-1
archive,category,category-nieuczciwa-konkurencja,category-153,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Wykorzystanie pozyskanej wiedzy pracownika a ujawnienie tajemnicy pracodawcy, ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa a przekupstwo handlowe.

Czy wiesz, że jednym z obowiązków pracowniczych jest zachowanie w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę? Pracownicy są osobami, które mają szeroki dostęp do wielu informacji poufnych, jak i kluczowych z punktu widzenia prowadzonego przez Ciebie biznesu. Dotyczy to przede wszystkim informacji technicznych, technologicznych, ale i organizacyjnych takich jak warunki współpracy z kontrahentami, czy listy ważnych klientów i dostawców. Jeśli obawiasz się, że Twój pracownik ujawnia lub wykorzystuje tajemnicę Twojego przedsiębiorstwa, sprawdź jak chronić ważne informacje w ramach stosunku pracy jak i po jego wygaśnięciu.

Dla zabezpieczenia poufności, w relacjach z kontrahentami czy podwykonawcami najczęściej stosowane są umowy lub klauzule dotyczący zachowania tajemnicy przedsiębiorstwa w poufności. Ich naruszenie zagrożone jest wysokimi karami umownymi (o odpowiedzialności za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa więcej pisaliśmy tutaj). Natomiast Twoje relacje z pracownikami regulowane są kodeksem pracy, a dopiero w przypadku braku odpowiednich przepisów, możliwe jest sięgnięcie np. przepisów kodeksu cywilnego.

 

Obowiązki pracownicze a tajemnica przedsiębiorstwa

Zgodnie z art. 100 § 2 pkt 4 kodeksu pracy (kp)[1] pracownik jest obowiązany w szczególności:

  1. dbać o dobro zakładu pracy,
  2. chronić jego mienie

oraz, co ciekawe i często pomijane:

  1. zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Nie wszyscy też pamiętają, że zgodnie z pkt 5 tego przepisu, pracownik jest zobowiązany przestrzegać tajemnicy określonej w odrębnych przepisach. Te inne, odrębne przepisy to m.in. obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej, służbowej czy tajemnicy przedsiębiorstwa określony w art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (uznk)[2]. Zajmijmy się ą ostatnią tajemnicą ponieważ może dotyczyć każdej grypy pracowników.

 

tajemnica przedsiębiorstwa na gruncie art. 11 uznk

W ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, przyjęto, iż czynem nieuczciwej konkurencji jest:

  1. ujawnienie,
  2. wykorzystanie lub
  3. pozyskanie

cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa.

O tajemnicy przedsiębiorstwa pisaliśmy dużo, w tym miejscu warto tylko przypomnieć, że tajemnicą mogą być objęte informacje:

  1. techniczne,
  2. technologiczne,
  3. organizacyjne przedsiębiorstwa lub
  4. inne informacje posiadające wartość gospodarczą,

które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są:

  1. powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo
  2. nie są łatwo dostępne dla takich osób,

 

Zatem akcent jest postawiony na ochronę tych informacji: tajemnicą nie są objęte wszystkie informacje, ale te szczególnie chronione. Ważne, aby uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, oczywiście przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności (to mogą być hasła, szyfrowanie, ograniczony krąg osób, którym te informacje udostępniono).

Podsumowując: aby doszło do naruszenia obowiązku pracowniczego wynikającego z art. 100 § 2 ust. 5 kp w zw. z art. 11 uznk pracownik musi:

  1. ujawnić, wykorzystać lub pozyskać
  2. informacje stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ust. 2 uznk.

 

Trzeba tez wyjaśnić co kryje się pod poszczególnymi określeniami:

  1. pozyskanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa może być uznane za czyn nieuczciwej konkurencji, zwłaszcza, gdy następuje bez zgody uprawnionego i wynika z nieuprawnionego dostępu, przywłaszczenia, kopiowania dokumentów, przedmiotów, materiałów, substancji, plików elektronicznych obejmujących te informacje lub umożliwiających wnioskowanie o ich treści,
  2. wykorzystanie lub ujawnienie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, gdy następuje bez zgody uprawnionego i narusza obowiązek ograniczenia ich wykorzystywania lub ujawniania wynikający z ustawy, czynności prawnej (np. umowy) lub z innego aktu albo gdy zostało dokonane przez osobę, która pozyskała te informacje, dokonując czynu nieuczciwej konkurencji,
  3. ujawnienie, wykorzystanie lub pozyskanie informacji także wówczas, gdy w chwili ich ujawnienia, wykorzystania lub pozyskania osoba wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła wiedzieć, że informacje zostały pozyskane bezpośrednio lub pośrednio od tego, kto wykorzystał lub ujawnił je w okolicznościach jak powyżej
  4. wykorzystywanie informacji polegające na produkowaniu, oferowaniu, wprowadzaniu do obrotu, a także przywozie, wywozie i przechowywaniu w tych celach towarów może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, jeżeli osoba dokonująca tych czynności wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła wiedzieć o tym, że właściwości towarów, w tym estetyczne lub funkcjonalne, proces ich wytwarzania lub zbywania zostały w znacznym stopniu ukształtowane w następstwie czynu nieuczciwej konkurencji, o którym pisaliśmy powyżej.

 

Czamami klienci pytają nas kiedy pozyskanie lub ujawnienie czy wykorzystanie informacji poufnej nie będzie traktowane jako czyn nieuczciwej konkurencji. Otóż zwykle nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji:

  1. pozyskanie informacji jeżeli nastąpiło w wyniku niezależnego odkrycia lub wytworzenia albo obserwacji, badania, rozłożenia na części, testowania przedmiotu dostępnego publicznie lub posiadanego zgodnie z prawem przez osobę, która pozyskała informacje i której uprawnienie do pozyskania informacji nie było ograniczone w chwili ich pozyskania; zaś
  2. ujawnienie, wykorzystanie lub pozyskanie informacji, gdy nastąpiło w celu ochrony uzasadnionego interesu chronionego prawem, w ramach korzystania ze swobody wypowiedzi lub w celu ujawnienia nieprawidłowości, uchybienia, działania z naruszeniem prawa dla ochrony interesu publicznego, lub gdy ujawnienie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa wobec przedstawicieli pracowników w związku z pełnieniem przez nich funkcji na podstawie przepisów prawa było niezbędne dla prawidłowego wykonywania tych funkcji.

 

tajemnica informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę

Wracając do informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, to warto zauważyć, że w przeciwieństwie do osób, które mogą naruszyć tajemnicę przedsiębiorstwa to ujawnienie mogące narazić pracodawcę na szkodę:

  1. dotyczy pracowników zatrudnionych u wszystkich pracodawców, a nie tylko pracowników zatrudnionych u przedsiębiorców;
  2. obejmuje także informacje niemające wartości gospodarczej, gdzie zgodnie z definicją tajemnicy przedsiębiorstwa dotyczy ona informacji posiadających wartość gospodarczą;
  3. pracodawca może sam zdecydować, o jakie informacje chodzi i wówczas pracownik nie jest uprawniony do ujawnienia ich w zakresie wykraczającym poza ramy wykonywania obowiązków służbowych;
  4. nieujawniania informacji, dotyczy również tych, które w ocenie samego pracownika w konkretnej sytuacji mogą stwarzać po stronie pracodawcy zagrożenie powstania szkody.

 

Podkreślenia wymaga, że pracownik będzie obowiązany do zachowania w tajemnicy zarówno informacji, których uzyskanie związane jest z wykonywaniem przez niego obowiązków, jak również wszelkich innych, o których powziął wiadomość w związku z zatrudnieniem, jeżeli tylko ich ujawnienie może narazić pracodawcę na szkodę[3]. Częstą praktyką precyzującą zakresy poufnosci jest zamieszczanie katalogów informacji, których nie wolno ujawniać:

  1. w regulaminach oraz
  2. w umowach o pracę.

 

obowiązek szczególnej lojalności pracownika

Wskazuje się, że obowiązek ustanowiony w art. 100 § 2 ust. 4 kp to obowiązek  szczególnej zasady lojalności pracownika względem pracodawcy. Wynika z niej, że:

  1. obowiązek powstrzymywania się od działań zmierzających do wyrządzenia pracodawcy szkody czy nawet działań ocenianych jako wykonywanych na niekorzyść pracodawcy;
  2. przy ocenie zachowania pracownika należy położyć nacisk nie tyle na zawiniony (niezawiniony) bądź też legalny (bezprawny) charakter jego zachowania, ile raczej na zachowanie przez niego lojalności wobec pracodawcy[4];
  3. nawet jeśli nie została zawarta taka umowa, pewne działania pracownika na rzecz podmiotów konkurencyjnych lub podjęcie własnej działalności konkurującej z działalnością prowadzoną przez pracodawcę mogą być ocenione jako naruszenie obowiązku dbałości o dobro zakładu pracy[5];
  4. przesłanie przez pracownika firmowego dokumentu podmiotowi zewnętrznemu (koleżance pracującej w firmie, w której pracownik starał się o zatrudnienie), nawet jeśli dokument nie był jeszcze opatrzony klauzulą poufności[6].

 

W orzecznictwie doprecyzowano, że informacja jest tajemnicą, gdy przedsiębiorca ma wolę, choćby dorozumianą, aby pozostała ona tajemnicą, i wola ta musi być dla innych osób rozpoznawalna. Informacja nie traci charakteru tajemnicy, gdy wie o niej ograniczone grono osób zobowiązanych do dyskrecji. Obowiązek przestrzegania tajemnicy nie zależy od sposobu uzyskania należycie utajnionej informacji. Decyzja o utajnieniu informacji powinna opierać się na uzasadnionym przypuszczeniu, że dana wiadomość nie jest publicznie znana, jej ujawnienie zagraża istotnym interesom przedsiębiorcy oraz, że może ona być uważana za poufną w świetle zwyczajów i praktyki danej branży lub zawodu[7].

 

W orzeczeniach Sąd Najwyższy wskazał, że naruszenie obowiązku zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę (art. 100 § 2 pkt 4 kp), może polegać na:

  1. uzyskaniu wiedzy o nich przez nieuprawnionego pracownika[8] – oznacza to, że pracownik powinien nie tylko nie ujawniać informacji, którą już posiada, ale także powstrzymać się od uzyskiwania informacji, które nie są dla niego przeznaczone;
  2. utworzeniu przez pracownika na prywatnym nośniku elektronicznym zbioru poufnych informacji obrazujących aktualne i planowane kontakty handlowe pracodawcy (mającego wymierną wartość ekonomiczną)[9];
  3. transferowanie dokumentów pracodawcy z jego serwera na prywatną pocztę elektroniczną pracownika[10].

 

Natomiast zdaniem Sądu Najwyższego nie stanowi naruszenia obowiązków pracowniczych wynikających z art. 100 § 2 pkt 4 kp przekazanie znajomemu dziennikarzowi, w drodze prywatnej korespondencji, fotografii dokumentującej zdarzenia z terenu zakładu pracy, które miało charakter publiczny oraz nie stanowiło tajemnicy przedsiębiorstwa[11].

 

wiedza pracownika a informacje stanowiące tajemnice

Z art. 100 § 2 pkt 4 kp nie można wywieść uprawnienia do zakazania byłemu pracownikowi wykorzystywania informacji, które przynależą do jego doświadczenia zawodowego w celu rozwoju własnych umiejętności oraz wykonywania własnego zawodu.

Ponadto, w orzecznictwie podkreślono, że osobiste doświadczenia i wiedza pracownika zdobyte w toku wieloletniego zatrudnienia stanowią element jego dobra osobistego i jako takie zasługują na ochronę prawną[12].

 

Wiedza, doświadczenie i umiejętności zdobyte przez pracownika podczas zatrudnienia nie korzystają z ustawowej ochrony na rzecz przedsiębiorstwa, a regulacje ustawy o ochronie nieuczciwej konkurencji nie mogą szkodzić mobilności pracowników. Nie ma zatem przeszkód by tę wiedzę i doświadczenie wykorzystał konkurencyjny względem byłego pracodawcy inny podmiot, skoro były pracodawca nie chronił swych interesów przez zawarcie umowy o zakazie konkurencji. Okoliczność, że taki stan rzeczy dla podmiotu konkurującego na tym samym rynku jest obiektywnie niekorzystny, a część jego dotychczasowych kontrahentów uznała współpracę z innym podmiotem za korzystniejszą, nie oznacza że postępowanie nowego pracodawcy należy kwalifikować, jako czyn nieuczciwej konkurencji tylko z tej przyczyny, że jego efektem był spadek przychodów pracodawcy dotychczasowego[13].

 

„mobilność” pracowników chroniona dyrektywą

Powyższe jest odzwierciedleniem postanowień Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/943 z dnia 8 czerwca 2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem (Dyrektywa). W art. 1 ust. 3 Dyrektywy przesądzono, że żaden z przepisów Dyrektywy nie może być rozumiany jako podstawa ograniczenia mobilności pracowników. W szczególności, w odniesieniu do wykonywania takiej mobilności, Dyrektywa nie daje żadnych podstaw do:

  1. ograniczania korzystania przez pracowników z informacji, które nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa;
  2. ograniczania korzystania przez pracowników z doświadczenia i umiejętności nabytych uczciwie w trakcie zwykłego przebiegu ich zatrudnienia;
  3. nakładania na pracowników dodatkowych ograniczeń w umowach o pracę, innych niż ograniczenia nałożone zgodne z prawem unijnym lub krajowym.

Sąd Najwyższy wyjaśnił, że obowiązujące przepisy prawa zezwalają na zawarcie porozumienia zawierającego klauzulę ograniczającą posługiwanie się tą wiedzą w celach konkurencyjnych po ustaniu zatrudnienia. Dotyczy to porozumień o zakazie konkurencji uregulowanych w art. 1012 i 1013 kp. [14]

 

Granica między wiadomościami objętymi pojęciem tajemnicy przedsiębiorstwa a pojęciem powszechnej, aczkolwiek specjalistycznej wiedzy, niewątpliwe jest nieostra[15]. Wobec tego to na pracodawcy ciąży obowiązek podjęci niezbędnych działań w celu zapewnienia danym informacjom poufności i wskazanie, że określone informacje nie stanowią wiedzy specjalistycznej. Przy czym wskazuje się, że dla oceny, czy dane informacje stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa, czy wiedzę pracowniczą należy ustalić, czy:

  1. informacje te są związane z wykonywaniem danej pracy bez względu na to, u jakiego pracodawcy ta praca jest wykonywana, np. zasady obsługi określonej maszyny będą identyczne u wszystkich podmiotów posiadających taką maszynę;
  2. informacje te są zindywidualizowane dla potrzeb konkretnego przedsiębiorcy, np. organizacja procesu produkcyjnego[16]

Wiedzę pracowniczą stanowią:

  1. zasady obsługi klientów,
  2. umiejętność obsługiwania oprogramowania,
  3. umiejętność posługiwania się określonymi narzędziami[17],
  4. umiejętność przygotowania oferty handlowej przez handlowca,
  5. umiejętność przygotowania reklamy przez pracownika agencji reklamowej.

Wiedzy pracowniczej nie stanowią natomiast informacje:

  1. o projektach, marżach czy promocjach stosowanych dla danego klienta,
  2. szczegóły oferty handlowej, w szczególności w zakresie wynagrodzenia czy zakresu prac,
  3. o bazach danych adresów e-mailowych i listach klientów i dostawców[18],
  4. zestawieniach projektów realizowanych na rzecz danego klienta,
  5. technologiczne[19].

 

odpowiedzialność pracownika za naruszenie tajemnicy

Odpowiedzialność pracownika za naruszenie tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę jak i tajemnicy przedsiębiorstwa będzie różna w zależności od tego czy dotyczy:

  1. obecnego pracownika, czyli pracownika wobec, którego stosunek pracy nadal obowiązuje;
  2. byłego pracownika, którego nie łączy już umowa o pracę z byłym pracodawcą.

 

[odpowiedzialność pracownika, w trakcie trwania stosunku pracy]

Zasady odpowiedzialności pracownika za szkodę wyrządzoną pracodawcy uregulowane są rozdziale I działu V kodeksu pracy, czyli od art. 114 do art. 122 kodeksu pracy. Zgodnie z tymi regulacjami pracownik, który:

  1. wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych
  2. ze swej winy
  3. wyrządził pracodawcy szkodę,

ponosi odpowiedzialność materialną według zasad określonych we wspominanych przepisach.

 

Wobec tego odpowiedzialność pracownika ograniczona jest do:

  1. rzeczywistej straty poniesionej przez pracodawcę i tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego wynikła szkoda;
  2. przyczynienia się lub powstania szkody w zakresie, w jakim pracodawca lub inna osoba przyczyniły się do jej powstania albo zwiększenia;
  3. ryzyka związanego z działalnością pracodawcy, w szczególności pracownik nie odpowiada za szkodę wynikłą w związku z działaniem w granicach dopuszczalnego ryzyka;
  4. maksymalnej kwoty 3 miesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu wyrządzenia szkody – jeżeli pracownik dopuścił się szkody nieumyślnie (jeżeli pracownik umyślnie wyrządził szkodę, jest obowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości).

Dodatkowo obowiązek wykazania okoliczności uzasadniające odpowiedzialność pracownika oraz wysokość powstałej szkody ciąży na pracodawcy. Powyższe zasady naprawienia szkody dotyczą naruszenia:

  1. obowiązku zachowania w tajemnicy informacji,
  2. tajemnicy przedsiębiorstwa a także
  3. naruszenia zakazu konkurencji przewidzianego w umowie zawartej na czas trwania stosunku pracy.

 

Wobec tego należy stwierdzić, że przewidziane zasady odpowiedzialności pracowników za szkodę wyrządzoną pracodawcy wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych stanowią odrębną od przewidzianej w Kodeksie cywilnym regulację skutków niewykonania tego rodzaju zobowiązania, która w zakresie dotyczącym reguł naprawiania szkody wyrządzonej pracodawcy przez pracownika ma charakter wyczerpujący, co czyni niedopuszczalnym stosowanie w tym przedmiocie przepisów Kodeksu cywilnego, w tym art. 483 k.c., przewidującego możliwość zastrzeżenia kary umownej.

Zgodnie z art. 300 kp do stosunku pracy stosuje się bowiem odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego, ale tylko w sprawach nieunormowanych przepisami prawa pracy, do których nie można zaliczyć odpowiedzialności pracownika za szkodę wyrządzoną pracodawcy na skutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych[20].

 

Poza odpowiedzialnością za poniesioną szkodę naruszenie obowiązku do zachowania tajemnicy jest okolicznością uzasadniającą rozwiązanie z pracownikiem umowy o pracę bez wypowiedzenia, na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 kp. Przy czym należy pamiętać, że rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika nie może nastąpić po upływie 1 miesiąca od uzyskania przez pracodawcę wiadomości o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy[21].

 

[odpowiedzialność pracownika, po ustaniu stosunku pracy]

Zupełnie odmienne kształtuje się odpowiedzialność pracownika za naruszenie tajemnicy pracodawcy po ustaniu stosunku pracy. Kodeks cywilny nie reguluje odpowiedzialności pracownika po ustaniu stosunku pracy, wobec czego w takiej sytuacji zastosowanie będą miały przepisy kodeksu cywilnego.

Oznacza to, że pracodawca może zawrzeć z pracownikiem umowę o zachowaniu poufności, która będzie obowiązywać po ustaniu stosunku pracy i w której przypadki naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa pracodawcy mogą zostać zagrożone żądaniem zapłaty kary umownej.

 

Sąd Najwyższy wskazuje m.in. na dopuszczalność w umowie o zakazie konkurencji po rozwiązaniu stosunku pracy zawarcie dodatkowej umowy dotyczącej klauzuli poufności, na podstawie której pracodawca może się domagać od byłego pracownika zapłaty kary umownej, niezależnie od kary wynikającej z zakazu konkurencji. Ekwiwalentne odszkodowania z tytułu przestrzegania obu zakazów określonych w takiej umowie (o charakterze wzajemnie zobowiązującym), mogą zostać określone przez strony umowy w postaci jednego adekwatnego odszkodowania, wyższego od minimalnej ustawowej kwoty[22].

 

ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa a przekupstwo handlowe zawarte w art. 12 uznk

Kolejną podstawą ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa są przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji poświęcone przekupstwu handlowemu zawarte w art. 12 uznk. Zgodnie z poglądem doktryny przepisy dotyczące zwalczania przekupstwa handlowego mogą być skutecznym narzędziem chroniącym tajemnicę przedsiębiorstwa[23].

 

Zgodnie z art.  12 ust. 1 uznk czynem nieuczciwej konkurencji jest nakłanianie osoby świadczącej na rzecz przedsiębiorcy pracę, na podstawie stosunku pracy lub innego stosunku prawnego, do niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych albo innych obowiązków umownych, w celu:

  1. przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim albo
  2. szkodzenia przedsiębiorcy.

Przepis ten nie ma zastosowania do podejmowanych przez związki zawodowe, działań zgodnych z przepisami o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

 

Znaczenie tego przepisu dla ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa polega na tym, że przepis ten dotyczy osób pracowników, a to właśnie pracownicy mają największy dostęp do informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa i mogą być bezpośrednimi naruszycielami chronionych tajemnic. W efekcie przekonywanie pracownika zatrudnionego na podstawie umowy o pracę do ujawnienia tajemnicy pracodawcy jest nakłanianiem do “nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych” w aspekcie dotyczącym troski o tajemnice handlowe pracodawcy. Omawiany przepis dla ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa ma charakter prewencyjny, co oznacza, że dla oceny, czy został popełniony czyn nieuczciwej konkurencji, nie jest istotne, czy w wyniku działania naruszyciela pracownik ujawnił mu informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa – istotny jest sam fakt nakłaniania, a więc zachęcania lub przekonywania do przekazania informacji[24].

 

Jeżeli na skutek takiej namowy dojdzie do przekazania informacji, mamy do czynienia ze spełnieniem przesłanek dwóch czynów nieuczciwej konkurencji, tj. art. 12 ust. 1 i art. 11 uznk:

  1. po stronie osoby nakłaniającej pracownika do naruszenia tajemnicy – czyn nieuczciwej konkurencji polega na zachęcaniu do ujawnienia lub przekazania tej tajemnicy (art. 12 ust. 1 uznk), a następnie na jej nabyciu od osoby nieuprawnionej (art. 11 uznk).
  2. po stronie pracownika – czyn nieuczciwej konkurencji polega na przekazaniu przez pracownika informacji poufnych osobie nieuprawnionej, czyli czynu z art. 11 uznk.

Istotne jest, że samo złożenie konkurencyjnej oferty pracownikowi bądź klientowi przedsiębiorcy nie stanowi jeszcze nakłaniania do niewykonania, lub nienależytego wykonania, albo rozwiązania umowy, jednakże tylko wtedy jeśli są zgodne z dobrym obyczajem i z prawem, a także z zasadami uczciwej konkurencji i swobody działalności gospodarczej.

 

Deliktem nie są zachowania będące wynikiem suwerennej decyzji pracownika lub innej osoby świadczącej pracę na rzecz przedsiębiorcy. Dlatego dla ustalenia, iż w danej sytuacji doszło do czynu nieuczciwej konkurencji istotne są okoliczności, w których dochodzi do takich działań, to jest czy rozwiązanie umowy jest wynikiem nakłaniania przez osobę trzecią czy autonomicznej decyzji[25]. Ważne jest tez ustalenie czy były pracownik korzysta z wiedzy pozyskanej u poprzedniego pracodawcy czy tez ujawnia tajemnicę. Aby uniknąć żmudnego udowadniania swoich racji, warto abyś zawczasu kwestię poufności uregulował w umowie z pracownikami, tak w trakcie stosunku pracy jak i po. Zwłaszcza gdy mają oni dostęp do kluczowych informacji. Jeśli nie wiesz jak odpowiednio przygotować umowę z pracownikiem, aby zabezpieczyć w poufności swoje informacje – skontaktuj się z nami.

 

[1] Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1510).
[2] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1233).
[3] A. Sobczyk (red.), Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 5, Warszawa 2020, art. 100.
[4] Wyrok Sądu Najwyższego z 2.03.2011 r., II PK 204/10.
[5] Wyrok SA w Krakowie z 21.06.2017 r., III APa 8/17, LEX nr 2335354; por. też postanowienie SN z 23.08.2016 r., II PK 282/15, LEX nr 2154228.
[6] Wyrok SN z 9.07.2009 r., II PK 46/09.
[7] Wyrok SN z 3.10.2000 r., I CKN 304/00.
[8] Wyrok SN z 6.06.2000 r., I PKN 697/99.
[9] Wyrok SN z 11.09.2014 r., II PK 49/14.
[10] Wyrok SN z 3.04.2019 r., II PK 334/17.
[11] wyroku SN z 3.11.2021 r., I PSKP 26/21, OSNP 2022/8, poz. 74
[12] Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 20.02.2013 r., I ACz 286/13.
[13] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 stycznia 2021 r. V CSKP 7/21.
[14] Art.  1011.  [Zakaz konkurencji dotyczący pracownika pozostającego w stosunku pracy] 1. W zakresie określonym w odrębnej umowie, pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność (zakaz konkurencji).2. Pracodawca, który poniósł szkodę wskutek naruszenia przez pracownika zakazu konkurencji przewidzianego w umowie, może dochodzić od pracownika wyrównania tej szkody na zasadach określonych w przepisach rozdziału I w dziale piątym.
Art.  1012.  [Zakaz konkurencji dotyczący byłego pracownika] 1. Przepis art. 1011 § 1 stosuje się odpowiednio, gdy pracodawca i pracownik mający dostęp do szczególnie ważnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, zawierają umowę o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy. W umowie określa się także okres obowiązywania zakazu konkurencji oraz wysokość odszkodowania należnego pracownikowi od pracodawcy, z zastrzeżeniem przepisów § 2 i 3. 2. Zakaz konkurencji, o którym mowa w § 1, przestaje obowiązywać przed upływem terminu, na jaki została zawarta umowa przewidziana w tym przepisie, w razie ustania przyczyn uzasadniających taki zakaz lub niewywiązywania się pracodawcy z obowiązku wypłaty odszkodowania. 3. Odszkodowanie, o którym mowa w § 1, nie może być niższe od 25% wynagrodzenia otrzymanego przez pracownika przed ustaniem stosunku pracy przez okres odpowiadający okresowi obowiązywania zakazu konkurencji; odszkodowanie może być wypłacane w miesięcznych ratach. W razie sporu o odszkodowaniu orzeka sąd pracy.
Art.  1013.  [Umowa o zakazie konkurencji] Umowy, o których mowa w art. 1011 § 1 i w art. 1012 § 1, wymagają pod rygorem nieważności formy pisemnej.
[15] por. uzasadnienie wyr. SN z 3.10.2000 r., I CKN 304/00, OSNC 2001, Nr 4, poz. 59
[16] A. Michalak [w:] Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, wyd. II, red. M. Sieradzka, M. Zdyb, Warszawa 2016, art. 11.
[17] zob. orzeczenie SA w Poznaniu z dnia 24 listopada 2010 r., I ACa 887/10, LEX nr 898663.
[18] Wyrok SA w Krakowie z dnia 15 listopada 2012 r., I ACa 1024/12, LEX nr 1264345.
[19] E. Nowińska [w:] K. Szczepanowska-Kozłowska, E. Nowińska, Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2022, art. 11.
[20] Wyrok SN z 8.01.2008 r., II PK 120/07.
[21] Por. wyrok SN z 5.03.2007 r., I PK 228/06.
[22] Wyrok SN z 14.03.2019 r., II PK 311/17.
[23] J. Szwaja (red.), Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz. Wyd. 5, Warszawa 2019, art. 12.
[24] A. Michalak [w:] Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, wyd. II, red. M. Sieradzka, M. Zdyb, Warszawa 2016, art. 11.
[25] Wyrok SA w Krakowie z 15.11.2012 r., I ACa 1024/12, LEX nr 1264345.
Photo by Sander Sammy on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Dyrektywa Omnibus: rewolucja w e-commerce i w prawie konsumenckim, czy doprecyzowanie obowiązujących reguł przejrzystości?

Wytyczne w zakresie informowania o promocjach cenowych, nowe obowiązki informacyjne e- sprzedawców i platform marketplace, weryfikacja przez przedsiębiorców prawdziwości opinii konsumenckich, ujawnianie faktu dopasowania ceny na podstawie profilowania – to niektóre z nowości wprowadzanych tzw. Dyrektywą Omnibus. Jeśli sprzedajesz przez Internet, sprawdź, co niedługo trzeba będzie zmienić na Twojej stronie internetowej, jakie zmiany muszą wprowadzić działy marketingu i IT w Twojej firmie. 

 

28 maja 2022 r. upłynął termin wdrożenia przez państwa członkowskie Unii Europejskiej tzw. Dyrektywy Omnibus, czyli Dyrektywy 2019/2161 dot. lepszego egzekwowania i unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta. W Polsce, opieszale, bo niespełna miesiąc po upływie terminu transpozycji nowych przepisów rząd przyjął projekt implementującej ją ustawy.

Mimo, że Dyrektywa Omnibus nie została jeszcze wdrożona, warto już teraz przygotować się do nowych regulacji. Jak często bywa z opóźnioną implementacją unijnych dyrektyw, należy teraz spodziewać się przyspieszenia prac legislacyjnych po upływie terminu transpozycji. Wdrożenie Dyrektywy Omnibus w Polsce ma nastąpić przez przyjęcie ustawy o zmianie Ustawy o prawach konsumenta i niektórych innych ustaw. Organem, który opracował projekt nowych przepisów jest Prezes UOKiK. W dniu 21 czerwca 2022 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy[1].

 

Celem Dyrektywy Omnibus jest zwiększenie ochrony konsumentów w związku z zakupami on-line, zwłaszcza poprzez większą transparentność działań sprzedawców e-commerce. Dyrektywa wprowadza zmiany do obowiązkowego już prawa konsumenckiego, poszerzając np. katalog tzw. nieuczciwych praktyk handlowych[2].

Jakie zmiany czekają sprzedawców internetowych i czego mogą oczekiwań kupujący? Poniżej przyglądamy się głównym zmianom w zakresie cyfrowej ochrony konsumenta, jakie niesie Dyrektywa Omnibus.

 

  1. Informowanie o obniżkach cenowych

Po zaimplementowaniu Dyrektywy, każdej informacji o obniżce cenowej musi towarzyszyć podanie ceny stosowanej przez sprzedawcę przed obniżką, w okresie co do zasady nie krótszym niż 30 dni przed zastosowaniem promocji.

Przepis ma zapobiegać tzw. żonglerkom cenowym, tj. pozornym promocjom, którą zachęcają konsumenta do zakupu, przez stworzenie wrażenia atrakcyjnej okazji, podczas gdy, w rzeczywistości cena wskazana jako regularna została podniesiona tuż przed promocją, na jej użytek. Internetowi shopperzy, dobrze wiedzą, że to jest to niestety dość powszechna praktyka.

Takie działanie także obecnie nie wymyka się ocenie prawnej. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, wprowadzająca w błąd nieuczciwa praktyka rynkowa może dotyczyć w szczególności istnienia szczególnej korzyści cenowej. Chodzi np. o sytuację, w której w celu nakłonienia konsumentów do dokonania zakupu daje się do zrozumienia, że zakup produktu wiąże się z atrakcyjną korzyścią cenową, w sytuacji, gdy w rzeczywistości szczególna korzyść nie występuje, ponieważ obniżona cena nie różni się w istocie od ceny regularnej.

W praktyce, zastosowanie tego przepisu w celu ochrony praw konsumenta wymaga wykazania przez skarżącego ceny stosowanej przez sprzedawcę przed obniżką. Takich dowodów  konsument najczęściej nie będzie posiadał. Dyrektywa Omnibus nakłada na sprzedawców prosty obowiązek poinformowania wraz z promocją, że obniżona cena rzeczywiście różni się od wcześniejszej. Postawienie przedsiębiorcy ewentualnego zarzutu wprowadzania w błąd przez stosowanie pozornej promocji będzie więc łatwiejsze. W miejsce wykazywania stosowanych wcześniej cen wystarczające będzie wskazanie na brak informowania przez sprzedawcę o cenach stosowanych do 30 dni wstecz.

 

  1. Plasowanie

Dyrektywa Omnibus wprowadza przepisy dotyczące przejrzystości tzw. plasowania. Zostały one  dodane do Dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym.

Zgodnie z definicją plasowanie oznacza przyznawanie określonej widoczności produktom w formie, w jakiej to plasowanie zostało przedstawione, zorganizowane lub przekazane przez przedsiębiorcę, niezależnie od środków technologicznych wykorzystanych do takiego przedstawienia, zorganizowania lub przekazu[i].

Do katalogu praktyk handlowych uznanych za nieuczciwe w każdych okolicznościach dodano zachowanie określono jako podawanie wyników wyszukiwania w odpowiedzi na wyszukiwanie internetowe konsumenta bez wyraźnego ujawnienia płatnej reklamy lub płatności dokonanej specjalnie w celu uzyskania wyższego plasowania produktów w ramach wyników wyszukiwania.[ii]

Obecnie, Dyrektywa 2005/29/WE definiuje nieuczciwe zaniechanie wprowadzające w błąd, jako praktykę pomijającą istotne informacje potrzebne przeciętnemu konsumentowi do podjęcia świadomej decyzji.[iii]

W powyższym zakresie Dyrektywa Omnibus doprecyzowała, że w odniesieniu do udostępnienia konsumentom możliwości wyszukiwania produktów oferowanych przez różnych przedsiębiorców lub konsumentów na podstawie zapytania przez podanie słowa kluczowego, (…) lub innej wartości wejściowej, niezależnie od tego, gdzie transakcje są ostatecznie zawierane, za istotne uważa się ogólne informacje, udostępniane w specjalnej części interfejsu internetowego, która jest w sposób bezpośredni i łatwy dostępna ze strony, na której prezentowane są wyniki wyszukiwania, dotyczące głównych parametrów decydujących o plasowaniu produktów przedstawianych konsumentowi w wyniku wyszukiwania oraz względne znaczenie tych parametrów w porównaniu z innymi parametrami. Przepis ten nie ma zastosowania do dostawców wyszukiwarek internetowych.

W preambule do Dyrektywy Omnibus możemy przeczytać, że „jeżeli przedsiębiorca bezpośrednio lub pośrednio zapłacił dostawcy funkcji wyszukiwania internetowego za wyższe plasowanie produktu w wynikach wyszukiwania, dostawca funkcji wyszukiwania internetowego powinien w zwięzłej, łatwo dostępnej i czytelnej formie poinformować o tym fakcie konsumentów.”[iv]

 

  1. Opinie konsumentów

Jeśli przedsiębiorca prezentuje opinie konsumentów o produktach, za istotną informację, której pominięcie będzie stanowić wprowadzającą w błąd praktykę handlową, uważa się informowanie o tym, czy i w jaki sposób przedsiębiorca zapewnia, aby publikowane opinie faktycznie pochodziły od konsumentów, którzy używali danego produktu lub go kupili.

Ponadto, do katalogu nieuczciwych praktyk handlowych w każdych okolicznościach dodano zachowanie polegające na twierdzeniu, że opinie o produkcie zostały zamieszczone przez konsumentów, którzy rzeczywiście używali danego produktu lub go kupili, choć nie podjęto uzasadnionych i proporcjonalnych kroków w celu sprawdzenia, czy opinie te pochodzą od takich konsumentów.

Należy uznać, że nieuczciwą praktyką będzie nie tyle sytuacja, w której faktycznie okaże się, że opinie w rzeczywistości nie pochodziły od konsumentów, którzy używali produktu, ale będzie nią już tylko brak należytego informowania o stosowanym przez przedsiębiorcę mechanizmie weryfikowania opinii. Wydaje się, że o ile będzie to względnie proste w przypadku np. akcji promocyjnej organizowanej jednorazowo przez przedsiębiorcę, polegającej na zapraszaniu konsumentów do przetestowania produktu i zamieszczania o nim opinii, o tyle w przypadku serwisów umożliwiających wyszukiwanie produktów lub usług osób trzecich, w których opinie użytkowników pozostawiane są masowo, systemowa weryfikacja ich prawdziwości może być wyzwaniem.

Nieuczciwą praktyka handlową w każdych okolicznościach będzie także zamieszczanie lub zlecenie innej osobie prawnej lub fizycznej zamieszczania nieprawdziwych opinii konsumentów lub rekomendacji lub zniekształcanie opinii konsumentów lub rekomendacji użytkowników Internetu w celu promowania produktów.[v] Jest to działanie, które można określić jako tzw. amplifying internetowy. Podobne zachowanie jest już objęte tzw. czarną listą nieuczciwych praktyk rynkowych i określone jest jako twierdzenie lub stwarzanie wrażenia, że sprzedawca nie działa w celu związanym z jego działalnością gospodarczą lub zawodową, lub podawanie się za konsumenta, jeżeli jest to niezgodne z prawdą[vi].

W preambule do Dyrektywy Omnibus można przeczytać m.in., że podjęcie przez przedsiębiorcę odpowiednich kroków w celu zapewnienia, aby opinie pochodziły od rzeczywistych konsumentów mogłyby obejmować środki techniczne służące zweryfikowaniu wiarygodności osoby zamieszczającej opinię, na przykład przez zwracanie się do niej o informacje potwierdzające, że konsument rzeczywiście używał tego produktu lub go kupił.[vii]

Warto zauważyć, że zaimplementowanie dodatkowego mechanizmu weryfikującego tożsamość recenzenta i fakt dokonania przez niego zakupu, w tych sklepach, które dotąd nie stosowały takich środków, z jednej strony oznacza poniesienie dodatkowych nakładów przez przedsiębiorcę, z drugiej strony zaś może wywołać obawy o zniechęcenie konsumentów do pozostawiania opinii.

 

  1. Obowiązek informowania o indywidualnym dostosowywaniu ceny

Dyrektywa wprowadza także do prawa konsumenckiego przepis, zgodnie z którym przedsiębiorca zawierający z konsumentem umowę na odległość lub poza lokalem ma obowiązek poinformować konsumenta o fakcie indywidualnego dopasowania ceny na podstawie zautomatyzowanego podejmowania decyzji i profilowania. Dotyczy to sytuacji, w której cena oferowana konsumentowi jest dopasowana w oparciu o dane na temat jego preferencji i zachowań konsumenckich.

Ciekawym zagadnieniem jest, czy przepis ten mógłby mieć zastosowanie do domniemanej praktyki sprzedawców takich usług, jak np. bilety lotnicze, wycieczki, czy rezerwacje hotelowe, a polegającej na wyświetlaniu wyższej ceny tej samej usługi, osobie, która kolejny raz wchodzi na stronę, aby sprawdzić cenę upatrzonej przez siebie, ale jeszcze nie zakupionej usługi. Taki zabieg ma na celu stworzenie wrażenia u wahającej się osoby, że warto pośpieszyć się z zakupem, ponieważ cena atrakcyjnej usługi rośnie z każdym dniem. Osoby, które spotkały się z takim zjawiskiem, zauważają, że po otwarciu tej samej strony z innego urządzenia możemy ponownie zobaczyć korzystniejszą cenę, ponieważ strona nie rozpoznaje nas już jako powracającego, wahającego się nabywcę.

Jednak, fakt wprowadzającego w błąd żonglowania cenami na podstawie zarejestrowanych przez pliki cookies zachowań konsumenta nie jest łatwy do udowodnienia. Po wejściu w życie zmian narzuconych Dyrektywą Omnibus podmioty stosujące opisane praktyki musiałyby informować klientów o tym, że oferowana w danej chwili cena np. biletu może różnić się nie tylko w zależności od czynników obiektywnych, ale jest konstruowana także w oparciu o analizę określonych zachowań internetowych klienta.

 

  1. Nowe obowiązki dostawców platform typu marketplace

Platformy typu marketplace zostały zdefiniowane w Dyrektywnie Omnibus poprzez wprowadzenie do Dyrektyw 2005/29/WE i 2011/83/UE pojęcia internetowej platformy handlowej.

Platformą taką jest usługa korzystającą z oprogramowania, w tym strony internetowej, części strony internetowej lub aplikacji, obsługiwanego przez przedsiębiorcę lub w jego imieniu, która umożliwia konsumentom zawieranie umów na odległość z innymi przedsiębiorcami lub konsumentami. [viii]

Dostawcą internetowej platformy handlowej jest przedsiębiorca, który zapewnia konsumentom internetową platformę handlową.

Na dostawców platform zostały nałożone dodatkowe obowiązki informacyjne wobec konsumentów zawierających umowy za pośrednictwem platformy. W szczególności, dostawca informuje konsumenta przed zawarciem umowy o:

  • głównych parametrach decydujących o plasowaniu i znaczeniu tych parametrów w porównaniu z innymi parametrami
  • o tym, czy określony sprzedawca na platformie marketplace jest przedsiębiorcą, czy też nie,
  • jeśli sprzedawca nie jest przedsiębiorcą, o tym, że przepisy o ochronie konsumentów nie mają zastosowania do danej transakcji,
  • jeśli ma to zastosowanie – o tym, w jaki sposób obowiązki wynikające z umowy są dzielone pomiędzy sprzedawcę, a dostawcę platformy.

 

  1. Produkty pozornie identyczne

Dyrektywa Omnibus wprowadza do prawa konsumenckiego przepis, zgodnie z którym wprowadzającą w błąd praktyką handlową będzie każdy rodzaj wprowadzenia towaru na rynek w jednym państwie członkowskim jako identycznego z towarem wprowadzonym na rynki w innych państwach członkowskich, w sytuacji gdy towar ten w sposób istotny różni się składem lub właściwościami, chyba że przemawiają za tym uzasadnione i obiektywne czynniki.[ix]

 

Zmiany te dla każdego e-commerce będą wymagały ustalenia nowych praktyk marketingowych, zwłaszcza w zakresie cen – obniżanych promocyjnie czy też podwyższanych na podstawie analityki cookies. To zas wymaga nowych zmian w architekturze IT stosowanej w sprzedaży online. Podobnie, wprowadzenie mechanizmu weryfikacji opinii i tożsamości recenzentów będzie wymagało wdrożenia na stronie nowych funkcjonalności. Konsumenci będą uważnie przyglądać się plasowaniu produktów czy publikowaniu opinii o produktach – zapewne wzrośnie liczba spraw zgłaszanych do rzeczników konsumentów.

Warto zatem, już teraz przygotowywać się do czekających nas zmian, a na pewno należy mieć świadomość tego jak bardzo wpłyną na handel w Internecie. 

 

Photo by Arno Senoner on Unsplash
[1] https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-prawach-konsumenta-oraz-niektorych-innych-ustaw3
[2] określonych w Dyrektywnie 2005/29/WE (wdrożonej Ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym) lub zmieniając Dyrektywę 2011/83/UE poprzez wprowadzenie nowych obowiązków informacyjnych przedsiębiorców zawierających umowy z konsumentami
[i]       Art. 3 pkt. 1) b) Dyrektywy PE i RADY (UE) 2019/2161 z 27 listopada 2019 r. zmieniającej dyrektywę Rady 93/13/EWG i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 98/6/WE, 2005/29/WE oraz 2011/83/UE w odniesieniu do lepszego egzekwowania i unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta (dalej Dyrektywa Omnibus)
[ii]      Art. 3 pkt. 7) a) Dyrektywy Omnibus
[iii]     Art. 6 ust. 2 Dyrektywy 2005/29/WE PE i Rady z  11 maja 2005 r. dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym (…) ( dalej Dyrektywa o nieuczciwych praktykach handlowych)
[iv]     Motyw (20) Preambuły do Dyrektywy Omnibus
[v]      Art. 3 pkt. 7) b) Dyrektywy Omnibus
[vi]     Art. 7 pkt. 22) Ustawy z 23.08.2007 o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym
[vii]    Motyw (47) Preambuły do Dyrektywy Omnibus
[viii]   Art. 3 pkt. 1) b) Dyrektywy Omnibus
[ix]     Art. 3 pkt. 3) Dyrektywy Omnibus

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Reklama leków. Czy i kiedy odejdzie do lamusa dobrze znana formuła: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą (…)” ?

Podmioty reklamujące produkty lecznicze powinny zwrócić uwagę na szykowaną właśnie przez Ministerstwo Zdrowia zmianę przepisów wykonawczych regulujących zasady prowadzenia reklamy leków. W pierwszej połowie kwietnia 2022 do konsultacji publicznych skierowano projekt rozporządzenia zmieniającego aktualnie obowiązujące rozporządzenie Ministra Zdrowia z 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (Rozporządzenie).

 

Planowana zmiana ma znaczenie praktyczne. Wszyscy dobrze znamy ostrzeżenie towarzyszące reklamom telewizyjnym leków dostępnych bez recepty. I właśnie dlatego, że znamy je aż za dobrze, Ministerstwa Zdrowia wraz z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym postanowiły zmienić jego treść.

 

Projekt zmian w Rozporządzeniu przewiduje przede wszystkim nową wersję ostrzeżenia, które reklamodawca promujący leki zobowiązany jest uwzględnić w reklamie. Obecnie obowiązujące  ostrzeżenie towarzyszące reklamie audiowizualnej produktu leczniczego brzmi następująco:

“Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.”

 

Formuła ta ma zostać zastąpiona trzeba różnymi ostrzeżeniami:

 

1) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania. Nie przekraczaj maksymalnej dawki leku. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.” albo

 

2) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania i tylko wtedy, gdy jest to konieczne. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.”, albo


3) „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do
opakowania. Zwróć uwagę na przeciwwskazania. W przypadku wątpliwości
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.”

 

Czym podyktowana jest zmiana?

 

W uzasadnieniu projektu (Ocena Skutków Regulacji) możemy przeczytać m.in., że aktualne ostrzeżenie nie wykazuje potencjału do budowania pożądanych postaw u odbiorców służących bezpieczeństwu stosowania produktów leczniczych zgodnie z ulotką.”[i] Zdaniem projektodawcy, odbiorcy, wobec stale zwiększającej się liczby reklam produktów leczniczych nadmiernie przyzwyczaili się do powtarzalnej treści ostrzeżenia i odnoszą się do niej negatywnie.

Trudno nie się zgodzić z wnioskiem o swoistym znużeniu publiczności treścią dotychczasowego ostrzeżenia, które w powszechnym obiegu bywa traktowane z przymrużeniem oka lub – w zależności od kontekstu – nawet parodystycznie

 

Samą treść nowych ostrzeżeń należy ocenić pozytywnie z punktu widzenia prostoty i precyzji komunikatu. Trochę bardziej złożone ma być jednak stosowanie nowych ostrzeżeń w praktyce. W Ocenie Skutków Regulacji czytamy, że wg nowych zasad prowadzenia reklamy w obiegu będą jednocześnie funkcjonować wszystkie trzy ostrzeżenia, co ma przyciągnąć uwagę odbiorcy. Dla każdego z 3 typów reklamy leków uregulowanych w Rozporządzeniu (reklama audiowizualna, dźwiękowa i wizualna), projekt przewiduje, że reklama danego produktu leczniczego będzie prowadzona w taki sposób, że każda nowa wersja reklamy będzie emitowana z wykorzystaniem innego z ostrzeżeń, z uwzględnieniem posługiwania się wszystkimi rodzajami ostrzeżeń[ii].

 

Naszym zdaniem nie jest do końca jasne, co dokładnie należy rozumieć przez „każdą nową wersję reklamy produktu leczniczego.” Czy chodzi o kolejne wersje tej samej lub podobnej reklamy, mające treściowy związek z poprzednią, czy też po prostu o każdą kolejną reklamę określonego produktu, gdzie bez znaczenia jest relacja do innych reklam. Nie jest rzadkością tworzenie przez reklamodawców kampanii produktu czy marki, składających się z różnych z form komunikacyjnych, a mających wspólny mianownik tematyczny. Ma to znaczenie o tyle, że podmiot odpowiedzialny będzie musiał śledzić w swojej ewidencji kolejność wykorzystania kolejnych wersji ostrzeżenia. W związku tym, trudności mogą pojawić się wobec potencjalnej wątpliwości, dla których reklam należy prowadzić „kolejkę”.

 

Projekt od kwietnia br. jest poddawany konsultacjom społecznym, a wg założeń zmiana ma wejść w życie po 6 miesiącach od dnia ogłoszenia. Jest więc jeszcze nieco czasu, aby reklamodawcy z branży farmaceutycznej mogli przygotować się do zmian. Niewykluczone też, że kształt projektu ulegnie zmianie w toku prowadzonych konsultacji. Będziemy monitorować możliwe zmiany, niemniej już teraz zapraszamy podmioty z branży farmaceutycznej do konsultacji w zakresie prawnych aspektów marketingu i reklamy. 

Więcej na temat interpretacji w zakresie reklamy aptek można przeczytać tu, Inne regulowane aspekty reklamy bankowej poruszaliśmy tu. “Zielone” aspekty reklamy prezentujemy tu. O reklamie niewidocznej pisaliśmy tu i także tu, a o reklamie podstępnej tu.  Przypadki, o których piszemy to tylko wierzchołek góry lodowej. Złe komunikaty i niewłaściwie dobrane media, mogą wpłynąć nie tylko na sytuację finansową reklamodawcy, ale także na wizerunek i renomę – warto więc skonsultować wątpliwości. 

Photo by danilo.alvesd on Unsplash
[i] Ocena Skutków Regulacji projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie reklamy produktów leczniczych, data sporządzenia 5.04.2022 r., nr w wykazie prac: MZ 1262: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12358550/katalog/12868808#12868808, dostęp 20. 05. 2022
[ii]Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie reklamy produktów leczniczych

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Zakaz reklamy aptek dla każdego, czyli o karze za rozpakowanie produktu, czy można napić się wody w aptece i dlaczego drogerie powinny dwa razy sprawdzić dopuszczalność ogłaszania promocji na krem do twarzy

W branżach regulowanych często funkcjonują zakazy lub ograniczenia w reklamowaniu określonych kategorii produktów. Niektóre z nich potrafimy wymienić wszyscy, np. zakaz reklamowania tytoniu czy mocnego alkoholu. Większość z nas też zapewne wie, że nie można reklamować leków sprzedawanych na receptę, a te bez recepty reklamować wolno z ograniczeniami. Inne zakazy reklamowe osobom niezaznajomionym z daną branżą mogą wydawać się „niszowe”, jak np. zakaz reklamy preparatów do początkowego żywienia niemowląt. Jakiś czas temu pisaliśmy o tajemniczym RRSO w reklamach bankowych, dzisiaj przyjrzymy się zakazom reklamowym wywodzącym się z rynku farmaceutycznego, mogącym stanowić nieoczekiwaną i nieprzyjemną pułapkę także dla przedsiębiorców z branży retail, agencji reklamowych, influencerów …

Przepis art. 94a ust. 1 Ustawy Prawo farmaceutyczne (Prawo farmaceutyczne) wprowadza zakaz reklamowania aptek i ich działalności. Nie stanowi reklamy aptek, w rozumieniu tego przepisu, informacja o lokalizacji i godzinach otwarcia apteki. Ponadto, zabroniona jest reklama placówek obrotu pozaaptecznego i ich działalności odnosząca się do sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych.

 

A co tam zapakowano…

Jednocześnie, w Prawie farmaceutycznym brakuje definicji reklamy aptek, co nastręcza trudności praktycznych w ustaleniu, jakie zachowanie podmiotu rynkowego może być zakwestionowane przez inspekcję farmaceutyczną jako reklama apteki. Warto przy tym zauważyć, że zakaz reklamy aptek i ich działalności, skierowany jest nie tylko do samych aptek, ale do każdego podmiotu. Każdy więc może potencjalnie naruszyć zakaz określony w art. 94a Prawa farmaceutycznego, nawet jeśli żaden inny przepis tej ustawy nie ma do niego zastosowania. Może to mieć istotne znaczenie dla takich grup przedsiębiorców, jak dostawcy produktów sprzedawanych w aptekach (nie tylko leków, ale też kosmetyków, suplementów diety lub przedmiotów użytku służących do pielęgnacji), czy agencji reklamowych pracujących dla sieci aptecznych i marek z branży healthcare & beauty.

Przytoczyć można przypadek ukarania przez Pomorski Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny youtuberki współpracującej z siecią aptek, która na swoim vlogu pokazała tzw. unboxing, tj, odpakowała przed kamerą paczkę z zakupami z apteki internetowej, komentując swój tzw. user experience, tj. np. jakość obsługi i ceny. Można z powodzeniem założyć, że vlogerka zapewne nie była świadoma istnienia przepisu zabraniającego każdemu reklamowania apteki, nie będąc przecież podmiotem, do którego co do zasady ma zastosowanie Prawo farmaceutyczne.

 

Praktyka organów inspekcji farmaceutycznej i orzecznictwo sądów administracyjnych wydane na kanwie art. 94a Prawa farmaceutycznego dość konsekwentnie interpretują reklamę aptek bardzo szeroko, uznając za nią prawie każde zachowanie, które dotyczy konkretnej apteki i bezpośrednio lub pośrednio może zainteresować potencjalnego klienta, a nie jest jedynie informacją o godzinach pracy lub lokalizacji apteki. Taką interpretację należy ocenić krytycznie jako prowadzącą potencjalnie do nieuzasadnionego ograniczenia działalności gospodarczej, w szczególności nieproporcjonalnego do założonego celu regulacji. Podmiot prowadzący aptekę będący przedsiębiorcą pozostaje w stanie nieustannej niepewności co do tego, jakie jego zachowanie związane z działalnością apteki może być uznane za naruszenie zakazu reklamy zagrożonego karą pieniężną do 50 000 PLN. Na wszelki wypadek więc, z obawy przed karą, podmiot ten będzie powstrzymywał się od podejmowania określonych, być może zgodnych z prawem i uzasadnionych jego interesem ekonomicznym, czy nawet prozdrowotnych działań rynkowych.

 

Proszę napić się wody …

W tym kontekście można by zadać pytanie, czy np. atrakcyjny wystrój apteki, uprzejma obsługa, ułatwienia dla klientów, takie jak choćby ustawienie w jej wnętrzu stolika, przy którym można usiąść i napić się wody, również będą uznane za zakazaną reklamę aptek. Należy przewrotnie zauważyć, że nawet ów tradycyjny stolik ze szklanką wody, który zwłaszcza dawniej można było spotkać niemal w każdej aptece, może w konkretnym przypadku zdecydować, że klient w danej dyspozycji fizycznej lub w czasie upałów zdecyduje o wyborze tej właśnie apteki, a nie innej, która takiej wody nie oferuje. W sensie dosłownym, spełniona będzie przecież podnoszona często przesłanka reklamy apteki w postaci nakierowania zainteresowania klienta na konkretną aptekę, czy zachęcania do jej wyboru.

Pod znakiem zapytania w świetle szeroko rozumianego zakazu reklamy aptek stoi też prawidłowość funkcjonowania takich serwisów internetowych, jak strony umożliwiające porównanie cen konkretnego produktu w konkretnych miejscach (w odniesieniu do aptek) lub pozwalające wyszukać lek w konkretnych aptekach położonych w pobliżu lokalizacji użytkownika.

 

A tam dalej, można tak…?

Oceniamy krytycznie jakość stanu prawnego, w którym przepisy ustanawiające zachowanie zakazane pod groźbą karą administracyjnej interpretowane są rozszerzająco. Dodatkowo, zdarza się, że różne wojewódzkie inspekcje farmaceutyczne rozstrzygają odmiennie analogiczne stany faktyczne. Przypomnijmy, że właściwość w sprawie nakładania kar za naruszenie zakazu reklamy aptek należy do wojewódzkiej inspekcji farmaceutycznej, w której obszarze działania położona jest apteka. W efekcie analogiczna aktywność tego samego podmiotu prowadzona w różnych częściach kraju może być uznana za zgodną lub niezgodną z tym samym przepisem w zależności od podejścia danej inspekcji wojewódzkiej. Tym samym, do niejasności granic samego zakazu reklamy aptek należy jeszcze dodać niepewność związaną z możliwymi różnymi stanowiskami organów w zakresie oceny danego zachowania przedsiębiorcy.

 

Poza apteką…

Jednak sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Powołany art. 94a w kolejnym ustępie 1a wprowadza  zakaz reklamy placówek obrotu pozaaptecznego i ich działalności w zakresie sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Placówki obrotu pozaaptecznego to pojęcie Prawa farmaceutycznego. Są to sklepy zielarsko – medyczne, sklepy specjalistyczne zaopatrzenia medycznego oraz sklepy ogólnodostępne, które to kategorie oprócz aptek są uprawnione do  obrotu detalicznego produktami leczniczymi wydawanymi bez recepty. Zatem przepis zakazuje reklamy każdego sklepu, jeśli jego reklama jest związana ze sprzedażą przez ten sklep leku bez recepty lub wyrobu medycznego. O ile zakaz reklamy placówek handlowych w związku z obrotem lekami jest co od zasady uzasadniony w świetle założeń prawa farmaceutycznego, które w interesie publicznym zakazuje reklamy leków na receptę i reglamentuję reklamę leków bez recepty, to już zakaz reklamowania sieci handlowej w związku z obrotem wyrobami medycznymi może w określonych sytuacjach być zbyt daleko idący.

Mamy wątpliwości, czy wszyscy przedsiębiorcy prowadzący handel produktami konsumenckimi i inwestujący w marketing i trade – marketing zdają sobie sprawę z istnienia tego przepisu. Trzeba przy tym pamiętać, że wyrobem medycznym może być nie tylko np. pompa insulinowa, czy produkt para-farmaceutyczny, ale może być nim też niewinna pasta do zębów czy krem do twarzy, powszechnie dostępne w sieci drogeryjnej. Zatem reklama takiej sieci, skądinąd co do zasady dozwolona, stanie się zakazana, jeśli sieć zechce reklamować np. prowadzoną przez siebie promocję dotyczącą wspomnianej pasty, czy kremu[i]. Ciekawy wątek otwiera się jeśli przyjrzymy się sloganom reklamowym rejestrowanym jako znaki towarowe przez sieci.

 

Trzeba przy tym dodać, że reklama samych wyrobów medycznych jako kategorii produktów co do zasady nie jest zakazana.[ii] W konsekwencji, przepis art. 94 a ust. 1a Prawa farmaceutycznego, w istocie wprowadza w drodze przepisu szczególnego zakaz reklamy produktów, których reklamowanie na zasadach ogólnych jest dozwolone (wyroby medyczne), jeśli te produkty są reklamowane w kontekście handlowym przez określoną placówkę handlową lub w związku z jej działalnością. Działalność samej placówki także w innych okolicznościach może być reklamowana, ale w kontekście sprzedaży wyrobu medycznego, już nie.

 

Wydaje się wątpliwe, czy taki właśnie skutek chciał osiągnąć ustawodawca wprowadzając przedmiotowy przepis. Zakaz reklamowania aptek, a innych placówek jeśli dotyczy to sprzedaży leków, jest uzasadniony dążeniem do ograniczenia nadmiernego spożycia medykamentów i troską o skutki samoleczenia pacjentów. Trzeba pamiętać, że omawiany przepis jest uregulowany w Prawie farmaceutycznym, czyli w ustawie regulującej reżim produktów leczniczych i aptek. Wyroby medyczne nie podlegają Prawu farmaceutycznemu, tym niemniej jego art. 94 a ust. 1a  ogranicza możliwość ich reklamowania, niezależnie od nowych przepisów dotyczących reklamy wyrobów medycznych, wchodzących w życie w 2023 r.[iii]

O problematyce nieuczciwej reklamy w ogóle pisaliśmy w kontekście czynów nieuczciwej konkurencji tu. O związanej z tym odpowiedzialności karnej można przeczytać tutaj. O innych wątpliwościach w zakresie reklamy można porozmawiać tu 🙂 

 

 

[i]       Będących wyrobami medycznymi
[ii]      Niniejszy artykuł pomija rozważania o nowych przepisach w zakresie reklamy wyrobów medycznych wprowadzanych Ustawą z 7. 04. 2022 r. o wyrobach medycznych.
[iii]      Ustawa z 7. 04. 2022 r o wyrobach medycznych.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Greenwashing– czy każda „zielona” reklama jest dozwolona?

Podobno zaczęło się od rzadziej wymienianych ręczników w hotelach, po to, aby hotele rzekomo mogły oszczędzać wodę. „Ekościema” czy „zielone pranie mózgu” bądź „ekowybielacz” to praktyka polegająca na kreowaniu wizerunku firmy w oparciu o przekazy ekologiczne nie znajdujące pokrycia w rzeczywistości. Powstała w 2007 r lista “grzechów” greenwashing-u[1] nadal jest aktualna, a przedsiębiorstwa mniej lub bardziej świadomie popełniają te same grzechy. O obostrzeniach w stosowaniu oznaczeń „bio” i „eko” już pisaliśmy, teraz sięgamy do wydanych w grudniu 2021 r wytycznych Komisji Europejskiej, które wskazują przykłady eko-grzechów. Zatem, czy hasło jednego z dostawców energii elektrycznej „Czysta energia. Czysty biznes” może być stosowane? Czy wykorzystanie w kampanii reklamowej mchu z dopiskiem, wskazującym, że kompozycja składa się z roślin oczyszczających powietrze może stanowić działanie niedozwolone? 

W pierwszym przypadku Komisja Etyki Reklamy uznała, że zaskarżona reklama wprowadzała konsumentów w błąd. Zastosowany przekaz był niepełny – pominięto w nim informacje o istotnym dla adresata znaczeniu, co mogło rodzić u odbiorcy mylne wyobrażenie co do wpływu firmy na środowisko i jego ochronę ponieważ odnawialne źródła energii dostarczają niewiele ponad 5% oferowanej przez ten podmiot mocy. W drugim przypadku, kampania może stanowić działanie niedozwolone, jeżeli okaże się, że roślina posiadająca naturalnie takie właściwości przed umieszczeniem jej na reklamie została odpowiednio osuszona i zaimpregnowana, co skutecznie wyeliminowało możliwość zachodzenia procesu oczyszczającego.

Jeśli sięgniemy do wspomnianej listy grzechów[2] to okaże się, że typologia jest wciąż aktualna, ponieważ nadal możemy obserwować:

  1. ukrycie kosztu alternatywnego (Sin of the Hidden Trade-Off) – to taki przekaz, w którym firma sugeruje ekologiczne właściwości swojego produktu lub usługi w oparciu o jedną tylko jego cechę lub wąski zespół cech, wyróżnionych w sztuczny sposób, jednocześnie ignoruje inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi, (np. energooszczędna elektronika faktycznie wykonana z niebezpiecznych dla środowiska materiałów);
  2. brak dowodu (Sin of No Proof) – to deklaracje, które nie znajdują poparcia w dostępnych materiałach albo w gwarancjach jakiej faktycznie renomowanej organizacji;
  3. brak precyzji (Sin of Vagueness) – czyli deklaracje, w których używa się określeń tak nieprecyzyjnych i szerokich, że mogą one wprowadzać odbiorcę w błąd;
  4. podkreślenie cech nieistotnych (Sin of Irrelevance) – to przekazy, w których firmy wskazują ekologiczne właściwości produktu lub usługi w oparciu o jedną mało znaczącą cechę, ignorując inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi;
  5. promocja mniejszego zła (Sin of Lesser of Two Evils) – podkreślanie ekologicznych właściwości danego produktu lub usługi należących do kategorii, która jako całość ma zdecydowanie negatywny wpływ na środowisko;
  6. kłamstwo (Sin of Fibbing);
  7. posługiwanie się fałszywymi ekoetykietami (Sin of Worshiping False Labels) – tworzenie własnych etykiet odnoszących się do ekologii i opatrywanie nimi produktów w taki sposób, że odbiorca odnosi wrażenie, że dany produkt jest certyfikowany przez podmiot zewnętrzny.

Mimo upływu lat „grzechy” te są nadal aktualne. W grudniu 2021 r. Komisja Europejska wydała nowe „Wytyczne dotyczące wykładni i stosowania dyrektywy 2005/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym” („Wytyczne”).

Praktyki handlowe to te działania przedsiębiorcy czy sposoby postępowania, oświadczenie lub komunikat handlowy, w tym reklamę i marketing, bezpośrednio związane z promocją, sprzedażą lub dostawą produktu do konsumentów. Natomiast praktyka handlowa jest nieuczciwa, jeżeli:

  1. jest sprzeczna z wymogami staranności zawodowej i
  2. w sposób istotny zniekształca lub może w sposób istotny zniekształcić zachowanie gospodarcze względem produktu przeciętnego konsumenta, do którego dociera bądź do którego jest skierowana.

Tymczasem, z raportu badania stron internetowych w latach 2019/2020 opublikowanego przez Komisję Europejską wynika, że połowa twierdzeń dotyczących ekologiczności nie jest poparta żadnymi dowodami, co potwierdza powszechność niejasnych, przesadzonych, fałszywych lub wprowadzających w błąd twierdzeń dotyczących ekologiczności produktów lub usług[3]

 

[fałszywe informacje, twierdzenia niezgodne z prawdą]

Poniżej zostały wskazane przykłady twierdzeń mylących, czyli zawierających fałszywe informacje lub stanowiące twierdzenia niezgodne z prawdą:

  1. użycie terminu „biodegradowalny” w przypadku produktu, który nie jest faktycznie biodegradowalny lub w przypadku którego nie zostały przeprowadzone żadne testy;
  2. prezentacja urządzeń elektrycznych, takich jak żelazka, odkurzacze, ekspresy do kawy, jako „przyjaznych dla środowiska” („eko”), choć z badań wynika, że często nie mają one lepszych parametrów niż inne podobne produkty lub w przypadku gdy nie przeprowadzono żadnych badań;
  3. prezentacja opon samochodowych jako „eko opony” i promowanie ich ekologiczności oraz wpływu na zużycie paliwa, choć badania pokazują mieszane wyniki;
  4. prezentowanie zastawy stołowej z babusa jako trwałej, nadającej się do recyklingu i ekologicznej alternatywy tworzyw sztucznych, podczas gdy w rzeczywistości produkty te są mieszanką tworzywa sztucznego, babusa (czasem pyłu bambusowego) oraz żywicy z melaminy i formaldehydu niezbędnej do uzyskania różnych kształtów (naczyń, misek itp.) i stopni sztywności.

 

[twierdzenia wprowadzające w błąd]

Przy ustaleniu, czy dane twierdzenia jest twierdzeniem wprowadzającym w błąd, granica pomiędzy uczciwą a nieuczciwą praktyką jest bardziej rozmyta. Dane twierdzenie wprowadza lub może wprowadzić w błąd przeciętnego konsumenta, nawet jeżeli informacje są zgodne z rzeczywistością w odniesieniu do niektórych elementów.

Wobec tego tak ważne jest, aby również obraz i ogólna prezentacja produktu (tj. układ, wybór kolorów, obrazów, zdjęć, dźwięków, symboli lub etykiet) był zgodny z prawdą i stanowił dokładne przedstawienie skali korzyści dla środowiska naturalnego, a także nie przeceniał uzyskiwanych korzyści.

W zależności od okoliczności samo zastosowanie obrazów kojarzonych z ekologią (np. drzew, lasów deszczowych, wody, zwierząt) oraz takiej kolorystyki (np. niebieskiego lub zielonego tła lub tekstu), które kojarzą się ze zrównoważeniem środowiskowym może stanowić przekaz wprowadzający w błąd.

Z przekaz wprowadzający w błąd możemy mieć także do czynienia, jeżeli składa się z niejasnych i ogólnych stwierdzeń dotyczących korzyści dla środowiska, bez wskazania konkretnych korzyści oraz właściwego aspektu produktu, do którego odnosi się dane twierdzenie.

Przykładami takich twierdzeń są: „przyjazny środowisku”, „pro-ekologiczny”, „eko”, „zielony”, „przyjaciel natury”, „ekologiczny”, „zgodny z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska”, „przyjazny dla klimatu”, „łagodny dla środowiska”, „wolny od zanieczyszczeń”, „biodegradowalny”, „bezemisyjny”, „niepowodujący emisji”, „zredukowane emisje CO2”, „neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla”, „neutralny dla klimatu”, a nawet twierdzenia o szerszym zakresie, takie jak: „świadomy” i „odpowiedzialny”.

Takie nieuzasadnione twierdzenia mogą wywołać wrażenie, że produkt lub działalność przedsiębiorcy nie tylko nie ma negatywnego wpływu na środowisko ale wręcz przeciwnie, wywołuje pozytywny wpływ na środowisko.

 

[twierdzenia niejasne i dwuznaczne]

Przykładami niejasnych i dwuznacznych twierdzeń wprowadzających w błąd są:

  1. twierdzenie, że wynajem samochodów elektrycznych jest „ekologiczny”, jeżeli nie zostaną podane informacje, które pozwoliłyby na ocenę tego twierdzenia z odpowiedniej perspektywy. W szczególności jeżeli energia elektryczna potrzebna do ładowania samochodów nie pochodzi z odnawialnych źródeł energii, usługa wynajmu samochodów będzie mieć nadal negatywny wpływ na środowisko;
  2. twierdzenia, że ich działalność przedsiębiorcy jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla dzięki inwestycjom w projekty, które rekompensują emisje CO2. – wypożyczalnia samochodów oferuje konsumentom możliwość „jazdy neutralnej pod względem emisji CO2” dzięki wyborowi opcji, która rekompensuje emisje. Praktyka ta może być problematyczna, jeżeli podstawowe jednostki emisji dwutlenku węgla charakteryzują się niską integralnością środowiskową lub nie są prawidłowo rozliczane, tak że nie odzwierciedlają rzeczywistych ani dodatkowych redukcji emisji. Twierdzenia dotyczące usuwania dwutlenku węgla powinny być autentyczne, solidne, przejrzyste, zgłaszane, możliwe do monitorowania, weryfikowalne, wiarygodne, poświadczone, nie powinny podważać krótkoterminowych działań w zakresie redukcji emisji w sektorach emitujących, powinny gwarantować dodatkowość oraz zapewniać odpowiednie rozliczanie w zakresie usuwania dwutlenku węgla w krajowych wykazach gazów cieplarnianych. – Należy odpowiednio informować konsumentów o funkcjonowaniu środków rekompensujących emisje CO2, w tym o liczbie w pełni kompensowanych kilometrów i sposobie, w jaki jest to osiągane, oraz o sposobie i miejscu rozliczania kompensacji.
  3. działania marketingowe dotyczące produktów do pielęgnacji włosów i skóry, w ramach których przedsiębiorca twierdził, że jego produkty są organiczne, używając twierdzeń, takich jak „eko” i „organiczny”, były niejasne i nie miały jasnych kwalifikacji. Dodatkowo stosowanie wyłącznie graficznego symbolu/logo/etykiety oznakowania certyfikacji zewnętrznej jako kwalifikacji tego, co oznacza „organiczny” lub „eko”, nie jest wystarczająco jasne;
  4. reklamowanie sprzedaży torebek ze słodyczami, twierdząc, że za każdą sprzedaną torebkę zostanie posadzone jedno drzewo. Jednocześnie jednak przedsiębiorca już zobowiązał się posadzić określoną liczbę drzew niezależnie od liczby sprzedanych toreb ze słodyczami.

 

[nazwa wprowadzająca w błąd]

Używanie nazwy przedsiębiorstwa albo marki produktu, która nawiązuje do ochrony środowiska, gdy nazwa ta  jest wykorzystywana do celów marketingowych również polega opisanym powyżej rygorom.  

Przykładem takiego działania może być zastosowanie terminów „środowiskowy” wraz z „plusem” w nazwie produktu naftowego, które sprawiały wrażenie, że produkt cechują pewne korzyści dla środowiska, choć paliwa kopalne zawsze powodują szkody dla środowiska.

 

[badanie całego cyklu życia produktu]

Przy ocenie czy mamy do czynienia z greenwashingiem, badamy wpływ na środowisko produktu przez jego cały cykl życia, w tym w jego łańcuchu dostaw. Twierdzenie dotyczące ekologiczności powinno odnosić się do aspektów, które są znaczące pod względem wpływu produktu na środowisko.

Ponadto przedsiębiorcy nie powinni zniekształcać twierdzeń dotyczących składu produktu (w tym surowców), jego zastosowania, procesu wytwarzania, transportu lub wpływu na środowisko po zakończeniu przydatności do użycia, np. przez nadmierne podkreślanie znaczenia pozytywnych aspektów, które w rzeczywistości mają jedynie marginalne znaczenie, lub gdy ogólny wpływ na środowisko wynikający z cyklu życia produktu jest negatywny.

Przykłady:

  1. twierdzenie „wykorzystujący 100 % energii ze źródeł odnawialnych” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie sprecyzowano, że energię ze źródeł odnawialnych wykorzystano tylko na określonym etapie cyklu życia produktu. Natomiast w twierdzeniu „materiał pochodzący w 100 % ze źródeł odnawialnych (z wyjątkiem łączników)” jasno określono, których elementów produktu nie wykonano z materiałów odnawialnych;
  2. reklamowanie produktu jako zawierającego „bawełnę ze zrównoważonej uprawy” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie można określić pochodzenia bawełny ani wyodrębnić jej w łańcuchu produkcyjnym od bawełny konwencjonalnej;
  3. reklamowanie produktu, takiego jak sztuczna murawa, jako przyjaznego środowisku, ponieważ nie wymaga on wody, nawozów ani konserwacji na etapie użytkowania, może nie uzasadniać tego twierdzenia, jeżeli etapy wytwarzania i wycofania z użytku mają poważny negatywny wpływ na środowisko;
  4. wprowadzające w błąd informacje dotyczące źródeł energii wskazane w informacjach o rozliczeniach, takie jak abstrakcyjne informacje na temat krajowego koszyka energetycznego lub wprowadzające w błąd informacje dotyczące wpływu na środowisko /rzeczywistego udziału odnawialnych źródeł energii w energii elektrycznej zakupionej przez odbiorcę końcowego (np. nadmierny nacisk na udział energii ze źródeł odnawialnych).

Inny przykład takiego działania to przywoływane korzyści dla środowiska w jednym obszarze z równoczesnym przeniesieniem jego negatywnych skutków do innego obszaru – Producent twierdzi, że jego produkt cechuje niskie zużycie wody. Jednocześnie jednak produkt zużywa więcej energii niż porównywalny produkt z tej samej kategorii, co znacząco zwiększa łączny wpływ produktu na środowisko. W takich okolicznościach twierdzenie może być wprowadzające w błąd albo w odniesieniu do charakteru produktu albo jego głównych cech.

 

______________

Greenwashing może przybierać różne formy praktyk handlowych. Greenwashing może stanowić deklarację, informację, symbol, logo, grafikę i markę oraz ich powiązania z kolorami. Działania w postaci greenwashingu mogą dotyczyć opakowań i etykiet produktów, ale także ich reklamy we wszystkich mediach (w tym stronach internetowych).

Twierdzenia dotyczące ekologiczności produktu lub usługi, aby nie zostały uznane za nieuczciwą praktykę rynkową muszą być:

  1. zgodne z prawdą,
  2. nie mogą zawierać fałszywych informacji 
  3. muszą być przedstawione w jasny, konkretny, dokładny i jednoznaczny sposób, tak aby nie wprowadzać konsumentów w błąd.

W przypadku, gdyby doszło do kwestionowania tych twierdzeń, przedsiębiorca musi przedstawić dowód, że jego produkt lub usługa jest ekologiczna.

 

Z powyższej analizy wynika, iż organy UE, w tym ustawodawca unijny, coraz większy nacisk będą kłaść na etyczne działanie przedsiębiorców oraz społeczną odpowiedzialności przedsiębiorstw, w tym w zakresie ekologii i ochrony środowiska a tym samym na uczciwe korzystanie z oznaczenia „eko”.  Jeśli masz wątpliwości czy Twój komunikat nie jest “grzeszny”, skontaktuj się z nami. My zaś przy okazji tropienia oznaczeń „bio” będziemy pisać o innym ciekawym dla nas zjawisku związanym z „praniem” – już wkrótce zajmiemy się leanwashingiem 😉

 

 

[1] Listę te stworzyła kanadyjska spółka TerraChoice Environmental Marketing (przejęta przez UL LLC) https://www.ul.com/insights/sins-greenwashing [dostęp: 25.02.2022]
[2] Bartosz Fert „Nierzetelny marketing ekologiczny (greenwashing) – opis zjawiska i próba jego kwalifikacji prawnej” Przegląd prawa ochrony środowiska” 2/2015
[3] https://ec.europa.eu/info/sites/default/files/mms-overview-report-19-20_en.pdf.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

„Buty szatana” i „buty Jezusa”, czyli o tym jak détournement i dozwolony użytek walczą z goodwill i renomą o … duszę klienta

„Widziałem szatana spadającego jak błyskawica z nieba” – ten fragment Biblii św. Łukasza 10:18 stał się wyznacznikiem ceny czerwono-czarnych butów Nike Air Max[1] sprzedawanych za 1018 USD za parę. Buty są ponumerowane od 1 do 666, z czego 665 par zostało sprzedanych w niecałą minutę od ich wystawienia do sprzedaży. Szał zakupowy wywołała akcja polegająca na wstrzyknięciu w podeszwy butów kropli krwi członków „kolektywu artystycznego” MSCHF[2] Dodatkowo buty zawierają grawerowany pentagram z brązu, odwrócony krzyż na języku i wkładki z różowej wełny z pentagramami na piętach. Cała akcja została dodatkowo nagłośniona ze względu na związek z teledyskiem “Call Me By Your Name”, w którym 21 letni raper Lil Nas X tańczy dla diabła w obcisłych spodenkach Calvina Kleina i szpilkach Bimini Bon Boulash.

W przeciwieństwie do poprzednio wypuszczonych butów Jezusa – tym razem Nike zareagowała na Buty szatana zapowiadając złożenie pozwu sądowego[3]. W poprzednim projekcie – także buty Nike – zawierały wodę z rzeki Jordan i były wyposażone w pachnące kadzidłem wkładki oraz zawieszkę z krzyżem, były jednymi z najczęściej wyszukiwanych w Google butów roku.

Grupa MSCHF założona w 2016 roku przez Gabriela Whaleya często jest nazywana „Banksy of the Internet” ze względu na twórczą „partyzantkę”. Sami o sobie piszą, że łatwiej jest zdefiniować MSCHF przez to, czym nie jest, niż to jak chcą być definiowani. Nie jest to firma w tradycyjnym sensie, nie wytwarzają towarów, nie są otwarci dla klientów i nie działają w niczyim imieniu. Zajmują się „sztuką performansu” dla której znajdują sponsorowanie, i to niemałe.[4]

 

Działania MSCHF określa się pojęciem détournement – żartobliwym, po części, komentarzem społecznym, zaczerpniętym z francuskiej techniki détournement. Technika ta, polega na „przerabianiu” czy raczej przedstawianiu znanego obrazu w wersji w bezpośredniej sprzeczności z jego pierwotnym znaczeniem. Bardziej, jest to wariacja na temat wcześniejszego dzieła, w której nowopowstałe dzieło ma znaczenie antagonistyczne lub przeciwstawne pierwowzorowi.  

„Kiedy myślisz o [butach Jezusa lub butach Szatana], chwytamy kulturowego molocha, jakim jest chrześcijaństwo i używamy go jako budulca” – wyjaśnia Whaley. „Następne pytanie oczywiście brzmi: skąd wziąć inny symbol, który może stanąć na równym polu gry z krzyżem?” „Celem jest połączenie kultu współpracy celebrytów i kultu marki z kultem religijnym w limitowanej serii obiektów sztuki” dodaje. „A może ważna jest myśl, zwłaszcza w przypadku butów, że nic nie jest święte – czy to Jezus, Szatan, czy torba Birkin za 43 000 dolarów” – mówi[5].

fot. MSCHF

 

W „A User’s Guide to Détournement” (1956) Guy Debord, kluczowy teoretyk sytuacjonistyczny, i Gil Wolman, podają, że détournement ma dwojaki cel: z jednej strony musi negować ideologiczne warunki produkcji artystycznej, fakt, że wszystkie dzieła sztuki są ostatecznie towarami; ale z drugiej strony musi zanegować tę negację i wytworzyć coś, co jest politycznie wychowawcze. Dochodzi do negacji na dwa główne sposoby: albo dodaje detale do istniejących prac, ukazując w ten sposób ukrytą wcześniej niejednoznaczność, albo rozcina szereg prac i łączy je w nowe, zaskakujące sposoby. Wrogiem tej praktyki jest jednak czysta nowość i przed tym należy się wystrzegać, aby wytworzyć negację negacji.

Kolektyw MSCHF nie skupia się na modzie, ale moda inspiruje ich najciekawsze prace. Np. wtedy gdy pocięto cztery używane torebki Hermès Birkin i przeszczepiono korkowe podeszwy Birkenstock, aby stworzyć „najbardziej ekskluzywne sandały, jakie kiedykolwiek wyprodukowano”. Innym projektem jest stworzenie strony internetowej o nazwie „Za wszelką cenę”, na której można kupić streetwear marki MSCHF: bluzy z kapturem, szorty i t-shirty. Produkty są limitowane do 400 do 500 sztuk, a każda pojedyncza sztuka ma określoną cenę, od 0 do 500 USD. Przedmioty są sprzedawane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, ale są dostarczane z ceną przyszytą na przodzie. Celem tego projektu jest zwrócenie uwagi na absurd kultury konsumpcyjnej.[6]

 

Gdyby podobne zdarzenia miało miejsce w Polsce, jak byłoby oceniane w świetle prawa polskiego?

 

W polskim prawie autorskim korzystanie z obcej twórczości na potrzeby parodii, pastiszu czy karykatury jest uregulowane w dwóch przepisach. Zgodnie z art. 29 prawa autorskiego[7] wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości. Dopełnieniem tego przepisu jest art. 35 prawa autorskiego, zgodnie, z którym dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. O tych formach korzystania z cudzej twórczości parodii pisaliśmy tu. W tym miejscu warto jedynie wskazać, że zarówno parodia jak i pastisz służą recepcji cudzej twórczości. Łącznikiem jest ”krytyczny, twórczy dialog z zastaną rzeczywistością twórczą i – przy jej wykorzystaniu – generalnie z otoczeniem społeczno-kulturowym”[8] Parodię i pastisz cechuje znaczne zróżnicowanie form: od zbliżonego do zależności przejęcia niemal całego wzorca w celu prześmiewczego wypaczenia, po stylizacje i reminiscencje stanowiące inspirację – zauważa G. Mania[9], podkreślając jednocześnie, że o kwalifikacji prawnej dzieła wtórnego jako sytuacji dozwolonego użytku powinien decydować stosunek dzieła wtórnego do dzieła pierwotnego.

 

W przypadku butów sportowych trudno mówić o utworze wykorzystanym w ramach dozwolonego użytku na potrzeby parodii czy pastiszu. Stąd, prawnicy Nike skoncentrowali się na zarzucie naruszenia renomy ich firmy i znaku towarowego. Nike argumentowała, że istnieje ryzyko przyjęcia przez klientów, że Buty szatana są autoryzowane przez Nike co oczywiście nie miało miejsca. W ramach ugody, zawartej tuż po tym, gdy sąd nakazał wstrzymanie sprzedaży butów, kolektyw MSCHF zobowiązał się odkupić wszystkie 666 par od nabywców ale ze względu na szum wokół butów raczej nie będzie chętnych do odsprzedaży butów po cenie sprzedaży.

 

Czy faktycznie można mówić o naruszeniu renomy Nike?

 

O renomie osób prawnych pisaliśmy tutaj. W uzupełnieniu warto dodać, że renoma jest dobrem osobistym szczególnym. Poza ochroną przysługującą na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego (“kc“), który jest odpowiednio stosowany, na mocy art. 43 kc, do osób prawnych, może być chroniona na podstawie wielu innych przepisów. Zgodnie z art. 24 kc, już w przypadku samego tylko zagrożenia dobra osobistego, uprawniony żądać zaniechania tego działania. Czyli byłoby to żądanie, aby kolektyw wstrzymał sprzedaż.

Zaś w razie dokonanego naruszenia, uprawniony może także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. A jeśli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Powyższe przepisy wymagają bezprawności działania. I tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: czy działanie kolektywu jest bezprawne? Czy odsprzedaż butów (nowych, nieużywanych) z dołączonymi elementami będzie bezprawna? Przecież Internet pełen jest ofert odzieży „przerobionej”

 

Jak mogłaby wyglądać ochrona znaku towarowego Nike ?

 

Prawnicy Nike twierdzili, że sprzedaż Butów szatana narusza prawo do znaku. Gdyby akcja kolektywu MSCHF miała miejsce w Polsce, należałoby sięgnąć do art. 155 Prawa własności przemysłowej (“pwp“)[10] zgodnie, z którym prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez uprawnionego lub za jego zgodą. Ta sama zasada dotyczy sprzedaży na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ważny staje się ust. 3 tego przepisu, zgodnie z tym przepisem – uprawniony (w tym przypadku Nike) może sprzeciwić się dalszej dystrybucji towarów, gdy istnieją uzasadnione względy, w szczególności jeżeli po wprowadzeniu do obrotu zmieni się lub pogorszy stan towarów. W przypadku Butów szatana niewątpliwie zmienił się stan butów.

 

Taka konstrukcja prawna uzasadniona jest tym, że w wyniku ingerencji osoby trzeciej kolejny nabywca faktycznie otrzymuje inny produkt niż ten, który został wcześniej wprowadzony do obrotu przez uprawnionego lub za jego zgodą. Może to być bowiem także samo naruszenie renomy towarów, określonego wizerunku produktu, wykreowanego przez jego producenta na skutek odpowiedniego wykorzystania znaku towarowego, m.in. w reklamie i szeroko pojętej promocji[11]. W wyroku w sprawie Boehringer Ingelheim KG i inni v. Swingward Ltd i Dowelhurst Ltd[12] – Europejski Trybunał Sprawiedliwości wyraził pogląd, że naruszenie reputacji znaku towarowego nie następuje wyłącznie w przypadkach pogorszenia fizycznego stanu opakowania towaru, lecz także może doznać uszczerbku w wyniku naruszenia wizerunku produktu oraz zaufania, jakim cieszy się on wśród odbiorców. Przepis art. 155 ust. 3 pwp, jest klauzulą generalną, która znajduje zastosowanie w sytuacji, gdy po wygaśnięciu prawa (wyczerpaniu) nastąpiły uzasadnione powody reaktywujące roszczenia uprawnionego. Użycie klauzuli „uzasadnionych powodów” ma na celu umożliwienie elastycznego ujmowania kręgu okoliczności, które mimo wprowadzenia przez uprawnionego do obrotu oznakowanego towaru pozwalają mu sprzeciwić się dalszemu obrotowi.[13]

 

Zgodnie z art. 296 pwp, osoba, której prawo ochronne na znak towarowy zostało naruszone może żądać od osoby, która naruszyła to prawo, zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej opłacie licencyjnej albo innego stosownego wynagrodzenia, które w chwili ich dochodzenia byłyby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie ze znaku towarowego.

 

Uprawnionemu z prawa ochronnego na znak towarowy lub osobie, której ustawa na to zezwala, przysługuje prawo zakazania osobom trzecim wprowadzenia towarów, w ramach działalności gospodarczej, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, bez dopuszczenia ich do swobodnego obrotu, w przypadku gdy towary te lub ich opakowania pochodzą z państw trzecich i są opatrzone, bez zezwolenia uprawnionego, znakiem towarowym, który jest identyczny ze znakiem towarowym zarejestrowanym w odniesieniu do tych towarów lub którego nie można odróżnić pod względem jego istotnych cech od tego znaku towarowego.

Uprawniony z prawa ochronnego na znak towarowy może zakazać innej osobie bezprawnego używania w obrocie gospodarczym znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego jeżeli używanie tego znaku bez uzasadnionej przyczyny przynosi nienależną korzyść lub jest szkodliwe dla odróżniającego charakteru lub renomy znaku wcześniejszego.

 

A jeśli doszło do wprowadzenia kupującego w błąd ?

 

Gdy sięgniemy do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (“uznk”)[14] to znajdziemy dwie podstawy żądań dla Nike – o ile będzie ona w wstanie wskazać, iż kupując Buty szatana faktycznie byli przekonani, że za ich sprzedażą „stoi” Nike:

  • art. 5 uznk – zgodnie z tym przepisem, czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości m.in. przez używanie firmy, nazwy, lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa
  • art. 10 uznk – czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd m.in. co do pochodzenia lub innych istotnych cech towarów

W obu przypadkach, Nike w Polsce, zgodnie z art. 18 uznk mogłaby żądać:

  • zaniechania niedozwolonych działań;
  • usunięcia skutków niedozwolonych działań;
  • złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
  • naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
  • wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
  • zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

 

Kilka zdań o renomie znaku towarowego

 

Działanie na szkodę znaku bywa także określane jako „przyćmienie” lub „degradacja” znaku. Zgodnie z art. 296 ust. 2 pkt 3 pwp, należy wykazać, że w konsekwencji używania znaku podobnego do znaku towarowego renomowanego przez osobę trzecią następuje szkodliwość dla renomy znaku renomowanego (tzw. tarnishment),

Nie jest wymagane, aby powód wykazał, że używanie podobnego znaku towarowego przyniosło pozwanemu nieuzasadnioną korzyść lub było szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczającą przesłanką do zastosowania tego przepisu jest sama możliwość uzyskania przez naruszającego nienależnej korzyści lub sama możliwość szkodliwego oddziaływania dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Wystarczająca jest sama możliwość czerpania przez naruszającego nienależnej korzyści z renomy znaku towarowego, a więc samo prawdopodobieństwo, że naruszający mógłby wykorzystać środki i nakłady finansowe poczynione wcześniej przez uprawnionego na zbudowanie renomy znaku towarowego i przyciągnięcie nabywców.[15] Niewątpliwie taką korzyść odniósł kolektyw MSCHF.

 

Jeszcze kilka słów o „goodwill”

 

Brak jest w polskim systemie prawnym legalnej definicji tego pojęcia[16], trudno jest je zdefiniować ze względu na otwarty katalog cech Za słownikiem R. Bujalskiego („Angielsko polski słownik orzecznictwa sądów europejskich” Lex/el. wrzesień 2021) trzeba wskazać, iż goodwill to dobre imię, dobra reputacja [firmy]. Zarówno w orzecznictwie, jak i piśmiennictwie, wykształciły się dwa skrajne, wzajemnie się wykluczające poglądy co do charakteru goodwill. Jak wskazuje Ż. Rogozińska według pierwszego stanowiska jest to prawo majątkowe, a według drugiego przeciwnie – to tylko stan faktyczny[17].

Reputacja wiąże się z nazwą – czyli firmą pod jaką przedsiębiorca prowadzi swoją działalność. Stąd już tylko krok do sięgnięcia po art. 4310 kc [18] W myśl tego przepisu przedsiębiorca, którego prawo do firmy zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie, naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia.

 

Nie ma wątpliwości, że wszystkie wskazane wyżej przepisy te mogą być stosowane kumulatywnie. Nike, także w Polsce, miałaby solidne podstawy do zakazania sprzedaży Butów szatana i żądania dalej idących konsekwencji. Wydaje się, że także w Polsce kolektyw MSCHF powinien dążyć do ugody. Zwłaszcza, że cel artystyczny został osiągnięty. W Polsce, niewątpliwie śmiałe sceny z teledysku i symbole religijne wykorzystywane przez kolektyw MSCHF byłaby oceniane przez pryzmat art. 196 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem, ten kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Chcesz prowokować, przekazywać istotne dla Ciebie treści korzystając z przedmiotów praw własności intelektualnej należących do innych podmiotów? Pomyśl, czy sposób działania nie jest bezprawny. Skonsultuj to z prawnikami zanim upublicznisz „sztukę performansu” 🙂

 

[1] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/MSCHF
[3] https://www.facebook.com/nytimes/posts/10152644484614999
[4] Na przykład na potrzeby kolejnego „projektu” zakupili 4 używane torby Birkin – każda po 20 000 funtów. Według New York Times, który cytował Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, MSCHF zebrał ponad 8 milionów funtów w „inwestycjach zewnętrznych” od 2019 roku.
[5] https://www.theguardian.com/fashion/2021/apr/16/hail-satan-shoes-why-did-the-banksy-of-the-internet-put-blood-in-666-nike-air-max
[6] https://www.esquire.com/style/mens-fashion/a36702380/what-is-mschf-brand-sneakers-streetwear/
[7] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1062).
[8] G. Mania, 2. Pastisz w muzyce – poszukiwanie definicji [w:] Qui bene dubitat, bene sciet. Księga jubileuszowa dedykowana Profesor Ewie Nowińskiej, red. J. Barta, J. Chwalba, R. Markiewicz, P. Wasilewski, Warszawa 2018
[9] ibidem
[10] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324)
[11] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021.
[12] Sprawa C-348/04: Wyrok Trybunału (druga izba) z dnia 26 kwietnia 2007 r. (wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony przez Court of Appeal – Zjednoczone Królestwo) – Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Swingward Ltd, oraz Boehringer Ingelheim KG, Boehringer Ingelheim Pharma GmbH & Co. KG przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Glaxo Group Ltd przeciwko Swingward Ltd, oraz Glaxo Group Ltd, The Wellcome Foundation Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz SmithKline Beecham plc, Beecham Group plc, SmithKline & French Laboratories Ltd przeciwko Dowelhurst Ltd, oraz Eli Lilly and Co. przeciwko Dowelhurst Ltd (Własność przemysłowa i handlowa – Prawo do znaku towarowego – Produkty lecznicze – Przywóz równoległy – Przepakowywanie produktu opatrzonego znakiem towarowym) (Dz. U. UE. C. z 2007 r. Nr 96, str. 4/2). https://sip.lex.pl/#/act/67685261 (dostęp: 2022-01-07 13:20)
[13] U. Promińska, 7.3. Ograniczenie skuteczności prawa wyłącznego [w:] Prawa własności przemysłowej. Przedmiot, treść i naruszenie, E. Nowińska, U. Promińska, K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2021
[14] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1913 z późn. zm.).
[15] A. Sokołowska-Ławniczak, 4.3.2.2.5. Naruszenie renomy [w:] A. Sokołowska-Ławniczak, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Metodyka pracy pełnomocnika w sprawach cywilnych z zakresu prawa własności intelektualnej, K. Jasińska, Z. Pinkalski, J. Rasiewicz, Warszawa 2021; https://sip.lex.pl/#/monograph/369497552/168/jasinska-katarzyna-i-in-metodyka-pracy-pelnomocnika-w-sprawach-cywilnych-z-zakresu-prawa…?keyword=renoma&cm=SREST (dostęp: 2022-01-06)
[16] Charakter prawny renomy firmy (goodwill) radca prawny Żaklina Rogozińska, Legalis 2020-07-22
[17] Ibidem
[18] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 z późn. zm.).

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Prawne możliwości ochrony tytułu prasowego.

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym, jaki tytuł prawny możesz mieć do tytułu prasowego. Wskazywaliśmy kiedy bloger może być wydawcą prasowym. W dzisiejszym wpisie zastanawiamy się nad prawnymi możliwościami ochrony tytułu prasowego. Podpowiadamy jakie czynności można podjąć, aby ochronić tytuł prasowy pamiętając o specyfice wynikającej nie tylko z prawa prasowego lecz z innych ustaw:  namawiamy do rejestracji znaku towarowego i rejestracji wzoru przemysłowego. Wiemy, że branża wydawnicza w znaczniej mierze opiera się o dobre teksty, a te, trzeba chronić dobrymi umowami. 

Czym jest tytuł prasowy?

Na wstępie warto zauważyć, że żadna znana prawu polskiemu ustawa, w tym ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 1914 – dalej: u.p.p.). nie posługuje się definicją legalną pojęcia „tytuł prasowy”. Stąd też wyjaśnienia tego terminu należy szukać w doktrynie i orzecznictwie. Za M. Gregoryczkiem można przyjąć, że tytuł prasowy jest to „oznaczenie pewnego utworu o charakterze tekstowym zarówno w formie wydania papierowego jak i elektronicznego”[1]. Według niektórych autorów literatury przedmiotu określenie tytułu prasowego jest zarezerwowane jedynie dla prasy drukowanej tj. dzienników i czasopism, przez co tym samym nie wolno odnosić tego pojęcia do nazw audycji i programów telewizyjnych[2] (choć wydaje się, że założenie to jest w pewnej części przestarzałe, biorąc pod uwagę obecne możliwości publikacji w Internecie prasy pierwotnie przeznaczonej do druku). W tym zakresie warty odnotowania wydaje się fakt, że: „koniecznością dokonania rejestracji tytułu prasowego objęta będzie również strona internetowa, jeżeli jej układ lub charakter pozwala ją zakwalifikować jako prasę w rozumieniu art. 7 Prawa Prasowego”[3]. Na podstawie art. 24 u.p.p. z obowiązku rejestracji tytułu prasowego została wyłączona działalność prasowa dostawców usług medialnych oraz Polskiej Agencji Prasowej.

 

Na pewno jednak wątpliwości nie podlegają funkcje, jakim ma służyć omawiany termin. Wśród funkcji tych można wyróżnić:

– funkcję odróżniającą

– funkcję komunikacyjną

– funkcję komercyjną

– funkcję jakościową

– funkcję reklamową

– funkcję estetyczną.[4]

 

Na pierwszy plan naturalnie wysuwa się funkcja odróżniająca tytułu prasowego, dzięki której pozwala on odróżnić pismo jednego wydawcy od pisma drugiego. Stąd też tytuł danego dziennika lub czasopisma powinien wyróżniać się na rynku poprzez nieznane dotychczas konsumentom dobranie szaty słownej czy graficznej, aby zapobiec ryzyku pomylenia go z tytułami innych[5]. Czym zatem w praktyce będzie tytuł prasowy? Najczęściej będzie on odpowiadał określeniu dziennika lub czasopisma będących jednostkami wydawniczymi (np. wydawnictwo MUZA S.A., wydawnictwo AGORA S.A.) lub nazwie własnej dziennika lub czasopisma, których jest oznacznikiem (np. Dziennik Gazeta Prawna, Tygodnik Angora).[6]

 

Cechą wyróżniającą tytuł prasowy na tle innych dóbr prawnie chronionych, jest obowiązek rejestracji tytułu prasowego. Wybierając tytuł prasowy wydawca ma prawo zdecydować, czy tytuł pozostanie w jakiejkolwiek relacji z charakterem czy treścią danego czasopisma lub dziennika, czy nie, gdyż organy rejestracyjne pozostawiają dowolność w tym zakresie. Niewykluczona jest także możliwość rejestracji tytułu prasowego jedynie jako opatrzonego oznaczeniem numerycznym[7].

 

Procedura rejestracji tytułu prasowego

… została uregulowana w rozdziale 4 u.p.p. Artykuł 20 ust. 1 tej ustawy głosi, że obligatoryjnie rejestracja tytułu prasowego dziennika lub czasopisma musi zostać dokonana we właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy sądzie okręgowym, który pełni rolę organu rejestracyjnego. W zakresie nieuregulowanym u.p.p. stosuje się przepisy ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 1805) o postępowaniu nieprocesowym. Zgodnie z art. 20 ust. 2 wniosek o rejestrację tytułu prasowego musi zawierać:

– tytuł dziennika lub czasopisma oraz siedzibę i dokładny adres redakcji;

– dane osobowe redaktora naczelnego;

– określenie wydawcy, jego siedzibę i dokładny adres;

– częstotliwość ukazywania się dziennika lub czasopisma.

Co ciekawe, wydawanie dziennika lub czasopisma, o które złożono wniosek, może rozpocząć się po upływie 30 dni od zgłoszenia, jeśli organ rejestracyjny nie rozstrzygnął go (art. 20 ust. 4 u.p.p.). Wśród przeszkód rejestracyjnych pojawiającym się na przestrzeni tego rozdziału wymienić można brak którychkolwiek z wyżej wymienionych danych we wniosku oraz możliwość naruszenia prawa do ochrony nazwy istniejącego już tytułu (art. 21 u.p.p.).

 

W tym miejscu, warto zaznaczyć, że omawiana ustawa nie kreuje osobnego „prawa do ochrony nazwy tytułu prasowego”, co budzi wiele doktrynalnych wątpliwości ze względu na użycie takiego sformułowania w artykule 21 u.p.p. Dodatkowo mylne przekonanie o istnieniu takiego rodzaju prawa ochronnego może wzmacniać kognicja organu rejestracyjnego obejmująca obowiązek formalnego badania istnienia na rynku tytułu zarejestrowanego wcześniej, który byłby podobny do tego zgłoszonego we wniosku rejestracyjnym. Badania mającego zapobiegać sytuacji funkcjonowania na rynku kilku podobnych lub identycznych nazw tytułów, które mogą wprowadzić konsumenta w błąd.[8]

 

Dodatkowo art. 23 u.p.p. przewiduje utratę ważności rejestracji dziennika lub czasopisma w przypadku niewydawania ich przez rok od dni nabycia odpowiednich uprawnień na czas nieoznaczony albo przerwy w ich wydawaniu przez okres roku, jeśli redakcja nie poczyniła działań w celu zachowania rejestracji.

 

Sposoby prawnej ochrony tytułu prasowego

Ponieważ u.p.p. nie wskazuje sposobu ochrony dobra, jakim jest tytuł prasowy, w praktyce prawnej potrzebne było znalezienie alternatywnych ścieżek, dzięki którym możliwe będzie dla uprawnionego kierowanie odpowiednich roszczeń i dochodzenie swoich praw na drodze sądowej. Wśród tych ścieżek wyróżnić można:

 

  1. Ochronę na podstawie przepisów ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 1740 – dalej: k.c.) dot. dóbr osobistych.

Bezpośrednią kwalifikację tytułu prasowego do kategorii dóbr osobistych chronionych na podstawie przepisów k.c. przewidział Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 września 2008 r. sygn. akt. II CSK 126/08 OSNC-ZD 2009/2/58. Jest tak ze względu na możliwość rozpatrywania tytułu prasowego jako twórczości artystycznej znajdującej się w katalogu dóbr osobistych w art. 23 k.c. Ma to ścisły związek z uznaniem tytułu prasowego za utwór podlegający ochronie prawnoautorskiej, mający jednocześnie związek z osobowością oraz psychiką człowieka.

Warto odnotować, że prawo do tytułu prasowego przysługuje na podstawie art. 43 k.c. wydawcy będącemu zarówno osobą fizyczną jak i osobą prawną.[9] Niezależnie jednak od przyjętej formy prowadzenia działalności gospodarczej, tytuł prasowy jako dobro osobiste powiązany jest z osobą wydawcy. Największą wątpliwość konstrukcyjną tego ujęcia zdaje się wzbudzać fakt, że dobra osobiste są ze swej natury nieprzenoszalne, zaś tytuł prasowy podlega przeniesieniu na inne osoby, ponieważ jest przedmiotem obrotu gospodarczego[10].

Z uprawnień, jakie przysługują uprawnionemu z tytułu ochrony dóbr osobistych na gruncie art. 24 k.c., można wymienić żądania: zaniechania naruszeń, usunięcia skutków naruszeń (w tym złożenia oświadczenia odpowiedniej treści i formie), zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny.

 

  1. Ochronę na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1996 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 1062 – dalej: u.p.a.p.p.).

Nie można wykluczyć, że tytuł prasowy, którego nazwa charakteryzuje się twórczym charakterem o indywidualnych cechach nadanych mu przez twórcę, będzie podlegał ochronie na gruncie prawa autorskiego. W tym celu nowsze orzecznictwo jako cechy obligatoryjne wskazuje oryginalność oraz nowość tytułu prasowego.[11] W literaturze przedmiotu pojawia się czasem podział na tzw. tytuły mocne oraz tytuły słabe. Pierwsze noszą miano oryginalności, gdyż nie są powiązane w żaden sposób z treścią czasopisma lub dziennika (np. „Przekrój”). Drugie stanowią wyrażenia powszechnie używane (np. „Dziennik”). W tym rozumieniu ochronie prawnoautorskiej podlegają zatem jedynie tytuły mocne. Pogląd ten ma jednak wielu przeciwników, którzy nie znajdują podstawy prawnej w przyznawaniu ochrony jedynie tytułom mocnym i uważają, że aby tytuł prasowy zyskał ochronę prawnoautorską, nie musi cechować się oryginalnością.[12]

Wraz z uznaniem tytułu prasowego za utwór, pojawia się możliwość dochodzenia ochrony autorskich praw osobistych oraz majątkowych. Pierwsze, wobec ich niezbywalnego charakteru, przysługują jedynie twórcy i chronią jego osobistą więź z utworem (art. 16 u.p.a.p.p.). Drugie mają za zadanie ochronę interesów majątkowych uprawnionego, przy czym na podstawie art. 11 u.p.a.p.p. domniemywa się, że prawo do tytułu publikacji periodycznej przysługuje wydawcy, choć oczywiście jest to domniemanie możliwe do obalenia. W przypadku określenia tytułu prasowego jako utwór, ochrona istnieje już od momentu jego ustalenia.[13]

 

  1. Ochronę na podstawie przepisów ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 1913 – dalej: u.z.n.k.).

Bezsprzecznie w doktrynie wskazuje się także na możliwość ochrony tytułu prasowego na gruncie przepisów u.z.n.k. Według art. 10 tej ustawy: „1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich. 2. Czynem nieuczciwej konkurencji jest również wprowadzenie do obrotu towarów w opakowaniu mogącym wywołać skutki określone w ust. 1, chyba że zastosowanie takiego opakowania jest uzasadnione względami technicznymi”.

Tytuł prasowy skutecznie może być traktowany zatem jako „oznaczenie towaru” pojawiające się w tym przepisie[14], przy czym ochronie na gruncie u.z.n.k. podlegają tylko tytuły posiadające zdolność odróżniającą, czyli są jednolite, samoistne, łatwe do zapamiętania, oryginalne i swoiste w taki sposób, by pozwalały na odróżnienie tytułu jednego wydawcy od drugiego. Ponieważ od wydawcy uważanego za profesjonalnego uczestnika obrotu wymagana jest staranność zawodowa w relacjach rynkowych, zgodna z uczciwymi praktykami rynkowymi, w stosunkach tego rodzaju w przypadku kwestii dotyczących ochrony tytułu prasowego, możliwe jest powoływanie się na klauzulę dobrych obyczajów zawartą w art. 3 u.z.n.k.[15] Istnieje także możliwość dochodzenia roszczeń na podstawie art. 5 u.z.n.k., gdyż „tytuł prasowy”, ze względu na wspomniany wcześniej brak definicji legalnej, z powodzeniem może być uważany również za oznaczenie przedsiębiorstwa (chociaż możliwość ochrony na podstawie tego przepisu występuje, zdaniem M. Gregorczyka, tylko w wąskim zakresie i w specyficznych sytuacjach – gdy nazwa czasopisma lub dziennika stanowi zarazem nazwę przedsiębiorstwa np. tygodnik „Polityka” wydawany przez spółdzielnię Polityka).[16] Co należy podkreślić, cała u.z.n.k. została napisana w sposób chroniący przede wszystkim interesy przedsiębiorcy, przez co sposoby ochrony przewidziane na jej gruncie powinny być szczególnie atrakcyjne dla wydawcy chcącego dochodzić swoich praw do własnego tytułu prasowego.

 

  1. Ochronę na podstawie przepisów ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo Własności Przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 324 – dalej: p.w.p.), odnoszących się do prawa ochronnego na znak towarowy.

Zgodnie z art. 120 ust. 1 p.w.p.: „Znakiem towarowym może być każde oznaczenie umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa oraz możliwe do przedstawienia w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający na ustalenie jednoznacznego i dokładnego przedmiotu udzielonej ochrony”.

Dodatkowo ust. 2 tego przepisu dookreśla, iż: „Znakiem towarowym, w rozumieniu ust. 1, może być w szczególności wyraz, włącznie z nazwiskiem, rysunek, litera, cyfra, kolor, forma przestrzenna, w tym kształt towaru lub opakowania, a także dźwięk”. Oznacza to, że poprzez brak swojej definicji legalnej a zarazem ze względu na swoje cechy funkcjonalne, tytuł prasowy może stanowić znak towarowy w rozumieniu p.w.p. Najczęściej bowiem tytuły prasowe występują w formie słownej lub słowno-graficznej, dopuszczalnej na gruncie art. 120 p.w.p. W ten sposób wiele zarejestrowanych tytułów prasowych przy jednoczesnej rejestracji jako znak towarowy uzyskało ochronę na gruncie p.w.p., z czego wśród polskich przykładów można wskazać chociażby logo „Gazety Wyborczej” (nr prawa wyłącznego: R.100641) czy „Rzeczpospolitej” (nr prawa wyłącznego: R.169358).

Tytuł prasowy, pełni funkcję odróżniającą, a także zapobiegającą wprowadzeniu konsumenta w błąd co do tożsamości osoby uprawnionej z prawa ochronnego, posługującej się w obrocie danym towarem/usługą bądź tytułem prasowym.[17]

W przypadku chęci zarejestrowania danego tytułu prasowego jako znaku towarowego należy pamiętać o przeszkodach rejestracyjnych zawartych w art. 1291-1321 p.w.p. Są to zakazy udzielania prawa ochronnego m.in. na znaki towarowe identyczne lub podobne do wcześniej zarejestrowanych lub zgłoszonych znaków dla danego typu towarów. M. Gregorczyk podkreśla, że „wcześniejsze używanie oznaczenia przez innego wydawcę nie będzie stanowić przeszkody w udzieleniu prawa ochronnego na dany tytuł. Wcześniej korzystający może powoływać się natomiast na naruszenie jego dóbr osobistych do tytułu i w ten sposób domagać się odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy na podstawie art. 1321 ust. 1 pkt. 1 p.w.p.”. W tym momencie przyjrzeć można się nieobowiązującemu już art. 132 ust. 4 p.w.p., w którym przewidziana była możliwość w kontekście tytułów prasowych udzielenia prawa ochronnego na tytuł zawierający określenia powszechnie występujące w obrocie prasowym, typu „Gazeta” czy „Tygodnik”, tak długo, jak istniała możliwość odróżnienia ich od innych. Chociaż dzięki nowelizacji przeprowadzonej w grudniu 2015 r. przepis ten dłużej nie obowiązuje, nadal dopuszczalna jest ewentualność rejestracji znaków zawierających nazwy używane powszechnie w obrocie prasowym dla różnych podmiotów, która to możliwość spotyka się często z doktrynalną krytyką.[18]

Oczywiście z rejestracji jako znak towarowy wykluczone są tytuły prasowe o charakterze wyłącznie informacyjnym, nieposiadające wystarczającej zdolności odróżniającej. Należy pamiętać o możliwości wtórnego uzyskania zdolności odróżniającej w obrocie, jeśli z biegiem czasu konsumenci zaczęli kojarzyć tytuł prasowy z danym podmiotem w wyniku trwałego funkcjonowania tego tytułu w obrocie handlowym.[19]

 

Czy możliwa jest kumulacja lub kolizja prawnej ochrony tytułu prasowego na gruncie p.w.p. i u.z.n.k.? Doktryna opowiada się za brakiem przeciwskazań w tym zakresie. Jako szczególnie „narażone” na taką kumulację są znaki firmowe (tzn. znaki towarowe używane jako oznaczenie przedsiębiorstwa) oraz tytuły prasowe posiadające prawo ochronne. Przepisy u.z.n.k. w takim przypadku uzupełniają ochronę przewidzianą przez p.w.p. i pozwalają na wybór roszczeń przysługujących uprawnionemu, przewidzianych w obu ustawach. Co jednak w przypadku kolizji pomiędzy znakiem używanym w obrocie a znakiem zarejestrowanym? Używanie niezarejestrowanego znaku towarowego, zgodnie z przepisami p.w.p., nie będzie przeszkodą dla rejestracji znaku towarowego, przez co osoba używająca oznaczenia wcześniej będzie mogła jedynie wezwać do zaprzestania naruszania jej praw poprzez zakaz używania znaku[20], a zatem ochrona przewidziana przez p.w.p. wydaje się silniejsza.

 

Pomimo istnienia kilku kreatywnych i rozbudowanych sposobów ochrony tytułu prasowego na gruncie różnych ustaw, dominującym głosem w doktrynie jest postulat de lege ferenda wprowadzenia odpowiednich regulacji na gruncie u.p.p. odnoszących się do prawa ochronnego sui generis na tytuł prasowy. Jakkolwiek bowiem k.c., u.p.a.p.p., u.z.n.k. i p.w.p. przewidują szereg możliwości ochrony dla wydawcy posługującego się tytułem prasowym w obrocie, nigdy nie zastąpią szczegółowej regulacji, która mogłaby odnosić się wprost do samego tytułu prasowego. A na tę, jak pokazuje obecna wersja u.p.p. mimo szeregu nowelizacji (ostatnia z 2018 r.), jeszcze długo trzeba będzie zaczekać.

Do czasu objęcia tytułu specjalną ochroną, zabezpiecz prawa do tytułu poprzez rejestrację znaku towarowego. Layout możesz ochronić poprzez rejestrację wzoru przemysłowego. Gdy organizujesz zespół redakcyjny, być może zainteresuje Cię nasz wzór umowy z redaktorem naczelnym albo wzór umowy z dziennikarzem czy autorem tekstu. Warto też zadbać o prawa do oprawy graficznej zawierając umowę z grafikiem. Zapraszamy do kontaktu, gdy potrzebujesz pomocy w zakresie rejestracji tytułu prasowego, a także w innych sprawach związanych z działalnością wydawniczą. 

A gdy tytuł prasowy kojarzy Ci się jedynie z publikacją naruszającą Twoje prawa, to być może zainteresuje Cię nasz wpis o formalnościach jakie należy spełnić, aby żądać sprostowania prasowego bądź wzór sprostowania prasowego jakiego możesz żądać, gdy naruszone są Twoje prawa.

Photo by Charisse Kenion on Unsplash
[1] M. Gregorczyk, Charakter i ochrona prawna tytułu prasowego na gruncie prawa polskiego, „Internetowy Przegląd Prawniczy TBSP UJ”, nr 3/2017, ISSN 1689‒9601, s. 40-55.
[2] G. Tylec, Ochrona tytułu utworu w prawie polskim, 2006 Lex nr 52405, (dostęp: 10.12.2021 r.).
[3] M. Gregorczyk, Charakter…, s. 42.
[4] Zob. np. I. Dobosz, Tytuł prasowy [w:] Prawo mediów, red. J. Barta, R. Markiewicz, A. Matlak, Warszawa 2008, s.642; G. Tylec, Ochrona…, (dostęp: 10.12.2021 r.); M. Gregorczyk, Charakter…, s. 40-41.
[5] Zob. postanowienie Sądu Najwyższego z 5.03.2002 r., I CKN 540/00, OSNC 2003/2, poz. 29.
[6] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Z. Zawadzka, M. Nowikowska, Prawo prasowe, Warszawa 2019, s. 75.
[7] Ibidem, s. 76.
[8] Zob. M. Gregorczyk, Charakter…, s. 43.
[9] G. Tylec, Ochrona…, (dostęp: 10.12.2021 r.).
[10] M. Gregorczyk, Charakter…, s. 52.
[11] Ibidem, s. 41.
[12] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Z. Zawadzka, M. Nowikowska, Prawo…, s. 78.
[13] M. Gregorczyk, Charakter…, s. 53.
[14] Ibidem, s. 44.
[15] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Z. Zawadzka, M. Nowikowska, Prawo…, s. 80-81.
[16] Zob. M. Gregorczyk, Charakter…, s. 45-47.
[17] Zob. J. Sieńczyło-Chlabicz, Z. Zawadzka, M. Nowikowska, Prawo…, s. 80.
[18] Zob. M. Gregorczyk, Charakter…, s. 51.
[19] Ibidem.
[20] Ibidem.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Czy kupować informacje od szpiega?

Otrzymałeś propozycję „nie do odrzucenia”? Właśnie dowiedziałeś się, że możesz uzyskać dostęp do tajemnic Twojej konkurencji? Możesz przeanalizować dane ściśle strzeżone przez konkurentów. Poznać plany kampanii reklamowej konkurencji przed jej realizacją. Zaoferowano Ci dostęp do wyników badań bądź prototypów produktów?

Słusznie zakładasz, że dane konkurencji zostaną udostępnione Ci bez wiedzy i zgody konkurencji. Zadajesz sobie pytanie czy możesz skorzystać z okazji i poznać te tajemnice? Tylko poznać … potem podejmiesz decyzję czy je wykorzystasz…

Poprzednio odpowiadaliśmy na pytanie, czy nagranie pozyskane nielegalnie może być dowodem w sądzie. Tym razem klient zapytał nas o to, czy może kupić dostęp do bazy zawierającej poufne dane konkurenta. Jeśli także otrzymałeś/aś taką propozycje i rozważasz pozyskanie poufnych danych, warto abyś zadał/a sobie kilka pytań.

 

Czym jest tajemnica przedsiębiorstwa?

Zgodnie z art. 11 ust. 2 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej „uznk”) przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się

“informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności”.

 

Szerszą definicję (bo nie odnoszącą się tylko do przedsiębiorcy) zawiera art. 39 Porozumienia w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej” (od angielskiej nazwy w skrócie „TRIPS“)[1] którego przepisy mają charakter self-executing, co oznacza, że są stosowanie w systemach krajowych bez konieczności ich transponowania, czyli bezpośrednio obowiązują w Polsce[2] i należy stosować je. 

Zgodnie z tym przepisem osoby fizyczne i prawne powinny mieć „możliwość zapobiegania temu, aby informacje pozostające w sposób zgodny z prawem pod ich kontrolą nie zostały ujawnione, nabyte lub użyte bez ich zgody przez innych, w sposób sprzeczny z uczciwymi praktykami handlowymi, tak długo, jak takie informacje:

a) są poufne w tym sensie, że jako całość lub w szczególnym zestawie i zespole ich elementów nie są ogólnie znane lub łatwo dostępne dla osób z kręgów, które normalnie zajmują się tym rodzajem informacji;

b) mają wartość handlową dlatego, że są poufne; i

c) poddane zostały przez osobę, pod której legalną kontrolą informacje te pozostają rozsądnym, w danych okolicznościach, działaniom dla utrzymania ich poufności

W przypisie 10 TRIPS wyjaśniono, że „sposób sprzeczny z uczciwymi praktykami handlowymi będzie oznaczać co najmniej takie praktyki, jak naruszenie umowy, nadużycie zaufania i nakłanianie do naruszenia lub nadużycia, i obejmuje uzyskanie niejawnej informacji przez osoby trzecie, które wiedziały lub wykazały rażące niedbalstwo w związku z brakiem wiedzy o tym, że informacja uzyskana została przy zastosowaniu takich praktyk”.

 

Ostatnią definicję można zaczerpnąć z Dyrektywy 2016/943 z dnia 8 czerwca 2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem[3]

W Dyrektywie 2016/943 przyjęto, że “tajemnica przedsiębiorstwa” to informacje, które spełniają wszystkie następujące wymogi:

a) są poufne w tym sensie, że jako całość lub w szczególnym zestawie i zbiorze ich elementów nie są ogólnie znane lub łatwo dostępne dla osób z kręgów, które zwykle zajmują się tym rodzajem informacji;

b) mają wartość handlową dlatego, że są objęte tajemnicą;

c) poddane zostały przez osobę, która zgodnie z prawem sprawuje nad nimi kontrolę, rozsądnym, w danych okolicznościach, działaniom dla utrzymania ich w tajemnicy.

 

Czyli we wszystkich tych definicjach wspólne jest to, że dane bądź informacje

  • nie są ogólnie znane lub łatwo dostępne 
  • są utrzymywane w poufności
  • mają wartość handlową właśnie dlatego, że są objęte poufnością.

 

Jeśli dane jakie możesz uzyskać od tytułowego “szpiega” mieszczą się w powyższych definicjach, to należy przyjąć, iż informacje dotyczące Twojego konkurenta stanowią tajemnicę i mogą to być tajemnice jego przedsiębiorstwa. Przykładowy katalog tajemnic obejmuje niechronione jeszcze prawami wyłącznymi (przed ich publikacją przez dany urząd patentowy) wynalazki, wzory użytkowe czy znaki towarowe. Mogą to być plany techniczne, analizy, listy klientów, metody, sposoby marketingu czy organizacji pracy, a także nieopublikowane utwory. Do tajemnic zalicza się także wyniki prób i badań, które nie nadają się do praktycznego zastosowania (tzw. ślepe uliczki), wstępne projekty rozwiązań technologicznych, wymagające dalszych prac rozwojowych i wdrożeniowych. Tajemnicą mogą być objęte dane obrazujące wielkość produkcji i sprzedaży, a także źródła zaopatrzenia i zbytu[4]. Ten katalog warto uzupełnić o definicję know-how znajdującą się w rozporządzeniu Komisji (UE) nr 316/2014 z 21 marca 2014 r. Know how oznacza pakiet informacji praktycznych, wynikających z doświadczenia i badań, które są:

1) niejawne, czyli nie są powszechnie znane lub łatwo dostępne;
2) istotne, czyli ważne i użyteczne z punktu widzenia wytwarzania produktów objętych umową;
3) zidentyfikowane, czyli opisane w wystarczająco zrozumiały sposób, aby można było sprawdzić, czy spełniają kryteria niejawności i istotności.

Za Sz.Gogulskim można wskazać, że informacjami, które nie zasługują na ochronę z uwagi na interes publiczny i tym samym nie mogą być uznawane za tajemnice przedsiębiorstwa są np. sposoby oszukiwania klientów bądź Skarbu Państwa lub wytwarzania urządzeń, których zasadnicze przeznaczenie polega na prowadzeniu działalności niezgodnej z prawem lub zasadami współżycia społecznego. 

Ważne, że ochrona dotyczy tylko takich poufnych informacji, które posiadają wartość gospodarczą.

Tajemnica nie traci swego charakteru, gdy wie o niej ograniczone grono osób zobowiązanych do dyskrecji, w tym kontrahenci przedsiębiorcy (tak np. w wyroku Sądu Najwyższego z 3.10.2000 r.[5])

Jednoczenie wyklucza się objęcie tajemnicą informacji, które osoba zainteresowana może uzyskać w zwykłej i dozwolonej drodze.[6]

 

Zatem, skoro informacje dotyczące Twojego konkurenta stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa, to należy ustalić czy możesz poznać je.

 

Czy samo pozyskanie tych tajemnic jest legalne?

Zgodnie z art. 4 Dyrektywy 2016/943, pozyskiwanie tajemnicy przedsiębiorstwa bez zgody posiadacza uznaje się za bezprawne, gdy wynika ono:

  • z nieuprawnionego dostępu, przywłaszczenia lub kopiowania wszelkich dokumentów, przedmiotów, materiałów, substancji lub plików elektronicznych, nad którymi zgodnie z prawem posiadacz tajemnicy przedsiębiorstwa sprawuje kontrolę, zawierających tajemnicę przedsiębiorstwa pozwalających na wywnioskowanie tajemnicy przedsiębiorstwa
  • z każdego innego postępowania, które uznaje się w danych okolicznościach za sprzeczne z uczciwymi praktykami handlowymi.[7]

Podobnie reguluje te kwestie polska ustawa. Zgodnie z art. 11 ust. 1 uznk pozyskanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa jest czynem nieuczciwej konkurencji. Z ust. 3 tego przepisu wynika, że pozyskanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, w szczególności, gdy następuje

  • bez zgody uprawnionego do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi i
  • wynika z nieuprawnionego dostępu, przywłaszczenia, kopiowania dokumentów, przedmiotów, materiałów, substancji, plików elektronicznych obejmujących te informacje lub umożliwiających wnioskowanie o ich treści.

Zatem pozyskanie informacji od osoby, która nie jest dysponentem poufnych informacji, będzie bezprawnym działaniem. 

 

Co, jeśli nie masz pewności co do poufnego charakteru informacji i sposobu ich pozyskania?

W takiej sytuacji należy zachować ostrożność. Przyjmuje się, że pozyskanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa stanowi czyn nieuczciwej konkurencji także wówczas, gdy w chwili ich ujawnienia, wykorzystania lub pozyskania osoba wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła wiedzieć, że informacje zostały pozyskane bezpośrednio lub pośrednio od tego, kto wykorzystał lub ujawnił je bez zgody uprawnionego do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi i narusza obowiązek ograniczenia ich wykorzystywania lub ujawniania wynikający z ustawy, czynności prawnej lub z innego aktu.

Ustawa nie przewiduje odpowiedzialności w sytuacji, gdy nabycie (odpłatne) nastąpiło w dobrej wierze, czyli w przekonaniu nabywcy, osoba, od której nabyto informację, jest uprawnionym jej dysponentem. Zgodnie z art. 7 k.c. w stosunku do nabywcy należy domniemywać istnienie dobrej wiary po jego stronie. Dobra wiara jest badana w okolicznościach konkretnego przypadku i w razie sporu sądowego, powód musi “obalić domniemanie” i wykazać, że w tych okolicznościach pozyskujący informacje mógł zakładać, że kupuje je od szpiega. 

 

Na gruncie uznk istnieją tylko dwa wyjątki, gdy pozyskanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji:

  • jeżeli nastąpiło w wyniku niezależnego odkrycia lub wytworzenia albo obserwacji, badania, rozłożenia na części, testowania przedmiotu dostępnego publicznie lub posiadanego zgodnie z prawem przez osobę, która pozyskała informacje i której uprawnienie do pozyskania informacji nie było ograniczone w chwili ich pozyskania
  • gdy nastąpiło w celu ochrony uzasadnionego interesu chronionego prawem, w ramach korzystania ze swobody wypowiedzi lub w celu ujawnienia nieprawidłowości, uchybienia, działania z naruszeniem prawa dla ochrony interesu publicznego.

 

Podobne regulacje przewidziano w art. 3 Dyrektywy 2016/943. Pozyskiwanie tajemnicy przedsiębiorstwa uznaje się za zgodne z prawem, gdy tajemnicę przedsiębiorstwa pozyskano w jeden z następujących sposobów:

a) niezależne odkrycie lub wytworzenie;

b) obserwacja, badanie, rozłożenie na części lub testowanie produktu lub przedmiotu, który został udostępniony publicznie lub który zgodnie z prawem jest w posiadaniu osoby, która pozyskała przedmiotową informację i na której nie ciąży obowiązek prawny ograniczenia pozyskiwania danej tajemnicy przedsiębiorstwa;

c) wykonywanie prawa do informacji i konsultacji przysługującego pracownikom lub przedstawicielom pracowników zgodnie z prawem unijnym i prawami krajowymi lub praktykami unijnymi i krajowymi;

d) wszelkie inne praktyki, które w danych okolicznościach uznaje się za zgodne z uczciwymi praktykami handlowymi.

 

Na podstawie art. 5 Dyrektywy 2016/943 można próbować wyłączyć odpowiedzialność za pozyskanie tajemnicy przedsiębiorstwa, jeśli miało miejsce:

  • dla wykonywania prawa do wolności wypowiedzi i informacji określonego w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej [8], w tym poszanowania wolności i pluralizmu mediów;
  • dla ujawnienia nieprawidłowości, uchybienia lub działania z naruszeniem prawa, pod warunkiem, że pozwany działał w celu ochrony ogólnego interesu publicznego;
  • ujawnienie przez pracowników swoim przedstawicielom w ramach uprawnionego pełnienia przez takich przedstawicieli ich funkcji zgodnie z prawem unijnym lub krajowym, pod warunkiem, że takie ujawnienie było konieczne do pełnienia tych funkcji;
  • celem ochrony uzasadnionego interesu uznanego w prawie unijnym lub krajowym.

 

W przypadku dóbr chronionych prawami własności intelektualnej możemy mieć do czynienia z tzw. inżynierią odwrotną (reverse engineering) lub analizą produktu i jego dekompilacją. Częstą praktyką jest obserwacja, badanie, rozłożenie na części oraz testowanie cudzego produktu. We wszystkich tych przypadkach legalność pozyskiwania informacji jest uzasadniana interesem konsumentów i wolnej konkurencji. Efektem takich działań ma być rozwój technologiczny społeczeństwa a także obniżka cen towarów i usług. Być może taki przypadek może mieć miejsce, gdy badasz produkty konkurencyjne, ale na pewno te nie dostarczone przez szpiega 😉

 

Na drugą kategorię wyjątków możesz powołać się wówczas, gdy Twoje działanie byłoby podejmowane dla ochrony interesu publicznego a dla interesu własnego. Przytaczanym w komentarzach przykładem jest ujawnienie informacji przez pracownika lub media, np. o tym, że urządzenia do pomiaru alkoholu we krwi produkowane na zamówienie Policji przez pracodawcę (przedsiębiorcę) są dotknięte poważną wadą, która zniekształcała wyniki kontroli kierowców. Ujawnienie informacji, które leży w interesie publicznym, może również spełniać przesłanki stanu wyższej konieczności, gdy ratowane dobro jest oczywiście ważniejsze niż dobro naruszone (art. 424 kc).

 

Jakie są konsekwencje bezprawnego pozyskania tajemnicy przedsiębiorstwa?

Konsekwencje te zawarte są w ogólnych przepisach uznk. W myśl art. 18 ust. 1 uznk przedsiębiorcy, którego interes został naruszony lub zagrożony, przysługują roszczenia niepieniężne: o zaniechanie, usunięcie skutków i złożenie oświadczenia a także roszczenia pieniężne: o naprawienie szkody, o wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści oraz tzw. pokutne. 

Warto tez wspomnieć, że czynem karalnym, zgodnie z art. 266 § 1 kodeksu karnego[9], jest ujawnienie lub wykorzystanie informacji pozyskanych w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową. Zgodnie z art. 265 k.k. odpowiedzialność karną ponoszą osoby ujawniające informację opatrzoną zastrzeżeniem „tajne”/„ściśle tajne”.

 

Zatem, czy kupować informacje od szpiega?

Zasady pozyskiwanie poufnych danych, uregulowane w przytoczonych przepisach, różnią się szczegółami ale pozostają uniwersalne co do ogólnego celu: bez względu w którym miejscu i kiedy zaproponowano Ci uzyskanie dostępu do poufnych danych, nie należy kupować informacji od szpiega. Tytułem podsumowania warto zacytować regulację z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji obowiązującej już w 1926 r.[11]:

Art. 3 Kto […] szkodzi przedsiębiorcy przez czyny, sprzeczne z obowiązującemi przepisami albo z dobremi obyczajami (uczciwością kupiecką), […] przez wyjawianie tajemnic przedsiębiorstwa technicznych lub handlowych i t. p., winien zaniechać tych czynów, w razie winy wynagrodzić szkodę pokrzywdzonemu i ewentualnie dać mu zadośćuczynienie. […]“.

 

Jeśli jesteś w sytuacji odwrotnej i poszukujesz sposobu podniesienia bezpieczeństwa swoich danych, zastanów się nad przeprowadzeniem audytu praw IP. Jednym z celów takiego audytu jest ustalenie zasad bezpieczeństwa i zachowania poufności jakie powinny być stosowane w Twojej firmie. Więcej na temat tego czym jest audyt IP i dlaczego warto zrobić taki przegląd pod kątem zabezpieczenia tajemnic, znajduje się w tu, natomiast o tym jak przebiega audyt IP pisaliśmy w tu. Pod tym linkiem znajdziesz nasze wyjaśnienia dlaczego niektóre firmy i kiedy powinny zrobić audyt własności intelektualnej. Jeśli zastanawiasz się nad kosztem audytu, możesz skorzystać z pakietów przygotowanych przez nas w zależności od wielkości firmy i posiadanej dokumentacji. Warto zacząć od minimalnego rozpoznania podstawowych problemów w mikro firmach, większe pakiety obejmują 100 i 200 godzin analizy IP, duże firmy powinny zdecydować się na generalny przegląd zajmujący 400 godzin lub zamówić wycenę indywidualną. Zapraszamy do kontaktu.

 

[1] Umowa międzynarodowa Wielostronna z dnia 15 kwietnia 1994 r. w sprawie Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej. Marakesz.1994.04.15 (Dz. U. UE. L. z 1994 r. Nr 336, str. 214 z późn. zm.).
[2] Tak w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 28.2.2007 r., V CSK 444/06, OSG 2007, Nr 12, poz. 124
[3] Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/943 z dnia 8 czerwca 2016 r. w sprawie ochrony niejawnego know-how i niejawnych informacji handlowych (tajemnic przedsiębiorstwa) przed ich bezprawnym pozyskiwaniem, wykorzystywaniem i ujawnianiem (Dz. U. UE. L. z 2016 r. Nr 157, str. 1).
[4]Tak Sąd Antymonopolowy w postanowieniu z 15.10.1997 r, sygn. XVII Ama 1/96, „Wokanda” 1997/10, poz. 55
[5] I CKN 304/00, OSNC 2001/4, poz. 59
[6] Tak Sąd Najwyższy w wyroku z 5.09.2001 r., I CKN 1159/00, OSNC 2002/5, poz. 67.
[7] Anika Wojtasik w: Nowa definicja tajemnicy przedsiębiorstwa — uwagi prawnoporównawcze na tle regulacji niemieckiej, Transformacje Prawa Prywatnego 2/2021 [dostęp 30.11.021:  …https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/276051/wojtasik_nowa_definicja_tajemnicy_przedsiebiorstwa_2021.pdf?sequence=1&isAllowed=y]
[8] Karta praw podstawowych Unii Europejskiej (Dz. U. UE. C. z 2007 r. Nr 303, str. 1 z późn. zm.).
[9] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1444 z późn. zm.).
[10] S. Hoc, Nowe prawo Unii Europejskiej w zakresie ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa, PPP 2019, nr.1, s-94-107.
[11] Dz.U. Nr 96, poz. 559

 

Photo by Oscar Ivan Esquivel Arteaga on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Influencer – zawód nie pozbawiony wyzwań prawnych.

Prowadzisz bloga i współpracujesz z markami? Jesteś agencją reklamową angażującą influencerów dla klienta? A może reklamodawcą, któremu nie jest obce pozycjonowanie w treściach blogerów? W każdym z tych przypadków Twoja współpraca z drugą stroną może zostać zbadana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sprawdź, czy Wasze materiały są prawidłowo oznaczone.

Jakiś czas temu pisaliśmy o problematyce ukrytej reklamy w treściach prasowych i o prawnym aspekcie advertoriali, czyli materiałów publikowanych w prasie, ale nie stanowiących materiału redakcyjnego. W dzisiejszym wpisie wracamy do wątku ukrytej reklamy w kontekście publikacji internetowych. Inspiracji do tego dostarczył nam ostatnio Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kierując  swoje zainteresowanie w stronę branży influencerskiej.

 

Influencer to (z ang.) osoba, która wpływa na innych

 

Rozkwit popularności blogów i video-blogów jako źródła lektury, rozrywki i informacji w Internecie spowodował dostrzeżenie przez reklamodawców potencjału marketingowego blogera, zarówno jako medium docierającego do  odbiorcy, jak i jako osoby mogącej inspirować preferencje i wybory publiczności.

 

W ten sposób popularni w swych tematykach blogerzy stali się infuencerami, czyli często – bez mała- liderami opinii. Influencer stał się pożądaną postacią w branży reklamowej, a ci z nich, którzy cieszą się imponującymi zasięgami, mogą ze spokojem utrzymywać się wyłącznie z reklam, niejednokrotnie osiągając wymierny sukces finansowy, a także mogą pozwolić sobie na podejmowanie współpracy tylko z tymi markami, które sami wybiorą.

Dzisiaj już żaden reklamodawca z branży dóbr konsumenckich nie powinien ignorować wartości influencerów jako medium i dostawcy treści marketingowych w jednym. Do tego wspomnieć można o tendencji notowania przez budżety mediowe wielu reklamodawców coraz większej przewagi wydatków internetowych nad tymi na media tradycyjne.

 

Warto więc odnotować fakt, że pewien aspekt działalności influencerów zwrócił ostatnio uwagę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Pod koniec września 2021 r. UOKiK poinformował na swojej stronie internetowej o wszczęciu przez Prezesa Urzędu postępowania wyjaśniającego (prowadzonego na razie w sprawie, a nie przeciwko określonej osobie), w celu zbadania prawidłowości oznaczania przez influencerów komunikacji promującej marki lub usługi reklamodawców. Innym słowy, UOKiK postanowił zbadać rynek influencerski, aby przeciwdziałać kryptoreklamie.

 

Rynek influencerski a prawo

 

Przepisy prawa, które bezpośrednio lub pośrednio mogą dotyczyć zagadnienia ukrytej reklamy, w zależności od rodzaju środków przekazu mogą znajdować się w różnych aktach.

Przykładowo, ustawa Prawo prasowe[1] w art. 36 ust. 3 stanowi, że ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, że nie stanowią one materiału redakcyjnego.

Z kolei ustawa o radiofonii i telewizji[2] posługuje się pojęciem ukrytego przekazu handlowego, który jest zakazany oraz lokowania produktu, będącego dozwoloną wersją przekazu handlowego. Ukrytym przekazem handlowym jest przedstawianie w audycjach towarów, usług, nazwy, firmy, znaku towarowego lub działalności przedsiębiorcy będącego producentem towaru lub świadczącego usługi, jeżeli zamiarem dostawcy usługi medialnej, w szczególności związanym z wynagrodzeniem lub uzyskaniem innej korzyści, jest osiągnięcie skutku reklamowego oraz możliwe jest wprowadzenie publiczności w błąd co do charakteru przekazu.

Lokowanie produktu wymaga z kolei odpowiedniego oznaczenia audycji i nie może naruszać niezależności redakcyjnej. Lokowaniem produktu w rozumieniu Ustawy jest przekaz handlowy polegający na przedstawieniu lub nawiązaniu do towaru, usługi lub ich znaku towarowego w taki sposób, że stanowią one element samej audycji lub wideo stworzonego przez użytkownika w zamian za opłatę lub podobne wynagrodzenie, a także w postaci nieodpłatnego udostępnienia towaru lub usługi. O praktycznych aspektach lokowania możesz poczytać tu.

 

Brak jest natomiast szczególnych, branżowych przepisów regulujących zakaz prowadzenia kryptoreklamy w Internecie, chyba że do konkretnego medium internetowego zastosowanie będzie mieć Prawo prasowe. Działalność blogerów i vlogerów internetowych najczęściej nie mieści się w pojęciu prasy sensu stricte ale dyskusja na ten temat trwa.

Do kryptoreklamy w szeroko rozumianych publikacjach internetowych zastosowanie mają przepisy ogólne, tj. art. 7 pkt. 11) Ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym[3], zgodnie z którym kryptoreklama polega na wykorzystywaniu treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu promocji produktu w sytuacji gdy przedsiębiorca zapłacił za tę promocję, a nie wynika to wyraźnie z treści lub z obrazów lub dźwięków łatwo rozpoznawalnych przez konsumenta.

Oczywiście, przepis ten może mieć zastosowanie także do innych środków masowego przekazu, niż Internet.

 

Jaka przyszłość czeka influencerów?

 

W świetle wspomnianej zapowiedzi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, organ przyjrzy się zatem praktykom influencerów, z punktu widzenia ich zgodności z ww. art. 7. Tym samym sprawdzi, czy publikacje influencerów lokujące produkt czy usługę, są oznaczone w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do promocyjnego charakteru treści. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym umieszcza kryptoreklamę na tzw. czarnej liście owych praktyk. Oznacza to, że została uznana przez ustawodawcę za z gruntu wprowadzającą w błąd oraz automatycznie nieuczciwą w każdych okolicznościach.

 

Regulator zapowiedział szerokie badanie rynku, w toku którego wiele podmiotów może być poproszonych o wyjaśnienia. Urząd będzie też analizował charakter relacji między influencerami, a reklamodawcami lub agencjami reklamowymi. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że ewentualne naruszenie przepisów w zakresie kryptoreklamy może być przypisane nie tylko samym influencerom, ale także, a nawet przede wszystkim reklamodawcom zlecającym daną publikację, o ile brali oni udział w ustaleniach co do sposobu przedstawienia treści.

Ewentualne stwierdzenie nieprawidłowości przez Urząd może skutkować zakwalifikowaniem nieuczciwej praktyki jako tzw. praktyki naruszającej zbiorowe interesu konsumentów. Takie rozstrzygnięcie zaś pozwala organowi na zastosowanie sankcji przewidzianych w Ustawie o ochrony konkurencji i konsumentów, w tym potencjalnie surowych kar pieniężnych.

 

Oznaczenie reklamy

 

Potrzeba adekwatnego wyróżnienia treści promocyjnych w ramach materiału publicystycznego nie powinna budzić wątpliwości. Jednak – jeśli jesteśmy reklamodawcą lub influencerem –  w jaki sposób zaadresować w praktyce wątpliwości powzięte przez UOKiK?

Przepisy nie określają, jak konkretnie należy oznaczać treści komercyjne na blogach. W naszej ocenie można to jednak uznać za zaletę, a nie wadę przepisu. Dobór konkretnego komunikatu należy bowiem do zainteresowanych, byleby jego treść skutecznie informowała odbiorcę o promocyjnym charakterze publikacji. Nie mając zaś związanych rąk co do treści i formy komunikatu, możemy dobrać taki, który uznamy za możliwie optymalny z marketingowego, wizualnego czy wizerunkowego punktu widzenia. Odpowiednia adnotacja może przykładowo informować o powstaniu tekstu we współpracy z daną marką. Możliwe jest też umieszczenie zastrzeżenia informującego o lokowaniu produktu, czy też oznaczenie tekstu lub filmu jako sponsorowanego.

 

 

Powyższy katalog sposobów opisu treści promocyjnych nie jest, rzecz jasna, zamknięty. Naszym zdaniem jednak, na pewno sprostanie wymogom rzetelnego oznaczania treści sponsorowanych nie wydaje się wygórowaną ceną działalności influencerskiej. Jeśli potrzebujesz pomocy w oznaczeniu materiału, zapraszamy do kontaktu. Jesteśmy także do Twojej dyspozycji, jeśli potrzebujesz określić ramy współpracy z influencerem. Możesz skorzystać z naszego wzoru z ambasadorem, jeśli potrzebujesz gotowej umowy.

 

 

[1] Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 1914).
[2] Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 805 z późn. zm.).
[3] Ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 2070).
Photo by Jana Shnipelson on Unsplash

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Problematyka (zbyt) swobodnego posługiwania się oznaczeniami „bio” lub „eko”.

Przyglądając się obecnej praktyce konsumenckiej, śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że świadomość ekologiczna wśród społeczeństwa jest większa niż kiedykolwiek. Stąd też, w XXI-wiecznym zakupowym szaleństwie, łatwo jest odnaleźć wiele znaków wskazujących na to, że współcześni konsumenci coraz częściej, w trosce o planetę oraz własne zdrowie, decydują się na wybór bardziej „zielonych” marek i towarów, w wielu przypadkach kosztem wyższej ceny. Patrząc jednak ze strony producenta, czy w każdym przypadku może on bez ograniczeń posługiwać się sformułowaniami „eko” czy też „bio”? Odpowiedź, oczywiście, jest negatywna i w tym artykule wyjaśnimy czemu.

Każdemu producentowi, który chce, aby jego produkty były „eko” czy „bio” powinna być znana ustawa z dnia 25 czerwca 2009 r. o rolnictwie ekologicznym (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1324) (dalej: „u.r.e.”)[1].  U.r.e. reguluje prowadzenie działalności w zakresie rolnictwa ekologicznego. Zgodnie z art. 18 u.r.e. oznakowanie produktów lub substancji nieobjętych wykazem Komisji UE określeniem “ekologiczny” lub pochodną tego określenia lub określeniem „eko” czy „bio” jest dopuszczalne pod warunkiem przestrzegania celów i zasad określonych w Rozporządzeniu Rady (WE) nr 834/2007 z dnia 28 czerwca 2007 r. w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych (dalej: „rozporządzenie 834/2007”)[2].

Zgodnie z art. 4 rozporządzenia 834/2007, produkcja ekologiczna opiera się na m.in. na zasadzie odpowiedniego zaprojektowania procesów biologicznych i zarządzaniu nimi, przy wykorzystaniu zasobów naturalnych i metod, które:

  • wykorzystują żywe organizmy i mechaniczne metody produkcji;
  • stosują uprawę roślin na gruntach rolnych i prowadzą produkcję zwierzęcą lub akwakulturę spełniającą zasadę zrównoważonej eksploatacji zasobów rybackich;
  • wykluczają stosowanie GMO i produktów wytworzonych z GMO lub przy ich użyciu, z wyjątkiem produktów leczniczych weterynaryjnych;

 

Z punktu widzenia oznaczania tej produkcji, warto zajrzeć do art. 23 rozporządzenia 834/2007, zgodnie, z którym uznaje się, że produkt opatrzony jest terminem odnoszącym się do ekologicznej metody produkcji, jeżeli przy znakowaniu, w materiałach reklamowych lub dokumentach handlowych taki produkt, jego składniki lub materiały paszowe opisywane są za pomocą terminów sugerujących nabywcy, że produkt ten, jego składniki lub materiały paszowe zostały uzyskane zgodnie z przepisami określonymi w rozporządzeniu 834/2007. Zwłaszcza terminy “bio” i “eko”, używane samodzielnie lub łącznie, mogą być stosowane na terenie Wspólnoty i we wszystkich językach Wspólnoty w znakowaniu i reklamie wyłącznie tego produktu, który spełnia wymogi rozporządzenia 834/2007. Przy znakowaniu i w reklamie żywych lub nieprzetworzonych produktów rolnych można stosować terminy odnoszące się do ekologicznej metody produkcji wyłącznie wtedy, gdy wszystkie składniki tego produktu również zostały wyprodukowane zgodnie z wymogami określonymi w rozporządzeniu 834/2007.

Termin “oznakowanie” należy rozumieć zgodnie z przepisami rozporządzenia jako wszelkie terminy, słowa, dane szczegółowe, znaki towarowe, nazwy firmowe, ilustracje lub symbole powiązane z wszelkimi opakowaniami i umieszczane na nich, a także na dokumentach, materiałach informacyjnych, etykietach, tabliczkach, pierścieniach lub opaskach towarzyszących produktowi lub odnoszących się do niego (art. 2 lit. k rozporządzenia 834/2007). Oznaczenia „eko” czy „bio” ich synonimy i pochodne zostały zastrzeżone przez ustawodawcę dla produktów, których produkcja objęta została system kontroli rolnictwa ekologicznego.[3]

 

Zatem producent, który stosuje terminy „bio” czy „eko” w jakiejkolwiek części oznakowania, sugeruje nabywcy, że produkt lub jego składniki spełniają wymogi określone w rozporządzeniu 834/2007. W art. 34 ust. 4 rozporządzenia 834/2007 zawarte są szczegółowe wymogi dotyczące sytuacji, w których zabronione jest używanie określeń mogących budzić skojarzenia z ekologiczną produkcją:

  • jeżeli w przetworzonej żywności co najmniej 95% jej masy nie stanowią składniki ekologiczne;
  • jeżeli takie produkty zawierają organizmy zmodyfikowane genetycznie;
  • produkty ekologiczne muszą być wytwarzane bez sztucznych nawozów i chemicznych środków ochrony roślin.

 

Co dzieje się, gdy pomimo niespełnienia warunków rozporządzenia 834/2007 używane jest oznaczenie „bio” lub „eko”?

 

Wówczas na podstawie art. 1291 ust. 1 pkt 12) ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. 2021 poz. 324) (dalej: “pwp“) prawo ochronne nie powinno udzielone być na znak towarowy „bio” lub „eko” na towarach nie stanowiących produktów o naturze ekologicznej ze względu na bezwzględną przyczynę rejestracyjną w postaci wprowadzania odbiorcy w błąd co do pochodzenia towaru. Za znaki mylące należy bowiem uznać takie, które są mylące co do jakichkolwiek cech towarów, które decydują o ich właściwości, jak również tych, które nie są cechami charakterystycznymi, ale które mogą być wykorzystane dla opisu danego towaru.[4] W naszym przypadku tym opisem jest wskazywanie przez uprawnionego do znaku właściwość „bio” lub „eko”. Przyjmuje się, że jeżeli zachodzi prawdopodobieństwo, że treść znaku wprowadzi przeciętnego odbiorcę w błąd co do jakiejkolwiek cechy bądź właściwości sygnowanego nim towaru, to można mówić o znaku mylącym.[5] W tej sytuacji, zgodnie art. 164 pwp, prawo ochronne na znak towarowy może być unieważnione. We wniosku o unieważnienie znaku należy wykazać, iż nie zostały spełnione warunki wymagane do uzyskania tego prawa z przyczyn, o których mowa w art. 1291 pwp.

 

Dodatkowo zachowanie takie stanowi nieuczciwą praktykę rynkową. Z art. 5 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym („u.p.n.p.r.”), wynika że praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeśli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Wydaje się, że oznakowanie terminem „bio” bądź „eko” produktu, który nie spełnia norm produkcji ekologicznej, wypełnia dyspozycję ww. normy. Jak bowiem pokazuje orzecznictwo, organy (najczęściej Wojewódzcy Inspektorzy Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych) stosunkowo często zwracają uwagę na kwestię prawidłowego oznakowania towarów W szczególności, gdy sprawa toczy się o produkty spożywcze. W wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 12 listopada 2015 r. sygn. akt. VI SA/Wa 1014/15 stwierdzono, iż „organ pierwszej instancji wskazał, że zastosowanie terminu „bio” w jakiejkolwiek części oznakowania, sugeruje nabywcy, że produkt lub jego składniki spełniają wymogi określone w rozporządzeniu Rady (WE) nr 834/2007”.

Naruszenie przepisów u.p.n.p.r. sprawia zaś, że konsumenci mogą dochodzić swoich praw na kilka różnych sposobów. Artykuł 12 tejże ustawy zawiera przykładowe następujące możliwości żądania:

  • zaniechania tej praktyki;
  • usunięcia skutków tej praktyki;
  • złożenia oświadczenia odpowiedniej treści;
  • zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny.

 

Także u.r.e. oprócz szczegółowych wytycznych dotyczących wymogów odnoszących się do rolnictwa ekologicznego i jego produktów w Polsce, zawiera także normy sankcjonujące bezprawne wprowadzanie w błąd konsumenta. Zgodnie z art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. b u.r.e. podmiot, który wprowadza do obrotu tak oznaczone towary, podlega karze pieniężnej w wysokości do 200% korzyści majątkowej uzyskanej lub którą mógłby uzyskać za wprowadzone do obrotu produkty, nie niższej jednak niż 500 zł. Będzie on również zmuszony do zmiany oznakowania swoich produktów na niewprowadzające w błąd. Co warto zaznaczyć, zgodnie z komentarzem do tej ustawy autorstwa K. Leśkiewicz, wspomniany przepis nie oznacza, że naruszenie powstaje w momencie rzeczywistego wprowadzenia konsumenta w błąd. Wręcz odwrotnie – sytuacja badana jest z perspektywy abstrakcyjnie określonego modelu konsumenta, a nie z punktu widzenia jednostki indywidualnej. W związku z tym naruszenie stanowi samo wprowadzenie do obrotu towarów niespełniających norm rolnictwa ekologicznego, ale oznaczonych jako „zielone”.[6]

           

Co ciekawe, przed zarzutem naruszenia oraz konsekwencjami prawnymi nie jest w stanie ochronić nawet fakt zarejestrowania feralnego znaku towarowego w Urzędzie Patentowym i uzyskania na nie świadectwa ochronnego[7], ani próba tłumaczenia, że skróty te mają związek nie z ekologią i ochroną środowiska, a z ogólnym powiązaniem z biologią i życiem, żywym organizmem, czy naturą[8]. Podobnie na nic mogą zdać się próby tłumaczenia przed sądem, że na produkt została naniesiona wyraźna i czytelna informacja o nieekologicznym składzie produktu, a sam produkt wykorzystywany jest do użytku profesjonalnego, przez co nie istnieje możliwość wprowadzenia w błąd konsumenta, który posiada niezbędną wiedzę i informację o przeznaczeniu towaru. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku VI SA/Wa 1446/12 potwierdził, iż nawet w takim przypadku możliwe jest wprawienie profesjonalistów w dezorientację, zaś „oznakowanie produktu powinno być jednoznaczne i wiarygodne, aby nie podważać zaufania do produkcji ekologicznej”[9].

 

Czy tylko w produkcji ekologicznej istnieją obostrzenia dotyczące “bio” i “eko”?

 

Problematyka stosowania oznaczeń zawierających cząstkę „bio” lub „eko” nie odnosi się jednak tylko i wyłącznie do kwestii żywnościowych. Jakiś czas temu głośno było o sprawie węgla o nazwie „Ekogroszek”. W toku analizy kwestii, czy jego nazwa może wprowadzać w błąd odbiorcę co do ekologicznego charakteru węgla oraz jego oddziaływania na środowisko, ustalono, iż odpowiedź jest twierdząca, a zatem wykorzystywanie tej nazwy stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Jednakże, po uwzględnieniu zapotrzebowania rynku, w celu utrzymania na nim tego konkretnego węgla, rozważana jest obecnie zmiana nazwy produktu, a nie całkowite wycofanie go z obrotu. Projekt rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych nr 649 mającego wpływ na nową nazwę „Ekogroszku” znajduje się aktualnie w fazie konsultacji.[10]

 

Innym produktem, do którego odnoszą się ww. przepisy, może być chociażby nawóz[11]. Koresponduje to bowiem z treścią art. 16 ust. 5 rozporządzenia 834/2007, który stanowi o tym, że oznaczenia „bio” i „eko” mogą być stosowane do nawozów lub innych środków służących poprawie gleby, o ile towary te przestrzegają celów, zasad i ogólnych kryteriów przewidzianych dla produktów ekologicznych w tym rozporządzeniu. W związku z tym istnieje spora szansa wprowadzenia konsumenta w błąd co do możliwości zastosowania nawozu lub innego środka o podobnym zastosowaniu w rolnictwie ekologicznym, poprzez umieszczenie w jego znaku towarowym niefortunnej cząstki „bio” lub „eko”.

 

Skąd jednak można mieć pewność, że dany nawóz lubi inny środek wspomagający uprawę roślin spełnia normy ekologiczne? Listę takich produktów można znaleźć na oficjalnej rządowej stronie Ministerstwa Rolnictwa i Wsi (link tutaj, aktualizacja: 1.02.2021 r.). Wykaz ten prowadzony jest przez Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa i wszystkie zawarte w nim produkty nadają się do bezpiecznego stosowania w rolnictwie ekologicznym. Jako konsument, dla dobra zdrowia i środowiska używaj tylko produktów znajdujących się na tej liście. Jako producent, chcący używać do tego rodzaju towarów oznakowania „bio” lub „eko” – zadbaj zaś o to, by Twoje produkty na niej zagościły! Jeśli masz wątpliwości, co do oznaczania swoich produktów, skontaktuj się z nami.

 

[1] https://sip.lex.pl/#/act/17557229/2801265/rolnictwo-ekologiczne?keyword=w%20sprawie%20produkcji%20ekologicznej%20i%20znakowania%20produkt%C3%B3w%20ekologicznych&cm=SFIRST (dostęp: 2021-10-30 19:24)
[2] Dz. Urz. L 189 z 20.07.2007 r., s.1
[3] Legalis – Art. 18 EkoRolU Leśkiewicz 2017, wyd. 1.
[4] https://uprp.gov.pl/pl/przedmioty-ochrony/ogolne-wytyczne-prezesa-uprp/wytyczne-w-zakresie-znakow-towarowych-/mylacy-charakter-znaku-towarowego/oznaczenia-mylace
[5] ibidem
[6] Legalis – Art. 25 EkoRolU Leśkiewicz 2017, wyd. 1.
[7] https://znakitowarowe-blog.pl/czy-mozna-uzyc-slowa-bio-eko-organic-nazwie-firmy-produktu/
[8] Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 12 listopada 2015 r. sygn. akt. VI SA/Wa 1014/15.
[9] Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 19 grudnia 2012 r. sygn. akt. VI SA/Wa 1446/12
[10] https://www.prawo.pl/prawo/ekogroszek-sprzedawany-pod-inna-nazwa-projekt,511303.html
[11] Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 19 grudnia 2012 r. sygn. akt. VI SA/Wa 1446/12 – Legalis.

 

Photo by John Cameron on Unsplash

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami