-1
archive,category,category-spory-ip,category-570,theme-stockholm,cookies-not-set,stockholm-core-1.1,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-5.1.8.1573676579,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,menu-animation-underline,popup-menu-fade,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive

Naruszenie uczuć religijnych w działalności artystycznej

Sztuka od początku swoich dziejów ma za zadanie zachwycać, uczyć a niekiedy też – szokować. Próba wskazania wszystkich funkcji, jakie ona pełni, zakończyłaby się fiaskiem. Bezsprzecznie jednak jednym z jej zadań jest niekiedy wzbudzanie kontrowersji. Niejednokrotnie zdarzyło się, że pewna forma działalności artystycznej, zwłaszcza ta odnosząca się do symboliki religijnej, oscylowała na granicy dobrego smaku, a czasem i zachowania zgodnego z prawem. Było tak w przypadku kolektywu MSCHF i tzw. „butów Jezusa” oraz „butów szatana”, gdzie sprawa toczyła się o naruszenie praw autorskich i dobrego imienia marki NIKE. Można jednak znaleźć wiele przykładów ze świata sztuki, w których zarzucano artystom naruszenie dobra osobistego w postaci uczuć religijnych lub ich obrazy na gruncie przepisów Kodeksu karnego. Co może grozić za naruszenie tego dobra i jakie przepisy je regulują? Co jest ważniejsze – swoboda artystyczna czy uczucia religijne? Aby odpowiedzieć na te pytania, zapraszamy do lektury!

Krótko o dobrach osobistych

O dobrach osobistych pisaliśmy już wcześniej, jednak warto pokrótce przypomnieć ich najważniejsze cechy.

Za dobra osobiste powszechnie uznaje się chronione przez prawo „wartości niematerialne bezpośrednio dotyczące człowieka, jemu właściwe i z nim związane”[1]. Charakteryzują się niezbywalnością i nieprzenoszalnością, a ponieważ ze swojej natury są ściśle powiązane z daną jednostką (osobą fizyczną, osobą prawną, a nawet tzw. „ułomną osobą prawną”), wygasają wraz z jej śmiercią lub rozwiązaniem. Najważniejsze kwestie z zakresu dóbr osobistych regulują art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego (kc). Pierwszy z nich wymienia przykładowy katalog dóbr osobistych podlegających ochronie (zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska). Ze względu na otwartość tego katalogu i różnorodność dóbr osobistych, także formy naruszeń tych dóbr mogą być różne.

Jednym z przykładów jest zniesławienie – o tym przestępstwie w Internecie oraz o jego skutkach prawnych można przeczytać tu. Artykuł 24 statuuje zaś skutki odpowiedzialności cywilnej, którą można ponieść za naruszenie jakiegokolwiek z dóbr. Bowiem:

„§  1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.”

Powyższy przepis pokazuje, że nie warto ryzykować naruszenia dóbr osobistych, zwłaszcza, że kwoty wydawane w ramach zadośćuczynienia mogą być naprawdę wysokie. W ekstremalnych przypadkach, takich np. jak sprawa wizerunku „zdziwionego Jezusa” w tygodniku „NIE” z 2013 r., kary pieniężne mogą sięgać nawet 120 000 zł.[2]

 

Uczucia religijne jako dobro osobiste

Przykładowe definicje „uczuć religijnych” można odnaleźć w doktrynie i orzecznictwie. Sąd Najwyższy w wyroku z 6 kwietnia 2004 r. (sygn. akt I CK 484/03) stwierdził, że: „Można je określić jako stan psychiczny, którego istotę stanowi ustosunkowanie się wewnętrzne do przeszłych, obecnych i przyszłych zdarzeń, bezpośrednio lub pośrednio związanych z religią jako formą świadomości społecznej, obejmującej wierzenia dotyczące sensu i celu istnienia człowieka, ludzkości i świata”. Trybunał Konstytucyjny natomiast w orzeczeniu z 7 czerwca 1994 r. (sygn. KK 17/93 OTK 1994, cz. I, poz. 11, s. 90) wspomniał, że: „uczucia religijne ze względu na ich charakter podlegają szczególnej ochronie prawa. Bezpośrednio powiązane są bowiem z wolnością sumienia i wyznania, stanowiącą wartość konstytucyjną”. Czy jednak stanowi to o wliczeniu ich w poczet otwartego katalogu dóbr osobistych?

Część przedstawicieli doktryny wyraźnie wlicza uczucia religijne do kategorii dóbr osobistych (tak np. prof. Jędrejek, mec. Szymański[3]). Czasem uczucia religijne uznaje się za element „swobody sumienia”[4], która została wymieniona w art. 23 jako przykład dobra osobistego.

Niemniej w orzecznictwie wskazano wielokrotnie, że aby dane działanie rzeczywiście zagrażało lub godziło w uczucia religijne (lub szerzej w wolność sumienia): „musi być ono wymierzone bezpośrednio przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony. Dla ustalenia naruszenia dobra osobistego, jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą, konieczne jest bowiem stwierdzenie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, dającego się zindywidualizować́ przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony[5].

Oznacza to, że dobra osobistego nie będzie naruszać zachowanie ogólne, nienakierowane na indywidualną jednostkę. W teorii zatem artyści, którzy chcą trafić swoimi dziełami do mas, nie mając na myśli konkretnej osoby, nie powinni zostać uznani za naruszycieli. Jednakże, przed wysnuciem takiej konkluzji warto jeszcze przyjrzeć się drugiej stronie medalu, tzn. odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych.

 

Uczucia religijne jako przedmiot ochrony art. 196 Kodeksu karnego

Zgodnie z treścią art. 196 kk:

„Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Co istotne, znaczna część doktryny wyklucza włączenie w zakres pojęcia „uczucia religijne”  uczuć areligijnych, ateistycznych.[6] Natomiast wśród elementów religii samej w sobie można , oprócz samych uczuć religijnych, wyróżnić takie składniki, jak np.: „określone sposoby zachowania się (np. obrzędy), specyficzną mowę (mowa religijna, sakralna) oraz zespół pewnych poglądów (credo)”.[7] E. Kruczoń w celu zdefiniowania strony przedmiotowej przestępstwa obrazy uczuć religijnych, wymienia cechy charakterystyczne tego czynu zabronionego. Obraza uczuć religijnych stanowi występek z kategorii przestępstw materialnych (inaczej skutkowych, co oznacza, że aby doszło do jego popełnienia, musi zaistnieć czyn oraz określony jego skutek). Brak jest w doktrynie jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy określenie „innych osób” rzeczywiście wymaga obrazy uczuć przynajmniej dwojga ludzi. Autor ten wskazuje, że poprzez „obrazę” rozumieć należy takie zachowania sprawcy, które odbiera się za poniżające lub obelżywe, oceniane na podstawie przesłanek negatywnych, przy uwzględnieniu przekonań panujących w określonym kręgu kulturowym pokrzywdzonego.

Ponieważ charakterem przestępstwo obrazy uczuć religijnych odpowiada poniekąd znieważeniu z art. 216 kk, wśród jego form można wyróżnić m.in. obrazę słowną (np. wypowiedź), pisemną (np. druki) czy wizualną (wizerunek, rysunek, obraz, reklama itp.). Na dane działanie patrzeć trzeba przez modelowy pryzmat przeciętnego członka określonej grupy wyznaniowej. Ważne też, by zachowanie takie miało charakter publiczny oraz umyślny.

Za kluczowe kryterium przyjmuje się „przeciętne poczucie wrażliwości”, które jest niezbędne w ocenie różnorodnych działań podejmowanych w demokratycznym państwie prawnym, funkcjonującym w oparciu o pluralizm światopoglądowy. Ta perspektywa bywa pomocna w odróżnieniu zachowań balansujących na granicy wolności słowa i prowokacji.[8] Jednocześnie w kontekście sztuki odwołanie się do ocen ludzi wykształconych i wyrażających zainteresowanie sztuką uznaje się przez niektórych za właściwsze niż badanie ocen społecznych, nawet jeśli są one przeważające.[9] Da się również znaleźć głosy w doktrynie (choć nie bezsprzeczne), że art. 73 Konstytucji, stanowiący, iż:

„Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury” –

– wyznacza pewien kontratyp pozaustawowy, czyli okoliczność wyłączającą bezprawność danego czynu. Ponieważ bezprawność to konieczna przesłanka przestępstwa, działanie pozbawione tej cechy nie stanowi czynu zabronionego i jest zgodne z prawem.[10]

 

„Sławne” przypadki

Jeden z najsłynniejszych polskich procesów o obrazę uczuć religijnych w środowisku artystycznym wytoczono przeciw Dorocie Nieznalskiej, autorce kontrowersyjnej według niektórych pracy „Pasja”. Była to instalacja składająca się z filmu wideo, na którym ukazano mężczyznę ćwiczącego na siłowni i metalowy krzyż z wkomponowaną fotografią męskich genitaliów. Premiera wystawy miała miejsce w styczniu 2001 r. w gdańskiej galerii „Wyspa Progress”, a chwilę przed jej zamknięciem reportaż dotyczący instalacji ukazał się na kanale TVN. To właśnie ten materiał stał się punktem zapalnym całej historii, gdyż po zamknięciu wystawy część lokalnych parafian zawiadomiła o rzekomym popełnieniu przestępstwa przez artystkę. Proces w pierwszej instancji zakończył się w 2002 r. rozstrzygnięciem, że Nieznalska była winna zarzucanego jej czynu, co poskutkować miało ograniczeniem wolności i dwudziestoma godzinami prac społecznych. Autorka instalacji została prawomocnie uniewinniona po 8 latach od wydania pierwszego werdyktu. Sąd uniewinniający stwierdził, że aby obrazić uczucia religijne, potrzebna jest celowość takiego działania, a nie zamiar ewentualny[11], co poniekąd pokrywa się z interpretacją przepisów dotyczących ochrony dóbr osobistych.

Niemniej, nie zawsze sprawy artystów dotyczące obrazy uczuć religijnych kończą się uniewinnieniem. Przykładem tego jest piosenkarka Dorota Rabczewska, którą sąd ukarał grzywną w wysokości 5000 zł za wypowiedź z 2011 r. odnoszącą się do Biblii, w której uznała, że bardziej wierzy w odkrycia naukowe niż, cytując, w Biblię napisaną przez „faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła”. Co ciekawe, piosenkarka odmówiła zapłaty kary i wniosła pozew do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (skarga nr 8257/13) o naruszenie przez Polskę jej prawa do wolności wyrażania opinii (art. 10 EKPC). Rozstrzygnięcie ETPCz w przedmiotowej sprawie do tej pory jeszcze nie zapadło.[12]

Z drugiej strony żadnych prawnych konsekwencji nie poniósł wokalista zespołu Behemot Adam „Nergal” Darski, który w 2008 r. podczas koncertu podarł Biblię, niewątpliwie stanowiącą przedmiot czci religijnej z art 196 kk. Postępowanie przygotowawcze zostało w tej sprawie umorzone, gdyż pokrzywdzona była tylko jedna osoba, a próby odnalezienia za pomocą prasy więcej obrażonych zakończyła się niepowodzeniem. Prokuratura w tym przypadku przychyliła się do literalnej interpretacji art. 196 kk i uznała, że wymagana jest mnoga liczba pokrzywdzonych, by doszło do popełnienia przestępstwa.[13]

W odniesieniu stricte do naruszenia dóbr osobistych a nie obrazy uczuć religijnych na gruncie art. 196 kk, zdaniem Sądu Najwyższego publiczne prezentowanie i rozpowszechnianie utworu plastycznego o treści antyreligijnej (a nawet obrazoburczej) nie stanowi naruszenia swobody sumienia.[14] Choć w odczuciu niektórych osób pewne formy publicznej ekspresji mogą wzbudzać dyskomfort i zostać uznane za niezgodne z moralnością, w wielu przypadkach nie są niezgodne z prawem, nawet jeśli wydaje się, że obrażają uczucia religijne. Nie oznacza to automatycznego naruszenia dóbr osobistych, przede wszystkim ze względu na kierowanie tych działań do nieoznaczonego lub do oznaczonego rodzajowo kręgu odbiorców, a nie na konkretną jednostkę.

To właśnie zindywidualizowanie odbiorcy jest jedną z kluczowych przesłanek naruszenia każdego dobra osobistego. Jak komentują K. Osajda i W. Borysiak: „Naruszenie musi odnosić się do oznaczonego lub dającego się oznaczyć podmiotu prawa, a powód musi wykazać, że jest osobą, której dobra osobiste naruszono. Jeżeli więc dane działanie nie jest wymierzone przeciwko konkretnej osobie, nie dochodzi do naruszenia jej dóbr osobistych”.[15]

 

Należy pamiętać, że po drugiej stronie szali naprzeciw obrazy uczuć religijnych znajduje się swoboda wypowiedzi artystycznej i ekspresji twórczej. Wydaje się, że na razie znaczna część orzeczeń sądowych stoi na ich straży. Jak w 2017 r. podkreśliła specjalistka z zakresu prawa karnego, dr Anna Demenko: „Na razie w Polsce nie doszło do prawomocnego skazania artysty w związku z działalnością artystyczną. Ale to nie cenzura sądowa, kodeks karny czy cywilny jest największym problemem. Najgroźniejsze są naciski personalno-finansowe, mechanizmy instytucjonalne, np. obcinanie dotacji”.[16] Stąd to wcale nie grzywny i prawomocne wyroki są największym zagrożeniem dla wolności wypowiedzi artystycznej. Chociaż obecnie funkcjonujące przepisy bardziej przemawiają na korzyść artystów, niż osób, których uczucia religijnie potencjalnie obrażono, praktyka jest różna, czego dowodzą przedstawione na przestrzeni wpisu przypadki.

 

Photo by Marcus Ganahl on Unsplash
[1] M. Romańska, Dobra osobiste i ich ochrona, Warszawa 2020, Legalis.
[2] Oko.Press: https://oko.press/zdziwiony-jezus-urbana-to-nic-mocne-przyklady-sztuki-oskarzanej-o-obrazanie-uczuc-religijnych/ [dostęp: 6.05.2022 r.].
[3] G. Jędrejek, T. Szymański, Prawna ochrona uczuć religijnych w Polsce (Próba oceny dotychczasowych rozwiązań, czyli o rozdźwięku pomiędzy literą prawa a jego aplikacją), „Studia z Prawa Wyznaniowego” Tom V/2002, s. 171.
[4] Zob. np. wyrok SN z dnia 20 września 2013 r., sygn. akt II CSK 1/13.
[5] Ibidem.
[6] Zob. np. A. Wąsek, Przestępstwa przeciwko przekonaniom religijnym de lege lata i de lege ferenda, „Państwo i Prawo”, nr 7/1995, s. 37–38.
[7] Zob. E. Kruczoń, Przestępstwo obrazy uczuć religijnych, „Prokuratura i Prawo” 2/2011, s. 3.
[8] Zob. Ibidem, s. 5-9.
[9] Zob. J. Warylewski, Pasja czy obraza uczuć religijnych? Spór wokół art. 196 Kodeksu karnego, (w:) L. Leszczyński, E. Skrętowicz, Z. Hołda (red.), W kręgu teorii i praktyki prawa karnego. Księga poświęcona pamięci Profesora Andrzeja Wąska, Lublin 2005, s. 8.
[10] Zob. np. M. Mozgawa (red.), Prawnokarne aspekty wolności. Materiały z konferencji, Arłamów, 16–18 maja 2005 r., Kraków 2006, s. 302–304.
[11] Zob. Oko.press…
[12] Zob. ETPCz: pięć godnych uwagi spraw przeciwko Polsce, które oczekują na wyrok, Biuletyn Informacji Publicznej, rządowa strona Rzecznika Praw Obywatelskich: https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/%2FETPCz%20-%20pi%C4%99%C4%87%20godnych%20uwagi%20spraw%20z%20Polski%2C%20kt%C3%B3re%20oczekuj%C4%85%20na%20wyrok.docx.
[13] E. Kruczoń, Przestępstwo…, s. 6.
[14] Zob. Wyrok SN z 12.6.2002 r., III CKN 618/00, OSNC 2003, Nr 6, poz. 84.
[15] Zob. Kodeks cywilny. Komentarz 2021, wyd. 29 red. prof. dr hab. Konrad Osajda, dr Witold Borysiak, Legalis.
[16] Zob. Oko.press…

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

Gdy powstaje spór na temat własności przemysłowej: mediacja czy koncyliacja? I dlaczego ważne jest co wybierzesz.

W niedawno upublicznionym projekcie nowego prawa własności przemysłowej[1], o którym pisaliśmy tu, w dziale III, uregulowano postępowanie koncyliacyjne. W uzasadnieniu do projektu stwierdzono, że istniejące w kodeksie postępowanie administracyjnego (kpa) przepisy dotyczące mediacji wydają się nie odpowiadać potrzebom sporów z zakresu własności przemysłowej. Czy istotnie tak jest? Czym różni się mediacja dostępna obecnie w ramach kpa, od koncyliacji proponowanej w projekcie nowego prawa własności przemysłowej? Czy instytucje te wykluczają się w sprawach własności przemysłowej? 

Z doświadczeń EUIPO wiemy, że mediacja i koncyliacja mogą istnieć niezależnie od siebie. Taki dualizm będzie funkcjonował, gdy projekt nowego pwp zostanie przyjęty. Obie te formy ugodowego rozwiazywania sporów należą do tzw. ADR (Alternative Dispute Resolution), czyli sposobów alternatywnego rozstrzygania sporów. Stanowią bowiem alternatywę dla rozstrzygnięcia sądowego w postaci wyroku czy tez rozstrzygnięcia w formie decyzji administracyjnej wydawanej przez dany urząd patentowy, gdy spór dotyczy praw własności przemysłowej.

Aby odpowiedzieć na te pytania, kilka słów należy poświecić specyfice sporów o własność intelektualną, w tym o własność przemysłową.

 

O sporach o własność intelektualną ogólnie

 

Zacznijmy od najistotniejszego, od tego czym jest spór. Konflikt łac. „conflictus” oznacza “zderzenie”. To faktycznie zwykle jest zderzenie racji: „bo znak jest podobny i będą nas mylić z nimi”, „bo naśladują nasz produkt i zabierają nam klientów”, „bo podszywają się pod nas i zajmują rynek”. Zawsze jest wspólna przestrzeń, na której ścierają się różne interesy. To „interakcja ludzi (podmiotów) zależnych od siebie, którzy uważają, że mają niezgodne cele i postrzegają siebie nawzajem jako przeszkody w osiągnięciu tych celów[2]. W przypadku spraw związanych z własnością przemysłową, do najczęstszych sporów dochodzi w zakresie naruszenia praw do znaków towarowych czy wzorów przemysłowych. Najdroższe spory to te, które dotyczą patentów czy know-how.

Mówiąc o konfliktach z zakresu własności przemysłowej pomijamy całkowicie także liczną kategorię sporów o prawa autorskie, nie mniej częste spory związane z nieuczciwą konkurencją, a także te dotyczące „wykorzystania dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług[3] oraz dóbr osobistych w związku z działalnością naukową lub wynalazczą. Wszystkie te kategorie sporów zostały wskazane jako sprawy własności intelektualnej o czym pisaliśmy tu i tu.

Sądy cywilne w oparciu o przepisy zawarte w procedurze działu IVg kodeksu postępowania cywilnego rozstrzygają spory w zakresie:

  • naruszenia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji
  • ustalenia autorstwa projektu wynalazczego, prawa do patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji
  • wynagrodzenia za korzystanie z projektu wynalazczego, z wynalazku, wzoru użytkowego lub topografii dla celów państwowych
  • odszkodowania za przejście na Skarb Państwa prawa do patentu lub prawa ochronnego odpowiednio na wynalazek tajny lub na wzór użytkowy tajny
  • stwierdzenia prawa korzystania z wynalazku, wzoru użytkowego albo wzoru przemysłowego przez używacza wcześniejszego czy późniejszego bądź prawa używania w ramach lokalnej działalności oznaczenia zarejestrowanego jako znak towarowy na rzecz innej osoby; używania czy utraty prawa używania oznaczenia geograficznego
  • przeniesienia patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy albo prawa z rejestracji wzoru przemysłowego lub topografii, uzyskanego przez osobę nieuprawnioną.

Zgodnie z przepisami art. 1831 – art. 18315 kpc, istnieje możliwość skierowania sprawy do mediacji. O korzyściach z mediacji w sprawach cywilnych można przeczytać tu.

 

Wracając do sporów o prawa własności przemysłowej, te które nie będą rozstrzygane przez sąd cywilny, zgodnie z art. 255 obecnej ustawy Prawo własności przemysłowej[4] mogą być rozpatrywane przez Urząd Patentowy – w trybie postępowania spornego, przez kolegia orzekające. Urząd Patentowy jest w tych sporach niejako arbitrem, spór toczy się pomiędzy co najmniej dwoma stronami i dotyczy:

  • unieważnienia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego albo prawa z rejestracji; patentu europejskiego, uznania ochrony międzynarodowego znaku towarowego; uznania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ochrony międzynarodowego wzoru przemysłowego
  • stwierdzenia wygaśnięcia patentu, dodatkowego prawa ochronnego, prawa ochronnego na znak towarowy, ochrony międzynarodowego znaku towarowego; prawa z rejestracji oznaczenia geograficznego, prawa z rejestracji topografii,
  • udzielenia licencji przymusowej na korzystanie z wynalazku, wzoru użytkowego, wzoru przemysłowego albo topografii; korzystania z wynalazku, na który udzielono patentu w trybie określonym w Konwencji o patencie europejskim a także zmiany decyzji o udzieleniu licencji przymusowej
  • stwierdzenia bezzasadności zmiany warunków korzystania z oznaczenia geograficznego.

 

Postępowanie sporne, wszczyna się na pisemny wniosek. Rozprawa jest jawna, chyba że postępowanie sporne dotyczy wynalazku tajnego lub wzoru użytkowego tajnego. Po przeprowadzeniu postępowania spornego Urząd Patentowy wydaje decyzję zgodnie z art.  2557 pwp, na którą stronom służy skarga do sądu administracyjnego. Do postępowania spornego przed Urzędem Patentowym stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (kpa). Obecnie w kpa mediacja jest uregulowana w art. 96a – art. 96n. W projekcie nowego pwp koncyliacja jest uregulowana w art. 400 – art. 410.

 

 

Podobieństwa mediacji przewidzianej w kpa i koncyliacji wg projektu pwp

 

Zarówno celem mediacji kpa, jak i koncyliacji w projekcie pwp, jest doprowadzenie do umorzenia postępowania zawisłego przed organem (w przypadku pwp – przed Urzędem Patentowym) bez konieczności przeprowadzania procedury i wydawania decyzji, w której organ rozpoznaje sprawę co do istoty. To zaś sprawia, że obie instytucje są bardzo podobne w znacznym zakresie.

 

[przestrzeń do porozumienia]

 

Jak wskazuje się w uzasadnieniu do projektu pwp, „przepisy dotyczące możliwości koncyliacji w sprawach z zakresu własności przemysłowej, zawisłych przed Urzędem Patentowym, powstały z potrzeby stworzenia stronom postępowania alternatywnego sposobu rozwiązania sporu dostosowanego do przedmiotów własności przemysłowej.” Według projektodawców „przepisy dotyczące koncyliacji zostały skonstruowane w ten sposób, by koncyliator posiadający wykształcenie i wiedzę w zakresie własności przemysłowej (art. 410 ust. 2 pkt 4 projektu pwp), stworzył przestrzeń do wypracowania rozwiązania akceptowalnego dla obu stron postępowania”.

 

Celem koncyliacji jest wyjaśnienie i rozważenie okoliczności faktycznych i prawnych sprawy oraz uzgodnienie sposobu rozwiązania sporu między stronami postępowania z udziałem koncyliatora (art. 400 ust. 3 projektu pwp). 

Te same zadania przed mediatorem stawia art. 96a kpa wskazując, iż „celem mediacji jest wyjaśnienie i rozważenie okoliczności faktycznych i prawnych sprawy oraz dokonanie ustaleń dotyczących jej załatwienia w granicach obowiązującego prawa, w tym przez wydanie decyzji lub zawarcie ugody”.

 

W tych krótkich określeniach kryje się cała trudność. W sporze bardzo trudno wyjaśnia się i rozważa okoliczności sprawy. Tak wiele zależy od postawy pełnomocników. Strony uwikłane są w emocje, często przesłaniające chłodny osąd. Dzięki pełnomocnikom skupionym na konstruktywnym poszukiwaniu rozwiązań można przejść do rozmowy o konkretnych propozycjach. Ani koncyliator ani mediator nie mają stronniczego, wykreowanego obrazu sporu, a mogą tylko prowokować strony do poszukiwania nowych, nieszablonowych rozwiązań; do kreatywnego myślenia i kreowania nowych wartości, mogą wspierać strony w innowacyjnym postrzeganiu sporu.

 

[wszczęcie postępowania na wniosek]

 

Zarówno do zainicjowania koncyliacji (art. 401 projektu pwp), jak i mediacji (art. 96b kpa) konieczny jest wniosek stron. Z tym, że z inicjatywą przeprowadzenia mediacji może także wystąpić organ, takiej możliwości nie przewiduje projekt pwp.

 

Minimalne wymogi wniosku o koncyliację są następujące: oznaczenie stron, oznaczenie sprawy, której wniosek dotyczy i krótki jej opis, określone żądanie wraz z uzasadnieniem oraz podpis wnioskodawcy a także inne informacje, które strona uzna za istotne dla postępowania, w szczególności informacje o innych postępowaniach i rozstrzygnięciach związanych ze sprawą objętą koncyliacją. Możliwe jest także dołączenie do wniosku dokumentów, które strona uzna za istotne dla postępowania.

We wniosku o koncyliację można wskazać koncyliatora (zgodnie z art. 402 ust.6 projektu pwp) tak jak we wniosku o mediacje zgodnie z art. 96d § 2 kpa.

 

Jeżeli wniosek złoży jedna ze stron, wówczas pozostałe strony przystępując do koncyliacji, potwierdzają koncyliatora. Jeżeli we wniosku nie wskazano koncyliatora albo w przypadku, gdy pozostałe strony nie potwierdzą koncyliatora, Prezes Urzędu Patentowego wskaże koncyliatora, mającego odpowiednią wiedzę i umiejętności w sprawach dotyczących danego przedmiotu własności przemysłowej (art. 402 projektu pwp). Podobnie w mediacji – gdy strony nie wskażą mediatora (art.96d § 2 kpa) wskazuje się mediatora wybranego przez organ administracji publicznej, posiadającego odpowiednią wiedzę i umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji w sprawach danego rodzaju.

 

W tych prostych wytycznych kryje się kolejna pułapka. Co bowiem kryje się pod “odpowiednią wiedzą i umiejętnościami w sprawach dotyczących danego przedmiotu własności przemysłowej”? Szerszym i nie ograniczającym się do wiedzy z zakresu pwp jest dotychczasowy postulat posiadania odpowiedniej wiedzy ale też umiejętności w zakresie prowadzenia mediacji w sprawach danego rodzaju.

 

[skutek skierowania sprawy do mediacji czy koncyliacji]

 

Jeżeli uczestnicy mediacji wyrazili zgodę na przeprowadzenie mediacji, organ administracji publicznej wydaje postanowienie o skierowaniu sprawy do mediacji. Postanowienie doręcza się stronom oraz organowi. Zgodnie z art.  96e § 1 kpa, organ administracji publicznej, kierując sprawę do mediacji, odracza rozpatrzenie sprawy na okres do dwóch miesięcy. Termin ten może być przedłużony, nie dłużej jednak niż o miesiąc na zgodny wniosek uczestników mediacji lub z innych ważnych powodów.

 

Do czasu zakończenia koncyliacji Urząd Patentowy zawiesza postępowanie, którego dotyczy koncyliacja (art. 404 projektu pwp). Urząd Patentowy zawiadamia strony postępowania o wszczęciu koncyliacji i o osobie koncyliatora. Nie ma przy tym, w projekcie pwp określonego terminu trwania koncyliacji.

 

Brak zakreślonego z góry terminu trwania koncyliacji może w praktyce rodzić problemy. Wiem, że często strony i pełnomocnicy nie angażują się w mediacje wystarczająco aktywnie. Z czasem “duch” porozumienia zamiera i sprawa traci impet, po pierwszych próbach wymiany propozycji przychodzi zniechęcenie i do porozumienia nie dochodzi. Być może harmonogram narzucony przez koncyliatora będzie skutecznym remedium skoro to on będzie decydował o zakończeniu koncyliacji bez szans na zawarcie ugody. 

 

[bezstronność i neutralność]

 

Tak jak koncyliator zgodnie z art. 403 i art. 405 projektu pwp, kieruje się zasadami bezstronności i neutralności oraz potrzebą zapewnienia sprawności i szybkości postępowania, tak również mediator zgodnie z art. 96g kpa powinien mieć te wartości na względzie.

 

W przypadku zaistnienia okoliczności, które mogłyby budzić wątpliwości co do bezstronności koncyliatora, koncyliator lub strony zawiadamiają o tym Prezesa Urzędu Patentowego, który może wyznaczyć nowego koncyliatora (art. 403 projektu pwp). Także mediator powinien ujawnić okoliczności, które mogłyby wzbudzić wątpliwość co do jego bezstronności i odmówić w tym przypadku przeprowadzenia mediacji niezwłocznie zawiadamiając o tym uczestników mediacji oraz organ.

Różnicą jest to, że kpa nie przewiduje zawiadomienia organu przez strony, gdy będą mieć wątpliwości co do bezstronności mediatora. Tym samym, ocena co do bezstronności jest pozostawiona mediatorowi. Trzeba więc zgodzić się z opinią, że przyjęte rozwiązania uznaje się za „niezapewniające pełnej ochrony przed brakiem bezstronności i obiektywizmu mediatora, gdyż powierzenie wyłącznie mediatorowi oceny co do jego bezstronności nie gwarantuje, że w każdym przypadku skorzysta on z możliwości odmowy przeprowadzenia mediacji[5].

 

W praktyce istotnie może zdarzyć się, że powstaną wątpliwości co do bezstronności koncyliatora. Otwartym na razie pozostaje pytanie kto i w jakim trybie oceni czy doszło do utraty bezstronności. 

 

[brak formalności, szybkość postępowania]

 

Zarówno postępowanie koncyliacyjne, jak i mediacyjne, jest w swoim założeniu odformalizowane i krótkie. W ramach obu tych postepowań nie przeprowadza się dowodów ze świadków, z przesłuchania stron oraz z opinii biegłego.

 

Stanowisko koncyliacyjne (czyli przyjęta przez koncyliatora propozycja rozwiązania sporu) jest przedstawiane na podstawie wniosku, odpowiedzi na wniosek i załączonych do nich dokumentów, a także dalszych stanowisk stron i innych osób oraz dokumentów, jeżeli koncyliator uzna ich złożenie za potrzebne. Stanowiska mediacyjne stron, na podstawie których będą one konstruować ugodę, są wypracowywane przez każdą ze stron

 

Ta regulacja bardzo wyraźnie wskazuje, iż to na koncyliatorze spoczywać będzie ciężar zrozumienia sporu i przygotowanie takich propozycji jego rozwiązania, które dla stron będą optymalne. I to będzie bardzo trudne zadanie, tak jak reprezentowanie przez jednego pełnomocnika obu stron w sporze… 

 

[poufność]

 

Poufność jest podstawą każdego postępowania ugodowego. Tylko wówczas strony są skłonne do składania propozycji nawet daleko idących bez ryzyka, że zostaną one ujawnione i wykorzystane.

 

Zarówno mediator, tak jak i koncyliator muszą zachować poufność. Również strony w obu postepowaniach, są zobowiązane do zachowania poufności i nie mogą wykorzystywać oraz ujawniać informacji uzyskanych w trakcie koncyliacji czy mediacji.

 

Propozycje ugodowe, ujawnione fakty lub oświadczenia złożone w toku mediacji nie mogą być wykorzystywane po jej zakończeniu, z wyjątkiem ustaleń zawartych w protokole z przebiegu mediacji (art. 96j kpa).

Co zaś ciekawe, powołane w toku koncyliacji dowody i twierdzenia pozostają w aktach koncyliacji i wymagają powołania ich na nowo w postępowaniu, w związku z którym koncyliacja była prowadzona (art. 406 projektu pwp). Ten postulat może spowodować brak skłonności stron do wymiany daleko idących propozycji skoro druga strona na te propozycje będzie mogła powołać się w toku postępowania głównego jeżeli nie dojdzie do zawarcia ugody. To zaś może zniechęcić w ogóle strony do brania udziału w postepowaniu koncyliacyjnym. 

 

[wynagrodzenie, zwrot kosztów]

 

Zarówno koncyliator jak i mediator mają prawo do wynagrodzenia i zwrotu wydatków związanych z przeprowadzeniem koncyliacji i mediacji, chyba że wyrazili zgodę na prowadzenie postępowania bez wynagrodzenia (art. 400 ust. 1 projektu pwp oraz art. 96l kpa).

Wynagrodzenie koncyliatora i mediatora a także zwrot wydatków koncyliatora i mediatora obciążają strony w częściach równych, chyba że strony umówią się inaczej.

 

Niestety powtórzenie tych zapisów za dotychczasowych regulacji, nie sprzyja poprawie sytuacji mediatorów miesiącami oczekujących na rozliczenie stron. Ech, przydałyby się przepisy dyscyplinuje strony do zapłaty… 

 

 

Różnice pomiędzy koncyliacją w projekcie pwp a mediacją wg kpa

 

Pomimo pozornie podobnych instytucji mediacji i koncyliacji można wyróżnić kilka różnic. Poza wspominanymi wcześniej odmiennościami:

  • tym, że z inicjatywą przeprowadzenia mediacji może także wystąpić organ, takiej możliwości nie przewiduje projekt pwp
  • brakiem w projekcie pwp określonego terminu trwania koncyliacji, termin mediacji jest zakreślany przez organ
  • pozostawieniem mediatorowi oceny co do bezstronności, strony nie mają uprawnień, aby sygnalizować swoje wątpliwości w tym zakresie, odmiennie niż w przypadku koncyliatora
  • powołane w toku koncyliacji dowody i twierdzenia mogą, odmiennie od mediacji, być wykorzystane w postępowaniu przed organem, jeśli koncyliacja nie zakończy się ugodą.

kilka innych kwestii jest kluczowych dla odróżnienia koncyliacji od mediacji.

 

[rola koncyliatora i mediatora]

 

To czym koncyliacja różni się od mediacji to w istocie rola koncyliatora i mediatora. Mediator pomaga stronom w formułowaniu przez nie propozycji ugodowych, ale nie decyduje o zakończeniu sporu. Natomiast koncyliator sam „po rozpatrzeniu sprawy” tworzy projekt stanowiska zawierającego propozycję rozwiązania sporu umożliwiając stronom zapoznanie się z nim i wskazanie wspólnej modyfikacji. Postulat modyfikacji należy rozumieć jako możliwość zgłoszenia poprawek czy zmian przez którąś ze stron i aprobatę drugiej strony, lub wspólne uzgodnienie przez strony projektu stworzonego przez koncyliatora. W oparciu o te modyfikacje koncyliator wydaje stanowisko zawierające propozycję rozwiązania sporu, to jest tzw. „stanowisko koncyliacyjne”. Zgodnie z projektem pwp stanowisko to jest niewiążące dla stron.

 

Przypomina to nieco narzucenie wyroku przez jednoosobowy arbitraż czy sąd. 

 

W ciągu miesiąca od doręczenia stanowiska koncyliacyjnego, strony muszą poinformować koncyliatora o zaakceptowaniu albo odrzuceniu stanowiska koncyliacyjnego. O akceptacji, odrzuceniu stanowiska koncyliacyjnego albo bezskutecznym upływie terminu na odniesienie się do stanowiska, koncyliator zawiadamia Urząd Patentowy.

Jeśli stanowisko koncylicyjne:

  • zostanie zaakceptowane przez obie strony, to przystępują one do jego wykonania, m.in. występując z właściwym wnioskiem, np. o umorzenie postępowania głównego wskazanego w art. 400 ust 1 projektu pwp albo
  • nie zostanie zaakceptowane przez strony, Urząd Patentowy podejmuje postępowanie w sprawie, której dotyczyła koncyliacja.

 

[wymogi wobec mediatora i koncylatora]

 

Bez wątpienia dla sprawnego przebiegu mediacji czy koncyliacji ważna jest sprawność mediatora. Tak w zakresie warsztatu mediacyjnego, jak i znajomość problematyki objętej sporem. Jednak w przypadku koncyliacji, ta ostania cecha jest szczególnie ważna, gdyż to koncyliator proponuje stronom warunki zakończenia konfliktu. Stąd, w uzasadnieniu projektu pwp znalazło się stwierdzenie, że szczególnie ważne są kompetencje koncyliatora, znającego specyfikę postępowania przed Urzędem Patentowym. Projekt przewiduje wymagania, które musi spełnić osoba ubiegająca się o wpis na listę koncyliatorów. Do takich wymagań należy m.in. posiadanie wykształcenia i wiedzy w zakresie własności przemysłowej.

 

[zakończenie postępowania]

 

Art. 96n kpa stanowi, że organ administracji publicznej załatwia sprawę zgodnie z ustaleniami, zawartymi w protokole z przebiegu mediacji jeżeli w wyniku mediacji zostaną dokonane ustalenia dotyczące załatwienia sprawy w granicach obowiązującego prawa. Mediacja kończy się wraz z upływem terminu wyznaczonego na mediacje.

W koncyliacji nie ma wyznaczonego terminu i w związku z tym, postępowanie główne przed organem zostanie podjęte wówczas, gdy koncyliator poinformuje Urząd Patentowy o tym, że koncyliacja okazała się zbędna albo niemożliwa (art. 407 – art. 409 projektu pwp).

 

 

Na zakończenie warto wskazać, że obie te formy ADR (mediacja i koncyliacja) funkcjonują w EUIPO, obok negocjacji wspomaganych (assisted negotiation) czy ustaleń w formie opinii ekspertów (expert determination)[6].

Wydaje się, że projektowane zmiany będą korzystne dla rozstrzygania sporów dotyczących własności przemysłowej. Niewątpliwie, gdyby koncyliacja była powszechnie stosowana, odciążyłaby Urząd Patentowy. Skuteczne koncyliacje być może spopularyzują alternatywne sposoby rozwiązywania sporów. Konflikty bowiem nie znikną (były od dawna, są i zapewne będą), ale być może strony i ich pełnomocnicy nauczą się samodzielnie rozwiązywać je. Problemem bowiem, nie jest sam konflikt, ale nieumiejętne zarządzanie nim. Aby dać sobie szanse na zarządzenie konfliktem, strony muszą być poinformowane przez pełnomocników o alternatywnych sposobach rozwiązywania sporów, o korzyściach z nich płynących. Taka postawa pełnomocników zdaje się być nie tylko pożądana z punktu widzenia interesów biznesowych stron, ale także wymagana na gruncie kodeksów etycznych wszystkich korporacji prawniczych. Aby ADR były powszechnie stosowane warto zawczasu zaopatrzyć umowy w klauzule mediacyjne. Powstaje jednak pytanie czy powinny to być także klauzule koncylicyjne 😉

 

[1] https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12359055/12874010/12874011/dokument552329.pdf
[2] J. Stewart (red.) „ Mosty zamiast murów. Podręcznik komunikacji interpersonalnej” Warszawa, PWN 2005”, str. 5
[3] Art. 47989 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1805 z późn. zm.).
[4] Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 324).
[5] M. Wilbrandt-Gotowicz [w:] M. Jaśkowska, A. Wróbel, M. Wilbrandt-Gotowicz, Komentarz aktualizowany do Kodeksu postępowania administracyjnego, LEX/el. 2022, art. 96(g) [dostęp: 10.05.2022]
[6] Koncyliacji nie stosuje się w WIPO (obok mediacji i ustaleń w formie opinii ekspertów.
Photo by Mateusz Wacławek on Unsplash

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami.

 

Greenwashing– czy każda „zielona” reklama jest dozwolona?

Podobno zaczęło się od rzadziej wymienianych ręczników w hotelach, po to, aby hotele rzekomo mogły oszczędzać wodę. „Ekościema” czy „zielone pranie mózgu” bądź „ekowybielacz” to praktyka polegająca na kreowaniu wizerunku firmy w oparciu o przekazy ekologiczne nie znajdujące pokrycia w rzeczywistości. Powstała w 2007 r lista “grzechów” greenwashing-u[1] nadal jest aktualna, a przedsiębiorstwa mniej lub bardziej świadomie popełniają te same grzechy. O obostrzeniach w stosowaniu oznaczeń „bio” i „eko” już pisaliśmy, teraz sięgamy do wydanych w grudniu 2021 r wytycznych Komisji Europejskiej, które wskazują przykłady eko-grzechów. Zatem, czy hasło jednego z dostawców energii elektrycznej „Czysta energia. Czysty biznes” może być stosowane? Czy wykorzystanie w kampanii reklamowej mchu z dopiskiem, wskazującym, że kompozycja składa się z roślin oczyszczających powietrze może stanowić działanie niedozwolone? 

W pierwszym przypadku Komisja Etyki Reklamy uznała, że zaskarżona reklama wprowadzała konsumentów w błąd. Zastosowany przekaz był niepełny – pominięto w nim informacje o istotnym dla adresata znaczeniu, co mogło rodzić u odbiorcy mylne wyobrażenie co do wpływu firmy na środowisko i jego ochronę ponieważ odnawialne źródła energii dostarczają niewiele ponad 5% oferowanej przez ten podmiot mocy. W drugim przypadku, kampania może stanowić działanie niedozwolone, jeżeli okaże się, że roślina posiadająca naturalnie takie właściwości przed umieszczeniem jej na reklamie została odpowiednio osuszona i zaimpregnowana, co skutecznie wyeliminowało możliwość zachodzenia procesu oczyszczającego.

Jeśli sięgniemy do wspomnianej listy grzechów[2] to okaże się, że typologia jest wciąż aktualna, ponieważ nadal możemy obserwować:

  1. ukrycie kosztu alternatywnego (Sin of the Hidden Trade-Off) – to taki przekaz, w którym firma sugeruje ekologiczne właściwości swojego produktu lub usługi w oparciu o jedną tylko jego cechę lub wąski zespół cech, wyróżnionych w sztuczny sposób, jednocześnie ignoruje inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi, (np. energooszczędna elektronika faktycznie wykonana z niebezpiecznych dla środowiska materiałów);
  2. brak dowodu (Sin of No Proof) – to deklaracje, które nie znajdują poparcia w dostępnych materiałach albo w gwarancjach jakiej faktycznie renomowanej organizacji;
  3. brak precyzji (Sin of Vagueness) – czyli deklaracje, w których używa się określeń tak nieprecyzyjnych i szerokich, że mogą one wprowadzać odbiorcę w błąd;
  4. podkreślenie cech nieistotnych (Sin of Irrelevance) – to przekazy, w których firmy wskazują ekologiczne właściwości produktu lub usługi w oparciu o jedną mało znaczącą cechę, ignorując inne istotne właściwości danego produktu lub danej usługi;
  5. promocja mniejszego zła (Sin of Lesser of Two Evils) – podkreślanie ekologicznych właściwości danego produktu lub usługi należących do kategorii, która jako całość ma zdecydowanie negatywny wpływ na środowisko;
  6. kłamstwo (Sin of Fibbing);
  7. posługiwanie się fałszywymi ekoetykietami (Sin of Worshiping False Labels) – tworzenie własnych etykiet odnoszących się do ekologii i opatrywanie nimi produktów w taki sposób, że odbiorca odnosi wrażenie, że dany produkt jest certyfikowany przez podmiot zewnętrzny.

Mimo upływu lat „grzechy” te są nadal aktualne. W grudniu 2021 r. Komisja Europejska wydała nowe „Wytyczne dotyczące wykładni i stosowania dyrektywy 2005/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym” („Wytyczne”).

Praktyki handlowe to te działania przedsiębiorcy czy sposoby postępowania, oświadczenie lub komunikat handlowy, w tym reklamę i marketing, bezpośrednio związane z promocją, sprzedażą lub dostawą produktu do konsumentów. Natomiast praktyka handlowa jest nieuczciwa, jeżeli:

  1. jest sprzeczna z wymogami staranności zawodowej i
  2. w sposób istotny zniekształca lub może w sposób istotny zniekształcić zachowanie gospodarcze względem produktu przeciętnego konsumenta, do którego dociera bądź do którego jest skierowana.

Tymczasem, z raportu badania stron internetowych w latach 2019/2020 opublikowanego przez Komisję Europejską wynika, że połowa twierdzeń dotyczących ekologiczności nie jest poparta żadnymi dowodami, co potwierdza powszechność niejasnych, przesadzonych, fałszywych lub wprowadzających w błąd twierdzeń dotyczących ekologiczności produktów lub usług[3]

 

[fałszywe informacje, twierdzenia niezgodne z prawdą]

Poniżej zostały wskazane przykłady twierdzeń mylących, czyli zawierających fałszywe informacje lub stanowiące twierdzenia niezgodne z prawdą:

  1. użycie terminu „biodegradowalny” w przypadku produktu, który nie jest faktycznie biodegradowalny lub w przypadku którego nie zostały przeprowadzone żadne testy;
  2. prezentacja urządzeń elektrycznych, takich jak żelazka, odkurzacze, ekspresy do kawy, jako „przyjaznych dla środowiska” („eko”), choć z badań wynika, że często nie mają one lepszych parametrów niż inne podobne produkty lub w przypadku gdy nie przeprowadzono żadnych badań;
  3. prezentacja opon samochodowych jako „eko opony” i promowanie ich ekologiczności oraz wpływu na zużycie paliwa, choć badania pokazują mieszane wyniki;
  4. prezentowanie zastawy stołowej z babusa jako trwałej, nadającej się do recyklingu i ekologicznej alternatywy tworzyw sztucznych, podczas gdy w rzeczywistości produkty te są mieszanką tworzywa sztucznego, babusa (czasem pyłu bambusowego) oraz żywicy z melaminy i formaldehydu niezbędnej do uzyskania różnych kształtów (naczyń, misek itp.) i stopni sztywności.

 

[twierdzenia wprowadzające w błąd]

Przy ustaleniu, czy dane twierdzenia jest twierdzeniem wprowadzającym w błąd, granica pomiędzy uczciwą a nieuczciwą praktyką jest bardziej rozmyta. Dane twierdzenie wprowadza lub może wprowadzić w błąd przeciętnego konsumenta, nawet jeżeli informacje są zgodne z rzeczywistością w odniesieniu do niektórych elementów.

Wobec tego tak ważne jest, aby również obraz i ogólna prezentacja produktu (tj. układ, wybór kolorów, obrazów, zdjęć, dźwięków, symboli lub etykiet) był zgodny z prawdą i stanowił dokładne przedstawienie skali korzyści dla środowiska naturalnego, a także nie przeceniał uzyskiwanych korzyści.

W zależności od okoliczności samo zastosowanie obrazów kojarzonych z ekologią (np. drzew, lasów deszczowych, wody, zwierząt) oraz takiej kolorystyki (np. niebieskiego lub zielonego tła lub tekstu), które kojarzą się ze zrównoważeniem środowiskowym może stanowić przekaz wprowadzający w błąd.

Z przekaz wprowadzający w błąd możemy mieć także do czynienia, jeżeli składa się z niejasnych i ogólnych stwierdzeń dotyczących korzyści dla środowiska, bez wskazania konkretnych korzyści oraz właściwego aspektu produktu, do którego odnosi się dane twierdzenie.

Przykładami takich twierdzeń są: „przyjazny środowisku”, „pro-ekologiczny”, „eko”, „zielony”, „przyjaciel natury”, „ekologiczny”, „zgodny z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska”, „przyjazny dla klimatu”, „łagodny dla środowiska”, „wolny od zanieczyszczeń”, „biodegradowalny”, „bezemisyjny”, „niepowodujący emisji”, „zredukowane emisje CO2”, „neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla”, „neutralny dla klimatu”, a nawet twierdzenia o szerszym zakresie, takie jak: „świadomy” i „odpowiedzialny”.

Takie nieuzasadnione twierdzenia mogą wywołać wrażenie, że produkt lub działalność przedsiębiorcy nie tylko nie ma negatywnego wpływu na środowisko ale wręcz przeciwnie, wywołuje pozytywny wpływ na środowisko.

 

[twierdzenia niejasne i dwuznaczne]

Przykładami niejasnych i dwuznacznych twierdzeń wprowadzających w błąd są:

  1. twierdzenie, że wynajem samochodów elektrycznych jest „ekologiczny”, jeżeli nie zostaną podane informacje, które pozwoliłyby na ocenę tego twierdzenia z odpowiedniej perspektywy. W szczególności jeżeli energia elektryczna potrzebna do ładowania samochodów nie pochodzi z odnawialnych źródeł energii, usługa wynajmu samochodów będzie mieć nadal negatywny wpływ na środowisko;
  2. twierdzenia, że ich działalność przedsiębiorcy jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla dzięki inwestycjom w projekty, które rekompensują emisje CO2. – wypożyczalnia samochodów oferuje konsumentom możliwość „jazdy neutralnej pod względem emisji CO2” dzięki wyborowi opcji, która rekompensuje emisje. Praktyka ta może być problematyczna, jeżeli podstawowe jednostki emisji dwutlenku węgla charakteryzują się niską integralnością środowiskową lub nie są prawidłowo rozliczane, tak że nie odzwierciedlają rzeczywistych ani dodatkowych redukcji emisji. Twierdzenia dotyczące usuwania dwutlenku węgla powinny być autentyczne, solidne, przejrzyste, zgłaszane, możliwe do monitorowania, weryfikowalne, wiarygodne, poświadczone, nie powinny podważać krótkoterminowych działań w zakresie redukcji emisji w sektorach emitujących, powinny gwarantować dodatkowość oraz zapewniać odpowiednie rozliczanie w zakresie usuwania dwutlenku węgla w krajowych wykazach gazów cieplarnianych. – Należy odpowiednio informować konsumentów o funkcjonowaniu środków rekompensujących emisje CO2, w tym o liczbie w pełni kompensowanych kilometrów i sposobie, w jaki jest to osiągane, oraz o sposobie i miejscu rozliczania kompensacji.
  3. działania marketingowe dotyczące produktów do pielęgnacji włosów i skóry, w ramach których przedsiębiorca twierdził, że jego produkty są organiczne, używając twierdzeń, takich jak „eko” i „organiczny”, były niejasne i nie miały jasnych kwalifikacji. Dodatkowo stosowanie wyłącznie graficznego symbolu/logo/etykiety oznakowania certyfikacji zewnętrznej jako kwalifikacji tego, co oznacza „organiczny” lub „eko”, nie jest wystarczająco jasne;
  4. reklamowanie sprzedaży torebek ze słodyczami, twierdząc, że za każdą sprzedaną torebkę zostanie posadzone jedno drzewo. Jednocześnie jednak przedsiębiorca już zobowiązał się posadzić określoną liczbę drzew niezależnie od liczby sprzedanych toreb ze słodyczami.

 

[nazwa wprowadzająca w błąd]

Używanie nazwy przedsiębiorstwa albo marki produktu, która nawiązuje do ochrony środowiska, gdy nazwa ta  jest wykorzystywana do celów marketingowych również polega opisanym powyżej rygorom.  

Przykładem takiego działania może być zastosowanie terminów „środowiskowy” wraz z „plusem” w nazwie produktu naftowego, które sprawiały wrażenie, że produkt cechują pewne korzyści dla środowiska, choć paliwa kopalne zawsze powodują szkody dla środowiska.

 

[badanie całego cyklu życia produktu]

Przy ocenie czy mamy do czynienia z greenwashingiem, badamy wpływ na środowisko produktu przez jego cały cykl życia, w tym w jego łańcuchu dostaw. Twierdzenie dotyczące ekologiczności powinno odnosić się do aspektów, które są znaczące pod względem wpływu produktu na środowisko.

Ponadto przedsiębiorcy nie powinni zniekształcać twierdzeń dotyczących składu produktu (w tym surowców), jego zastosowania, procesu wytwarzania, transportu lub wpływu na środowisko po zakończeniu przydatności do użycia, np. przez nadmierne podkreślanie znaczenia pozytywnych aspektów, które w rzeczywistości mają jedynie marginalne znaczenie, lub gdy ogólny wpływ na środowisko wynikający z cyklu życia produktu jest negatywny.

Przykłady:

  1. twierdzenie „wykorzystujący 100 % energii ze źródeł odnawialnych” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie sprecyzowano, że energię ze źródeł odnawialnych wykorzystano tylko na określonym etapie cyklu życia produktu. Natomiast w twierdzeniu „materiał pochodzący w 100 % ze źródeł odnawialnych (z wyjątkiem łączników)” jasno określono, których elementów produktu nie wykonano z materiałów odnawialnych;
  2. reklamowanie produktu jako zawierającego „bawełnę ze zrównoważonej uprawy” może wprowadzać w błąd, jeżeli nie można określić pochodzenia bawełny ani wyodrębnić jej w łańcuchu produkcyjnym od bawełny konwencjonalnej;
  3. reklamowanie produktu, takiego jak sztuczna murawa, jako przyjaznego środowisku, ponieważ nie wymaga on wody, nawozów ani konserwacji na etapie użytkowania, może nie uzasadniać tego twierdzenia, jeżeli etapy wytwarzania i wycofania z użytku mają poważny negatywny wpływ na środowisko;
  4. wprowadzające w błąd informacje dotyczące źródeł energii wskazane w informacjach o rozliczeniach, takie jak abstrakcyjne informacje na temat krajowego koszyka energetycznego lub wprowadzające w błąd informacje dotyczące wpływu na środowisko /rzeczywistego udziału odnawialnych źródeł energii w energii elektrycznej zakupionej przez odbiorcę końcowego (np. nadmierny nacisk na udział energii ze źródeł odnawialnych).

Inny przykład takiego działania to przywoływane korzyści dla środowiska w jednym obszarze z równoczesnym przeniesieniem jego negatywnych skutków do innego obszaru – Producent twierdzi, że jego produkt cechuje niskie zużycie wody. Jednocześnie jednak produkt zużywa więcej energii niż porównywalny produkt z tej samej kategorii, co znacząco zwiększa łączny wpływ produktu na środowisko. W takich okolicznościach twierdzenie może być wprowadzające w błąd albo w odniesieniu do charakteru produktu albo jego głównych cech.

 

______________

Greenwashing może przybierać różne formy praktyk handlowych. Greenwashing może stanowić deklarację, informację, symbol, logo, grafikę i markę oraz ich powiązania z kolorami. Działania w postaci greenwashingu mogą dotyczyć opakowań i etykiet produktów, ale także ich reklamy we wszystkich mediach (w tym stronach internetowych).

Twierdzenia dotyczące ekologiczności produktu lub usługi, aby nie zostały uznane za nieuczciwą praktykę rynkową muszą być:

  1. zgodne z prawdą,
  2. nie mogą zawierać fałszywych informacji 
  3. muszą być przedstawione w jasny, konkretny, dokładny i jednoznaczny sposób, tak aby nie wprowadzać konsumentów w błąd.

W przypadku, gdyby doszło do kwestionowania tych twierdzeń, przedsiębiorca musi przedstawić dowód, że jego produkt lub usługa jest ekologiczna.

 

Z powyższej analizy wynika, iż organy UE, w tym ustawodawca unijny, coraz większy nacisk będą kłaść na etyczne działanie przedsiębiorców oraz społeczną odpowiedzialności przedsiębiorstw, w tym w zakresie ekologii i ochrony środowiska a tym samym na uczciwe korzystanie z oznaczenia „eko”.  Jeśli masz wątpliwości czy Twój komunikat nie jest “grzeszny”, skontaktuj się z nami. My zaś przy okazji tropienia oznaczeń „bio” będziemy pisać o innym ciekawym dla nas zjawisku związanym z „praniem” – już wkrótce zajmiemy się leanwashingiem 😉

 

 

[1] Listę te stworzyła kanadyjska spółka TerraChoice Environmental Marketing (przejęta przez UL LLC) https://www.ul.com/insights/sins-greenwashing [dostęp: 25.02.2022]
[2] Bartosz Fert „Nierzetelny marketing ekologiczny (greenwashing) – opis zjawiska i próba jego kwalifikacji prawnej” Przegląd prawa ochrony środowiska” 2/2015
[3] https://ec.europa.eu/info/sites/default/files/mms-overview-report-19-20_en.pdf.

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Prawna ochrona tatuażu cz. 1 – body art, czyli sztuka?

Według danych Forbes tatuaż zdobi ciała co trzeciego Amerykanina, 40% Brytyjczyków oraz co dziesiątego Polaka.[1] Chociaż sztuka tatuowania jest stara jak świat, w żaden sposób nie traci na popularności. W niemal każdym mieście otwierane są nowe studia tatuażu i coraz więcej osób specjalizuje się w tym fachu. Prowadzi to zarówno do zwiększenia się dostępnych na rynku usługodawców o unikatowym stylu i pomysłach, jednak równocześnie rośnie skala naruszeń w postaci kradzieży cudzego projektu. W końcu czy tatuator z Brazylii, którego design tatuażu mignął mi wczoraj na Instagramie, zauważy, że pozwoliłam sobie wykonać jego wzór na ciele mojego klienta? Prawo własności intelektualnej nie pozostaje wobec interesów pokrzywdzonych artystów obojętne!

Aby zrozumieć, w jaki sposób prawo może chronić tatuaż sam w sobie, należy rozważyć, w jakich kategoriach z punktu widzenia prawa własności intelektualnej powinien być on rozpatrywany.

 

Tatuaż jako utwór graficzny

Przez „utwór” należy rozumieć: „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia” – zgodnie z art. art. 1 ust. 1 ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: PrAut.)[2]. W ust. 2 tego przepisu wymienia się przykładowe postacie, jakie może przybrać utwór, a wśród nich utwory o charakterze plastycznym. W tym kontekście nie ulega wątpliwości, że pewne tatuaże spełniają kryteria definicyjne utworu plastycznego. Które z nich nie podlegają pod określenie „utworu”?

Z pewnością nie będą to wzory tzw. „generyczne” jak np. znaki nieskończoności czy lecące ptaki, wykonane w najprostszy i najbardziej klasyczny sposób, gdyż nie charakteryzują się one oryginalnością. Należy jednak zaznaczyć, że jeżeli najbardziej popularne wzory, które ma prawie każdy, zostaną stworzone przy użyciu oryginalnego stylu wyróżniającego danego twórcę spośród innych artystów lub wpasuje on je w większą część autorskiej kompozycji, wówczas można rozpatrywać je w kontekście utworów.

Warto wspomnieć, że ochronie prawnoautorskiej nie podlegają odkrycia czy idee (art. 1 ust. 21 PrAut.), w związku z czym sam pomysł na tatuaż nie będzie prawnie chroniony, a dopiero wykonanie tego pomysłu będzie korzystać z ochrony. Wykonanie niekoniecznie oznacza utrwalenie go na skórze czy papierze. Chodzi o moment jego ustalenia, czyli uzewnętrznienia go przez twórcę w taki sposób, by z utworem mógł zapoznać się ktoś więcej, niż sam autor.[3] A zatem można uznać, że jeżeli autor podzielił się z kimś pomysłem na tatuaż, bardzo dokładnie określając sposób jego wykonania, np. wielkość, technikę i kolorystykę – doszło do ustalenia utworu.

W kontekście zakwalifikowania tatuażu do utworów, nie ma znaczenia, że wskutek upływu czasu może on zniknąć, ponieważ w orzecznictwie podkreślano wielokrotnie, że ochronie prawnoautorskiej podlegają także utwory nietrwałe, efemeryczne takie jak m.in.: fryzury, rzeźby w lodzie, z piasku, kompozycje kwiatowe czy właśnie omawiany tu body art.[4]

Na marginesie warto zaznaczyć, że przedmiotem prawa autorskiego nie jest tzw. „dobre rzemiosło”. Oznacza to, że samej technicznej umiejętności wykonania tatuażu nie objęto ochroną, a zatem przeniesienie cudzego projektu na skórę, nawet mimo ogromnego warsztatu i precyzji wykonania, nie poskutkuje tym, że powstaną na rzecz takiej osoby prawa autorskie.[5]

 

Uprawniony

Jednym z najbardziej spornych zagadnień pozostaje kwestia tego, kto w rzeczywistości jest właścicielem (tj. uprawnionym z praw autorskich) tatuażu: artysta czy ta osoba, na której ciele wykonano wzór? Jeśli założymy, że uprawnionym jest tatuator, to on ma prawo decydowania o bądź zabronienia przeróbki lub usunięcia tatuażu z czyjejś skóry w przyszłości, zaś jeżeli tatuaż ten miałby zostać wykorzystany w celach komercyjnych (np. w reklamie), to on byłby uprawniony do wyrażenia na to zgody lub wydania zakazu, a także do korzyści finansowych. Jeśli za właściciela uznamy posiadacza tatuażu, to do jego praw należeć będzie wyrażenie zgody lub zakaz na umieszczenie danego wzoru na ciele kogoś innego, a także roszczenie wobec naruszyciela, który dopuścił się plagiatu.[6] Omawiana problematyka nie dotyczy tzw. „flashów” czyli projektów tatuaży umieszczanych na papierze lub w Internecie, których właścicielami są bezsprzecznie artyści, jako że nie są one jeszcze przeniesione na niczyje ciało[7].

Chociaż wspominany wyżej spór nie ma jednoznacznego rozstrzygnięcia, w większości uznaje się, że prawo do wzoru znajdującego się na czyjejś skórze przysługuje artyście-tatuatorowi, który swój utwór w postaci tatuażu umieścił na wyjątkowym materiale, jakim jest ludzkie ciało. Jest to głos nie tylko doktryny[8], ale i sądów, co potwierdza chociażby przypadek Rogera LaDouceura – artysty, którego autorstwa tatuaż potwora Frankensteina wykonany klientowi wykorzystała sieć restauracji Macado w celach promocyjnych, używając wzoru np. jako logo reklamujące własne wydarzenia. Chociaż sprawa zakończyła się ugodą, sąd nie miał wątpliwości, że LaDecour miał prawo wnieść pozew.[9]

Mimo to oczywiście przed prawem autorskim niejako znajduje się prawo człowieka do decydowania o własnym ciele – stąd artysta-tatuator może sprzeciwić się wykorzystaniu tatuażu w celach komercyjnych (co zresztą miało miejsce w przypadku słynnego sporu między tatuatorem Louisem Molloy’em i Davidem Beckhamem[10] oraz w głośnej sprawie dotyczącej tatuażu Mike’a Tysona, którego wzór został wykorzystany w filmie „Kac Vegas w Bangkoku”, co poskutkowało wysunięciem odpowiednich roszczeń przez tatuatora sławnego boksera – S. Victora Whitmilla przeciw wytwórni Warner Bros[11]) bądź skopiowaniu go przez innego twórcę. Jednak z przyjętym zwyczajem, nie wydaje się, aby miał prawo zabronić klientowi przerobienia, poprawienia bądź usunięcia wzoru w przyszłości, mimo że w świetle prawa autorskiego takie działanie nosi znamiona naruszenia integralności utworu albo stworzenia utworu zależnego (przy udziale innego tatuatora).

Czy w takim razie osoba wytatuowana zupełnie nie ma prawa decydowania o wykorzystaniu swojego tatuażu np. w celach reklamowych? Niekoniecznie. Niewykluczone bowiem jest zawarcie umowy o przeniesienie autorskich praw majątkowych pomiędzy tatuatorem a jego klientem lub udzielenie temu drugiemu licencji na wyłączne prawo do korzystania i rozporządzania utworem, jakim jest tatuaż, bez ograniczeń terytorialnych oraz czasowych. W razie braku umowy na piśmie, w doktrynie pojawiają się głosy o zastosowaniu w takim przypadku ogólnych zasad prawa autorskiego, gdzie osoba, na której ciele znalazł się tatuaż, korzystałaby z dorozumianej licencji niewyłącznej o ograniczonych polach eksploatacji.[12]

 

Roszczenia

W przypadku wysunięcia roszczeń w zakresie naruszenia praw autorskich, artysta (bądź uprawniony z tytułu licencji) zobowiązany jest wykazać, że to on jest uprawnionym z tytułu autorskich praw majątkowych: pierwotnie – gdy jest autorem, w sposób pochodny – gdy nabył prawa do autorskie bądź uzyskał licencję. Dla udowodnienia naruszenia autorskich praw osobistych wymagane jest wykazanie autorstwa – czyli, ten kto wzór wymyślił, powinien przedstawić odpowiednią dokumentację np. w postaci wcześniejszego zamieszczenia projektu na social mediach bądź zdjęć albo filmu z tatuowania go klientowi.[13]

Możliwe roszczenia, które mogą zostać wysunięte przez tatuatora wobec osoby naruszającej jego prawa, zostały wymienione w art. 78 i 79 PrAut. Zgodnie z art. 78 PrAut autorowi, którego prawa autorskie osobiste zostały naruszone, przysługuje roszczenie:

  • o zaniechanie tego działania lub
  • o usunięcie skutków naruszenia (przywrócenie stanu poprzedniego).

W przypadku naruszenia autorskich praw majątkowych autor może żądać:

  • zaniechania naruszenia;
  • usunięcia skutków naruszenia;
  • naprawienia wyrządzonej szkody;
  • wydania uzyskanych korzyści.

Skoro już ustaliliśmy, że tatuaż stanowi utwór w rozumieniu prawa autorskiego, warto odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie: dlaczego tatuowanie słynnych dzieł autorstwa np. Vincenta Van Gogha nie skutkuje pozwem? Dzieje się tak dlatego, że majątkowe prawa autorskie wygasają po 70 latach od śmierci twórcy, a następnie przechodzą do domeny publicznej, gdzie każdy może z nich dowolnie korzystać również w celach komercyjnych.

 

O tym, jakie jeszcze prawa należy wziąć pod uwagę, gdy analizujemy prawną ochronę tatuaży, będziemy pisać w kolejnej części. Podpowiemy w jaki inny sposób, poza prawem autorskim, można chronić “sztukę ciała”. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie co z prawnego punktu widzenia oznacza konflikt pomiędzy artystą-tatuatorem a wytatuowanym „użytkownikiem” tatuażu. Zapraszamy 😊

 

[1] Biznesmeni, menedżerowie z tatuażami w Polsce i na świecie – Life – Forbes.pl [dostęp: 8.02.2022 r.].
[2] t.j. Dz.U z 2021 r. poza. 1062
[3] Art. 1 PrAut red. Michalak 2019, wyd. 1/Michalak, Legalis.
[4] Wyr. SN z 25.4.1973 r., I CR 91/73, OSNCP 1974, Nr 3, poz. 50.
[5] Zob. kradzież tatuażu – prawotuszu.pl [dostęp: 8.02.2022 r.].
[6] Zob. https://www.mylawquestions.com/can-you-copyright-a-tattoo.htm [dostęp: 11.02.2022 r.].
[7] Zob. What are Tattoo Flash? (with pictures) (musicalexpert.org) [dostęp: 11.02.2022 r.].
[8] Zob. np. https://lswipblog.pl/pl/2016/02/tatuaz-w-objeciach-prawa-autorskiego/ [dostęp: 12.02.2022 r.].
[9] Zob. https://www.vice.com/en/article/yw37g7/a-lawyer-explains-who-really-owns-your-tattoos [dostęp: 11.02.2022 r.]
[10] Zob. https://www.mirror.co.uk/3am/celebrity-news/exclusive-i-own-becks-tattooand-ill-sue-548295 [dostęp: 12.02.2022 r.].
[11] Zob. https://www.nytimes.com/2011/05/21/business/media/21tattoo.html [dostęp: 12.02.2022 r.].
[12] Zob. https://lswipblog.pl/pl/2016/02/tatuaz-w-objeciach-prawa-autorskiego/ [dostęp: 12.02.2022 r.].
[13] Zob. Can You Copyright a Tattoo? (with pictures) (mylawquestions.com) [11.02.2022 r.].

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂

Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Jednolity Sąd Patentowy i patent europejski o jednolitym skutku

Kilka dni temu, 19 stycznia 2022 r. wszedł w życie Protokół do Porozumienia o Jednolitym Sądzie Patentowym w sprawie jego tymczasowego stosowania (PPA). Oznacza to, że rozpoczęły się przygotowania do utworzenia Jednolitego Sądu Patentowego, które zgodnie z informacjami Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) mają potrwać 8 miesięcy[1]. W tym okresie zostaną zakończone techniczne i infrastrukturalne przygotowania do utworzenia struktury sądu. Uruchomienie tego sądu planowane jest przed końcem 2022 roku. Jednolity Sąd Patentowy będzie wspólnym sądem dla państw członkowskich Unii Europejskiej posiadającym wyłączną kompetencję w odniesieniu do patentów europejskich o jednolitym skutku oraz patentów europejskich udzielonych na podstawie postanowień Konwencji o udzielaniu patentów europejskich (EPC)[2]. Założeniem jest, aby koszty zastępstwa procesowego, dojazdów i opłat sądowych w odniesieniu do tych patentów nie multiplikowały się i aby powstawało jednolite sądownictwo w zakresie patentów.

 

patent europejski a patent europejski o jednolitym skutku

Patenty europejskie udzielane na podstawie postanowień Konwencji o udzielaniu patentów europejskich to patenty, które udzielane są przez EPO, natomiast wymagają one walidacji w wybranych przez uprawnionego państwach członkowskich, w których uprawniony chce mieć ochronę na rozwiązanie techniczne, na które został udzielony patent europejski.

Patent europejski o jednolitym skutki będzie skuteczny we wszystkich uczestniczących państwach i będzie zapewniał jednolitą ochronę danego rozwiązania w tych państwach. Patent europejski o jednolitym skutku nie będzie wymagał walidacji w uczestniczących państwach członkowskich. Szczegółowa regulacja dotycząca patentu europejskiego o jednolitym skutku znajduje się w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1257/2012 z dnia 17 grudnia 2012 r. wprowadzające wzmocnioną współpracę w dziedzinie tworzenia jednolitego systemu ochrony patentowej (Dz. U. UE. L. z 2012 r. Nr 361, str. 1) (rozporządzenie 1257/2012)[3].

 

Wskazane rozporządzenie 1257/2012 weszło w życie 20.01.2013 r., jednak nie jest jeszcze stosowane. Stosowanie tego rozporządzenia nastąpi od dnia wejścia w życie Porozumienia w sprawie Jednolitego Sądu Patentowego (Dz. U. UE. C. z 2013 r. Nr 175, str. 1) (Porozumienie)[4]. Wobec tego, na ten moment ubieganie się o uzyskanie patentu europejskiego o jednolitym skutku nie jest możliwe.

Porozumienie zostało podpisane przez 24 kraje członkowskie UE, które tworzą Komitet Przygotowawczy. Polska na ten moment nie podpisała Porozumienia o Jednolitym Sądzie Patentowym, ale nie jest wykluczone, że przystąpi do Porozumienia w późniejszym okresie.

 

Z przygotowanej przez Deloitte niemal 10 lat temu na zlecenie Ministerstwa Gospodarki ekspertyzy „Analiza w sprawie potencjalnych skutków gospodarczych wprowadzenia w Polsce systemu jednolitej ochrony patentowej” wynika, iż zarówno w perspektywie 20- jak i 30-letniej koszty dla gospodarki z tytułu wprowadzenia jednolitej ochrony patentowej będą znacząco przewyższać korzyści[5].

Wydaje się jednak iż z punktu widzenia innowacyjnych przedsiębiorstw, korzyści z możliwości uzyskania patentu europejskiego o jednolitym skutku byłoby znacznie więcej. System jednolitej ochrony patentowej zakładający istnienie jednej procedury przed i po uzyskaniu patentu przeprowadzanej tylko przed jednym urzędem (EPO) może być uznany za bardziej przejrzysty i efektywny pod względem kosztowy.

 

W przypadku patentu europejskiego terytorialny zasięg praw ochronnych wynikających z uzyskanego patentu jest uzależniony od wskazania kraju, w którym ta ochrona ma obowiązywać. Właściciel patentu uzyskując monopol na wykorzystanie swojego wynalazku na terytorium tych państw, musi stosować się do procedur krajowych. Jednocześnie korzyści, które przedsiębiorca może czerpać z monopolu lub sprzedaży licencji są ograniczone terytorialnie. Najważniejsze zaś jest to, że opatentowane w jednym kraju rozwiązanie może być skopiowane i legalnie wykorzystywane w innym kraju, w którym patent nie obowiązuje.

Jednolity system ochrony patentowej, poza jednolitą procedurą i łatwiejszym zarzadzaniem opłatami, gwarantowałby szerszy zakres ochrony. Monopol przedsiębiorcy rozciągałby się na wszystkie kraje uczestniczące kraje UE, co dawałoby mu możliwość czerpania wyższych zysków po wprowadzeniu opatentowanego rozwiązania do obrotu gospodarczego.

Obecnie, gdy funkcjonuje patent europejski, do istotnych kosztów, które należy ponieść w przypadku ubiegania się o udzielenie patentu należą:

  1. opłaty pobierane przez poszczególne urzędy patentowe za zgłoszenie patentowe,
  2. koszty przeprowadzenia poszukiwań,
  3. koszt przeprowadzenia badań,
  4. koszt publikacji,
  5. koszt utrzymania patentu, itp.

Opłaty te są ponoszone wielokrotnie, jeśli przedsiębiorca chciałby uzyskać ochronę dla swojego patentu w kilku czy kilkunastu państwach. Naturalnie, możliwe jest złożenie jednego zgłoszenia patentowego do EPO i wniesienia tam opłat, nadal jednak po przyznaniu patentu europejskiego zastosowanie będą miały wymogi w zakresie walidacji obowiązujące w poszczególnych krajach w jakich przedsiębiorca ubiega się o ochronę. Są to wymogi dotyczące m.in. tłumaczenia i opłat za publikację a także różnice formalne dotyczące poszczególnych walidacji, których niedotrzymanie skutkuje tym, że patent europejski uznaje się w takim państwie za nieważny. Przedsiębiorcy zainteresowani prowadzeniem działalności biznesowej w wielu państwach UE nie musieliby dostarczać tłumaczeń patentu w kilku lub kilkunastu językach urzędowych państw wyznaczonych do ochrony.

Z punktu widzenia ekonomii zarzadzania prawami IP ułatwieniem byłaby także możliwość wnoszenia opłat za utrzymanie patentu europejskiego o jednolitym skutku w jednym terminie. Obecnie, opłaty za patenty walidowane w poszczególnych państwach muszą być wnoszone zgodnie z wymaganymi przez te państwa terminami i w wymaganej formie.

 

cel stworzenia Jednolitego Sądu Patentowego

Zasada terytorialności patentu oznacza, ze uprawnieni z patentu mogą skutecznie dochodzić swoich praw w przypadku ich naruszenia tylko na terytorium, na które patent został udzielony. Zatem w sytuacji, gdy przedsiębiorca posiada patent europejski walidowany w kilku krajach UE, to samo naruszenie patentu bądź unieważnienie patentu będzie wymagało prowadzenia osobnych spraw sądowych w każdym z państw zgodnie z zasadami jurysdykcyjnymi wyrażonymi w rozporządzeniu 2001/44.

Koszty zastępstwa procesowego, dojazdów i opłat sądowych multiplikują się. Różne mogą być rozstrzygnięcia dotyczące roszczeń z tego samego patentu.

Rozwiązaniem tych problemów jest ustanowienie Jednolitego Sądu Patentowego posiadającego wyłączną jurysdykcję we wszystkich sprawach dotyczących patentów o jednolitym skutku. Celem stworzenia tego sądu jest poprawa skuteczności dochodzenia roszczeń z patentów oraz obrony przed nieuzasadnionymi roszczeniami, a także poprawa pewności prawa i ujednolicenie wykładni przepisów w zakresie rozstrzygania sporów dotyczących naruszeń i ważności patentów. Sąd taki wypracowałby jednolite orzecznictwo w sprawach patentowych a orzeczenia byłoby skuteczne na terenie wszystkich tych państw.

 

struktura Jednolitego Sądu Patentowego i lokalizacje

Sąd będzie składa się z Sądu Pierwszej Instancji, Sądu Apelacyjnego i Sekretariatu.

Sąd Pierwszej Instancji składa się z oddziału centralnego oraz z oddziałów lokalnych i regionalnych. Zaplanowano, że oddział centralny będzie miał siedzibę w Paryżu oraz filie w Monachium[6].

Oddział lokalne mogą być tworzone w państwie członkowskim na wniosek tego państwa. Siedzibę oddziału lokalnego będzie wyznaczało państwo członkowskie.

Sąd Apelacyjny będzie miał swoją siedzibę w Luksemburgu.

Obecnie, poza wskazanymi powyżej, zostało potwierdzone utworzenie:

  • 4 oddziałów lokalnych w Niemczech (Monachium, Mannheim, Dusseldorf, Hamburg);
  • 1 oddziału lokalnego we Włoszech (Mediolan);
  • 1 oddziału regionalnego (północno – bałtyckiego) w Szwecji (Sztokholm).

 

Sprawy w Jednolitym Sądzie Patentowym będą rozpoznawane przez składy mieszane składające się z zarówno sędziów – prawników, jak i sędziów z wykształceniem z danej dziedziny techniki.

Językiem postępowania, co do zasady, będzie język urzędowy danego państwa, w którym mieści oddział lokalny lub regionalny sądu. Natomiast w przypadku rozpoznawania sprawy przez oddział centralny językiem postępowania będzie język, w którym został udzielony patent europejski. Jeżykiem postępowania przed Sądem Apelacyjnym będzie język postępowania przez Sądem Pierwszej Instancji.

 

W postępowaniach przed Jednolitym Sądem Patentowym będzie istniało obowiązkowe zastępstwo stron przez profesjonalnych pełnomocników, czyli:

  • prawników uprawnionych do występowania przed sądem krajowym;
  • europejskich rzeczników patentowych, którzy uzyskali certyfikat europejski uprawniający do rozstrzygania sporów patentowych (European Patent Litigation Certificate).

 

właściwość Jednolitego Sądu Patentowego

Zgodnie z art. 31 Porozumienia Jednolity Sąd Patentowy jest wyłącznie właściwy w odniesieniu do powództw:

  • w sprawach dotyczących faktycznych lub grożących naruszeń patentów europejskich oraz dodatkowych świadectw ochronnych i związanych z nimi środków obrony, w tym roszczeń wzajemnych dotyczących licencji;
  • w sprawach dotyczących stwierdzenia braku naruszenia patentów europejskich i dodatkowych świadectw ochronnych;
  • w sprawach dotyczących środków i nakazów tymczasowych i ochronnych;
  • w sprawach dotyczących unieważnienia patentów europejskich oraz dotyczących stwierdzenia nieważności dodatkowych świadectw ochronnych;
  • wzajemnych dotyczących unieważnienia patentów europejskich oraz dotyczących stwierdzenia nieważności dodatkowych świadectw ochronnych;
  • w sprawach o odszkodowanie lub zadośćuczynienie wynikających z ochrony tymczasowej udzielonej w związku z publikacją europejskiego zgłoszenia patentowego;
  • dotyczących stosowania wynalazku przed udzieleniem patentu europejskiego lub dotyczących prawa opartego na uprzednim stosowaniu wynalazku;
  • o wynagrodzenie z tytułu licencji udzielanej na podstawie art. 8 rozporządzenia 1257/2012[7] – rodzaj licencji otwartej;
  • w sprawach dotyczących postanowień EPO wynikających z jego zadań, o których mowa w art. 9 rozporządzenia nr 1257/2012[8].

Sądy krajowe nadal będą właściwe w odniesieniu do spraw patentowych i spraw dotyczących dodatkowych świadectw ochronnych, niewchodzących w zakres właściwości wyłącznej Jednolitego Sądu Patentowego, czyli w zakresie patentów krajowych.

 

Centrum mediacji i arbitrażu

Na mocy Porozumienia zostanie także ustanowione centrum mediacji i arbitrażu w odniesieniu do patentów europejskich z siedzibami w Lublanie i w Lizbonie.

Centrum mediacji i arbitrażu będzie zapewniać infrastrukturę w zakresie mediacji i arbitrażu w sporach dotyczących patentów europejskich. Istotne jest to, że patent europejski nie będzie mógł zostać unieważniony ani ograniczony w wyniku postępowania mediacyjnego lub arbitrażowego.

Centrum mediacji i arbitrażu sporządzi wykaz mediatorów i arbitrów, którzy będą pomagać stronom w rozstrzyganiu sporów.

 

system przejściowy

Przez okres 7 lat od daty wejścia w życie Porozumienia będzie obowiązywał okres przejściowy. W okresie przejściowym będzie nadal możliwie wniesienie powództwa;

  • o naruszenie lub unieważnienie patentu europejskiego;
  • o naruszenie lub stwierdzenie nieważności dodatkowego świadectwa ochronnego wydanego dla produktu chronionego patentem europejskim.

do właściwego sądu krajowego. W przypadku Polski, takim sądem jest wyłącznie Sąd Okręgowy w Warszawie.

 

Bieżące informacje dotyczące prac związanych z tworzeniem Jednolitego Sądu Patentowego można śledzić na stronie sądu https://www.unified-patent-court.org/.

 

 

[1] https://www.epo.org/news-events/news/2022/20220117.html. [dostęp: 25.01.2022]
[2] Konwencja o udzielaniu patentów europejskich (Konwencja o patencie europejskim), sporządzona w Monachium dnia 5 października 1973 r., zmieniona aktem zmieniającym artykuł 63 Konwencji z dnia 17 grudnia 1991 r. oraz decyzjami Rady Administracyjnej Europejskiej Organizacji Patentowej z dnia 21 grudnia 1978 r., 13 grudnia 1994 r., 20 października 1995 r., 5 grudnia 1996 r. oraz 10 grudnia 1998 r., wraz z Protokołami stanowiącymi jej integralną część (Dz. U. z 2004 r. Nr 79, poz. 737 z późn. zm.).
[3] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1257/2012 z dnia 17 grudnia 2012 r. wprowadzające wzmocnioną współpracę w dziedzinie tworzenia jednolitego systemu ochrony patentowej (Dz. U. UE. L. z 2012 r. Nr 361, str. 1).
[4] Porozumienie w sprawie Jednolitego Sądu Patentowego (Dz. U. UE. C. z 2013 r. Nr 175, str. 1).
[5] Ekspertyza z dnia 1.10.2012 r dostępna na https://docplayer.pl/1090145-Analiza-w-sprawie-potencjalnych-skutkow-gospodarczych-wprowadzenia-w-polsce-systemu-jednolitej-ochrony-patentowej.html
[6] Pierwotnie planowano poza utworzeniem filii w Monachium utworzenie filii także w Londynie natomiast wobec wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej konieczna jest zmiana siedziby filii. Na ten moment nowa siedziba filii nie została jeszcze potwierdzona.
[7] Właściciel patentu europejskiego o jednolitym skutku może złożyć w Europejskim Urzędzie Patentowym oświadczenie o gotowości zezwolenia dowolnej osobie na używanie wynalazku w charakterze licencjobiorcy, w zamian za odpowiednie wynagrodzenie. Licencję uzyskaną na mocy niniejszego rozporządzenia traktuje się jako licencję umowną. Powyższy sposób licencjonowania jest częściowo zbliżony do licencji otwartej uregulowanej w art. 80 ustawy – prawo własności przemysłowej.
[8] 1. zarządzanie wnioskami o rejestrację patentów europejskich o jednolitym skutku;
  1. prowadzenie rejestru jednolitej ochrony patentowej;
  2. przyjmowanie i rejestracja oświadczeń dotyczących licencji otwartych;
  3. publikowanie tłumaczeń;
  4. pobieranie opłat za utrzymanie w mocy patentów europejskich o jednolitym skutku i zarządzanie takimi opłatami, a także podział części pobranych opłat za utrzymanie patentów w mocy między uczestniczące państwa członkowskie;
  5. zarządzanie systemem zwrotu kosztów tłumaczeń.

 

 

Więcej informacji dotyczących praw własności intelektualnej, o których warto wiedzieć znajdziesz na naszym blogu.

Udostępnij ten wpis innym, którzy mogą być zainteresowani wykorzystaniem własności intelektualnej, aby nasza wiedza pomogła im w optymalnym zabezpieczeniu i efektywnym zarządzaniu wartościami niematerialnymi i prawnymi: prawami autorskimi, prawami własności przemysłowej (znaki towarowe, wzory użytkowe i przemysłowe, patenty), tajemnicą przedsiębiorstwa, wizerunkiem i wielu innymi. Od lat zajmujemy się tworzeniem i negocjacjami umów, prowadzimy spory sądowe, rejestracje w urzędach patentowych. Doradzamy, prowadzimy audyty własności intelektualnej, zajmujemy się sukcesją marek rodzinnych. Pomagamy pozasądowo rozwiązywać konflikty. Powiedź o nas innym, może potrzebują tej informacji 🙂 
Wpis ten zamieszczony jest jedynie w celu informacyjnym i nie może być traktowany jako porada prawna. Jeśli chcesz uzyskać pomoc prawną w Twojej sprawie, skontaktuj się z nami

Idziemy „do mediacji”, czyli zmiany w procedurze, zwłaszcza cywilnej zachęcające do korzystania z mediacji

Najwcześniej mediacja w Polsce pojawiła się w procedurze karnej. Początkowo w bardzo ograniczonym zakresie art. 320 kpk, zgodnie z którym prokurator mógł, z inicjatywy lub za zgodą stron, skierować sprawę do instytucji lub osoby godnej zaufania w celu przeprowadzenia postępowania mediacyjnego między podejrzanym i pokrzywdzonym. Obecne przepisy regulujące mediację karną zostały wprowadzone w 2003r.

Przepisy dotyczące mediacji w sprawach cywilnych zostały dodane do kodeksu postępowania cywilnego ustawą z dnia 28 lipca 2005 r. o zmianie kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Mediacja cywilna została wprowadzona obok możliwości zawarcia ugody przed sądem, a nie zamiast dotychczasowego postępowania pojednawczego.

Najpóźniej mediacja została wprowadzona do procedury administracyjnej. W 2017r w ogólnym przepisie art. 13 kpa wprowadzającym zasadę, że organy administracji publicznej w sprawach, których charakter na to pozwala, dążą do polubownego rozstrzygania kwestii spornych oraz ustalania praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania w należących do ich właściwości sprawach, w szczególności przez podejmowanie czynności skłaniających strony do zawarcia ugody, w sprawach, w których uczestniczą strony o spornych interesach a także niezbędnych do przeprowadzenia mediacji. Warunki mediacji zawarto w rozdziale 5a kpa.

 

Kiedy w połowie 2015 roku powstawał Raport końcowy z badania pn. „Diagnoza stanu stosowania mediacji oraz przyczyn zbyt niskiej w stosunku do oczekiwanej popularności mediacji”[1] (dalej będę używać skróconej nazwy „Raport Diagnoza”) poziom wykorzystania mediacji był bardzo niski zarówno w sądach, jak i w prokuraturach. Odsetek spraw z zakresu prawa gospodarczego kierowanych przez sądy rejonowe do mediacji w 2014 r. stanowił 0,25% wszystkich prowadzonych postępowań sądowych (sądy okręgowe – 2,1%), z zakresu prawa cywilnego – zaledwie 0,023% (w sądach okręgowych – 0,68%), a z zakresu prawa karnego – 0,16%. Również w prokuraturach poziom wykorzystania mediacji był niski – poziom przekazywania spraw do mediacji w latach 2011-2014 przez prokuratury wszystkich szczebli przekraczał nieco ponad 0,1% wszystkich prowadzonych spraw.

 

W tych warunkach, celem prognozowanego w Raporcie Diagnoza scenariusza krótkookresowego czyli do 2020 roku – było osiągnięcie poziomu 1,1% spraw kierowanych do mediacji w skali kraju, scenariusz średniookresowy do 2030 roku zakładał osiągnięcie poziomu 3%, zaś celem scenariusza długookresowego – po 2030 roku było osiągniecie poziom 10% spraw kierowanych do mediacji. Zdaniem autorów Raportu Diagnoza w perspektywie kolejnych lat „należy przyjąć założenie, iż sędziowie będą już posiadać doświadczenie w kierowaniu spraw do mediacji. Sprzyjać to będzie wzrostowi liczby spraw kierowanych do mediacji oraz liczby mediacji inicjowanych przez strony konfliktu bez udziału sądu. To z kolei skutkować powinno zmniejszeniem się ogólnej liczby spraw wpływających do sądów. Nawet gruntowna zmiana nastawienia sędziów wobec mediacji nie będzie jednak skuteczna bez zmian w mentalności społeczeństwa. Ponieważ jest to proces długofalowy, kluczowa będzie kontynuacja działań komunikacyjnych na dużą skalę i powtarzalnych w czasie, informujących i zachęcających strony do skorzystania z tej formy rozwiązywania konfliktów.”

 

Przyczyny niskiej popularności mediacji w Polsce badano z perspektywy poszczególnych uczestników procesu mediacyjnego: sędziów, prokuratorów, mediatorów, środowiska prawniczego, innych grup zawodowych, stron sporu, społeczeństwa oraz przedsiębiorców.

Autorzy Raportu Diagnoza zauważyli, że wśród różnych barier niskiej popularności wśród sędziów było „przekonanie sędziów o własnych zdolnościach koncyliacyjnych oraz utarty sposób myślenia i procedowania, co nie sprzyja przekazywaniu spraw na drogę mediacji”. Kolejna bariera to nieefektywny proces przekazywania spraw do mediacji – brak szybkiej komunikacji z mediatorem, niekompletne informacje na temat stron (np. brak numeru telefonu) dostarczane mediatorowi powodują wydłużenie czasu mediacji. Ponadto sądy nie prowadziły działań, których celem byłoby popularyzowanie wśród sędziów kierowania spraw do mediacji („stosowanie mediacji nie jest premiowane w statystykach spraw ani arkuszach oceny pracy, nie jest też uwzględniane w indywidualnym planie rozwoju zawodowego sędziego”).

 

Ustalono podobne bariery popularyzacji mediacji wśród prokuratorów: ugruntowany sposób myślenia prokuratorów, nieadekwatny model szkoleń, w którym nie uwzględnia się tematu mediacji i braku pewności co do tego, czy dana sprawa kwalifikuje się do mediacji. Funkcjonujący wówczas system informatyczny prokuratur również nie zachęcał do stosowania mediacji, gdyż w systemie tym sprawa, mimo skierowania do mediacji, nadal ma status „w toku”, a system nalicza czas jej trwania.

 

Z punktu widzenia stron będących w sporze, głównym powodem, dla którego mediacje nie dochodzą do skutku, jest brak chęci do wzięcia udziału w mediacji. Oprócz bariery braku wiedzy na temat tego, czym jest mediacja i jakie wynikają z niej korzyści, warto wskazać też na niechęć stron do samodzielnego decydowania o sposobie rozstrzygnięcia konfliktu i oczekiwanie wobec wymiaru sprawiedliwości, że podejmie za nie decyzję. Kolejna wymieniana przez respondentów bariera w punktu widzenia stron będących w sporze, to brak wystarczających narzędzi skłaniających strony do rozważenia podjęcia mediacji. Brakuje również wystarczających zachęt o charakterze ekonomicznym i podatkowym, takich jak stosowane np. we Włoszech (gdzie strony mogą skorzystać z ulgi podatkowej w sytuacji, gdy przystąpią do mediacji – 500 euro jeśli mediacja zakończy się ugodą, a 250 – jeśli nie uda się wypracować porozumienia).

 

Według autorów Raportu Diagnoza bariery upowszechniania mediacji dotyczące ogółu społeczeństwa i przedsiębiorców to niski poziom świadomości społecznej w zakresie mediacji, niedostateczna ilość dotychczasowych działań informacyjno-promocyjnych, rozproszone źródła informacji. Zatem zalecano długotrwałe i ciągłe prowadzenie działań informacyjno-promocyjnych z wykorzystaniem narzędzi dostosowanych do poszczególnych typów odbiorców (ogół społeczeństwa; przedsiębiorcy – z rozróżnieniem na małe i większe podmioty; strony konfliktu – osoby, które już zetknęły się z wymiarem sprawiedliwości).

 

Brak jednolitych standardów pracy mediatora sprawia, że jakość pracy mediatorów jest zróżnicowana. Ośrodki mediacji stosują zróżnicowane standardy w zakresie kwalifikacji mediatorów, co wpływa na budowanie negatywnego wizerunku mediatora wśród sędziów, prokuratorów i prawników. Innym problemem, wskazywanym przez środowisko sędziów była niedostateczna jakość ugód mediacyjnych.

 

Wydaje się, że trudności wskazywane w Raporcie Diagnoza, obejmującym okres do sierpnia 2015r., tracą stopniowo na aktualności.

 

Ważnym momentem było wprowadzenie 1 stycznia 2016 r. nowych regulacji prawnych wspierających polubowne metody rozwiązywania sporów. Wprowadzone nowelą z 10.9.2015 r. zmiany w ustawodawstwie miały za zadanie zapewnić w sposób bardziej kompleksowy i efektywny implementowanie postanowienia dyrektywy unijnej w sprawie niektórych aspektów mediacji w sprawach cywilnych i handlowych do polskiego systemu prawnego. Dyrektywa ta zakłada m.in. obowiązek państw członkowskich w zakresie wspierania szkoleń mediatorów i zapewnienia wysokiej jakości usług mediacyjnych[2]

 

Podsumowując, zatem ewolucja regulacji skłaniających przyjęcie kierunku „do mediacji to:

  • wprowadzenie przepisów o mediacji – 1831–18315 k.p.c. nowelizacją z 28.07.2005 r.
  • zmiany przepisów 184–186 k.p.c. – o postępowaniu pojednawczym w 2005, 2016 i 2019r.
  • zmiany 10, 223 i 5702 k.p.c. o dążenia przez sąd do ugodowego załatwienia sprawy, jeśli jest to dopuszczalne i nakłanianiu do pojednania i ugody przez sąd w każdym stanie postępowania

 

Według danych z innego raportu zawierającego badania tendencji i wskaźników osiągniętych w 2019r. tj. w 9 edycji raportu przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości „Postępowanie mediacyjne w świetle danych statystycznych sądy rejonowe i okręgowe w latach 2006-2019”[3] wskaźnik mediacji, czyli odsetek spraw skierowanych do mediacji w stosunku do wszystkich spraw wpływających do sądu, w których mediacja może być zastosowana w stosunku do lat poprzednich osiągnął rekordowy wynik, to znaczy 1,3%. Jest to spowodowane między innymi tym, że w stosunku do roku 2013 liczba spraw skierowanych do mediacji wzrosła ponad dwukrotnie z 13 370 w roku 2003 do 30 828 w roku 2019. Wzrosła liczba skutecznych mediacji z 3 836 w roku 2013 do 8 204 w roku 2019, czyli także ponad dwukrotnie. Wskaźnik skuteczności mediacji, czyli odsetek skutecznych mediacji w ogólnej liczbie spraw skierowanych do mediacji w badanych latach kształtował się różnorodnie, aczkolwiek jego wartość wzrosła w 2019 roku w stosunku do roku 2018 i wynosi 26,61%. Należy podkreślić, że liczba ugód zawartych w sprawach cywilnych wzrosła niemalże pięciokrotnie. Wskaźnik ugód w sprawach cywilnych w mediacjach podjętych osiągnął najwyższy wynik w ostatnich latach i wynosi 34,57%.

 

Na pewno na powyższy wynik miała wpływ zmiana przepisów w zakresie mediacji wprowadzona ustawą z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw[4].

 

Zmiana ta ma znaczenia zarówno dla spraw własności intelektualnej jak i dla mediacji w tych sprawach.

 

Część zmian w założeniu ustawodawcy ma służyć odciążeniu sądów poprzez zwolnienie ich z obowiązku ustalania i wypłacania należności mediatorów. Celem zmiany było zobowiązanie stron i mediatora do rozliczeń we własnym zakresie, a udział sądu ograniczyć do przypadków wskazanych w treści art. 1835 § 2 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem mediator pobiera wynagrodzenie bezpośrednio od stron, sąd ustala je i przyznaje mediatorowi tylko wówczas, gdy przynajmniej jedna ze stron skierowanych do mediacji przez sąd była zwolniona od kosztów sądowych w zakresie obejmującym należności mediatora, a pozostałe strony nie wypłaciły mediatorowi tych należności w całości. Równocześnie wprowadzona została nowa regulacja z art. 93a k.s.c.u., zgodnie z którą zasady związane z przyznawaniem należności świadkom, biegłym, tłumaczom i stronom określone w treści art. 92 i art. 93 ust. 1 i 2 k.s.c.u. mają odpowiednie zastosowanie do mediatora tylko w przypadku, gdy przynajmniej jedna ze stron skierowanych do mediacji przez sąd była zwolniona od kosztów sądowych w zakresie obejmującym należności mediatora, a pozostałe strony nie wypłaciły mediatorowi tych należności w całości.

 

Niewypłacone mediatorowi przez strony dobrowolnie wynagrodzenie (zarówno mediacji umownej, jak i mediacji sądowej) może być przedmiotem dochodzenia na drodze sądowej. Podkreśla się, że ustawodawca nie przesądził, w jaki sposób strony odpowiadają wobec mediatora za zapłatę wynagrodzenia, istnieją argumenty przemawiające za przyjęciem odpowiedzialności solidarnej stron wobec mediatora za zapłatę wynagrodzenia[5]. Uzupełnieniem rozliczeń jest nowelizacja przepisu art. 981 § 1 k.p.c., przysługujące mediatorowi wynagrodzenie i zwrot wydatków nie mogą być wyższe niż określone w przepisach rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 20.06.2016 r. w sprawie wysokości wynagrodzenia i podlegających zwrotowi wydatków mediatora w postępowaniu cywilnym. Czyli w praktyce, strona będzie mogła zapłacić mediatorowi dowolnie ustalone wynagrodzenie, ale w przypadku egzekucji od drugiej strony można domagać się w ramach zwrotu kosztów procesu jedynie wysokości nie większej niż określona w rozporządzeniu. Te regulacje powodują pogorszenie sytuacji prawnej mediatorów, ponieważ na niego został przerzucony ciężar pobrania w każdym wypadku wynagrodzenia od stron, także wówczas, gdy do mediacji strony kieruje sąd. Przeciwnik strony, która uzyska zwolnienie od kosztów sądowych będzie obawiał się konieczności poniesienia kosztów postępowania mediacyjnego za taką stronę, a dodatkowo będzie zobowiązany do uiszczenia zaliczki na poczet wynagrodzenia mediatora w trybie art. 1304 k.p.c.

 

Pozostałe zmiany kpc mają charakter wyłącznie porządkujący i służą poprawie spójności wewnątrzkodeksowej, nie zmieniają natomiast dotychczasowych przepisów co do istoty[6]. Zmianie uległo brzmienie art. 1838 § 2 i art. 18314 § 2 k.p.c. z pierwszego przepisu usunięto zdanie „postanowienie kierujące strony do mediacji może być wydane na posiedzeniu niejawnym” z drugiego także usunięto słowa „na posiedzeniu niejawnym” i pozostawiono „jeżeli ugoda podlega wykonaniu w drodze egzekucji, sąd zatwierdza ją przez nadanie jej klauzuli wykonalności; w przeciwnym przypadku sąd zatwierdza ugodę postanowieniem”. Tak jak do tej pory obydwa rodzaje postanowień sąd może wydać na posiedzeniu niejawnym, jednakże zmianie uległa podstawa prawna wydania tych postanowień. Obecnie każdego rodzaju postanowienie może zapaść na posiedzeniu niejawnym a nie jak do tej pory tylko te, co do których ustawodawca przewidywał taką możliwość.

 

Wydaje się, że optymistyczne dane za rok 2019, będą polepszać się w kolejnych latach.  Zwłaszcza w sprawach własności intelektualnej dzięki zmianom wprowadzonym do procedury cywilnej i stworzeniu od 1 lipca 2020 r. specjalnych sądów do rozpatrywania spraw własności intelektualnej.

 

Od tej daty obowiązuje bowiem postępowanie odrębne w sprawach własności intelektualnej. Zmiany te, moim zdaniem, będą mieć ogromne znaczenie praktyczne w zakresie mediacji w sprawami z zakresu

  • prawa autorskiego i praw pokrewnych, własności przemysłowej oraz powiązanych z nimi spraw dotyczących nieuczciwej konkurencji,

a także sprawy o:

  • zapobieganie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji;
  • ochronę dóbr osobistych w zakresie, w jakim dotyczy ona wykorzystania dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług;
  • ochronę dóbr osobistych w związku z działalnością naukową lub wynalazczą.

Sprawy własności intelektualnej należą do właściwości sądów okręgowych w kilku sądach: Warszawie, Gdańsku, Lublinie, Katowicach i Poznaniu. Sąd Okręgowy w Warszawie jest wyłącznie właściwy w sprawach własności intelektualnej dotyczących:

  • programów komputerowych,
  • wynalazków,
  • wzorów użytkowych,
  • topografii układów scalonych,
  • odmian roślin oraz
  • tajemnic przedsiębiorstwa o charakterze technicznym.

Dodatkowo powstały dwa wydziały w sądach apelacyjnych w Poznaniu i w Warszawie.

O zmianach tych więcej na blogu kancelarii prawnej („W małym skrócie o dużych zmianach w sporach procesowych o własność intelektualną (IP)”). Zasadą jest, że w postępowaniu w sprawach własności intelektualnej obowiązuje zastępstwo stron przez adwokatów, radców prawnych lub rzeczników patentowych, gdy wartość przedmiotu sporu nie przekracza 20 000 złotych, obowiązku takiego nie ma (więcej o przymusie radcowsko-adwokacko-rzecznikowskim) Sąd może zwolnić stronę, na wniosek lub z urzędu, z obowiązkowego zastępstwa przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego, jeżeli okoliczności, w tym stopień zawiłości sprawy, nie uzasadniają obowiązkowego zastępstwa.

 

Mam nadzieję, że obrany kierunek „do mediacji” utrzyma się, a zwłaszcza w sprawach IP mediacje będą stosowane w każdym postępowaniu. Warunkiem skierowania sprawy do mediacji lub skutecznego przeprowadzenia postępowania pojednawczego bez względu na rodzaj sporu jest wyrażenie zgody przez wszystkich uczestników postępowania na takie rozwiązanie. Zgoda musi być jasno i stanowczo wyrażona, a nie domniemana, dlatego zgodnie z art. 183§ 2 pkt 4 k.p.c. oraz art. 183§ 2 k.p.c. brak zgody którejkolwiek ze stron postępowania na skierowanie i rozpoczęcie mediacji uniemożliwia jej rozpoczęcie. Ważna jest przy tym postawa pełnomocników i przekazanie realnej prognozy procesowej wraz z konkretnymi i pewnymi informacjami o takiej alternatywie pozasądowego rozwiązania sporu. Osiągnięta w ten sposób ugoda stanie się tytułem wykonawczym, umożliwiającym egzekucję roszczenia pomimo braku przeprowadzenia długotrwałego, kosztownego (tak w zakresie finansowym ale tez emocjonalnym) i zwykle skomplikowanego postępowania sądowego. Ugoda taka wywołuje skutki materialnoprawne w postaci ułożenia na nowo treści łączącego strony stosunku prawnego, zgodnie z wolą stron. Skutkiem „ubocznym” samego wszczęcia mediacji jest przerwanie biegu przedawnienia, a jeśli ugoda dotyczy roszczeń już przedawnionych, to jej skutkiem jest przywrócenie zaskarżalności roszczenia. Ugoda sądowa wywołuje również skutki procesowe w postaci umorzenia postępowania (zgodnie z art. 355 § 1 k.p.c.).

 

[1] Badanie wykonane w ramach projektu „Propagowanie alternatywnych metod rozwiązywania sporów” w okresach od 2 miesięcy do 8 miesięcy do 19 sierpnia 2015 roku. Raport końcowy z badania pn. „Diagnoza stanu stosowania mediacji oraz przyczyn zbyt niskiej w stosunku do oczekiwanej popularności mediacji” przedstawia wyniki, wnioski i rekomendacje opracowane w ramach trzech obszarów badawczych: Obszar 1: Rozpoznanie potrzeb szkoleniowych sędziów, prokuratorów i mediatorów, Obszar 2: Określenie medialnej strategii komunikacyjnej, Obszar 3: Diagnoza stanu stosowania mediacji oraz przyczyn zbyt niskiej w stosunku do oczekiwanej popularności mediacji.  Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Wydziału ds. Pokrzywdzonych Przestępstwem i Promocji Mediacji Departamentu Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka w Ministerstwie Sprawiedliwości w ramach projektu „Propagowanie alternatywnych metod rozwiązywania sporów” wdrażanego w ramach Programu Operacyjnego „Budowanie potencjału instytucjonalnego i współpraca w obszarze wymiaru sprawiedliwości / Poprawa skuteczności wymiaru sprawiedliwości” współfinansowanego ze środków Norweskiego Mechanizmu Finansowego 2009-2014
[2] Rafał Morek „Implementacja Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie niektórych aspektów mediacji” Instytut Wymiaru Sprawiedliwości Ministerstwa Sprawiedliwości, dostęp: http://iws.gov.pl/wp-content/uploads/2018/08/IWS_Morek-R._Implementacja-Dyr.Parlam.-Europ.-i-Rady-w-spr.-niekt%C3%B3rych-aspekt%C3%B3w-mediacji.pdf
[3] https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/mediacje
[4] Ustawa z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1469 z późn. zm.).
[5] M. Skibińska, Mediacja po reformie KPC, LEX/el. 2019
[6] M. Skibińska, Mediacja po reformie KPC, LEX/el. 2019.

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach rzecznika patentowego i prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając pieniądze, energię i czas, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

O czym prawnik powinien powiedzieć klientowi w sporze – przenikliwość biznesowa czy zasada etyki ?

„Obu stronom zależało na tym, żeby sprawa nie przedostała się do mediów, co mogłoby negatywnie odbić się na ich wizerunku. Poufność mediacji pozwoliła bez trudu zaspokoić tę potrzebę. Mediacja była prowadzona przez jednego mediatora i wystarczyły dwa spotkania, aby spór został rozwiązany”.

Długotrwały konflikt między licencjodawcą i licencjobiorcą, który dotyczył zakresu podpisanej umowy licencyjnej dotyczącej własności intelektualnej, został skierowany do mediacji. Był to międzynarodowy spór między podmiotami gospodarczymi, który obejmował kilka zagadnień. Po pierwsze, zaistniał problem interpretacji, ponieważ strony nie zgadzały się w kwestii zakresu usług objętych licencją na mocy podpisanej umowy licencyjnej. Po drugie, jedna ze stron nie doceniała drugiej i traktowała ją w lekceważący sposób. Całkowity okres od rozpoczęcia do zakończenia mediacji, włączając w to całość przygotowań do sesji mediacyjnej, trwał zaledwie około sześciu miesięcy. Koszty zostały ograniczone do wynagrodzenia mediatora oraz kosztów czasu spędzonego przez uczestników na mediacji. Fakt, iż mediator posiadał duże doświadczenie zarówno w technikach mediacji, jak i w przedmiocie sporu, w dużym stopniu przyczynił się do powodzenia tej mediacji. Po zakończeniu sporu było jasne, że mediacja stworzyła atmosferę współpracy i pomogła stronom sporu w ponownym nabraniu zaufania do siebie nawzajem. Jedną z głównych zalet mediacji było to, że spór pozostał poufny i szybko go rozwiązano. Przed mediacją konflikt trwał już kilka lat. Gdy strony spotkały się w celu uczestnictwa w mediacji, do rozwiązania problemów wystarczyły im zaledwie dwa spotkania. Ponadto z uwagi na fakt, iż stosunki biznesowe miały charakter międzynarodowy niepowodzenie mediacji doprowadziłoby do instytucjonalnego międzynarodowego rozwiązywania sporu, który byłby czasochłonny i mógłby nie doprowadzić do realizacji celów stron w taki sam sposób, jak mediacja.”

Dostawca wniósł przeciwko innej firmie pozew na ponad milion dolarów z uwagi na domniemane naruszenia pisemnych i ustnych umów oraz naruszenia własności intelektualnej. Spór był od początku niewłaściwie zarządzany, a wewnętrzne polowanie na winnego sprawiło, że proces utknął w martwym punkcie. Wysokość przedmiotu sporu oceniono początkowo na kwotę zbliżoną do miliona dolarów, jednak ostatecznie strony zawarły ugodę przewidującą zapłatę nieco powyżej pół miliona dolarów. Całość procesu prowadzącego do ugody (począwszy od pierwszych działań aż po podpisanie ugody w następstwie mediacji) trwała osiemnaście miesięcy. Mediacja pozwoliła zaoszczędzić obu stronom czas i pieniądze, ponieważ rozstrzyganie konfliktu na sali sądowej w drodze procesu zajęłoby znacznie więcej czasu i zdecydowanie zwiększyłoby poziom kosztów związanych z obsługą prawną. Przygotowania do mediacji były intensywne i szczegółowe, a gromadzenie dowodów okazało się newralgiczne, ponieważ pozwoliło mediatorowi na natychmiastowe zaangażowanie kluczowego interesariusza i włączenie tej osoby w działania na odpowiednim szczeblu. Pozwoliło to na odejście w procesie mediacji od biurokracji lub polityki oraz skoncentrowanie się na faktycznych kwestiach spornych.

Brytyjski podmiot zależny europejskiego hurtowego dostawcy gazu wszedł w spór z niemiecką spółką dostarczającą zawory i reduktory wykorzystywane w butlach zawierających sprężony gaz. W pozwie utrzymywano, że zawory były wadliwe i mogły prowadzić do katastrofalnych w skutkach zdarzeń w przypadku działania ciśnienia na butle, co stanowiło poważne zagrożenie dla osób i mienia. (…) W czasie mediacji strony i ich biegli mieli możliwość zrozumienia różnic w postrzeganiu prawdopodobnej przyczyny awarii zaworów, a dostawca gazu przedstawił podstawę kwoty roszczenia. Niemniej jednak w toku mediacji mediator ustalił podczas spotkania z niemieckim dostawcą zaworów, że ma on problemy z płynnością i jest mało prawdopodobne, aby był w stanie pokryć jednorazowo kwotę ugody na poziomie akceptowalnym dla powoda, czy też pokryć kwotę zasądzoną wyrokiem, gdyby powód wygrał sprawę w sądzie. Dzięki pracy z mediatorem strony osiągnęły kompromis zakładający szereg etapowych płatności dokonywanych na przestrzeni 5 lat, ponieważ takie warunki mógł spełnić niemiecki dostawca

 

To wybrane przykłady przypadków opisanych w Europejskim przewodniku CPR na temat mediacji i ADR[1]. Świetnie przygotowana pozycja wyjaśniająca kulisy procesu mediacyjnego. Zawiera odpowiedzi na wiele najczęściej zadawanych pytań. Dla mnie szczególnie pomocna jest lista kontrolna – zestawienie zagadnień jakie prawnik powinien omówić z klientem.

 

Aby strony będące w konflikcie miały szansę na pozasądowe zakończenie sporu, muszą usłyszeć o takiej możliwości.

Gdy konflikt narasta, sprawy komplikują się, często pojawia się presja związana z nadchodzącym terminem przedawnienia roszczeń. Jeśli na tym etapie sprawa trafia do prawnika, to pierwszą jego czynnością jest sprawdzenie ile ma czasu zanim roszczenia przedawnią się. Kolejna czynność to ocena szans wygranej. Dopiero na trzecim miejscu brane są pod uwagę inne okoliczności sprawy. I to jest ten moment, w którym prawnik powinien poinformować klienta o tzw. alternatywnej metodzie rozwiazywania sporów. Alternatywie do długotrwałego i kosztownego procesu, w którym nie ma pewności jaki zapadnie wyrok.

To prawnik, jako pełnomocnik strony, w pierwszej kolejności ocenia czy dana sprawa nadaje się do mediacji, czyli: czy jest przestrzeń na ustalenia i uzgodnienie różnych wariantów zakończenia sporu. Powinien dokonać analizy sytuacji obu stron i samego sporu oraz zdefiniować najważniejsze potrzeby swojego klienta. Na tym etapie zapada decyzja czy należy złożyć pozew czy spróbować skontaktować się z drugą stroną i zaproponować jakiś rodzaj porozumienia. Zwłaszcza, że zgodnie z art. 187 kodeksu postępowania cywilnego w treści pozwu należy zamieścić informację, czy strony podjęły próbę mediacji lub innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, a w przypadku, gdy takich prób nie podjęto, wyjaśnienie przyczyn ich niepodjęcia.

Można wówczas próbować porozumieć się bezpośrednio z drugą stroną albo zaangażować mediatora. Często obecność mediatora jest potrzebna jedynie dla zainicjowania rozmowy pomiędzy spornymi stronami, potem sprawę „przejmują” profesjonalni pełnomocnicy i oni ustalają kolejne stanowiska aprobowane przez klientów. Gdy strony przed decyzją o skierowaniu sprawy na drogę sądową nie podjęły próby porozumienia się, to wytaczając powództwo klient traci część szansy na uniknięcia kosztów sądowych i sprawniejsze zakończenie sporu. Zakończenie w sposób uzgodniony przez klienta i równie pewny w zakresie egzekucji, bo przecież ugoda zawarta przed mediatorem, zatwierdzona przez sąd jest tytułem egzekucyjnym takim samym jak prawomocny wyrok.

Jeśli nie uda się przeprowadzić mediacji pozasądowej, kolejną próbą pozasądowego rozwiązania sporu może być złożenie wniosku o mediację w pozwie czy w odpowiedzi na pozew. Sądy do spraw własności intelektualnej chętnie kierują strony do mediacji, zdając sobie sprawę, iż jest to znacznie szybszy sposób rozwiązania sporów w tych sprawach.

 

Dlaczego zatem, nie zawsze prawnicy proponują klientom podstępowanie mediacyjne?

W mojej opinii o tym decydują 3 przyczyny

  1. prawnicy sprowadzają spór do kwestii kosztów, nie dostrzegając pełnych skutków sporu dla klientów tak emocjonalnych jak i biznesowych
  2. prawnicy postrzegają siebie w charakterze „zbrojnego” ramienia klienta wynajętego do walki, gotowi bić się do ostatniej rundy
  3. prawnicy obawiają się, iż rozwiązanie sporu w drodze mediacji pozbawi ich wynagrodzenia takiego, jakie są w stanie uzyskać z tytułu prowadzenia procesu, czyli pisania pism procesowych i uczestniczenia w rozprawach.

Tymczasem we wszystkich zawodowych kodeksach etycznych, zarówno radców prawnych, adwokatów i rzeczników patentowych, podstawowe zasady dotyczą ochrony interesów klientów. Zgodnie z brzmieniem art. 8 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego „radca prawny, świadcząc klientowi pomoc prawną, postępuje lojalnie i kieruje się dobrem klienta w celu ochrony jego praw”. Jednocześnie zgodnie z art. 44 tego Kodeksu „radca prawny, na żądanie klienta, obowiązany jest informować go o przebiegu sprawy i jej wyniku, a w szczególności o skutkach podejmowanych czynności procesowych”.

Podobne regulacje zawarte są w Zbiorze Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu. Zgodnie z § 6 Zbioru „celem podejmowanych przez adwokatów czynności zawodowych jest ochrona interesów klienta”, natomiast z § 44 Zasad wynika, ż „adwokat ma obowiązek dążyć do rozstrzygnięć pozwalających zaoszczędzić klientowi kosztów oraz doradzać ugodowe zakończenie sprawy, gdy jest to uzasadnione interesem klienta”. Także rzecznik patentowy w swoim postępowaniu kieruje się interesem klienta, zgodnie z § 2 Zasad etyki zawodowej rzecznika patentowego.

Zatem od prawnika wymaga się szerszego spojrzenia na konflikt i dostrzeżenia dalej idących skutków długotrwałego sporu sądowego. Etyczne jest kierowanie się interesem klienta a to nie zawsze oznacza wygraną w procesie. Małe znaczenie ma wygrana po kilku latach np. w zakresie ustalenia naruszenia praw autorskich w ramach kampanii reklamowej, jeśli zakaz prowadzenia tej reklamy spowodował zastój w biznesie. Prowadzenie sporu sądowego w zakresie naruszenia wzoru przemysłowego nie ma znaczenia w obliczu tego, że wzór ten przestał być „modny” i klient stracił szanse na finansowy sukces. W sprawach dotyczących naruszeń osobistych praw autorskich czy twórców, obejmujących kwestię renomy bądź dóbr osobistych, najczęściej większe znaczenie ma kwestia opublikowania przeprosin czy informacji skierowanej do klientów niż faktycznie poniesione szkody finansowe.

 

Emocje towarzyszą z resztą każdemu konfliktowi, nawet wówczas, gdy uczestniczą w nim zawodowcy: prezesi, członkowie zarządu czy rad nadzorczych. na tych osobach ciąży ogromna presja „załatwienia” sprawy. Im wyższe kwoty pojawiają się w sporze bądź kwestie wizerunkowe firmy, tym bardziej spór oznacza „być albo nie być” w firmie dla tej osoby. Te elementy prawnik powinien wziąć pod uwagę. Tymczasem ok. 90% prawników w procesie myślenia i podejmowania decyzji, posługuje się w przeważającym stopniu analizą i racjonalnym myśleniem a nie emocjami[2]. Kwestia szerokiego spojrzenia na konflikt jest szczególnie istotna w sprawach własności intelektualnej, gdzie naruszenia w znacznej części związane są z uznaniem i określeniem nieostrych pojęć: autorstwa, wkładu twórczego, indywidualnego charakteru czy kreacji. Możliwości porozumienia w tych sprawach sprzyja podzielność praw, tak w zakresie przedmiotu jak i długości używania. Więcej o specyfice sporów IP opisałam w 10 powodach, dla których mediacja jest lepsza niż sąd w sporach dotyczących własności intelektualnej.

 

O tym, że rolą prawnika jest wywalczenie dla klienta najlepszej wygranej nikogo nie trzeba przekonywać.
Taki obraz kreuje literatura i kino. Zwłaszcza postacie stworzone przez Johna Grishama. Filmy pokazują prawników jako niestrudzonych – jak niezłomna Julia Roberts w roli Erin czy przystojnych prawników w drogich garniturach w „Suits”  albo mimo urokliwego szaleństwa neurotycznej Ally McBeal – prowadzących szalenie ciekawe sprawy. I tutaj może przyjść rozczarowanie. Rzeczywistość to hektogodziny spędzone na nudnym przeglądaniu dokumentów – najczęściej nie ma żadnych trzymających w napięciu odkryć tylko liczenie i sprawdzanie co nie zgadza się „w papierach”. I niepokój czy prawnik niczego nie przeoczył, czy podjął optymalną decyzję powołując taki a nie inny dowód, czy biegły będzie pomocny czy wręcz przeciwnie … W polskich sądach nie ma płomiennych przemówień kierowanych do ławy przysięgłych i spekulacji na temat wyboru członków. Jest za to loteria możliwych rozstrzygnięć przyjętych przez sąd „w świetle zgromadzonego dowodu”. Również z tego powodu prawnicy powinni oponować, gdy słyszą pełen walecznego zapału głos „puścimy ich z torbami panie mecenasie…”

Trochę ten filmowy obraz kłóci się z rzeczywistością skoro w trakcie mediacji prawnik przede wszystkim mało spektakularnie wspiera i doradza, tłumaczy klientowi skutki podjętych decyzji i wyjaśnia konsekwencje możliwych rozwiązań, często wychodząc na chwilę z klientem do sąsiedniego pokoju. Dba właśnie o interesy klienta pilnując, aby treść ugody maksymalnie je zabezpieczała. Nie ma magii powiewającej togi, atmosfery przyciszonych rozmów na korytarzach sądowych, nerwowego oczekiwania na wywołanie sprawy, sekwencji składania wniosków i zajmowania stanowisk przy zachowaniu powagi sądu.  A sprawa posuwa się naprzód.

Wynagrodzenie prawnika może być kalkulowane wg indywidulanych ustaleń bądź na podstawie stawek minimalnych określonych rozporządzeniami. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. poz. 1800 z późn. zm.) przewiduje w §  2 stawki minimalne w zależności od wartości przedmiotu sprawy i tak, w sprawach o wartości do 500 zł wynagrodzenie prawnika wynosi 90 zł i wzrasta wraz z wartością przedmiotu sprawy, aby np. w sporze wartym o kwotę od 50 000 zł do 200 000 zł – wynieść 5400 zł. W §  8 tego rozporządzenia przewidziano stawki minimalne w konkretnych prawach i tak wynoszą one odpowiednio:

  • 720 zł  w sprawach o ochronę dóbr osobistych i ochronę praw autorskich;
  • 960 zł w sprawach o ustalenie autorstwa projektu wynalazczego;
  • 1200 zł w sprawach o ustalenie prawa do patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji;
  • 1680 zł w sprawach o naruszenie patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji;
  • 1440 zł w sprawach o stwierdzenie prawa korzystania z wynalazku, wzoru użytkowego lub wzoru przemysłowego albo prawa używania znaku towarowego lub oznaczenia geograficznego bądź utraty prawa używania oznaczenia geograficznego;
  • 1680 zł w sprawach o przeniesienie patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji;

Takie same stawki przewidziane są w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 265) oraz Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 kwietnia 2017 r. w sprawie opłat za czynności rzeczników patentowych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1431).

Wydaje się, że świadomy korzyści osiągniętych z mediacji klient, gotów jest zapłacić takie same koszty prawnikowi dzięki, któremu podczas mediacji będzie w stanie szybciej osiągnąć podobny efekt jak w procesie. Tym bardziej, że klient poczyni oszczędności: w mediacji nie ma potrzeby uiszczania wpisów sądowych (ryzykowania, że wpis ten przypadnie przeciwnikowi gdy wygra), ponoszenia kosztów biegłych, stawiennictwa świadków czy przejazdów na rozprawy i noclegów – skuteczna jest bowiem mediacja on-line, której terminy strony same ustalają.

 

Informowanie klienta o możliwej mediacji i jej zaletach jest wyrazem dbałości o interes klienta wynikającej z zasad etycznych prawnika i przenikliwości biznesowej.

Zatem klient powinien mieć szanse ustalić z prawnikiem reprezentującym go:

  1. Czy poza aspektami merytorycznymi sprawy istnieją zagadnienia, które powinny być brane pod uwagę i omówione?
  2. Czy istnieją kwestie techniczne wymagające konkretnej wiedzy na potrzeby mediacji, pozostające poza zakresem postępowania sądowego lub arbitrażowego?
  3. Czy istnieje sposób na uproszczenie skomplikowanych informacji poprzez użycie obrazków, tabel, wykresów lub innych narzędzi niewerbalnych?
  4. Czy osoby decyzyjne w firmie zostały zapoznane z procesem i przygotowały się do swojej (najlepiej aktywnej) roli w negocjacjach?
  5. Jakie będzie podejście do kwoty spornej? Naturalny punkt zainteresowania stron przed mediacją to często kwestie odpowiedzialności prawnej, jednak rozstrzygnięcie będzie często wymagać przynajmniej pewnych informacji na temat kwoty spornej, często zanim strony podejmą szczegółowo tę kwestię w ramach postępowania sądowego lub arbitrażowego. Należy rozważyć, czy pomocne byłoby narzędzie analizy ryzyka, takie jak analiza SWOT (mocne strony, słabe strony, szanse, zagrożenia).
  6. Czy poza sporem dotyczącym kwestii finansowej istnieją inne kwestie, które mogą być uwzględnione w ugodzie (np. przeprosiny, publiczne oświadczenie, zobowiązanie do zachowania poufności, przyszłe wspólne przedsięwzięcia/relacje)?
  7. Jakie są najlepsze i najgorsze możliwości ugodzenia sprawy?
  8. Jaka jest wartość odnośnej relacji biznesowej i czy możliwa jest dalsza współpraca?
  9. Jakie będą koszty i inne konsekwencje wynikające z nierozwiązania sporu w drodze mediacji?
  10. Czy brak ugody będzie miał konsekwencje ekonomiczne lub wizerunkowe?
  11. Jaki będzie poziom pierwszych ofert i jak będą się one odnosić do kwestii spornych?
  12. Jakie są zalety złożenia pierwszej oferty?
  13. Jakie są przewidywane kontroferty?
  14. Jaki jest zakres potencjalnych porozumień, które mogą zostać zaproponowane?
  15. Jakie są handlowe pozycje przetargowe stron?

Do tej listy dopisałabym także kwestie kosztów – przynajmniej wstępna ich estymacja, podliczenie kosztów jakie klient musi ponieść decydując się na wytoczenie powództwa versus koszty mediacji. Konieczne wydaje się też zapewnienie klienta o poufnych charakterze mediacji, poinformowanie o możliwości ustalania spotkań mediacyjnych w dowolnym momencie ustalonym z drugą stroną, o nieformalnej atmosferze sprzyjającej porozumieniu i skuteczności osiągniętej ugody. I o tym, że nieosiągnięcie porozumienia w trakcie mediacji nie zamyka drogi sądowej …

 

Jak zauważa K. Szczepanowska-Kozłowska (a pogląd ten zdaje się być wciąż aktualny pomimo tego, został sformułowany prawie 10 lat temu) „przyczyn rzadkiego stosowania mediacji należy upatrywać m.in. w słabej znajomości tej instytucji u większości krajowych prawników. Ważną rolę odgrywają tu przyzwyczajenia oraz niechęć wobec innowacji. Wielu prawników woli poruszać się w granicach wyznaczonych przepisami prawa formalnego i materialnego. Prowadzenie sprawy w sądzie daje komfort polegający na możliwości zrzucenia odpowiedzialności na czynniki niezależne, czy to na (niesłuszne) przepisy prawne, czy na sędziowskie pomyłki. Mediacja, za której wynik odpowiadają sami uczestnicy, podobnej wygody zaoferować nie może. Wymaga za to zindywidualizowanego podejścia, stosunkowo większej kreatywności i zaangażowania w rozwiązywaniu problemów” „Od adwokatów i radców prawnych można natomiast wymagać, by informowali strony o możliwości przeprowadzenia mediacji i dochodzenia roszczeń poza sądem oraz przedstawili zalety i wady różnych sposobów rozwiązywania sporów cywilnych. Adwokat i radca prawny powinien informować klienta o możliwości skorzystania z tańszych i szybszych od postępowania sądowego form alternatywnych, nawet jeżeli ich wykorzystanie mogłoby wpływać negatywnie na wysokość należnego mu wynagrodzenia. Na razie jednak obawa utraty korzyści finansowych oraz słaba przyswajalność nowych sposobów postępowania przez prawników wydają się istotną barierą[3].

Na koniec warto przytoczyć słowa pani mecenas Magdaleny Kupczyk-Czerniawskiej4], iż wbrew obiegowej opinii (…) przystąpienie do mediacji nie stanowi okazania słabości, ale jest dowodem na dojrzałość stron i dbałości o relacje je łączące”. Dla mnie jest kwintesencją dbałości o interes klienta wynikającej z przenikliwości prawnika-doradcy biznesowego, zaś niepoinformowanie klienta o możliwościach mediacji jest naruszeniem prawniczych zasad etycznych.

Nieprzekonanych do mediacji kolegów-prawników zachęcam do przeczytania walentynkowego wpisu 🙂

 

[1] https://www.cpradr.org/resource-center/non-english-language-resources/polish/Europejski-przewodnik-CPR-na-temat-mediacji-i-ADR
[2] Tak W Gmurzyńska w „Mediacje teoria i praktyka” redakcja naukowa E Gmurzyńska, R Morek , Warszawa 2018 cytując za G.B Strong „The Lawyer’s Left Hand: Nonanalytical Thought in the Practice of Law” 1998/6 s. 761
[3] T. Ereciński, KILKA UWAG O MEDIACJI W SPRAWACH CYWILNYCH [w:] Oblicza prawa cywilnego. Księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Janowi Błeszyńskiemu, red. K. Szczepanowska-Kozłowska, Warszawa 2013.
[4] https://kirp.pl/radca-prawny-mediacji

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając pieniądze, energię i czas, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

Bądź mądry przed … sporem, wpisz klauzulę mediacyjną do umowy

Początek konfliktu bywa różny: powolny lub gwałtowny. Czasami reakcją na zaistniałą sytuację jest niedowierzanie. Najczęściej złość. Zdarza się, że także realizacji umowy towarzyszą mniejsze lub większe konflikty. Zwykle udaje się je na bieżąco rozwiązywać. Zdarzają się jednak i takie, którym towarzyszą silne emocje a narosłe nieporozumienia blokują komunikację. Z każdym miesiącem, dniem jest coraz gorzej.

Znajomy radca, prowadzący obsługę prawną dużej, rodzinnej firmy nie krył swojego oburzenia, kiedy opowiadał o tym, jak przez przypadek dowiedział się o naruszeniu umowy przez franczyzobiorcę. Nie tylko zaniżane były rzeczywiste obroty stanowiące podstawę do wyliczenia opłaty licencyjnej, ale franczyzobiorca, po sklonowaniu modelu biznesowego, zamierzał ruszyć z własną siecią franczyzową. W ciągu 5 lat współpracy, zdążył bardzo dokładnie poznać specyfikę branży, wspierany przez franczyzodawcę jak jego własny syn.

 

W typologii stworzonej przez L. R. Pondy’ego[1] wyróżnia się kilka rodzajów konfliktów:

  • konflikt utajony,
  • konflikt spostrzegany,
  • konflikt odczuwalny,
  • konflikt manifestowany
  • konflikt zakończony.

W historii tej franczyzy, kolejno pojawiały się wszystkie rodzaje konfliktu: konflikt utajniony rozpoczął się 2 lata temu, gdy o franczyzę na obszarze Polski centralnej, zaczął ubiegać się jeden z byłych pracowników franczyzodawcy. Konflikt przybrał postać spostrzeżonego, gdy sklepy obu franczyzobiorców pojawiły się w tym samym mieście. Doszło do ostrej rywalizacji pomiędzy franczyzobiorcami, pierwszy z nich o spadek obrotów obwiniał franczyzodawcę. Kolejne miesiące były eskalacją manifestowanego konfliktu pomiędzy franczyzobiorcami. To był czas, gdy któryś z franczyzobiorców powinien zwrócić się do franczyzodawcy z prośbą o interwencję. Tak się nie stało, zamiast poszukiwania nowych zasad funkcjonowania w ramach franczyzy, pierwszy z franczyzobiorców zaczął oszukiwać i przygotowywać własny biznes. Czuł się oszukany i nie miał skrupułów przed oszukiwaniem.

 

Spośród wielu definicji konfliktu najbardziej przydatna dla sporów umownych wydaje się ta, zgodnie, z którą

konflikt to sytuacja, w której co najmniej dwie niezależne od siebie osoby, spierają się o ograniczone zasoby bądź o realizację interesów, które są – lub wydają się być – niemożliwe do pogodzenia[2].

W tej historii, nieustalone zasady funkcjonowania franczyzobiorców sprawiły, że każdy z nich obawiał się o realizację swoich interesów, miał świadomość rywalizacji o „zasoby” jakim są klienci w tym samym mieście. Od tego jakie działania zostaną podjęte w chwili dostrzeżenia konfliktu, zależy to czy konflikt nasili się, złagodnieje lub zostanie rozwiązany.

Psycholodzy konfliktu wyróżniają kilka faz

  1. symptomy konfliktu – niezgodności celów i interesów stron, które dochodzą do wniosku, że sprzeczności pomiędzy nimi są niemożliwe do pogodzenia,
  2. postrzeganie sprzeczności – subiektywne definiowanie sprzeczności, głośne formułowanie wzajemnych oczekiwań, każdy z uczestników konfliktu próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji interpretując i analizując swoją pozycję i pozycję drugiej strony,
  3. polaryzacja stanowisk – jest wynikiem skupienia się na własnym punkcie widzenia, jednowymiarowego, negatywnego postrzegania drugiej strony, braku chęci zrozumienia oponenta i braku dobrej woli; w tej fazie strony szukają sprzymierzeńców, zaczynają stosować groźby i presję w stosunku od siebie,
  4. izolacja – jeśli na etapie polaryzacji stanowisk dojdzie do zerwania komunikacji, to strony zaczynają koncentrować się na negatywnym obrazie przeciwnika i podejmować zdecydowane działania zmierzające do bezwzględnej walki,
  5. destrukcja – jest fazą, w której pierwotne przyczyny konfliktu nie mają już znaczenia, liczy się zniszczenie przeciwnika,
  6. zmęczenie i zniechęcenie – są efektem znużenia walką, uczestnicy konfliktu zaczynają dostrzegać, że dotychczasowa strategia przenosi straty, w tej fazie może nastąpić przełom ale może być już za późno na jakiekolwiek działania pomocnicze.

W opowiadanej przez znajomego sprawie, strony przeszły przez wszystkie fazy konfliktu. Straciły dużo czasu, pieniędzy i energii na udowodnienie sobie wzajemnie złych intencji, nieuczciwości i tego kto pierwszy utracił zaufanie. W sporze tym toczyły się dwa postępowania karne i cztery postępowania cywilne. Żadna ze stron nie jest zadowolona z uzyskanych do tej pory rozstrzygnięć. Sprawy nadal nie są zakończone.

 

Czego zabrakło w historii opowiadanej przez znajomego? Przede wszystkim wiedzy, że konflikty są nieuniknione i tego, że są to z jednej strony zdarzenia mogące wywołać skutki w sferze prawnej, ale z drugiej strony – to proces zachodzący pomiędzy ludźmi w wymiarze psychologicznym, któremu towarzyszą:

  • stres, poczucie zagrożenia, negatywne emocje,
  • ucieczka – jawna i ukryta, wycofanie się, rezygnacja,
  • agresja – jawna i ukryta, atak,
  • nadmierna i przedłużająca się koncentracja na konflikcie,
  • pogorszenie bądź zerwanie stosunków pomiędzy stronami,
  • spadek jakości komunikacji, utrata zaufania,
  • straty materialne, psychiczne.

 

Jeśli jednak uznamy, że to

nie konflikt jest źródłem przykrych odczuć, lecz sposób w jaki ludzie do konfliktu podchodzą

to pierwsze symptomy konfliktu będą

  • informacją o konieczności wprowadzenia zmian,
  • przyczyną wzrostu motywacji i energii,
  • stymulacją zainteresowania innymi osobami, problemami, możliwościami,
  • prowadzić do przyrostu wiedzy na skutek analizy własnego stanowiska i stanowiska drugiej strony,
  • skłaniać do poszukiwania nowych metod osiągania celów i modyfikacji samych celów.

 

Aby tak się stało, aby ułatwić stronom takie postrzeganie konfliktu, warto wcześniej, już na etapie konstruowania umowy, przewidzieć wystąpienie sytuacji konfliktowych pomiędzy stronami. Strony mogą na etapie ustalania treści umowy wpisać tzw. klauzulę mediacyjną na wypadek, gdyby w związku z współpracą doszło do sporu pomiędzy nimi. Klauzula ta przy pierwszych sygnałach niezgody, posłuży jako pretekst do szukania pomocy osoby trzeciej, do zatrzymania eskalacji konfliktu.

 

Moje ulubiona klauzula (z oczywistych względów ;- )) brzmi tak:

Wszelkie spory wynikające z niniejszej umowy lub w związku z nią, w tym odnoszące się również do jej zawarcia, ważności lub rozwiązania, strony postanawiają skierować do Centrum Mediacji Gospodarczej przy Krajowej Radzie Radców Prawnych celem przeprowadzenia mediacji. Mediacja prowadzona będzie zgodnie z Regulaminem postępowania mediacyjnego według brzmienia z dnia wpłynięcia zgodnego wniosku do Centrum Mediacji Gospodarczej.

Koszty związane z niniejszym postępowaniem mediacyjnym, w tym wynagrodzenie mediatora i jego wydatki strony będą ponosić w częściach równych.

Powyższe nie dotyczy kosztów ponoszonych przez same strony w związku z mediacją (przejazdy, utracone wynagrodzenie, koszty obsługi prawnej oraz wszelkie inne koszty, utracone korzyści itp.), które każda strona ponosi we własnym zakresie.

 

W tym krótkim tekście strony zapewniają sobie szansę na szukanie pomocy bezstronnej i neutralnej osoby, która pomoże dostrzec rzeczywiste źródła konfliktu.

A źródeł tych może być kilka.  W kole konfliktu Ch. W. Moore[3] wyróżnił kilka przyczyn konfliktów:

  • konflikt strukturalny – wynika zazwyczaj ze struktury sytuacji ograniczającej możliwość realizacji potrzeb wszystkich zaangażowanych w tę sytuację stron, np. ograniczone środki (pieniądze, czas), brak upoważnień

– w przypadku historii opowiadanej przez znajomego konflikt dotyczył struktury funkcjonowania franczyzobiorców na tym samym obszarze

  • konflikt danych – pojawia się, gdy strony korzystają z różnych zestawów informacji, błędnych, niepełnych bądź rozbieżnych informacji; uczestnicy konfliktu nie potrafią ustalić stanu faktycznego; ten konflikt może również wynikać z odmiennej interpretacji tych samych danych

– obaj franczyzobiorcy zakładali faworyzowanie drugiej strony przez franczyzodawcę

  • konflikt wartości – może wynikać z posiadania odmiennych struktur i hierarchii wartości i różnic światopoglądowych; pojawia się, gdy ktoś rości sobie prawa do posiadania jedynego słusznego punktu widzenia i nie dopuszcza odmiennych przekonań

– ta postać konfliktu była efektem ojcowskiego traktowania jednego z franczyzobiorców przez prezesa spółki franczyzodawcy

  • konflikt relacji – wiąże się z negatywnym stosunkiem emocjonalnym do drugiej strony; często towarzyszy mu stereotypowe postrzeganie drugiej osoby bądź wzajemne niezrozumienie

– konflikt ten przybrał na sile, gdy na jaw wyszły plany stworzenia konkurencyjnej sieci franczyzowej

  • konflikt interesów – spowodowany jest współzawodnictwem o pewne dobra lub wynika z odmiennych potrzeb stron; powstaje w przypadku, gdy któraś ze stron próbuje zaspokoić swoje potrzeby kosztem drugiej strony

– ten konflikt trwa do tej pory i czeka na rozstrzygnięcie w sądzie …

 

Klauzula mediacyjna pomaga uniknąć sporu sądowegoDaje stronom szansę na szukanie rozwiązania.

Pozasądowa mediacja bez klauzuli mediacyjnej tez jest możliwa, chociaż trudniej zaproponować ją oponentowi, gdy konflikt przejdzie do fazy postrzegania sprzeczności czy polaryzacji stanowisk, o izolacji czy destrukcji nie wspominając.

Jeśli potrzebujesz pomocy przy sformułowaniu klauzuli mediacyjnej albo wsparcia na jakimś etapie konfliktu, skontaktuj się 🙂

 

[1] Pondy L.R., Organizational conflict: The management of change and conflict, Penquin Books, London 1972, s. 17
[2] Wg Ch. W. Moore’a ta definicja zaproponowana została przez K. Bouldinga w Conflict and Defence: A General Theory, Harper & Bros 1962. Inni autorstwo tej definicji przypisują M. Deutschowi.
[3] Ch. W. Moore Effective Mediation Colorado 1989, s. 4

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach rzecznika patentowego i prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

10 powodów, dla których mediacja jest lepsza niż sąd do rozwiązania sporów w sprawach własności intelektualnej

Mediacja sprawdza się bardzo w konfliktach związanych z własnością intelektualną (intellectual property – IP) ze względu na specyfikę sporów IP. Spory te, jeśli nie zostaną rozwiązane pozasądowo, mogą być rozstrzygane w sądach cywilnych bądź karnych. Nawet podczas już rozpoczętego postępowania sądowego, istnieje możliwość skierowania sprawy do mediacji. Warto w każdym momencie, spróbować zaoszczędzić koszt, czas i energię, ale nie tylko.

Poniżej przygotowałam subiektywną listę 10 powodów, które warto wziąć pod uwagę, gdy pojawia się konflikt dotyczący własności intelektualnej, czyli 10 powodów, dla których mediacja jest lepsza niż sąd w sporach dotyczących własności intelektualnej

 

  1. Mediacja pozwala na skrócenie okresu trwania sporu
  2. Mediacja zmniejsza koszty związane ze sporem
  3. Mediacja jest poufna, proces jawny
  4. Mediacja pozwala na łatwiejsze i szybsze ustalenie faktycznych przyczyn konfliktu, uzgodnienie zakresu pojęć spornych, potrzeb stron
  5. Mediacja daje szansę na łączne rozwiązanie kilku sporów w zakresie ochrony praw wyłącznych, ustalenie sposobu korzystania i dalszej współpracy stron, możliwy podział praw wyłącznych
  6. Mediacja zmniejsza ryzyko narzucenia rozstrzygnięcia niedostosowanego do sporu
  7. Mediacja daje szansę utrzymania relacji z drugą stroną
  8. Mediacja oznacza niższe emocjonalne koszty związane ze sporem
  9. Mediacja zmniejsza ryzyko blokowania procesów biznesowych bądź czas wstrzymania biznesu
  10. Zatwierdzenie ugody przez sąd kończy spór tak jak prawomocny wyrok, wypracowanie porozumienia zwiększa szanse na jego dobrowolne wykonanie

 

 

Mediacja pozwala na skrócenie okresu trwania sporu

 

Nie ma chyba osoby, która zakwestionowałaby ten fakt. Czas w sprawach IP wydaje się szczególnie istotny, bo bardzo często decyduje o przewadze nad konkurencją. Spór o możliwość oznaczenia produktu znakiem towarowym, gdy w toku jest kampania reklamowa promująca ten produkt, gdy ogromne kwoty zostały wpłacone do stacji telewizyjnych na emisję reklam, gdy w magazynach składowane są kolejne partie świeżo wyprodukowanych towarów – generuje po stronie posługującej się kwestionowanym znakiem ogromne koszty. Im szybciej dojdzie do porozumienia z drugą stroną, tym skuteczniej uda się uniknąć tych strat.

 

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości[1] średni czas trwania postępowania w Sądzie Unijnych Znaków Towarowych i Wzorów Wspólnotowych w I półroczu 2019 r. wyniósł 368 dni (w I kwartale 2018 i w I kwartale 2019 było to aż 421 dni).

W postępowaniu mediacyjnym najczęściej nie ma potrzeby przeprowadzania postępowania dowodowego a o datach spotkań (jeśli są potrzebne) decydują strony. To sprawia, że postępowanie mediacyjne trwa znacznie krócej niż proces – nawet w bardzo skomplikowanych sprawach.

Zwykle podczas mediacji strony odbywają 2-3 spotkania. Można więc przyjąć, iż średnio postępowanie mediacyjne kończy się w ciągu 2-3 tygodni, bardzo często stronom wystarczą 1-2 dni na porozumienie. Oczywiście w bardziej skomplikowanych sprawach wymagających wypracowania stanowisk przez każdą ze stron, mediacja może trwać kilka tygodni, podczas których strony wymieniają się propozycjami, negocjują warunki ugody. Tempo mediacji zależy tylko od stron, nie ma w tym zakresie żadnych procedur.

 

Zatem, o wiele krótszy czas trwania mediacji w porównaniu z postępowaniem sądowym, wynika z:

  • braku formalności postępowania mediacyjnego
  • braku bądź ograniczenia postępowania dowodowego

 

Formalności, procedura vs. brak formalności i procedur

Podczas mediacji strony same ustalają daty spotkań i czas potrzebny im na zajęcie stanowisk. Uzgadniają też miejsca spotkań – o ile spotkania są potrzebne. Często wymieniają się informacjami i propozycjami za pomocą poczty elektronicznej czy wideokonferencji, bez potrzeby podróżowania pomiędzy miejscowościami, w których przebywają. Czyli, jeśli spór dotyczy firmy z Katowic i osoby z Warszawy, mediator może skontaktować się z obiema stronami a po ustaleniu wstępnych stanowisk zaproponować spotkanie na skype. To zdecydowanie przyczynia się do szybszego zamknięcia sporu.

 

W postępowaniu sądowym sąd wyznacza daty posiedzeń w miarę wolnych terminów a strony muszą definiować swoje stanowiska zachowując formalizm procedury sądowej. Obowiązują bardzo ograniczone możliwości wyboru miejsca procesu sądowego (czyli miejscowości, w której znajduje się sąd, przed którym toczy się sprawa, do której uczestnicy sporu muszą przyjechać).

W sprawach IP najważniejsze są poniższe zasady wyznaczania miejscowości, w której powinien toczyć się spór:

  • powództwo wytacza się przed sąd pierwszej instancji, w którego okręgu pozwany ma miejsce zamieszkania[2] czy siedziby[3]
  • powództwo o roszczenie z czynu niedozwolonego wytoczyć można przed sąd, w którego okręgu nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę[4]
  • powództwo o ochronę dóbr osobistych naruszonych przy wykorzystaniu środków masowego przekazu można wytoczyć przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania albo siedziby powoda[5].

Zatem w sprawie katowicko-warszawskiej powód bądź pozwany a także ich pełnomocnicy stracą co najmniej 5 godzin na podroż w obie strony miedzy Warszawą a Katowicami. Można przyjąć z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że sprawa nie skończy się jednym posiedzeniem sądowym – im więcej świadków, kwestii trudnych do wyjaśnienia, tym więcej koniecznych jest przejazdów i czasu na nie poświęconego.

Nierzadko sprawa nie trafia od razu do właściwego sądu i tygodnie (jeśli nie miesiące) upływają na przekazywaniu sprawy pomiędzy sądami, aż wreszcie kilka kilogram dokumentów trafi do właściwego wydziału. Potem z tą masą papierów trzeba zapoznać się …

 

W mediacji obowiązuje tylko jedno kryterium wyboru miejsca: musi to być miejsce neutralne dla wszystkich stron. Czyli takie, w którym strony będą czuły się bezpiecznie (nie może to być miejsce faworyzujące jedną ze stron). Najczęściej jest to miejsce zaproponowane przez mediatora dogodne dla stron.

 

Czasami strony pytają mnie czy zapoznałam się z aktami sprawy, z załącznikami do pism … Oczywiście „z grubsza” tak, ale to, co jest dla stron ważne, będzie wynikało z rozmowy: pomiędzy mną a każdą ze stron a także pomiędzy samymi stronami. Często (w co trudno uwierzyć) nikt nie zagląda do dokumentów. Zwłaszcza, gdy mówię: Zanim powiecie Państwo jakie postanowienia są w umowie, poproszę abyście powiedzieli z jakimi propozycjami przyszliście na spotkanie mediacyjne, które z założenia zakłada koncyliacyjną postawę i gotowość do kompromisu.

 

Mediacja trwa tak długo, jak chcą tego strony. Jeżeli stronom zależy na szybkim wypracowaniu porozumienia mogą to zrobić już podczas pierwszej sesji mediacyjnej. Postępowanie sądowe to długi, często wieloletni okres oczekiwania na kolejne posiedzenia i uzyskanie ostatecznego orzeczenia. A w tym czasie konkurencja działa i zdobywa przewagę na rynku.

 

Przeprowadzenie postępowania dowodowego (opinie i zeznania świadków) vs. brak postępowania dowodowego.

Bardzo często w sprawach dotyczących własności intelektualnej z uwagi na ich specjalistyczny charakter (kwestie techniczne czy ocenne) niezbędne jest przedstawienie opinii biegłego.

Zwykle opina jest bardziej korzystna dla jednej strony, co wywołuje reakcję drugiej strony i zlecenie wykonania drugiej opinii. Jeśli druga opinia jest korzystna dla drugiej strony, to oczywiście potrzebna jest opinia trzecia, które pomoże sądowi podjąć decyzję.

Przygotowanie każdej opinii jest nie tylko bardzo kosztowne, ale też długotrwałe, czas przygotowania jednej opinii liczy się w tygodniach.

 

Słuchanie świadków w sądzie wymaga ustalenia terminu przesłuchania, wezwania świadka na ten termin. Po przesłuchaniu, pełnomocnicy strony przeciwnej próbują podważać okoliczności przedstawiane przez przesłuchiwanego świadka, składają nowe dokumenty zaprzeczające twierdzeniom świadka, których „złożenie stało się konieczne w świetle zeznań świadka…”, często wnoszą o przesłuchanie kolejnych, „swoich” świadków. W ten sposób lista świadków wydłuża się a wraz nią czas trwania postępowania. Nierzadko zdarzają się choroby świadków, stron i pełnomocników czy sądu. Z wyznaczeniem kolejnego terminu trzeba „wstrzelić” się w czas dogodny dla wszystkich i … w wolną salę sądową. Czasami, jedyny wolny termin jest bardzo odległy, za kilka miesięcy.

Taka rzeczywistość wynika z sformalizowanych zasad kodeksu postępowania cywilnego, ponieważ w zakresie prowadzenia postępowania dowodowego:

„Strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Sąd może dopuścić dowód niewskazany przez stronę.[6]

„Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału[7]

 

 

Mediacja zmniejsza koszty związane ze sporem

 

„Oszczędność” kosztów ponoszonych na mediację w porównaniu z kosztami procesu sądowego w sprawach IP wynika z kilku czynników:

  • strony często nie muszą informować się o kwestiach znanych im z rynku, branży, w której funkcjonują, specyfice materii jakiej dotyczy spór,
  • strony nie muszą „płacić” za rozstrzygnięcie ich sporu przez zewnętrzny podmiot
  • koszty obsługi prawnej sporu prowadzonego przed sądem są wyższe, ponieważ spór sądowy wymaga większego zaangażowania pełnomocnika w przygotowanie pism i zebranie dowodów, o dojazdach do sądu na rozprawy nie wspominając.

 

Koszt procesu, koszt postępowania dowodowego

Proces sądowy rozpoczyna się od wniesienia pozwu. Aby dokument pozwu pokonał drogę od biura podawczego na parterze budynku sądu do sędziego, któremu przydzielono sprawę, musi zostać opłacony. Szczegóły dotyczące kosztów sądowych są uregulowane w ustawach o kosztach. Można w uproszczeniu przyjąć, iż w cywilnych sprawach majątkowych opłata wnoszona do sądu będzie wynosić 5% wartości przedmiotu sporu. Dokładniejszej kalkulacji można dokonać przy wykorzystaniu naszego kalkulatora: https://lgl-iplaw.pl/koszty-sadowe/.

 

Koszty procesu to „koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony[8]” jakie poniosła strona wygrywająca. I które, co do zasady, pokrywa przegrywająca strona.

Zatem, na koszty procesu składają się opłaty wnoszone do sądu (koszty sądowe) oraz koszty ponoszone przez drugą stronę takie jak:

  • koszty „przejazdów do sądu strony lub jej pełnomocnika
  • równowartość zarobku utraconego wskutek stawiennictwa w sądzie”
  • jeśli przeciwnika reprezentuje adwokat lub radca prawny, to koszty te należy powiększyć o wynagrodzenie pełnomocnika wygrywającej strony.

 

Strony zwykle dysponują specjalistyczną wiedzą na temat technologii czy materii, której spór dotyczy bądź rynku na jakim funkcjonują. Sąd takiej wiedzy nie ma i dlatego konieczne jest dostarczenie sądowi danych za pomocą opinii biegłych czy informacji pozyskanych od świadków.

Opinie w sprawach IP są bardzo kosztowne. Ich ceny wahają się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Kosztu świadków zeznających w sądzie nie sposób policzyć, ponieważ trzeba byłoby z góry oszacować koszt dojazdu do sądu (często w odległej miejscowości), koszt nieobecności w pracy, koszt utraty zarobku, koszt noclegów.

 

Poza kosztami związanymi z opiniami, z przesłuchaniem świadków, stawiennictwem stron, na „cenę” procesu sądowego mają wpływ koszty przygotowania dokumentacji, np. notarialnego zabezpieczenia dowodów (np. materiałów publikowanych na www, zapisów sms), wyliczeń wysokości szkody z pokazaniem nakładów, kosztów poniesionych przez powoda, historycznej korespondencji stron potwierdzającej jakieś ich ustalenia.

 

Postępowanie mediacyjne pozasądowe (więcej na ten temat https://lgl-mediation.pl/mediacja-pozasadowa/) nie wymaga ponoszenia kosztów procesu, bo nie ma procesu, nie ma opłaty za przebieg procesu  – nie angażujemy sądu do rozwiązania problemu.

W przypadku mediacji prowadzonej w trakcie postępowania sądowego (więcej na ten temat https://lgl-mediation.pl/mediacja-sadowa/), koszt procesu może znacząco obniżyć się, ponieważ koszty procesu, w którym zawarto ugodę, znosi się wzajemnie, jeżeli strony nie postanowiły inaczej. Czyli, po prostu: każda ze stron ponosi własne koszty chyba, że w ugodzie ustaliły inny podział. W przypadku zawarcia ugody przed mediatorem przed rozpoczęciem rozprawy w postępowaniu w pierwszej instancji, zgodnie z art. 79 ust. 1 pkt 1h ustawy z dnia 28.07.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, z urzędu zwraca się stronie całość opłaty od pisma wszczynającego postępowanie, w innych wypadkach ¾ opłaty.

 

Naturalnie, strony także w trakcie mediacji muszą przekonywać się wzajemnie do swoich propozycji i w tym celu konieczne jest wykazywanie swoich racji, ale brak formalizmu w dowodzeniu tych racji sprawia, że koszt jest znacznie niższy, np. zamiast aktu notarialnego zabezpieczającego treść strony www, wystarczy pokazać tę stronę podczas spotkania mediacyjnego, zamiast pisania obszernych wyjaśnień, możne je przekazać ustnie drugiej stronie. Zwłaszcza, gdy spór dotyczy rynku czy branży doskonale znanej obu stronom, które poruszają się w spornej materii lepiej niż biegli stawający przed sądem.

 

 

Mediacja jest poufna, proces jawny

 

W procesie sądowym obowiązuje zasada jawności „Rozpoznawanie spraw odbywa się jawnie, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej. Strony i uczestnicy postępowania mają prawo przeglądać akta sprawy i otrzymywać odpisy, kopie lub wyciągi z tych akt. Treść protokołów i pism może być także udostępniana w postaci elektronicznej za pośrednictwem systemu teleinformatycznego obsługującego postępowanie sądowe (system teleinformatyczny) albo innego systemu teleinformatycznego służącego udostępnianiu tych protokołów lub pism.[9]

 

Przebieg rozprawy (posiedzenia sądowego) jest rejestrowany w postaci zapisu dźwięku i obrazu, i dostępny do przesłuchania po rozprawie. Obecnie[10] możliwe jest prywatne nagrywanie przebiegu rozprawy, nie jest wymagane zezwolenie sądu na utrwalanie przez strony lub uczestników postępowania przebiegu posiedzeń i innych czynności sądowych, przy których są obecni. Wystarczy uprzedzić sąd o zamiarze nagrania. Można sobie zatem wyobrazić jak bardzo nie-poufny staje się przebieg procesu, ile danych może uzyskać konkurencja kłócących się stron „siedząca” na sali rozpraw w charakterze publiczności,  i gdy „dwóch się bije tam…” konkurencja korzysta.

 

Można wnioskować o odbycie danego posiedzenia bez publiczności (przy drzwiach zamkniętych), gdy mogą być ujawnione okoliczności stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa, a także gdy sąd podane przez stronę przyczyny uzna za uzasadnione lub jeżeli roztrząsane być mają szczegóły życia rodzinnego. W tej sytuacji, nie można prywatnie nagrywać przebiegu posiedzenia.

Sąd może także nakazać odbycie posiedzenia bez publiczności gdy publiczne rozpoznanie sprawy zagraża porządkowi publicznemu lub moralności lub jeżeli mogą być ujawnione okoliczności objęte ochroną informacji niejawnych. Jednak całość procesu jest jawna a odbycie posiedzeń bez publiczności zależy tylko i wyłącznie od decyzji sądu, nie stron.

 

Tymczasem postępowanie mediacyjne jest poufne[11]. Zarówno mediator, strony jak i inne osoby biorące udział w postępowaniu mediacyjnym są zobowiązane zachować w tajemnicy fakty i informacje, o których dowiedziały się w związku z prowadzeniem mediacji. Jeśli mediacja nie zakończy się porozumieniem, to żadna ze stron nie może w toku dalszego procesu powoływać się na propozycje składane w czasie postępowania mediacyjnego.

Protokół lub sprawozdanie z mediacji zawierają jedynie informacje o tym, kto brał udział w mediacji, ile było spotkań mediacyjnych, gdzie się odbywały. Zatem, nawet w przypadku fiaska mediacji, do sądu (a tym bardziej do postronnych osób) nie dotrą informacje z jej przebiegu.

W przypadku, gdy zostanie zawarte porozumienie, dokument ugody też jest objęty poufnością. Można wnioskować o zatwierdzenie ugody przez sąd na posiedzeniu niejawnym, tzn. bez udziału stron i ich pełnomocników oraz innych uczestników postępowania i bez udziału publiczności.

 

Poufność mediacji jest bardzo istotna w przypadku sporu związanego z uzyskiwaniem praw własności przemysłowej. Dla powstania tego typu praw niezbędny jest wpis do odpowiedniego rejestru poprzedzony badaniem przeprowadzonym przez urząd patentowy[12]. Jedną z przesłanek udzielania praw przez urząd w przypadku wynalazków, wzorów użytkowych czy wzorów przemysłowych jest cecha nowości. Utrzymywanie pomysłu w tajemnicy przed zgłoszeniem do urzędu patentowego jest absolutnie konieczne z tego względu, że jakiekolwiek publiczne ujawnienie wynalazku przed dokonaniem zgłoszenia (dotyczy to również przypadku publikacji przez naukowca wyników własnych badań) powoduje bezpowrotną utratę cechy nowości i w konsekwencji zdolności patentowej danego rozwiązania. Ta zasada dotyczy także wzorów użytkowych czy przemysłowych.

Szereg rozwiązań jest chronionych bez uzyskiwania praw wyłącznych z urzędów patentowych ale na zasadzie know how wymagających zachowania absolutnej poufności. Podobnie przez ujawnienie pomysłu można stracić szansę na przeprowadzenie zaskakującej i dotychczas nieprzeprowadzanej kampanii czy akcji marketingowej.

 

Wydaje się zatem, że naturalne jest unikanie rozgłosu i upublicznienia sprawy z jakim wiąże się wniesienie sprawy do sądu. Wystarczy wyobrazić sobie, ile jest warta oryginalna kampania oparta na pomyśle, o którym huczy w sądzie zanim kampania została zrealizowana…

 

 

Mediacja pozwala na łatwiejsze i szybsze ustalenie faktycznych przyczyn konfliktu, uzgodnienie zakresu pojęć spornych, potrzeb stron

 

Mediację od samodzielnego rozwiązania przez strony sporu (w drodze mediacji podjętej przez strony czy ich pełnomocników) odróżnia obecność mediatora. To osoba, której rolą jest zdiagnozowanie konfliktu, dostrzeżenie przyczyn, celów, wartości i potrzeb stron.

W pismach procesowych strony prezentują fakty i dowody na ich potwierdzenie a także żądania związane z zaistniałym stanem. Tymczasem często jest to tylko „wierzchołek góry lodowej” pod, którym kryją się emocje i ludzkie historie.

 

W jednej z mediacji w sprawie karnej dotyczącej „innego naruszenia praw autorskich” niż „rozpowszechnienie bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania[13], w której sankcją jest grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 1 roku, naruszycielem był młody chłopak, który do Warszawy przyjechał na studia. Utrzymywał się sam, bo matka nie była w stanie pomóc mu ledwo wiążąc koniec z końcem z niewielkiej renty. Zaczął pracę w sklepie jubilerskim, na tyłach którego była pracownia. Zaglądał tam w chwilach, gdy chciał pouczyć się w ciszy, której brakowało na stancji. Po jakimś czasie okazało się, że student biologii ma ciekawe pomysły odświeżające nieco monotonne wzory biżuterii. Właścicielka pracowni jubilerskiej, do której należał sklep, chętnie korzystała z jego podpowiedzi. Gdy zaczęła reklamować nową serię nawiązującą do owadów, otrzymała wezwanie z kancelarii reprezentującej inną pracownię jubilerską z Gdańska. Roszczenia dotyczyły kopiowania nie zarejestrowanego wzoru przemysłowego i karnych aspektów prawa autorskiego. Podobieństwo wisiorka było duże, kwestionowanie nie miało sensu. Zapłata odszkodowania żądnego przez gdańską kancelarię nie wchodziła w grę. Właścicielka warszawskiej pracowni jako winnego kopiowania wskazała studenta, który nie był jej pracownikiem. Chłopak próbował tłumaczyć, że to, co narysował nie pokrywało się z naszyjnikiem ostatecznie wyprodukowanym. Po wymianie formalnych pism, wytoczono działa, sprawa trafiła do sądu cywilnego i do prokuratury.

Kiedy rozmawiałam z Michałem (czyli „naruszycielem” – potencjalnym skazanym) miałam wrażenie, że najgorsze co może się stać to to, że matka dowie się o jego kłopotach. Schorowana i samotna wdowa, była bardzo dumna z tego, że jej synek tak dobrze sobie radzi w stolicy, o czym opowiadała sąsiadkom na wsi. Ostatecznie mediacja zakończyła się umorzeniem sprawy karnej i współpracą Michała z pracownią gdańską. Gdy odwiedza matkę, opowiada o tym, jak udaje mu się pogodzić pracę z sesją na Wydziale Biologii UW i nowo rozpoczętymi zajęciami na Wydziale Wzornictwa warszawskiej ASP. Mocno trzymam za niego kciuki, nie wyobrażam sobie jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie dostał szansy na zaproponowanie, że „odpracuje” to co się stało.

 

Mediacja skłania do obiektywizmu, precyzowania, przewartościowania, „zobaczenia” drugiej strony. Cieszę się, że trafiłam na mądrego pełnomocnika z Gdańska. Od emocji, które zawsze towarzyszą konfliktom mogliśmy przejść do rozmowy o konkretnych propozycjach.

Mediacja pozwala zmienić własny wykreowany obraz sporu, prowokuje strony do poszukiwania nowych, nieszablonowych rozwiązań; do kreatywnego myślenia i kreowania nowych wartości, wspiera strony w innowacyjnym postrzeganiu sporu. I tak powinno być skoro dotyczy spraw związanych z kreacją i innowacjami.

Jeśli tym nieszablonowym myśleniem cechuje się pełnomocnik, który ma świadomość wszystkich konsekwencji procesu i niepewności rozstrzygnięcia, to magia mediacji ma szanse pojawić się ?

 

 

Mediacja daje szansę na łączne rozwiązanie kilku sporów w zakresie ochrony praw wyłącznych, ustalenie sposobu korzystania i dalszej współpracy stron, możliwy podział praw wyłącznych

 

Sąd nie może wyrokować co do spraw, które nie były objęte żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie[14]. Zatem w sytuacji, gdy np.:

  • toczą się równoległe postępowania o naruszenie i o unieważnienie lub wygaszenie prawa co do tego samego przedmiotu prawa,
  • strony składają pozwy wzajemne,
  • w tym samym czasie w toku są sprawy karne i cywilne w stosunku do tych samych stron

ugodą można zakończyć wszystkie toczące się postępowania – zarówno sądowe jak i poza sądowe. Nawet więcej: ugodą można ustalić nowe warunki współpracy pomiędzy stronami, które z powodu konfliktu zerwały relacje biznesowe.

 

W sporze sądowym można dochodzić roszczeń tzn. konkretnego działania drugiej strony lub zaniechania dla którego żądania znajdujemy odpowiednią podstawę prawną. Zatem każde żądanie (każdy cel) musi wynikać z konkretnej normy prawnej.

W procesie, rozszerzenie powództwa jak i jego ograniczenie, jest możliwe tylko w wypadkach określonych przez przepisy kodeksu postępowania cywilnego[15]. Czasami, gdy pojawią się nowe okoliczności i  potrzeba rozstrzygnięcia nowych kwestii, trzeba zaczynać „od początku” nowy proces.

 

Podczas mediacji strony mogą poczynić wszelkie ustalenia, które mają znaczenie dla stron, nie muszą zawężać swoich ustaleń tylko do kwestii prawnych. W ugodzie mediacyjnej poza kwestiami objętymi pozwem czy głównym sporem można porozumieć się w zakresie innych kwestii. Prawa wyłączne (prawa własności intelektualnej) są bardzo „podzielne”: można umówić się co do korzystania z utworu bądź jego opracowania przez pewien okres czy na danym terytorium.

Korzystanie z utworu można rozdzielić w zakresie pól eksploatacji przyznając jednej ze stron prawo do części działań a pozostawać resztę przy drugiej stronie. Jeśli jest kilku autorsko uprawnionych można zawrzeć umowę o „podział” prawa autorskiego bądź upoważnić jedną osobę do sprawowania zarządu prawem wspólnym. Z uwagi na terytorialny charakter praw wyłącznych, w przypadku kolizji np. znaku towarowego zarejestrowanego w EUiPO i znaku krajowego, można ograniczyć korzystanie ze znaku do danego terytorium, ustalić klasy towarów i usług dla których znaki będą używane, zawrzeć umowy licencyjne określające warunki korzystania z danego prawa za zapłatą opłaty licencyjnej, można sprzedać prawo do znaku.

 

The sky is the limit – jak zapewne dopowiedziałaby 100 lat temu Mary Parker Follett po słynnych jej słowach „it is to be hoped that … we shall always have conflict, the kind which leads to invention, to the emergence of new values[16]

 

 

Mediacja zmniejsza ryzyko narzucenia rozstrzygnięcia niedostosowanego do sporu

 

Najlepiej tę kwestię oddaje dowcip powtarzany pomiędzy prawnikami, sędziami ?

„Kim jest świadek? To osoba, która wszystko widziała, na niczym się nie zna, o niczym nie decyduje”

„Kim jest biegły? To osoba, która nic nie widziała, na wszystkim się zna, o niczym nie decyduje”

„Kim jest sędzia? To osoba, która nic nie widziała, na niczym się nie zna, o wszystkim decyduje”

 

Sprawy IP są specyficzne i trudne, o czym najdobitniej świadczy utworzenie za kwotę 117,76 mln zł[17], specjalnych sądów do spraw własności intelektualnej https://lgl-iplaw.pl/2020/02/kolejne-zmiany-w-procedurze-cywilnej-wprowadzenie-postepowania-w-sprawach-wlasnosci-intelektualnej/ oraz obowiązkowego zastępstwa stron przez adwokatów, radców prawnych lub rzeczników patentowych w sprawach własności intelektualnej[18].

Jeśli sprawa trafia do sędziego, który nie zna specyfiki powstawania praw wyłącznych (czyli procedury i kryteriów branych pod uwagę przy decydowaniu o przyznaniu patentu, prawa ochronnego na znak czy wzór użytkowy), sędziego, który nie rozumie gdzie jest różnica pomiędzy zawłaszczeniem twórczych elementów a inspiracją bądź naśladownictwem, i tego jak łatwo można nadużyć prawa odstąpienia od umowy ze względu na „interesy twórcze” – to jest bardzo mała szansa na sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

 

W mediacji strony same „biorą spór we własne ręce”. Nie zdają się na ustalenie przez osobę trzecią kto i czyje prawa naruszył, ale próbują same szukać rozwiązania zaistniałej sytuacji: https://lgl-mediation.pl/2020/01/10/rozstrzygniecie-a-rozwiazanie-problemu-czyli-o-tym-czym-jest-mediacja/.

 

 

Mediacja daje szansę utrzymania relacji z drugą stroną

 

Jeśli w przyszłości zamierzasz korzystać z produktów drugiej strony, świadczyć jej usługi, utrzymywać relacje osobiste czy biznesowe, to nie warto poprzez proces konfliktować się w większym zakresie. Proces sądowy antagonizuje strony. Zasadą procesu jest kontradyktoryjność. To oznacza, że strony toczą między sobą spór w czasie, którego przedstawiają dowody na poparcie swoich racji. Sąd wydaje wyrok przyznając rację jednej stronie, co do zasady odmawiając ochrony drugiej stronie. Zatem po zakończonym procesie sądowym strona przegrywająca jest niezadowolona i mniej skłonna do współpracy ze stroną wygrywającą.

Wdanie się w spór sądowy z kontrahentem prawdopodobnie zakończy partnerstwo biznesowe. W spór sądowy zaangażowani są nie tylko prawnicy obu stron ale także zarządy i pracownicy związani ze sporem. To powoduje, że krąg osób ponoszących skutki sporu jest szeroki.

 

Mediacja polega na dążeniu do porozumienia, co może mieć miejsce tylko wtedy, gdy strony będą zbliżać stanowiska. Podczas mediacji jest możliwość wyjaśnienia spornych kwestii i rzeczywistych przyczyn sporu, a dzięki temu – szansa na utrzymanie poprawnych relacji w przyszłości. Zgoda na treść ugody stwarza możliwość szybszego uzyskania odszkodowania lub naprawienia szkody, jeśli takie są ustalenia stron.

Ze względu na to, że mediacja daje możliwość stworzenia sytuacji „win – win”, są duże szanse, że obie strony będą zainteresowane kontynuowaniem współpracy.

 

 

Mediacja oznacza niższe emocjonalne koszty związane ze sporem

 

Emocje towarzyszce konfliktowi potęgują się podczas postępowania sądowego. Wynika to z wielu czynników.

Postępowanie sądowe to często wiele lat oczekiwania na wyrok, przygotowywania do kolejnych posiedzeń i tym samym konieczność wracania do tematu, którego dotyczy. Świadomość istnienia nie zamkniętego, długotrwałego konfliktu wyczerpuje psychicznie.

W toku procesu każda ze stron przestawia swoje dowody i argumenty co może znacząco zmienić dotychczasową pozycję drugiej strony. W procesie sąd decyduje o sposobie zakończenia sporu biorąc pod uwagę materiał dowodowy przedstawiony przez strony, będąc związanym obowiązującymi przepisami, w oparciu o fakty powszechnie znane i fakty znane sądowi „z urzędu”. Specjalistyczną wiedzę sąd pozyskuje od biegłych. Strony nie mają pewności czy ich zarzuty będą łatwe do udowodnienia sędziemu. Wyrok jest niepewny. Oczekiwaniu na wydanie wyroku towarzyszy stres.

Postępowanie może zakończyć się w sposób korzystny tylko dla jednej ze stron sporu a nawet strona „wygrywająca” spór może nie czuć się usatysfakcjonowana zapadłym wyrokiem ze względu np. na wysokość odszkodowania.

Posiedzenia sądowe, w tym obejmujące przesłuchania stron, są nagrywane i co do zasady odbywają się przy udziale publiczności. Nawet dla osób przywykłych do publicznych wystąpień, napastliwy sposób zadawania pytań przez pełnomocników, może być stresujący. Zaś świadomość możliwej pomyłki i przyczynienia się do przegrania procesu – dodatkowo obciążająca.

Co do zasady postępowanie sądowe nie służy zaspokojeniu poczucia krzywdy przez stronę postępowania, jednakże w sprawach karnych[19] oraz dotyczących naruszenia dóbr osobistych[20], sąd może orzec obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego, złożenia przez stronę przegrywającą oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie.

Strony obowiązuje powaga sądu[21]. W związku z tym przed sądem należy zachować powściągliwość w wyrażaniu emocji i określony przez sąd porządek zajmowania stanowisk[22]

 

Podczas mediacji strony, na początku wspólnego spotkania, wraz z mediatorem ustalają reguły i zasady jakich będą przestrzegać podczas procesu mediacji np. zasadę godności stron i odnoszenia się do siebie z szacunkiem. Stronie naruszającej ustalone zasady mediator przypomina o nich i kontynuuje mediację, gdy zasady te są przestrzegane przez wszystkich. Mediacja daje okazję do wyrażenia emocji, daje szansę wypowiedzenia się na temat skutków zaistniałego problemu oraz oczekiwań wobec drugiej strony. Strona zawsze może zaznaczyć, że jednym z aspektów sporu na jakim jej zależy jest zaspokojenie poczucia krzywdy i złożenie oficjalnych lub tylko pomiędzy stronami przeprosin.

 

Mediacje są mniej sformalizowane i niepubliczne. Spotkania odbywają się w miejscu ustalonym przez strony, neutralnym. Z uwagi na poufny charakter można ograniczyć liczbę osób biorących udział w całym procesie mediacji i spotkaniach stron. Odformalizowany charakter mediacji pozwala stronom poczuć się swobodniej i pewniej, nieformalność i prywatność postępowania mediacyjnego pozwala na uniknięcie stresu związanego z występowaniem w sądzie czy w roli powoda czy pozwanego.

Mediacja polega na próbie porozumienia się stron i wypracowania uzgodnienia zadowalającego obie strony. Nie jest sformalizowana poprzez konieczność dowodzenia swoich racji, poprzez dowody z dokumentów czy z zeznań świadków. Mediacja daje możliwość stworzenia sytuacji „win – win”, w której obie strony mają szanse uzyskać to, na czym najbardziej im zależy. Warunkiem jest wynegocjowanie przez strony porozumienia.

 

 

Mediacja zmniejsza ryzyko blokowania procesów biznesowych bądź czas wstrzymania biznesu

 

W jednej z ostatnich spraw, sądowe wstrzymanie kampanii reklamowej w tv na okres 3 miesięcy z powodu naruszenia praw autora zdjęć wykorzystanych w kampanii zaprzepaściło tę kampanię zupełnie. W tej chwili niewielką pociechą dla firmy, która zleciła przeprowadzenie kampanii, jest żądanie odszkodowania od tego, kto doprowadził do wstrzymania kampanii.

 

W trakcie postępowania sądowego i przed procesem, strony mogą składać wnioski o zabezpieczenie swoich roszczeń, np. przez zakaz produkcji, dystrybucji, czy posługiwania się spornym dobrem do czasu rozstrzygnięcia sporu przez sąd. Częstą sytuacją jest składanie wniosku o wstrzymanie emisji reklamy tv czy całej kampanii, gdy składający wniosek uważa, ze doszło do naruszenia jego praw.

 

Poza żądaniem wstrzymania procesów biznesowych, we wniosku o zabezpieczenie praw własności przemysłowej[23] uprawniony może żądać od sprawcy udzielenia informacji o pochodzeniu i sieciach dystrybucji towarów lub usług naruszających jego prawa (przez wskazanie firm i adresów producentów, wytwórców, dystrybutorów, dostawców oraz innych poprzednich posiadaczy towarów lub świadczących usługi, które naruszają patent, prawa ochronne lub prawo z rejestracji, jak również przewidzianych odbiorców hurtowych lub prowadzących sprzedaż detaliczną tych towarów lub usług; ilości wyprodukowanych, wytworzonych, zbytych, otrzymanych lub zamówionych towarów lub usług naruszających prawa własności przemysłowej, a także cen uiszczonych za te towary lub usługi).

W sprawach związanych z prawem autorskim poza żądaniem informacji od naruszyciela można domagać się informacji od innej osoby niż naruszający udzielenia informacji, które mają znaczenie dla roszczeń (m.in. o pochodzeniu, sieciach dystrybucji, ilości i cenie towarów lub usług naruszających autorskie prawa majątkowe).

Tak znaczące udzielnie informacji wiąże się często z dostępem do tajemnicy przedsiębiorstwa, z dostępem do danych poufnych. Uzyskanie zabezpieczenia jest z jednej strony bardzo ważne dla wnioskodawcy (uprawnionego): pozwala wstrzymać naruszyciela, ustalić zakres żądań, z drugiej jednak strony mocno uderza w interesy tego komu wstrzymano proces biznesowy, kto był zobowiązany do ujawnienia poufnych danych, komu zabezpieczenie paraliżuje normalne prowadzenie przedsiębiorstwa.

 

Im dłużej trwa postępowanie sądowe, tym dłuższy może być okres wstrzymania. Jeżeli postępowanie sądowe trwa długo i długo utrzymuje się orzeczony przez sąd zakaz, to może generować po stronie dotkniętej zakazem straty, w dalszej perspektywie blokuje działanie przedsiębiorstwa, a także może doprowadzić do zamknięcia lub zawieszenia działalności.

 

Oczywiście, jeśli taka blokada działalności okaże się nieuzasadniona i w ostateczności blokujący przegra proces, nie wniesie pisma wszczynającego postępowanie najczęściej w terminie dwóch tygodni albo cofnie pozew, jak również gdy pozew zostanie zwrócony, odrzucony obowiązanemu (czyli osobie której działania zostały zablokowane a dane ujawnione w wykonaniu zabezpieczenia) przysługuje przeciwko uprawnionemu roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej wykonaniem zabezpieczenia. Wymaga to wszczęcia procesu przeciwko „blokującemu” a kolejnego długotrwałego postępowania nie zawsze zakończonego sukcesem pozwalającym na pokrycie całej szkody tak materialnej jak i wizerunkowej.

Z uwagi na to, że mediacja zmierza do porozumienia, strony co do zasady nie podejmują czynności blokujących funkcjonowanie drugiej strony. Szybko podjęte rozmowy ugodowe mogą zapobiec nie tylko blokadzie działalności ale także uchronić przed ujawnieniem danych. Nawet w sytuacji, gdy doszło do blokady, mediacja dzięki temu, że może toczyć się bardzo szybko, pozwala zminimalizować szkody narastające podczas długo utrzymującego się zabezpieczenia.

 

Podczas mediacji mam okazję obserwować jak strony będące w sporze z początku „okopane” na swoich pozycjach z każdą kolejną rozmową zdają sobie sprawę z tego, że tkwienie w konflikcie jest dla nich destrukcyjne. Często koszty ponoszone na wstrzymanie działań drugiej strony nie rekompensują na koniec korzyści jakie z tego wstrzymania można uzyskać.

 

 

Zatwierdzenie ugody przez sąd kończy spór tak jak prawomocny wyrok, wypracowanie porozumienia zwiększa szanse na jego dobrowolne wykonanie

 

W postępowaniu sądowym niekorzystne dla pozwanego czy powoda rozstrzygniecie może być kwestionowane i zaskarżane, aż do wyczerpania drogi sądowej. W Polsce zgodnie z art. 175 Konstytucji przyjęto zasadę postępowania co najmniej dwuinstancyjnego. W praktyce to oznacza, że strona niezadowolona z orzeczenia organu sądu pierwszej instancji (przed którym rozpoczęto postępowanie) może odwoływać się do sądu drugiej instancji.

Poza tym, strona przegrywająca może unikać wykonania narzuconego przez sąd rozstrzygnięcia, a egzekucja może być nieskuteczna lub bardzo czasochłonna.

 

Proces sądowy skierowany jest na stwierdzenie, kto naruszył normy prawa i jakie powinien ponieść tego konsekwencje. W mediacji jest miejsce na ustalenie rzeczywistych przyczyn konfliktów, uzgodnienie możliwych dla stron działań. To sprawia, że strony, które same wypracowały porozumienie, czują się także odpowiedzialne za jego wykonanie.

 

Dzięki pomocy mediatora każda ze stron może spojrzeć na spór z innej perspektywy. Stąd już tylko krok od „wejścia w buty” drugiej strony, do rozważenia problemu z punktu widzenia tej drugiej strony. Mediacja pozwala każdej ze stron „zachować twarz”, podjąć postanowienia obopólnie możliwe do zaakceptowania. Strony są skupione na dojściu do porozumienia i wiedzą, że aby je osiągać, muszą być gotowe do kompromisu. Jeśli ustalone rozwiązanie daje stronom „wygraną”, to wzrasta pewność wykonania osiągniętego porozumienia. Wzrasta także, na ile jest to możliwe, zaufanie stron do siebie, tym bardziej jeśli istnieją perspektywy współpracy w przyszłości. Strony w dużym stopniu stosują się do powziętych ustaleń z uwagi na to, że same uzgodniły te ustalenia.

 

Ugoda zawarta przed mediatorem, po zatwierdzeniu przez sąd, ma moc prawną ugody zawartej przed sądem. Po nadaniu jej klauzuli wykonalności, jest tytułem wykonawczym w sprawie. Oznacza to, że na podstawie takiej ugody można prowadzić postępowanie egzekucyjne[24].

 

Oczywiście, ugoda mediacyjna nie daje gwarancji skutecznej egzekucji. Jeśli jednak strony same ustalą warunki porozumienia, zaakceptują je i uznają, że są w stanie je wykonać, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będą chciały je wykonać dobrowolnie bez przymusu egzekucji. Jest mało prawdopodobne, aby kwestionowały taki sposób rozwiązania problemu.

Pamiętam tylko jeden przypadek naruszenia ugody mediacyjnej po jej zawarciu. Doszło wówczas do nieporozumienia pomiędzy działem marketingu a osobami zawierającymi ugodę. Zbyt lakoniczne przekazanie warunków porozumienia wypracowanego podczas mediacji spowodowało, że marketing powielił naruszenie, które stało się przyczyną sporu sądowego. W materiałach reklamowych ponownie użyto porównania naruszającego wizerunek powoda. Na szczęście przewidziany w ugodzie tryb informowania o jej naruszeniu zadziałał i w porę wycofano feralną komunikację.

 

 

[1] https://isws.ms.gov.pl/pl/baza-statystyczna/opracowania-jednoroczne/rok-2019/.
[2] art. 27 § 1 1 kpc.
[3] art. 30 kpc.
[4] art.  35 kpc.
[5] art. 35 (1) kpc.
[6] art.  232 kpc.
[7] art.  233 §  1 kpc.
[8] art. 98 § 1 kpc.
[9] art. 9 kpc.
[10] art. 9(1) kpc.
[11] art. 183 (4) kpc.
[12] w Polsce jest to Urząd Patentowy RP, w Europie Urząd Unii Europejskiej Ds. Własności Intelektualne (EUIPO) czy Europejski Urząd Patentowy (EPO).
[13] art. 115 ustawy o prawie autorskim.
[14] art. 321 par. 1 kpc.
[15] art. 193 oraz 203 kpc.
[16]  Follett, M.P. (1925).  Constructive conflict.  In H.C. Metcalf (Ed.), Scientific Foundations of Business Administration.  Baltimore, MD.:  Williams and Wilkins, 1926.
[17] http://orka.sejm.gov.pl/proc9.nsf/ustawy/45_u.htm.
[18] art. 87² kpc.
[19] art. 72 § 1 pkt 2 kk.
[20] zgodnie z art. 24 kc.
[21] zgodnie z art. 49 ustawy – prawo o ustroju sądów powszechnych.
[22] art. 205-205 kpc.
[23] w sporach dotyczących własności intelektualnej podstawy do złożenia takiego wniosku znajdują się w art. 286 (1) ustawy prawo własności przemysłowej oraz art. 80 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
[24] art. 18315 kpc.

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu 

Od mediatrix przez jednacza – mediacja jest stara jak świat

Spór towarzyszy od zawsze człowiekowi. W zasadzie można powiedzieć, że od czasów Adama i Ewy człowiek ma „w genach” łamanie zasad. Wszędzie, gdzie istniały społeczności, pojawiały się spory. Aby wspólnota mogła przetrwać, musiała wykształcić sposób pokojowego rozwiązywania sporów pomiędzy jej członkami, ponieważ konflikt „rozbijał” wspólnotę. Często spór był rozstrzygany przez władcę czy sędziego-arbitra. W innych sytuacjach, do zakończenia konfliktu, mogła przyczynić się interwencja osoby trzeciej, którą zwaśnione strony obdarzały autorytetem i zaufaniem. Dlatego w pierwszych wzmiankach o mediacji, osoby pełniące rolę mediatora nazywano „przyjaciółmi”, „dobrymi ludźmi” czy „zacnymi obywatelami”[1].

 

W VI wieku naszej ery w Egipcie, porozumienia spisywano na zwojach papirusu. Zwaśnieni Egipcjanie mieli do wyboru dwie formy zakończenia sporu:

  • kompromisson czyli umowa, w której zobowiązywały się zastosować do wyroku arbitra bądź
  • dialysis – ugoda, w której opisywano historię konfliktu i jego źródła a także szczegóły porozumienia.

Trwałość ugody gwarantowano wysoką karą pieniężną i złożeniem przysięgi. Rolę przyjaciela, który pomógł osiągnąć porozumienie określano jako mesiteia. Ciekawe jest to, że w zachowanych papirusach, powtarza się w opisach ten sam motyw, dla którego strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie: dzięki pomocy osoby trzeciej mogły taniej i szybciej rozwiązać spór.

 

2500 lat temu w Chinach, Konfucjusz głosił, że człowiek powinien unikać prowadzenia spraw w sądach, ponieważ świadczy to o braku dobrych relacji tej osoby ze społecznością. W tym czasie, proces sądowy był traktowany jako zaprzeczenie harmonii w relacjach międzyludzkich i naruszenie zasad etycznych w danej społeczności. Konflikt mógł doprowadzić do „utraty twarzy” równoznacznej z utratą szacunku i godności. Z tego względu, wiele rodów, aby chronić dobre imię rodziny, wprowadzało wewnętrzne zakazy prowadzenia postępowania sądowego. Stąd wywodziła się wielowiekowa potrzeba rozwiązywania sporów przez same strony przy udziale osoby trzeciej.
W okresie dynastii Ming (1368-1644) w każdej wiosce miał być wybudowany specjalny budynek nazywany shenming – „wyjaśnianie argumentów”, który miał służyć starszyźnie do mediowania sporów pomiędzy mieszkańcami tej wioski. Mediację przez wieki prowadzili naczelnicy rodów, wiosek czy urzędnicy. Z czasem, istnienie struktur prawnych poza system państwowym, było sprzeczne z założeniami totalitarnego państwa komunistycznego. Dlatego, po rewolucjach: republikańskiej z 1911 i komunistycznej z 1949, wprowadzono w Chinach ludowe komisje mediacyjne. W komisjach tych mediatorami zostali niekompetentni ludzie oddani władzy komunistycznej. Brak zaufania do tych osób, a zwłaszcza brak ich doświadczenia w udzielaniu pomocy przy rozwiązywaniu sporów, spowodował, że mediacja tradycyjnie praktykowana w Chinach, pomimo liczby 6 mln mediatorów, jest obecnie zastępowana procesem sądowym.

 

Arabskie przysłowie „dobre imię jest warte więcej niż pieniądze” było powtarzane, gdy muktar, muslihs czy jaha doprowadzali do uściśnięcia rąk przez zwaśnione strony. Potem wszyscy udawali się do domu pokrzywdzonego, gdzie podawana była gorzka czekolada a rodzina sprawcy częstowała wszystkich chlebem i specjalnie przygotowanym posiłkiem[2]. Ważne było to, że tak zawarte porozumienie traktowano jako stałe i niezmienne, z tego względu, że wypracowane przez strony i przypieczętowane wspólnym posiłkiem.

 

Tubylcze wspólnoty z regionu Oceanii i Pacyfiku mają do chwili obecnej wykształcone przed wiekami taha Maori – postępowanie godzenia spornych interesów rozpoczynane odwołaniem się do duchów, przodków i wspólnych więzi. W istocie ma to wytworzyć atmosferę dialogu i otwartej dyskusji, bez presji czasu. Byłoby miło, gdyby obecne mediacje udawało się prowadzić w takiej atmosferze, trzeba tylko ustalić który duch mógłby w tym pomoc 😉

 

W Europie, z IX w. naszej ery pochodzą pisane materiały, w których można znaleźć nazwę mediator dla mężczyzny zajmującego się mediacją a mediatrix, dla kobiety. Najwcześniejszym zachowanym świadectwem rozwiązania konfliktu przez mediację była rola privatus mediator króla Ludwika Niemieckiego, który pośredniczył w rozwiązywaniu konfliktu pomiędzy następcami Karola Wielkiego. Kościół katolicki niejednokrotnie pomagał w rozwiązywaniu sporów politycznych. Z Listu papieża Benedykta XII wynika, że został on poproszony o pozasądowe (extrajudiciliter) rozwiązanie sporu pomiędzy Królem Anglii Edwardem III oraz królem Francji Filipem VI – nie jako sędzia czy arbiter ale jako mediator i wspólny przyjaciel obu stron. Ciekawostką jest, że pokój westfalski zawarty w 1648 r. był efektem 5-letniej mediacji posłańca i senatora z Wenecji Alvise Contarini. Mediacji miał się także ponoć podjąć Bacon w sporze pomiędzy jego przyjacielem hrabią Essex a Królową Wiktorią w 1837r.

 

Na dawnych ziemiach polskich, sporom między plemionami towarzyszyła wróżda rodowa – „krwawa zemsta”, która często kończona była ugodą zawieraną dzięki pracy jednaczy. Popularność tej metody i rezygnacja z rozstrzygania sporów w sądach, spowodowała, że wprowadzono karę tzw. jednane czyli obowiązek zapłaty określonej kwoty na rzecz sędziów jako odszkodowanie za utratę przez nich dochodów w sądach państwowych. Książę płocki Janusz II zwolnił ludność od płacenia jednane w zamian za wysoki podatek. W kolejnych wiekach, często nadużywano polubownego rozstrzygania sporów dla uniknięcia kar za zabójstwa i inne ciężkie przestępstwa. To zaś, stało się przyczyną wprowadzania zakazów mediacji w sprawach karnych. Zachowane przykłady pokazują, iż zakaz ten omijano porozumiewając się pomiędzy rodzinami. Jednacz, poza tym, że musiał cieszyć się autorytetem i zaufaniem, nie mógł być „sługą lat nie mającym, głuchym, niemym, szalonym i popędliwym

 

Od tego czasu minęło wiele wieków. Niezmienne jednak pozostały: chęć szybszego uzyskania rozwiązania problemu, ograniczenie kosztów rozwiązania, konieczne zaufanie do mediatora i pewność, że zawarte compromiso będzie przez jego strony wykonane.
Poza tym, aktualne pozostają postulaty co do zdrowia współczesnych jednaczy 🙂

 

 

[1] Mediacje. Teoria i praktyka. Redakcja naukowa E. Gmurzyńska, R Morek, Wolters Kluwer Warszawa 2018 str. 44
[2] Mediacje. Praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów. Ch. W. Moore, Wolters Kluwer Warszawa 2018 str. 85

 

____________

Więcej o tym, że w mediacji energia z konfliktu pomiędzy stronami, ze zderzenia przeciwnych racji, jest  impulsem do poszukiwania nieszablonowych rozwiązań, do kreatywnego myślenia, do innowacyjnego postrzegania sporu, o moich doświadczeniach rzecznika patentowego i prawnika z 20 – letnim stażem w sprawach własności intelektualnej, o tym, że warto spróbować rozwiązać spór oszczędzając czas, pieniądze i energię, można przeczytać w innych wpisach na moim blogu o mediacjach w sprawach własności intelektualnej.
Zapraszam do lektury i do kontaktu