akademickiej dyskusji na temat prawnego statusu fanowskich komiksów w kontekście praw autorskich.[10]

Odszkodowanie pierwotnemu autorowi komiksu „Doraemon”, na którego podstawie powstało doujinshi, musiał także wypłacić w 2006 r. jego twórca, po otrzymaniu pisemnego ostrzeżenia. W tym przypadku specyfika polegała jednak na tym, że autor doujina nazwał swoje dzieło „ostatnim rozdziałem”, a ten nigdy nie ukazał się w ramach mangi. Ponadto styl rysunku zaprezentowany w utworze pochodnym był łudząco podobny do oryginału.[11] Nie ulega wątpliwości, że w zaprezentowanych sytuacjach fanowski komiks rzeczywiście mógł zagrażać interesom uprawnionych.

 

Mimo to w większości przypadków dystrybucja doujinshi jest przez autorów i wydawców dzieł oryginalnych ignorowana. Dzieje się tak przede wszystkim, gdyż: „Doujinshi jest bardzo znaczącą częścią świata fanów w Japonii, pod wieloma względami bardziej znaczącą, niż cosplay. Jego obecność jest do tego stopnia normalna, że większość twórców nie poświęca mu zbytniej uwagi”[12]. Ponadto sam były premier Państwa Japońskiego – Shinzō Abe – w 2016 r. uznał, że komiksy tworzone przez fanów nie mają charakteru konkurencyjnego wobec utworów pierwotnych, a zatem nie wpływają na zmniejszenie zysków oryginalnych twórców. Jest to także powód, dla którego prawo japońskie nadaje temu działaniu charakter przestępstwa wnioskowego, nie ściganego z oskarżenia publicznego.[13]

 

Innym powodem przychylności lub przynajmniej obojętności wobec istnienia doujinshi ze strony uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych jest to, że powszechnie uważa się, iż tworzenie fanowskich komiksów ma pozytywny wpływ na rynek mangowy, a brak ingerencji w sytuację ze strony autorów pierwotnych sprawia, że na rynek ten może dostać się wielu początkujących, zdolnych mangaków, zatrudnianych potem przez wydawców magazynów mangowych. S.K. Mehra uważa, że rynek doujinshi wpływa na zwiększenie produktywności rynku mangowego, zaś ścisłe egzekwowanie prawa autorskiego mogłoby sprawić, że rynek na tym straci.[14]

 

Kolejną przyczynę stanowi aspekt reklamowy, który wykorzystują wielkie wydawnictwa mangowe (takie jak np. Kodansha czy Shogakukan) w celu promocji oryginalnych dzieł.[15] Dodatkowo wielu ich twórców w Japonii traktuje zachowanie fanów w postaci tworzenia ich własnych komiksów w oparciu o utwór pierwotny jako wyraz pochlebstwa, hołdu, tak zresztą najczęściej postrzegane jest to zachowanie przez samych wielbicieli danego dzieła kultury na całym świecie[16] (choć oczywiście nawet w Kraju Kwitnącej Wiśni znajdą się wyjątki, jak np. autor słynnej serii „Neon Genesis Evangelion” – Hideki Anno – który sceptycznie wyraził się o doujinshi)[17]. Można uznać, że wśród tych wszystkich powodów i tak prym wiedzie kwestia interesów ekonomicznych twórców pierwotnych i tak długo, jak pozostają one niezagrożone, komiksy fanowskie mają w Japonii prawo bytu. Chociaż ich status prawny do teraz nie został ujednolicony, pewien przełom nastąpił w październiku 2020 r. Wówczas japoński Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej nakazał witrynie internetowej, czerpiącej zysk z udostępniania doujinshi, zapłatę 2,19 miliona jenów odszkodowania autorce fanowskich komiksów, opublikowanych na tej stronie bez jej zgody. Strona pozwana podnosiła argument o pochodnym charakterze doujinshi, przez co miała nie przysługiwać im ochrona prawnoautorska. Sąd I instancji udzielił jednak ochrony prawnoautorskiej, wskazując na brak wystarczających dowodów na uznanie doujinshi za dzieła pochodne o charakterze nielegalnym. Sąd Najwyższy ds. Własności Intelektualnej podtrzymał zdanie sądu niższej instancji. Wyrok ten ma szansę wpłynąć pozytywnie na sytuację prawną autorów fanowskich komiksów, których działanie było do tej pory traktowane jako naruszenie prawa, lecz znajdujące się w „szarej strefie”. Adwokat powódki – Kei Hirano – uznał ten przypadek za precedens mogący stworzyć w przyszłości podwaliny dla określenia sytuacji prawnej doujinshi.[18]

 

Doujinshi z perspektywy prawa polskiego

 

Za sprawą dynamicznego rozwoju Internetu twórczość fanowska wykracza poza prawne granice państw. Prof. K. Grzybczyk uznaje jednak, że pierwszym pytaniem, które należy zadać w przypadku naruszenia praw autorskich w charakterze międzynarodowym w postaci stworzenia utworu fanowskiego jest nie o to, przepisy którego porządku prawnego należy zastosować, a o to, jak różni się ocena działania fana w zależności od kręgu kulturowego.[19] Warto zatem zastanowić się, jak sytuację taką oceniają w teorii przepisy prawa polskiego, gdyż w praktyce zawsze będzie to oczywiście zależeć od samego autora i jego poglądów dotyczących fanfiction, fanart czy właśnie doujinshi.

 

Polska ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1062 dalej: PrAut.) nie przewiduje regulacji odnoszących się bezpośrednio do twórczości fanowskiej, przez co kwestię tę można rozpatrzeć w kilku możliwych aspektach. Przede wszystkim charakter prawny komiksu stworzonego na podstawie cudzej twórczości można ocenić na gruncie PrAut. na dwa sposoby:

 

  • fanowski komiks rozumiany jako utwór zależny (opracowanie) lub
  • fanowski komiks rozumiany jako utwór inspirowany.

 

Powyższe rozróżnienie ma o tyle podstawowe znaczenie, że w przypadku utworu zależnego, na podstawie art. 2 ust.  1 i 2 PrAut., zgoda autora utworu pierwotnego nie jest wymagana dla samego stworzenia opracowania, ale musi zostać uzyskana przy chęci rozporządzania i korzystania z utworu stworzonego fana. W zakresie tych pojęć mieści się również zamieszczenie komiksu na stronie internetowej, nawet w celach niekomercyjnych.

 

W drugiej sytuacji dla powstania ale też dla korzystania i rozporządzania utworem inspirowanym nie jest potrzebna zgoda autora oryginalnego dzieła, ponieważ o charakterze tego dzieła decyduje twórczy wkład własny fana i stopień przetworzenia cudzego tytułu.

 

W kwestii przetworzenia, odnosząc się do przypadku amerykańskiego, niewiele osób wie, że „50 twarzy Grey’a” E.L. James pierwotnie powstało jako fanowskie opowiadanie na podstawie „Zmierzchu” S. Meyer. Ze względu na stopień przetworzenia nie widać jednak cech przeniesionych z dzieła Meyer i dlatego „Grey’owi…” bliżej jest w obecnej formie do utworu inspirowanego (choć w pierwotnej wersji utworu James bohaterowie nosili imiona Belli i Edwarda, stąd gdyby tylko autorka „Zmierzchu” chciała, biorąc pod uwagę komercyjny sukces „Grey’a…”, mogłaby wystosować względem James odpowiednie roszczenia).

 

Przedstawiciele doktryny wskazują, że rozróżnienie pomiędzy utworem inspirowanym a zależnym znajduje się w wielkości wkładu twórczego autora utworu późniejszego i tym, jak wiele cech utworu pierwotnego zostało do drugiego przeniesionych. Więcej cech oryginalnych niż wtórnych pozwala na uznanie późniejszego dzieła za utwór inspirowany. Bezpieczniej jest jednak zawsze i tak wskazać utwór stanowiący źródło inspiracji wraz z jego autorem.[20] Gdy jednak drugi utwór byłby uznany za zależny, a zgoda pierwotnego twórcy nie została uzyskana – doszłoby do naruszenia prawa autorskiego przysługującego autorowi pierwotnego dzieła.

 

PrAut. przewiduje kilka wyjątków w postaci tzw. „dozwolonego użytku” w przypadku których, mimo zaczerpnięcia części lub całości utworu pierwotnego, nie naruszenia prawa autorskiego. Dla kwestii doujinshi warte omówienia wydają się dwa – dozwolony użytek osobisty oraz „prawo parodii”.

Artykuł 23 PrAut. omawia pojęcie „dozwolonego użytku osobistego”. Mianowicie:

 

„1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych  spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. 2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.”

 

Z przepisu tego wynika, że tak długo, jak efekt fanowskiej twórczości pozostaje nierozpowszechniony, a zatem mogą zapoznać się z nim jedynie osoby pozostające w związku osobistym, zachowanie takie mieści się w granicach wyjątku. Z tego też powodu umieszczenie fanfiction czy doujinshi w Internecie będzie przykładem rozpowszechnienia, które jest immanentną częścią twórczości fanowskiej. To właśnie chęć oddania hołdu pierwotnemu twórcy i dzielenia się z innymi swoim uwielbieniem dla danego utworu jest składnikiem fanizmu, geekostwa. Z tego też względu czynnik rozpowszechniania wyklucza w takiej sytuacji zastosowanie wobec twórczości fanowskiej wyjątku w postaci dozwolonego użytku osobistego.

 

Ponieważ twórczość fanowska ma w większości przypadków charakter niekomercyjny, może wydawać się to niesprawiedliwe. Dlatego też, idąc z biegiem czasu i zwracając uwagę na zmiany społeczne, K. Grzybczyk proponuje wprowadzenie zmian ustawowych w odniesieniu do twórczości fanowskiej tak, aby lepiej odpowiadały istniejącemu stanowi faktycznemu.[21]

 

Drugim możliwym wyjątkiem od naruszenia praw autorskich jest stworzenie parodii na podstawie danego utworu. Do takiego zabiegu nie jest potrzebna zgoda autora utworu pierwotnego. Należy jednak zaznaczyć, że uznanie tego, co dokładnie należy do zakresu znaczeniowego słowa „parodia”, jest mocno ocenne i kazuistyczne. Uważa się, tak w systemie amerykańskim jak i polskim, że parodia niekoniecznie musi mieć wydźwięk humorystyczny (co przecież może być przesłanką subiektywną), ale możliwe jest uznanie za parodię utworu krytykującego swoją formą i wydźwiękiem utwór pierwotny.  „Utwór parodiujący powinien być nakierowany na krytyczny dialog z utworem parodiowanym i w tym sensie posiadać cechy wypowiedzi autotematycznej, stanowić metawypowiedź o tematyce artystycznej”[22]. Sprawy sądowe z gruntu amerykańskiego pokazują, że ocena, czy dany utwór stanowi parodię, jest mocno zależna od konkretnego przypadku. Jedno jest jednak pewne w obu porządkach prawnych – komercyjne wykorzystanie utworu mogącego potencjalnie stanowić parodię znacznie obniża ochronę prawną fana, który się na ten wyjątek powołuje.[23] Stąd też w powoływaniu się na „prawo parodii” należy być bardzo ostrożnym, bowiem w wielu przypadkach strona powodowa może nie przychylić się do takiej argumentacji i istnieje możliwość naruszenia prawa w przypadku stworzenia utworu fanowskiego.

 

Jak zatem uniknąć problemów prawnych w przypadku chęci zamieszczenia w Internecie własnego doujinshi?

 

Pierwszą kwestią, którą należy sprawdzić, gdy chce się zamieścić w Internecie komiks własnego autorstwa stworzony na podstawie cudzego dzieła, jest wykorzystanie wyszukiwarki w celu sprawdzenia, co na temat fanowskiej twórczości uważa autor utworu pierwotnego. Może zdarzyć się tak, że twórca ten wprost dał przyzwolenie na rozpowszechnianie fanowskich utworów wszelkiego rodzaju (jak np. Andrzej Sapkowski w wywiadzie dla „Polityki”[24]). W kontekście samych doujinshi warto wspomnieć o tzw. doujin mark (jap. dōjin maku, 同人マーク), czyli symbolu umieszczanym na okładkach mang przez ich autorów, będącym formalnym wyrazem przyzwolenia na powstawanie fanowskich komiksów w oparciu o ich dzieło. Pomysłodawcą w 2013 r., a zarazem autorem, który jako pierwszy autoryzował tego rodzaju licencję, był Ken Akamatsu, znany za sprawą mangi Holder UQ! Common Sphere, czyli organizacją powiązaną z Creative Commons, wyznaczyła kilka zasad, których jednak muszą trzymać się twórcy chcący tworzyć doujinshi na podstawie mang opatrzonych doujin mark. Przykładowo, nie mogą oni bezpośrednio kopiować prac pierwotnych autorów, a swoje prace mogą sprzedawać tylko na wydarzeniach pokroju Comiket. Nie mają również prawa dystrybuowania ich cyfrowo, choć od tej reguły oryginalny twórca może odstąpić, umieszczając dodatkowe zezwolenie na okładce.

Rys. 1 – Doujin mark, źródło: 同人マーク | commonsphere

 

Chociaż brak jest odpowiedzialności karnej za niezastosowanie się do doujin mark, jest to jednak pewnego rodzaju wyznacznik moralny wskazujący na to, czy dany autor czuje się komfortowo z wykorzystaniem jego dzieła[25].

 

Rzecz jasna, spora część autorów nie wypowiedziała się nigdy w temacie twórczości fanowskiej, można jednak założyć, że jeśli przez lata powstaje szereg fanowskich prac na podstawie danych tytułów, a nie pojawiły się uwagi ze strony ich twórców, to, mimo oczywistego naruszenia ze strony fana, autorzy tacy przysłowiowo „przymykają oko” i wyrażają milczącą zgodę na powstawanie takiej twórczości.[26] W każdym przypadku należy jednak pamiętać o tym, by działanie takie nie miało charakteru komercyjnego (nie konkurowało z utworem pierwotnym i przez to nie pozbawiało oryginalnego twórcy korzyści finansowych), by nie naruszało dobrego imienia pierwotnego autora ani dobrej sławy jego utworu – te czynniki są bowiem najczęstszymi problemami, które w przypadku sporów (najczęściej na gruncie amerykańskim) były podnoszone przez uprawnionych z autorskich praw osobistych i majątkowych do utworu oryginalnego.[27] Jeśli zaś ktoś uważa się za prawdziwego fana danego tytułu, to wola jego autora winna być uszanowana.

Zainteresowanych tematyką praw autorskich w przypadku komiksów odsyłamy do poprzedniego wpisu. Zainteresowanych prawnymi aspektami twórczości: ochroną przed naruszeniem czy wykorzystaniem w ramach dozwolonego użytku –  zachęcamy do kontaktu.

Photo by Joe Ciciarelli on Unsplash
[1] Zob. K. Grzybczyk, Rozrywki XXI wieku a prawo własności intelektualnej, Warszawa 2020, s. 108 i n.
[2] Zob. J. Oppliger, Ask John: Why Hasnt Doujinshi Caught on Outside of Japan?, 23.06.2005 r., w internecie: https://web.archive.org/web/20120111225513/http://www.animenation.net/blog/2005/06/23/ask-john-why-hasnt-doujinshi-caught-on-outside-of-japan/, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[3] N. Noppe, The cultural economy of fanwork in Japan: dōjinshi exchange as a hybrid economy of open source cultural goods, Leuven 2014, s. 66–70.
[4] Fanspeak: The Brief Origins Of Fanfiction | Tech Times [dostęp: 07.01.2022 r.].
[5] William Shakespeare | Plays, Poems, Biography, Quotes, & Facts | Britannica [dostęp: 07.01.2022 r.].
[6] A New Alice in the Old Wonderland – Wikipedia [dostęp: 07.01.2022 r.].
[7] M. Richey, R. Richey, Japan’s…, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[8] N. Noppe, The cultural…, s. 99–107.
[9] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość internautów w świetle regulacji prawa autorskiego na przykładzie fanfiction, Warszawa 2015, s. 35-49.
[10] K. Allen, J. Ingulsrud, Reading Japan Cool: Patterns of Manga Literacy and Discourse, Plymouth 2009, s. 49.
[11] Tianxiang He, What Can We Learn from Japanese Anime Industries? The Differences Between Domestic and Overseas Copyright Protection Strategies Towards Fan Activities, „The American Journal of Comparative Law” nr 62 (4)/2014, s. 1014.
[12] J. Sevakis, Answerman: What Do Manga Artists Think Of Dirty Doujinshi?, 28.07.2017 r., w internecie: https:// 2
www.animenewsnetwork.com/answerman/2017-07-28/.119445, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[13] E. Stimson, Prime Minister Abe: Dōjinshi Safe Under TPP, 09.04.2016 r., w internecie: https://www.animenewsnetwork.com/interest/2016-04-09/prime-minister-abe-dojinshi-safe-under-tpp/.100782, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[14] Zob. S.K. Mehra, Copyright and Comics in Japan: Does Law Explain Why All the Cartoons My Kid Watches are Japanese Imports?, [w:] Rutgers Law Review, 55/2002, s. 7.
[15] M. Richey, R. Richey, Japan’s doujinshi culture of creativity through theft and the monster trying to destroy it, 06.09.2016 r., w internecie: https://www.tofugu.com/japan/doujinshi-definition/ [dostęp: 30.10.2021].
[16] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 36.
[17] J. Sevakis, Answerman, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[18] K. Morrissy, Doujinshi Manga Creator Wins Lawsuit Against Piracy Websites, 17.02.2020 r., https://www.animenewsnetwork.com/interest/2020-02-17/doujinshi-manga-creator-wins-lawsuit-against-piracy-websites/.156529, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[19] K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 35-36.
[20] Zob. np. P. Gruszecki, Fan fiction a prawo, 12.07.2012 r., w internecie: https://www.legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/zapytaj-prawnika/blog/69,fan-fiction-a-prawo, [dostęp: 07.01.2022 r.].
[21] K. Grzybczyk, , Twórczość…, s. 54-55.
[22] M.M. Bieczyński, Prawne granice wolności twórczości artystycznej w zakresie sztuk wiualnych”, Warszawa 2011, s. 260 i n.
[23] Zob. np. Dr. Seuss Enterprises, L.P. Penguin Books USA, Inc. 109 F.3d 1394 (9th Cir. 1997).
[24] A. Sapkowski w wywiadzie z M. Czubajem, Wiedźmin w drodze na Łomianki, „Polityka” nr 51/52 (2585) z 23 grudnia 2006 r., online: https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/13/wiedzmin-w-drodze-na-lomianki/ [dostęp: 07.01.2022 r.].
[25] N. Noppe, The cultural…, s. 375–388.
[26] Zob. K. Grzybczyk, Twórczość…, s. 47, 55-56.
[27] Zob. Ibidem, s. 35-73, passim.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

„Buty szatana” i „buty Jezusa”, czyli o tym jak détournement i dozwolony użytek walczą z goodwill i renomą o … duszę klienta

„Widziałem szatana spadającego jak błyskawica z nieba” – ten fragment Biblii św. Łukasza 10:18 stał się wyznacznikiem ceny czerwono-czarnych butów Nike Air Max[1] sprzedawanych za 1018 USD za parę. Buty są ponumerowane od 1 do 666, z czego 665 par zostało sprzedanych w niecałą minutę od ich wystawienia do sprzedaży. Szał zakupowy wywołała akcja polegająca na wstrzyknięciu w podeszwy butów kropli krwi członków „kolektywu artystycznego” MSCHF[2] Dodatkowo buty zawierają grawerowany pentagram z brązu, odwrócony krzyż na języku i wkładki z różowej wełny z pentagramami na piętach. Cała akcja została dodatkowo nagłośniona ze względu na związek z teledyskiem “Call Me By Your Name”, w którym 21 letni raper Lil Nas X tańczy dla diabła w obcisłych spodenkach Calvina Kleina i szpilkach Bimini Bon Boulash.

W przeciwieństwie do poprzednio wypuszczonych butów Jezusa – tym razem Nike zareagowała na Buty szatana zapowiadając złożenie pozwu sądowego[3]. W poprzednim projekcie – także buty Nike – zawierały wodę z rzeki Jordan i były wyposażone w pachnące kadzidłem wkładki oraz zawieszkę z krzyżem, były jednymi z najczęściej wyszukiwanych w Google butów roku.

Grupa MSCHF założona w 2016 roku przez Gabriela Whaleya często jest nazywana „Banksy of the Internet” ze względu na twórczą „partyzantkę”. Sami o sobie piszą, że łatwiej jest zdefiniować MSCHF przez to, czym nie jest, niż to jak chcą być definiowani. Nie jest to firma w tradycyjnym sensie, nie wytwarzają towarów, nie są otwarci dla klientów i nie działają w niczyim imieniu. Zajmują się „sztuką performansu” dla której znajdują sponsorowanie, i to niemałe.[4]

 

Działania MSCHF określa się pojęciem détournement – żartobliwym, po części, komentarzem społecznym, zaczerpniętym z francuskiej techniki détournement. Technika ta, polega na „przerabianiu” czy raczej przedstawianiu znanego obrazu w wersji w bezpośredniej sprzeczności z jego pierwotnym znaczeniem. Bardziej, jest to wariacja na temat wcześniejszego dzieła, w której nowopowstałe dzieło ma znaczenie antagonistyczne lub przeciwstawne pierwowzorowi.  

„Kiedy myślisz o [butach Jezusa lub butach Szatana], chwytamy kulturowego molocha, jakim jest chrześcijaństwo i używamy go jako budulca” – wyjaśnia Whaley. „Następne pytanie oczywiście brzmi: skąd wziąć inny symbol, który może stanąć na równym polu gry z krzyżem?” „Celem jest połączenie kultu współpracy celebrytów i kultu marki z kultem religijnym w limitowanej serii obiektów sztuki” dodaje. „A może ważna jest myśl, zwłaszcza w przypadku butów, że nic nie jest święte – czy to Jezus, Szatan, czy torba Birkin za 43 000 dolarów” – mówi[5].

fot. MSCHF

 

W „A User’s Guide to Détournement” (1956) Guy Debord, kluczowy teoretyk sytuacjonistyczny, i Gil Wolman, podają, że détournement ma dwojaki cel: z jednej strony musi negować ideologiczne warunki produkcji artystycznej, fakt, że wszystkie dzieła sztuki są ostatecznie towarami; ale z drugiej strony musi zanegować tę negację i wytworzyć coś, co jest politycznie wychowawcze. Dochodzi do negacji na dwa główne sposoby: albo dodaje detale do istniejących prac, ukazując w ten sposób ukrytą wcześniej niejednoznaczność, albo rozcina szereg prac i łączy je w nowe, zaskakujące sposoby. Wrogiem tej praktyki jest jednak czysta nowość i przed tym należy się wystrzegać, aby wytworzyć negację negacji.

Kolektyw MSCHF nie skupia się na modzie, ale moda inspiruje ich najciekawsze prace. Np. wtedy gdy pocięto cztery używane torebki Hermès Birkin i przeszczepiono korkowe podeszwy Birkenstock, aby stworzyć „najbardziej ekskluzywne sandały, jakie kiedykolwiek wyprodukowano”. Innym projektem jest stworzenie strony internetowej o nazwie „Za wszelką cenę”, na której można kupić streetwear marki MSCHF: bluzy z kapturem, szorty i t-shirty. Produkty są limitowane do 400 do 500 sztuk, a każda pojedyncza sztuka ma określoną cenę, od 0 do 500 USD. Przedmioty są sprzedawane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, ale są dostarczane z ceną przyszytą na przodzie. Celem tego projektu jest zwrócenie uwagi na absurd kultury konsumpcyjnej.[6]

 

Gdyby podobne zdarzenia miało miejsce w Polsce, jak byłoby oceniane w świetle prawa polskiego?

 

W polskim prawie autorskim korzystanie z obcej twórczości na potrzeby parodii, pastiszu czy karykatury jest uregulowane w dwóch przepisach. Zgodnie z art. 29 prawa autorskiego[7] wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. Dopełnieniem tego przepisu jest art. 35 prawa autorskiego, zgodnie, z którym dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. O tych formach korzystania z cudzej twórczości parodii pisaliśmy tu. W tym miejscu warto jedynie wskazać, że zarówno parodia jak i pastisz służą recepcji cudzej twórczości. Łącznikiem jest ”krytyczny, twórczy dialog z zastaną rzeczywistością twórczą i – przy jej wykorzystaniu – generalnie z otoczeniem społeczno-kulturowym”[8] Parodię i pastisz cechuje znaczne zróżnicowanie form: od zbliżonego do zależności przejęcia niemal całego wzorca w celu prześmiewczego wypaczenia, po stylizacje i reminiscencje stanowiące inspirację – zauważa G. Mania[9], podkreślając jednocześnie, że o kwalifikacji prawnej dzieła wtórnego jako sytuacji dozwolonego użytku powinien decydować stosunek dzieła wtórnego do dzieła pierwotnego.

 

W przypadku butów sportowych trudno mówić o utworze wykorzystanym w ramach dozwolonego użytku na potrzeby parodii czy pastiszu. Stąd, prawnicy Nike skoncentrowali się na zarzucie naruszenia renomy ich firmy i znaku towarowego. Nike argumentowała, że istnieje ryzyko przyjęcia przez klientów, że Buty szatana są autoryzowane przez Nike co oczywiście nie miało miejsca. W ramach ugody, zawartej tuż po tym, gdy sąd nakazał wstrzymanie sprzedaży butów, kolektyw MSCHF zobowiązał się odkupić wszystkie 666 par od nabywców ale ze względu na szum wokół butów raczej nie będzie chętnych do odsprzedaży butów po cenie sprzedaży.

 

Czy faktycznie można mówić o naruszeniu renomy Nike?

 

O renomie osób prawnych pisaliśmy tutaj. W uzupełnieniu warto dodać, że renoma jest dobrem osobistym szczególnym. Poza ochroną przysługującą na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego (“kc“), który jest odpowiednio stosowany, na mocy art. 43 kc, do osób prawnych, może być chroniona na podstawie wielu innych przepisów. Zgodnie z art. 24 kc, już w przypadku samego tylko zagrożenia dobra osobistego, uprawniony żądać zaniechania tego działania. Czyli byłoby to żądanie, aby kolektyw wstrzymał sprzedaż.

Zaś w razie dokonanego naruszenia, uprawniony może także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. A jeśli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Powyższe przepisy wymagają bezprawności działania. I tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: czy działanie kolektywu jest bezprawne? Czy odsprzedaż butów (nowych, nieużywanych) z dołączonymi elementami będzie bezprawna? Przecież Internet pełen jest ofert odzieży „przerobionej”

 

Jak mogłaby wyglądać ochrona znaku towarowego Nike ?

 

Prawnicy Nike twierdzili, że sprzedaż Butów szatana narusza prawo do znaku. Gdyby akcja kolektywu MSCHF miała miejsce w Polsce, należałoby sięgnąć do art. 155 Prawa własności przemysłowej (“pwp“)[10] zgodnie, z którym prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez uprawnionego lub za jego zgodą. Ta sama zasada dotyczy sprzedaży na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ważny staje się ust. 3 tego przepisu, zgodnie z tym przepisem – uprawniony (w tym przypadku Nike) może sprzeciwić się dalszej dystrybucji towarów, gdy istnieją uzasadnione względy, w szczególności jeżeli po wprowadzeniu do obrotu zmieni się lub pogorszy stan towarów. W przypadku Butów szatana niewątpliwie zmienił się stan butów.

 

Taka konstrukcja prawna uzasadniona jest tym, że w wyniku ingerencji osoby trzeciej kolejny nabywca faktycznie otrzymuje inny produkt niż ten, który został wcześniej wprowadzony do obrotu przez uprawnionego lub za jego zgodą. Może to być bowiem także samo naruszenie renomy towarów, określonego wizerunku produktu, wykreowanego przez jego producenta na skutek odpowiedniego wykorzystania znaku towarowego, m.in. w reklamie i szeroko pojętej promocji[11]. W wyroku w sprawie Boehringer Ingelheim KG i inni v. Swingward Ltd i Dowelhurst Ltd[12] – Europejski Trybunał Sprawiedliwości wyraził pogląd, że naruszenie reputacji znaku towarowego nie następuje wyłącznie w przypadkach pogorszenia fizycznego stanu opakowania towaru, lecz także może doznać uszczerbku w wyniku naruszenia wizerunku produktu oraz zaufania, jakim cieszy się on wśród odbiorców. Przepis art. 155 ust. 3 pwp, jest klauzulą generalną, która znajduje zastosowanie w sytuacji, gdy po wygaśnięciu prawa (wyczerpaniu) nastąpiły uzasadnione powody reaktywujące roszczenia uprawnionego. Użycie klauzuli „uzasadnionych powodów” ma na celu umożliwienie elastycznego ujmowania kręgu okoliczności, które mimo wprowadzenia przez uprawnionego do obrotu oznakowanego towaru pozwalają mu sprzeciwić się dalszemu obrotowi.[13]

 

Zgodnie z art. 296 pwp, osoba, której prawo ochronne na znak towarowy zostało naruszone może żądać od osoby, która naruszyła to prawo, zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej opłacie licencyjnej albo innego stosownego wynagrodzenia, które w chwili ich dochodzenia byłyby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie ze znaku towarowego.

 

Uprawnionemu z prawa ochronnego na znak towarowy lub osobie, której ustawa na to zezwala, przysługuje prawo zakazania osobom trzecim wprowadzenia towarów, w ramach działalności gospodarczej, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, bez dopuszczenia ich do swobodnego obrotu, w przypadku gdy towary te lub ich opakowania pochodzą z państw trzecich i są opatrzone, bez zezwolenia uprawnionego, znakiem towarowym, który jest identyczny ze znakiem towarowym zarejestrowanym w odniesieniu do tych towarów lub którego nie można odróżnić pod względem jego istotnych cech od tego znaku towarowego.

Uprawniony z prawa ochronnego na znak towarowy może zakazać innej osobie bezprawnego używania w obrocie gospodarczym znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego jeżeli używanie tego znaku bez uzasadnionej przyczyny przynosi nienależną korzyść lub jest szkodliwe dla odróżniającego charakteru lub renomy znaku wcześniejszego.

 

A jeśli doszło do wprowadzenia kupującego w błąd ?

 

Gdy sięgniemy do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (“uznk”)[14] to znajdziemy dwie podstawy żądań dla Nike – o ile będzie ona w wstanie wskazać, iż kupując Buty szatana faktycznie byli przekonani, że za ich sprzedażą „stoi” Nike:

  • art. 5 uznk – zgodnie z tym przepisem, czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości m.in. przez używanie firmy, nazwy, lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa
  • art. 10 uznk – czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd m.in. co do pochodzenia lub innych istotnych cech towarów

W obu przypadkach, Nike w Polsce, zgodnie z art. 18 uznk mogłaby żądać:

  • zaniechania niedozwolonych działań;
  • usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  • złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  • naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
  • wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
  • zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

 

Kilka zdań o renomie znaku towarowego

 

Działanie na szkodę znaku bywa także określane jako „przyćmienie” lub „degradacja” znaku. Zgodnie z art. 296 ust. 2 pkt 3 pwp, należy wykazać, że w konsekwencji używania znaku podobnego do znaku towarowego renomowanego przez osobę trzecią następuje szkodliwość dla renomy znaku renomowanego (tzw. tarnishment),

Nie jest wymagane, aby powód wykazał, że używanie podobnego znaku towarowego przyniosło pozwanemu nieuzasadnioną korzyść lub było szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczającą przesłanką do zastosowania tego przepisu jest sama możliwość uzyskania przez naruszającego nienależnej korzyści lub sama możliwość szkodliwego oddziaływania dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczająca jest sama możliwość czerpania przez naruszającego nienależnej korzyści z renomy znaku towarowego, a więc samo prawdopodobieństwo, że naruszający mógłby wykorzystać środki i nakłady finansowe poczynione wcześniej przez uprawnionego na zbudowanie renomy znaku towarowego i przyciągnięcie nabywców.[15] Niewątpliwie taką korzyść odniósł kolektyw MSCHF.

 

Jeszcze kilka słów o „goodwill”

 

Brak jest w polskim systemie prawnym legalnej definicji tego pojęcia[16], trudno jest je zdefiniować ze względu na otwarty katalog cech Za słownikiem R. Bujalskiego („Angielsko polski słownik orzecznictwa sądów europejskich” Lex/el. wrzesień 2021) trzeba wskazać, iż goodwill to dobre imię, dobra reputacja [firmy]. Zarówno w orzecznictwie, jak i piśmiennictwie, wykształciły się dwa skrajne, wzajemnie się wykluczające poglądy co do charakteru goodwill. Jak wskazuje Ż. Rogozińska według pierwszego stanowiska jest to prawo majątkowe, a według drugiego przeciwnie – to tylko stan faktyczny[17].

Reputacja wiąże się z nazwą – czyli firmą pod jaką przedsiębiorca prowadzi swoją działalność. Stąd już tylko krok do sięgnięcia po art. 4310 kc [18] W myśl tego przepisu przedsiębiorca, którego prawo do firmy zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie, naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia.

 

Nie ma wątpliwości, że wszystkie wskazane wyżej przepisy te mogą być stosowane kumulatywnie. Nike, także w Polsce, miałaby solidne podstawy do zakazania sprzedaży Butów szatana i żądania dalej idących konsekwencji. Wydaje się, że także w Polsce kolektyw MSCHF powinien dążyć do ugody. Zwłaszcza, że cel artystyczny został osiągnięty. W Polsce, niewątpliwie śmiałe sceny z teledysku i symbole religijne wykorzystywane przez kolektyw MSCHF byłaby oceniane przez pryzmat art. 196 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem, ten kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Chcesz prowokować, przekazywać istotne dla Ciebie treści korzystając z przedmiotów praw własności intelektualnej należących do innych podmiotów? Pomyśl, czy sposób działania nie jest bezprawny. Skonsultuj to z prawnikami zanim upublicznisz „sztukę performansu” 🙂

 

[1] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/MSCHF
[3] https://www.facebook.com/nytimes/posts/10152644484614999
[4] Na przykład na potrzeby kolejnego „projektu” zakupili 4 używane torby Birkin – każda po 20 000 funtów. Według New York Times, który cytował Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, MSCHF zebrał ponad 8 milionów funtów w „inwestycjach zewnętrznych” od 2019 roku.
[5] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[6] https://www.esquire.com/style/mens-fashion/a36702380/what-is-mschf-brand-sneakers-streetwear/
[7] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062).
[8] G. Mania, 2. Pastisz w muzyce – poszukiwanie definicji [w:] Qui bene dubitat, bene sciet. Księga jubileuszowa dedykowana Profesor Ewie Nowińskiej, red. J. Barta, J. Chwalba, R. Markiewicz, P. Wasilewski, Warszawa 2018
[9] ibidem
[10] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324)
[11] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021.
[12] Sprawa C-348/04: Wyrok Trybunału (druga izba) z dnia 26 kwietnia 2007 r. (wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony przez Court of Appeal – Zjednoczone Królestwo) – Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Swingward Ltd, oraz Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Glaxo Group Ltd przeciwko Swingward Ltd, oraz Glaxo Group Ltd, The Wellcome Foundation Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz SmithKline Beecham plc, Beecham Group plc, SmithKline & French Laboratories Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Eli Lilly and Co. przeciwko Dowelhurst Ltd (Własność przemysłowa i handlowa – Prawo do znaku towarowego – Produkty lecznicze – Przywóz równoległy – Przepakowywanie produktu opatrzonego znakiem towarowym) (Dz. U. UE. C. z 2007 r. Nr 96, str. 4/2). https://sip.lex.pl/#/act/67685261 (dostęp: 2022-01-07 13:20)
[13] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021
[14] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913 z późn. zm.).
[15] A. Sokołowska-Ławniczak, 4.3.2.2.5. Naruszenie renomy [w:] A. Sokołowska-Ławniczak, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Metodyka pracy pełnomocnika w sprawach cywilnych z zakresu prawa własności intelektualnej, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Warszawa 2021; https://sip.lex.pl/#/monograph/369497552/168/jasinska-katarzyna-i-in-metodyka-pracy-pelnomocnika-w-sprawach-cywilnych-z-zakresu-prawa…?keyword=renoma&cm=SREST (dostęp: 2022-01-06)
[16] Charakter prawny renomy firmy (goodwill) radca prawny Żaklina Rogozińska, Legalis 2020-07-22
[17] Ibidem
[18] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.).

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

„Owoc zatrutego drzewa” w procesie cywilnym, czyli o tym, czy potajemne nagranie i podsłuch może być dowodem w sądzie.

Miniaturowy dyktafon, pluskwa podsłuchowa, wzmacniacz mikrofonu, podsłuch w gniazdku sieciowym, zwykły telefon … Zastanawiałeś/aś się kiedyś, czy można wykorzystać jako dowód w sprawie cywilnej np. nagranie, które zostało zdobyte bez zgody bądź wiedzy jego uczestników? To nurtujące, nie tylko Ciebie pytanie, doprowadziło do wykształcenia się dwóch przeciwstawnych poglądów. Jeden zakłada, że dowód taki powinien być brany pod uwagę (zasada prawdy materialnej). Opozycyjny natomiast, bazujący na zasadzie z systemu common law, formułuje zakaz wykorzystywania „owoców zatrutego drzewa” odnoszący się do naruszenia konstytucyjnych wartości.

 

Termin „dowód” jest pojęciem, które jest pojemne treściowo i wieloznaczne, a brak definicji legalnej dowodu prowadzi do zróżnicowania poglądów w zakresie przyjęcia jednolitego rozumienia tego terminu.[1] 

W prawie karnym kwestia ta uregulowana jest w art. 168a kodeksu postpowania karnego, zgodnie z którym dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 § 1 Kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności.

 

Brak definicji legalnej „dowodu” w procedurze cywilnej

 

Tymczasem ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (dalej „k.p.c.”) nie reguluje kwestii dopuszczalności dowodów pozyskanych w sposób sprzeczny z prawem.  Zagadnienie dowodu sprzecznego z prawem w postępowaniu cywilnym jest sporne. Termin ten bywa używany zamiennie z określeniami takimi jak „dowód bezprawny”, „dowód nielegalny”, „dowód uzyskany z naruszeniem prawa”, „dowód uzyskany sprzecznie z prawem”, „dowód uzyskany bezprawnie” czy „dowód niedopuszczalny”. W literaturze dowody uzyskane w sposób nielegalny określa się także jako „owoce zatrutego drzewa”[2].

 

A.Skorupka podkreśla, że termin „owoc zatrutego drzewa” funkcjonuje na gruncie prawa karnego i dotyczy ochrony praw i wolności obywateli przed nieuzasadnionym działaniem organów państwowych, nie jest właściwe posługiwanie się tym pojęciem na gruncie postępowania cywilnego. Autorka posługuje się określeniem „dowodu sprzecznego z prawem” rozumianego możliwie szeroko i analizowanego pod kątem sprzeczności między zachowaniem jednostki pozyskującej dowód a wzorem zachowania „dekodowanym z treści obowiązujących przepisów rangi ustawowej (normy prawa materialnego chroniące prawa człowieka oraz normy prawa procesowego) oraz ponadustawowej (regulacje konstytucyjne i prawno-międzynarodowe chroniące prawa człowieka), a także z normami moralnymi (etycznymi) wypełniającymi treść klauzuli generalnej dobrych obyczajów”. Zdaniem A. Skorupki termin „dowód sprzeczny z prawem” jest uproszczeniem, ponieważ nie chodzi o to, że dowód (w ścisłym znaczeniu środek dowodowy, za pomocą którego dokonuje się dowodzenia określonych faktów) jest sprzeczny z prawem, lecz niezgodny z prawem jest sposób jego uzyskania lub przeprowadzenia przed sądem (bezprawny lub nielegalny).

 

W procedurze cywilnej ważny jest przepis art. 227 k.p.c. Ustawodawca używa w nim pojęcia „przedmiot dowodu” i wskazuje, iż przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Pozyskanie dowodu jest czynnością faktyczną. Jeśli zatem powoduje ono wyrządzenie szkody, które polega na naruszeniu określonego dobra osobistego, jest oceniane pod kątem naruszenia nie tylko przepisów prawa, ale także zasad współżycia społecznego. Określony środek dowodowy pozyskany z naruszeniem zarówno przepisów prawa chroniących dobra osobiste, jak i klauzuli generalnej zasad współżycia społecznego jest wprowadzany do postępowania dowodowego za pomocą czynności procesowej, a mianowicie przedłożenia wniosku dowodowego o przeprowadzenie danego dowodu.

W praktyce: zgodnie z art. 3 k.p.c. cel czynności procesowej powinien być zgodny z klauzulą dobrych obyczajów, która jest utożsamiana z zasadą lojalności i uczciwości względem przeciwnika procesowego i sądu. A zatem powołanie dowodu sprzecznego z prawem, godzi w uczciwe i lojalne prowadzenie postępowania, stanowiąc jednocześnie wyraz nadużycia uprawnień procesowych w szerokim znaczeniu.

 

Co na to polskie orzecznictwo?

 

Praktyka w XXI wieku pokazuje, że znaczenie ma problem nagrań i podsłuchów pozyskanych bez zgody i wiedzy uczestnika rozmowy, gdyż współcześnie częstym zjawiskiem staje się dokumentowanie różnego rodzaju spotkań, negocjacji i treści rozmów za pomocą urządzeń utrwalających dźwięk lub dźwięk i obraz. 

 

Pogląd 1 dopuszczalność:

Obecnie w judykaturze dominuje kierunek linii orzeczniczej opowiadający się za dopuszczalnością i wykorzystaniem dowodu z nagrań pozyskanych bez zgody i wiedzy uczestnika rozmowy.[3] W nowszych orzeczeniach Sąd Najwyższy podkreśla istotną rolę metody zważenia dóbr podczas podejmowania przez sąd decyzji o dopuszczenie dowodu z nagrania pozyskanego bez wiedzy i zgody osób nagrywanych.

Dla przykładu można wskazać

 

    • „Korzystanie z dowodów sprzecznych z prawem albo zdobytych w niegodziwy sposób powinno być weryfikowane “względną regułą wyłączenia”, polegającą na rozważeniu wszystkich “za” i “przeciw”. Metoda to sprowadza się do jednostkowego ważenia równorzędnych wartości i udzielenia pierwszeństwa tej, która w danych okolicznościach zostanie uznana za dominującą. W ten sposób unika się zarzutu “niesprawiedliwego” rozpoznania sprawy w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej.” – wyrok Sądu Najwyższego z 15.11.2017 r., III PK 161/16, LEX nr 2427123

 

    • “[…] istnieje możliwość skorzystania w procesie sądowym z dowodu z nagrań nawet, jeżeli nagrań tych dokonano bez wiedzy i zgody jednego z rozmówców. Pogląd ten ma zastosowanie zwłaszcza w przypadku, gdy strona nie może bądź jest dla niej nadmiernie utrudnione, by dowieść za pomocą innych środków dowodowych swoich racji, mających decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia sporu […]. Dowód z nagrania bez zgody jednego z uczestników rozmowy mogą dyskwalifikować okoliczności, w jakich nastąpiło nagranie, jeżeli wskazują one jednoznacznie na poważne naruszenie zasad współżycia społecznego, np. przez naganne wykorzystanie trudnego położenia, stanu psychicznego lub psychofizycznego osoby, z którą rozmowa była prowadzona […]”wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 3.11.2016 r., III APa 32/16, LEX nr 2166425

 

    • „W obecnej chwili, gdy procedura cywilna nie reguluje przedmiotowej kwestii, nie jest możliwe przyjęcie, że zasadą jest całkowita swoboda i dowolność w procesowym wykorzystywaniu dowodów uzyskanych z naruszeniem przepisów Konstytucji, konwencji czy też prawa cywilnego, podobnie jak i że zasadą jest bezwzględny i całkowity zakaz korzystania z takich właśnie dowodów. […] Jeżeli jedna ze stron przedstawia dowód z potajemnego nagrania rozmowy jako dowód na niekorzyść strony przeciwnej, to wówczas powinny być – przy pomocy innych środków dowodowych, zwłaszcza dowodu z zeznań świadków lub z przesłuchania stron, bardzo starannie i wnikliwie wyjaśnione przyczyny i okoliczności, w jakich nagranie zostało dokonane.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 9.10.2014 r., I ACa 432/14, LEX 1678138

 

    • W „przypadku, gdy nagranie powstało w wyniku podsłuchiwania osób trzecich przez osobę, która nie posiadała do tego żadnego legalnego uprawnienia (…) osoby dokonujące takich nagrań, w odróżnieniu od osób trzecich, z uwagi na to, że są uczestnikami procesu komunikacyjnego, nie naruszają przepisów chroniących tajemnicę komunikowania, wyrażoną w art. 49 Konstytucji (…) W tym stanie rzeczy, osobie, która sama – będąc uczestnikiem rozmowy – nagrywa wypowiedzi uczestniczących w tym zdarzeniu osób, nie można postawić zarzutu, że jej działanie jest sprzeczne z prawem, a co najwyżej dobrymi obyczajami”wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 31.12.2012 r., I ACa 504/11, LEX nr 1278076

 

    • „[…] jakkolwiek dopuszczalność prowadzenia dowodu z potajemnie rejestrowanych nagrań rozmów jest przedmiotem kontrowersji, to wartość dowodowa takich nagrań z reguły jest znikoma, gdyż z reguły rozmowa jest manipulowana w taki sposób, aby padły stosowne stwierdzenia osoby, która nie ma świadomości faktu rejestrowania rozmowy, a manipulacja taka może często prowadzić do stwierdzeń nie odpowiadających faktom a wynikającym czy to z emocji, czy też z określonej taktyki prowadzenia negocjacji.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22.08.2012 r., I ACa 717/12, LEX nr 1236719

 

    • „Nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji kwestionowanego przez pozwaną dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców. Skoro strona pozwana nie zakwestionowała skutecznie w toku postępowania autentyczności omawianego materiału, to mógł on służyć za podstawę oceny zachowania się pozwanej w stosunku do pozwanego.”wyrok Sądu Najwyższego z 25.04.2003 r., IV CKN 94/01, LEX nr 80244

 

Pogląd 2 brak dopuszczalności:

Zgodnie z doktryną „owoców zatrutego drzewa”, nawet środki dowodowe uzyskane legalnie, ale mające swoje źródło w innym dowodzie uzyskanym z naruszeniem prawa podstawowego, są niedopuszczalne. Jeżeli drzewo jest zatrute, jego owoc również będzie zatruty. Stąd jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przez opozycjonistów tezy[4] o dopuszczalności dowodów uzyskanych w sposób bezprawny jest powoływanie się na przepisy naruszający tajemnicę korespondencji, tajemnicę rozmowy oraz sferę życia prywatnego – stanowi naruszenie art. 49 Konstytucji RP[5].

Jednocześnie warto zauważyć, że potajemne nagranie rozmówcy może stanowić naruszenie art. 23 k.c.[6]. Przepis ten chroni dobra osobiste człowieka m.in. takie jak tajemnica korespondencji, prywatność, wolność. Przyjmuje się, że naruszenie dobra osobistego osoby nagrywanej następuje więc już w momencie dokonania nagrania. Nie ma wpływu na ten fakt to, czy nagranie takie zostanie później wykorzystane w procesie czy nie.

 

Powyższy pogląd potwierdzają wyroki sądów:

 

    • „Zagwarantowane konstytucyjnie prawo komunikowania się obejmuje różne formy komunikacji między ludźmi. Mieści się w nim także tajemnica rozmowy. Naruszane przez podsłuch dobro jest więc wartością konstytucyjną.”wyrok Sądu Najwyższego z 13.11.2002 r., I CKN 1150/00, LEX nr 75292

 

    • „Gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Należy podkreślić, że pozwana decydując się na podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów powódki z synem i innymi osobami, kierowała się złym zamiarem. (…) Należy podzielić pogląd Sądu Wojewódzkiego, że metoda działania pozwanej, która stała się przyczyną wytoczenia niniejszego powództwa, nie zasługuje na społeczną akceptację. Sąd I instancji trafnie podniósł, że trudno byłoby zaakceptować sytuację, w której każdy obywatel, bez trudności, mógłby być świadkiem rozmów prowadzonych przez inne osoby.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6.07.1999 r., I ACa 380/99, LEX nr 46757

 

    • “Sąd Apelacyjny w Poznaniu w niniejszym składzie podziela pogląd […], zgodnie z którym podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się (art. 49 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), a dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym, co do zasady dopuszczane“. – postanowienie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 18.06.2014 r., I ACz 980/14, LEX nr 1489136

 

    • „[…] nagranie powstało bez wiedzy pozwanego. Nagrywanie innej osoby bez poinformowania o utrwalaniu rozmowy powoduje, że tak uzyskane nagranie nie może być dowodem w sprawie i stanowi czyn nielojalny w stosunku do rozmówcy.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 21.11.2013 r., I ACa 1122/13, LEX nr 1477116

 

    • „Podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się (art. 49 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym co do zasady dopuszczane.”wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 10.01.2008 r., I ACa 1057/07, LEX nr 466434

 

Prezentowany podział poglądów jest też wyraźnie widoczny w polskim piśmiennictwie prawniczym. Szeroką analizę prezentowanych stanowisk przedstawia A. Skorupka[7].

 

Stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Powołując się z kolei na stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej „ETPC„) należy przede wszystkim stwierdzić, że jego rola ogranicza się do rozstrzygania spraw dotyczących naruszeń określonych praw i wolności konwencyjnych w konkretnej sprawie, a nie w przedmiocie zgodności danego unormowania z regulacją EKPC[8].

Należy mieć na uwadze także fakt, że ETPC nie bada, czy organy krajowe prawidłowo zastosowały prawo materialne i procesowe, ale ocenia, czy doszło do naruszenia gwarancji konwencyjnych. Orzecznictwo Trybunału przyjmuje stanowisko, które wskazuje, że warunki przeprowadzenia oraz ocena dowodów podlegają regułom prawa krajowego i znajdują się poza kompetencjami ETPC, chyba że błędy popełniane w postępowaniu dowodowym przez sądy krajowe naruszają gwarancje konwencyjne.

I tak też do standardów konwencyjnych postępowania dowodowego należy zaliczyć przede wszystkim: art. 6 EKPC – wyznaczający standard rzetelnego procesu, art. 3 EKPC – zakazujący tortur oraz nieludzkiego oraz poniżającego traktowania oraz art. 8 EKPC, który chroni prawo do prywatności. W wypadkach złamania standardów konwencyjnych Trybunał ingeruje w reguły prawa dowodowego, określając granice dopuszczalności dowodów, ponieważ jego rolą jest ocena, czy doszło do naruszenia praw i wolności zagwarantowanych konwencyjnie.

Stanowisko ETPC w kwestii dopuszczalności dowodów zostało wyrażone w sprawie Schenk v. Szwajcaria[9], w którym stwierdzono, że choć art. 6 EKPC gwarantuje prawo do rzetelnego rozpatrzenia sprawy, to nie określa żadnych zasad dopuszczalności dowodów. Co więcej Trybunał nie może wykluczyć, że dowody zgromadzone bezprawnie są niedopuszczalne, gdyż nie leży to w jego kompetencji. Ciekawym przykładem jest także sprawa Lopez Ribalda i inni v. Hiszpania[10], która była rozpoznawana przez III Izbę Trybunału, która została zaskarżona do Wielkiej Izby Trybunału. Ma on istotne znaczenie z punktu widzenia dowodu zdobytego niezgodnie z prawem, ponieważ kreuje kryteria dopuszczalności wykorzystania tak pozyskanego dowodu w postępowaniu sądowym.

 

 

Podsumowując: Dopuszczalność wykorzystywania dowodowego nagrań zarejestrowanych bez wiedzy i zgody ich uczestników jest tematem kontrowersyjnym, ale w XXI wieku zjawiskiem coraz powszechniejszym, stąd wymagającym ustalenia praktyki w zakresie dopuszczalności. „Jeśli bowiem nie ma reguł wyłączających dopuszczalność dowodów pozyskanych sprzecznie z prawem, to problem dopuszczalności takich dowodów powinien zostać oceniony w świetle standardu rzetelności postępowania sądowego.”[11]. Z jednej strony, zatem ważna jest możliwość udowodnienia okoliczności, na których istnienie niejednokrotnie nie ma innych dowodów, a są one istotne z punktu widzenia prawdy materialnej. Z drugiej strony, zdobywanie dowodów w ten sposób, może naruszać ogólne zasady prawne i normy etyczne czego osoba korzystająca z owoców zatrutego drzewa powinna być świadoma. Zanim podejmiesz decyzję o sporządzeniu takiego nagrania, pomyśl o możliwych konsekwencjach. Zanim użyjesz takiego dowodu skorzystaj z pomocy prawnika. W sprawach związanych z własnością intelektualną możesz skontaktować się z nami

 

 

Photo by Brian Wegman 🎃 on Unsplash

 

[1] A. Skorupka, Rozdział I Dowód – zagadnienia wprowadzające [w:] Dopuszczalność dowodu sprzecznego z prawem w sądowym postępowaniu cywilnym” Warszawa 2021. https://sip.lex.pl/#/monograph/369483189/6?keyword=owoce%20zatrutego%20drzewa%20cywilne&tocHit=1&cm=SREST (dostęp: 2021-11-04 17:01)
[2] A. Skorupka, Rozdział II Problematyka dowodu sprzecznego z prawem w poglądach doktryny i judykatury [w:] Dopuszczalność ….
[3] Tak w wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12.08.2016 r., I ACa 1653/15, LEX nr 2114020
[4] Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 18.06.2014 r., I ACz 980/14, LEX nr 1489136
[5] Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
[6] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.).
[7] A. Skorupka, Rozdział II Problematyka dowodu sprzecznego z prawem w poglądach doktryny i judykatury [w:] Dopuszczalność …
[8] Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmieniona następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełniona Protokołem nr 2 (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 z późn. zm.).
[9] Wyrok ETPC z 12.07.1988 r., Schenk v. Szwajcaria, skarga nr 10862/84, HUDOC.
[10] Wyrok III Izby ETPC z 9.01.2018 r., Lopez Ribalda i inni v. Hiszpania, skargi nr 1874/13 i8567/13, HUDOC.
[11] A. Skorupka, 6. Podsumowanie [w:] Dopuszczalność …

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

„Autoplagiat“ oraz „nierzetelność naukowa“ wyników badań naukowych w utworze naukowym.

Przypadek z życia wzięty: nasz Klient – absolwent Wydziału Lekarskiego jednej z uczelni, otrzymał recenzję z negatywną oceną dotyczącą osiągnięcia naukowego zgłoszonego w celu ubiegania się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego. Stopień doktora nauk medycznych Klient uzyskał kilka lat wcześniej. W ocenie recenzenta, wykorzystanie w rozprawie doktorskiej oraz habilitacyjnej wyników badań Klienta, które na potrzeby habilitacji zostały „jedynie” uzupełnione o dodatkowe analizy wraz z zastosowaniem identycznej metodologii badawczej, pozwala uznać, że istotna część przedłożonego przez Klienta osiągnięcia naukowego jest „autoplagiatem” rozprawy doktorskiej, noszącym cechy „nierzetelności naukowej“. Z tego powodu recenzent nie poparł wniosku Rady Naukowej o nadanie Klientowi stopnia doktora habilitowanego medycyny. Sprawa trafiła do naszej kancelarii

Ustaliliśmy, że na zgłoszone przez Klienta, celem ubiegania się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego osiągnięcie naukowe (dalej będziemy nazywać je „Osiągnięciem naukowym”), złożyły się trzy publikacje zbiorowe, w których nasz Klient wymieniony był na pozycji pierwszego autora i swój udział przy powstaniu tych publikacji określił na poziomie 50%. Z oceny dokonanej przez recenzenta wynika, iż jedna z publikacji zgłoszona przez Klienta jako część Osiągnięcia naukowego (dalej: „Publikacja”), zawiera wyniki badań przeprowadzonych przez Klienta (dalej „Badania”), wykorzystanych uprzednio w rozprawie doktorskiej Klienta. I to stanowiło podstawę negatywnej oceny recenzenta.

W opinii Klienta, wykorzystanie w rozprawie habilitacyjnej wyników Badań przeprowadzonych na potrzeby pracy doktorskiej miało  umożliwić wstępną analizę problemu dla potrzeb jego pogłębionej i twórczej kontynuacji w ramach habilitacji. Zatem – wg Klienta – Badania stanowiły integralną cześć wywodu przedstawionego w Publikacji i nie mogły być pominięte.

Smaczku w tej sprawie dodaje fakt, że – jak zauważył sam recenzent – Klient „wykazuje istotną aktywność naukową i jest autorem licznych publikacji powstałych w oparciu o przeprowadzone przez siebie prace badawcze”. Zgłoszone przez Klienta Osiągnięcie naukowe w celu ubiegania się o stopień doktora habilitowanego, poza wynikami Badań wykorzystanymi w Publikacji, to opracowanie ukazujące wyniki nowych prac badawczych przeprowadzonych przez Klienta i ich analizę, na co także wskazuje recenzent.

 

Zakres analizy prawnej

Żeby przenalizować zjawisko „autoplagiatu“ oraz „nierzetelności naukowej“ wyników badań naukowych w utworze naukowym (co jest przedmiotem zarzutu recenzenta) trzeba zajrzeć do kilku ustaw:

  • ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 478 z późn. zm.)., dalej: „Prawo o szkolnictwie wyższym”,
  • ustawy z dnia 21 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz niektórych innych ustaw, dalej: „ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym”,
  • ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. U.2021.1062), dalej: „prawo autorskie” oraz
  • ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (j. Dz. U. z 2021 r. poz. 386), dalej: „ustawa o ochronie baz danych”.

Warto zapoznać się także z kilkoma dokumentami mającymi znaczenie dla naukowców:

  • Kodeksem Narodowego Centrum Nauki dotyczący rzetelności badań naukowych i starania o fundusze na badania”, wprowadzonym dniu 11 maja 2016r. uchwałą nr 39/2016 Rady Narodowego Centrum Nauki, dalej „Kodeks NCN[1],
  • Zarządzeniem nr 22/2016 Dyrektora Narodowego Centrum Nauki z dnia 15 czerwca 2016 r. w sprawie wprowadzenia procedury postępowania wyjaśniającego w sprawie naruszenia zasad rzetelności badań naukowych i starania o fundusze na badania we wnioskach, projektach badawczych, stażach po uzyskaniu stopnia naukowego doktora i stypendiach doktorskich zakwalifikowanych do finansowania w konkursach, które zostały ogłoszone przez Narodowe Centrum Nauki po dniu 14 marca 2016 r.,
  • Kodeksem etyki pracownika naukowego” stanowiącym Załącznik do uchwały Nr 2/2020 Zgromadzenia Ogólnego PAN z dnia 25 czerwca 2020 r, dalej „Kodeks PAN[2],
  • rekomendacjami z Poradnika wydanego przez Radę Doskonałości Naukowej w zakresie “Postępowania dotyczącego nadawania
    stopnia doktora habilitowanego[3] oraz
  • Dobrymi praktykami w procedurach recenzyjnych w nauce, które zostały opracowane przez Zespół do Spraw Etyki w Nauce działający przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego w latach 2009 – 2010[4].

Te kodeksy i zbiory praktyk nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa, ale zawierają wyjaśnienia które przyczyniają się do “lepszego zrozumienia, nierzadko skomplikowanych procedur, zainteresowania tą problematyką i jej pogłębioną analizą, jak i będą stanowiły pomoc w rozwiązywaniu pojawiających się problemów w stosowaniu obowiązujących przepisów“[5].

 

Wybrane regulacje prawne postępowania habilitacyjnego

W dniu 1 października 2018 r. weszły w życie przepisy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które w znaczący sposób wpłynęły na proces ubiegania się i uzyskiwania stopni naukowych, w tym doktora habilitowanego. W art. 219 Prawa o szkolnictwie wyższym wyszczególniono warunki dopuszczenia do postępowania habilitacyjnego. Zgodnie z ust. 1 tego artykułu: Stopień doktora habilitowanego nadaje się osobie, która m.in. posiada w dorobku osiągnięcia naukowe albo artystyczne, stanowiące znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny, w tym co najmniej:

a) 1 monografię naukową wydaną przez wydawnictwo, które w roku opublikowania monografii w ostatecznej formie było ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 267 ust. 2 pkt 2 lit. a tej ustawy;

b) 1 cykl powiązanych tematycznie artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach naukowych lub w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowych, które w roku opublikowania artykułu w ostatecznej formie były ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 267 ust. 2 pkt 2 lit. b, lub

c) 1 zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub artystyczne;

Osiągnięcie, może stanowić część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o stopień doktora habilitowanego. Legalne definicje monografii naukowych oraz artykułów naukowych
zostały ujęte w przepisach rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej.

W odróżnieniu od poprzednio obowiązującej ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym, aktualnie ocenie w postępowaniu habilitacyjnym poddawana jest całości dorobku osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego, a nie tylko dorobku dokonanego po doktoracie. W bazach danych orzeczeń brak jest wyroków sądów zawierających interpretacje przywołanego przepisu co wynika po części z tego iż „sąd administracyjny nie dokonuje merytorycznej oceny przedstawionych w danej sprawie recenzji, nie ocenia dorobku naukowego osoby ubiegającej się o uzyskanie stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz tego czy rozprawa habilitacyjna kandydata stanowiła znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny naukowej. Sąd nie jest również uprawniony do rozwiązywania merytorycznych sporów powstałych w świecie nauki. Sąd administracyjny dokonuje jedynie kontroli zgodności z prawem zaskarżonego aktu organu administracji“ jak podkreśla Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (wyrok z dnia 14 września 2006 r. sygn akt. I SA/Wa 1027/06).

Rada Doskonałości Naukowej podkreśla[6], że konieczne jest, “w przypadku prac współautorskich, wyodrębnienie indywidualnego, merytorycznego udziału tej osoby w powstanie danej pracy, co jest warunkiem dokonania oceny osobistych osiągnięć stanowiących znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny”.

Uzasadniony jest więc wniosek, iż dopuszczalne jest w pracy habilitacyjnej kontynowanie tematyki rozprawy doktorskiej, o ile uzupełnienia tej tematyki będą istotne. Taka konkluzja jest też zasadna w sytuacjach, gdy tematyka obrana na potrzeby doktoratu staje się istotą zainteresowań danej osoby stanowiąc fundament kariery naukowej i specjalizacji.

 

Uwagi ogólne dotyczące definicji „autoplagiatu” w prawie polskim

W polskim prawie brak jest ustawowej definicji pojęcia „autoplagiatu”, zatem nie wykształciło się orzecznictwo w tym zakresie. Jednakże w piśmiennictwie prawniczym nie ma zasadniczych kontrowersji wokół tego pojęcia i można przyjąć jednolite rozumienie, że autoplagiat jest praktyką polegającą na „wielokrotnym publikowaniu tego samego lub w niewielkim tylko stopniu przetworzonego tekstu, w warunkach wprowadzających w błąd, że jest to utwór lub część utworu po raz pierwszy rozpowszechniana[7][8]. Niemożliwe jest jednak określenie od jakiego poziomu powtórzeń, czy zapożyczeń z pierwotnego utworu można mówić o autoplagiacie, dlatego każdy przypadek autoplagiatu należy oceniać indywidualnie.

W doktrynie przyjmuje się, że autoplagiat cechuje się:

  • brakiem informacji – w postaci właściwej adnotacji ogólnej lub odpowiednich odsyłaczy informujących o fakcie, że publikacja stanowi powielenie wcześniejszej,
  • motywacją autoplagiatora, którego działanie ma na celu powiększenie liczby jego publikacji, a przez to rozmiaru posiadanego dorobku naukowego,
  • chęcią autoplagiatora do wprowadzenia w błąd co do liczby lub jakości swoich publikacji, aby osiągnąć określony cel, tj. uzyskać stopień lub tytuł naukowy[9].

 

Należy podkreślić, że co do zasady autoplagiat dotyczy utworu, a jak stanowi art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim utworem jest „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia”. W myśl tego przepisu „ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.” (art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim). Jak wskazuje się w piśmiennictwie, brak przyznania ochrony prawnoautorskiej takim owocom wysiłku intelektualnego wynika z faktu, że „odkrycia, zasady działania czy koncepcje matematyczne są nie tyle „tworzone”, ile raczej „odtwarzane” przez rekonstrukcję naturalnych zasad istniejących już w przyrodzie. Będąc zatem antytezą tworzenia, rozumianego jako kreacja, nie mogą one cechować się twórczą indywidualnością. Podobnie uzasadnia się wykluczenie procedur czy metod określonego postępowania, które stanowią wyabstrahowane algorytmy postępowania służące osiągnięciu określonego rezultatu. Z kolei idee, rozumiane jako abstrakcyjne pomysły, także nie będą się cechowały indywidualnością, gdyż stanowią one ledwie „rezultat obserwacji świata zewnętrznego lub pewne konstatacje natury ogólnej[10].

 

Autoplagiat należy oceniać raczej jako złamanie dobrych obyczajów w nauce niż naruszenie prawa w postaci przywłaszczenia autorstwa cudzego utworu lub jego fragmentu, gdyż autoplagiator wykorzystuje w całości lub części swój utwór a nie innego twórcy, tym samym nie może naruszyć swoich praw do autorstwa. Takie działanie nie stanowi naruszenia art. 115 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym: „§ 1 Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3; § 2 Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.”

 

Prawne możliwości zakwalifikowania jako autoplagiatu użycia przez autora w utworze naukowym opublikowanych wcześniej przez niego wyników badań naukowych

Zatem, autoplagiat można stwierdzić co do zasady tylko wtedy, gdy autor zamieszcza w swoim utworze w całości lub w części inny swój utwór, już wcześniej opublikowany przez tego autora. Zatem, aby mówić o dokonaniu przez autora w utworze naukowym autoplagiatu poprzez zamieszczenie w utworze naukowym opublikowanych wcześniej przez niego wyników badań naukowych, należy najpierw określić czym jest „utwór naukowy” oraz „wyniki badań naukowych” a także, czy „wyniki badań naukowych” stanowią utwór.

 

Polskie prawo nie definiuje tego co stanowi utwór naukowy. Przyjmuje się, że „przez utwór naukowy należy rozumieć takie utwory, które stanowią rezultat naukowego procesu poznawczego, i które równocześnie, w swej podstawowej funkcji komunikacyjnej, są zorientowane nie „na siebie”, jak utwory artystyczne, lecz na przedstawienie obiektywnie istniejącej rzeczywistości”[11]. Zgodnie z art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim, utwory naukowe mogą być wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi. Dopuszcza się także wyrażenie utworów naukowych w inny sposób np. poprzez formy plastyczne takie jak modele i makiety, fotografię, formę choćby częściowo stworzoną z dźwięków, także formę wideogramową, animację komputerową i inne[12].

 

Pojęcie „wyników badań naukowych” również nie zostało zdefiniowane w polskim prawie. Posiłkowo zatem można odwołać się do definicji badań naukowych z art. 4 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, zgodnie z którą badania naukowe są działalnością obejmującą:

1) badania podstawowe rozumiane jako prace empiryczne lub teoretyczne mające przede wszystkim na celu zdobywanie nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne;

2) badania aplikacyjne rozumiane jako prace mające na celu zdobycie nowej wiedzy oraz umiejętności, nastawione na opracowywanie nowych produktów, procesów lub usług lub wprowadzanie do nich znaczących ulepszeń.

Znaczenie słowa „wyniki”, jest definiowane jako „pozytywne efekty czegoś[13]. Przy czym samo słowo „wynik” oznacza „to, co zostało osiągnięte na skutek jakichś działań” albo „ostateczną liczbę lub ostateczne wyrażenie otrzymane po wykonaniu działań matematycznych[14].

 

W kontekście powyższego, wyniki badań naukowych będą stanowić utwór tylko wtedy, gdy będą spełniać kryteria z art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, czyli będą stanowić „przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)” oraz nie będą mogły być zakwalifikowane jako „odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”. W orzeczeniu z dnia 24 listopada 1978 r. Sąd Najwyższy przyjął, iż w sytuacji, gdy wyniki badań naukowych będą zawierać same idee, tezy i rozwiązania naukowe nie będą one podlegać ochronie prawnoautorskiej[15]. W uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 29 marca 1996 r., sygn. akt I ACr 104/96 rozwinięto tę myśl, przyjmując, że „nawet twórczy wkład członka zespołu lub osoby biorącej udział w przeprowadzeniu eksperymentu, w wyniku czego przedstawił on w tabeli i na wykresie wynik przeprowadzonych przez siebie pomiarów, nie korzysta z ochrony przewidzianej w prawie autorskim, ponieważ wkład ten w ostatecznej wersji opracowania tego eksperymentu traci cechy indywidualności”.

 

W piśmiennictwie występuje również pogląd, że „w związku z wyłączeniem prawnoautorskiej ochrony idei, jako przedmiot ochrony prawnoautorskiej nie powinny być nigdy traktowane konkluzje wysnuwane z procesu badawczego przez twórcę dzieła naukowego, nawet w przypadku stwierdzenia wysokiego poziomu ich oryginalności (w potocznym znaczeniu tego słowa) i dużego znaczenia dla postępu w danej dziedzinie nauki[16].

Dla zobrazowania powyższego można użyć przykładu, w którym dwóch naukowców przeprowadza te same badania: przy wykorzystaniu tych samych danych oraz stosując tą samą metodę otrzymuje takie same wyniki. Wyniki badań nie stanowią utworu, dopiero sposób ich przedstawienia, usystematyzowania, wyboru może być utworem. W tym przykładzie, prawdopodobnie obaj naukowcy zastosują różne sposoby opisania otrzymanych wyników badań i przedstawienia wniosków, dzięki czemu zostaną stworzone dwa różne utwory.

 

Ochrona wyników badań naukowych jako bazy danych

Wyniki badań naukowych mogą być przedstawiane w różnorakich formach, np. zestawień, wykazów, tabel, prezentacji multimedialnych, opracowanych na podstawie ustalonych przez badacza kryteriów. Jeżeli wyniki badań naukowych będą stanowić uporządkowany zbiór danych mogą być uznane za bazę danych. Zgodnie z definicją zawartą w art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy o ochronie baz danych, za taką bazę należy uznać „zbiór danych lub jakichkolwiek innych materiałów i elementów zgromadzonych według określonej systematyki lub metody, indywidualnie dostępnych w jakikolwiek sposób, w tym środkami elektronicznymi, wymagający istotnego, co do jakości lub ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji jego zawartości”.

 

Osobą, której przysługuje wyłączne i zbywalne prawo pobierania danych z bazy danych i wtórnego ich wykorzystania w całości lub w istotnej części co do jakości lub ilości, jest producent bazy danych (art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie bazy danych), czyli osoba fizyczna, prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która ponosi ryzyko nakładu inwestycyjnego przy tworzeniu bazy danych (art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie baz danych).

W przypadku stworzenia przez osobę prowadzącą badania naukowe bazy danych w ramach stosunku pracy określenie kto jest producentem bazy, będzie zależeć od tego, kto poniósł istotny nakład inwestycyjny. Jeżeli natomiast baza została stworzona w ramach badań naukowych finansowanych ze środków publicznych, w celu ustalenia producenta należy dokonać analizy postanowień umownych, na podstawie których wsparcie finansowe było przyznane[17].

 

Bazy danych mogą również podlegać ochronie prawnoautorskiej, jeżeli będą spełniać cechy utworu określone w art. 1 ustawy o prawie autorskim, tj. autor bazy danych w sposób oryginalny dokonał wyboru lub uporządkowania danych, które ta baza zawiera[18].

W kontekście powyższego, jeżeli wyniki badań spełniają ww. cechy bazy danych, to bazy te są chronione na podstawie ustawy o bazach danych, a podmiotowi, który poniósł istotny nakład inwestycyjny przysługują prawa producenta bazy. Nie można posługiwać się pojęciem plagiatu czy autoplagiatu w stosunku do baz danych, w odniesieniu do baz danych można mówić ewentualnie o bezprawnym z nich korzystaniu o ile dojdzie do posługiwania się bazą danych przez osobę nieuprawnioną.

 

Źródła definicji „nierzetelności naukowej

Pojęcie „nierzetelności naukowej” także nie jest terminem normatywnym, brak również orzecznictwa, w którym sądy podjęłyby się jego interpretacji. Pomimo braku regulacji prawnych w tym zakresie, wskazane pojęcie jest definiowane na gruncie zasad etyki w odniesieniu do pracowników naukowych oraz badań naukowych.

Definicję „nierzetelności naukowej” zawiera Kodeks NCN, określający „warunki niezbędne do przestrzegania w rzetelnych badaniach naukowych[19] przez naukowców zgłaszających swe projekty badawcze do Narodowego Centrum Nauki. Przestrzeganie tych warunków jest niezbędnym elementem dopuszczenia projektów badawczych do ich finansowania przez Narodowe Centrum Nauki.

 

Kodeks NCN[20] wskazuje, że „nierzetelność naukowa (scientific misconduct) stanowi naruszenie etyki badań naukowych polegające na zmyślaniu oraz fałszowaniu danych i wyników, a także przywłaszczaniu sobie cudzych idei i utworów (np. plagiat) przy występowaniu o fundusze na badania, prowadzeniu i recenzowaniu badań naukowych, raportowaniu, publikowaniu i prezentowaniu wyników.

  • zmyślanie polega na preparowaniu danych, rejestrowaniu i publikowaniu wyników nieuzyskanych. Na etapie występowania o fundusze zmyślaniem jest podawanie we wniosku nieprawdziwych informacji dotyczących przebiegu kariery zawodowej, naukowej, publikacji naukowych, prowadzonych grantów itp.
  • fałszowanie polega na manipulacji materiałem badawczym, aparaturą lub metodą oraz na zmienianiu bądź pomijaniu danych doświadczalnych w taki sposób, że wyniki badań w raportach nie zostają przedstawione w sposób odpowiadający rzeczywistości. Na etapie występowania o fundusze fałszowaniem jest pomijanie we wniosku informacji dotyczących kariery zawodowej i publikacji (np. o wycofaniu publikacji, prowadzonych grantów itp.).
  • plagiat polega na przywłaszczeniu sobie autorstwa całości lub części cudzego utworu w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W szerszym rozumieniu plagiatem jest również przypisywanie sobie cudzych idei, wyników lub określeń bez właściwego odniesienia do nazwiska twórcy, a także nieautoryzowane wykorzystanie informacji uzyskanych w trakcie poufnego recenzowania wniosków i manuskryptów.

Nie jest nierzetelnością naukową reprezentowanie przez naukowca odmiennego zdania oraz niezamierzone popełnienie błędu. Każdy badacz ma prawo do wyrażania własnej, niezależnej opinii”[21].

Oprócz wymienionych powyżej praktyk, w Kodeksie NCN podkreślono, że za nierzetelność naukową mogą być uznane również praktyki „(…) które same w sobie nie wpływają bezpośrednio na badania naukowe, ale mogą poskutkować nadszarpnięciem reputacji naukowców i społeczności naukowej, a co za tym idzie – zaszkodzić budowaniu wizerunku i autorytetu badacza w oczach opinii publicznej”[22].

 

Postanowienia Kodeksu NCN wskazują, że za „nierzetelność naukową” nie jest uznawany wprost autoplagiat wyników badań naukowych. Jednak z brzmienia przywołanych postanowień Kodeksu NCN wynika również, że katalog praktyk, które mogą być zakwalifikowane jako „nierzetelność naukowa” jest otwarty. Oznacza to, że jeżeli równocześnie wystąpią określone w Kodeksie NCN trzy przesłanki, tj.:

  • zaistnieje znaczne odstępstwo od przyjmowanych w danej dziedzinie naukowej praktyk;
  • nierzetelność będzie dokonana umyślnie lub świadomie lub lekkomyślnie;
  • zarzut będzie udowodniony na podstawie przeważających dowodów[23],

to również dokonanie przez naukowca autoplagiatu wyników badań naukowych będzie mogło zostać uznane jako „nierzetelność naukowa”. Przy czym należy zaznaczyć, że Kodeks NCN do działań kwalifikowanych jako „nierzetelność naukowa” zalicza m.in. złe praktyki związane z publikowaniem wyników, w tym m.in.: odmowa autorstwa, sztuczne mnożenie publikacji, odmowa korekty publikacji lub niezgłoszenie jej wycofania przez wydawnictwo; (…)”[24]. Kodeks jednocześnie wskazuje, że „Te same rezultaty można przedstawiać w więcej niż jednej publikacji tylko w wyjątkowych sytuacjach. Takie postępowanie powinno być wyraźnie zaznaczone, umotywowane i uczciwie opisane. (…) Umieszczone w publikacji wyniki badań innych naukowców muszą być wyraźnie opisane i opatrzone stosownymi odnośnikami bibliograficznymi. Dotyczy to również wcześniejszych prac własnych (autocytowanie)[25]. Co więcej Kodeks NCN uznaje, iż „naganne jest również zapożyczanie znacznych fragmentów własnych publikacji bez odpowiedniej informacji bibliograficznej”[26].

 

Zbliżone do omawianego powyżej zdefiniowanie pojęcia „naruszenia rzetelności w nauce” występuje również w Kodeksie PAN. Punkt 4.1 Kodeksu PAN stanowi, iż „do najpoważniejszych przewinień, szczególnie godzących w etos badań naukowych, należą fabrykowanie i fałszowanie wyników badań, które stanowią rażące naruszenie podstawowych zasad uprawiania nauki, a także popełnienie plagiatów”. Poszczególne przewinienia zostały zdefiniowane w następujący sposób:

  • fabrykowanie wyników polega na zmyślaniu wyników badań i przedstawianiu ich jako prawdziwych;
  • fałszowanie polega na zmienianiu lub pomijaniu niewygodnych danych, przez co wyniki badań nie zostają prawdziwie zaprezentowane;
  • popełnianie plagiatów polega na przywłaszczeniu cudzych idei, wyników badań lub słów bez poprawnego podania źródła, co stanowi naruszenie praw własności intelektualnej.[27]

Kodeks PAN wskazuje także na okoliczności, w których mogą wystąpić ww. przewinienia, wskazując, że „mogą pojawić się zarówno na etapie składania propozycji badawczej i aplikowania o fundusze, podczas prowadzenia i recenzowania badań naukowych, jak i podczas prezentowania ich wyników na konferencjach naukowych lub w momencie publikowania, przytaczania wyników badań innych badaczy, w przygotowaniu ekspertyz oraz w popularyzowaniu nauki”. Ponadto Kodeks PAN stanowi, iż „naganne i niegodne pracownika naukowego jest nieuzasadnione cytowanie cudzych lub własnych prac albo świadome pomijanie cytowania” (pkt 4.1 Kodeksu PAN).

 

Tytułem podsumowania

Nieistnienie ustawowych definicji pojęć „autoplagiatu“ oraz „nierzetelności naukowej“ znacząco ogranicza analizę prawną z uwagi na brak możliwości przedstawienia precyzyjnych granic tych pojęć. W takiej sytuacji, należy ustalić czy na gruncie istniejących regulacji, sięgnięcie do własnych Badań na potrzeby doktoratu, a następnie wykorzystanie danych z Badań w części pracy habilitacyjnej będzie stanowiło naruszenie jakichkolwiek obowiązujących przepisów prawnych bądź zasad etyki. W podsumowaniu przywołanych przepisów prawnych, piśmiennictwa, orzecznictwa oraz zasad rzetelności naukowej w stosunku do badań naukowych zasadne jest przyjęcie, iż:

    • nie można nazywać autoplagiatem utworu naukowego, w którym powielone zostały jedynie wyniki badań naukowych powołane w uprzednio opublikowanym utworze naukowym oraz, w którym zastosowana została identyczna metodologia badawcza, gdyż wyniki badań naukowych nie są co do zasady utworem (podobnie jak wysnuwane przez badacza z procesu badawczego wnioski nie stanowią utworu; utworem będzie sposób przedstawienia tych wniosków); w takim przypadku można jedynie mówić o powieleniu i ponownym wykorzystaniu danych np. liczbowych, czy metody badawczej uprzednio stosowanej, które to dane i metody nie stanowią utworu w rozumieniu prawa autorskiego,
    • pomimo wykorzystania przez danego naukowca w utworze naukowym tych samych wyników badań naukowych, które zostały użyte w innym opublikowanym przez tego naukowca utworze naukowym, interpretacja tych wyników i wnioski przedstawione w oparciu o wykorzystane dane, mogą się diametralnie różnić, powodując, że drugi utwór naukowy (drugi opis wyników badań) będzie mieć unikatowy charakter, odróżniający go od utworu wcześniej opublikowanego (pierwszego opisu wyników badań),
    • w przypadku, gdy wyniki badań naukowych będą stanowić uporządkowany zbiór danych, mogą zostać uznane za bazę danych, która będzie mogła być wykorzystywana co do jakości lub ilości, w całości lub w istotnej części, m.in. publikacji naukowej, przez naukowca, który prowadził badania naukowe, niezależnie od tego czy będzie on jej producentem bądź współproducentem; ponowne użycie bazy danych nie może być zakwalifikowane jako plagiat (czy autoplagiat), jeśli baza nie jest utworem,
    • wykorzystanie przez naukowca w publikacji naukowej wyników badań naukowych już wcześniej użytych przez niego w innej publikacji, wymaga ich wyraźnego opisania i opatrzenia odpowiednimi odnośnikami bibliograficznymi,
    • „nierzetelność naukowa” może mieć miejsce, gdy udowodnione postępowanie stanowi znaczne odstępstwo od przyjmowanych w danej dziedzinie naukowej praktyk;
    • „nierzetelność naukowa” najczęściej przybierze formę fabrykowania wyników, fałszowania bądź plagiatów – dokonanych umyślnie lub świadomie lub lekkomyślnie.

 

Analiza wskazanych źródeł prawa daje odpowiedź negatywną na pytanie czy zamieszczenie przez Klienta w Publikacji wyników badań naukowych wykorzystanych uprzednio przez Klienta w rozprawie doktorskiej stanowi autoplagiat, z uwagi na okoliczność, iż wyniki badań naukowych nie stanowią utworu, tym samym nie jest możliwy ich autoplagiat. W recenzji nie wskazano na fabrykowanie wyników Badań, fałszowanie ich bądź plagiat utworów stanowiących opisy wyników Badań z cudzych publikacji. Nie uzasadniono czy wykorzystanie Badań stanowi znaczne odstępstwo od przyjmowanych w recenzowanej dziedzinie naukowej praktyk. Tym samym nie jest zasadne posłużenie się określeniem „nierzetelności naukowej”.

Na gruncie wymogów art. 219 Prawo o szkolnictwie wyższym oraz zawartej tam definicji osiągniecia naukowego, uwagę zwraca pewna niespójność wynikająca z dokonanej przez recenzenta oceny Osiągnięcia naukowego oraz istotnej aktywności naukowej Klienta . Wynika ona z faktu, że recenzent wskazał w recenzji jedynie na wykorzystanie w jednej, spośród trzech publikacji składających się na rozprawę habilitacyjną Klienta, wyników Badań, które w istotnej części zostały zaczerpnięte z rozprawy doktorskiej i uzupełnione, a następnie we wnioskach końcowych zamieścił konkluzję: „ponieważ znacząca część zgłoszonego doniesienia zawiera wyniki, które złożyły się na rozprawę doktorską Kandydata zatem nie mogą one zostać zaliczone do osiągnięcia naukowego pozwalającego na ubieganie się o stopień doktora habilitowanego“. Tym samym, recenzent uznał, że Publikacja, w której zostały wykorzystane ponownie Badania stanowi znaczącą cześć zgłoszonego Osiągnięcia naukowego w sytuacji, gdy Badania stanowią jedynie część jednej z części Osiągnięcia naukowego.

 

To podsumowanie naszych ustaleń, a …. klika dni temu gratulowaliśmy Klientowi uzyskania tytułu doktora habilitowanego 🙂 

 

 

[1]https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2016/uchwala39_2016-zal1.pdf]
[2] https://instytucja.pan.pl/images/2020/kodeks/Kodeks_Etyki_Pracownika_Naukowego_Wydanie_III_na_stron%C4%99.pdf]
[3] file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[4] https://ssl-uczelnia.sgh.waw.pl/pl/uczelnia/badania/Documents/MNiSW_procedury.pdf, dostęp 2.09.2021
[5] file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[6] str. 14, file:///C:/Users/Malgorzata/Downloads/Poradnik%20habilitacja.pdf, dostęp 2.09.2021
[7] Komentarz do art. 115 [w:] Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, pod red. J. Barty, 2017, wyd. 4, Legalis, nb. 74,
[8] J. Zagrodnik, Komentarz do art. 115 [w:] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, pod red. P. Ślęzaka, 2017, wyd. 1, Legalis, nb. 33
[9] Jerzy Szczotka, Twórczość naukowa – czy autoplagiat jest plagiatem?, Stud.Iur.Lublin. 2014 t. 23 s. 23-38, Sum. Studia Iuridica Lublinensia
[10] Flisak, Damian. Art. 1. [w:] Prawo autorskie i prawa pokrewne, Komentarz, LEX, 2015 oraz przywołany tam pogląd M. Poźniak-Niedzielska, A. Niewęgłowski (w:) System Prawa Prywatnego, t. 13, 2013, s. 17)
[11] Barta, Janusz i Markiewicz, Ryszard. Art. 14. W: Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz, wyd. V. LEX, 2011.
[12] zob. E. Ferenc-Szydełko, Komentarz do art. 1 [w:] Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Komentarz pod red. Ewy Ferenc-Szydełko, wyd. 3, 2016, Legalis, nb. 45
[13] znaczenie słowa „wyniki” w Słowniku Języka Polskiego PWN, dostępnego pod adresem: http://sjp.pwn.pl/szukaj/wyniki.html, dostęp: 29.05.2017 r.
[14] Tamże
[15] wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1978 r., sygn. akt I CR 185/78
[16] W. Machała, Pojęcie utworu Część III Wyłączenia przedmiotowe spod ochrony prawno-autorskiej Ochrona własności przemysłowej, publikacja Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej, Warszawa 2015, s.4
[17] A. Kubiak-Cyrul, Mariusz Załucki, Wyniki prac naukowo-badawczych jako dobro chronione prawem [w:] Komercjalizacja wyników badań naukowych pod. red. P. Steca, Warszawa 2017, s. 97,
[18] zob. wyrok TSUE z dnia 1 marca 2012 r. w sprawie C-604/10 Football Dataco Ltd i inniv. Yahoo! UK Ltd i inni, eur-lex.europa.eu)
[19] zob. Kodeks Narodowego Centrum Nauki…, cyt. s. 3
[20] Te same definicje zawarte są np. w Dobrej praktyce badań naukowych [tekst zamieszczono pod adresem: http://www.uwm.edu.pl/doktoranci/files/dobra_praktyka.pdf, dostęp: 29.05.2017 r.]
[21] zob. Kodeks Narodowego Centrum Nauki…, s. 15-16 oraz przywołana tam literatura,
[22] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[23] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[24] zob. tamże s. 16 oraz przywołana tam literatura,
[25] zob. tamże s. 9 oraz przywołana tam literatura,
[26] zob. tamże s. 17 oraz przywołana tam literatura,
[27] zob. Kodeks etyki pracownika naukowego…, s.10
Photo by Clint Patterson on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Dobra osobiste – przymiot człowieka czy także osób prawnych? dobre imię, renoma, good will

Publikacje w social mediach, artykuły w gazetach, przedstawienie określonej osoby w negatywnym, nieprawdziwym świetle, naruszenie wolności działania, tajemnicy korespondencji. Wszystkie te działania mogą naruszać dobra osobiste – osób fizycznych i osób prawnych. Ofiarą tych działań są nie tylko osoby z pierwszych stron gazet. Ostatnio, zgłasza się do nas coraz więcej przedsiębiorców, którzy uważają, że konkurencja narusza ich dobra osobiste. Czy jest to działanie bezkarne?

Dobra osobiste to wartości niemajątkowe, nieodłącznie związane z człowiekiem i jego naturą, stanowiące o jego wyjątkowości i integralności, jego godności i postrzeganiu w społeczeństwie, umożliwiające mu samorealizację i twórczą działalność, nie poddające się wycenie w ekonomicznych miernikach wartości. Dobra te nie zależą od ludzkiej woli ani wrażliwości. Szczególny związek dobra osobistego z naturą człowieka wyłącza możliwość ujmowania w tych kategoriach dóbr innego rodzaju, wprawdzie wpływających na jakość ludzkiego bytowania, ale pochodzących z zewnątrz, nie wywodzących się z istoty człowieczeństwa. W tym kontekście wymaga podkreślenia, że ochrona dóbr osobistych ma charakter wyjątkowy, w związku z czym sięganie do jej mechanizmów powinno następować z odpowiednią ostrożnością i powściągliwością, bez tendencji do sztucznego poszerzenia katalogu tych dóbr[1].

Dobra osobiste to wartości ściśle związane z jednostką, razem z nią powstają i wygasają. Dobra osobiste mają charakter niezbywalny i nieprzenoszalny.  Zgodnie z art. 23 kodeksu cywilnego (kc) dobrami osobistymi człowieka są w szczególności:

  • zdrowie,
  • wolność,
  • cześć,
  • swoboda sumienia,
  • nazwisko lub pseudonim,
  • wizerunek,
  • tajemnica korespondencji,
  • nietykalność mieszkania,
  • twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,

Prawo cywilne chroni je niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Wskazany katalog dóbr osobistych jest katalogiem otwartym. W orzecznictwie dodatkowo wskazuje się na następujące dobra osobiste nie wymienione w art. 23 kc:

  • prawo do życia w rodzinie, wieź rodzinna – w przypadku zawinionego spowodowania śmierci jednego z członków rodziny godzi to bezpośrednio w dobra osobiste pozostałych przy życiu członków rodziny, naruszając istniejące między nimi więzi rodzinne;
  • kontakt małoletniego dziecka z rodzicem – odmowa dopuszczenia do kontaktów małoletniego dziecka z rodzicem, który nie sprawuje nad nim bieżącej pieczy, lub z inną osobą bliską, narusza dobra osobiste zarówno tego rodzica (innej osoby bliskiej) jak i dziecka;
  • zapewnienie zgodnego z przepisami sposobu odbywania kary pozbawienia wolności – umieszczenie w celi niespełniającej norm metrażu jest naruszeniem dobra osobistego osadzonego;
  • sfera życia prywatnego i życia intymnego;
  • przedstawienie osoby w sposób prawdziwy i neutralny – w przypadku zafałszowania faktów historycznych, przedstawienie określonej osoby w negatywnym, nieprawdziwym świetle, jest niewątpliwym naruszeniem jej dóbr osobistych; 
  • nazwa zespołu artystycznego
  • płeć człowieka,
  • prawo do planowania rodziny,
  • tradycji rodzinnej,
  • pamięć o osobie zmarłej.

Z orzeczeń wynika, iż dobre osobistym nie jest:

  • prawo do niezakłóconego korzystania z energii elektrycznej; 
  • prawo do niezakłóconego wypoczynku;
  • trwałość (prawo do zachowania) stosunku pracy, które nie jest elementem treści godności pracowniczej – rozwiązanie stosunku pracy, nawet wadliwe, nie oznacza samo w sobie naruszenia dobra osobistego pracownika – choć w związku z działaniami związanymi ze zwolnieniem lub towarzyszącymi zwolnieniu może dojść np. do naruszenia czci pracownika;
  • prawo do swobodnego wyboru szpitala przez świadczeniobiorcę usług medycznych;
  • wolność od stresu;
  • prawo do sądu i prawo udziału jako publiczność w jawnej rozprawie sądowej;
  • prawo do rzetelnego i sprawnego procesu sądowego;
  • prawo do spotkań towarzyskich w określonym czasie i w określonym gronie, prawo do spotkań z byłymi współpracownikami;
  • prawo do prowadzenia działalności gospodarczej;
  • prawo człowieka do nieskażonego środowiska biologicznego i do zaspokojenia uczuć estetycznych piękna krajobrazu;
  • prawo do informacji publicznej, naruszone wobec braku odpowiedzi na wnioski o informacje prasowe złożone przez powoda do prezesa sądu.

 

katalog roszczeń w przypadku naruszenia dobra osobistego

Na podstawie art.  24 kc, ten, czyje dobro osobiste zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać:

  • zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne.
  • żeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności w postaci złożenia oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  • zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego;
  • zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;
  • naprawienia szkody majątkowej wyrządzonej naruszeniem dobra osobistego na zasadach ogólnych.

Dodatkowo jeżeli naruszonym dobrem osobistym jest twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, osoba, której dobro zostało naruszone może korzystać z uprawnień przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie własności przemysłowej.

 

dobra osobiste osoby prawnej

Zgodnie z art.  43 kc  przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.

Osobami prawnymi są Skarb Państwa i jednostki organizacyjne, którym przepisy szczególne przyznają osobowość prawną. Osobami prawnymi są np. spółki kapitałowe, czyli spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółki akcyjne.

Dodatkowo do jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną, stosuje się odpowiednio przepisy o osobach prawnych. Takimi podmiotami są np. spółki osobowe, czyli spółki jawne, komandytowe, partnerskie i komandytowo – akcyjne.

W szczególności w przypadku osób prawnych, której w większości są przedsiębiorcami należy wskazać, że dobra niematerialne o charakterze majątkowym lub o charakterze mieszanym, w którym element majątkowy można uznać za dominujący, nie stanowią dóbr osobistych. Dlatego takich dóbr, jak: znaki towarowe, oznaczenia geograficzne, know-how, projekty wynalazcze oraz wzory przemysłowe czy użytkowe, nie można zaliczyć do dóbr osobistych. 

Natomiast do dóbr osobistych osób prawnych można zaliczyć:

  • nazwę,
  • wolność działania,
  • tajemnicę korespondencji,
  • nietykalność pomieszczeń oraz

przede wszystkim

  • dobre imię osoby prawnej.

 

dobre imię, renoma, good will osoby prawnej

W praktyce dobre imię stanowi najważniejsze dobro osobiste przysługujące osobom prawnym. Określane jest niekiedy mianem renomy lub reputacji, używane jest także angielskie określenie goodwill. Dobre imię osoby prawnej nie obejmuje godności, czyli czci wewnętrznej (tak jak w przypadku osób fizycznych), a jedynie cześć zewnętrzną łączoną z opinią, jaką o danej osobie prawnej mają inne osoby ze względu na zakres jej działalności.

 

naruszenie renomy osoby prawnej

W orzecznictwie ugruntowany jest pogląd zgodnie, z którym do naruszenia renomy osoby prawnej dochodzi wtedy, gdy np.:

  • zostają wyrażone negatywne opinie o tym podmiocie,
  • zarzucana jest osobie prawnej nierzetelność,
  • przypisuje się danej osobie prawnej sposób postępowania skutkujący utratą zaufania;
  • wyrażane są negatywne oceny o osobach pełniących w danej osobie prawnej funkcje zarządcze lub jej pracownikach ale nie ma to zastosowania w przypadku Skarb Państwa i jednostek samorządu terytorialnego.

Warto wskazać, że negatywna ocena o produkcie czy usłudze oferowanej przez osobę prawną nie stanowi naruszenia renomy tej osoby.

Oceny, czy doszło do naruszenia dobrego imienia osoby prawnej, dokonuje się w sposób odmienny względem naruszenia czci osoby fizycznej. W przypadku osób fizycznych można brać pod uwagę subiektywne kryteria naruszenia dobra, natomiast w przypadku osób prawnych jedyne znaczenie mają obiektywne kryteria naruszenia dóbr osobistych. Osoby prawne nie mogą odczuwać, tak jak ludzie, wyrządzonej im krzywdy i, co trzeba mocno zaakcentować, wykluczone jest uwzględnianie w tym względzie ujemnych odczuć osób tworzących substrat osobowy osoby prawnej. Świadomość własnej wartości czy szacunek dla samego siebie wymaga zdolności do subiektywnego postrzegania swojego istnienia. Takie odczucia w zasadzie nie mogą znaleźć zastosowania w przypadku osoby prawnej[2].

 

naruszenie dobrego imienia w publikacji prasowej

Do naruszenia dobra osobistego w postaci dobrego imienia najczęściej dochodzi poprzez publikacje prasowe. Zgodnie z art.  41 prawa prasowego publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań prasa, która korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury.

W takiej sytuacji dochodzi do starcia praw w postaci ochrony dóbr osobistych oraz prawa do swobody wypowiedzi.

Wskazuje się, że forma utworu ma istotne znaczenie dla oceny granic tego, co uznaje się za dozwolone i dopuszczalne, jako mieszczące się w ramach wyznaczanych przez prawa danego gatunku. Satyra, która ze swej natury jest utworem ośmieszającym ukazywane zjawiska lub osoby, może posługiwać się pewnym wyolbrzymieniem czy karykaturą. Nie oznacza to jednak, że satyryczny charakter utworu zawsze wyłącza bezprawność i że nie dotyczą go kryteria oceny stosowane do innych form wypowiedzi, choć granice takiej wypowiedzi są niewątpliwie szersze. Przekroczenie tych granic może stanowić działanie bezprawne i naruszające dobra osobiste, a tym samym może rodzić odpowiedzialność na gruncie art. 24 kc.

W przypadku naruszenia dóbr osobistych w materiale prasowym, poza powództwem o naruszenie dóbr osobistych należy pamiętać o możliwości złożenia wniosku o sprostowanie danego materiału prasowego, jeżeli zawiera on nieprawdziwe lub nieścisłe informacje o danej osobie, które mogą godzić w jej dobre imię. Więcej informacji o tym, czym jest sprostowanie oraz jak złożyć skuteczny wniosek o sprostowanie znajdziesz tu

 

Jeśli w stosunku do Ciebie lub Twojej firmy, ktoś dopuścił się naruszenia dóbr osobistych albo gdy nie jesteś pewny czy dane działanie może godzić w Twoje dobra osobiste lub dobra osobiste Twojego przedsiębiorstwa, skontaktuj się z nami. Pomożemy Ci ustalić, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych oraz doradzimy jakie dalsze kroki należy podjąć w tej sprawie.

 

Photo by Jon Tyson on Unsplash
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 24 września 2014 r., I ACa 301/14.
[2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20.12.2012 r., VI ACa 1199/11.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Sprostowanie materiału prasowego. O tym, że nie jest prosto “prostować” informacje niezgodne z prawdą.

Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Ta gwarancja wynika z art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Podobne prawa zapewnia nam art. 54 Konstytucji RP, przyznając każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Jednakże co robić w sytuacji, kiedy ktoś korzystając z gwarantowanych mu wolności narusza prawa innej osoby? Co w przypadku, gdy czujesz się pokrzywdzony opublikowanymi na Twój temat informacjami, które nie są zgodne z prawdą i mocno wypaczają fakty?

Ustawodawca, mimo nałożenia na dziennikarzy obowiązku w postaci zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, a zwłaszcza obowiązku weryfikowania ich zgodności z prawdą przewidział możliwość odniesienia się do publikacji niezgodnej z faktami i żądania sprostowania informacji nieprawdziwej.

Zgodnie z art. 31a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 1914) (pr. prasowe) redaktor naczelny dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. Jednakże obowiązek ten nie zawsze łatwo jest wyegzekwować. 

 

przedmiot sprostowania

Przedmiotem sprostowania są wyłącznie wypowiedzi o faktach, które mogą być:

  1. faktami nieprawdziwymi – czyli takie, które nie odzwierciedlają relacjonowanego stanu faktycznego, będący tym samym przeciwieństwem faktu prawdziwego[1];
  2. faktami nieścisłymi – czyli takie, gdy poszczególnym fragmentom tekstu, analizowanym w oderwaniu od innych fragmentów, nie można postawić zarzutu nieprawdziwości, ale fragmenty te zestawione w całość w określonej konfiguracji przekazują czytelnikowi informację nieprawdziwą lub co najmniej nieścisłą[2].

Dotyczy to również pominięcia istotnej okoliczności mającej znaczenie dla oceny, czy przekazywana informacja jest prawdziwa i ścisła[3].

Dodatkowo należy wskazać, że przedmiotem sprostowania są fakty nieprawdziwe zdaniem wnoszącego o sprostowanie. Redaktor naczelny nie ma prawa odmówić sprostowania danej informacji na tej tylko podstawie, że wedle jego oceny fakty zawarte w informacji prasowej są prawdziwe[4].

Konieczność odniesienia się do faktów sprawia, że przedmiotem sprostowania nie mogą być  wypowiedzi ocenne, np. stanowiące krytykę, którą zainteresowany podmiot może odbierać jako nieuzasadnioną, a nawet krzywdzącą. Wypowiedzi ocenne nie zawsze bowiem dają się zakwalifikować jako prawdziwe albo fałszywe[5]. Za nieodnoszące się do faktów uznano również sprostowanie dotyczące hipotez lub opinii.

Ważne jest to, że sprostowaniu nie podlega cały opublikowany materiał prasowy, a jedynie jego fragmenty, które są nieprawdziwe lub nieścisłe.

 

wniosek o sprostowanie

Wniosek o sprostowanie może zostać złożony przez:

  1. osobę fizyczną;
  2. osobę prawną;
  3. jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną,

którą materiał prasowy dotyczy, a także

  1. w imieniu osoby zmarłej z wnioskiem mogą wystąpić osoby najbliższe oraz
  2. następcy prawni osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej.

Sprostowanie należy sporządzić na piśmie w terminie nie dłuższym niż 21 od dnia opublikowania materiału prasowego i:

  1. nadać je w placówce pocztowej operatora pocztowego lub
  2. złożyć w siedzibie redakcji.

Sprostowanie musi zawierać:

  1. własnoręczny podpis wnioskodawcy,
  2. imię i nazwisko lub nazwę wnioskodawcy oraz
  3. adres korespondencyjny wnioskodawcy.

 

tekst sprostowania

Sprostowanie powinno być sporządzone w języku polskim lub w języku, w którym opublikowany został materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania.

Tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu. Dozwoloną długość tekstu sprostowania oblicza się, mnożąc liczbę znaków składających się na prostowany fragment przez dwa, z uwzględnieniem spacji.

Podstawą do obliczenia dozwolonej objętości sprostowania jest fragment materiału prasowego, z którym nie zgadza się zainteresowany. Co istotne, rozproszenie jednej wiadomości w kilku fragmentach publikacji uprawnia do obliczenia podstawy dozwolonej objętości sprostowania jako sumy objętości tych fragmentów.

Przy obliczaniu objętości tekstu sprostowania nie uwzględnia się wyrazu “sprostowanie”, oznaczenia imienia i nazwiska (nazwy) zainteresowanego, wskazania tytułu artykułu, którego dotyczy sprostowanie, miejsca i daty publikacji oraz imienia i nazwiska jej autora.

W sytuacji, w której w materiale prasowym jest kilka wiadomości uznanych za nieprawdziwe lub nieścisłe, to każda z nich może podlegać sprostowaniu. Oznacza to, że może zdarzyć się, że tekst wszystkich sprostowań przekroczy objętość samego artykułu[6]. W takim przypadku nie jest koniecznie, aby przygotować odrębne oświadczenie dla każdej prostowanej wiadomości. Jednym oświadczeniem można domagać się sprostowania w materiale prasowym kilku nieprawdziwych lub nieścisłych informacji. Takie zbiorcze oświadczenie będzie stanowić nie jedno sprostowanie ale zbiór sprostowań. Ma to kluczowe znaczenie dla późniejszej oceny spełnienia wymogu dozwolonej dwukrotnej objętości tekstu sprostowania.

Istotne jest także, aby sprostowanie było rzeczowe. W orzecznictwie za nierzeczowe uznano:

  1. sprostowanie, które nie odnosi się wprost do treści materiału prasowego, w którym brak jest informacji stanowiących przedmiot żądanego sprostowania[7];
  2. sprostowanie mało czytelne, niezbyt jasne czy niekonkretne[8];
  3. sprostowanie zawierające bardzo ogólne twierdzenie oraz nieprecyzujące jaka informacja zawarta materiale jest nieprawdziwa[9].

 

publikacja sprostowania

Zgodnie z art. 32 pr. prasowego redaktor naczelny ma obowiązek opublikować sprostowanie:

  1. w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, w której zamieszczono materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania – w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprostowania;
  2. w dzienniku – w najbliższym przygotowywanym do druku numerze, a w przypadku braku możliwości technicznych w numerze następnym, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania;
  3. w czasopiśmie – w najbliższym od dnia otrzymania sprostowania lub następnym po nim przygotowywanym do opublikowania numerze;
  4. w innym niż dziennik przekazie za pomocą dźwięku lub obrazu i dźwięku – w najbliższym analogicznym przekazie.

Gdy możliwy termin opublikowania sprostowania przekracza 6 miesięcy, na żądanie wnioskodawcy sprostowanie należy dodatkowo opublikować w ciągu miesiąca od dnia otrzymania sprostowania w odpowiednim ze względu na krąg odbiorców dzienniku. Koszty publikacji pokrywa wydawca prasy, w której ukazał się materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania.

Strony, czyli wnioskodawca i redaktor naczelny mogą umówić się w formie pisemnej co do innych terminów publikacji niż wskazane po  na piśmie umówiły się inaczej.

Sprostowanie:

  1. w drukach periodycznych – powinno być opublikowane w tym samym dziale i taką samą czcionką, co materiał prasowy, którego dotyczy, pod widocznym tytułem “Sprostowanie”.
  2. w przekazach za pomocą: dźwięku lub obrazu i dźwięku – sprostowanie powinno być wyraźnie zapowiedziane oraz nastąpić w przekazie tego samego rodzaju i o tej samej porze.

W tekście nadesłanego sprostowania redaktor naczelny nie może bez zgody wnioskodawcy dokonywać skrótów ani innych zmian.

Co więcej, tekst sprostowania nie może być komentowany w tym samym numerze, przekazie lub w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, tego samego dnia. Nie wyklucza to jednak prostej zapowiedzi polemiki lub wyjaśnień.

 

odmowa publikacji sprostowania

Redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:

  1. jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów;
  2. zostało nadane lub złożone po upływie terminu 21 dni od emisji publikacji, której sprostowanie dotyczy lub nie zostało podpisane;
  3. nie spełnia wskazanych wymagań w zakresie obowiązków elementów sprostowania oraz długości teksu sprostowania;
  4. zawiera treść karalną;
  5. podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania.

Redaktor naczelny może odmówić opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:

  1. odnosi się do wiadomości poprzednio sprostowanej;
  2. jest wystosowane przez osobę, której nie dotyczą fakty przytoczone w prostowanym materiale, za wyjątkiem gdy sprostowanie jest składane przez osoby najbliższe zmarłego oraz następców prawnych;
  3. zawiera sformułowania powszechnie uznawane za wulgarne lub obelżywe.

Jeżeli redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania zobowiązany jest niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, przekazać wnioskodawcy pisemne zawiadomienie o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli odmowa nastąpiła w związku z tym, że sprostowanie:

  1. jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów;
  2. zawiera treść karalną;
  3. podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania

redaktor naczelny zobowiązany jest do wskazania tych fragmentów sprostowania, które nie nadają się do publikacji.

 

poprawienie sprostowania

Po otrzymaniu odmowy opublikowania sprostowania, wnioskodawca może nadesłać poprawione sprostowanie w terminie 21 dni od dnia doręczenia wnioskodawcy zawiadomienia o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli po nadesłaniu poprawionego sprostowania i zastosowania się do wskazań redaktora naczelnego w uzasadnieniu odmowy opublikowania sprostowania, redaktor naczelny nie może odmówić opublikowania sprostowania.

 

postępowanie przed sądem w sprawach o sprostowanie

Jeżeli redaktor naczelny odmówił opublikowania sprostowania albo sprostowanie nie ukazało się w określony w ustawie terminie zainteresowany może wytoczyć powództwo o opublikowanie sprostowania. Co istotne osobą pozwaną jest redaktor naczelny, a nie wydawca. Wniesienie pozwu przeciwko wydawcy skutkować będzie oddaleniem powództwa.

Termin na złożenie pozwu o sprostowanie wygasa po upływie roku od dnia opublikowania materiału prasowego.

Sprawy dotyczące powództwa o sprostowanie rozpoznaje sąd okręgowy właściwy ze względu na siedzibę redakcji.

Ustawodawca przewidział przyspieszone terminy rozpoznawania spraw o sprostowanie materiału prasowego. Zgodnie z art. 52 pr. prasowego, jeżeli pozew nie jest dotknięty brakami formalnymi sąd rozpoznaje sprawę najpóźniej w ciągu 30 dni od dnia wniesienia pozwu. Pozwany, czyli redaktor naczelny będzie miał 7-dniowy termin od dnia doręczenia mu pozwu na wniesienie odpowiedzi na pozew.

Po wydaniu przez sąd orzeczenia, wyrok wraz z uzasadnieniem sąd doręcza niezwłocznie, z urzędu, obu stronom.

Od wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje apelacja, którą wnosi się w terminie 7 dni od dnia doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem.

Sąd drugiej instancji (sąd apelacyjny) rozpoznaje apelację najpóźniej w terminie 30 dni od dnia wniesienia apelacji niedotkniętej brakami formalnymi.

Strona przeciwna może wnieść odpowiedź na apelację w terminie 7 dni od dnia doręczenia apelacji.

 

Jeśli w stosunku do Ciebie, najbliższej Ci osoby zmarłej bądź Twojej firmy opublikowano materiał prasowy, który zawiera nieprawdziwe fakty, czyli takie, które nie odzwierciedlają relacjonowanego stanu faktycznego bądź fakty nieścisłe – czyli takie, które w zestawieniu dają nieprawdziwy obraz całości, możesz skorzystać z wzoru sprostowania. Gdy masz wątpliwości co do tego czy pominięta istotna okoliczność wymaga sprostowania, skontaktuj się z nami. Postaramy się rozwiać wątpliwości a także pomóc w przygotowaniu poprawnego sprostowania

 

 

 

Photo by Charisse Kenion on Unsplash

 

[1] R. Malujda, A. Oryl, Sprostowanie i odpowiedź w prawie prasowym: istota, forma, roszczenia, „Radca Prawny” 2007/3, s. 83.
[2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13.03.2017 r., VI ACa 2000/16, LEX nr 2302197.
[3] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 25.05.2006 r., I ACa 156/06, LEX nr 196068.
[4] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20.03.2013 r. I ACa 766/12, LEX nr 1294857.
[5] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7.08.2015 r., VI ACa 810/15, LEX nr 1950234.
[6] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15.05.2008 r., I CSK 531/07, MoP 2008/12, s. 620.
[7] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8.03.2017 r., VI ACa 2001/16, LEX nr 2289432.
[8] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 26.01.2016 r., I ACa 2129/15, LEX nr 2053897.
[9] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29.11.2016 r., I ACa 1540/16, LEX nr 2233027.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami