-1
archive,category,category-nieuczciwa-konkurencja,category-153,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Prawo mody – jak skutecznie chronić się przed naruszeniami ze strony marek fast fashion?

„Moda fast fashion nie jest za darmo. Ktoś gdzieś za to płaci” – powiedziała kiedyś dziennikarka Lucy Siegle[1]. Marki fast fashion kradły, kradną i, niestety, w obecnej rzeczywistości kraść będą. Tym pesymistycznym akcentem należy rozpocząć dysputę na temat tego, dlaczego warto zawczasu zabezpieczyć się przed kradzieżą własności intelektualnej w postaci projektów ze świata mody.

Żadna marka fast fashion nie pozostaje bez winy, gdy mówimy o naruszeniach prawa własności intelektualnej, gdyż nawet za samą ideą tego pojęcia – „tanie ubrania produkowane szybko i sprzedawane masowo przez ogromne koncerny w odpowiedzi na ostatnie modowe trendy”[2] – kryje się chęć inspiracji najnowszymi kolekcjami tworzonymi przez sławnych projektantów, wyznaczających kierunek w świecie mody.

Jak wiadomo jednak, granica między inspiracją a plagiatem potrafi być bardzo cienka. Tak bowiem, jak w dużej mierze nie ma wątpliwości co do inspirowania się przez czołowych projektantów światem dookoła oraz ich przeciwnikami[3], marki fast fashion co jakiś czas oskarżane są o przekroczenie granicy między inspiracją a plagiatem dzieła danego projektanta[4]. Nie szukając daleko, ze sławnych sporów w świecie mody można przywołać oskarżenia kierowane przez projektantów i marki takie jak Anna Sui[5], Diane von Furstenberg[6] czy Gucci[7] przeciwko firmie Forever 21, czy pozew skierowany przez Gianni Versacego przeciwko Fashion Nova za sprzedaż sukni podobnej do tej jego projektu, którą w 2000 r. na ceremonii rozdania nagród Grammy nosiła Jennifer Lopez[8].

 

Rys. 1 Po lewej oryginalna kurtka Gucci, po prawej „inspirowana” kurtka sieciówki Forever 21.
Źródło: Gucci sues Forever 21 for allegedly ripping off its trademark stripes – FirstClasse
 

 

Dlaczego marki fast fashion kradną?

Jednym z czołowych naruszycieli praw własności intelektualnej w świecie mody pozostaje hiszpańska marka ZARA. W 2021 r. w Internecie pojawiła się zwiększona liczba opinii, jakoby francuski projektant mody Simon Porte Jacquemus został „drugą ZARĄ”. Tymczasem od wielu lat designer ten pada ofiarą żerowania marek fast fashion, z ZARĄ na czele, gdyż „jego styl jest prosty do powielenia. Nie wymaga wielu godzin nad maszyną, nie jest drogi w wykonaniu”[9], a więc posiada wszystkie cechy pożądane do skopiowania przez markę fast fashion. W efekcie „ZARA ma na ten moment więcej ubrań podobnych do Jacquemusa niż sam projektant w swojej kolekcji”[10], przez co jego marka doznaje obniżenia wartości w oczach klienta.

Nie jest to jednak najsłynniejszy przypadek naruszenia prawa przez ZARĘ względem projektanta. W 2016 r. media społecznościowe zawrzały wskutek afery związanej z kradzieżą designu naszywek oraz przypinek autorstwa amerykańskiej niezależnej projektantki Tuesday Bassen, która na wynajęcie prawnika w sporze z tym modowym gigantem musiała wydać niemal wszystkie swoje oszczędności. Po skierowaniu do marki fast fashion pierwszego pisma zwracającego uwagę na naruszenie, prawnicy odpisali, że prace autorki nie są wystarczająco oryginalne, by przez odbiorców utożsamiane były z marką Tuesday Bassen i są za proste, by podlegały ochronie na gruncie prawa autorskiego[11]. Takie stanowisko stoi w sprzeczności z postanowieniami chociażby konwencji berneńskiej[12]. Ten akt prawny stanowi o tym, że ochrona prawnoautorska obowiązuje od momentu ustalenia utworu. Elementy odzieży zaś, czy to w orzecznictwie polskim[13], czy międzynarodowym[14], uznaje się za utwory. Sytuacją tą zainteresował się inny projektant, Adam J. Kurtz, którego prace również zostały skopiowane przez ZARĘ i który następnie założył stronę internetową o nazwie „Shop ZARA’s Art Theft Collection”, gdzie opublikował zestawienie prac oryginalnych projektantów z podróbkami ZARY, po kliknięciu na które następuje przekierowanie na stronę pierwotnego twórcy designu.[15]

 

Rys. 2 Po lewej stronie oryginalne przypinki autorstwa Tuesday Bassen, po prawej podróbki stworzone przez ZARĘ.
Źródło: https://www.boredpanda.com/zara-stealing-designs-copying-independent-artists-tuesday-bassen/?utm_source=google&utm_medium=organic&utm_campaign=organic

 

Dla marek fast fashion liczy się zysk, zaś ich celem są osoby pragnące poczuć się modnie i ubierać niczym ich idole i idolki bądź modelki i modele na wybiegach, a których nie stać na kreacje od drogich projektantów lub wolą zapłacić taniej za rzecz podobną, niż wydawać kilkakrotność danej kwoty za dzieło oryginalnego twórcy. Dlatego też marki wiedząc, że ich nielegalne działanie jest opłacalne, dopuszczają się naruszeń praw własności intelektualnej względem pierwotnych autorów, gdyż nawet kwota wydana na spór sądowy i na odszkodowanie często nie uderzy mocno w ich całościowy zarobek[16].

 

Jak chronić prawa w modzie?

Dlaczego projektanci rezygnują z opatrzenia ochroną swoich dzieł przed naruszeniami ze strony marek fast fashion zawczasu? Powodów ku temu może być kilka. Pierwszy jest taki, że moda ciągle się zmienia, przez co stałe inwestowanie w ochronę praw z rejestracji wzorów przemysłowych czy też praw ochronnych na znak towarowy wydaje się twórcom nieopłacalne[17]. Dodatkowo mają często wrażenie, że istniejące środki w postaci ochrony prawnoautorskiej bądź ochrony na podstawie niezarejestrowanego wspólnotowego wzoru przemysłowego dadzą im wystarczające zabezpieczenie przed kradzieżą własności intelektualnej. Jest to jednak myślenie krótkowzroczne. Poniżej zaprezentowaliśmy charakterystykę każdego z możliwych działań.

 

Ochrona zagwarantowana przez prawo autorskie

Przez niektórych uważana jest za najbardziej podstawową formę dochodzenia swoich roszczeń w sprawie naruszenia prawa do danego projektu modowego[18], zwłaszcza w świetle wyżej wymienionego ogólnoświatowego uznawania odzieży za utwór w rozumieniu prawa autorskiego. Nie zawsze jednak ta ochrona będzie wystarczająca. Amerykańscy teoretycy wskazują na niejasność obowiązujących przepisów prawa autorskiego w stosunku do wytworów modowych i nieskuteczność prób stworzenia aktów legislacyjnych wprost odnoszących się do tego typu utworu[19]. Dodatkowo „obecnie prawo autorskie nie obejmuje ochrony do kolorów czy też połączeń kolorystycznych, sposobu, w jaki <elementy projektu są cięte oraz łączone razem> czy całościowo <elementów odzieży wraz z akcesoriami>”[20]. M. Lech zwraca uwagę na niedostateczną skuteczność ochrony prawnoautorskiej w odniesieniu do świata mody, gdyż prawo autorskie może chronić tylko taką twórczość, która ma indywidualny charakter, co oznacza odciśnięcie na czymś piętna twórczego i co w przypadku sztuki użytkowej jest dość trudne do wykazania.[21] Dodatkowa trudność polega na tym, że czasem najmniejsza zmiana wprowadzona do oryginalnego projektu, może sprawić, że powstanie nowy „przejaw twórczości o indywidualnym charakterze”, przez co późniejszy projekt drugiej marki stanie się jedynie utworem inspirowanym, nie plagiatem. E. Vulaj, poddając ogólnej krytyce ochronę designu przez prawo autorskie, wspomina jednak, że ratunkiem dla tej formy ochrony są niejako przypadki znane z orzecznictwa oraz fakt, że definicja „utworu” to katalog otwarty.[22] Innym problemem jest brak rejestru, w którym można rejestrować utwory ułatwiając w ten sposób wykazania autorstwa i daty od której przysługuje ochrona. Tutaj pomocne może być skorzystanie z WIPO proof o którym pisaliśmy kilka miesięcy temu.

 

Zarejestrowanie znaku towarowego

Choć nie jest to rozwiązanie niestosowane (przykładem może być ogromna ilość znaków rejestrowanych przez LV i Chanel), to jednak nie każdy projektant modowy będzie miał na tyle charakterystyczny element swojego designu, by objąć go prawem ochronnym na znak towarowy. Przykładowo Proenza Schouler “nie zawiera widocznego znaku ani nazwy marki, poza małą wiszącą, metką. To, co wyróżnia tę torbę na tle innych, to jej design – który nie podlega pod ochronę znaku towarowego”.[23] Bo chociaż znana jest idea przestrzennych znaków towarowych, ochrona kształtów, kolorów czy faktury, tak ważnych cech charakteryzujących odzież i akcesoria, to bardziej domena wzorów przemysłowych. Stąd zdecydowanie łatwiej jest objąć ochroną dane logo, aniżeli projekt jako taki.

 

Patent

Uzyskanie patentu w przypadku elementów ze świata mody jest dość trudne, lecz nie niemożliwe, m.in. ze względu na niewskazanie w p.w.p.[24] definicji „wynalazku”. Wadami tego rozwiązania są kosztowność oraz stosunkowo długi czas na uzyskanie patentu, co przy zmieniających się co chwila trendach jest często dla twórców nieopłacalne. Dodatkowo nie każdy projekt będzie nadawał się do opatentowania ze względu na brak przemysłowej stosowalności. Do najsławniejszych przykładów elementów ubrań, które zyskały ochronę w postaci patentu, należą: suwak, rzepy czy włókno tekstylne Kevlar.[25]

 

Zarejestrowanie wzoru przemysłowego

Najskuteczniejsza ochrona designu w obecnym systemie występuje na gruncie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego. Zgodnie z art. 102 p.w.p.: „Wzorem przemysłowym jest nowa i posiadająca indywidualny charakter postać wytworu lub jego części, nadana mu w szczególności przez cechy linii, konturów, kształtów, kolorystykę, fakturę lub materiał wytworu oraz przez jego ornamentację”, zatem podlegać będzie pod niego również zewnętrzny projekt danego elementu garderoby. Uzyskanie ochrony danego wzoru przemysłowego może nastąpić na trzech płaszczyznach: krajowej, europejskiej oraz międzynarodowej:

 

    • W przypadku pierwszej płaszczyzny wzór przemysłowy zastrzegany jest w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej. Zgodnie z wymogami zaprezentowanymi w p.w.p., aby zarejestrować dany wzór przemysłowy, musi on spełniać dwa kryteria: być nowy oraz posiadać indywidualny charakter. Prawo z rejestracji obowiązuje przez bardzo korzystny dla właściciela wzoru okres 25 lat, odnawiany co każde 5 lat ochrony. Zamieszczenie na swojej stronie internetowej lub w siedzibie przedsiębiorstwa świadectwa ochronnego uzyskanego z rejestracji wzoru jest przy okazji świetnym posunięciem służącym zapobieganiu działaniom nieuczciwej konkurencji.

 

    • Uzyskanie prawa z rejestracji wspólnotowego wzoru przemysłowego w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej pozwala na zapewnienie jego egzekwowania na terenie 27 państw UE, także przez 25 lat. EUIPO przy zgłoszeniu bada jedynie kryteria formalne, co sprawia, że procedura jest naprawdę szybka. Na mocy dyrektywy 6/2002 możliwa jest także prawna ochrona wzoru przemysłowego, który nie został zarejestrowany. Sprawa Karen Miller Fashions Ltd. przeciw Dunnes Stores potwierdziła skuteczność ochrony niezarejestrowanego wzoru wspólnotowego: „Karen Millen zaprojektowała i wprowadziła do obrotu w Irlandii damską koszulę w paski w kolorach niebieskim i brązowym oraz czarny top z dzianiny. Dunnes Stores nabyła ich egzemplarze, zleciła wyprodukowanie kopii tych artykułów poza Irlandią i następnie wprowadziła je do sprzedaży w Irlandii. Karen Millen powołując się na to, że jest właścicielem niezarejestrowanych wzorów wspólnotowych skierowała sprawę do sądu z żądaniem zaprzestania przez Dunnes Stores używania jej wzorów oraz zasądzenia odszkodowania”.[26] Należy jednak podkreślić, że, pomijając znacznie krótszy, 3-letni okres ochrony, niezarejestrowany wzór przemysłowy w przeciwieństwie do zarejestrowanego zapewnia mniejszy zakres ochrony i w szczególności nie chroni przed niedozwolonym naśladownictwem, które różni się nieco od pierwotnego wzoru.[27]

 

    • Trzecia płaszczyzna dotyczy zapewnienia ochrony danego wzoru przemysłowego na terenie innego państwa przy pomocy umów międzynarodowych (zwłaszcza tzw. Porozumienia haskiego[28]), od których treści uzależnione są także okres i zakres obowiązywania. To zdecydowanie najdroższa opcja ale warta rozważenia. Koszt ochrony można wyliczyć za pomocą specjalnego kalkulatora przygotowanego przez WIPO[29]

 

Powyższe argumenty wskazują, że uzyskanie prawa z rejestracji na wzór przemysłowy w odniesieniu do wytworów związanych ze światem mody jest najskuteczniejszym narzędziem de lege rata w ochronie przed czynami nieuczciwej konkurencji dokonywanymi przez marki fast fashion. Ochrona ta jest znacznie bardziej ujednolicona przepisami, niż w przypadku prawa autorskiego, szersza zakresowo, niż przy znakach towarowych i znacznie prostsza oraz szybsza w realizacji, aniżeli patenty, co czyni z niej łatwo osiągalny środek dla projektantów chcących zabezpieczyć swoje projekty.

 

Słowem podsumowania

Choć wydaje się, że wytaczanie sporów przeciwko markom fast fashion jest ciężkie niczym walka Dawida z Goliatem, jakim to określeniem posługiwały się portale informacyjne w przypadku Tuesday Bassen[30], to nie trzeba być sławnym niczym Kim Kardashian[31], aby wygrać spór przeciwko gigantom przemysłu modowego.

Omówione zagadnienie jest o tyle niezwykłe, że nie tylko sami projektanci zastrzegający swoje designy oraz skuteczność ich prawników w przypadku naruszenia praw ich klientów mają wpływ na los przeciwnika procesowego. Wypłata odszkodowania dla oryginalnego twórcy w przypadku jego wygranej, chociażby liczona była w miliardach, często w bardzo niewielkim stopniu wpłynie na samą markę, która nadal będzie uciekać się do nieuczciwych praktyk, gdyż biorąc pod uwagę cały swój zysk, może sobie na to pozwolić. To przede wszystkim my, jako świadomi swoich wyborów konsumenci, mamy realny wpływ na sytuację oryginalnych twórców. I tak, jak jasne jest, że, cytując D.F. García: „Zazwyczaj nie zatrzymujemy się, by pomyśleć o tym, jak bardzo ranimy Chanel, Louis Vuitton, Gucci czy Saint Laurent”[32], to jednak problem kradzieży własności intelektualnej nie dotyczy jedynie luksusowych projektantów, a także niezależnych twórców, których nie stać jest na ochronę ich praw w przypadku naruszenia. Los ich oraz ich dzieł pozostaje w naszych rękach, a tak długo, jak nie zaprzestaniemy pogoni za tanimi „nowościami” zamiast szukania alternatyw dla fast fashion, chociażby w postaci wspierania prac oryginalnego autora lub kupowania rzeczy z drugiej ręki, nic w tej kwestii realnie się nie zmieni.

 

Jeśli potrzebujesz pomocy finansowej w związku z rejestracją znaku towarowego czy wzoru przemysłowego, to warto skorzystać z dofinansowania jakie jeszcze przez kilka dni oferują urzędy patentowe. Skontaktuj się z nami bądź skorzystaj z gotowej usługi badania i rejestracji znaku czy wzoru przemysłowego. I chroń własność intelektualną w modzie. Swoją i cudzą  😉  

 

 

[1] Jennifer Nini, 33 Thought-Provoking Quotes About Ethical, Sustainable and Fast Fashion, ECO WARRIOR PRINCESS (Oct. 17, 2018), https://ecowarriorprincess.net/2018/10/brilliantquotes-about-ethical-sustainable-and-fast-fashion/
[2] https://www.macmillandictionary.com/us/buzzword/entries/fast-fashion.html
[3] Choć też nie zawsze, zob. np. spór między markami Gucci a Guess o literę „G”: https://www.businessoffashion.com/articles/news-analysis/gucci-and-guess-end-nine-year-trademark-dispute
[4] https://www.businessinsider.com/zara-forever-21-fast-fashion-full-of-copycats-2018- 3.
[5] Amy Odell, Forever 21’s Ability to Copy Designer Clothes Could Be in Jeopardy, THE CUT (Apr. 13, 2009), https://www.thecut.com/2009/04/forever_21s_ability_to_copy_de.html.
[6] Liza Casabona, Diane von Furstenberg Sues Forever 21 Over Copyright, WOMEN’S WEAR DAILY (Mar. 28, 2007), https://wwd.com/business-news/financial/diane-von-furstenberg-sues-forever-21-overcopyright-501745/.
[7] Kali Hays, The 5 Biggest Lawsuits in Fashion, WOMEN’S WEAR DAILY (Apr. 25, 2017), https://wwd.com/business-news/legal/the-5-five-biggest-lawsuits-facing-fashion-retail10875211/
[8]https://www.harpersbazaar.com/uk/fashion/fashion-news/a30053010/versace-suing-fashion-nova-jlo-dress/
[9]https://www.facebook.com/login/?next=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ffashionfuc%2Fposts%2F1026428951432096
[10] Ibidem.
[11] https://www.boredpanda.com/zara-stealing-designs-copying-independent-artists-tuesday-bassen/?utm_source=google&utm_medium=organic&utm_campaign=organic
[12] Akt Paryski Konwencji Berneńskiej O OCHRONIE DZIEŁ LITERACKICH I ARTYSTYCZNYCH sporządzony w Paryżu dnia 24 lipca 1971 r. (Dz. U. z 1990 r. Nr 82, poz. 474).
[13] Postanowienie z dnia 23 grudnia 2015 roku, IC GCo 289/15, niepubl, za: https://lswipblog.pl/pl/2020/05/czy-kazdy-projekt-modowy-jest-chroniony-przez-prawo-autorskie/
[14] Orzeczenie Tribunal de commerce de Paris, 18e chambre, 18 mai 1994, PIBD 1994 576 III 553, https://www.doctrine.fr/d/TCOM/Paris/1994/INPID19940057
[15] https://www.boredpanda.com/zara-stealing-designs-copying-independent-artists-tuesday-bassen/?utm_source=google&utm_medium=organic&utm_campaign=organic
[16] Podobno wielkie sieci odzieżowe, według nieoficjalnych źródeł, mają nawet posiadać specjalny kapitał na pokrycie odszkodowań, żródło: https://lookreatywni.pl/baza-wiedzy/plagiatowe-wpadki-sieciowek-fast-fashion/
[17] https://fashionbusiness.pl/czy-zara-podrobila-projekty-spodni-diesel-i-sandalow-marni-jak-chronic-wzory/
[18] https://lswipblog.pl/pl/2020/05/czy-kazdy-projekt-modowy-jest-chroniony-przez-prawo-autorskie/
[19] Zob. Serena Elavia, Senior Theses, How the Lack of Copyright Protections for Fashion Designs Affects Innovation in the Fashion Industry, Trinity C. Digital Repository 16 (2014), 43.
[20] Elizabeth Vulaj, Will fast fashion go out of style soon? How couture designers, celebrities, and luxury brands fighting back may change the future legal landscape for mass affordable retailers, s. 207, cyt. za: Can I use copyright to protect my fashion designs?, Copyright Alliance, https://copyrightalliance.org/ca_faq_post/copyright-fashion-designs/ (last visited Jan. 19, 2020); Julie Zerbo, Protecting Fashion Designs: Not Only “What?” but “Who?, 6 AM. U. BUS. L. REV. 595, 596 (2017), http://digitalcommons.wcl.american.edu/aublr/vol6/iss3/2 (internal citation omitted).
[21] https://wzoryprzemyslowe-blog.pl/czym-sa-wzory-przemyslowe/
[22] Ibidem, s. 207.
[23] Casey E. Callahan, Fashion Frustrated: Why the Innovative Design Protection Act is a Necessary Step in the Right Direction, But Not Quite Enough, 7 BROOK. J. OF CORP. FIN. & COM. L. 195, s. 198 (2012)
[24] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[25] https://www.upcounsel.com/fashion-patents
[26] https://fashionbusiness.pl/wzory-przemyslowe-w-modzie-rejestrowac-czy-nie-rejestrowac/
[27] https://fashionbusiness.pl/czy-zara-podrobila-projekty-spodni-diesel-i-sandalow-marni-jak-chronic-wzory/
[28] Akt genewski Porozumienia haskiego w sprawie międzynarodowej rejestracji wzorów przemysłowych, przyjęty w Genewie dnia 2 lipca 1999 r. (Dz. U. z 2009 r. Nr 198, poz. 1522).
[29] https://www.wipo.int/hague/en/fees/calculator.jsp
[30] https://www.thecut.com/2016/07/tuesday-bassen-on-her-work-being-copied-by-zara.html
[31]https://www.businessinsider.com/kim-kardashian-missguided-lawsuit-awarded-damages-california-judge-2019-7?IR=T
[32] Denisse F. García, Fashion 2.0: Its Time for the Fashion Industry to Get Better-Suited, Custom-Tailored Legal Protection, 11 DREXEL L. REV. 337, 338 (2018).
Photo by freestocks on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Wniosek o zabezpieczenie środka dowodowego a zabezpieczenie dowodów – czy zdobędziemy punkty w tej rozgrywce?

W jednej z prowadzonych przez nas spraw sądowych składaliśmy wniosek o zabezpieczenie środka dowodowego. Jest to nowe narzędzie w sporach dotyczących własności intelektualnej, o którym pisaliśmy tutaj. Naszymi klientami są informatycy, a spór dotyczy bezprawnego korzystania z aplikacji przez nich stworzonej. Dlatego prosiliśmy sąd o zabezpieczenie środka dowodowego polegające na zabezpieczeniu w trybie art. 47998 kpc danych informatycznych szczegółowo opisanych w załączniku do naszego wniosku, pozyskanych zgodnie z kolejnością i zakresem czynności szczegółowo opisanych w naszym wniosku. Dodatkowo wyjaśniliśmy sądowi, że środkiem dowodowym podlegającym zabezpieczeniu są dane informatyczne mogące mieć, w szczególności, postać kodów źródłowych lub informatycznych zapisów historii zmian (inaczej wykonanych akcji), pobrane w szczególności w formie zrzutów ekranów możliwych do wykonania po uzyskaniu dostępu do kont serwisowych i katalogów obowiązanego, a utrzymywanych na jego rzecz na serwerach zewnętrznych wskazanych przez nas dostawców usług informatycznych.

We wniosku o zabezpieczenie podkreślaliśmy, że dane te dostarczą informacji wskazujących osoby tworzące utwory zawarte w spornej aplikacji i tym samym pozwolą na wykazanie faktu autorstwa utworów stworzonych przez naszych klientów oraz eksploatacji tych utworów przez obowiązanego. Wyjaśniliśmy, że sposobem zabezpieczenia powinny być czynności komornika wykonane w obecności (asyście) biegłego z zakresu informatyki, w biurze lub innym miejscu prowadzania przez obowiązanego działalności z wykorzystaniem komputerów i Internetu. Do wniosku załączyliśmy obszerny opis poszczególnych czynności jakie powinien wykonać komornik, aby zabezpieczyć dane informatyczne  jakie wnioskowaliśmy. 

 

Niestety…

Mimo takich obszernych wyjaśnień, sąd odmówił nam udzielenia zabezpieczenia ponieważ „wnioskodawcy nie wskazali, co w ich rozumieniu obejmują dane informatyczne, o których mowa we wniosku. Środki dowodowe, których zabezpieczenia domagają się wnioskodawcy nie zostały dostatecznie sprecyzowane we wniosku”. Poza tym sąd (bez znajomości  zawartości plików podlegających zabezpieczeniu) przyjął, iż nasze żądanie w zakresie eksportu plików obejmujących wszystkie zgłoszenia informatyczne, jest zbyt szerokie. Zapewne sąd nie zdawał sobie sprawy z tego, że żądane przez nas wygenerowanie danych obejmuje kilka stron maszynopisu (o jakiej zatem obszerności mowa?). Co ciekawe, nasz wniosek w zakresie wykonania zrzutów ekranu, sąd uznał za „wytworzenie dowodów” i „wykreowanie dowodów” a nie zabezpieczenie środków dowodowych.

No cóż, nie można zgodzić się z pierwszym argumentem sądu, a to dlatego, że wymaganie od wnioskodawcy w chwili składania wniosku wiedzy o tym jakie dowody mają zostać zabezpieczone, i co więcej – w jaki sposób, czyniłoby ten przepis niezgodny z art. 7 dyrektywy 2004/48/WE[1] (dalej jako „Dyrektywa”). Na gruncie tej regulacji unijnej przyjmuje się, że uprawniony nie musi dokładnie wskazywać środków dowodowych. Widać też przemieszenie definicji. Warto więc przy tej okazji uporządkować pojęcia i ustalić czym jest “dowód” a czym “środek dowodowy”, i na czym polega “zabezpieczenie” dowodu i środka dowodowego.

 

dowód a środek dowodowy

Ustawodawca w sposób niekonsekwentny posługuje się określeniami „dowód” czy „środek dowodowy”. Najwyraźniej można to dostrzec w przepisie art. 236 kpc zgodnie z którym „w postanowieniu o dopuszczeniu dowodu sąd oznaczy środek dowodowy i fakty, które mają nim zostać wykazane”. Dalej z art. 243(2) kpc wynika, że dokumenty (…)  stanowią dowody bez wydawania odrębnego postanowienia ale sąd może pominąć „dowód z takiego dokumentu” czyli, dowód jest przeprowadzany z dokumentu, dowód z przesłuchania stron” a jednoczenie „dokument prywatny (…) stanowi dowód”.

Widać kompletne pomieszanie. A. Klich wyodrębnia trzy zasadnicze podejścia prezentowane przez przedstawicieli doktryny w odniesieniu do definiowania pojęcia dowodu[2]:

  1. skrajnie opisowe, zgodnie, z którym zakres dowodu jest znacznie szerszy od środka dowodowego – dowód to środek przekonania  sędziego, mający rozstrzygnąć spór o prawdziwości faktów przytaczanych przez strony[3] w  tak pojmowanej  koncepcji słowo „dowód”  oznacza de facto proces dowodzenia
  2. opisowe, zgodnie, z którym środek dowodowy stanowi jedno z kilku znaczeń, w których użyto terminu dowód w kpc, bądź stanowi jeden z jego desygnatów
  3. powszechne, według którego dowód utożsamiany jest ze środkiem dowodowym, z pominięciem różnicowania zakresów obu wyrażeń.

I stąd pewnie pojawił się zarzut sądu w naszej sprawie.

 

Tymczasem udowodnienie faktu w rozumieniu art. 6 kodeksu cywilnego polega na uznaniu przez sąd za prawdziwe zdania o tym fakcie. Chodzi więc nie o przedstawienie przez strony środków dowodowych, ale o wynik operacji myślowej dokonywanej przez sąd; o ocenę, czy przedstawione środki dowodowe pozwalają uznać twierdzenie strony o faktach za prawdziwe.

Zgodnie z art. 232 kpc strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Obowiązek wskazania dowodu dla stwierdzenia faktu jest wypełniony, jeżeli strona prawidłowo sformułuje wniosek dowodowy, w którym oznaczy środek dowodowy w sposób umożliwiający jego przeprowadzenie i wyszczególni fakty mające zostać stwierdzone (tak w art. 2351 kpc).

Biorąc pod uwagę systematykę kpc środkiem dowodowym będą:

  1. dokumenty (w tym dokumenty elektroniczne);
  2. zeznania świadków;
  3. opinie biegłych;
  4. oględziny;
  5. przesłuchanie stron;
  6. inne środki dowodowe takie jak:
    • dowód z grupowego badania krwi,
    • dowód  z  filmu,  telewizji,  fotokopii,  fotografii,  planów,  rysunków oraz płyt lub taśm dźwiękowych i innych przyrządów utrwalających albo przenoszących obrazy lub dźwięki – tzw. dowody nienazwane.

Jeżeli strona nie dysponuje dowodem, powinna we wniosku dokładnie oznaczyć środek dowodowy, wskazać, gdzie on się znajduje, i zażądać przedstawienia tego dowodu przez osobę, która może to uczynić. Wskazanie dowodu nie może polegać na zgłoszeniu żądania wytworzenia dowodu przez stronę przeciwną (np. przez sporządzenie zestawień).[4] To strony, a nie sąd, powinny przedstawiać materiał pozwalający poczynić ustalenia faktyczne, z których wywodzą skutki prawne.  

Aby strony mogły zgromadzić środki dowodowe, być w stanie zapewnić przeprowadzenie dowodu – ustawodawca wprowadził dwie instytucje: zabezpieczenie dowodu i  zabezpieczenie środka dowodowego.

 

zabezpieczenie dowodu a zabezpieczenie środka dowodowego

W przeciwieństwie do art. 6 Dyrektywy (który reguluje dopuszczalność nakazania przez sąd drugiej stronie przedstawienia dowodów) i art. 8 Dyrektywy (który, dopuszcza nakazanie przez sąd obowiązanemu przedstawienie informacji o pochodzeniu i sieciach dystrybucji towarów lub usług naruszających prawo własności intelektualnej przez naruszającego lub inną osobę zaangażowaną w produkcję, wytwarzanie lub dystrybucję towarów albo dostarczanie usług), które to przepisy regulują gromadzenie materiału dowodowego, celem art. 7 Dyrektywy jest ochrona istniejących dowodów, wobec obawy dokonania ingerencji w te dowody, bądź utraty możliwości przeprowadzenia w przyszłości postępowania dowodowego.[5]

 

Istnieją znaczące różnice pomiędzy zabezpieczeniem dowodu, a zabezpieczeniem środka dowodowego:

  • zabezpieczenie dowodu uregulowane w art. 310 kpc polega na jego przeprowadzeniu przez sąd ma zapewnić możliwość skorzystania w przyszłości z określonego dowodu, gdyby jego przeprowadzenie w późniejszym terminie stało się utrudnione (śmierć świadka w podeszłym wieku, posuwająca się ciężka choroba wykluczająca zeznania, zniszczenie dokumentu, zaplanowana przeprowadzka w odległe miejsce, długi wyjazd) czy bezprzedmiotowe (zmiana fizyczna, chemiczna rzeczy, która ma zostać poddana oględzinom). Nie ma przy tym znaczenia, czy obawa braku możliwości przeprowadzenia dowodu wynika z działania stron, osób trzecich, czy sił przyrody[6],
  • zabezpieczenie środka dowodowego z art. 47996 zmierza jedynie do fizycznego pozyskania materiału, z którego później będzie mógł zostać przeprowadzony dowód[7].

Środki dowodowe, które posłużą do przeprowadzenia dowodu, mogą obejmować szczegółowy opis z pobieraniem próbek lub bez, zajęcie fizyczne naruszających prawo towarów, a także – we właściwych przypadkach – materiałów i narzędzi użytych do produkcji lub dystrybucji tych towarów oraz związanych z nimi dokumentów.[8]

Inna różnica pomiędzy pojęciem zabezpieczenia dowodu a zabezpieczeniem środka dowodowego polega na tym, że:

  • wnioskując o zabezpieczenie dowodu – wnioskodawca powinien wskazać konkretny dowód oraz okoliczność, na jaką powinien on zostać przeprowadzony.
  • wnioskując o zabezpieczenia środka dowodowego – wnioskodawca może nie znać okoliczności faktycznych w takim zakresie, w jakim powinny one zostać przedstawione w postępowaniu.

 

Regulacje w zakresie zabezpieczenia dowodów zwiera Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej, którego strona jest Polska tzw. TRIPS [9]

Zabezpieczenie środka dowodowego ma swoje źródło w Dyrektywie. Celem zabezpieczenia środka dowodowego przed wniesieniem powództwa jest uzyskanie dostępu do informacji o faktach dotyczących naruszeń prawa, tak, aby przyszły powód mógł przygotować podstawę faktyczną wytaczanego powództwa. Zatem efektem zabezpieczenia środka dowodowego ma być umożliwienie uprawnionemu wglądu, w określonym przez sąd zakresie, do zabezpieczonego środka dowodowego.

 

Zabezpieczenie środka dowodowego nie ma na celu zabezpieczenia roszczenia głównego, tylko środków służących zabezpieczeniu dowodu. Uprawniony na etapie formułowania wniosku o udzielenie zabezpieczenia środka dowodowego nie musi jeszcze wiedzieć i precyzyjnie sformułować roszczeń, a właśnie na podstawie uzyskanych środków dowodowych mając jedynie wiedzę o naruszeniu ma uzyskać możliwość możliwości weryfikacji zakresu przysługujących mu roszczeń. Dlatego też, w postanowieniu o zabezpieczeniu środka dowodowego sąd określa zakres wglądu uprawnionego do zabezpieczonego środka dowodowego oraz szczegółowe zasady korzystania i zapoznawania się z nim. Sąd może ograniczyć lub wyłączyć kopiowanie środka dowodowego lub jego utrwalanie w inny sposób. Uprawniony uzyskuje dostęp do środka dowodowego wraz z uprawomocnieniem się postanowienia.

 

jak szczegółowo opisać zabezpieczenie środka dowodowego

Z komentarzy wynika, że należy uznać za wystarczające ogólne opisy środków dowodowych (wskazujące np. ich kategorię), a także wariantowe opisanie sposobu ich dokonania (dopiero w trakcie czynności może się np. okazać, czy wystarczający będzie opis i pobranie próbki, czy jednak konieczne będzie zajęcie większej liczby przedmiotów) [10].

Dokładność opisania środka dowodowego jest zrozumiała z perspektywy egzekucji postanowienia w przedmiocie zabezpieczenia. Egzekucja ta ma być prowadzona przez komornika, który nie ma żadnej swobody decyzyjnej i musi wykonywać precyzyjnie określone nakazy wynikające z tytułu wykonawczego. Wobec tego, brak dokładnego opisania środka dowodowego może znacząco utrudniać, a nawet uniemożliwiać przeprowadzenie egzekucji.

Mając na uwadze ogólną zasadę proporcjonalności, można przyjąć, że zabezpieczenie środka dowodowego powinno nastąpić w sposób, który jest w danych okolicznościach wystarczający dla wykazania istotnych dla uprawnionego okoliczności w toku postępowania o naruszenie, ale nie idzie w tym kierunku dalej, niż jest to niezbędne.

 

Przenosząc powyższe na grunt sprawy naszego klienta, nie sposób zgodzić się z sądem, że w przypadku tak precyzyjnie skonstruowanej instrukcji sposobu wykonania zabezpieczenia jak wskazany w naszym wniosku ciąg komend informatycznych, organ egzekucyjny mógłby mieć jakiekolwiek trudności z wykonaniem zabezpieczenia środków dowodowych. W załączniku do naszego wniosku, krok po kroku wskazaliśmy jakie czynności powinien wykonać komornik (jakie komendy zastosować), aby zrealizować postanowienie sądu o zabezpieczeniu środka dowodowego. W naszej sprawie sąd I instancji wskazał, że „w przypadku danych dostawcy „A” wnioskodawcy zmierzają nie tyle do zabezpieczenia dowodów, lecz do faktycznego ich wytworzenia poprzez wykonanie zrzutów ekranu. Także w przypadku danych dostawcy „B” wnioskodawcy zmierzali do wykreowania dowodów, nie zaś zabezpieczenia dowodów już istniejących”. Tymczasem pobranie przez organ egzekucyjny określonych danych z kont obowiązanego w systemach należących do podmiotów trzecich, a następnie ich zapisanie na nośniku danych nie może być traktowane jako „wytworzenie”, czy „wykreowanie” dowodu. Dowodem w tym przypadku jest informacja, tj. treść utrwalona na określonym nośniku, a nie sam nośnik, na którym są utrwalane np. określone obrazy lub dźwięki[11].

 

zrzut ekranu (ang. screenshot)

Co więcej, właśnie w przypadku środków dowodowych w formie elektronicznej, z których uzyskaniem i zachowaniem mogą wiązać się szczególne problemy ze względu na łatwość ich ukrycia, zniszczenia albo wprowadzenia do nich zmian, możliwość określenia tych środków przez sposób ich ustalenia w określonych systemach powinna być dopuszczalna. Rozwój technologii informatycznych i Internetu wiąże się ze wzrostem znaczenia dowodu z wydruku z komputera lub tzw. zrzutu ekranu (ang. screenshot). Zarówno do wydruków zawartości plików komputerowych, jak i zawartości stron WWW, których wygląd i zawarta na nich informacje mogą podlegać dynamicznym zmianom, należy stosować odpowiednio przepisy o dowodzie z dokumentu.

Zgodnie z art.308 kpc dowody z innych dokumentów niż wymienione w art. 243(1) kpc (dowody z dokumentów zawierających tekst, umożliwiające ustalenie ich wystawców) w szczególności zawierających zapis obrazu, dźwięku albo obrazu i dźwięku, sąd przeprowadza, stosując odpowiednio przepisy o dowodzie z oględzin oraz o dowodzie z dokumentów. Odnosi się to zarówno do tzw. tradycyjnych stron internetowych, jak i portali społecznościowych, umożliwiających zamieszczanie i przechowywanie na nich konkretnych informacji.

 

Oczywiście na potrzeby postępowania dowodowego pożądane jest zaznaczenie daty sporządzenia wydruku lub zrzutu ekranu. O tym pisaliśmy tutaj. Wydruk stanowi oświadczenie osoby, która go sporządziła, że dokonała danego wydruku. Oczywiście nie można przyjąć, że oświadczenie to jest zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy, ale należy przyjąć, że taki środek dowodowy ma charakter dokumentu prywatnego świadczącego o istnieniu zapisu komputerowego określonej treści w chwili dokonywania wydruku. Zawartość strony internetowej, utrwalona za pomocą wydruku lub pliku zawierającego tzw. zrzut ekranu, należy traktować jako dowód z dokumentu zawierający określony zbiór danych innych niż tekst, zaś utrwalenie strony internetowej w formie wydruku jest odtworzeniem zawartości monitora, reprodukcją treści, którą wyświetla przeglądarka przetwarzająca dane informatyczne[12]. Analogicznie należy podjeść do danych zawartych na serwerach wskazanych podmiotów, do których dostęp uzyskuje się do po zalogowaniu do konta użytkownika – w naszym wniosku – obowiązanego.

 

Przy przyjęciu, że takie działania stanowią „wytworzenie” dowodu możliwość uzyskania dowodów według sąd I instancji byłaby możliwa jedynie przez fizyczne zabezpieczeniu sprzętu na który znajdują się dowody, co nie jest uzasadnione. Takie działanie przez odebranie obowiązanego np. sprzętu lub serwera, na którym są zapisane pliki (co w przypadku serwera jest w ogóle nie możliwe, gdyż dane te są na serwerach firm zewnętrznych, które prawdopodobnie znajdują się poza granicami Polski) stanowiłoby utrudnianie działalności obowiązanego, a przecież w pełni wystarczające jest skopiowanie zawartości tych danych z serwera wraz z zawarciem ich opisu w protokole sporządzanym przez komornika.

 

Stosowanie opisu ma oczywiście ograniczenia związane z celem zabezpieczenia danego środka dowodowego. Jeśli np. ma zostać zabezpieczony kod źródłowy programu (ponieważ przez analizę kodu można stwierdzić, czy doszło do naruszenia praw autorskich), nie da się tego zabezpieczenia zrealizować w drodze opisu, a ściślej wyłącznie opisu. Możliwe jest natomiast np. sporządzenie kopii kodu i sporządzenie protokołu opisującego tę czynność. W takiej sytuacji, nawet jeśli uznamy, że np. kopia ta nie może stanowić części protokołu, sam protokół jako dokument urzędowy opisujący sporządzenie kopii powinien być wystarczającym dowodem identyczności tej kopii z oryginałem.

Z kolei wobec wskazania przez sąd I instancji, że w przypadku danych podmiotów trzecich przechowujących dane chodzi o eksport plików Excel CSV obejmujących wszystkie zgłoszenia, co w ocenie sądu I instancji  wydaje się być zbyt szerokie należy podkreślić, że właśnie z tego powodu w imieniu naszych klientów nie żądaliśmy zabezpieczenia wszystkich danych z kont obowiązanego znajdujących się na serwerach podmiotów trzecich, a jedynie tych danych, które dotyczą tworzenia aplikacji której dotyczy spór sądowy.

 

W uzasadnieniu projektu nowelizacji kpc z 13 lutego 2020 r. wyjaśniono, że zabezpieczenie środka dowodowego ma realizować dwa cele: wydobywczy i zachowawczy. Pierwszy z nich polega na zapewnieniu przyszłemu lub aktualnemu powodowi możliwości uzyskania informacji o faktach dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, zaś drugi – na pozyskaniu na potrzeby trwającego lub przyszłego postępowania materialnego substratu, za pomocą którego przeprowadzony będzie dowód. Uzyskanie przez przyszłego lub aktualnego powoda dostępu do informacji o faktach dotyczących naruszeń prawa ma mu pomóc określić podstawę faktyczną wytaczanego lub już wytoczonego powództwa. W szczególności, że w sprawach z zakresu własności intelektualnej, powód najczęściej ma ograniczone możliwości ustalenia faktów, albowiem niezbędne dowody znajdują się w dyspozycji naruszyciela. Trudność ta dotyczy zwłaszcza spraw o wydanie korzyści lub odszkodowanie, w których należy udowodnić rozmiar bezprawnej eksploatacji chronionego dobra. Ponadto szczególne problemy mogą wiązać się z uzyskaniem i zachowaniem środków dowodowych w formie elektronicznej (cyfrowej). Dlatego ustawodawca uznał za niezbędne, aby we wszystkich sprawach z zakresu własności intelektualnej powód mógł skorzystać z omawianej instytucji na takich samych zasadach[13].

Natomiast w art. 479 (100) § 2 kpc sąd określa zakres wglądu uprawnionego do zabezpieczonego środka dowodowego oraz szczegółowe zasady korzystania i zapoznawania się z nim. Jeżeli po zabezpieczeniu środka dowodowego w postaci plików Excel CSV obejmujących wszystkie zgłoszenia na koncie obowiązanego na serwerze należącym do podmiotów trzecich przechowujących dane, zgodnie ze wskazanym wcześniej przepisem, sąd może określić zasady korzystania z zabezpieczonego środka dowodowego i zapoznawania się z nim przez uprawnionego oraz może wprowadzić dodatkowe ograniczenia.

 

No cóż. Zobaczymy czy ta argumentacja przekona sąd II instancji i zdobędziemy punkty 😉

 

[1] Dyrektywa 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej (Dz. U. UE. L. z 2004 r. Nr 157, str. 45). https://sip.lex.pl/#/act/67513724?unitId=art(7)&cm=DOCUMENT (dostęp: 2021-09-08 11:13)
[2] A. Klich „Dowód z opinii biegłego w postępowaniu cywilnym. Biegły lekarz, Seria: Monografie Prawnicze Wydawnictwo C.H. Beck 2016
[3]  J.J.  Litauer,  w:  Polska  procedura  cywilna.  Projekty  referentów  z  uzasadnieniem, Kraków 1921, s. 261
[4] M. Sieńko [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom I. Art. 1-477(16), wyd. IV, red. M. Manowska, Warszawa 2021, art. 232. https://sip.lex.pl/#/commentary/587507117/636792/manowska-malgorzata-red-kodeks-postepowania-cywilnego-komentarz-tom-i-art-1-477-16-wyd-iv?cm=URELATIONS (dostęp: 2021-09-08 15:04)
[5] E. Stefańska [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom II. Art. 478-1217, wyd. IV, red. M. Manowska, Warszawa 2021, art. 479(96). https://sip.lex.pl/#/commentary/587839936/637376/manowska-malgorzata-red-kodeks-postepowania-cywilnego-komentarz-tom-ii-art-478-1217-wyd-iv?cm=URELATIONS (dostęp: 2021-09-08 13:09)
[6] M. Sieńko [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom I. Art. 1-477(16), wyd. IV, red. M. Manowska, Warszawa 2021, art. 310. https://sip.lex.pl/#/commentary/587507197/636878/manowska-malgorzata-red-kodeks-postepowania-cywilnego-komentarz-tom-i-art-1-477-16-wyd-iv?cm=URELATIONS (dostęp: 2021-09-08 13:21)
[7] uzasadnienie projektu nowelizacji z 13.02.2020 r., IX kadencja, druk sejm. nr 45
[8] E. Stefańska [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom II. Art. 478-1217, wyd. IV, red. M. Manowska, Warszawa 2021, art. 479(96). https://sip.lex.pl/#/commentary/587839936/637376/manowska-malgorzata-red-kodeks-postepowania-cywilnego-komentarz-tom-ii-art-478-1217-wyd-iv?cm=URELATIONS (dostęp: 2021-09-08 11:09)
[9] Umowa międzynarodowa Wielostronna z dnia 15 kwietnia 1994 r. w sprawie Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej. Marakesz.1994.04.15 (Dz. U. UE. L. z 1994 r. Nr 336, str. 214 z późn. zm.). https://sip.lex.pl/#/act/67489937?unitId=art(50)&cm=DOCUMENT (dostęp: 2021-09-08 11:19)
[10] T. Targosz [w:] Komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych [w:] Ustawy autorskie. Komentarze. Tom II, red. R. Markiewicz, Warszawa 2021, art. 80.
[11] T. Zembrzuski [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom I. Artykuły 1–366, red. T. Wiśniewski, Warszawa 2021, art. 308.
[12] zob. S. Pawelec, B. Trętowski, Strona internetowa jako źródło dowodowe, PPH 2011/7, s. 42 i n.; zob. także K. Knoppek, Wydruk komputerowy jako dowód w procesie cywilnym, PiP 1993/2; B. Kaczmarek-Templin [w:] Dowody w postępowaniu cywilnym, red. Ł. Błaszczak, K. Markiewicz, E. Rudkowska-Ząbczyk, Warszawa 2010, s. 551 i n.; B. Kaczmarek-Templin, Moc dowodowa dokumentu elektronicznego w postępowaniu cywilnym, M. Praw. 2008/5, s. 248 i n.; D. Szostek, M. Świerczyński, Moc dowodowa dokumentu elektronicznego w postępowaniu cywilnym, M. Praw. 2007/17, s. 935 i n.; A. Kościółek, Informatyzacja czynności dowodowych w postępowaniu cywilnym, PPiA 2010/82, s. 253 i n.).
[13] E. Stefańska [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom II. Art. 478-1217, wyd. IV, red. M. Manowska, Warszawa 2021, art. 479(96).

 

Photo by Quino Al on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumenta

Czy wiesz jakie działania lub zaniechania przedsiębiorcy naruszają nie tylko Twój indywidualny interes ale interesy grupy konsumentów, które wymagają podjęcia działań przez Prezesa UOKiK? W dniu 26 maja 2021 r. Sąd Okręgowy w Warszawie, XVII Wydział Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie o sygn. XVII AmA 29/19 wydał wyrok, w który oddalił odwołanie Polkomtel sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie – właściciela marek Plus i Plush od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) o stwierdzenie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów polegających na pobieraniu płatności za aktywowane konsumentom liczne usługi pomimo nieuzyskania najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową oświadczenie usług telekomunikacyjnych wyraźnej zgody na dodatkową płatność związaną z tą usługą.

Zdaniem Sądu, działanie takie narusza art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 287 z późn. zm.) (pr. konsumenta) oraz godzi w zbiorowe interesy konsumentów. Wskazany w orzeczeniu art. 10 ust. 1 pr. konsumenta nakłada na przedsiębiorcę obowiązek do uzyskania wyraźnej zgody konsumenta na każdą dodatkową płatność wykraczającą poza uzgodnione wynagrodzenie za główne obowiązki umowne przedsiębiorcy najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową. Dodatkowo w przypadku, gdy przedsiębiorca nie otrzymał wyraźnej zgody konsumenta, lecz założył jej istnienie przez zastosowanie domyślnych opcji, które konsument musi odrzucić w celu uniknięcia dodatkowej płatności, konsument ma prawo do zwrotu uiszczonej płatności dodatkowej. Więcej informacji o prawach konsumenta znajdziesz tu.

 

Prezes UOKiK nałożył na Polkomtel sp. z o.o. (Spółkę) obowiązek:

  1. poinformowania listownie wszystkich konsumentów będących stronami umów oświadczenia usług telekomunikacyjnych zawartych ze Spółką, które przewidują świadczenie co najmniej jednej z tych o treści wydanej przez Prezesa UOKiK decyzji;
  2. zamieszczenia na koszt Spółki informacji o wydanej decyzji w formie komunikatu prasowego w dwóch dziennikach ogólnopolskich ze średnim nakładem dziennym wynoszącym 100 tysięcy;
  3. zamieszczenia na stronie internetowej spółki informacji o wydanej decyzji i utrzymania jej przez okres 3 miesięcy;
  4. zapłaty kary w łącznej wysokości 39 457 264,00 zł.

Od wyroku Sądu Okręgowego (sąd I instancji) przysługiwał Spółce środek odwoławczy w postaci apelacji do Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sądu II instancji). Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Spółka skorzystała z możliwości odwołania się od wyroku. Niestety na orzeczenie sądu II instancji w tej sprawie musimy jeszcze poczekać.

 

Naruszenie zbiorowych interesów konsumentów to bezprawna praktyka przedsiębiorcy, która dotyka pewnej grupy (np. klientów danego przedsiębiorcy) lub nieograniczonej liczby konsumentów, zagrażając interesom każdego konsumenta będącego lub mogącego być potencjalnie kontrahentem przedsiębiorcy.

Przykładem naruszenia zbiorowych interesów konsumentów będzie takie skonstruowanie systemu obsługi klienta, które w praktyce uniemożliwia reklamowanie kwestionowanego rachunku, produktu lub usługi.

Naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów nie będzie natomiast błędne naliczenie kosztów usług telekomunikacyjnych bądź niejasne sformułowanie użyte w konkretnej umowie. Są to przypadki indywidualne, chyba że przedsiębiorca stosuje np. wzorzec umowy z konsumentami, który narusza interesy konsumentów.

Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 275) (ustawa okik), zgodnie z art. 1 ust. 2 reguluje zasady i tryb przeciwdziałania praktykom ograniczającym konkurencję, praktykom naruszającym zbiorowe interesy konsumentów oraz stosowaniu niedozwolonych postanowień wzorców umów, a także przeciwdziałania antykonkurencyjnym koncentracjom przedsiębiorców i ich związków, jeżeli te praktyki, stosowanie niedozwolonych postanowień lub koncentracje wywołują lub mogą wywoływać skutki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Zgodnie z art.  24 ustawy okik zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Przez praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów rozumie się godzące w nie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami zachowanie przedsiębiorcy, w szczególności:

  1. naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji;
  2. nieuczciwe praktyki rynkowe lub czyny nieuczciwej konkurencji;
  3. proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech tych konsumentów lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru (tzw. misselling usług finansowych).

Nie jest zbiorowym interesem konsumentów w rozumieniu ustawy okik suma indywidualnych interesów konsumentów.

Ochrona zbiorowych interesów konsumentów przewidziana w ustawie nie wyłącza ochrony wynikającej z innych ustaw, w szczególności z przepisów o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

 

sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami zachowanie przedsiębiorcy

Sprzeczność z prawem (bezprawność) rozumiana jest jako sprzeczność z obowiązującym porządkiem prawnym. Sprzeczność z prawem może się odnosić do sprzeczności z przepisami ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913) (uznk) oraz ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 2070) (upnpr).

Działaniem bezprawnym jest również działanie naruszające dobre obyczaje. Takie działanie nie musi pozostawać w sprzeczności z przepisami prawa.

Dobre obyczaje nakazują, aby w relacji z konsumentami przedsiębiorca:

  1. udzielał konsumentom prawdziwej, rzetelnej, pełnej i jednoznacznej informacji zarówno o towarach, treści umów, jak i o uprawnieniach przysługujących konsumentowi przy zawarciu umowy i w trakcie jej wykonywania;
  2. rzetelnie traktował konsumentów, nie utrudniał im dochodzenia ich praw lub świadczeń od przedsiębiorców, wykonywał należycie swoje zobowiązania wobec konsumentów;
  3. nie wykorzystywał łatwowierności lub naiwności konsumentów, nie wywierał na nich bezprawnej presji (nacisku na zakup), nie wywoływał lęku, strachu;
  4. powstrzymał się od zachowań lekceważących, dopuszczających ośmieszenie, kpinę, narażających na uczucie zawodu, a także wykorzystanie oczywistej łatwowierności, rozbudzania oczekiwań niemożliwych do zrealizowania. 

 

naruszanie obowiązku informacyjnego

Jednym z wyszczególnionych przez ustawodawcę typów praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów jest naruszenie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji (tzw. obowiązku informacyjnego).

Praktyki naruszania obowiązku informacyjnego można podzielić na dwie grupy:

  1. praktyki odnoszące się do informacji, których udzielenie przez przedsiębiorcę jest obligatoryjne (wymagane przez prawo), które mogą przybrać formę:
  2. zaniechania polegającego na nieudzielaniu takich informacji,
  3. działania polegającego na udzieleniu informacji nieprawdziwych,
  4. działania polegającego na przedstawianiu takich informacji w sposób niepełny lub nierzetelny albo w inny sposób prowadzący do ryzyka wprowadzenia konsumenta w błąd;
  5. praktyki odnoszące się do informacji niewymaganych przez prawo (w sytuacji gdy prawo nie wymaga od przedsiębiorcy ich podania), które mogą przybrać formę:
  6. działania polegającego na udzielaniu informacji nieprawdziwych,
  7. działania polegającego na przedstawieniu informacji w sposób niepełny lub nierzetelny albo w inny sposób prowadzący do ryzyka wprowadzenia konsumenta w błąd.

Przykłady takich praktyk to:

  1. brak informacji o zakresie świadczonych usług i elementów składających się na opłatę abonamentową[1];
  2. brak informacji o rodzaju i zakresie usług świadczonych drogą elektroniczną oraz brak danych przedsiębiorcy w witrynie sklepu internetowego[2];
  3. nieumieszczenie cen handlowych w cenniku, menu lub w inny sposób określony w rozporządzeniu Ministra Rozwoju z dnia 9 grudnia 2015 r. w sprawie uwidaczniania cen towarów i usług (Dz. U. poz. 2121);
  4. użycie określenia “świeży” w odniesieniu do soku, który nie jest wytworzony ze świeżych owoców[3];
  5. podawanie nieprawdziwych cen sprzed promocji[4].

 

nieuczciwe praktyki rynkowe

Nieuczciwe praktyki rynkowe są jedną z kategorii praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Nieuczciwe praktyki rynkowe zostały zdefiniowane w ustawie z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 2070).

Zgodnie z art.  4 upnpr praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli:

  1. jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i
  2. w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu.

Za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności:

  1. praktykę rynkową wprowadzającą w błąd;
  2. agresywną praktykę rynkową;
  3. stosowanie sprzecznego z prawem kodeksu dobrych praktyk;
  4. prowadzenie działalności w formie systemu konsorcyjnego;
  5. organizowanie grupy z udziałem konsumentów w celu finansowania zakupu w systemie konsorcyjnym.

Dodatkowo art. 7 upnpr wskazuję „czarną listę nieuczciwych praktyk rynkowych”, które w każdych okolicznościach są praktykami wprowadzającymi w błąd:

  1. podawanie przez przedsiębiorcę informacji, że zobowiązał się on do przestrzegania kodeksu dobrych praktyk, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  2. posługiwanie się certyfikatem, znakiem jakości lub równorzędnym oznaczeniem, nie mając do tego uprawnienia;
  3. twierdzenie, że kodeks dobrych praktyk został zatwierdzony przez organ publiczny lub inny organ, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  4. twierdzenie, że:
  5. przedsiębiorca uzyskał stosowne uprawnienie od organu publicznego lub podmiotu prywatnego,
  6. praktyki rynkowe lub produkt zostały zatwierdzone, zaaprobowane lub uzyskały inne stosowne uprawnienie od organu publicznego lub podmiotu prywatnego

– przy jednoczesnym niespełnieniu warunków zatwierdzenia, aprobaty lub warunków niezbędnych do uzyskania innego stosownego uprawnienia;

  1. reklama przynęta, która polega na propozycji nabycia produktu po określonej cenie, bez ujawniania, że przedsiębiorca może mieć uzasadnione podstawy, aby sądzić, że nie będzie w stanie dostarczyć lub zamówić u innego przedsiębiorcy dostawy tych lub równorzędnych produktów po takiej cenie, przez taki okres i w takich ilościach, jakie są uzasadnione, biorąc pod uwagę produkt, zakres reklamy produktu i oferowaną cenę;
  2. reklama przynęta i zamiana, która polega na propozycji nabycia produktu po określonej cenie, a następnie odmowie pokazania konsumentom reklamowanego produktu lub odmowie przyjęcia zamówień na produkt lub dostarczenia go w racjonalnym terminie lub demonstrowaniu wadliwej próbki produktu, z zamiarem promowania innego produktu;
  3. twierdzenie, że produkt będzie dostępny jedynie przez bardzo ograniczony czas lub że będzie on dostępny na określonych warunkach przez bardzo ograniczony czas, jeżeli jest to niezgodne z prawdą, w celu nakłonienia konsumenta do podjęcia natychmiastowej decyzji dotyczącej umowy i pozbawienia go możliwości świadomego wyboru produktu;
  4. zobowiązanie się do zapewnienia usług serwisowych konsumentom, z którymi przedsiębiorca przed zawarciem umowy komunikował się w języku niebędącym językiem urzędowym państwa członkowskiego, na którego terytorium przedsiębiorca ma swoją siedzibę, a następnie udostępnienie takich usług jedynie w innym języku, bez wyraźnego poinformowania o tym konsumenta przed zawarciem przez niego umowy;
  5. twierdzenie lub wywoływanie wrażenia, że sprzedaż produktu jest zgodna z prawem, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  6. prezentowanie uprawnień przysługujących konsumentom z mocy prawa, jako cechy wyróżniającej ofertę przedsiębiorcy;
  7. kryptoreklama, która polega na wykorzystywaniu treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu promocji produktu w sytuacji gdy przedsiębiorca zapłacił za tę promocję, a nie wynika to wyraźnie z treści lub z obrazów lub dźwięków łatwo rozpoznawalnych przez konsumenta;
  8. przedstawianie nierzetelnych informacji dotyczących rodzaju i stopnia ryzyka, na jakie będzie narażone bezpieczeństwo osobiste konsumenta lub jego rodziny, w przypadku gdy nie nabędzie produktu;
  9. reklamowanie produktu podobnego do produktu innego przedsiębiorcy w sposób celowo sugerujący konsumentowi, że produkt ten został wykonany przez tego samego przedsiębiorcę, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  10. zakładanie, prowadzenie lub propagowanie systemów promocyjnych typu piramida, w ramach których konsument wykonuje świadczenie w zamian za możliwość otrzymania korzyści materialnych, które są uzależnione przede wszystkim od wprowadzenia innych konsumentów do systemu, a nie od sprzedaży lub konsumpcji produktów;
  11. twierdzenie, że przedsiębiorca wkrótce zakończy działalność lub zmieni miejsce jej wykonywania, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  12. twierdzenie, że nabycie produktu jest w stanie zwiększyć szanse na wygraną w grach losowych;
  13. twierdzenie, że produkt jest w stanie leczyć choroby, zaburzenia lub wady rozwojowe, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  14. przekazywanie nierzetelnych informacji dotyczących warunków rynkowych lub dostępności produktu, z zamiarem nakłonienia konsumenta do zakupu produktu na warunkach mniej korzystnych niż warunki rynkowe;
  15. twierdzenie, w ramach praktyki rynkowej, że organizowany jest konkurs lub promocja z nagrodami, a następnie nieprzyznanie opisanych nagród lub ich odpowiedniego ekwiwalentu;
  16. prezentowanie produktu jako “gratis”, “darmowy”, “bezpłatny” lub w podobny sposób, jeżeli konsument musi uiścić jakąkolwiek należność, z wyjątkiem bezpośrednich kosztów związanych z odpowiedzią na praktykę rynkową, odbiorem lub dostarczeniem produktu;
  17. umieszczanie w materiałach marketingowych faktury lub podobnego dokumentu, sugerującego obowiązek zapłaty, który wywołuje u konsumenta wrażenie, że już zamówił reklamowany produkt, mimo że tego nie zrobił;
  18. twierdzenie lub stwarzanie wrażenia, że sprzedawca nie działa w celu związanym z jego działalnością gospodarczą lub zawodową, lub podawanie się za konsumenta, jeżeli jest to niezgodne z prawdą;
  19. wywoływanie u konsumenta wrażenia, że usługi serwisowe dotyczące danego produktu są dostępne w państwie członkowskim innym niż państwo członkowskie, w którym produkt ten został sprzedany, jeżeli jest to niezgodne z prawdą.

 

Natomiast „czarna lista agresywnych praktyk rynkowych” została wskazana art.  9 upnpr zgodnie, z którym nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są następujące agresywne praktyki rynkowe:

  1. wywoływanie wrażenia, że konsument nie może opuścić pomieszczeń przedsiębiorcy bez zawarcia umowy;
  2. składanie wizyt w miejscu zamieszkania konsumenta, nawet jeżeli nie przebywa on tam z zamiarem stałego pobytu, ignorując prośbę konsumenta o jego opuszczenie lub zaprzestanie takich wizyt, z wyjątkiem przypadków egzekwowania zobowiązań umownych, w zakresie dozwolonym przez obowiązujące przepisy;
  3. uciążliwe i niewywołane działaniem albo zaniechaniem konsumenta nakłanianie do nabycia produktów przez telefon, faks, pocztę elektroniczną lub inne środki porozumiewania się na odległość, z wyjątkiem przypadków egzekwowania zobowiązań umownych, w zakresie dozwolonym przez obowiązujące przepisy;
  4. żądanie od konsumenta zgłaszającego roszczenie, w związku z umową ubezpieczenia, przedstawienia dokumentów, których w sposób racjonalny nie można uznać za istotne dla ustalenia zasadności roszczenia, lub nieudzielanie odpowiedzi na stosowną korespondencję, w celu nakłonienia konsumenta do odstąpienia od zamiaru wykonania jego praw wynikających z umowy ubezpieczenia;
  5. umieszczanie w reklamie bezpośredniego wezwania dzieci do nabycia reklamowanych produktów lub do nakłonienia rodziców lub innych osób dorosłych do kupienia im reklamowanych produktów;
  6. żądanie natychmiastowej lub odroczonej zapłaty za produkty bądź zwrotu lub przechowania produktów, które zostały dostarczone przez przedsiębiorcę, ale nie zostały zamówione przez konsumenta;
  7. informowanie konsumenta o tym, że jeżeli nie nabędzie produktu, przedsiębiorcy może grozić utrata pracy lub środków do życia;
  8. wywoływanie wrażenia, że konsument już uzyskał, uzyska bezwarunkowo lub po wykonaniu określonej czynności nagrodę lub inną porównywalną korzyść, gdy w rzeczywistości nagroda lub inna porównywalna korzyść nie istnieje lub uzyskanie nagrody lub innej porównywalnej korzyści uzależnione jest od wpłacenia przez konsumenta określonej kwoty pieniędzy lub poniesienia innych kosztów.

 

czyny nieuczciwej konkurencji

Przez praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów rozumie się godzące w nie bezprawne działanie przedsiębiorcy, w szczególności czyny nieuczciwej konkurencji. Czyny nieuczciwej konkurencji, aby zostały zakwalifikowane jako praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów, muszą godzić w zbiorowe interesy konsumentów. Nie każdy czyn nieuczciwej konkurencji spełnia jednocześnie tę przesłankę.

Do czynów nieuczciwej konkurencji naruszających zbiorowe interesy konsumentów możemy zaliczyć:

  • 5 uznk – wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa;
  • 8 uznk – fałszywe oznaczenia pochodzenia towarów lub usług;
  • 9 uznk – ochrona kwalifikowanych oznaczeń geograficznych i chronionych nazw pochodzenia;
  • 10 uznk – wprowadzające w błąd oznaczenia towarów lub usług;
  • 13 uznk – naśladownictwo;
  • 16 uznk – nieuczciwa reklama;
  • 17a uznk – sprzedaż premiowana;
  • 17c uznk – prowadzenie systemu sprzedaży lawinowej oraz
  • 3 uznk zawierający klauzulę generalną.

Więcej o wskazanych czynach nieuczciwej konkurencji oraz odpowiedzialności karnej grożącej za ich popełnienie znajdziesz tu.

 

misselling usług finansowych

Praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów jest proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów, ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji dotyczących cech tych konsumentów, lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru. Praktyka ta dotyczy proponowania zawarcia umów dotyczących usług finansowych, które nie są określonym konsumentom potrzebne, nie odpowiadają ich rzeczywistym potrzebom lub sytuacji, w jakiej się znajdują.

Jako przykłady praktyk missellingu usług finansowych ustawodawca podał:

  1. polisolokaty i praktykę promowania polisolokat jako bezpiecznych lokat oraz pobierania wysokich opłat likwidacyjnych;
  2. kredyty hipoteczne w walutach obcych (w uzasadnieniu nowelizacji z dnia 10 kwietnia 2015 r. wyjaśniono, że produkty te nie są “dopasowane do potrzeb” konsumentów niezarabiających w danej walucie obcej i ponoszących przez to ryzyko kursowe, którego niewielu odbiorców było świadomych);
  3. chwilówki (kredyty na niewielką kwotę, obciążone wysokimi opłatami, w odniesieniu do których zauważono, że są oferowane konsumentom nieposiadającym żadnej zdolności kredytowej, a ponadto konsumenci są “nieodpowiednio” informowani o opłatach).

 

Jeżeli podejrzewasz, że dany przedsiębiorca stosuje praktyki naruszają zbiorowe interesy konsumentów napisz zawiadomienie do Prezesa UOKiK. Podstawą do złożenia takiego zawiadomienie będzie art. 100 ust. 1 ustawy okik stanowiący, iż każdy może zgłosić Prezesowi Urzędu na piśmie zawiadomienie dotyczące podejrzenia stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. W zawiadomieniu wskaż swoje dane, dane przedsiębiorcy, opisz faktyczne działania przedsiębiorcy będące podstawą Twojego zawiadomienia. Wskaż przepis prawny, którego naruszenie zgłaszasz oraz uprawdopodobnij to naruszenie.

Jeżeli chcesz, aby Twoja działalność w postaci prowadzonego sklepu internetowego, organizacji kursów, warsztatów lub wydarzeń, a także konkursów nie naruszała zbiorowych interesów konsumentów skorzystaj z naszej oferty wzorów regulaminów:

 

Image by Bruno /Germany from Pixabay

 

[1] Naruszenie art. 60 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 576).
[2] Naruszenie art. 8 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 344).
[3] decyzja Prezesa UOKiK z dnia 12 czerwca 2008 r., RWR-25-2008.
[4] decyzje Prezesa UOKiK: z dnia 12 lutego 2008 r., DDK-1/2008; z dnia 11 lutego 2008 r., RLU-3/2008; z dnia 28 maja 2008 r., RLU-19/2008.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Tajemnicze RRSO, które słyszymy i widzimy w reklamach kredytu konsumenckiego – reklamy bankowe cz. 1

Rozszyfrujmy RRSO. Zgodnie z definicją przyjętą w art. 5 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim[1] “RRSO” to skrót od „rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania”, czyli całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta, wyrażonego jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym. “Kredytem konsumenckim” jest kredyt w wysokości nie większej niż 255.550,00 zł albo równowartości tej kwoty w walucie innej niż waluta polska[2]. Kredyt konsumencki to także kredyt niezabezpieczony hipoteką, który jest przeznaczony na remont domu albo lokalu mieszkalnego do wskazanej wyżej kwoty[3]. Oczywiście musi być udzielony (lub przyrzeczony) konsumentowi. To właśnie z powodu kredytobiorcy jakim jest konsument, kredyt konsumencki musi być reklamowany w szczególny sposób[4].

Reklamowanie to nakłanianie do zakupu. „Reklama ze swej istoty ma charakter perswazyjny, jej celem jest przecież skłonienie konsumenta do nabycia reklamowanego produktu lub usługi. Naturalną cechą reklamy jest eksponowanie pozytywnych dla konsumenta aspektów zakupu produktu lub usługi. Nie można zatem do oceny reklamy stosować tych samych kryteriów, które stosuje się do oceny treści umowy, ogólnych warunków umów czy regulaminów (wzorców umowy). Reklama nie musi być tak precyzyjna jak ww. dokumenty i może posługiwać się np. uproszczeniami, skrótami lub przesadą” – podsumował Sąd Apelacyjny w Warszawie[5].

Pomimo takiej pojemnej definicji reklamy, kredyt konsumencki nie może być dowolnie reklamowany. Przekazy reklamowe musza spełniać szereg warunków określonych w ustawie z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1083) (dalej jako u.k.k.). Ustawa ta implementuje regulacje wynikające z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki (…) („Dyrektywa”)[6].

 

zasady reklamowania kredytu konsumenckiego

Zasady reklamowania kredytu konsumenckiego (czyli wpływania na decyzje zakupowe konsumentów) są określone w art. 7 u.k.k. Zgodnie z tym przepisem w reklamach dotyczących kredytu konsumenckiego zawierających dane dotyczące kosztu kredytu, w szczególności stopę oprocentowania, podaje się konsumentowi w sposób jednoznaczny, zrozumiały i widoczny:

1) stopę oprocentowania kredytu łącznie z informacją o tym, czy jest to stopa stała, zmienna czy też zastosowanie mają obydwie te stopy; informacje te podaje się wraz z wyodrębnieniem opłat uwzględnianych w całkowitym koszcie kredytu;

2) całkowitą kwotę kredytu;

3) rzeczywistą roczną stopę oprocentowania, czyli właśnie RRSO.

 

Celem tak szczegółowej regulacji w art. 7 u.k.k. jest ochrona konsumenta przed tymi reklamami, które nakłaniałyby go do zaciągnięcia zobowiązań, podając niepełne informacje o kosztach związanych ze zobowiązaniem kredytowym. Tym samym mało dociekliwy kredytobiorca nie miałaby świadomości ryzyka związanego z przyjęciem długotrwałego długu, najczęściej znacznej wysokości. Stąd celem reklamy kredytu konsumenckiego jest dostarczenie konsumentowi tych informacji, które są niezbędne do podjęcia przez niego decyzji, czyli wyboru oferty konkretnego kredytodawcy i zawarcia z nim umowy. Dzięki temu konsument, wyłącznie na podstawie reklamy, może podjąć wstępną decyzję w zakresie tego, czy podejmie dalsze kroki mające na celu zapoznanie się z pełną ofertą przedsiębiorcy”[7].

Przepis art. 7 u.k.k. jest bezwzględnie obowiązujący, to znaczy, że umowa z konsumentem nie może modyfikować dyspozycji tego przepisu nawet w sposób korzystniejszy dla konsumenta.

 

Z punktu 19 preambuły Dyrektywy wynika, iż w celu umożliwienia konsumentom „podejmowania decyzji przy pełnej znajomości faktów powinni oni przed zawarciem umowy o kredyt otrzymać odpowiednie informacje na temat warunków i kosztów kredytu oraz swoich zobowiązań, które konsument może zabrać ze sobą i je rozważyć. W celu zapewnienia możliwie największej przejrzystości i porównywalności ofert takie informacje powinny w szczególności zawierać rzeczywistą roczną stopę oprocentowania mającą zastosowanie do danego kredytu, określaną w całej Wspólnocie w taki sam sposób. Ponieważ wysokość rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania może na tym etapie być przedstawiona jedynie w formie przykładu, taki przykład powinien być reprezentatywny. Dlatego powinien on, na przykład, odnosić się do średniego okresu kredytowania i całkowitej kwoty kredytu przyznanego na podstawie danego rodzaju rozważanej umowy o kredyt i – jeśli znajduje to zastosowanie – do nabywanych towarów. Przy określaniu reprezentatywnego przykładu powinna zostać również uwzględniona częstotliwość występowania określonych rodzajów umów o kredyt na konkretnym rynku. W odniesieniu do stopy oprocentowania, częstotliwości rat i kapitalizacji odsetek kredytodawcy powinni przyjmować zwykle stosowaną przez siebie metodę obliczeniową dla odnośnego kredytu konsumenckiego”.

 

rzeczywista roczna stopa oprocentowania – RRSO

Czasami rzeczywista roczna stopa oprocentowania bywa określana wyłącznie skrótem „RRSO” lub „rrso”. Nie jest to prawidłowa praktyka ponieważ konsument nie musi znać rozwinięcia skrótu. Kredytodawca może użyć 4 liter rrso wyłącznie wtedy, gdy w sąsiedztwie tej informacji znajduje się rozwinięcie skrótu. Czyli, zastosowanie tajemniczego RRSO jest możliwe o ile jednocześnie w reklamie zamieszczono czytelną definicję tego skrótu bądź wykorzystano pełne sformułowanie: „rzeczywista roczna stopa oprocentowania” lub, gdy skrót ten jest zdefiniowany w treści reklamy (np. w pouczeniu prawnym).

Przy określaniu reprezentatywnego przykładu kredytodawca powinien określić warunki umowy o kredyt konsumencki, na których spodziewa się zawrzeć co najmniej dwie trzecie umów danego rodzaju przy uwzględnieniu przez te umowy średniego okresu kredytowania, całkowitej kwoty kredytu i częstotliwości występowania na rynku umów danego rodzaju. Gromadzenie tych danych w celu ustalenia na ich podstawie reprezentatywnego przykładu jest obowiązkiem kredytodawcy lub pośrednika kredytowego zgodnie z art. 8 ust. 3 u.k.k.

Zdaniem T. Czecha[8] przez „umowę danego rodzaju” należy rozumieć umowę dotyczącą określonego produktu kredytowego (np. kredytu w rachunku, karty kredytowej, pożyczki gotówkowej, odroczenia płatności).

 

Poprawne brzmienie RRSO, zgodnie z wytycznymi z „Dobrych praktyk w zakresie standardów reklamowania kredytu konsumenckiego” przyjętych przez Związek Banków Polskich w styczniu 2016 r.[9], powinno być następujące:

„Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania (RRSO) wynosi …….. %, całkowita kwota kredytu (bez kredytowanych kosztów) …….. zł, całkowita kwota do zapłaty …….. zł, oprocentowanie stałe/zmienne …….. %, całkowity koszt kredytu …….. (w tym: prowizja …….. odsetki …….. ubezpieczenie …… usługi dodatkowe ……..), …….. miesięcznych/tygodniowych rat malejących1/równych/w wysokości/po …….. zł. Kalkulacja została dokonana na dzień …….. na reprezentatywnym przykładzie.”

 

Z naszej praktyki wynika, że czasami istnieje potrzeba podania w danej reklamie dwóch lub więcej reprezentatywnych przykładów. Z uwagi na decyzję Prezesa UOKiK nr RKR – 4/2017 z 30.06.2017 r. który odwołuje się do literalnego brzmienia art. 8 u.k.k. i użytego tam sformułowania: „na podstawie reprezentatywnego przykładu” w liczbie pojedynczej, należy wyraźnie wyjaśnić dlaczego podawane są dwa wyliczenia RRSO, np. dla kredytu w standardowej ofercie i w ofercie promocyjnej. Wówczas (tak również  T. Czech[10]) nie konsument nie jest wprowadzony a w błąd, więc nie zachodzi sprzeczność z celem przepisu art. 7 i 8 u.k.k.

RRSO podaje się zgodnie z art. 7b u.k.k. także w tych reklamach kredytu konsumenckiego, które nie zwierają danych – w postaci liczby – dotyczących kosztu kredytu konsumenckiego.

 

całkowity koszt kredytu

To wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt, w szczególności:

  • odsetki, opłaty, prowizje, podatki i marże jeżeli są znane kredytodawcy oraz
  • koszty usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń,

w przypadku, gdy ich poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu lub do uzyskania go na oferowanych warunkach – z wyjątkiem kosztów opłat notarialnych ponoszonych przez konsumenta. Z wytycznych zawartych w Dyrektywie wynika, iż faktyczna wiedza kredytodawcy na temat tych kosztów powinna być oceniana obiektywnie, z uwzględnieniem wymogów staranności zawodowej.

 

całkowita kwota kredytu

To jest maksymalna kwota wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt konsumencki. W reklamie można podać pułap całkowitej kwoty kredytu, np., gdy kwota ta zależy od oceny zdolności kredytowej konkretnego konsumenta.

Reklama powinna wskazywać na istnienie opłat i prowizji, a także precyzować miejsce, w którym dostępne są dokumenty zawierający pełne informacje na temat reklamowanego produktu.

Osobno należy podać informacje o innych opłatach pobieranych przez kredytodawcę na podstawie umowy o kredyt konsumencki, bez względu na ich nazwę (prowizje, opłaty, składki itp.).

 

stopa oprocentowania kredytu

To stopa oprocentowania wyrażona jako stałe lub zmienne oprocentowanie stosowane do wypłaconej kwoty na podstawie umowy o kredyt w stosunku rocznym. W reklamie trzeba określić, czy stosowana stopa oprocentowania ma charakter stały czy zmienny bądź obie te stopy. Nie jest konieczne podawanie szczegółowych informacji o warunkach zmiany stopy odsetkowej. Stopę oprocentowania kredytu podaje się tylko wtedy, gdy od kredytu nalicza się odsetki kapitałowe.

Jeżeli kredytodawca udziela kredytu, który polega na odroczeniu terminu płatności ceny, kredyt nie jest oprocentowany, a kredytodawca pobiera jednorazową prowizję za jego udzielenie, to w takim przypadku nie jest konieczne podawanie informacji o stopie oprocentowania kredytu. Faktycznie, byłaby to informacja, o tym, że stopa wynosi zero.

Powoływanie się w przekazie reklamowym na brak oprocentowania kredytu (np. „… rat 0%”) dopuszczalne jest wyłącznie w przypadku, gdy informacja ta jest zgodna z warunkami przyjętymi w reprezentatywnym przykładzie i kredytodawca spodziewa się zawrzeć co najmniej dwie trzecie umów danego rodzaju na tych warunkach.

W przypadku, gdy w reklamie podaje się oprocentowanie nominalne kredytu oraz rzeczywistą roczną stopę oprocentowania, należy precyzyjnie rozgraniczyć obie wartości liczbowe. Konsument nie może być wprowadzany w błąd co do znaczenia podanej stawki procentowej[11]. Nie może, więc to być jedna liczba bez określenia co oznacza.

 

dodatkowe informacje w reklamie kredytu

Jeżeli okoliczności to uzasadniają, kredytodawca w reklamie dodatkowo podaje:

1)  czas obowiązywania umowy o kredyt konsumencki,

2)  całkowitą kwotę do zapłaty przez konsumenta oraz wysokość wszystkich rat, gdy kredyt ma być spłacany w oznaczonych ratach,

3)  cenę towaru lub usługi oraz kwotę wszystkich zaliczek w przypadku umowy o kredyt konsumencki, który polega na odroczeniu płatności wynagrodzenia kredytodawcy.

Oczywiście, tych informacji nie podaje się, gdy zależą od kwoty konkretnego kredytu czy nie są one z góry znane kredytodawcy. Czyli, zamieszcza się je w reklamie wtedy, gdy warunki kredytu są sztywno wyznaczone np. przez czas obowiązywania umowy czy całkowitą kwotę do zapłaty.

Jeżeli do zawarcia umowy o kredyt konsumencki, na warunkach określonych w reklamie, niezbędne jest zawarcie umowy dodatkowej, w szczególności umowy ubezpieczenia, a kosztu takiej umowy nie można z góry określić, kredytodawca lub pośrednik kredytowy podaje konsumentowi w sposób jednoznaczny, zrozumiały i widoczny informację o tym obowiązku wraz z rzeczywistą roczną stopą oprocentowania.

 

reklama wizerunkowa

Właśnie cel regulacji z art. 7 u.k.k. przesądza to, że reklama ogólna, która promuje markę danego kredytodawcy (tzw. reklama wizerunkowa) lub produkty oznaczone generalnie albo rodzajowo (np. kredyty na zakup maszyn) nie wymagają szczegółowych danych wskazanych w art. 7 u.k.k.[12].

Wymogi wskazane w art. 7 u.k.k. nie stoją na przeszkodzie temu, aby reklama uwypuklała korzyści związane z kredytem konsumenckim, o ile jednocześnie zamieszczono w nich wspomniane informacje[13].

 

pośrednik kredytowy

Zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego „konieczność zachowywania odpowiednich zasad formułowania i publikowania informacji reklamowych dotyczy nie tylko samych banków, ale również podmiotów współpracujących z bankami, w tym agentów i przedsiębiorców prowadzących placówki franczyzowe banków.” Pośrednik kredytowy w reklamach dotyczących kredytu konsumenckiego podaje konsumentowi w sposób jednoznaczny, zrozumiały i widoczny:

  • zakres umocowania do dokonywania czynności faktycznych lub prawnych;
  • informację, czy pośrednik kredytowy współpracuje z kredytodawcami.

Powyższe regulacje implementują art. 21 lit. a Dyrektywy. W przypadku, gdy pośrednik kredytowy współpracuje z kredytodawcami należy przekazać konsumentowi informację o nazwach kredytodawców, z którymi pośrednik ten współpracuje.

Oprócz informacji wymaganych zgodnie z powołanymi przepisami, pośrednik kredytowy powinien podawać w swoich reklamach:

  • informacje o zakresie umocowania do dokonywania czynności faktycznych lub prawnych
  • informacje, czy pośrednik kredytowy współpracuje z kredytodawcami – dodatkowo informacje o nazwach kredytodawców, z którymi pośrednik ten współpracuje.

 

odpowiedzialność karna kredytodawcy oraz pośrednika kredytowego

Zgodnie z § 3. 1. uchwały Komisji Nadzoru Finansowego z dnia 2.10.2008 r., w której wprowadzono „Zasady reklamowania usług bankowych” („Zasady”), bank czuwa nad kształtem przekazów reklamowych dotyczących banku i jego usług, przygotowywanych i publikowanych przez osoby trzecie, zarówno na zlecenie banku jak i bez takiego zlecenia.

Naruszenie obowiązku poprzez niepodanie w reklamie obowiązkowych elementów określonych w art. 7 u.k.k, a także podanie nieprawdziwych informacji wiąże się z odpowiedzialnością karną za wykroczenie. Zgodnie z art. 138c § 2 kodeksu wykroczeń (“k.w.“), ten, kto  w reklamach dotyczących kredytu konsumenckiego zawierających dane dotyczące kosztu kredytu konsumenckiego, nie podaje:

  • stopy oprocentowania kredytu wraz z wyodrębnieniem opłat uwzględnianych w całkowitym koszcie kredytu,
  • całkowitej kwoty kredytu,
  • rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania,

podlega karze grzywny.

Odpowiedzialność karną ponosi osoba kierująca przedsiębiorstwem kredytodawcy albo pośrednika kredytowego (art. 138c § 4 k.w.).

 

przeciwdziałanie nieuczciwym praktykom rynkowym

Z uwagi na fakt, iż stroną umowy kredytu konsumenckiego są zwykle duże instytucje finansowe, w odniesieniu do reklamy kredytu konsumenckiego szczególne znaczenie mają przepisy ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym („u.p.n.p.r„)[14]. Na gruncie tej ustawy, praktyką wprowadzającą konsumenta w błąd w rozumieniu art. 5 ust. 1 u.p.n.p.r. jest:

  • podawanie w reklamach nieprawdziwych informacji o elementach kosztu kredytu (np. stopie odsetek, wysokości opłat i prowizji) albo pomijanie istotnych warunków, które mają wpływ na wysokość tych kosztów w ofercie kredytodawcy (np. co do możliwości skorzystania z promocyjnego oprocentowania);
  • zamieszczanie w reklamach informacji o ustawowym prawie odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki jako cechy wyróżniającej produktu danego kredytodawcy [15];
  • zamieszczanie reklam, które sugerują, że kredytodawca odstępuje od obowiązku badania zdolności kredytowej konsumenta[16].

 

odpowiedzialność z tytułu praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów

Reklamy kredytodawców, które nie spełniają wymagań określonych w przepisach o kredycie konsumenckim, stanowią określoną w art. 24 ust. 2 pkt 2 u.o.k.k. praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. O tym jednak w kolejnym naszym wpisie.

 

Zapraszamy do kontaktu w prawnych aspektach reklam, wszystkich – nie tylko bankowych. O bankowych reklamach na pewno jeszcze będziemy pisać 🙂

[1] t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1083
[2] Według stanu na 11 sierpnia 2021r.
[3] Kredytem konsumenckim może być  umowa pożyczki; umowa kredytu w rozumieniu przepisów prawa bankowego; umowa o odroczeniu konsumentowi terminu spełnienia świadczenia pieniężnego, jeżeli konsument jest zobowiązany do poniesienia jakichkolwiek kosztów związanych z odroczeniem spełnienia świadczenia, umowa o kredyt, w której kredytodawca zaciąga zobowiązanie wobec osoby trzeciej, a konsument zobowiązuje się do zwrotu kredytodawcy spełnionego świadczenia czy umowę o kredyt odnawialny.
[4] Ciekawych wyjaśnień dostarcza Przewodnik po kredycie konsumenckim __ https://www.knf.gov.pl/knf/pl/komponenty/img/Przewodnik%20po%20kredycie%20konsumenckim%202018_64304.pdf
[5] wyrok SA w Warszawie z 20.04.2017 r., VI ACa 67/16, LEX nr 2331726
[6] Zdaniem T. Czecha [w:] Kredyt konsumencki. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2018, Dyrektywa 2008/48 przewiduje – z pewnymi wyjątkami – zasadę harmonizacji zupełnej, zwanej także harmonizacją pełną (zob. art. 22 ust. 1 tej dyrektywy). Zasada ta oznacza, że państwa członkowskie Unii Europejskiej, implementując przepisy dyrektywy 2008/48 do prawa krajowego, nie mogą wprowadzać rozwiązań odmiennych od określonych w tej dyrektywie. Odstępstwa nie mogą być ani mniej, ani bardziej korzystne dla konsumenta.
[7] decyzja Prezesa UOKiK nr RKR – 4/2017 z 30.06.2017 r., www.uokik.gov.pl
[8] [w:] Kredyt konsumencki. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2018
[9] https://www.zbp.pl/getmedia/2cdbbd6b-3eaa-4645-8d1f-43f279625b37/Dobre_Praktyki_Reklamy_Kredytu_Konsumenckiego
[10] [w:] Kredyt konsumencki. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2018
[11] Tak w decyzji Prezesa UOKiK nr RKT-52/2003 z 20.11.2003 r. oraz w decyzji Prezesa UOKiK nr RKT-53/2003 z 20.11.2003 r. dostępnych na www.uokik.gov.pl
[12] Tak w piśmie Urzędu KNF z 13.04.2012 r., DOK/WPR/0735/5/1/12/BK, MPB 2012, nr 10
[13] Tak w wyroku SA w Warszawie z 20.04.2017 r., VI ACa 67/16, LEX nr 2331726
[14] Ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 2070).
[15] Tak w decyzji Prezesa UOKiK nr RPZ 25/2013 z 26.09.2013 r., www.uokik.gov.pl, a także w wyroku SOKiK z 4.09.2015 r., XVII AmA 139/13, LEX nr 2155539; wyroku SA w Warszawie z 2.02.2017 r., VI ACa 1811/15, LEX nr 2252803
[16] np. decyzja Prezesa UOKiK nr DDK-19/2016 z 26.08.2016 r., www.uokik.gov.pl., wyrok SOKiK z 11.09.2015 r., XVII AmA 7/14, LEX nr 2155592.

 

 

Photo by Visual Stories || Micheile on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Jaki tytuł prawny możesz mieć do tytułu prasowego? Czy bloger może być wydawcą prasowym?

Tytuł prasowy to nic innego jak indywidualna nazwa, pod którą ukazują się cykliczne publikacje. Nadaje się go prasie, a także serwisom internetowym wydającym publikacje, rozgłośniom czy nawet blogom. Warto pamiętać, że obowiązek dokonania rejestracji spoczywa na wydawcy. W przypadku jego niedopełnienia wydawcy grozi odpowiedzialność karna za wydawanie niezarejestrowanego czasopisma; za czyn taki grozi grzywna, a w razie jej nieuiszczenia sąd zamieni grzywnę na karę aresztu. Tytuł prawny, to po prostu prawo jakie przysługuje uprawnionemu.

Prawo prasowe

Zgodnie z definicją zawartą w ustawie Prawo prasowe[1] prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele- i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską.

Jak wynika z powyższej definicji prasą będą każde publikacje, które ukazują się w regularnych odstępach czasu – zarówno dzienniki, tygodniki, miesięczniki czy kwartalniki pod ty samym tytułem. Z tego względu mówi się o rejestracji tytułu prasowego w kontekście rejestracji dzienników czy czasopism.

Tytuł prasowy pełni funkcję:

  • indywidualizującą jako określenie periodyku i jego powiązanie z konkretnym wydawcą, odróżniającą go od innych publikacji o tej samej tematyce;
  • informacyjną, wskazując na zakres i tematykę publikacji np. przez umieszczenie nazwy branży, której tematykę periodyk porusza;
  • reklamową w celu przyciągnięcia uwagi czytelnika, zarówno swoją nazwą jak graficznym odzwierciedleniem.

Prawo prasowe nakłada obowiązek rejestracji w sądzie rejestrowym tytułu prasowego dziennika lub czasopisma przed rozpoczęciem jego wydawania. Jednocześnie ustawa nie określa, czy tytuł musi spełniać jakiekolwiek cechy by mógł zostać zarejestrowany. Jedyny warunek wskazany w art. 21 Prawa prasowego dotyczy odmowy rejestracji przez sąd rejestrowy tytułu prasowego, który naruszałby prawo do ochrony nazwy innego tytułu prasowego. Jednakże przy rejestracji tytułu prasowego sąd sprawdza jedynie w rejestrze dzienników i czasopism czy dana nazwa dziennika lub czasopisma nie jest zbieżna z istniejącym już tytułem prasowym. Dokonanie rejestracji nie jest gwarancją, że posługiwanie się zarejestrowanym tytułem nie narusza niczyich praw. Rejestracja jedynie zapewnia o braku wcześniejszego tytułu zarejestrowanego identycznego do tytułu zgłoszonego do rejestracji.[2]

Podstawową rolą obowiązku rejestracyjnego, jest uniemożliwienie funkcjonowania na rynku identycznych lub zbliżonych nazw publikacji prasowych. Tytuł prasowy nie uprawnia ani nie tworzy nowego dobra prawnego, jakim byłoby odrębne “prawo do tytułu”. Sama rejestracja tytułu prasowego nie powoduje żadnej dodatkowej ochrony nazwy przed naruszeniem praw wydawcy do niej przez osoby trzecie.

W doktrynie sporne są także poglądy na temat tego, czy tytuł prasowy może stanowić utwór w rozumieniu ostawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i na tej podstawie podlegać ochronie prawno-autorskiej.

 

Prawo autorskie

Zgodnie z art. 11 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych[3] istnieje domniemanie autorstwa wydawcy w stosunku do tytułu prasowego.

Tytuł prasowy może stanowić samoistny przedmiot prawa autorskiego, zarówno w kontekście oryginalnej nazwy, szaty graficznej, czcionki, kroju pisma. Wszystkie te elementy powinny łącznie wypełniać przesłanki przewidziane przez art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych aby tytuł był tratowany jako utwór.

W nauce prawa dokonuje się klasyfikacji tytułów ze względu na wiążące się z nimi możliwości ochrony prawnej – w oderwaniu od utworu. Stąd wyróżnianie tytułów banalnych, np. ogólnie wskazujących na rodzaj utworu, jak “Opowiadania”, których prawo autorskie nie chroni w oderwaniu od dzieła, ponieważ nie spełniają cech wskazanych w definicji utworu. Oryginalność tytułu może się przejawiać także w szczególnym wykorzystaniu słów lub zwrotów, które użyte nie jako tytuł, a więc samoistnie lub jako fragment większej całości, nie mają tej cechy, stanowiąc proste wyrażenie.

Inaczej mówiąc, cechę twórczości odnajduje się nie w samym tytule, lecz w tytule rozpatrywanym w związku z całością utworu. R. Markiewicz[4] konkluduje rozważania stwierdzeniem, iż ochrona tytułu jako samoistnego utworu jest teoretycznie możliwa, a w praktyce może być niekiedy stosowana – ma ona jednak marginalne znaczenie. Głównym problemem przy wykorzystaniu tytułu do oznaczenia innego dzieła jest zakłócenie funkcji identyfikacji utworów.

Tytuł stanowi przede wszystkim nazwę własną utworu, wskazuje jednostkowy obiekt, o który chodzi. Jego ewentualna oryginalność ma znaczenie drugoplanowe, gdyż jest on w tej funkcji w znacznej mierze „przeźroczysty” dla niesionego przez siebie znaczenia.

K. Drozdowicz [5] jako przykłady utworów wskazuje na polskim rynku wydawniczym są: „Uważam Rze”, „Exklusiv”, „?dlaczego”, „Arteon”, „PROM P-O DROM”, „FUTU Magazine”. Zwraca uwagę na to, że problem powstaje w przypadku czasopism o banalnej nazwie, której trudno przypisać cechę indywidualnej twórczości. Przykładem może być: „Dziennik Polski”, „Dziennik Zachodni”, „Gazeta Wyborcza”, „Gazeta Pomorska”, „Głos Wielkopolski”, „Głos Pomorza” itp. W takim przypadku możliwe są następujące rozwiązania”. Zdaniem K. Drozdowicza można dokonać podziału tytułów prasowych na:

  1. twórcze – mające samoistny byt, z uwagi zawarty w ich treści ładunek emocjonalny lub atrakcyjną szatę graficzną, krój typograficzny etc.,
  2. nietwórcze – tytuły banalne, które nie stanowią samoistnego utworu.

 

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

Niezależnie jednak czy tytuł prasowy stanowi utwór, stosowanie takiego samego lub zbliżonego oznaczenia może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.[6] 

Tytuł prasowy, jako oznaczenie wydawanego produktu w postaci periodyku, z powodzeniem może pełnić funkcje oznaczenia towaru w rozumieniu art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, zgodnie z którym czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd.

Z tego względu zakazane jest rejestrowanie tytułu prasowego identycznego lub łudząco podobnego do wcześniej zarejestrowanego. Narażałoby to bowiem czytelników na ryzyko wprowadzenia w błąd co do tego, po jaki “tytuł” sięgają, w tym także ryzyko wprowadzenia w błąd co do wydawcy czy redaktora. Art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ma przede wszystkim za zadanie zapewnić pewność co do pochodzenia przedsiębiorstwa, a w wypadku tytułów prasowych od konkretnego wydawcy. To właśnie funkcja odróżniająca stanowi główną podstawę dla zastosowania do ochrony tytułu prasowego.

Co więcej zastosowanie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji będzie mieć zastosowanie nie tylko względem opisowego oznaczenia tytułu prasowego, ale także co do stosowanych symboli czy oznaczeń, które pomimo zaznaczenia istniejących różnic pomiędzy tytułami, mogłyby doprowadzić do mylnego odczucia pochodzenia od tego samego wydawcy. W wypadku stwierdzenia kolizji pomiędzy oznaczeniami, pierwszeństwo należy przyznać temu z wydawców, który pierwszy rozpoczął korzystanie z tytułu.

 

Prawo własności przemysłowej

Tytuły prasowe mogą także stanowić jedną z kategorii zgłaszanych znaków towarowych. Takim oznaczeniom zarejestrowanym uprzednio jako tytuły prasowe stawia się takie same wymogi jak innym znakom zgłaszanym do Urzędu Patentowego RP w celu udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy.

Aby uzyskać prawo ochronne na tytuł prasowy, konieczne jest spełnienie przesłanek rejestracyjnych wskazanych w ustawie Prawo własności przemysłowej[7]. Oznaczenie będące tytułem prasowym musi być na tyle fantazyjne, by utrwalić w pamięci konsumenta więź łączącą sygnowany nim towar z jego wydawcą. Z tego względu sama rejestracja dziennika lub czasopisma w rejestrze nie będzie tożsama z zarejestrowaniem go jako znak towarowy. Należy tego dokonać poprzez odrębne zgłoszenie do Urzędu Patentowego RP.

Warto także pamiętać, że fakt zarejestrowania tytułu prasowego w rejestrze dzienników i czasopism nie ma żadnego wpływu na zdolność rejestrową tytułu jako znaku towarowego, gdyż w tym przypadku musi on spełnić zupełnie inne przesłanki. Tytuł prasowy, w przeciwieństwie do znaku towarowego, nie musi posiadać dostatecznych znamion odróżniających w rozumieniu prawa własności przemysłowej, lecz jedynie różnić się od tytułów prasowych istniejących już na rynku wydawniczym.[8]

Czyli, tytuł prasowy może pełnić rolę znaku towarowego, ale uzyskanie prawa ochronnego na takie oznaczenie jest możliwe tylko w sytuacji, gdy spełnione są przesłanki rejestracyjne wskazane w ustawie – prawo własności przemysłowej. Dlatego sam fakt rejestracji nazwy jako tytułu prasowego nie będzie przesądzał o automatycznej rejestracji jako znaku towarowego.

Co więcej, Sąd badając zgłoszenie do rejestru dzienników i czasopism nie bada, czy dany tytuł prasowy narusza prawa ochronne osób trzecich. Z tego względu warto przed zarejestrowaniem oznaczenia dokonać badania zdolności rejestracyjnej pod względem jego indywidualności oraz naruszeń praw osób trzecich.

Postępowanie rejestracyjne tytułu prasowego ma charakter formalny i nie przesądza o prawie do tego tytułu ani jego źródła.[9] Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał: „Instytucja rejestracji nie chroni skutecznie i w pełnym zakresie nazwy tytułu prasowego. Wynikające stąd uprawnienia mają charakter formalny, o ich istnieniu decyduje nie stosunek prawny, lecz wyłącznie fakt dokonania rejestracji, stanowiący podstawę i przyczynę przyznania konkretnemu podmiotowi sfery możliwości określonego postępowania. (…) Sam fakt rejestracji nie rozstrzyga zatem o braku kolizji z innymi prawami podmiotowymi osób trzecich, a co za tym idzie – nie przesądza zgodności z prawem określonego zachowania[10].  

Na koniec warto dodać, że zgodnie z wyrokiem SN z dnia 24 września 2008 r. (sygn.  akt II CSK 126/08) tytuł prasowy może stanowić dobro osobiste i zastosowanie do niego znajdują przepisy kodeksu cywilnego chroniące dobra osobiste tj. art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Stanowią one szczególną kategorię dóbr osobistych o charakterze autorskim i intelektualnym i mogą przysługiwać zarówno osobom fizycznym jak i osobom prawnym.

 

A blogerzy?

Blogerzy powinni zastanowić się nad rejestracją tytułu swojego bloga jako znaku towarowego i jako tytułu prasowego. W korzyściach z rejestracji znaku towarowego pisaliśmy wielokrotnie na naszym blogu (😉). Natomiast możliwość rejestracji tytułów blogów jako tytułów prasowych potwierdziły sądy. Sąd Apelacyjny w Łodzi postanowieniem z dnia 18 stycznia 2013r. [11] uznał, że “cechą dystynktywną „prasy” jest periodyczność przekazu, jego ogólnoinformacyjny cel ,a także poprzedzający samą publikację proces przygotowania redakcyjnego. Wszystkie te przymioty może spełniać także przekaz internetowy w formie bloga. O tym, czy publikacja internetowa ma charakter prasowy, decydować powinien cel, jakiemu ma służyć. Skoro rolą i zadaniem prasy jest rozpowszechnianie informacji, to periodyczność przekazu, czyli cyklicznego informowania opinii publicznej o określonych faktach społecznych, ekonomicznych, gospodarczych, politycznych, oświatowych, kulturalnych, pod oznaczonym tytułem, nazwą, adresem czy nawet linkiem, wskazywać będzie na cel, jaki realizuje redakcja, wydawca czy autor danej publikacji elektronicznej, na stworzonej specjalnie w tym celu stronie internetowej.”

Zatem, gdy blog jako serwis internetowy spełnia przesłanki definicji prasy, czyli:

  • ukazuje się w regularnych odstępach czasu, ale nie rzadziej niż raz do roku,
  • opatrzony jest stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą,
  • nie tworzy zamkniętej, jednorodnej całości (związanej fabułą, postaciami) i mające ogólnoinformacyjny charakter

to może być uznany za prasę.

Prasą są zarówno dzienniki i czasopisma, jak i „wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania (…) upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania” zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 1  prawa prasowego. W tej sytuacji jest rzeczą bezsporną, że dzienniki i czasopisma przez to, że ukazują się w formie przekazu internetowego, nie tracą znamion tytułu prasowego, i to zarówno wówczas, gdy przekaz internetowy towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną, elektroniczną jego postać w systemie on line, jak i wówczas, gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, ale ukazuje się tylko periodycznie spełniając wymogi, o których mowa w art. 7 ust. 2 prawa prasowego[12]. W przypadku wydawania bloga spełniającego cechy prasy bez rejestracji, możliwe jest ukaranie wydawcy grzywną przewidzianą w art. 45 prawa prasowego, co już miało miejsce [13].

 

Skontaktuj się z nami, gdy potrzebujesz pomocy w ocenie jaki tytuł prawny masz do Twojego tytułu prasowego. I wówczas, gdy chcesz ustalić możliwe sposoby zabezpieczenia Twojego tytułu i gdy potrzebujesz podpowiedzi w jaki sposób zabezpieczyć Twoje prawa. Jeśli interesuje Cię branża wydawnicza możesz sięgnąć po nasz wzór umowy z redaktorem naczelnym albo wzór umowy z dziennikarzem czy autorem tekstu. Gdy Twój tytuł potrzebuje pięknej oprawy graficznej, zadbaj o nabycie praw zawierając umowę z grafikiem. 

 

[1] Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 1914).
[2] Charakter i ochrona prawna tytułu prasowego na gruncie prawa polskiego, Michał Gregorczyk
[3] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062).
[4] R. Markiewicz: Dzieło literackie i jego twórca w polskim prawie autorskim, Kraków 1984, s. 53.
[5] Ochrona tytułu prasowego w myśl przepisów prawa autorskiego MOP 2013, Nr 8, str. 416
[6] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913).
[7] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[8] zob. wyrok WSA w Warszawie z dnia 16 lutego 2010 r., VI SA/Wa 1862/09, utrzymany przez wyrok NSA z dnia 25 maja 2011 r., II GSK 615/10
[9] Tak w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 1997 r., II CKN 443/97
[10] Tak w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 15 grudnia 2010 r., III KK 250/10
[11] I ACa 1032/12 treść orzeczenia I ACa 1032/12 – Portal Orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Łodzi (lodz.sa.gov.pl)
[12] Analogiczne stanowisko zawarł Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 grudnia 2010 r. w sprawie III KK 250/10 ( OSNKW 2011/3/26) wskazując, że przekaz za pośrednictwem Internetu, jeżeli spełnia wymogi określone w treści art. 7 ust. 2 pkt. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm.) jest prasą, a interwał czasowy w jakim się pojawia determinuje to, czy jest to dziennik, czy też czasopismo w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 2 prawa prasowe
[13] https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/sad-uznal-blog-za-niezarejestrowany-tytul-prasowy,64155.html

 

Photo by Markus Spiske on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konfliktyPowiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wraz z poranną kawą łyk zmanipulowanych informacji – o tym, jak advertorial i kryptoreklama wymykają się przepisom

Kryptoreklama i advertorial to formy ukrytej reklamy w materiale redakcyjnym. Kryptoreklama to reklama, za którą dziennikarz uzyskuje korzyść majątkową bądź osobistą od osoby lub firmy zainteresowanej tą reklamą. Advertorial to połączenie ang. advertisment czyli reklama oraz ang. editorial czyli materiał odredakcyjny i oznacza zareklamowanie własnej działalności czy własnego przedsiębiorstwa w pozornie obiektywny sposób. 

Skala tego zjawiska jest bardzo duża: szacuje się, że ponad 60% zawartości merytorycznej New York Times i Washington Post opracowywana jest na podstawie materiałów przesyłanych przez osoby zajmujące się public relations, nie dziennikarzy[1]. Różnica pomiędzy tymi dwoma sposobami manipulowania odbiorcą reklamy sprawdza się do tego, kto przygotowuje materiał zawierający reklamę: kryptoreklamę przygotowują dziennikarze, w przypadku advertoriala materiały przygotowują nie dziennikarze, a inne osoby.  

Zawód dziennikarza jest regulowany ustawą Prawo prasowe. Zgodnie z zawartą w niej definicją dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Jednocześnie ustawa wskazuje, iż zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Z uwagi na znaczenie zawodu dziennikarza w społeczeństwie, osoby wykonujące ten zawód mają prawo odmówić wykonania polecenia służbowego, jeżeli oczekuje się od nich publikacji, która łamie zasady rzetelności, obiektywizmu i staranności zawodowej, lub gdy do przygotowanego przez niego materiału prasowego wprowadzono zmiany wypaczające sens i wymowę jego wersji.

Co ważne nie-dziennikarz tworzący incydentalnie materiał prasowy także odpowiada za zachowanie reżimu prawa prasowego, a więc w szczególności za dochowanie szczególnej staranności i szczególnej rzetelności[2].

Ustawa przewiduje liczne prawa jak i obowiązki dziennikarza względem wydawcy, odbiorców materiału prasowego oraz samego dziennikarza.

 

Kryptoreklama

W art. 12 ust 2. ustawy Prawo prasowe został wprowadzony zakaz prowadzenia przez dziennikarza ukrytej działalności reklamowej wiążącej się z uzyskaniem korzyści majątkowej bądź osobistej od osoby lub jednostki organizacyjnej zainteresowanej reklamą. Chodzi zatem, o takie sytuacje, w których dziennikarz pod pretekstem omawiania jakiejś kwestii namawia do zakupu konkretnego towaru czy skorzystania z usług zindywidualizowanego przedsiębiorcy[3].

Oznacza to, że w materiałach prasowych w sposób ukryty „przemycać” materiału reklamowego, czyli tzw. kryptoreklamy. Co ważne zakaz ten dotyczy także działalności bezinteresownej, która nie wiąże się z uzyskaniem korzyści przez dziennikarza, chyba że przygotowany przez niego materiał prasowy ma na celu wyłącznie informowania odbiorców prasy o danym produkcie czy wydarzeniu.

Kryptoreklamą, zgodnie z przepisem art. 7 pkt 11 ustawy o nieuczciwych praktykach rynkowych, jest wykorzystanie treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu promocji produktu w sytuacji, gdy przedsiębiorca zapłacił za tę promocję, a nie wynika to wyraźnie z treści, obrazów lub dźwięków łatwo rozpoznawalnych przez odbiorców reklamy. Kryptoreklama została uznana za nieuczciwą praktykę rynkową zakazaną w każdych okolicznościach.[4]

Przykładami kryptoreklamy są:

  • zamieszczenie w przekazie prasowym reklamowanego towaru, jeżeli brak jest do tego uzasadnienia;
  • nadawanie nadmiernego znaczenia towarom, usługom, nazwom czy oznaczeniom np. poprzez wielokrotne do nich nawiązywanie w materiale prasowym lub nietypowa (ze względu na rodzaj materiału prasowego) ich prezentacja;
  • promowanie usług lub towarów powiązane z prezentacją osoby eksperta oraz miejscem świadczenia usług połączone z zachęcaniem do skorzystania z usług lub towarów tego eksperta;
  • nachalne prezentowanie logo producenta np. na koszulce, zegarku. itp.

 

Advertorial 

Advertorial to materiał, przygotowany przez osoby trzecie, zajmujące się reklamą, a następnie zamieszczany w materiale prasowym. Dobrze przygotowany advertorial nie przypomina reklamy, a formą i charakterem wpisuje się w dany tytuł prasowy. Jego zadaniem jest zainteresować czytelnika do tego stopnia, by nie zorientował się, że jest w nim ukryta reklama, a jednocześnie by zapamiętał reklamowany przedmiot lub usługę. W odróżnieniu od kryptoreklamy, która najczęściej przyjmuje postać ukrytej reklamy w materiale prasowym, advertorial to bardziej zaawansowana forma reklamy, polegająca najczęściej na ingerencji w treść przekazu o charakterze informacyjnym w celu „przemycenia” reklamy najczęściej w postaci tekstów sponsorowanych w formie:

  • publikowania materiałów reklamowych bez wyraźnego oznaczenia,
  • oferowania przez wydawców (np. w ramach pakietów reklamowych) umieszczania materiałów dziennikarskich o danym przedsiębiorcy,
  • wymuszania przez reklamodawców tekstów dziennikarskich na swój temat,
  • zamawiania tekstów dziennikarskich o produktach, których reklama jest zakazana,
  • wydawania specjalnych dodatków poświęconych promocji towarów lub usług zainteresowanych podmiotów nieoznaczonych jako materiały reklamowe,
  • opłacania dziennikarzy piszących i redaktorów gazet.

Jawny, nie ukryty cel reklamowy 

Zakaz prowadzenia ukrytej reklamy jest niezwykle ważny z punktu widzenia zasad etyki tego zawodu. Dziennikarz promujący określony cel gospodarczy, jawnie lub skrycie, nie jest obiektywny czym odbiera sobie walor osoby rzetelnej.  Działanie takie jest podstawą do poniesienia przez takiego dziennikarza odpowiedzialności dyscyplinarnej, o ile takowej podlega.

Z zakazem ukrytej propagandy reklamowej koresponduje przepis art. 36 ust. 3 prawa prasowego, nakazujący wyraźne odróżnienie reklam i ogłoszeń od tekstów redakcyjnych. Chroni to odbiorców prasy przed uznaniem treści zamieszczanych komercyjnie, jako reklamy i ogłoszenia, za przekaz obiektywny, przygotowany szczególnie starannie i rzetelnie przez dziennikarzy. Ukryta reklama zagraża nie tylko odbiorcom prasy, lecz także konkurentom reklamującego się przedsiębiorcy, z reguły stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.[5]

Gdy cel reklamowy jest jawny, tekst taki jest opatrywany hasłem „artykuł sponsorowany”. Jest to prawidłowa forma oznaczania reklamy czy współpracy w zakresie promowania konkretnej marki. Choć niegdyś z tego typu tekstami sponsorowanymi można było się spotkać najczęściej w prasie, to w dzisiejszych czasach, gdy wszyscy żyjemy w świecie online, artykuły sponsorowane możemy spotkać nie tylko na stronach internetowych redakcji czy wydawców, ale także na blogach czy w mediach społecznościowych znanych osób. 

 

Czy mamy na to paragraf?

Tak. Nie tylko prawo prasowe i ustawa o nieuczciwych praktykach rynkowych mogą stanowić pomoc w przypadku ukrytej reklamy. Z racji tego, że ukryty przekaz reklamowy stanowiący wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji, może ona stanowić czyn nieuczciwej konkurencji (art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). To zaś oznacza, że nie tylko dziennikarze mogą odpowiadać za stosowanie takich metod, ale każdy, kto podejmuje się współpracy reklamowej na zasadzie wpisów czy nadań sponsorskich.

Za publikację nieoznaczonych materiałów sponsorowanych odpowiadać może zarówno ich twórca – czyli podmiot, czerpiący korzyści z zamieszczenia reklamy w tym także agencja reklamowa lub przedsiębiorca, jak i dziennikarz i wydawca solidarnie.

W razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:

  1. zaniechania niedozwolonych działań;
  2. usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  3. złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  4. naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
  5. wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
  6. zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.
Dodatkowo, za niestosowanie się do obowiązujących przepisów grożą wysokie kary finansowe, których nakładaniem zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Jedną z takich kar była decyzja Prezesa UOKIK w stosunku do wydawnictwa Express Media sp. z o.o. z siedzibą w Bydgoszczy, które stosowało praktyki polegające na kryptoreklamie, to jest wykorzystywaniu artykułów prasowych ukazujących się w dziale „Dbaj o zdrowie” na łamach dzienników lokalnych „Express Bydgoski” i „Nowości – Dziennik Toruński”, do promocji usług medycznych, kosmetycznych i pokrewnych (związanych ze zdrowiem i urodą), w sytuacji, gdy podmioty świadczące te usługi płacą wydawnictwu za ich promocję, a nie wynika to wyraźnie z treści lub obrazów łatwo rozpoznawalnych przez konsumenta. W ten sposób czytelnicy tych tytułów mogli mieć przekonanie, że mają do czynienia z normalnym odredakcyjnym artykułem, a nie reklamą sponsorowaną.
O ukrytych formach reklamy w telewizji: sponsoringu i lokowaniu produktów możesz przeczytać tu.

 

Można stwierdzić, że wszelka ukryta działalność o zabarwieniu perswazyjnym jest zabroniona, bądź w prawie prasowym, bądź w aktach o charakterze ogólnym. Jednak wydaje się, że instrumenty te są niewystarczające[6]. Nie zapobiegają nieuczciwej reklamie, bo wynika ona z natury ludzkiej. Walka o uwagę klienta będzie przybierać różne podstępne formy. Im bardziej będzie sprawiała wrażenie neutralnej, zawierającej informację, tym będzie skuteczniejsza. Tym trudniej będzie korzystając z dostępnych przepisów wykazać cel reklamowy materiału edytorskiego. Zapewne duże znaczenie mogą mieć kodeksy etyki – dobrowolne ograniczenia przyjmowane przez dziennikarzy i wydawców, których przestrzeganie wynika ze zrozumienia wagi problemu i obaw przed konsekwencjami ignorowania jakichkolwiek przepisów[7]. Jeśli interesuje Cię branża wydawnicza i zastanawiasz się jak ustalić zakres obowiązków i odpowiedzialności redaktora naczelnego, wydawcy portalu internetowego bądź dziennikarza, aby uwzględnić obowiązujące ograniczenia, możesz sięgnąć po nasz wzór umowy z redaktorem naczelnym.  A może potrzebujesz materiału dziennikarskiego i szukasz wzoru umowy z dziennikarzem czy autorem tekstu zobowiązanym do przestrzegania zasad etyki? Tworzenie  tekstów reklamowych czy “drobnych” reklam internetowych takich jak: animacje, GIFy, formaty statyczne, canvas, cinemagraph, mashead, bumpery, richmedia; interaktywnych leanding page możesz zamówić korzystając z wzoru umowy marketingu internetowego. Skontaktuj się z nami, gdy podejrzewasz, że konkurent używa ukrytej reklamy do manipulowania odbiorcą. 

 

[1] tak L.V. Sigal, Reporters and Officials. The Organization and Politics of Newsmaking, Lexington 1973 za: E. Nowińska, Wolność wypowiedzi prasowej, Warszawa 2007, s. 79
[2] zob. M. Brzozowska-Pasieka, Prawo prasowe, s. 179; A. Cichońska, [w:] K. Orlik (red.), Prawo prasowe, s. 112).
[3] Katarzyna Grzybczyk Zjawisko kryptoreklamy i advertorialu a prawo prasowe. Monitor Prawniczy 2009 nr 10 s. 538-543
[4] Zwalczanie nieuczciwej konkurencji, Art. 16 SPH T. 5b red. Stec 2020, wyd. 1
[5] zob. E. Nowińska, [w:] J. Barta, R. Markiewicz, A. Matlak (red.), Prawo mediów, s. 309, 318, 323–325; zob. M. Ożóg, [w:] E. Traple (red.), Prawo reklamy i promocji, s. 443–444; Z. Okoń, [w:] E. Traple (red.), Prawo reklamy i promocji, s. 695, 701; K. Grzybczyk, Prawo reklamy, s. 153; taż, Zjawisko kryptoreklamy i “advertorialu” a prawo prasowe, MoP 2009, Nr 10; A. Chajewska, A. Cichońska, I. Matusiak, K. Orlik (red.), Prawo prasowe, s. 12)
[6] ibidem Katarzyna Grzybczyk Zjawisko …s. 543
[7] ibidem Katarzyna Grzybczyk Zjawisko …s. 543

 

Photo by Mark Wong on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

I przysięgam, że … nie ujawnię. Cywilne i karne skutki naruszenia „tajemnicy przedsiębiorstwa”.

Ma znaczenie dla wszystkich przedsiębiorstw, przy czym głównymi beneficjentami mogą się okazać małe i średnie przedsiębiorstwa oraz start-upy, których przetrwanie w największym stopniu zależy od utrzymania tej tajemnicy[1]. Know-how i informacje handlowe, w których pozyskanie, opracowanie i wykorzystanie inwestują przedsiębiorstwa i instytuty badawcze o charakterze niekomercyjnym, są walutą gospodarki opartej na wiedzy i zapewniają przewagę konkurencyjną. Współczesna gospodarka opiera się na eksploatacji dóbr niematerialnych. Przedsiębiorcy inwestują w zbieranie informacji branżowych, rozwój technologii i wiedzy. Owoce tych inwestycji – zależnie od ich charakteru, poziomu wynalazczego itp. – mogą być chronione jako prawa własności przemysłowej (patenty, wzory użytkowe, topografie układów scalonych itp.), utwory w rozumieniu prawa autorskiego, bazy danych itd. mogą także przyjmować postać know-how. Ze względu na wysoką wartość tych dóbr niematerialnych, oraz ich specyficzny charakter, konieczne jest zapewnienie odpowiedniej ochrony zarówno na gruncie prawa cywilnego, jak i w przypadku naruszeń przepisów prawa karnego.

Photo by <a href="https://unsplash.com/@wedding_photography?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Wedding Photography</a> on <a href="https://unsplash.com/s/photos/non-disclosure-agreement?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Unsplash</a>

Zgodnie z definicją zawartą w art. 11 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (“uznk“) przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się

informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności

Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (“TRIPS“) nie posługuje się pojęciem „tajemnicy przedsiębiorstwa”, lecz „informacji nieujawnionych”. Przy tym TRIPS, nie definiuje ich wprost, lecz określa kryteria, jakie powinny zostać spełnione, aby informacje takie mogły być w myśl tego aktu prawnego chronione przed nieuczciwą konkurencją. Zgodnie z definicją legalną “poufnych informacji” zawartą w art. 39 ust. 2  TRIPS:

Osoby fizyczne i prawne będą miały możliwość zapobiegania temu, aby informacje pozostające w sposób zgodny z prawem pod ich kontrolą nie zostały ujawnione, nabyte lub użyte bez ich zgody przez innych, w sposób sprzeczny z uczciwymi praktykami handlowymi, tak długo jak takie informacje:

  1. są poufne w tym sensie, że jako całość w szczególnym zestawie i zespole ich elementów nie są ogólnie znane lub łatwo dostępne dla osób z kręgów, które normalnie zajmują się tym rodzajem informacji;
  2. mają wartość handlową dlatego, że są poufne; i
  3. poddane zostały przez osobę, pod której legalną kontrolą informacje te pozostają rozsądnym, w danych okolicznościach, działaniom dla utrzymania ich poufności.”

Tożsamą definicję przyjmuje również Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/943 z 8.6.2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem.

Biorąc zatem pod uwagę powyższe wytyczne, należy przyjąć, iż z informacją poufną będziemy mieć do czynienia, jeżeli łącznie spełnia ona  trzy przesłanki to jest będzie to informacja, która:

  1. powinna być niejawna, czyli nie jest powszechnie znana lub łatwo dostępna;
  2. posiada wartość gospodarczą i
  3. jest poddana odpowiednim (rozsądnym) działaniom w celu zachowania stanu poufności.

 

Tajemnica przedsiębiorstwa – czyli kogo?

Jak sama nazwa wskazuje, tajemnica przedsiębiorstwa dotyczy wszelkich informacji związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą. W związku z tym, podmiotem, który może korzystać z ochrony wynikającej z przepisów mogą być wszyscy przedsiębiorcy.

Przedsiębiorcą zgodnie z art. 431 kodeksu cywilnego, jest osoba fizyczna, osoba prawna i jednostka organizacyjna, o której mowa w art. 331 § 1 kc (tzn. jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której ustawa przyznaje zdolność prawną), prowadząca we własnym imieniu działalność gospodarczą lub zawodową. Podobnie wskazuje art. 4 ustawy Prawo przedsiębiorców, doprecyzowując jednak w ust 2, iż przedsiębiorcą są także wspólnicy spółki cywilnej w zakresie wykonywanej przez nich działalności gospodarczej.

Kodeksowa definicja przedsiębiorcy budzi jednak wątpliwości co do niektórych jednostek samorządowych. Powstaje bowiem pytanie, czy podmioty nie mające charakteru przedsiębiorstwa mogą uzasadniać odmowę udostępnienia pewnych informacji powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa. Z tego względu, w niektórych przypadkach, przyjmuje się szerszy zakres podmiotowy niż ten wynikający z kodeksu cywilnego czy ustawy prawo przedsiębiorców, obejmując ochroną np. zakłady opieki zdrowotnej. tajemnicy związanej z poszanowaniem interesów handlowych takiego przedsiębiorcy. Jak wskazuje doktryna i orzecznictwo, przesłanki tajemnicy przedsiębiorcy należy zawsze rozumieć i stosować jednakowo, niezależnie od rodzaju formy organizacyjnej przedsiębiorcy.

 

Informacje poufne – czyli co?

Ze względu na to, że ustawodawca nie wskazał jednego, zamkniętego katalogu informacji, które mają charakter poufnych, każdy przypadek ujawnienia informacji należy rozpatrywać indywidualnie, biorąc pod uwagę, czy dana informacja ma charakter techniczny, technologiczny czy też organizacyjny (może to być też inna informacja mająca co do zasady wartość gospodarczą). Jako informacje spełniające materialną przesłankę tajemnicy przedsiębiorcy w świetle analizowanego orzecznictwa uznawano w konkretnych sprawach przykładowo:

  • dane na temat procesu wytwarzania, wysokości obrotu czy technologii produkcji ;
  • szczegółowy opis stosowanych technologii, urządzeń ;
  • receptury produktów;
  • stosowane rozwiązanie organizacyjne, nazwę kontrahenta, warunki umowy;
  • szczegółowy opis sposobu wykonania usługi, jej koszt;
  • cenniki i regulaminy

Z punktu widzenia ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji przyjmuje się także za doktryną[2], iż do informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa zalicza się wiadomości dotyczące sposobów produkcji, planów technicznych, metod kontroli jakości, niechronione jeszcze prawami wyłącznymi (przed ich publikacją) wynalazki, wzory użytkowe lub zdobnicze, czy znaki towarowe, a także plany techniczne, analizy występowania złóż kopalin, listy klientów, metody kontroli jakości towarów i usług, nieopublikowane utwory itp. Nie jest konieczne, aby informacja taka nadawała się do zastosowania w innym przedsiębiorstwie. Mogą to być również informacje przydatne w pracy naukowo-badawczej i rozwojowej,  jak też informacje związane z działalnością marketingową, z pozyskiwaniem surowców, organizowaniem rynków zbytu czy informacje dotyczące struktury organizacyjnej, zasad finansowania działalności, wysokość wynagrodzeń pracowników. Do tajemnicy przedsiębiorstwa zalicza się również tzw. poufne know-how, w tym zarówno tzw. know-how produkcyjne, jak i handlowe .

Działania podjęte przez przedsiębiorcę w celu zachowania poufności określonych informacji muszą być rozpoznawalne dla osób trzecich. Co prawda, przepisy ZNKU nie wymagają, aby były to zabezpieczenia o jakimś szczególnym charakterze; wystarczy, by wola przedsiębiorcy (co do utrzymania w tajemnicy pewnych informacji) była w dostateczny sposób wyrażona na zewnątrz i rozpoznawalna dla osób trzecich.[3]

 

Odpowiedzialność cywilna za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa

Krąg osób odpowiedzialnych za dochowanie informacji poufnych w tajemnicy obejmuje każdego przedsiębiorcę, który ma dostęp do takich informacji, ale także osoby fizyczne takiej jak pracownicy, czy współpracownicy, którym pracodawca z jakiś powodów zobligowany jest udostępnić pewien zakres informacji poufnych. Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa przez podmioty inne niż przedsiębiorcy traktuje się jednak w kategorii wyjątków.

Zgodnie z uznk, każdy kto ujawnia, wykorzystuje lub pozyskuje cudze informacje, dopuszcza się czynu nieuczciwej konkurencji, w szczególności gdy następuje to bez zgody uprawnionego do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi i wynika z nieuprawnionego dostępu, przywłaszczenia, kopiowania dokumentów, przedmiotów, materiałów, substancji, plików elektronicznych obejmujących te informacje lub umożliwiających wnioskowanie o ich treści. Ujawnienie, wykorzystanie lub pozyskanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji także wówczas, gdy w chwili ich ujawnienia, wykorzystania lub pozyskania osoba wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła wiedzieć, że informacje zostały pozyskane bezpośrednio lub pośrednio od osoby, która weszła w posiadanie tych informacji w sposób bezprawny.

W razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:

  1. zaniechania niedozwolonych działań;
  2. usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  3. złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  4. naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
  5. wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
  6. zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.[4]

Dodatkowo, w przypadku gdy czyn nieuczciwej konkurencji dotyczy ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa, sąd, na wniosek uprawnionego, może zobowiązać pozwanego do podania do publicznej wiadomości informacji o wyroku albo treści wyroku, w oznaczony sposób i w oznaczonym zakresie, jeżeli jest to uzasadnione ze względu na okoliczności dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, w szczególności sposób dokonania czynu, wartość informacji, których dotyczył czyn, skutek czynu oraz prawdopodobieństwo dokonania czynu nieuczciwej konkurencji w przyszłości, a w przypadku, jeżeli pozwanym jest osoba fizyczna – jeżeli dodatkowo nie sprzeciwia się temu uzasadniony interes pozwanego, w szczególności wzgląd na ochronę jego dóbr osobistych. Sposób i zakres podania do publicznej wiadomości informacji o wyroku albo treści wyroku nie może prowadzić do ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa.

Art. 18 ust 4. uznk stanowi implementację do prawa polskiego art. 13 ust. 3 dyrektywy 2016/943/UE. Jak podniesiono w uzasadnieniu projektu nowelizacji, regulacja ta “wychodzi naprzeciw interesom pozwanego, który w dobrej wierze wykorzystywał informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa i w oparciu o nie rozpoczął np. proces inwestycyjny czy produkcyjny (ponosząc w tym celu odpowiednie nakłady)” Zamiast uwzględnienia żądania określonego w art. 18 ust. 1 pkt 1 lub 2 lub ust. 2, sąd może, na wniosek pozwanego, zobowiązać go do zapłaty na rzecz powoda stosownego wynagrodzenia, w wysokości nie wyższej niż wynagrodzenie, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z informacji, przez czas nie dłuższy niż do ustania stanu tajemnicy, jeżeli:

  1. pozwany w chwili wykorzystywania lub ujawniania informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa nie wiedział ani przy zachowaniu należytej staranności nie mógł wiedzieć, że informacje te pozyskano od osoby, która je wykorzystała lub ujawniła w okolicznościach określonych w art. 11 ust. 4;
  2. uwzględnienie żądania, o którym mowa w ust. 1 pkt 1, spowodowałoby dla pozwanego niewspółmierne szkody;
  3. zobowiązanie do zapłaty wynagrodzenia nie narusza uzasadnionego interesu powoda.

Dodatkowo, w razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji polegającego na naruszeniu tajemnicy przedsiębiorstwa uprawniony może żądać, zamiast odszkodowania określonego w ust. 1 pkt 4, naprawienia szkody przez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej wynagrodzeniu, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa.

Szeroki zakres odpowiedzialności za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa daje wyraz  specyfice przedmiotu ochrony jakim są informacje niejawne.

 

Odpowiedzialność karna za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa

Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa oprócz odpowiedzialności cywilnej, w niektórych przypadkach może rodzić także odpowiedzialność karną.  Aby doszło do tego, musi dojść do ujawnienia innej osobie lub wykorzystania we własnej działalności gospodarczej informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa, wbrew nałożonemu obowiązkowi zachowania tych informacji w poufności. Podobnie też osoba, która weszła we władanie informacjami stanowiącymi tajemnicę przedsiębiorstwa w sposób bezprawny, lub też uzyskała do nich dostęp biorąc udział w rozprawie lub w innych okolicznościach postępowania sądowego dotyczącego roszczeń z tytułu czynu nieuczciwej konkurencji polegającego na naruszeniu tajemnicy przedsiębiorstwa albo przez dostęp do akt takiego postępowania, jeżeli w postępowaniu tym została wyłączona jawność rozprawy. W każdym przypadku osoba ta podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zakres odpowiedzialności karnej jest węższy niż  przypadku odpowiedzialności cywilnej odnosi się bowiem jedynie do ujawnienia, lub wykorzystania informacji będących tajemnicą przedsiębiorstwa. Przez ujawnianie należy rozumieć takie zachowanie sprawcy, w wyniku którego określona informacja doszła do wiadomości osoby nieuprawnionej, nawet wtedy gdy osoba ta traktowana jest jako osoba zaufana. Oznacza to, że nie musi dojść do rozpowszechniania tej informacji publicznie, a wystarczy, gdy przekazana zostanie choćby jednej nieuprawnionej osobie. Ustawodawca nie określa sposobu ani formy ujawnienia informacji objętych tajemnicą przedsiębiorstwa, co oznacza, że każdy sposób ujawnienia, jeżeli wiąże się z wyrządzeniem szkody na przedsiębiorcy, którego dotyczy ujawniana informacja będzie stanowić czyn zabroniony. Wykorzystywanie to każda czynność sprawcy, polegająca na użyciu informacji dla siebie, dokonana cudzym kosztem. Przestępstwo to może być popełnione jedynie przez sprawcę, na którym ciąży określony obowiązek w stosunku do przedsiębiorcy (wynikający np. z umowy o pracę, powołania, mianowania, wyboru czy też spółdzielczej umowy o pracę, jak również innej umowy stanowiącej podstawę świadczenia pracy, jak. np. umowy zlecenia, o dzieło, kontraktu menadżerskiego)[4] z tego względu jest przestępstwem indywidualnym. Nie można jednak wykluczyć odpowiedzialności osób trzecich, które z uzyskanych informacji zrobiły sobie użytek na szkodę przedsiębiorcy, którego informacje zostały pozyskane.

Kluczowe w ustaleniu odpowiedzialności sprawcy jest istnienie poważnej szkody wyrządzonej przedsiębiorcy. Skoro celem jego działania jest osiągnięcie zysku, to szkoda powinna być utożsamiana przede wszystkim ze szkodą materialną. Pojęcie szkody, pomimo istotnego znaczenia jakie ma zarówno w doktrynie prawa cywilnego jak i w judykaturze nie zostało unormowane, dlatego też budzi ono wiele kontrowersji. Trudno jest in abstracto określić, jaka szkoda jest poważna, a jaka nie, decyduje tu bowiem nie tylko jej wielkość wyrażona w liczbach bezwzględnych, ale również stosunek, w jakim pozostaje do rozmiarów prowadzonej działalności gospodarczej, w związku z którą powstała.[6]  

 

Pomimo faktu, że ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa na gruncie prawa cywilnego jak i karnego przewiduje sankcje za dokonane naruszenie, liczne orzecznictwo w tym zakresie wskazuje, że przepisy te nie są wystarczające dla zapobiegania dokonywania naruszeń informacji, stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. Z tego względu, w przypadku, gdy dochodzi do udzielenia dostępu do informacji poufnych, warto jest zabezpieczyć się dodatkową umową o zachowaniu poufności, w której wysoka kwota odszkodowania może przynajmniej częściowo zrekompensować skutki ujawnienia informacji mających dla przedsiębiorstwa kluczowe znaczenie. Warto także pamiętać o tajemnicy przedsiębiorstwa zawierając umowę regulującą korzystanie z know-how.

 

[1] M. Namysłowska, Artykuł 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w świetle dyrektywy 2016/943 o ochronie tajemnic przedsiębiorstwa, PPH 2016, nr 11, s. 5-11.
[2] Jawność i jej ograniczenia. Tom IV. Znaczenie Orzecznictwa. red. prof. UKSW dr. hab. Małgorzata Jaśkowska, red. prof. n. dr hab. Grażyna Szpor Rok:2014Wydanie:1
[3] [P. Kozłowska-Kalisz, Odpowiedzialność karna, s. 64].
[4] Art. 18 ust.1  uznk
[5] [por. Kozłowska-Kalisz, Odpowiedzialność karna, s. 282
[6] Art. 23 ZNKU red. Szwaja 2019, wyd. 5/Mozgawa

Photo by Wedding Photography on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji.  

Pasuje jak wół do … renomy

Zastanawiasz się co wspólnego ma wół z renomą?  i kiedy za “oranie cudzym wołem” trafia się do sądu?

Ten wpis mógłby nawiązywać także do innego biologicznego przykładu, do pasożytów … W każdym przypadku, chodzi o sytuację, w której jeden podmiot używa nie swojej siły. W prawie, tak jak w parazytologii, badamy relację, w której pasożyt czerpie korzyść ze współżycia, a żywiciel ponosi szkodę. Takie działanie może doprowadzić organizm gospodarza do wyniszczenia, a nawet śmierci. W biznesie, może to przybrać postać korzystania z marki innego podmiotu, pozycji rynkowej, rozpoznawalności, renomy – siły, która była budowana przez lata.

“Pasożytnictwo” jest czynem nieuczciwej konkurencji, sytuacją, w której “wół” służy nie temu, kto w niego zainwestował i kto zadbał o tę siłę. 

Ta historia ma początek w połowie XIX wieku, gdy następuje burzliwy rozwój przemysłu – od maszyny parowej, przez pierwszy parowóz, „ogniwo Volty”, telegraf elektromagnetyczny, przez silnik gazowy, dynamit, karabin maszynowy, po telefon i żarówkę…uff! Rozwój przemysłu wymusza większe zapotrzebowanie na tanie surowce, na wydobycie węgla i rud żelaza, na produkcję stali. Świat rozpędza się… ale to jeszcze nie ten moment, gdy wół zostaje zastąpiony traktorem 😉

Powstanie i rozwój kolei, mechanizacja rolnictwa, industrializacja, organizacja fabryk, kopalń, hut żelaza oraz zakładów metalowych i mechanicznych, sprawiają, że rewolucja przemysłowa wyzwala konkurencję pomiędzy przedsiębiorcami o rynki zbytu, o nabywcę towarów (ten nabywca kilkadziesiąt lat później – w naszych czasach – zostanie nazwany konsumentem). Konkurencja o uwagę klienta nie zawsze jest prowadzona uczciwymi metodami. W komentarzu do pierwszej polskiej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 1929r [1] , podkreślano, że przyjęcie wówczas w gospodarce „zasad właściwych dla tzw. wolnej konkurencji spowodowało, że znikły wszelkie ograniczenia, opierające się na ciasnych regulaminach cechowych i licznych normach państwa policyjnego”.

Jak najlepiej o zabiegać o klienta? Produkując rzeczy bardzo dobrej jakości albo … sprawiając wrażenie, że produkty mają bardzo dobrą jakość, wysoką wartość “markę” –  powiedzielibyśmy dzisiaj. Stąd już tylko krok do pojęcia “renomy” – siły napędowej, „byka” przedsiębiorstwa.

A co mogli zrobić ci, którzy tak dobrych produktów nie mieli? Początkowo naganne były sytuacje, w których jeden przedsiębiorca “pasożytował” na dorobku innego przedsiębiorcy, dla którego nie był konkurentem. Mógł w ten sposób działać ponieważ oba podmioty operowały na różnych rynkach. Z czasem uznano jednak, że zachowania pasożytnicze mogą występować także między przedsiębiorcami konkurującymi. Pierwotne pasożytnictwo polegało na nieuprawnionym wykorzystaniu cudzej renomy, ale z czasem coraz więcej sytuacji zaczęto traktować jako czerpanie z cudzej siły[2]

 

Podobne sytuacje występowały we wszystkich tych państwach gdzie trwała walka o nabywcę. Różne były próby unormowania jej. Państwa te były zgodne co do głównych zasad uczciwej walki rynkowej i do przyjęcia tych samych kryteriów ich naruszenia. Efektem, było uchwalenie w 1883 r. Konwencji paryskiej o ochronie własności przemysłowej, która z biegiem czasu była kilkukrotnie aktualizowana, ale zasadnicze jej cele pozostały te same:

  • ochrona konsumentów przed konfuzją (pomyłką co do właściwości towarów lub usług albo co do ich pochodzenia od danych przedsiębiorców) oraz
  • ochrona przedsiębiorców przed takimi działaniami innych przedsiębiorców, których skutkiem (zamierzonym lub niezamierzonym) jest szkodzenie interesom gospodarczym innymi sposobami, aniżeli wynikającymi z gospodarki wolnorynkowej.

Jak widać główne wartości nie zmieniły się i przepisy Konwencji paryskiej od ponad 100 lat chronią przed nieuczciwym wykorzystywaniem cudzych osiągnięć (free-riding). A uczciwe są wtedy, gdy są zgodne z „poczuciem godziwości ogółu ludzi myślących sprawiedliwie i słusznie[3]

 

„siła przedsiębiorstwa przyciągająca klientelę”

 

Wspomniana wcześniej, pierwsza polska ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 1926 r., postrzegała przedsiębiorstwo jako dobro niematerialne, które wyrażone jest w sile wywieranej na klientelę. Stąd głównym celem tej ustawy była ochrona „siły przedsiębiorstwa przyciągającej klientelę” jako jednej z najważniejszych części składowych przedsiębiorstwa.

Siła przyciągająca klientelę to dobro niematerialne, które mogło zostać przywłaszczone przez działanie sprzeczne z uczciwą konkurencją. Dlatego w art. 1 archiwalnej ustawy zapisano, że „przedsiębiorca ma prawo żądania, aby inny przedsiębiorca (konkurent) nie wdzierał się w jego klientelę przez jakiekolwiek czynności, zdolne do wywołania u osób, którym ofiarowuje swe wytwory, towary lub świadczenia, mylnego mniemania, że one pochodzą od przedsiębiorcy pierwszego”. Ustawa opisywała kilka typowych czynów nieuczciwej konkurencji, ale przede wszystkim zawierała tzw. klauzulę generalną, która służyła do oceny tych niestypizowanych przypadków.

 

Podobnie, współcześnie ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913) (czyli „uznk”) zgodnie z art. 1 „reguluje zapobieganie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji w działalności gospodarczej, w szczególności produkcji przemysłowej i rolnej, budownictwie, handlu i usługach – w interesie publicznym, przedsiębiorców oraz klientów”.  Tak jak w poprzedniej ustawie, aktualnie klauzula generalna wyznacza ogólną zasadę, iż czynem nieuczciwej konkurencji jest – zgodnie z art. 3 uznk „działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta” Przykładowymi, typowymi czynami nieuczciwej konkurencji wymienionymi w ust. 2 art. 3 uznk są, m.in:

  • wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa – art. 5 uznk,
  • fałszywe lub oszukańcze oznaczenie pochodzenia geograficznego towarów albo usług – art. 8 i art. 9 uznk,
  • wprowadzające w błąd oznaczenie towarów lub usług – art. 10 uznk,
  • naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, nakłanianie do rozwiązania lub niewykonania umowy, w tym przejmowanie pracowników i klientów – art. 11 i art. 12 uznk,
  • naśladownictwo produktów – art. 13,
  • pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie, utrudnianie dostępu do rynku, przekupstwo osoby pełniącej funkcję publiczną – art. 14 i art. 15 uznk, a także
  • nieuczciwa lub zakazana reklama – art. 16 uznk,
  • organizowanie systemu sprzedaży lawinowej – art. 17c,
  • nieuzasadnione wydłużanie terminów zapłaty za dostarczane towary lub wykonane usługi – art. 17g uznk.

Poza tymi konkretnymi, nazwanymi czynami nieuczciwej konkurencji, pojawiają się różne inne zachowania rynkowe nie mieszczące się w sytuacjach ujętych w poszczególnych zdefiniowanych czynach nieuczciwej konkurencji.

 

„orać cudzym wołem”

 

Niestypizowanym czynem nieuczciwej konkurencji mieszczącym się z zakresie art. 3 uznk jest konkurencja pasożytnicza polegająca na wykorzystaniu cudzego miejsca rynkowego w celu budowy własnej pozycji rynkowej. W prawie niemieckim określana jest jako pflüge mit dem fremden Ochsen czyli „oranie cudzym wołem”. Nieuczciwość tkwi w opieraniu pozycji rynkowej własnych produktów na zdobytej już przez inną firmę pozycji na rynku, na cudzej koncepcji, rozpoznawalności produktów czy renomy znaku towarowego. Można tutaj wskazać przykłady z praktyki sądowej. Pasożytnicze jest, np.:

 

  • wykorzystanie cudzej koncepcji wtedy, gdy pomysł przyjmie konkretną postać, np audycji radiowych lub telewizyjnych, kampanii reklamowych czy funkcjonalności 
  • naśladownictwo opakowań towarów  jeżeli “przyciągnięcie uwagi klientów nastąpiło w wyniku podobieństwa opakowań wywołującego pozytywne skojarzenie z utrwalonym w świadomości klientów wizerunkiem wyrobu wcześniej wprowadzonego[4]
  • wywoływanie mylnych wyobrażeń u klienteli np. przyjmowanie elementów odróżniających cudzy produkt, czy choćby jego opakowania w sposób, który może u przeciętnych klientów wywołać mylne wyobrażenie co do pochodzenia produktu

  • naśladownictwo tzw. formatów telewizyjnych rozumianych jako zbiory „niezmiennych cech i elementów danego programu, poza którymi każdorazowo produkowane są inne elementy dopasowywane do każdego pojedynczego epizodu”[5] Format jest szkieletem, w oparciu o który konstruowane są poszczególne odcinki, np.: „cel i zasady gry telewizyjnej, liczba uczestników, długość programu, rola publiczności, scenografia, muzyka (jingels), styl prezentacji/prowadzenia gry przez moderatora, a w przypadku telenowel, w szczególności: miejsce akcji, charakter postaci, związki między postaciami, sposób rozwijania narracji”. „Format jest pomysłem, na którym opiera się widowisko, na bazie którego powstaje sequel danego programu telewizyjnego. Format jest więc schematem, stałą strukturą danej audycji telewizyjnej. Jest szkicem pojedynczego programu, który to program w zamiarze twórcy ma zostać rozwinięty w serial, z zastrzeżeniem, iż szkic ten musi być na tyle indywidualny i precyzyjny, iż można go w łatwy sposób rozpoznać w każdym odcinku serialu.” Aby dostrzec popularność takiego naśladownictwa wystarczy obejrzeć podobne dwa programy emitowane na konkurencyjnych stacjach telewizyjnych, np przywołane przez Z.Pinkalskiego [6] Big Brother v. Dwa Światy czy znowu Big Brother v. The Glass House …

 

Najczęściej nie będzie to otwarte, bezpośrednie odwoływanie się do cudzej znanej marki, cudzego produktu czy cudzego sposoby komunikacji z klientem. Będą to metody bardziej subtelne, w sposób ukryty, tak, aby nie zauważył tego przeciętny klient [7]. W konsekwencji, „orający cudzym wołem” uzyskuje nieuzasadnioną przewagę nad konkurentami, a jednocześnie powoduje niszczenie renomy konkurenta. Działanie to jest naruszeniem dobrych obyczajów, dobrym obyczajem w rozumieniu art. 3 uznk jest bowiem niepodszywanie się pod firmę i renomę konkurencyjnego przedsiębiorstwa [8].

Inwencja pasożytów nie ma granic. Pojawiają się nowe formy korzystania z cudzej siły. W kolejnych wpisach opowiemy o czerpaniu z renomy znaków, o pasożytniczym, podstępnym marketingu a także o wykorzystaniu renomy firmy (goodwill) do budowania własnej marki. Zapraszamy do lektury i do skorzystania z naszych doświadczeń w walce z pasożytami. Warto sięgnąć do naszych gotowych wzorów (pamiętając o wcześniejszym utrwaleniu faktu naruszenia w przypadku konieczności skierowania sprawy do sądu) czy skonsultowaniu wątpliwości. Zapraszamy do kontaktu

 

[1] A. Kraus, F. Zoll, Polska ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, Poznań 1929, s. 13–14
[2] Poźniak-Niedzielska, Ewolucja prawa własności intelektualnej, s. 12–13
[3] A. Kraus, F. Zoll, Polska ustawa…, s. 170–171
[4] Tak w wyroku SN z 2.1.2007 r., V CSK 311/06, BSN 2007, Nr 5, poz. 11
[5] Marta Cyran “Czy możliwa jest ochrona tzw. formatów telewizyjnych w polskim prawie autorskim: zarys zagadnienia w ujęciu komparatystycznym” Palestra 51/3-4(579-580), 38-55 2006
[6]  Z.Pinkalski “Prawna ochrona formatów telewizyjnych, Warszawa 2015.” Warszawa 2015, Wolters Kluwer
[7] Prawo konkurencji System Prawa Prywatnego tom 15, red . prof. dr hab. Marian Kępiński.
[8] tak np. wyrok Sądu Najwyższego z 16 stycznia 2009 r., V CSK 241/08.

Photo by Chris Stenger on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.
Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 
Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

LEGO – ostateczne starcie ?

Znowu jest głośno o “walecznych” klockach … najpierw za sprawą przestrzennego znaku towarowego w kształcie klocka, potem polinezyjskich historii o Tohunga uzdrowicielu duchowym, a teraz w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUiPO), który “popełnił błąd, unieważniając prawo do wzoru klocka stanowiącego część zestawu konstrukcyjnego dla dzieci LEGO” jak czytamy w oficjalnym komunikacie w sprawie e T-515/19 Lego A/S / EUIPO i Delta Sport Handelskontor GmbH.

24 marca br okazało się bowiem, że “EUIPO nie zbadał zasadności zastosowania wyjątku podniesionego przez spółkę LEGO ani nie wziął pod uwagę wszystkich cech postaci klocka“. Cech, które pozwalają na 915 103 765 różnych sposobów łączenia sześciu 8-kołkowych klocków tego samego koloru. Tych cech, które dzięki tolerancji dokładności na poziomie 0,004 mm zapewniają identyczność poszczególnych klocków LEGO. Cech, które nie tylko dzieciom, gwarantują godziny precyzyjnej zabawy a od ponad 50 lat przyciągają tłumy do 12-sto hektarowego świata zbudowanego w Billund z 25 milionów klocków. 

Photo by <a href="https://unsplash.com/@omarg247?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Omar Flores</a> on <a href="https://unsplash.com/@omarg247?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Unsplash</a>

Oficjalny komunikat w tej sprawie można przeczytać tutaj. Ostatnie orzeczenie, stanowi finał kolejnej batalii stoczonej przez giganta od klocków LEGO. W świecie LEGO, zaciekle walczą nie tylko figurki, ale też prawnicy reprezentujący duńską korporację.

 

A przecież klocki mają służyć zabawie i od zabawy wszystko się zaczęło.  

Nazwa „LEGO” to skrót od dwóch duńskich słów „leg godt”, oznaczających „dobrą zabawę”. Firma została założona w 1932 roku przez Ole Kirka Kristiansena. Przechodziła z okolenia na pokolenie, pokonując drogę od małego warsztatu stolarskiego do nowoczesnej, światowej korporacji producenta zabawek. Obecnie jest własnością Kjelda Kirka Kristiansena, wnuka założyciela. Ciekawą historię obrazkową można prześledzić na oficjalnej stronie LEGO.[1]  

Prawie po 100 latach istnienia, według szacunków Grupy LEGO, rocznie sprzedawanych jest około 75 miliardów elementów LEGO. Ponoć klocek był już gotowy w roku 1949, ale w obecnym kształcie został wprowadzony na rynek w 1958 roku i w tym też roku został opatentowany. Ochrona patentowa trwa 20 lat, zatem z końcem lat  70-tych firma szukała nowych możliwości zabezpieczenia klocka prawami własności przemysłowej.

 

 

Może klocek będzie znakiem towarowym?

W 1996 r. pojawił się pomysł, aby zarejestrować w OHIM (poprzednik EUiPO) przestrzenny wspólnotowy znak towarowy przedstawiający klocek LEGO. Po początkowych problemach, finalnie klocek został zarejestrowany jak znak towarowy w dniu 19 października 1999 r. Dwa dni później, przeciwko przyznaniu klockom takiej ochrony, z wnioskiem o unieważnienie, wystąpiła firma Ritvik Holdings Inc. twierdząc, że kształt klocka jest faktycznie kształtem towaru niezbędnym do uzyskania efektu technicznego.

W rezultacie w 2004r. Wydział Unieważnień EUiPO unieważnił prawo, co z kolei zostało zaskarżone przez Grupę LEGO do Wielkiej Izby Odwoławczej. Po rozpoznaniu, Izba stwierdziła, że każdy z elementów klocka LEGO, jak i klocek w całości, jest niezbędny do uzyskania efektu technicznego. Zatem, nie może być udzielona ochrona na znak towarowy, bo klocek nie posiada żadnego elementu ozdobnego czy wynikającego z inicjatywy twórcy. Ani Sąd w 2006r. do którego LEGO wniosło skargę, ani Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 14 września 2010r (C-48/09 P), nie zgodziły się potentatem klockowym argumentując, że utrzymanie prawa ochronnego na sporny znak towarowy doprowadziłoby do przyznania jednemu podmiotami monopolu na określone rozwiązania techniczne. Nie rejestruje się oznaczeń, które składają się wyłącznie z kształtu niezbędnego do uzyskania efektu technicznego[2].

 

Jeśli nie znak to może wzór przemysłowy?

Na początku 2010 r. LEGO A / S złożyła w EUiPO wniosek o rejestrację przemysłowego wzoru wspólnotowego na podstawie rozporządzenia Rady (WE) nr 6/2002 z dnia 12 grudnia 2001 r. w sprawie wzorów wspólnotowych (czyli “rozporządzenia nr 6/2002“). Kształt klocka został w ten sposób zarejestrowany w dniu 2 lutego 2010 r. jako wzór wspólnotowy pod nr 1664368 0006. Towary, do których ma być stosowany wzór, należą do klasy 21.01 porozumienia lokarneńskiego i zostały zgłoszone jako „klocki z zabawkowego zestawu konstrukcyjnego”

W dniu 8 grudnia 2016 r. firma Delta Sport Handelskontor GmbH złożyła wniosek o unieważnienie spornego wzoru na podstawie art. 52 rozporządzenia nr 6/2002. Podstawą powołaną na poparcie wniosku był art. 25 ust. 1 lit. b) rozporządzenia nr 6/2002 w związku z art. 4–9 tego rozporządzenia. Podniesiono zwłaszcza ten argument, że wszystkie cechy wyglądu produktu, którego dotyczy sporny wzór, są podyktowane wyłącznie funkcją techniczną produktu i z tego powodu powinny być wyłączone z ochrony na podstawie art. 8 ust. 1 rozporządzenia nr 6/2002.

W dniu 30 października 2017 r. Wydział Unieważnień EUIPO odrzucił wniosek o unieważnienie. Uznał, że funkcja techniczna klocka polega na połączeniu z innymi klockami, a Delta Sport Handelskontor GmbH nie zdołał udowodnić, że spełnienie tej funkcji było jedynym czynnikiem, który przesądził o cechach wyglądu produkt, którego dotyczy zakwestionowany wzór. Obalając argumenty Delta Sport Handelskontor GmbH, zgodnie z którym swoboda projektanta elementów konstrukcyjnych jest w sprawie klocków ograniczona ze względu na interoperacyjność elementów, Wydział Unieważnień zauważył między innymi, że zestaw konstrukcyjny odpowiada definicji „system modułowy” i że wyłączenie kwestionowanego wzoru z ochrony ze względu na interoperacyjność nie było właściwe.

W dniu 5 stycznia 2018 r. Delta Sport Handelskontor GmbH wniósł do EUIPO odwołanie od tej decyzji, na skutek czego decyzją z dnia 10 kwietnia 2019 r. Trzecia Izba Odwoławcza EUIPO uwzględniła odwołanie i uchyliła decyzję Wydziału Unieważnień oraz stwierdziła nieważność spornego wzoru. W decyzji unieważniającej podkreślono, że wszystkie cechy wyglądu klocka LEGO, są podyktowane wyłącznie funkcją techniczną produktu, a mianowicie umożliwienia montażu i demontażu z pozostałych klocków zestawu. Izba Odwoławcza zwróciła uwagę, że rozpatrywany w spornym wzorze produkt jest elementem konstrukcyjnym wchodzącym w skład większego zestawu klocków i przeznaczonym do łączenia z innymi klockami z zestawu w celu budowy obiektów. Funkcją techniczną, jaką musi spełniać klocek, jest więc możliwość łączenia się z odpowiednią stabilnością z innymi klockami zestawu w celu stworzenia budowli zabawkowej. Dodatkowo Izba stwierdziła, że cechy wyglądu produktu: a mianowicie (i) rząd wypustów na górnej powierzchni klocka ; (ii) rząd mniejszych okręgów na dolnej powierzchni klocka ; (iii) dwa rzędy większych okręgów na dolnej powierzchni klocka ; (iv) prostokątny kształt klocka ; (v) grubość ścian klocka ; i (vi) cylindryczny kształt kołków, są podyktowane wyłącznie funkcją techniczną klocka, a mianowicie montażem zestawu. Ponadto Izba Odwoławcza uznała, że ustalenia Wielkiej Izby Odwoławczej potwierdzone przez Sąd w sprawie dotyczącej zgłoszenia znaku towarowego nr 107 029 można było transponować mutatis mutandis do spornego wzoru, biorąc pod uwagę fakt, że cechy wyglądu klocka, które zgłaszający próbował zarejestrować jako trójwymiarowy znak towarowy, były również obecne w klocku.

Sprawa znalazła finał w ogłoszonym 24 marca 2021r. wyroku Sądu, w którym czytamy, iż Grupa LEGO jest właścicielką wzoru wspólnotowego dla „klocków stanowiących część zestawu konstrukcyjnego dla dzieci”. Sąd przypomniał, że w myśl rozporządzenia nr 6/2002, wzór wspólnotowy nie obejmuje cech postaci produktu, które muszą być koniecznie odtworzone w dokładnej formie i wymiarach, aby umożliwić produktowi, w który włączono wzór lub w którym jest on zastosowany, aby mógł być mechanicznie złożony lub połączony z innym produktem lub mógł być umieszczony w nim, na nim lub dookoła niego, tak, aby oba produkty mogły spełniać swoje funkcje. Jednakże, w drodze wyjątku, mechaniczne połączenia produktów modułowych mogą stanowić istotny element innowacyjny cech charakterystycznych produktów modułowych i główną wartość handlową, z tego względu powinny kwalifikować się do ochrony. W związku z tym, wzór wspólnotowy LEGO obejmuje wzór służący zapewnieniu wielokrotnego składania lub łączenia wzajemnie wymienialnych produktów w ramach systemu modułowego.

Sąd wskazał, że prawo do wzoru podlega unieważnieniu, jeżeli wszystkie cechy jego postaci wynikają wyłącznie z funkcji technicznej produktu, którego ten wzór dotyczy, ale jeśli przynajmniej jedna z cech postaci produktu, którego dotyczy sporny wzór, nie wynika wyłącznie z funkcji technicznej tego produktu, prawo do rozpatrywanego wzoru nie może zostać unieważnione. Tymczasem, po obu stronach czterech wypustek usytuowanych na górnej stronie rozpatrywanego klocka występuje gładka powierzchnia, a zgodnie z ustaleniem Sądu wspomniana cecha nie została wymieniona pośród cech zidentyfikowanych przez Izbę Odwoławczą, pomimo że jest ona jedną z cech postaci tego produktu. Sąd dodał, że to wnoszący o unieważnienie prawa do wzoru, musi udowodnić, zaś EUiPO stwierdzić, iż wszystkie cechy postaci produktu, którego dotyczy sporny wzór, wynikają wyłącznie z funkcji technicznej tego produktu. Wynika stąd, że Izba Odwoławcza EUiPO naruszyła przepisy rozporządzenia 6/2002 w zakresie, w jakim nie zidentyfikowała wszystkich cech postaci produktu, którego dotyczy sporny wzór, a tym samym nie ustaliła wszystkich cech wynikających wyłącznie z funkcji technicznej tego produktu.

 

A może “pożyczona” historia ?

Przy okazji perypetii LEGO w zakresie praw własności przemysłowej, warto wspomnieć o innym sporze, w zakresie innych praw. Seria klocków bionicle wprowadzona została na rynek europejski i australijski w 2000r. a na amerykański w 2001r. Bionicle to skrót od Biomechanical (biomechaniczna) chronicle (ang. kronika), gdyż większość mieszkańców świata Bionicle jest biomechaniczna (biologiczno-mechaniczna).[3] Figurki składane z zestawów klocków mają przypisane określone cechy charakteru i umiejętności. Postacie wzorowano i częściowo zaczerpnięto z mitologii polinezyjskiej. I to właśnie wzorowanie się było przyczyną konfliktu z Maorysami z Nowej Zelandii.

W klockowej historii Opowieść o Toa dzieje się przed początkiem wszystkich początków, kiedy wielka istota obserwowała wyspę Mata Nui i broniła ją przed bólem. „Jednak potężne zło powstało i oddało wyspę we władanie cieni. Kiedy wszystko zdawało się być stracone, sześciu bohaterów pojawiło się na wyspie. Ci potężni wojownicy to Toa, którzy mają tylko jedno przeznaczenie: zniszczyć złą siłę i przywrócić pokój na wyspie”.

Prawnik reprezentujący Maorysów napisał do LEGO pismo, w którym twierdził, że wykorzystana przez LEGO historia wywodzi się z Wysp Wielkanocnych, a słowo Tohunga jest polinezyjskim określeniem uzdrowiciela duchowego i użycie jego nazwy dla zabawy jest obraźliwe. Grupa LEGO tylko częściowo uwzględniła głosy Maorysów zobowiązując się do stworzenia kodeksu postępowania określającego zasady wykorzystywani folkloru do wzbogacania swoich zabawek[4]

Chyba kodeks nie powstał, bo „po długiej i trudnej podróży, Toa nareszcie odkryli swoje prawdziwe moce i odnaleźli swoje przeznaczenie. Teraz, pomimo swoich różnic, połączyli siły jako potężny zespół, by pokonać najnowsze sługi Makuty. Roje Bohrok przemieszczają się po wyspie siejąc zniszczenie. Jedynie Toa mogą je powstrzymać.”  Następnie „Toa pokonali roje Bohrok. Pokonali też Makutę. Powinien być to czas radości i świętowania, lecz Mata-Nui wciąż jest okryta mrokiem. Makuta uwięzony głęboko pod powierzchnią ziemi wciąż żyje i chce się zemścić.” „Toa dostali nową zbroję, nową broń, nowe moce i nowe imię – Toa Nuva. Jednak te nowe możliwości nie znaczą, że ich misja jest ukończona. Wciąż muszą pokonać Makutę…” [3] https://youtu.be/5_D5FGgdZC4

 

 

I na koniec 🙂  „LEGO® to znak towarowy firmy z Grupy LEGO. Niniejsza witryna nie jest sponsorowana, autoryzowana ani wspierana przez Grupę LEGO”, a my zapraszamy do kontaktu, jeśli w Twojej sprawie potrzebujesz walecznych prawników.

 

https://www.lego.com/cdn/cs/legal/assets/blt1a4c9a959ce8e1cb/FairPlayBrochure.pdf
[1] https://www.lego.com/pl-pl/aboutus/lego-group/the-lego-group-history
[2] wyrok z dnia 12 listopada 2008 r., LEGO Juris przeciwko OHIM – Mega Brands (Red LEGO Brick), T 270/06 , EU: T: 2008: 483) i Trybunał Sprawiedliwości – wyrok z dnia 14 września 2010 r., LEGO Juris / OHIM, C 48/09 P, EU: C: 2010: 516
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Bionicle
[4] Katarzyna Grzybczyk „Skradziona kultura. Jak zachód wykorzystuje cudzą własności intelektualną” Wolters Kluwer 2021, str. 234

 

 

Photo by Omar Flores on Unsplash

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

prawny audyt własności intelektualnej cz. 4 – kilka powodów dla których warto wykonać audyt IP

Audyt to przegląd stanu posiadania, najczęściej poprzedzający zmianę. Zmiany są niezbędne dla funkcjonowania firmy. P.F. Drucker twierdził, że „przedsiębiorca zawsze poszukuje zmiany, reaguje na nią i wykorzystuje ją jako okazję”[1]

Na pytanie dlaczego warto zrobić audyt IP najprościej byłoby odpowiedzieć, że dobrze jest zidentyfikować w firmie i ocenić to, co stanowi siłę napędową dzisiejszej gospodarki – intellectual property – IP – i wykorzystać tę wartość. Niestety częstym błędem przedsiębiorców jest lekceważenie znaczenia własności intelektualnej. Z jednej strony istnieje przekonanie, iż uzyskanie ochrony prawnej jest kosztowne i skomplikowane. Z drugiej strony, dość ryzykowne jest założenie, że nie istnieje zagrożenie ze strony konkurencji, naśladowców czy graczy działających na tym samym rynku. Oba te stwierdzenia należy jak najszybciej zmienić….

Warto zdać sobie sprawę, iż decyzja dotycząca uzyskania ochrony posiadanych praw własności intelektualnej (tak w zakresie ich nabycia, jak i sądowej egzekucji) może stanowić o przyszłym sukcesie lub porażce planowanych działań biznesowych. Prawie 5 mln dolarów odszkodowania 20 lat temu zapłaciła firma Hoover za naruszenie praw do wynalazku Jamesa Dysona. Podobną kwotę 10 lat temu sąd w NY zasądził na rzecz Gucci za wykorzystanie litery “G” przez Guessa. Microsoft oskarżył Motorolę o pobieranie zbyt wysokich kwot za licencje na opatentowane przez nią technologie i Motorola została ukarana grzywną 14,5 mln dolarów. Początkowe odszkodowanie zasądzone dla Apple od Samsunga o skopiowanie rozwiązań z iPhone’a w telefonach Galaxy S z 1 mld dolarów zmniejszono do “tylko” 399 mln dolarów.

W polskich realiach oczywiście padają kwoty mniejsze, ale w zestawieniu ze startami firm wynikającymi z braku właściwej ochrony IP (wycofaniem produktu z rynku czy też sporów sądowych mających na celu zniweczenie podstępnych działań konkurencji) nakłady na ochronę są niewielkie. Zgodnie z powiedzeniem, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Prawa własności intelektualnej są nie tylko narzędziem służącym działaniom defensywnym, ale również ofensywnym. Przykładów znowu dostarczają giganci skutecznie budując swoją wartość. Topowe marki oparte na technologii i danych (Amazon o wartości 415,9 mld dol., Apple – 352,2 mld dol., Microsoft – 326,5 mld dol., Google – 323,6 mld dol. Visa – 186,8 mld dol.) wciąż notują wzrost wyprzedzając korporacje oparte na tradycyjnych zasobach.

 

W ciągu ostatnich 40 lat zmieniły się proporcje, obecnie wartości niematerialne i prawne stanowią niemal 90% wartości firm[2].

Oznacza to, że własność intelektualna (intellectual property – IP) jest jednym z głównych czynników pozwalających tym firmom budować pozycję rynkową: stworzyć przewagę konkurencyjną, decydować o sukcesie rynkowym, uzyskać istotne korzyści podatkowe. W tym wyścigu, przetrwają przedsiębiorstwa prowadzące działalność opartą na innowacyjnych rozwiązaniach i wdrożeniach nowych rozwiązań w zakresie identyfikacji niezaspokojonych potrzeb konsumentów, wytworzenia produktu odpowiadającego tym potrzebom, utrzymania lub zwiększenia udziału rynkowego, zyskowności oraz wartości przedsiębiorstwa. Służy temu: efektywne zarządzanie procesem poszukiwania nowych pomysłów – innowacji produktowych, technologicznych, procesowych, skuteczna komercjalizacja dobrze rokującego pomysłu zakładająca przemyślany transfer nowego pomysłu w nową jakość i wartość rynkową, którą zaakceptują konsumenci, maksymalna ochrona wytworzonej wartości intelektualnej.

 

Procesy te można zidentyfikować w firmie i ocenić, dzięki poprawnie wykonanemu audytowi własności intelektualnej.

 

Korzyści z wykonania audytu zależą od tego jakie firmy i na jakim etapie wykonują audyt, o czym pisaliśmy tutaj. Jednak bez względu na to na jakim etapie wykonywany jest audyt, przegląd ten służy dwóm głównym celom:

  • identyfikacji i ocenie aktywów własności intelektualnej – to ustalenie jakie i gdzie znajdują się aktywa oraz wyjaśnienie kwestii własnościowych, czyli tego czy firma poprawnie i skutecznie nabyła prawa od twórców, ustalenie czy wszystkie składniki przedsiębiorstwa w postaci aktywów IP zostały określone, czy są one zawarte w podstawowych produktach lub usługach, z których korzysta przedsiębiorstwo, jaki jest czas ochrony praw IP w danym produkcie lub usłudze oraz czy przedsiębiorstwu przysługuje potencjalne lub rzeczywiste prawo wyłączne na dane składniki IP, określenie sposobu wykorzystania IP – czy prawa własności intelektualnej są prawidłowo zarządzane tak, aby przynosił jak największy zysk przedsiębiorstwu
  • przewidywaniu i zarządzaniu ryzykiem powiązanym z portfelem własności intelektualnej przedsiębiorstwa, skutecznym zabezpieczaniu praw własności intelektualnej, a także unikaniu długotrwałego i kosztownego postępowania sądowego.

 

Korzyści z wykonania audytu możemy podzielić na takie dotyczące procesów wewnątrz przedsiębiorstwa jak i te mające związek z podmiotami zewnętrznymi.

 

Korzyści audytu IP wewnątrz przedsiębiorstwa

Audyt daje pozytywne efekty wewnątrz firmy:

  1. pozwala wykryć niedostatecznie wykorzystywane zasoby własności intelektualnej
  2. wskazuje, jak zmniejszyć koszty – pomoże Ci ocenić, które niematerialne składniki przedsiębiorstwa należy nadal chronić, a z ochrony których należy zrezygnować, bo generują jedynie zbędny koszt i jak na przyszłość wdrożyć procedury ułatwiające podjęcie takich decyzji;
  3. pozwala zwiększyć zyski – audyt pomoże Ci zweryfikować czy maksymalny sposób wykorzystujesz własność intelektualną w swojej firmie, czy posiadasz aktywa, które nie są wykorzystywane, albo wskaże aktywa i transakcje, z których możesz czerpać jeszcze większe zyski;
  4. umożliwia zarządowi, dyrektorom działów oraz innym osobom oddelegowanym do opracowania strategii własności intelektualnej firmy, na ich optymalne przygotowanie, które pozwoli utrzymać i poprawić pozycję firmy na rynku
  5. stymuluje do zabezpieczenia praw własności intelektualnej na wypadek bankructwa, zwolnień pracowniczych, itp.
  6. może być narzędziem, do połączenia różnych działów w przedsiębiorstwie, wszystkie działy są zainteresowane tym, w jaki sposób powstaje produkt, co wchodzi w jego skład, w jaki sposób jest pakowany, sprzedawany i za jaką cenę jest umieszczany na półce sklepowej- te elementy są chronione prawami IP
  7. pomaga w organizacji firmy zorientowanej na własność intelektualną, poprzez stymulowanie innowacyjności i kreatywności wśród pracowników, szybkie reagowanie na wartościowe pomysły, współpracę poszczególnych działów firmy nad innowacjami
  8. umożliwia potwierdzenie zgodność działalności firmy z przepisami prawnymi czy wewnętrznymi procedurami – odpowiadając na pytanie czy zarząd i pracownicy przestrzegają norm i ustaleń

Po wykonaniu pierwszego audytu – bieżące dokonywanie przeglądów aktywów IP (np. raz do roku) wymaga już znacznie mniej czasu, pracy oraz nakładów finansowych, aby móc podejmować trafne decyzje związane z dobrami niematerialnymi przedsiębiorstwa w zależności od bieżących potrzeb.

 

Korzyści z audytu IP w relacjach zewnętrznych

Przeprowadzenie audytu wpływa na zewnętrzne relacje firmy. W tym kontekście audyt:

  1. pomaga w wykryciu ewentualnych naruszycieli Twojej własności intelektualnej, co może przekładać się nie tylko na utratę zysków ale również zaufania odbiorców Twoich towarów lub usług,
  2. pozwala ocenić ryzyko i wartości istotnych aktywów własności intelektualnej w proponowanym przejęciu lub sprzedaży, gdy planowane jest przejęcie, połączenie lub joint venture,
  3. określa wpływ aktywów własności intelektualnej na transakcje finansowe dotyczące własności intelektualnej, takie jak zakup akcji, zabezpieczenia, pierwsze oferty publiczne,
  4. zawiera informacje o portfelu własności intelektualnej dla potencjonalnego cesjonariusza lub licencjodawcy, poznania ewentualnych restrykcji oddziałujących na używanie własności intelektualnych w przypadku cesji lub licencjonowania własności intelektualnej,
  5. pozwala na oszacowanie możliwych zagrożeń naruszenia praw osób trzecich lub kwestii swobody działania połączonych z nowym produktem lub usługą, gdy wprowadzany jest nowy produkt lub usługa na rynek,
  6. umożliwia ocenę korzyści finansowych, handlowych i prawnych oraz ryzyk związanych z rozważaną inwestycją lub sprzedażą części swojego przedsiębiorstwa,
  7. jest narzędziem do uzyskania szczegółowych informacji, które mogą mieć wpływ na cenę lub inne kluczowe elementy transakcji IP,
  8. może uchronić Cię przed chybioną inwestycją lub przed inwestycją wycenioną w sposób zbyt wygórowany,
  9. zapewnia oszczędność czasu – im szybciej zostanie przeprowadzony tym szybciej możesz podjąć decyzję, że nie jesteś zainteresowany dalszymi negocjacjami w przypadku niesatysfakcjonujących Cię wyników audytu,
  10. pozwala zidentyfikować zagrożenia w wykorzystaniu potencjału IP firmy dla wyników badan.

 

Audyt kończy się podsumowaniem ustaleń i konkretnymi rekomendacjami, których celem jest poprawa procesu zarządzania i ochrony własności intelektualnej w firmie.

Zalecenia poaudytowe 

Zalecenia poaudytowe zawsze będą indywidualnie przygotowane po zebraniu słabych punktów występujących w danym przedsiębiorstwie. Do najczęściej spotykanych błędów, a tym samym do najczęściej zalecanych działań możemy zaliczyć:

  • uzupełnienie bądź zawarcie umów z pracownikami, współpracownikami i kontrahentami o postanowienia o w zakresie nabywania praw własności intelektualnej: praw autorskich wraz z prawami zależnymi, praw w zakresie własności przemysłowej czy dotyczących innych dób intelektualnych, dotyczących zachowaniu poufności i nieujawnianiu informacji
  • zarchiwizowanie kopii umów dotyczących nabycia praw autorskich, w tym zwłaszcza związanych z opracowaniem znaków towarowych, wynalazków, wzorów użytkowych czy przemysłowych, umów badawczo-rozwojowych i o podobnym charakterze dot. własności intelektualnej: koncesjonowanie, franchising, porozumienia joint venture, umowy o przekazaniu materiałów, umowy konsorcjum, kontrakty BiR, umowy konsultingowe; umów licencji dotyczących praw własności intelektualnej, w których audytowany podmiot jest licencjobiorcą lub licencjodawcą, w tym kopii umów licencyjnych na oprogramowania, dotyczących infrastruktury teleinformatycznej 
  • przygotowania wzorów umów i innej dokumentacji pozwalającej na poprawne i jednolite uzyskanie a praw IP w firmie
  • wprowadzenie procedur sposobu pozyskiwania i rejestrowania know-how i innych poufnych informacji; wprowadzenie procedur podnoszenia innowacyjności pracowników, 
  • opracowanie procedury ustalania i usuwania naruszeń – czy wprowadzenie na rynek nowego produktu lub marki będzie naruszać prawa osób trzecich; opracowanie procedury wydawania zezwoleń na publikację – zapewnienie, że potencjalne prawa własności intelektualnej nie zostaną utracone w wyniku nieumyślnego ujawnienia
  • zapewnienie gromadzenia i rejestrowania dowodów używania znaków towarowych w celu udowodnienia ich używania w przypadku zakwestionowania ich nieużywania lub konieczności oparcia się na wcześniejszych rejestracjach w postępowaniach prowadzonych przeciwko innym;
  • opracowanie wytycznych dla pracowników aby nie dochodziło do ujawnienia informacji niweczących nowość wynalazku albo wzoru a także stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa; ustalenie harmonogramu przeprowadzenia szkoleń w zakresie podnoszenia świadomości pracowników i współpracowników w zakresie ochrony IP firmy
  • stworzenie strategii w zakresie ochrony i zarządzania IP firmy i ustalenie częstotliwości i zasad prowadzenia regularnego remanentu praw własności intelektualnej i opracowywanie strategii w tym zakresie;

 

Audyt IP jest poszukiwaniem okazji do zmiany. Zmiana powinna być realizacją planu, strategii. Strategia ochrony i zarządzania własnością intelektualną ma kluczowe znaczenie dla komercyjnego sukcesu firmy: pozwala na przekształcanie innowacyjnych pomysłów, wyników innowacji i innych wartości niematerialnych w materialne aktywa biznesowe, które można wykorzystać do budowania pozycji rynkowej organizacji. Więcej na temat tego czym jest audyt IP znajduje się w części 1, natomiast o tym jak przebiega audyt IP pisaliśmy w części 2. W poprzednim wpisie w części 3 pisaliśmy o tym, które firmy i kiedy powinny zrobić audyt własności intelektualne.  

Audyt IP stanowi pierwszy krok w drodze do stworzenia silnej marki przedsiębiorstwa lub produktu, pozycji lidera innowacji. Trudno uwierzyć, ale topowe dzisiaj marki zaczynały w garażu[3] … Polskim przykładem drogi od garażu do międzynarodowej rozpoznawalności jest historia spółki XTPL[4] mocno podkreślającej, że za sukcesem kryje się ochrona praw własności intelektualnej: patentowanie rozwiązań i komercjalizacja w 7 obszarach.

Warto zrobić ten krok. Jeśli zastanawiasz się nad kosztem audytu, możesz skorzystać z pakietów przygotowanych przez nas w zależności od wielkości firmy i posiadanej dokumentacji. Warto zacząć od minimalnego rozpoznania podstawowych problemów w mikro firmach, większe pakiety obejmują 100 i 200 godzin analizy IP, duże firmy powinny zdecydować się na generalny przegląd zajmujący 400 godzin lub zamówić wycenę indywidualną

 

[1] P.F. Drucker, Innowacje i przedsiębiorczość. Praktyka i zasady, PWE, Warszawa 1992, s. 37
[2] https://www.trustify.com/generational-switch-in-enterprise-value-base-leaves-cyber-risk-playing-catch-up/
[3] https://mambiznes.pl/wlasny-biznes/8-znanych-firm-ktore-zaczynaly-biznes-w-garazu-81907
[4] https://xtpl.com/pl/o-nas/firma/

Photo by Austin Distel on Unsplash

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami